millefiori 08.02.04, 17:17 Robie porzadki, choc niedziela... Z watku "Nasze wydawnictwo nie lamie umow" wklejam posty na temat pomijania nazwisk tlumaczy w publikowanych ksiazkach Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
millefiori nazwiska tlumaczy - posty z watku "Nasze wydawnict 08.02.04, 17:21 Re: "Nasze wydawnictwo nie łamie umów!" yanga 07.02.2004 12:48 odpowiedz na list odpowiedz cytując baloo napisał: > Sęk w tym, że klient nie ma informacji o jakości tłumaczenia. Przekład jako > przekład oceniany jest w recenzjach nader rzadko, a jeśli nawet to często > niekompetentnie. Stąd jakość tłumaczenia nie jest rzeczą, która byłaby dla > wydawnictw priorytetowa, bo klient nie bierze jej pod uwagę przy zakupie. Klient nie tylko nie ma informacji o jakości tłumaczenia, ale nawet o jego autorze. Od wielu lat - nie tylko jako tłumaczka, ale także jako czytelniczka - daremnie domagam się podawania nazwiska tłumacza we wszystkich katalogach klubów książek i recenzjach prasowych, pisałam o tym problemie także na forum "Książki", parę osób mnie poparło i co? I nic. Próbowałam też nieśmiało zaproponować kolegom z zarządu SPP, żeby zamiast zajmować sie wielką polityką i wzajemnymi animozjami, zaczęli po prostu dbać o interesy swoich członków. I na przykład ogłaszać bojkot niektorych wydawnictw czy stosować inne sankcje. W ciągu paru sekund zrobiło się koło mnie pusto (bo rzecz działa się na Wielkiej Dorocznej Imprezie Integracyjnej). Okazało się, że tam każdy pilnuje swego i patrzy z czego żyje. Jak dotąd przynależność do SPP nie przyniosła mi żadnych korzyści, musiałam się tam zapisać, żeby uzyskać "papiery twórcy" dla ZUS, ale nikt tam stanie w obronie praw autora/tłumacza. Paweł ochrzanił mnie na sąsiednim wątku - i teoretycznie ma rację, jednak stanowczo przecenia moje możliwości. Mimo sporego dorobku moje nazwisko nie jest powszechnie znane, na pewno nikt nie będzie się na mnie powoływał, a brak zgody na taką umowę skończyłby się tym, że w ogóle zostałabym bez pracy. Na to nie mogę sobie pozwolić, poza tym przy tej akurat książce byłoby to bez znaczenia, bo mam pewność, że wyjdzie - autorka jest bardzo popularna i stale obecna na rynku. Ze wszystkich waszych pomysłów najbardziej odpowiada mi ten ze spółdzielnią, natomiast co do kontroli nad jakością przekładów, to bardzo bym sobie tego życzyła, ale już widzę skutki: wydawnictwa zaczęłyby wybierać tych gorszych - bo taniej, a całą robotę zwaliłyby na redaktorów. Wiem, co mówię, bo już zaczynam obserwować to zjawisko. Zresztą, wyobraźcie sobie sytuację, kiedy pokrzywdzony pacjent idzie na skargę do Izby Lekarskiej, a tam we władzach ten sam lekarz... W naszej branży jest podobnie. • Nazwiska tłumaczy hajota 07.02.2004 22:20 odpowiedz na list odpowiedz cytując yanga napisała: >> > Klient nie tylko nie ma informacji o jakości tłumaczenia, ale nawet o jego > autorze. Od wielu lat - nie tylko jako tłumaczka, ale także jako czytelniczka - > > daremnie domagam się podawania nazwiska tłumacza we wszystkich > katalogach klubów książek i recenzjach prasowych, pisałam o tym problemie także > > na forum "Książki", parę osób mnie poparło i co? I nic. Yango, jak wiesz, jest to również i moja obsesja. Czasem mi ręce opadają, ale od czasu do czasu zrywam się do lotu i poruszam ten problem na różnych forach (niekoniecznie internetowych). Pisywałam do Wyborczej i do Polityki, starałam się poruszyć koleżeństwo z STP, ale poza przyznaniem mi racji nic nie zdziałali. Pytałam nawet kiedyś na dużej międzynarodowej liście dyskusyjnej Lantra, jak sprawa wygląda w innych krajach. Kolega z Danii napisał mi, że ich związek tłumaczy wydrukował kartkę pocztową ze złośliwym tekstem i rysunkiem bodajże ostu, którą wysyłają do recenzentów pomijających nazwiska tłumaczy. Myślę, że Internet stwarza duże możliwosci, i gdyby kilka osób zaczęło pisać do księgarni przywydawniczych i internetowych pomijających nasze nazwiska, to może jakiś efekt by był. Ja zostawiłam niedawno wpis w księdze gości Muzy. Tytułem anegdoty przytoczę dwie reakcje na moją kampanię. - Spotkanie z przedstawicielką ambitnego wydawnictwa zorganizowane przez STP przy okazji targów językowych. Zabieram głos, poruszam sprawę, na co pani wydawczyni odpowiada: - Ach, proszę pani, nie mamy na to miejsca w katalogu. - Targi książki, grono tłumaczy siedzi przy kawie w stoisku dużego wydawnictwa. Poruszam sprawę, pytam, czy nie uważają pomijania nazwisk za skandal, na co jedna z obecnych pań (skądinąd świetna tłumaczka i redaktorka), sznurując usta na znak skromności, stwierdza: - Mnie nie zależy na tym, żeby moje nazwisko gdziekolwiek figurowało... Zbieram się właśnie, żeby napisać do szumnie reklamowanej Polskiej Biblioteki Internetowej www.pbi.edu.pl/index_.php , gdzie przy jednych utworach figurują nazwiska tłumaczy, a przy innych nie. • Re: Nazwiska tłumaczy baloo 08.02.2004 01:21 odpowiedz na list odpowiedz cytując To o czym piszecie, Hajota i Yanga, to jest zwyczajne kurestwo. Zwazywszy na przyklad na dyskusje, jakie wzbudza sprawa jakosci kolejnych tlumaczen "Wladcy Pierscieni" czy afere wokol "Fredzi Phi-phi" mozna spokojnie przyjac, ze Tlumacz jest tylko troche mniej wazny od Autora. Czy ktos wyobraza sobie wydanie jakiejkolwiek powiesci bez nazwiska autora ? Czy gdyby klasyke francuska prztlumaczyl nie Zelenski-Boy a powiedzmy Wanda Wasilewska albo jakis inny Ozga-Michalski, to czy w ogole ktos nie wladajacy francuskim bylby w stanie bez obrzydzenia wziac do reki np. Moliera ? Moim zdaniem takich recenzentow i wydawnictwa, ktore nie podaja nazwiska Tlumacza powinno sie zalewac spamem protestacyjnym i jeszcze publicznei pietnowac w przekaziorach. Ale kogo to obchodzi ? B. • Re: Nazwiska tłumaczy yanga 08.02.2004 12:53 odpowiedz na list odpowiedz cytując W "Gazecie Narodowej" wydawanej w XIX w. we Lwowie przez całe lata na pierwszej stronie ukazywało się zdanie: "Teatr niemiecki we Lwowie nadal istnieje z krzywdą dla sierot i starców". Chodziło o zmuszanie fundacji teatralnej Skarbka do utrzymywania sceny niemieckiej ze środków, które miały być przeznaczone na dom opieki. Uparte powtarzanie tego zdania odniosło w końcu skutek, więc i ja za każdą wizytą w księgarni Bertelsmanna powtarzam swoje, nie bacząc na to, co zapewne mówią o mnie sprzedawcy. Śpiewkę o rzekomym braku miejsca słyszałam - rozczulające! Zmusiłam kiedyś SPP do wystosowania listu na ten temat (sama go napisałam). Odzewu nie było i nikt poza mną dalej się nie upominał, a wydawnictwo twierdzi, że w ogóle takiego listu nie dostało. Natomiast w kolejnym biuletynie nadal zachęcają do kupna Władcy Pierścieni w nie wiadomo czyim przekładzie (tu chyba działają z premedytacją, gdyż nie jest to przekład Skibniewskiej). Pracuje dla nich znana mi osobiście wspaniała tłumaczka i poetka - zapytałam ją, czemu toleruje te praktyki i odpowiedziała mi to samo, co tamta pani Hajocie. Faktycznie ręce opadają, ale póki starczy gardła, będę protestować. Hajotę i was wszystkich proszę o to samo. Odpowiedz Link
hajota Sprostowanie 08.02.04, 17:29 Sprostowanie: nie w książkach, tak źle jeszcze nie jest! Choć niektóre wydawnictwa umieszczają nazwiska tłumaczy petitem na stronie redakcyjnej. Chodzi o pomijanie nazwisk tłumaczy w katalogach wydawniczych, recenzjach, księgarniach internetowych. Zauważyłam osobliwą prawidłowość: im bardziej wydawnictwo się dorabia głównie na tłumaczonych książkach, tym większe prawdopodobieństwo, że stosuje ów proceder. Przeleciałam się dziś z ciekawości po katalogach księgarni Merlin. Przy jednych tytułach tłumacze figurują, przy innych nie. I to zależy od wydawnictwa. Przykro, że właściciele lub współwłaściciele wydawnictw (Zysk, Amber), którzy sami byli kiedyś tłumaczami, przodują w tej smutnej praktyce. Odpowiedz Link
millefiori Re: Sprostowanie 08.02.04, 17:32 Dziekuje, Hajota, juz poprawiam, jak to latwo sie zapedzic...:) Serdecznosci, Millefiori Odpowiedz Link
millefiori Re: Sprostowanie 08.02.04, 17:51 Amazon.com tez ma anonimowych tlumaczy. Pamietasz, Hajota, zwrocilysmy na to uwage przy okazji innego watku - Wspomnien Leni R. Odpowiedz Link
hajota Re: Sprostowanie 08.02.04, 18:34 No rzeczywiście. Ale też nie są do końca konsekwentni, bo znalazłam na przykład coś takiego: "Doctor Faustus: The Life of the German Composer Adrian Leverkuhn as Told by a Friend" by John E. Woods (Translator), Thomas Mann (Author). Ale to wyjątek. Inne swoje książki ten Mann pisał po angielsku. Odpowiedz Link
spriggana Re: Sprostowanie 22.04.04, 22:36 > Przy jednych tytułach tłumacze figurują, przy > innych nie. I to zależy od wydawnictwa. Przykro, że właściciele lub > współwłaściciele wydawnictw (Zysk, Amber), którzy sami byli kiedyś tłumaczami, > przodują w tej smutnej praktyce. Mam wrażenie że na stronach Zyska nazwisko tłumacza w danych ksiażki zazwyczaj jest podane. W Amberze rzeczywiście - nie widać. Odpowiedz Link
hajota Re: Sprostowanie 23.04.04, 00:35 spriggana napisała: > > Mam wrażenie że na stronach Zyska nazwisko tłumacza w danych ksiażki zazwyczaj > jest podane. W Amberze rzeczywiście - nie widać. Co do Zyska - fakt. Poprawili się. Odpowiedz Link
millefiori Re: nazwiska tlumaczy - errata 08.02.04, 17:47 Robie porzadki, choc niedziela... > Z watku "Nasze wydawnictwo nie lamie umow" wklejam posty na temat pomijania > nazwisk tlumaczy w (i tu powinno byc:) publikowanych katalogach wydawniczych, recenzjach i witrynach internetowych. Przepraszam za usterki, Millefiori Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 10:23 I oto przede mną kolejne katalogi: "Świata Książki" i Prodoksu. Nazwisk tłumaczy nadal brak w jednym i w drugim. Na stronach internetowych także - tam chyba to już nie jest kwestia miejsca? Po prostu groch o ścianę!!!Ale jest też coś pozytywnego: wczoraj na to samo zwróciłam uwagę wydawnictwu Prószyński i dziś na stronie internetowej figurują już tłumacze wszystkich książek (łącznie z Twoim Hajoto ;-). Odpowiedz Link
emka_1 Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 12:46 tłumaczenie sie brakiem miejsca jest absolutna bzdurą. brak woli ze strony wydawcy, nic więcej. zmieszczenie wszyskich istotnych informacji, tak w katalogu drukowanym, jak i sieciowym jest zadaniem projektanta graf. i naprawdę musi być to niezwykle marny projektant, jeśli zasłania się brakiem miejsca. on musi to miejsce znaleźć, na tym min. polega jego praca. czasem to jest trudne, nie przeczę, upchać dużo na małej powierzchni, zachowując czytelność, ale to jest w ogóle nie wyobrażalne, zeby klientowi powiedzieć- to się nie zmieści, w związku z tym wyrzucam. Odpowiedz Link
millefiori Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 14:10 jak napisala Yanga, czasami nalezy przypomniec o takich "drobiazgach" i, jak widac, w wypadku przyzwoitego wydawnictwa przypomnienie poskutkowalo. Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy 12.03.04, 11:27 Melduję, że parę dni temu, już po dokonaniu zakupu i uwadze wygłoszonej jak zwykle w księgarni firmowej("to nie nasza wina, proszę się zwrócić do kierownictwa"), wysłałam do Świata Książki kolejnego maila na ten temat. Bez odpowiedzi. Wzywam więc całe Koleżeństwo do wysyłania takich samych nękajacych maili do wszystkich wydawców, którzy nie respektują naszych praw. Odpowiedz Link
millefiori Re: nazwiska tlumaczy 17.03.04, 13:32 Yanga, bardzo Cie prosze, podaj kilka adresow stron glownych zapominalskich na forum, bedziemy przypominac co jakis czas. Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy 17.03.04, 18:37 Proszę bardzo, oto kilka: www.swiatksiazki.pl, www.prodoks.pl, www.amber.sm.pl, www.nepo.pl, www.nowela.net. To są strony zarówno wydawnictw, jak księgarń, pewno jest ich więcej, ale nie mam teraz czasu szukać. Odpowiedz Link
millefiori Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 00:54 dzieki, Yanga, bedzie im przypomniane, howk! Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 19:28 Im dalej w las, tym gorzej. Okazuje się, że nasza macierzysta gazeta w serwisie "książki" też przemilcza tłumaczy. To o czym my w ogóle mówimy i na co się porywamy? Czy nikt z szanownego organu nie czyta naszych rozpaczliwych postów? Pora umierać. Na nagrobku proszę mi napisać: "Tu leży yanga, bojowniczka o sprawę anonimowych tłumaczy". Odpowiedz Link
hajota Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 19:39 Gazeta czasami reaguje na uwagi. Parę dni temu pod recenzją z książki Gene'a Gutowskiego zamieściłam sarkastyczne pytanie "czy pan Gutowski napisał tę książkę po polsku?" Na drugi dzień w wydaniu papierowym GW było nazwisko tłumacza. Odpowiedz Link
millefiori Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 20:40 yanga napisała: Pora umierać. Na nagrobku proszę mi napisać: "Tu leży yanga, > bojowniczka o sprawę anonimowych tłumaczy". Yanga, przestan szykowac sie na tamten swiat i stroic na ostatnia droge. "Z zywymi naprzod trzeba isc, po zycie siegac nowe" . Poki co, na taras marsz, wez trzy glebokie wdechy, Serce Slowianki zadaj sobie, bedzie lepiej! Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 21:37 Hajoto, dzięki, już się tam wpisałam Twoimi osobistymi słowami. Zobaczymy, co będzie. Odpowiedz Link
brruno nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 20:04 hej, w Polskiej Bibliotece Internetowej też ksiązki tłumaczyły się same. A to już nie jest katalog czy oferta księgarni, tylko publikacja pełnych tekstów! Własnie napisałam im na ten temat kilka mało czułych słów, zobaczymy, z jakim skutkiem. Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 20:49 Pewnie z takim jak ja, czyli żadnym. W papierowym wydaniu GW ostatnio tak samo! Ale piszcie do nich, kochani, im nas więcej, tym większe szanse. Odpowiedz Link
hajota Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 22:39 A ja pisałam ostatnio do "Polityki" (internetowej), bo w tej swojej czytelni też nie podają nazwisk tłumaczy pod obszernymi fragmentami książek. Odpowiedz Link
yanga Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 22:43 Tak! Ja też pisałam, kiedy wywalili cały artykuł o "Generation P" i nawet nie zająknęli się o tłumaczce, która naprawdę zasłużyła tym razem nie tylko na odnotowanie nazwiska. Odpowiedz Link
brruno Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 23:26 a ja nie pisałam, bo dopiero od tygodnia mam internet. Ale teraz sobie odbiję, bo w końcu ileż może człowieka krew zalewać, prawda? A z innej beczki: nieszczęście! coś mi się zdaje, że mój ulubiony międzynarodowy koncern wydawniczy popada w ruinę finansową. Wg umów powinien przysyłać pięć egzemplarzy autorskich, dawno temu tak był nawet czynił, potem po cichutku zjechał do trzech sztuk, nie protestowałam – wiadomo, pół roku pracy skryby nad przepisaniem każdego tomu kosztuje, plus ZUS, a i znaczki Poczty Polskiej na ulicy nie leżą, ale wczoraj… Otwieram pudełeczko, takie wzruszające, malutkie, i widzę jedną samotną książeczkę… Mój Boże, łzy mi w oczach stanęły. Łapię puszkę po kawie i lecę kwestować, może uzbieram na wkład do długopisu, żeby na przyszłość bidulki miały czym napisać choćby parę słów wyjaśnienia. A ja się ich czepiam, że nie przysyłają zredagowanych tekstów do korekty. Za co mają kupić papier, koperty, taśmę, skoro najwyraźniej stoją na skraju bankructwa, no za co? Czym wysłać? Gołębiem pocztowym własną piersią wykarmionym, boć i proso drogie? Odszczekuję wszystkie kalumnie rzucane ostatnio pod adresem tych na be (beeeee). Sierotki… Odpowiedz Link
hajota Re: nazwiska tlumaczy w pbi 04.04.04, 00:10 A ja się dowiedziałam od pani z innego wydawnictwa (na em), że fiskus się czepił egzemplarzy autorskich jako formy dochodu (bo oczywiście taki tłumacz czy autor zaraz popędzi na róg sprzedawać te egzemplarze i jeszcze nie daj Boże coś na tym zarobi) i że deliberują (oni wydawcy) nad tym, jak dopisywać je do PITu. To naprawdę nie prima aprilis. Odpowiedz Link
brruno Re: nazwiska tlumaczy w pbi 04.04.04, 00:22 easy, to będziemy je dostawać w formie bonów do supermarketów na np. 24 zł 65 gr. Albo "egzemplarzy do ostatecznej weryfikacji korekty (no over)". Polski fiskus bywa wzruszjaco naiwny, kiedy zaczyna jakis wątek. Przez najbiższe dwa lata możemy spać spokojnie. Odpowiedz Link
yanga Re: Brruno 04.04.04, 12:12 Skoro współpracujesz z tym koncernem na B., to ciekawa jestem, czy upominasz się osobiście o podawanie Twojego nazwiska? A jeśli tak, to co Ci odpowiadają? Sprawę egzemplarzy autorskich wyciagam na osobny wątek w zastępstwie Matki Millefiori, która zwykle sama robi takie porządki. Odpowiedz Link
brruno pumeks gratis 04.04.04, 12:24 gdzie? w tym ich cudnym katalogu? Raz kiedyś przejrzałam go starannie, śnił mi sie później pół roku. Kup trzy tomy wieszcza, dostaniesz pumeks gratis... Odpowiedz Link
yanga Re: pumeks gratis 04.04.04, 12:53 Ale konkretnie, Brruno: czy zadałaś im takie pytanie i co Ci odpowiedzieli, choćby w redakcji. Bo ja mogę ich tylko nękać jako czytelniczka (i robię to, pewnie już dawno uznali mnie za wariatkę), a interesuje mnie, co odpowiadają własnym tłumaczom. Co do cacanego katalogu, to ponieważ mimo wszystko z niego korzystam, to nauczyłam się czytać między wierszami i ostatnio jakoś się nie nabieram, tym bardziej, że kupuję w księgarni i mam możliwość przekartkowania. Odpowiedz Link
brruno Re: pumeks gratis 04.04.04, 13:04 no więc nie zadałam, katalog najmniej jakoś leżał mi na wątrobie. Ale masz rację, i tak zbieram się, żeby do nich napisać w sprawie książeczki-sierotki, przy okazji zagadnę też o nazwiska. Odpowiedz Link
yanga Re: pumeks gratis 04.04.04, 13:16 To wspomnij też o stronie internetowej, zwłaszcza gdyby Ci wciskali kit, że nie mają miejsca (!). Odpowiedz Link
brruno Re: pumeks gratis 04.04.04, 14:11 uuuhuhahachichi, miejsca na stronie nie mają? Dobre, dobre... Widzę, że poza wkładem do długopisu trzeba im też wysłać dyskietkę, puściutkie 1340 Kb do zagospodarowania powinno rozwiązać problem. Odpowiedz Link
millefiori Re: Brruno 09.04.04, 13:40 yanga napisała: > Sprawę egzemplarzy autorskich wyciagam na osobny wątek w zastępstwie Matki > Millefiori, która zwykle sama robi takie porządki. Dzieki za porzadki, Dygam przedswiatecznie, Odpowiedz Link
brruno i jeszcze coś miłego 03.04.04, 23:46 millefiori, wielkie merci za to forum, jak na razie jedną z cenniejszych moich zdobyczy upolowanych po tym, jak się przed raptem tygodniem okablowałam. Od dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł zorganizowania jakiejś formy samoobrony tłumaczy pięknych a nieużytkowych, bo to w końcu zawód taki, że każden jeden sobie śrubą i śrubokrętem, tłumacz zwierzę mało stadne, a wymiana informacji nt. chociażby obyczajów tych i owych wydawnictw jest na wagę wielu złotówek. W mojej, hmm, grupie językowej jakoś działa via maile, ale też raczej czysto towarzysko, no i nie do końca pewnie, poza tym kiedy raptem kilku czy kilunastu delikwentów konkuruje o ten sam kawałek przykrótkiej kołdry, podkładanie rozlicznych świń informacyjnych kwitnie. A forum jest formą pyszną, bo jednak otwartą i weryfikowalną. Oj, jakie śliczne słowo. Raz jeszcze merci bien. Hej, Brruno. Odpowiedz Link
baloo Jest w deche (przewaznie) 15.04.04, 15:59 Opowiem Wam bajeczke. A bylo to tak : Gdy sie dowiedzialem, ze ksiazka przetlumaczona przez pewna forumowiczke wlasnie wyszla, sprawdzilem (tak sobie ot, z niezdrowej ciekawosci ;oD),czy podali jej nazwisko na swojej stronie internetowej (bo w GW ni chuchu, oczywiscie). Zgadnijcie ? Aha, zgadliscie ;oD No to machnalem czuly lyst do inkryminowanego wydawnictwa (wg. konwencji powiedzmy : wydawnictwo na litere K z miasta na litere K bedacego stolica uprzemyslowionego regionu lezacego na poludniu panstwa na litere P. Wydawnictwo to specjalizuje sie w dzielach popularnonaukowych, paranaukowych, pseudonaukowych i nienaukowych, a ksiazka traktuje o zwiazkach wspolczesnej fzyki z buddyzmem). Poniewaz dostalem blyskawiczna, piekna odpowiedz, pozwole sobie zamiescic te korespondencje, bo uzyty argument powalil mnie na kolana. Wuala : -------------------------- Szanowni Panstwo, Mam pytanie dotyczace ksiazek napisanych przez Autorow o obco brzmiacych nazwiskach , jak J.V., M.R., T.X.T. i wielu innych. Na swojej stronie internetowej nigdy nie podajecie Panstwo nazwisk tlumaczy. Rozumiem, ze wszyscy ci Autorzy pisali po polsku ? Nie wiedzialem, ze nasz jezyk stal sie lingua franca. Lacze wyrazy szacunku Baloo -------------------------- -Szanowny Panie, -Nazwiska tlumaczy mozna znalezc w kazdej z ksiazek po uprzednim ich zakupieniu do czego namawiamy. -Strona internetowa sluzy nam jako reklama i prezentacja ksiazki i jej autora/autorki -Nie wydaje nam sie zeby nasz jezyk stal sie lingua franca, chyba ze chce Pan tlumaczenie naszych ksiazek porównac do gwary portowej !? -Czy bylby Pan uprzejmy wytlumaczyc nam uzycie przez Pana tego zwrotu. Z powazaniem Wydawnictwo K. ---------------------------- Szanowni Panstwo, Dziekuje Panstwu za szybka odpowiedz. Sugestie kupowania ksiazek w celu poznania nazwisk tlumaczy zachowam we wdziecznej pamieci i polece ja znajomym. Osmiele sie zauwazyc, ze w ten sam sposob moge poznac tytul, nazwisko Autora, format , liczbe stron i numer ISBN oraz dowolnie wybrana "przykladowa strone". W ten sam sposob moge sie tez dowiedziec, ze ksiazka w ogole wyszla i ze dane wydawnictwo istnieje i dziala. Przyznam sie przy okazji ze wstydem, ze jednak czasami decyzje o zakupie jakiejs ksiazki podejmuje wlasnie ze wzgledu na nazwisko tlumacza. Osmiele sie tez zwrocic Panstwa uwage na fakt, czesto zapominany, ze tlumacze sa rowniez w pewnym sensie wspolautorami ksiazek , ich kilkumiesieczna praca decyduje w znacznej mierze o tym, czy Panstwa produkt odniesie sukces czy tez pojdzie na przemial jako gniot. Zatem zamieszczenie nazwiska tlumacza jest po prostu kwestia przyzwoitosci. Nie mowiac juz o tym, ze jest jedna z podstawowych informacji o ksiazce , ani o tym , ze moze byc elementem promocyjnym (w przypadkach znanych tlumaczy). Najwiekszy nacisk polozylbym jednak na przyzwoitosc. Przychylajac sie do Panstwa prosby, podaje Panstwu rozne znaczenia zwrotu "lingua franca" (za "Slownikiem wyrazow obcych" Kopalinskiego w wersji on-line) : www.slownik-online.pl/kopalinski/95086bc36dd3c35fc12565ee0070802b.php lingua franca [wym. lingwa franka] międzynarodowa gwara, zlożona z elementów jęz. wł., fr., hiszp., nowogr. i arab., używana (zwł. w śrdw.) w portach Morza Śródziemnego (por. sabir); język, gwara, żargon, używany jako środek porozumiewania się na obszarach wielojęzycznych (por. bêche-de-mer; koine; pidgin); przen. wspólny język. To ostatnie znaczenie szczegolnie polecam Panstwa uwadze, gdyz bywa dosc czesto uzywane. Skoro nie ma tlumacza, mozna przypuszczac, ze wszyscy autorzy pisza po polsku, niezaleznie od narodowosci i jezyka ojczystego. Zatem bylby to jezyk wspolny, niczym swego czasu lacina lub francuski ? Czego zyczylbym sobie i Panstwu (o ilez mniej klopotow i wydatkow). Klaniam nisko Baloo PS : Na wszelki wypadek nadmieniam, ze nie jestem zawodowym tlumaczem literatury pieknej ;-) ----------------------------- Jak Wam sie podoba pomysl kupowania ksiazki w celu poznania nazwiska tlumacza ? jesli bedzie jakis ciag dalszy, to nie omieszkam Was o tym powiadomic ;o) A tymczasem zmykne Klaniam nisko B. Odpowiedz Link
baloo C.d. 15.04.04, 17:01 Jest ! jest odpowiedz. Wydawnictwo K. z miasta K. czuje sie swietnie, ach jak wspaniale. Przytaczam w calosci, bo warto : Szanowny Panie, Dziekujemy za odpowiedz. Jezeli wczesniejsza wiadomosc potraktowal Pan jako sugestie kupowania ksiazek w celu poznania tlumaczy, to zapomnial Pan o zadanym wczesniej pytaniu do naszego wydawnictwa o czym serdecznie przypominam. Jak sprytnie i slusznie Pan zauwazyl w momencie zakupienia ksiazki otrzymuje sie pelna wiedze na jej temat, takze wspomniany numer ISBN, format itp/itd. Z kolei ja przyznam sie bez wstydu ze czasami zdarza mi sie kupic ksiazke bez wzgledu na to kto ja tlumaczyl (pod warunkiem ze byl to tlumacz). Na marginesie chcialbym przypomniec o pracy korektora gdyz to spod jego pióra wychodzi gotowy produkt w postaci ksiazki, i to równiez jego praca decyduje o wartosci ksiazki, mniemam ze z czystego przeoczenia zapomnial Pan o pracy tych ludzi w kazdym wydawnictwie.Ale z czystej przyzwoitosci i szacunku do ich pracy o tym nadmieniam. Zapomnial Pan jeszcze o pracy grafików których tez niestety nie umiescilismy na naszej stronie internetowej, oni tez maja niebanalny wklad w powstanie kazdej ksiazki i otym tez nadmieniam. Dlatego tez informuje raz jeszcze iz fakt nie pojawienia sie tych nazwisk na stronie www nie jest przejawem sugerowanego braku przyzwoitosci lecz innych czynników znanych wydawnictwu K oraz innym . Najwiekszym wyróznieniem dla kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie byc mocno naciagane, a takich ksiazek nie zycze Panu innym czytelnikom oraz sobie. Dziekuje za objasnienie zwrotu "lingua franca" jestem niereformowalnym zwolennikiem jezyka ojczystego do czego równiez namawiam, " przen. wspólny jezyk. " czyz nie brzmi to duzo lepiej niz te wszystkie dziwolagi zasmiecajace nasz jezyk. Z pozdrowieniami Wydawnictwo K Imie i Nazwisko -- No nie wiem, jak Wam sie to podoba, bo dla mnie bomba. Szczegolnie "pelna informacja" nie obejmujaca nazwiska tlumacza oraz "inne czynniki znane Wydawnictwu K." urzekly mnie swoja elegancja. C.d. pozniej , bo musze zmykac. B. Odpowiedz Link
hajota O żesz ty... 15.04.04, 17:35 "Najwiekszym wyróznieniem dla kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie byc mocno naciagane, a takich ksiazek nie zycze Panu innym czytelnikom oraz sobie". To Autor, znaczy się, też nieważny? Nie mam w tej chwili czasu rozwijać wątku, więc w telegraficznym skrócie: - urzekł mnie zwrot "wydaje się być" spływający spod pióra osoby mianującej się zwolennikiem języka ojczystego; - przypomniał mi się stary dowcip rysunkowy, chyba Czeczota. Jeden facet mówi do drugiego: "Robiliśta w burakach, rybach, śrubach, tera pora, żebyśta się sprawdzili w szołbiznesie". Odpowiedz Link
yanga Re: C.d. 15.04.04, 18:56 Po prostu zaniemówiłam. Baloo, czy nie mógłbyś przesłać tej jakże budującej korespondencji np. do "Gazety - Książki"? Chociaż oni postępują tak samo, więc sama już nie wiem, ale coś takiego warto upublicznić. I jeszcze chwalą się, że także nazwisk grafików nie zamieszczają! Nóż się w kieszeni otwiera. Odpowiedz Link
szwedzka Re: C.d. 15.04.04, 20:04 Smaaaczne! Czy temu imieniu i nazwisku na dole odpowiadają może inicjały M.M.? Bełkotliwa logika i takaż polszczyzna tego listu (z jakże urzekającą interpunkcją) na to by wskazywała. Ciekawy jest proces powstawania książki w Wydawnictwie K., z którym niestety miałem nieszczęście współpracować. Okazuje się, że książka w wydawnictwie K. z miasta K. wychodzi spod pióra korektora. Dotąd nie wiedziałem, że korektor ma pióro, ale człowiek uczy się przez całe życie. Z ciekawości zajrzałem do książek wydawnictwa K., żeby dowiedzieć się, jak nazywają się owi koryfeusze (specjalnie dla Wydawnictwa K.: zanim napiszecie, że nie ma u was baletu, zajrzyjcie do słownika, dla ułatwienia dodam, że nie do słownika języka lingua franca ), a tu niespodzianka. Zalecana przez Wydawnictwo K. metoda ustalania, jak nazywają się tłumacze, nie sprawdza się w przypadku tak wybitnych postaci jak korektorzy, bo Wydawnictwo K. ich nazwisk nie podaje. Nic dziwnego, że nie zamieszcza też nazwisk redaktorów, skoro w powyższej odpowiedzi zostali pominięci jako osoby niemające wpływu na powstanie książki. A szkoda, bo z własnego doświadczenia wiem, że Wydawnictwo K. ma redaktorów kompetentnych. Na moją uwagę, że redaktor powinien znać język oryginału, a przynajmniej zagraniczne realia, skoro książka ściśle w tych realiach jest osadzona, dowiedziałem się, że redaktor jest kompetentny, bo... należy do STP. > Najwiekszym wyróznieniem dla > kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to > jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na > promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie > byc mocno naciagane, Jak wiadomo, Wydawnictwo K. wydaje niezwykle ambitną literaturę, nie kierując się w ogóle tym "jakie nazwisko ją napisało", stąd Wydawnictwo K. wprowadziło na polski rynek wiele nowych tytułów polskich i zagranicznych nieznanych autorów. Wydawnictwo K. na przykład nie promuje książek autorki D.S., bo byłoby to naciągane, po prostu D.S. pisze wybitne książki. Wydawnictwo K. planuje nawet wydawanie książek tej autorki pod pseudonimem, żeby udowodnić, że wydaje książki ze względu na ich wartość, a nie "w kontekście nazwisk ich autorów". Paweł Odpowiedz Link
baloo Dalszy ciag dalszy ;o) 16.04.04, 11:11 Witam, Przepraszam, wczoraj nie moglem sie odezwac. Dzisiaj tez dopiero odpisalem Wydawnictwu K. z miasta K. I na dobre mi wyszlo, bo dzieki temu opoznieniu wykorzystalem pare waszych pomyslow. Dodam, ze uczynilem to z calkowitym zlekcewazeniem Ustawy o prawie autorskim, tzn. bez cytowania Autorow – dziekuje i przepraszam, mam nadzieje , ze mi wybaczycie ;oD A teraz odpowiedzi osobiste ;o) : Hajota : genau, Autor tez niewazny. Co do rzeczonego, to moze rzeczywiscie sprawdzilby sie w szolbiznesie ? np. jako kabareciarz ? Yanga : nie, nie przesle tej korespondencji do GW. Wystarczy tutaj. Natomiast do Dzialu ksiazki GW mozna napisac w sprawie nazwisk tlumaczy. Gdyby dostali kilka- kilkanscie listow w tej sprawie moze by zaczeli je umieszczac (znaczy, te nazwiska, ofkoz :-)) Pawel : nie, nie M.M. , lecz P.Z. (czy w miescie na K jest kilka wydawnictw na K ? To "moje" specjalizuje sie w pseudonauce i ezoteryce, klimaty troche jak w "Wahadle Foucault" ;o)) Twoje przejscia tez sa smaczne i jak zwykle smacznie opisane Tutaj podaje tresc swojej pyskowki (ech, stare forumowe zwyczaje sie we mnie obudzily ;oD). Oczywiscie, jesli bedzie jakas odpowiedz, to nie omieszkam Was o niej poinformowac. Mysle, ze albo nie odpowie, albo calkiem mu zwieracze (przepraszam : nerwy) puszcza ;oD I o to chodzi o to chodzi ;o) -- Szanowny Panie, Przepraszam za brak natychmiastowej odpowiedzi, lecz Panski e-mail dotarl do mnie zbyt pozno. Swoje pierwotne pytanie pamietalem i dlatego wlasnie Panska odpowiedz potraktowalem jako sugestie nowego sposobu poznawania nazwisk tlumaczy. Teraz ponadto dowiedzialem sie, ze informacje na temat ksiazki powinno uzyskiwac sie po a nie, jak dotad blednie myslalem, przed jej zakupem. W tam akurat wypadku jest Pan zbyt skromny, gdyz znaczna czesc z tych informacji figuruje na Panstwa stronie internetowej. W tym kontekscie brak nazwisk tlumaczy dosyc dobrze odzwierciedla, moim skromnym zdaniem, Panstwa stosunek do tych osob. Na pewno ciesza sie, ze sa mniej wazni od liczby stron, ktore przetlumaczyli (o numerze ISBN juz nawet nie wspomne). Jestescie oczywiscie w znakomitym towarzystwie, gdyz znaczna czesc polskich wydawnictw stosuje podobne praktyki, zapewne ze wzgledu na, jak Pan to wdziecznie ujal, "inne czynniki znane Wydawnictwu K. oraz innym". Ze smutkiem stwierdzilem, ze zaliczam sie do kategorii "jeszcze innych", ktorym te inne czynniki nie sa znane. Prosilbym zatem o wyjasnienie oraz o przywolanie do porzadku takich wydawnictw jak Proszynski, Czarne, PIW, Czytelnik, WAB czy Rebis, ktore bezczelnie nie zwracaja uwagi na "inne czynniki" i nazwiska tlumaczy po prostu podaja na swoich stronach internetowych. Podobne praktyki stosuja niektore ksiegarnie wysylkowe, takie jak na przyklad Merlin. Widocznie w swej pysze uznaly, ze "inne czynniki" ich nie obowiazuja. O grafikach i korektorach nie zapomnialem i ciesze sie, ze Pan tez o nich pamieta. Nie mialbym nic przeciwko umieszczaniu ich nazwisk, podobnie jak redaktorow, o ktorych Pan z kolei nie wspomina. Czyzby Wydawnictwo K. ich nie zatrudnialo ? Nie dopuszczam nawet do siebie takiej mozliwosci. Osmiele sie jednak zauwazyc, ze ze wszystkich wymienionych osob tylko tlumacz ma wplyw na tekst w stopniu porownywalnym do Autora. On tworzy ten tekst na nowo, co zostalo uwzglednione przez tworcow ustawy o prawie autorskim, o ktorej zapewne Pan slyszal. Ale mniejsza o to, pomysl zamieszczenia nazwisk grafikow i redaktorow popieram ze wszystkich sil. Zachwycil mnie za to pomysl zaniechania zabiegow promocyjnych "w kontekscie nazwisk tlumaczy czy Autorow" (na marginesie : taki dobor wielkich liter tez uwazam za znamienny). Idac dalej tym tropem proponuje, abyscie ksiazki bardziej znanych autorow i tlumaczy wydawali pod pseudonimami lub anonimowo. Bylby to Panstwa oryginalny wklad w teorie i praktyke marketingu i edytorstwa. W razie potrzeby sluze dalszymi definicjami wyrazow obcych (choc podany link do kopalinskiego powinien wystarczyc). Co do niereformowalnosci, to nie mam na nia wplywu, niestety. Klaniam nisko Baloo PS : Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze zamieszczenie nazwisk tlumaczy na Waszej stronie internetowej zajeloby Panstwu mniej wiecej tyle samo czasu, co korespondencja z kims tak nachalnym, jak ja. Ech, gdyby nie te "inne czynniki" ... Odpowiedz Link
yanga Re: Baloo 16.04.04, 11:53 Jeśli jeszcze raz przestudiujesz wszystkie posty w tym wątku, to dowiesz się, że Twoją radę dawno wprowadziłam w czyn i opisałam skutki. Powtarzam: oni (chyba automatycznie) przesyłają wszystkie takie listy na forum książki, a sami nie odpowiadają, chociaż kto wie, co by się stało, gdyby tak zadziałać kupą i rzeczywiście zasypać ich listami? Cieszę się, że nastąpił kolejny zryw inicjatywy i proponuję, żeby nadal wysyłać nękające posty - do Bertelsmanna (Świat Książki), Ambera, Muzy i innych, także redakcji czasopism. Odpowiedz Link
baloo Re: Baloo 16.04.04, 12:05 Ok, moge troche pospamowac, nawet mi sie to spodobalo ;o) Ale teraz musze niestety troche popracowac. Pozdrawiam B. PS : Czy oprocz wymienionych wyzej moglabys zrobic taka liste wydawnictw do przyspamowania ? Akurat to wyszukiwanie zajmuje najwiecej czasu :-( Odpowiedz Link
hajota Re: Baloo 16.04.04, 13:34 To ja Ci już podrzucam. Jest takie coś, co się nazywa Czytelnia, wspólne przedsięwzięcie Onetu i Polityki: czytelnia.onet.pl Zamieszczają tam całe fragmenty książek, przeważnie (bo natrafiłam na wyjątki) bez nazwiska tłumacza. Czasem to nazwisko można znaleźć w innym miejscu, przy "zajawce" o książce, czasem nie. Jak się trochę obrobię z robotą, mam zamiar się za nich zabrać, kto wie, czy nie przy pomocy prawnika, bo zamieścili całe kawałki "mojego" "Freuda" (bagatela, prawie dwa lata ciężkiej pracy, wertowanie dzieł ojca psychoanalizy w poszukiwaniu cytatów, konsultacje u zaprzyjaźnionego psychoanalityka itd.). Żeby było śmieszniej, moje nazwisko wyparowało nawet z recenzji zamieszczonej jakiś czas temu w "Polityce" - w papierowym wydaniu było! Ponieważ w grę wchodzi nie tylko informacja o książce, ale publikacja całych fragmentów, sądzę, że art. 78 Ustawy o prawie autorskim może tu mieć zastosowanie jak najbardziej. Odpowiedz Link
yanga Re: Baloo 16.04.04, 13:41 Polityka w tym celuje!!! Już raz zrobili to samo z "Generation P", książce, w której inwencję twórczą tłumaczki widać gołym okiem. Odpowiedz Link
baloo Re: Baloo 16.04.04, 21:32 Hmm, zajrzalem do "Czytelni" i kliknalem na kilka przypadkowo wybranych ksiazek i zawsze byl przy nich pelen opis, lacznie z nazwiskiem tlumacza i grafika- autora okladki. Czyzby szlo na lepsze ? B. Odpowiedz Link
baloo Jeszcze dalszy ciag dalszy. I koniec (?) 16.04.04, 15:26 Jest. Przyszla odpowiedz, po ktorej wszystko mi opadlo, lacznie z rencamy. Niezebym spodziewal sie jakiejs naglej zmiany , pokajania i postanowienia poprawy. Ale potega uzytych argumentow sprawila, zepostanowilem sie poddac 8 w tym wypadku). Chyba, zektos inny chcialbyto pociagnac ? hehehe ;o) Wuala : ------------ Szanowny Panie, Wlasnie w tej chwili stoi obok mnie jeden z tlumaczy naszych ksiazek i ku mojej uciesze - zrywa ze smiechu boki gdyz nasze stosunki i relacje maja sie bardzo dobrze i zapewniam ze beda sie mialy jeszcze lepiej, na marginesie zastanawiamy sie wszyscy razem dlaczego wypowiada sie Pan w imieniu tlumaczy, i uzurpuje sobie prawo do ferowania opinii nie zamieniajac nawet jednego zdania, z ZADNYM z nich. Smiem zaproponowac azeby przed zakupieniem ksiazki czytal ja Pan od deski do deski, wtedy na pewno uzyska Pan pelny obraz produktu który wypadaloby zakupic. Towarzystwo w jakim sie znajdujemy jako wydawnictwo jest mówiac oglednie bardzo zróznicowane, ale o ile wiem nie jest Pan wydawca gdyz nie wskazuje na to merytoryczna zawartosc opinii. Czy kiedykolwiek zadal Pan sobie pytanie czy tlumacze ( nie mówie o tych nazwiskach, które Pan -czytuje-) sa zainteresowani pojawianiem sie na takich stronach. Porównywanie nas do wydawnictw takich jak Prószynski, Rebis, itp jeszcze raz dobitnie wskazuje nam fakt niestety, iz jest Pan laikiem w tym temacie, jesli czuje sie Pan urazony tym stwierdzeniem proponujemy zalozenie wlasnego wydawnictwa i wypelnianie standardów wydawniczych takich wydawnictw jak Prószynski, Rebis, itp Osmiele sie nie zgodzic z opinia Pana dotyczaca porównywalnej roli tlumacza jak i autora, juz widze oczami wyobrazni rzesze autorów rzucajacych pod Pana adresem kalumnie ( to ci bez nazwiska) oraz pólusmieszki ( to ci z nazwiskiem) Propozycja wydawania ksiazek znanych autorów pod pseudonimami lub anonimowo jeszcze raz daje nam prosta wykladnie schematu myslowego który Pan reprezentuje oraz odzwierciedla cyniczna strone Pana osobowosci . Teoretycznie nawet gdyby tak sie stalo ze wydalibysmy ksiazke znanego Autora pod pseudonimem czy stracilaby ona swoja wartosc ? Dlaczego ? Jeszcze raz oznajmiam ze zainteresowani jestesmy wydawaniem -ksiazek- nie "autorów" , z prostej przyczyny - bo tak chcemy , i stac nas na to. Kopalinskiego mamy, a nawet pisanego przez literke "n" ps. Wlasnie dotarlo do mnie to, ze nie rozumie Pan absolutnie powodów dla których nazwiska tlumaczy malych i srednich wydawnictw nie pojawiaja sie na stronach internetowych, i niech tak zostanie, bo nie mam na to wplywu, z powodu "czynników oczywistych " K"l"aniam si"e" nisko Imie i nazwisko Wydawnictwo K. ------------------ (skrobnalem juz tylko takie krotkie "cos", dla proformy, na znak, ze Gwardia umiera, ale sie nie poddaje ;o) Na nic wiecej nie bylo mnie stac) ------------------ Szanowny Panie, Gratuluje znakomitego samopoczucia Panu i wspolpracujacemu z Panstwem tlumaczowi. Co do uzurpacji to tak sie sklada, ze akurat obecnie jestem w kontakcie z kilkoma tlumaczami i wszyscy zgodnie twierdza, ze od lat domagaja sie (zazwyczaj bezskutecznie) umieszczania ich nazwisk w katalogach wydawniczych i stronach internetowych wydawnictw. Oni rowniez , mimo dorobku liczonego juz w dziesiatkach publikacji nie wiedza nic o "innych czynnikach" i podobnie jak ja, chcieliby poznac powody odmowy. Ale nic to, widze, ze ktos inny bedzie musial nam to wytlumaczyc. Dodam tylko, ze identyczne stanowisko prezentuja organizacje tlumaczy literackich z Francji, Wlk. Brytanii i Szwajcarii (no ale to ostatnie juz Panskiego Wydawnictwa oczywiscie nie musi dotyczyc, co przyznaje – podaje to wiec tylko jako "ciekawostke zawodowa"). I zapewniam Pana, ze Autorom (zwlaszcza "tym z nazwiskiem"), ktorzy choc troszke otarli sie o problemy zwiazane z tlumaczeniami, nawet do glowy nie przyjdzie sie "polusmiechac". Tak czy inaczej, ja poddaje sie i chyle czola przed potega Panskiej argumentacji. Obiecuje juz wiecej nie zabierac Panu cennego czasu, tym bardziej, ze mojego tez chyba szkoda, gdyz zaczyna to przypominac przepychanie sciany. Zycze Panu udanego week-endu i oraz nieustajacego pasma sukcesow wydawniczych wedlug standardow , ktore uzna Pan za wlasciwe. Pozostaje z wyrazami szacunku Baloo PS. Gdybym rozumial "powody dla których nazwiska tlumaczy malych i srednich wydawnictw nie pojawiaja sie na stronach internetowych", to prawdopodobnie nie zaczalbym naszej uroczej wymiany listow. Niestety, nadal nie rozumiem, choc wbrew temu, co Pan napisal, mogl Pan wyrwac mnie z nieswiadomosci. Caly czas na to liczylem, ale trudno, zycie to nie je bajka. Za to wiele dowiedzialem sie o "public relations" malych i srednich wydawnictw, a przynajmniej jednego z nich. Jeszcze raz klaniam nisko B. PPS : na wszelki wypadek zapewniam Pana, ze wzmianka o kilku tlumaczach nie byla z mojej strony tylko tanim chwytem erystycznym. Ci tlumacze istnieja naprawde i wlasnie sie z nimi kontaktowalem. Odpowiedz Link
baloo Final. Emocje powoli opadaja (?) ;o) 16.04.04, 16:16 I jeszcze to doszlo : ------------------- Szanowny Panie, Chcialbym nadmienic ze wspominalem o tlumaczu (jednym) który stal obok mnie, ale jak zwykle zle zinterpretowal Pan cala wypowiedz , wspólpracujemy z wieloma tlumaczami, ku ich i naszej radosci. Wszyscy zgodnie twierdza ze nie stanowi dla nich wiekszego problemu fakt iz w portalach internetowych nie pojawiaja sie ich nazwiska. Sila mojej argumentacji jest wprostproporcjonalna do dyskomfortu psychicznego jaki ostatnio próbuje mi sie zaaplikowac. A czasami chcialoby sie aby "dictum sapienti sat (est). No ale cóz, swiat to nie je bajka to je bitwa . Zycze równiez pasma sukcesów, mniej cynizmu, wiecej usmiechu, i zrozumienia faktu ze nie wszystko jest czarne i biale i nie wszyscy musza odpowiadac na pytania nawet tak uroczo zadane jak panskie. A relacje miedzyludzkie tworza sie w sposób spontaniczny w zaleznosci od stopnia upierdliwosci niezaleznie od tego czy to male, srednie czy tez duze wydawnictwo. Bez urazy Zycze wszystkiego najlepszego Imie i nazwisko Wydawnictwo K ----------------------------- Kolejna porcja kfiatkuf. Odpisac ? nie odpisac ? Szczerze mowiac , juz mi sie nie chce ;o) Chyba wiec tym optymistycznym akcentem zakonczymy, teraz zreszta musze spadac. Milego lyk-endu ;oD B. Odpowiedz Link
baloo Krótko mówiąc ... 16.04.04, 21:36 ... nie , bo nie. Jesteście, drodzy tłumacze forumowi, bandą malkontentów i wichrzycieli. Poza Wami wszyscy sa zadowoleni, CBDU. ;oD B. Odpowiedz Link
baloo A teraz nieco powaznej 16.04.04, 21:50 Jako rzeczywisty i absolutny lajkonik w tej dziedzinie (co slusznie wytknal mi Pan z wydawnictwa K) mam dwa pytania do specjalistow, bo naprawde zaczelo mnie to meczyc : 1. Jakie sa te "inne czynniki" (w dodatku "oczywiste"), ktore sprawiaja, ze sie informacji o tlumaczach nie daje (w malych i srednich wydawnictwach, jak zaznaczyl Pan z Wydawnictwa K) 2. Dlaczego male i srednie wydawnictwa nie moga trzymac standardow wydawnictw duzych (i dobrych. Bo duze i takie sobie, jak wielokrotnie wymieniany na tych stronach koncern wydawniczy B. tez sie do tych standardow nie stosuje)? Wiecie moze ? Czy chocby sie domyslacie ? Z gory dziekuje za jakakolwiek sensowna odpowiedz. B. Odpowiedz Link
baloo No bo ... 16.04.04, 21:54 ... moim skromnym, to mi to wszystko jakąś ściemą pachnie. Ale mogę się mylić. B. Odpowiedz Link
hajota Re: A teraz nieco powaznej 16.04.04, 22:14 Baloo, przepraszam, ale odpowiem spontanicznie skrótem używanym przez warszawskich taksówkarzy: Ch.G.W. czyli chagiewu Odpowiedz Link
baloo Re: A teraz nieco powaznej 16.04.04, 22:19 Eno nieladnie tak . Tamten Pan z Wydawnictwa K wiedzial ;oD Jak w wyliczance : "A dziad wiedzial - nie nie powiedzial, a to bylo tak ..." ;oD B. Odpowiedz Link
jottka Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:01 tamten pan z wydawnictwa to jest najłagodniej mówiąc taki edek mrożkowy, co sie rozpanoszył jak mawia pewien znajomy - nie dyskutować, wybatożyć szkoda, że nie możesz zastosować, ale w razie czego potrzymam ci płaszczyk i wymasuję rączkę, jak sie zmęczysz Odpowiedz Link
baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:24 No nie wiem, tak juz po fakcie, gdy epocje opadly, to sie zastanawiam, czy aby nie trafilem na "zly dzien" w zyciu tego pana i czy dodatkowo nie jest ogolnie wrazliwy na sposob zadawania pytan ;o) No bo fakt, ze nie zwrocilem sie don zbyt przyjaznie ;o), a to dlatego, ze akurat szlag mnie trafil ;oD A potem moj szlag przeskoczyl na niego moze ? ;o) A moze on ma z ego cos nie tentego ? ;o) ChaGieWu, jak mawiaja Hajoty ;o) Co nie zmienia faktu, ze krecil, byc moze klamal, a na pewno pisal bzdury ;o) Aha, i okazal sie byc nieuprzejmy dla klienta, zamiast usmiechnac sie usmiechem "cheeese" i odpowiedziec grzecznie "Dziekuje za zaintereowanie dzialalnoscia naszej firmy. Niestety nie publikujemy nazwisk tlumaczy, gdyz taka jest jej (znaczy tej firmy - przyp. B.)filozofia i strategia dzialania. Zycze Panu milego dnia i mam nadzieje, ze jeszcze kiedys zwroci sie Pan do nas z kolejnym problemem lub zapytaniem". Znaczy calkiem po nieełropejsku i niepółnocnoatlantycku sie zachowal ;oDDDD B. PS : ponadto Pan zachecil mnie do zaspamowania tych innych milusinskich, co tez na pewno w przyszlym tygodniu uczynie i do czego Was tez namawiam ;o) Tyle , ze moze zaczne mniej zgryzliwie ? aha, no i przyczynil sie on (ten Pan, znaczy) do ponownego ozywienia tego forumu, ktore, jak juz zdazylismy sie przyzwyczaic, zyje "cyklicznie" i odzywia sie skandalikami ;oD Odpowiedz Link
baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:25 aha. opadly mi emocje , a nie epocje. Czymkolwiek by one byly, epocji jako zywo nie posiadam. Odpowiedz Link
jottka weź 17.04.04, 00:35 mnie nie denerwuj, ze tak powiem nie dorabiaj szlachetnej ideologii do faceta, który całkowicie innym zajęciem powinien sie parać w każdej umowie o przekład mam jak byk wpisane, że wydawca zapewnia umieszczenie nazwiska tłumacza w stosownym miejscu, a nawet bywają rubryki, gdzie sie dopraszają, zeby podać, w jakiej formie ma byc zapisane, bo może pseudonimu pragnęłabym użyc Odpowiedz Link
baloo Re: weź 17.04.04, 00:41 aha, a masz cos w umowie o "innych oczywistych czynnikach" ? Bo ow Pan o nich glownie wspominal, ze mu stoja na przeszkodzie. Dlatego teraz tak chodze i marudze i sie dopytuje. A na razie to tylko Hajota mi odpoiwedziala, ze ChGW . I ciagle mam nadzieje, ze to nie bylo o tym Panu, ktory prywatnie moze byc natenprzyklad przesympatycznym bratem łatą, zwlaszcza, ze jak wspomnial, zasmiewa sie do rozpuku razem z tlumaczami, ktorzy ogolnie rzecz biorac wspolpracujac z nim sa radosni. Nie powiesz mi, ze tlumacze bywaja radosni bez powodu. Musza miec jakis powod. Odpowiedz Link
jottka Re: weź 17.04.04, 00:47 nicniewiemnatentemat współpracowałam również z całkiem malutkimi wydawnictwami i własne nazwisko zawsze widziałam, gdzie trzeba, łącznie ze stronami internetowymi. raz nawet szlachetnie ze mnie zrobili autorkę, pomijając nazwisko tego tam, co to naprawdę napisał :) no ale to raz mi sie trafiło, więc to chyba nie jest czynnik oczywisty poza tym cuś mnie mówi, że wspomniany tłumacz pewnie dlatego zęby szczerzył, bo przyszedł wyskamlać honorarium, no a w tym celu nie będziesz ręki pańskiej kąsał albo też te książki są do tego stopnia do de, że sie zwyczajnie wstydzi swe inicjały publicznie zamieszczać, innego rozwiązania nie widze Odpowiedz Link
baloo Re: weź 17.04.04, 00:53 aha, Ty to dopiero cyniczna jestes. A on pisal, ze to ja. ;o) Odpowiedz Link
baloo Re: weź 17.04.04, 00:54 aha, i jeszcze kawe na lawe wylewasz ;o) a moze oni go po prostu lubia. Ot tak, jako czlowieka ? ;o) Odpowiedz Link
hajota Re: weź 18.04.04, 00:12 jottka napisała: > > albo też te książki są do tego stopnia do de, że sie zwyczajnie wstydzi swe > inicjały publicznie zamieszczać, innego rozwiązania nie widze a wiesz, mnie też taka teoria chodziła po głowie. Do de czy nie do de to rzecz gustu, widocznie w jakieś zapotrzebowanie społeczne wyd. K trafia, ale tak sobie wyobraziłam, że jeśli na przyklad ten pan daje wykładowcom uniwersyteckim dorobić do pensyjek tłumaczeniem książek w rodzaju "Świetlista siła aniołów - podręcznik + 56 kolorowych kart w pudełku", to może oni naprawdę wolą, żeby ich nazwisk nie szlajać po ogólnodostępnych stronach internetowych... Odpowiedz Link
baloo Re: weź 18.04.04, 00:50 Hej jesli to mialoby byc az tak zle, to moze lepiej byloby posluchac mamusi i nie pisac rzeczy , pod ktorymi nie mozna sie podpisac. Ale rzeczywiscie, nawet w przypadku publikacji nienajgorszych, naukofcy wstydza sie podawac swoje cenne nazwisko (no , traktuja to niemal jak zdrade malzenska, takie dorabianie poza ukochanom naukom,. przyjemne , ale wstydliwe ;oD) zawsze mozna wtedy uzyc pseudonimu. Jak pewien Pan, ktory ze wstydu, ze zajmuje sie pierdolami a nie naukom, podpisywal rzeczone pierdoly pseudonimem Boleslaw Prus ;oD a Wydawnictwo K. notuje rokrocznei 20-30 % wzrost obrotow. Czyli wstrzelilo sie ladnie i moze poza omawiana tu kwestia jest nizle ? Moze tak, ale mnie lista tytulow (i okladki) jakos nie przkonuje do kupna. No,ale poza mna jest jeszcze pare milionow potencjalnych nabywcow ;o) B. PS : noszkurdebalans, te "inne czynniki" chodzo za mno i chodzo ;o) Ide spac, moze mi sie nie przysnia . Milej nocy i niedzieli ;o) Odpowiedz Link
szwedzka Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:44 baloo napisał: > 1. Jakie sa te "inne czynniki" (w dodatku "oczywiste"), ktore sprawiaja, ze sie > > informacji o tlumaczach nie daje (w malych i srednich wydawnictwach, jak > zaznaczyl Pan z Wydawnictwa K) Moja teoria jest taka, że Pan z Wydawnictwa K., będąc całkowitym jełopem (corpus delicti: jego listy), jest przekonany, że płaci za miejsce w Internecie w zależności od ilości zamieszczonego tekstu, a jak wiadomo, wydawnictwa małe i średnie są biedniejsze i muszą oszczędzać. Paweł PS. Szanowny Panie z Wydawnictwa K., corpus delicti nie jest przysmakiem kanibali. Odpowiedz Link
baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:50 Nonieno, nie odwazylem sie nawet pomyslec, ze moze mu chodzic o koszty druku w Internecie ;o) To musi byc cos innego, jakas tajna klauzula do czegos. Ze pod grozba zniszczenia zabrania sie wydawnictwom malymi srednim publikowania w internecie nazwisk tlumaczy (ktorzy zreszta, jak sie dowiadujemy z korespondencji, sa tym faktem uradowani) aha, corpus delicti nie jest tez pysznym niewiescim cialem. Niestety. Odpowiedz Link
szwedzka Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:37 baloo napisał: >nie, nie M.M. , lecz P.Z. (czy w miescie na K jest kilka wydawnictw na > K ? To "moje" specjalizuje sie w pseudonauce i ezoteryce, klimaty troche jak > w "Wahadle Foucault" ;o)) Wygląda na to, że w mieście K. jest kilka wydawnictw K. i niesłusznie utożsamiłem "moje" wydawnictwo K. (które chyba jednak tłumaczy wymienia) z "Twoim" wydawnictwem K., choć poetyka i poziom intelektualny odpowiedzi oraz przekonanie o własnym wkładzie w rozwój Literatury, mającym się nijak do rzeczywistego, całkowicie tę pomyłkę uzasadniały. Paweł Odpowiedz Link
baloo Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:44 Pawle , zajrzyj do gazetowej skrzynki. Odpowiedz Link
szwedzka Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:49 baloo napisał: > zajrzyj do gazetowej skrzynki. A dzięki, zajrzałem, rzeczywiście inne. Paweł Odpowiedz Link
millefiori Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 01:42 Trzyliterowa nazwa, ze z przeproszeniem zapytam, aby pewnosc uzyskac w temacie? Ballo, drogi Ojcze Chrzestny, dzieki Ci za nawiazanie obfitej korespondencji z wyd. K z miasta K. Zapewne niestandardowa tresc listu (bez pogrozek, wyzwisk, obraz, lub sformulowan podaniowych) spowodowala, ze do walca Twoj korespondent staral sie dopasowac krok polki galopki z przytupem. W miare pasjonujacej lektury doznalam wrazenia nie tyle deja vu, co entendu, i tu zrobilo mi sie o wiele mniej wesolo, bo styl wypowiedzi Twego korespondenta kojarzy mi sie jednoznacznie z 2 instytucjami: jedna z ul.Mysiej, a druga tez niemundurowa. Z tym skojarzeniem wspolgra zwlaszcza wizja tlumacza pochylonego nad serdeczno- opiekunczym ramieniem redaktora i czytajacego z poblazliwym usmiechem Twoj list. Toz to zywcem wziety temat ikonograficzny malarstwa socrealistycznego! Zgodnie z przyjetymi jeszcze nie tak dawno standardami, tenze usmiechniety i szczesliwy, wlasciwie zaopiekowany i zagospodarowany tlumacz powinien usiasc do maszyny i wystukac tekst: "Jestem zdrow i zadowolony. Imie. Nazwisko." Albo inne swiadectwo moralnosci i dobrego prowadzenia wydawnictwu wystawic. Odpowiedz Link
baloo Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 02:24 aha, wiecej niz trzy sie nie miesci ;o) Wizja straszna ;o) mam nadzieje, ze bedziesz mogla zasnac ;o) A wiesz, ze mi juz cala zlosc przeszla, jakos tak mam, ze nie potrafie sie pieklic dluzej niz dwa dni (no chyba, ze ktos celowo prowokuje mnie codziennie, ale wtedy unikam) I jeszcze zaczelo mnie troche smieszyc, ze on w ogle nie rozumial, o co mi chodzi i nie wiedzial, co i dlaczego akurat na niego spadlo (no nie mogl wiedziec, bo to akurat przypadek byl, ze "zaplacil" za innych ;oD) W sumie - nie ma co dramatyzowac, nie po raz pierwszy to sie zdarza, ale gdyby tak dostawali raz na tydzien taki list (i za kazdym razem od kogos innego) to moze po pewnym czasie by wymiekli. Oni (ci na K z miasta K) i inni, co ich Yanga wymienila. I pozostali tez. Milych snow B. Odpowiedz Link
millefiori Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 02:50 Dzieki, placze sie po forum, bo chyba jeszcze jade i w brode sobie pluje za zwierzaki. A to o czym powyzej, to takie strzepy, co czasem wylaza z zakamarkow pamieci. Doceniam, mila to cecha nie pieklic sie dluzej niz dwa dni. Zwlaszcza na kogos tak naprawde abstrakcyjnego, mimo ze podpisanego na monitorze (czy papierze, jesli wydrukowales, zeby zasuszyc na WRzP). Jestem przekonana, ze Twoj korespondent zareagowal dlatego, ze zostal wziety przez zaskoczenie. I zgadzam sie, ze powolnym a systematycznym, saczacym nekaniem ze strony coraz to innych osob osiagnelibysmy badz odpowiedz automatyczna (wersja pesy) lub cel w postaci nazwisk tlumaczy (wersja opty). Wzajemnie, milych snow. Dygam nadrannie, Millefiori Odpowiedz Link
baloo Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:04 Witam , Dzisiaj, zgodnie z obietnica, przejrzalem strony www. kilku wydawnictw, z czego czesc okazala sie byc w porzadku (Noir sur Blanc, Czytelnik, PWN, PIW, Proszynski, Bellona, WAB, Helion, Literackie, Ossolineum, Egmont - choc to ostatnie chyba nie we wszystkich wypadkach ?). Kilka pozostalych przyspamowalem umiarkowanie (naprawde !) uszczypliwym e- mailem. Byly to : Bertelsmann (Świat Książki), poczta@swiatksiazki.pl Amber, media@amber.sm.pl Muza muza@muza.com.pl Arkady info@arkady.com.pl Atlas atlas@coijak.com.pl Pascal sklep@pascal.pl Europa europa@wydawnictwo-europa.pl W zasadzie (chwilowo, dajmy im czas) zostalo to olane (choc kilka z nich poczte odebralo napewno. Za to mam jedna dobra niespodziewajke: Z Wydawnictwa Atlas dostalem bardzo mila odpowiedz, a wyniku krotkiej wymiany mejli Pani odpowiadajaca, pracujaca tez jako tlumaczka, napisala, ze wstawia te nazwiska. Wuala ;oD B. Odpowiedz Link
pierans Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:06 Baloo, normalnie wpływasz na rzeczywistość! Bravo! Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:11 No wez nie szyderuj, wiesz jak to milo pokorespondowac z kims uprzejmym ? ;o) W dodatku uzyla zwrotu "na pewno wpiszemy". B. A tak wogle, to te adresy imejlowe podalem tu nie bez powodu, moi kochani ;o) (przepraszam, ze linki nie wyszly, pokickalo mi sie przy kopipejstowaniu) Odpowiedz Link
pierans Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:17 > No wez nie szyderuj anim by śmiała! praca u podstaw i przekuwanie myśli w czyn budzą moje najlepsze emocje. > wiesz jak to milo pokorespondowac z kims uprzejmym? jako klient? nie wiem, dlatego zawiszczę raczej niż szyderuję, jeśli już Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:25 No, tez sie zdziwilem i moze sam sobie pozawiszcze ;o) Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 20.04.04, 14:53 Witam ponownie. 1. Przemila Pani ze Swiata Ksiazki odpisal mi, ze najprawdopodobniej juz wkrotce umieszcza nazwiska tlumaczy, gdyz coraz wiecej osob "wyraza takie zyczenie". 2. Rowniez Uprzejma Pani z Wydawnictwa Pascal nie wykluczyla, "ze moze trzeba bedzie sie nad tym zastanowic" ;o) Aha, wyglada na to ze mejle mniej uszczypliwe odnosza lepszy skutek ;o) Teraz wypadaloby, zeby wiecej osob "wyrazalo takie zyczenie", to sie moze beda intensywniej "nad tym zastanawiac". Klaniam nisko B. Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 20.04.04, 16:03 Pani z Wydawnictwa Pascal dodatkowo napisala, ze gdy skonczy prace nad tym, czym sie obecnie zajmuje, to zajmie sie nazwiskami tlumaczy. Odpowiedz Link
lukasz.drozd Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:02 A teraz trzebaby wyslac forwardy wszystkich pozytywnych odpowiedzi z wydawnictw ("Tak, umiescimy nazwiska tlumaczy") przesympatycznemu Edkowi z wydawnictwa na 3 litery. A moze i pochylajacemu sie nad nim "tlumaczowi" zniknie z twarzy ten wykwit poetycko nazwany "polusmiechem" ;) Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:08 Nie badzmy okrutni - moze Pan z Wydawnictwa na K. mial zly dzien. Mysle zreszta, ze gdy opadna z niego emocje, to sie nad tym zastanowi i moze "cos ruszy". Kiedys go jeszcze zaczepie na ten temat, ale nie tak od razu ;o) Odpowiedz Link
millefiori Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:13 lukasz.drozd napisał: > A teraz trzebaby wyslac forwardy wszystkich pozytywnych odpowiedzi z wydawnictw > > ("Tak, umiescimy nazwiska tlumaczy") przesympatycznemu Edkowi z wydawnictwa na > 3 litery. A moze i pochylajacemu sie nad nim "tlumaczowi" zniknie z twarzy ten > wykwit poetycko nazwany "polusmiechem" ;) Cenna inicjatywa, paczka dla Edka i jego tlumacza! (ha, dopiero teraz dowiedzialam sie, jak ma na imie ulubiony korespondent Ojca Chrzestnego) Dygam powitalnie na forum, Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 10:04 nienienie, ktos tutaj tak go nazwal w nawiazaniu ;o) Odpowiedz Link
millefiori Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 10:28 baloo napisał: > nienienie, ktos tutaj tak go nazwal w nawiazaniu ;o) A to przepraszam. Rozumiem, ze jest to "Edek" roboczy. Odpowiedz Link
yanga "I jak mieczem zamacha, to dosłownie w plasterki" 20.04.04, 17:51 Zawsze mówię, że nie ma to jak ryk niedźwiedzia, bo głosik Yangi cieńszy od pisku (mnie Świat Książki nie odpowiedział ani razu, a przecież im nie wymyślałam). Najważniejsze, że obiecali poprawę, więc bardzo proszę o kolejne maile, żeby nie zapomnieli. Dzięki, Baloo, wreszcie coś się dzieje. Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 14:54 Aha, rozochocony przyspamowalem rowniez Gazete Wyborcza, ale tam odpowiada robot, ze dziekuje i ze przekaze, komu trzeba. ;o) Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) - c.d. 20.04.04, 16:11 Z Wydawnictwa Europa dostalem e-maila, w ktorym napisano, ze przygotowuja nowe strony internetowe, gdzie te uwagi beda uwzglednione. I teraz uwaga : na moj e-mail z podziekowaniem dostalem odpowiedz, ze przygotowuja nowe strony internetowe, gdzie te uwagi beda uwzglednione. ;oDDDDDD no normalnie od razu poczulem sie lepiej, bo juz zaczynalem sie niepokoic ;o) Wasz B. uchachany do konca dnia PS : nie odwazylem sie odpisac po raz drugi. Niewiedziecczemu ;o) Nie odwazylbym sie rowniez zagrac z moja korespondentka w szachy. A nuz by wygrala i co wtedy ? Kolejny tryumf maszyny nad czlowiekiem ? Odpowiedz Link
baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) - c.d. 20.04.04, 16:18 Odszczekuje. Przyszly w sumie trzy mejle o tej samej tresci, wyslane o tej samej godzinie. Czyli po prostu e-poczta dala ciala, a ja mam manie przesladowcza. Niniejszym przepraszam Mila Pania z Wydawnictwa Europa i odwoluje poprzednie zlosliwosci. B. Odpowiedz Link
millefiori @& @& @& @& @& @ Laur @& @& @& @& @& @ 20.04.04, 17:41 @&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@ Baloo, Ojcze Chrzestny! bezinteresownie wziales sie do roboty i tyle zdzialales! Dygam pelna podziwu Odpowiedz Link
yanga Re: Millefiori 21.04.04, 12:16 Dostałam odpowiedź od Prodoksu (księgarnia wysyłkowa p. Kluski). Napisali, że konsultowali się z prawnikami i że ponoć w prezentacji handlowej (katalog) nie mają obowiązku podawania nazwisk tłumaczy. Proszą, żebym wskazała im odpowiedni paragraf, a ustawa o prawie autorskim, którą wkleiłaś na oddzielnym wątku nie chce mi się otworzyć. Czy możesz mnie poratować, bo w domu nie mam ustawy? Odpowiedz Link
millefiori Re: Millefiori 21.04.04, 12:42 Alez z przyjemnoscia, prosze Yango: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=6773598 tam znajdziesz obie wersje: stara i zaktualizowana. Dygam z 2. tysiaca, Odpowiedz Link
yanga Re: korespondencja z Prodoksem 22.04.04, 10:33 Jak już wspomniałam, napisałam w wiadomej sprawie list do ksiegarni wysyłkowej Prodoks, w której zdarza mi się czasem coś kupować. Napisałam m.in.: "Bardzo mi przykro, że tak skądinąd szanowana firma permanentnie łamie prawo autorskie, nie podając w katalogu (ani na stronie internetowej) nazwisk tłumaczy oferowanych książek. Nazwisko tłumacza w katalogu (przynajmniej dla mnie) może stanowić dodatkowy magnes), a na pewno nalezy do istotnych informacji o książce". A oto odpowiedź: "(...) Konsultowałem sie z naszymi prawnikami i zdaje się, że nie ma takiego przepisu prawnego, które [sic!] nakazuje w prezentacji handlowej zamieszczanie równiez danych tłumacza. Czy ewentualnie wskaże Pani taki przepis?" Ja: "Jest to art.78.1 ustawy o prawie autorskim. Oczywiście z roszczeniami może wystąpić tylko osoba poszkodowana, ale czy warto na to czekać? Tłumacze książek są twórcami w rozumieniu ustawy, wielu z nich należy do odpowiednich stowarzyszeń twórczych. Poza tym, jak juz pisałam, nazwisko tłumacza stanowi ważną informację dla ewentualnego klienta". Oni: "Przepraszam najmocniej, ale wydaje mi się, że wspomniany artykuł nie nakazuje podawania danych tłumacza prezentowanej książki. Nie bardzo więc rozumiem, jak traktować z powagą Pani zarzuty". I tu wkleił ów artykuł. Znaczy się - jednak wariatka??? Na takie dictum chyba już zamilknę. Odpowiedz Link
baloo Re: korespondencja z Prodoksem 22.04.04, 11:20 Yango , mam zla wiadomosc (nienowa) . Wyglada na to, ze prawo rzeczywiscie nie nakazuje podawania nazwiska w katalogach wydawniczych czy ksiegarskich. Do podawanie nazwiska tlumacza zobowiazane sa wydawnictwa, co czynia drukuja je na kazdym egzemplarzu wydawanych dziel. To,o czym piszesz, to "tylko" sprawa dobrych obyczajow, niestety. Odpowiedz Link
aethor Re: korespondencja z Prodoksem 23.04.04, 10:26 W tym kontekście wydawnictwo Prószyński i S-ka właśnie złamało prawo drukując książkę bez podania nazwiska tłumacza. Nazwiska korektora, redaktora itp są. Ja się oczywiście domyślam kto to tłumaczył ale... A baloo napisał: "podawanie nazwiska tlumacza zobowiazane sa wydawnictwa, co czynia drukuja je na kazdym egzemplarzu wydawanych dziel". Odpowiedz Link
baloo Re: korespondencja z Prodoksem 23.04.04, 11:02 UPS !!! A wydawaloby sie, ze taki porzadny Wydawca. Jaki tytul , jesli mozna wiedziec ? Odpowiedz Link
jottka o ile 23.04.04, 11:18 sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę w poszukiwaniu nazwiska tłumacza w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i dla lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz szefowa polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :) Odpowiedz Link
yanga Re: o ile 23.04.04, 11:36 jottka napisała: > sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta > wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę w > > poszukiwaniu nazwiska tłumacza > > w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota > malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i dla > > lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz szefowa > > polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :) Tak, wiem na pewno, że to pomyłka, świadcząca o tym, że szewc bez butów chodzi. Pani Dorota, o ile wiem, nie zamierza własnej firmy ciągać z tego powodu po sądach, zadowoli się naprawieniem błędu w dodruku. Odpowiedz Link
jottka Re: o ile 23.04.04, 12:30 prószyński już klęczał przed nią na słomiance, a do domu przesłał kosz róż? :) Odpowiedz Link
aethor Re: o ile 23.04.04, 13:24 Tak powinien zrobić. I jeszcze tydzień krzyżem leżeć :) A PS Oczywiście o tę książkę mi chodziło. Odpowiedz Link
yanga Re: o ile 23.04.04, 15:11 Kochana, wszystko zostało w rodzinie. DM jest żoną dyrektora wydawnictwa i wciąż należy do grupy trzymającej tam władzę. Odpowiedz Link
baloo Re: o ile 23.04.04, 15:14 To sie nie postarali. Skoro GTW, to mogliby po znajomosci dac naklad na przemial i "puscic w koszty". Aha, na wszelki wypadek dodam, ze to zart. Kiepski, ale zawsze. ;o) Odpowiedz Link
spriggana Re: o ile 23.04.04, 15:04 jottka napisała: > sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta > wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę w > poszukiwaniu nazwiska tłumacza > w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota > malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i dla > lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz szefowa > polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :) Mają coś pecha do Pratchetta, albo Pratchett do nich... ;) Kiedyś ten sam numer zrobili w "FauścieXXXXXXEryku" (pierwsze wydanie, to ilustrowane) - pominęli nazwisko Piotra Cholewy. Podobno w części nakładu dodali je ... pieczątką :) Odpowiedz Link
yanga Re: c.d. 22.04.04, 22:54 Przywołana przez OC do porządku, wycofałam się w następnym liście z zarzutu łamania prawa, upierając się jednak przy kwestii merytorycznej. I wtedy bardzo uprzejmie ("Przepraszam najmocniej, ale...") zmieszano mnie z błotem i oskarżono o szkalowanie szanowanej firmy, której prezes (pan R.K., człowiek powszechnie znany, którego naprawdę bardzo szanuję) nie pozwoli... nie dopuści... żeby tak śmieszne zarzuty... etc, etc. Podobno wszyscy pracownicy, także prawnicy poczuli się oburzeni moim listem. Sprawiłam im wielką przykrość i nie chcą już ze mną współpracować (nie przypominam sobie faktu współpracy, ale zrozumiałam, że jestem już skreślona z rejestru klientów). Zdenerwowałam się bardziej niż powinnam. Odpowiedz Link
baloo Re: c.d. 23.04.04, 02:31 Chryste, co za buractwo niskopienne. A nie napisali, ze "ich" tlumacze sa radosnie usmiechnieci ? A nie, glupio sie pytam, przeciez Ty im przykrosc sprawilas, wiec juz nie sa. Chyba sie sam rozplacze, a im wysle swoja druga chusteczke (mam dwie, a co). B. PS. Yango, w zyciu nie osmielilbym sie przywolywac Cie do porzadku ;o) Odpowiedz Link
yanga Re: c.d. 23.04.04, 09:02 baloo napisał: > > PS. Yango, w zyciu nie osmielilbym sie przywolywac Cie do porzadku ;o) Ależ dlaczego, skoro miałeś rację? Co to ja święta krowa jestem? :-)I dziękuję Ci za wsparcie, bo naprawdę takie listy na długo wytrącają mnie z równowagi. > Odpowiedz Link
baloo Re: c.d. 23.04.04, 09:31 ;o) Jak rozumiem, to nie prezesowe Ego poturbowalas, tylko jakiegos pod..jaszczego , prawda ? Sie nie przejmuj - najwyzej wywiesza Cie na tablicy pt. "Tych klientow nie obslugujemy" i to bez zdjecia. A ja na pewno kiedys (nie od razu) napisze do nich jako glupi frant z zapytaniem o tlumaczy ;o). Moze ktos inny tez ? Pozdrawiam B. Odpowiedz Link
millefiori Re: c.d. 23.04.04, 10:22 Yanga, wez trzy glebokie wdechy i moze na wieczna rzeczy pamiatke wklej Twoj list i odpowiedz wyd. Zobaczymy wszyscy, czym tak brutalnie sponiewieralas uczucia korespondenta. Odpowiedz Link
yanga Re: c.d. 23.04.04, 15:24 Nie wkleję, bo tak się wkurzyłam, że z miejsca wywaliłam tę kurespondencję ze wszystkich folderów. Na pewno jednak nie używałam argumentów ad personam, tylko upierałam się, że nazwisko tłumacza stanowi dla niektórych czytelników ważną informację o książce. Odpowiedz Link
yanga Re: c.d. 23.04.04, 17:30 Aha, jeszcze jedna uwaga do Millefiori: w tym rzecz, że to nie "wyd", tylko księgarnia wysyłkowa, dlatego właśnie tak poległam. Odpowiedz Link