Dodaj do ulubionych

nazwiska tlumaczy

08.02.04, 17:17
Robie porzadki, choc niedziela...
Z watku "Nasze wydawnictwo nie lamie umow" wklejam posty na temat pomijania
nazwisk tlumaczy w publikowanych ksiazkach
Obserwuj wątek
    • millefiori nazwiska tlumaczy - posty z watku "Nasze wydawnict 08.02.04, 17:21
      Re: "Nasze wydawnictwo nie łamie umów!"
      yanga 07.02.2004 12:48 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      baloo napisał:


      > Sęk w tym, że klient nie ma informacji o jakości tłumaczenia. Przekład jako
      > przekład oceniany jest w recenzjach nader rzadko, a jeśli nawet to często
      > niekompetentnie. Stąd jakość tłumaczenia nie jest rzeczą, która byłaby dla
      > wydawnictw priorytetowa, bo klient nie bierze jej pod uwagę przy zakupie.

      Klient nie tylko nie ma informacji o jakości tłumaczenia, ale nawet o jego
      autorze. Od wielu lat - nie tylko jako tłumaczka, ale także jako czytelniczka -
      daremnie domagam się podawania nazwiska tłumacza we wszystkich
      katalogach klubów książek i recenzjach prasowych, pisałam o tym problemie także
      na forum "Książki", parę osób mnie poparło i co? I nic. Próbowałam też
      nieśmiało zaproponować kolegom z zarządu SPP, żeby zamiast zajmować sie wielką
      polityką i wzajemnymi animozjami, zaczęli po prostu dbać o interesy swoich
      członków. I na przykład ogłaszać bojkot niektorych wydawnictw czy stosować inne
      sankcje. W ciągu paru sekund zrobiło się koło mnie pusto (bo rzecz działa się
      na Wielkiej Dorocznej Imprezie Integracyjnej). Okazało się, że tam każdy
      pilnuje swego i patrzy z czego żyje. Jak dotąd przynależność do SPP nie
      przyniosła mi żadnych korzyści, musiałam się tam zapisać, żeby uzyskać "papiery
      twórcy" dla ZUS, ale nikt tam stanie w obronie praw autora/tłumacza. Paweł
      ochrzanił mnie na sąsiednim wątku - i teoretycznie ma rację, jednak stanowczo
      przecenia
      moje możliwości. Mimo sporego dorobku moje nazwisko nie jest powszechnie znane,
      na pewno nikt nie będzie się na mnie powoływał, a brak zgody na taką umowę
      skończyłby się tym, że w ogóle zostałabym bez pracy. Na to nie mogę sobie
      pozwolić, poza tym przy tej akurat książce byłoby to bez znaczenia, bo mam
      pewność, że wyjdzie - autorka jest bardzo popularna i stale obecna na rynku.
      Ze wszystkich waszych pomysłów najbardziej odpowiada mi ten ze spółdzielnią,
      natomiast co do kontroli nad jakością przekładów, to bardzo bym sobie tego
      życzyła, ale już widzę skutki: wydawnictwa zaczęłyby wybierać tych gorszych -
      bo taniej, a całą robotę zwaliłyby na redaktorów. Wiem, co mówię, bo już
      zaczynam obserwować to zjawisko. Zresztą, wyobraźcie sobie sytuację, kiedy
      pokrzywdzony pacjent idzie na skargę do Izby Lekarskiej, a tam we władzach ten
      sam lekarz... W naszej branży jest podobnie.



      • Nazwiska tłumaczy
      hajota 07.02.2004 22:20 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      yanga napisała:

      >>
      > Klient nie tylko nie ma informacji o jakości tłumaczenia, ale nawet o jego
      > autorze. Od wielu lat - nie tylko jako tłumaczka, ale także jako
      czytelniczka -
      >
      > daremnie domagam się podawania nazwiska tłumacza we wszystkich
      > katalogach klubów książek i recenzjach prasowych, pisałam o tym problemie
      także
      >
      > na forum "Książki", parę osób mnie poparło i co? I nic.

      Yango, jak wiesz, jest to również i moja obsesja. Czasem mi ręce opadają, ale
      od czasu do czasu zrywam się do lotu i poruszam ten problem na różnych forach
      (niekoniecznie internetowych). Pisywałam do Wyborczej i do Polityki, starałam
      się poruszyć koleżeństwo z STP, ale poza przyznaniem mi racji nic nie
      zdziałali. Pytałam nawet kiedyś na dużej międzynarodowej liście dyskusyjnej
      Lantra, jak sprawa wygląda w innych krajach. Kolega z Danii napisał mi, że ich
      związek tłumaczy wydrukował kartkę pocztową ze złośliwym tekstem i rysunkiem
      bodajże ostu, którą wysyłają do recenzentów pomijających nazwiska tłumaczy.
      Myślę, że Internet stwarza duże możliwosci, i gdyby kilka osób zaczęło pisać do
      księgarni przywydawniczych i internetowych pomijających nasze nazwiska, to może
      jakiś efekt by był. Ja zostawiłam niedawno wpis w księdze gości Muzy.

      Tytułem anegdoty przytoczę dwie reakcje na moją kampanię.
      - Spotkanie z przedstawicielką ambitnego wydawnictwa zorganizowane przez STP
      przy okazji targów językowych. Zabieram głos, poruszam sprawę, na co pani
      wydawczyni odpowiada: - Ach, proszę pani, nie mamy na to miejsca w katalogu.
      - Targi książki, grono tłumaczy siedzi przy kawie w stoisku dużego wydawnictwa.
      Poruszam sprawę, pytam, czy nie uważają pomijania nazwisk za skandal, na co
      jedna z obecnych pań (skądinąd świetna tłumaczka i redaktorka), sznurując usta
      na znak skromności, stwierdza: - Mnie nie zależy na tym, żeby moje nazwisko
      gdziekolwiek figurowało...

      Zbieram się właśnie, żeby napisać do szumnie reklamowanej Polskiej Biblioteki
      Internetowej www.pbi.edu.pl/index_.php , gdzie przy jednych utworach
      figurują nazwiska tłumaczy, a przy innych nie.



      • Re: Nazwiska tłumaczy
      baloo 08.02.2004 01:21 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      To o czym piszecie, Hajota i Yanga, to jest zwyczajne kurestwo.

      Zwazywszy na przyklad na dyskusje, jakie wzbudza sprawa jakosci kolejnych
      tlumaczen "Wladcy Pierscieni" czy afere wokol "Fredzi Phi-phi" mozna
      spokojnie przyjac, ze Tlumacz jest tylko troche mniej wazny od Autora. Czy
      ktos wyobraza sobie wydanie jakiejkolwiek powiesci bez nazwiska autora ?

      Czy gdyby klasyke francuska prztlumaczyl nie Zelenski-Boy a powiedzmy Wanda
      Wasilewska albo jakis inny Ozga-Michalski, to czy w ogole ktos nie wladajacy
      francuskim bylby w stanie bez obrzydzenia wziac do reki np. Moliera ?

      Moim zdaniem takich recenzentow i wydawnictwa, ktore nie podaja nazwiska
      Tlumacza powinno sie zalewac spamem protestacyjnym i jeszcze publicznei
      pietnowac w przekaziorach. Ale kogo to obchodzi ?

      B.



      • Re: Nazwiska tłumaczy
      yanga 08.02.2004 12:53 odpowiedz na list odpowiedz cytując


      W "Gazecie Narodowej" wydawanej w XIX w. we Lwowie przez całe lata na pierwszej
      stronie ukazywało się zdanie: "Teatr niemiecki we Lwowie nadal istnieje z
      krzywdą dla sierot i starców". Chodziło o zmuszanie fundacji teatralnej Skarbka
      do utrzymywania sceny niemieckiej ze środków, które miały być przeznaczone na
      dom opieki. Uparte powtarzanie tego zdania odniosło w końcu skutek, więc i ja
      za każdą wizytą w księgarni Bertelsmanna powtarzam swoje, nie bacząc na to, co
      zapewne mówią o mnie sprzedawcy. Śpiewkę o rzekomym braku miejsca słyszałam -
      rozczulające! Zmusiłam kiedyś SPP do wystosowania listu na ten temat (sama go
      napisałam). Odzewu nie było i nikt poza mną dalej się nie upominał, a
      wydawnictwo twierdzi, że w ogóle takiego listu nie dostało. Natomiast w
      kolejnym biuletynie nadal zachęcają do kupna Władcy Pierścieni w nie wiadomo
      czyim przekładzie (tu chyba działają z premedytacją, gdyż nie jest to przekład
      Skibniewskiej). Pracuje dla nich znana mi osobiście wspaniała tłumaczka i
      poetka - zapytałam ją, czemu toleruje te praktyki i odpowiedziała mi to samo,
      co tamta pani Hajocie. Faktycznie ręce opadają, ale póki starczy gardła, będę
      protestować. Hajotę i was wszystkich proszę o to samo.


    • hajota Sprostowanie 08.02.04, 17:29
      Sprostowanie: nie w książkach, tak źle jeszcze nie jest! Choć niektóre
      wydawnictwa umieszczają nazwiska tłumaczy petitem na stronie redakcyjnej.
      Chodzi o pomijanie nazwisk tłumaczy w katalogach wydawniczych, recenzjach,
      księgarniach internetowych. Zauważyłam osobliwą prawidłowość: im bardziej
      wydawnictwo się dorabia głównie na tłumaczonych książkach, tym większe
      prawdopodobieństwo, że stosuje ów proceder. Przeleciałam się dziś z ciekawości
      po katalogach księgarni Merlin. Przy jednych tytułach tłumacze figurują, przy
      innych nie. I to zależy od wydawnictwa. Przykro, że właściciele lub
      współwłaściciele wydawnictw (Zysk, Amber), którzy sami byli kiedyś tłumaczami,
      przodują w tej smutnej praktyce.
      • millefiori Re: Sprostowanie 08.02.04, 17:32
        Dziekuje, Hajota, juz poprawiam, jak to latwo sie zapedzic...:)

        Serdecznosci,
        Millefiori
      • millefiori Re: Sprostowanie 08.02.04, 17:51
        Amazon.com tez ma anonimowych tlumaczy. Pamietasz, Hajota, zwrocilysmy na to
        uwage przy okazji innego watku - Wspomnien Leni R.
        • hajota Re: Sprostowanie 08.02.04, 18:34
          No rzeczywiście. Ale też nie są do końca konsekwentni, bo znalazłam na przykład
          coś takiego: "Doctor Faustus: The Life of the German Composer Adrian Leverkuhn
          as Told by a Friend" by John E. Woods (Translator), Thomas Mann (Author). Ale
          to wyjątek. Inne swoje książki ten Mann pisał po angielsku.
      • spriggana Re: Sprostowanie 22.04.04, 22:36
        > Przy jednych tytułach tłumacze figurują, przy
        > innych nie. I to zależy od wydawnictwa. Przykro, że właściciele lub
        > współwłaściciele wydawnictw (Zysk, Amber), którzy sami byli kiedyś tłumaczami,
        > przodują w tej smutnej praktyce.

        Mam wrażenie że na stronach Zyska nazwisko tłumacza w danych ksiażki zazwyczaj
        jest podane. W Amberze rzeczywiście - nie widać.
        • hajota Re: Sprostowanie 23.04.04, 00:35
          spriggana napisała:

          >
          > Mam wrażenie że na stronach Zyska nazwisko tłumacza w danych ksiażki zazwyczaj
          > jest podane. W Amberze rzeczywiście - nie widać.

          Co do Zyska - fakt. Poprawili się.
    • millefiori Re: nazwiska tlumaczy - errata 08.02.04, 17:47
      Robie porzadki, choc niedziela...
      > Z watku "Nasze wydawnictwo nie lamie umow" wklejam posty na temat pomijania
      > nazwisk tlumaczy w
      (i tu powinno byc:) publikowanych katalogach wydawniczych, recenzjach i
      witrynach internetowych.

      Przepraszam za usterki,
      Millefiori
    • yanga Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 10:23
      I oto przede mną kolejne katalogi: "Świata Książki" i Prodoksu. Nazwisk
      tłumaczy nadal brak w jednym i w drugim. Na stronach internetowych także - tam
      chyba to już nie jest kwestia miejsca? Po prostu groch o ścianę!!!Ale jest też
      coś pozytywnego: wczoraj na to samo zwróciłam uwagę wydawnictwu Prószyński i
      dziś na stronie internetowej figurują już tłumacze wszystkich książek (łącznie
      z Twoim Hajoto ;-).
      • emka_1 Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 12:46
        tłumaczenie sie brakiem miejsca jest absolutna bzdurą. brak woli ze strony
        wydawcy, nic więcej. zmieszczenie wszyskich istotnych informacji, tak w katalogu
        drukowanym, jak i sieciowym jest zadaniem projektanta graf. i naprawdę musi być
        to niezwykle marny projektant, jeśli zasłania się brakiem miejsca.

        on musi to miejsce znaleźć, na tym min. polega jego praca. czasem to jest
        trudne, nie przeczę, upchać dużo na małej powierzchni, zachowując czytelność,
        ale to jest w ogóle nie wyobrażalne, zeby klientowi powiedzieć- to się nie
        zmieści, w związku z tym wyrzucam.
        • millefiori Re: nazwiska tlumaczy 03.03.04, 14:10

          jak napisala Yanga, czasami nalezy przypomniec o takich "drobiazgach" i, jak
          widac, w wypadku przyzwoitego wydawnictwa przypomnienie poskutkowalo.
          • yanga Re: nazwiska tlumaczy 12.03.04, 11:27
            Melduję, że parę dni temu, już po dokonaniu zakupu i uwadze wygłoszonej jak
            zwykle w księgarni firmowej("to nie nasza wina, proszę się zwrócić do
            kierownictwa"), wysłałam do Świata Książki kolejnego maila na ten temat. Bez
            odpowiedzi. Wzywam więc całe Koleżeństwo do wysyłania takich samych nękajacych
            maili do wszystkich wydawców, którzy nie respektują naszych praw.
            • millefiori Re: nazwiska tlumaczy 17.03.04, 13:32
              Yanga, bardzo Cie prosze, podaj kilka adresow stron glownych zapominalskich na
              forum, bedziemy przypominac co jakis czas.
    • yanga Re: nazwiska tlumaczy 17.03.04, 18:37
      Proszę bardzo, oto kilka: www.swiatksiazki.pl, www.prodoks.pl, www.amber.sm.pl,
      www.nepo.pl, www.nowela.net. To są strony zarówno wydawnictw, jak księgarń,
      pewno jest ich więcej, ale nie mam teraz czasu szukać.
      • millefiori Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 00:54
        dzieki, Yanga, bedzie im przypomniane, howk!
    • yanga Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 19:28
      Im dalej w las, tym gorzej. Okazuje się, że nasza macierzysta gazeta w
      serwisie "książki" też przemilcza tłumaczy. To o czym my w ogóle mówimy i na co
      się porywamy? Czy nikt z szanownego organu nie czyta naszych rozpaczliwych
      postów? Pora umierać. Na nagrobku proszę mi napisać: "Tu leży yanga,
      bojowniczka o sprawę anonimowych tłumaczy".
      • hajota Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 19:39
        Gazeta czasami reaguje na uwagi. Parę dni temu pod recenzją z książki Gene'a
        Gutowskiego zamieściłam sarkastyczne pytanie "czy pan Gutowski napisał tę
        książkę po polsku?" Na drugi dzień w wydaniu papierowym GW było nazwisko
        tłumacza.
      • millefiori Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 20:40
        yanga napisała:

        Pora umierać. Na nagrobku proszę mi napisać: "Tu leży yanga,
        > bojowniczka o sprawę anonimowych tłumaczy".

        Yanga, przestan
        szykowac sie na tamten swiat i stroic na ostatnia droge.
        "Z zywymi naprzod trzeba isc, po zycie siegac nowe" .

        Poki co, na taras marsz, wez trzy glebokie wdechy, Serce Slowianki zadaj sobie,
        bedzie lepiej!
    • yanga Re: nazwiska tlumaczy 18.03.04, 21:37
      Hajoto, dzięki, już się tam wpisałam Twoimi osobistymi słowami. Zobaczymy, co
      będzie.
    • brruno nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 20:04
      hej, w Polskiej Bibliotece Internetowej też ksiązki tłumaczyły się same. A to
      już nie jest katalog czy oferta księgarni, tylko publikacja pełnych tekstów!
      Własnie napisałam im na ten temat kilka mało czułych słów, zobaczymy, z jakim
      skutkiem.
      • yanga Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 20:49
        Pewnie z takim jak ja, czyli żadnym. W papierowym wydaniu GW ostatnio tak samo!
        Ale piszcie do nich, kochani, im nas więcej, tym większe szanse.
        • hajota Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 22:39
          A ja pisałam ostatnio do "Polityki" (internetowej), bo w tej swojej czytelni
          też nie podają nazwisk tłumaczy pod obszernymi fragmentami książek.
          • yanga Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 22:43
            Tak! Ja też pisałam, kiedy wywalili cały artykuł o "Generation P" i nawet nie
            zająknęli się o tłumaczce, która naprawdę zasłużyła tym razem nie tylko na
            odnotowanie nazwiska.
            • brruno Re: nazwiska tlumaczy w pbi 03.04.04, 23:26
              a ja nie pisałam, bo dopiero od tygodnia mam internet. Ale teraz sobie odbiję,
              bo w końcu ileż może człowieka krew zalewać, prawda?
              A z innej beczki: nieszczęście! coś mi się zdaje, że mój ulubiony
              międzynarodowy koncern wydawniczy popada w ruinę finansową. Wg umów powinien
              przysyłać pięć egzemplarzy autorskich, dawno temu tak był nawet czynił, potem
              po cichutku zjechał do trzech sztuk, nie protestowałam – wiadomo, pół roku
              pracy skryby nad przepisaniem każdego tomu kosztuje, plus ZUS, a i znaczki
              Poczty Polskiej na ulicy nie leżą, ale wczoraj… Otwieram pudełeczko, takie
              wzruszające, malutkie, i widzę jedną samotną książeczkę… Mój Boże, łzy mi w
              oczach stanęły. Łapię puszkę po kawie i lecę kwestować, może uzbieram na wkład
              do długopisu, żeby na przyszłość bidulki miały czym napisać choćby parę słów
              wyjaśnienia. A ja się ich czepiam, że nie przysyłają zredagowanych tekstów do
              korekty. Za co mają kupić papier, koperty, taśmę, skoro najwyraźniej stoją na
              skraju bankructwa, no za co? Czym wysłać? Gołębiem pocztowym własną piersią
              wykarmionym, boć i proso drogie? Odszczekuję wszystkie kalumnie rzucane
              ostatnio pod adresem tych na be (beeeee). Sierotki…
              • hajota Re: nazwiska tlumaczy w pbi 04.04.04, 00:10
                A ja się dowiedziałam od pani z innego wydawnictwa (na em), że fiskus się
                czepił egzemplarzy autorskich jako formy dochodu (bo oczywiście taki tłumacz
                czy autor zaraz popędzi na róg sprzedawać te egzemplarze i jeszcze nie daj Boże
                coś na tym zarobi) i że deliberują (oni wydawcy) nad tym, jak dopisywać je do
                PITu. To naprawdę nie prima aprilis.
                • brruno Re: nazwiska tlumaczy w pbi 04.04.04, 00:22
                  easy, to będziemy je dostawać w formie bonów do supermarketów na np. 24 zł 65
                  gr. Albo "egzemplarzy do ostatecznej weryfikacji korekty (no over)". Polski
                  fiskus bywa wzruszjaco naiwny, kiedy zaczyna jakis wątek. Przez najbiższe dwa
                  lata możemy spać spokojnie.
              • yanga Re: Brruno 04.04.04, 12:12
                Skoro współpracujesz z tym koncernem na B., to ciekawa jestem, czy upominasz
                się osobiście o podawanie Twojego nazwiska? A jeśli tak, to co Ci odpowiadają?
                Sprawę egzemplarzy autorskich wyciagam na osobny wątek w zastępstwie Matki
                Millefiori, która zwykle sama robi takie porządki.
                • brruno pumeks gratis 04.04.04, 12:24
                  gdzie? w tym ich cudnym katalogu? Raz kiedyś przejrzałam go starannie, śnił mi
                  sie później pół roku. Kup trzy tomy wieszcza, dostaniesz pumeks gratis...
                  • yanga Re: pumeks gratis 04.04.04, 12:53
                    Ale konkretnie, Brruno: czy zadałaś im takie pytanie i co Ci odpowiedzieli,
                    choćby w redakcji. Bo ja mogę ich tylko nękać jako czytelniczka (i robię to,
                    pewnie już dawno uznali mnie za wariatkę), a interesuje mnie, co odpowiadają
                    własnym tłumaczom. Co do cacanego katalogu, to ponieważ mimo wszystko z niego
                    korzystam, to nauczyłam się czytać między wierszami i ostatnio jakoś się nie
                    nabieram, tym bardziej, że kupuję w księgarni i mam możliwość przekartkowania.
                    • brruno Re: pumeks gratis 04.04.04, 13:04
                      no więc nie zadałam, katalog najmniej jakoś leżał mi na wątrobie. Ale masz
                      rację, i tak zbieram się, żeby do nich napisać w sprawie książeczki-sierotki,
                      przy okazji zagadnę też o nazwiska.
                      • yanga Re: pumeks gratis 04.04.04, 13:16
                        To wspomnij też o stronie internetowej, zwłaszcza gdyby Ci wciskali kit, że nie
                        mają miejsca (!).
                        • brruno Re: pumeks gratis 04.04.04, 14:11
                          uuuhuhahachichi, miejsca na stronie nie mają? Dobre, dobre... Widzę, że poza
                          wkładem do długopisu trzeba im też wysłać dyskietkę, puściutkie 1340 Kb do
                          zagospodarowania powinno rozwiązać problem.
                • millefiori Re: Brruno 09.04.04, 13:40
                  yanga napisała:

                  > Sprawę egzemplarzy autorskich wyciagam na osobny wątek w zastępstwie Matki
                  > Millefiori, która zwykle sama robi takie porządki.

                  Dzieki za porzadki,
                  Dygam przedswiatecznie,
    • brruno i jeszcze coś miłego 03.04.04, 23:46
      millefiori, wielkie merci za to forum, jak na razie jedną z cenniejszych moich
      zdobyczy upolowanych po tym, jak się przed raptem tygodniem okablowałam. Od
      dłuższego czasu chodził mi po głowie pomysł zorganizowania jakiejś formy
      samoobrony tłumaczy pięknych a nieużytkowych, bo to w końcu zawód taki, że
      każden jeden sobie śrubą i śrubokrętem, tłumacz zwierzę mało stadne, a wymiana
      informacji nt. chociażby obyczajów tych i owych wydawnictw jest na wagę wielu
      złotówek. W mojej, hmm, grupie językowej jakoś działa via maile, ale też raczej
      czysto towarzysko, no i nie do końca pewnie, poza tym kiedy raptem kilku czy
      kilunastu delikwentów konkuruje o ten sam kawałek przykrótkiej kołdry,
      podkładanie rozlicznych świń informacyjnych kwitnie. A forum jest formą pyszną,
      bo jednak otwartą i weryfikowalną. Oj, jakie śliczne słowo. Raz jeszcze merci
      bien. Hej, Brruno.
      • millefiori Re: i jeszcze coś miłego 09.04.04, 13:38
        Mon plaisir, Brruno:)
    • baloo Jest w deche (przewaznie) 15.04.04, 15:59
      Opowiem Wam bajeczke. A bylo to tak :

      Gdy sie dowiedzialem, ze ksiazka przetlumaczona przez pewna forumowiczke
      wlasnie wyszla, sprawdzilem (tak sobie ot, z niezdrowej ciekawosci ;oD),czy
      podali jej nazwisko na swojej stronie internetowej (bo w GW ni chuchu,
      oczywiscie). Zgadnijcie ? Aha, zgadliscie ;oD

      No to machnalem czuly lyst do inkryminowanego wydawnictwa (wg. konwencji
      powiedzmy : wydawnictwo na litere K z miasta na litere K bedacego stolica
      uprzemyslowionego regionu lezacego na poludniu panstwa na litere P. Wydawnictwo
      to specjalizuje sie w dzielach popularnonaukowych, paranaukowych,
      pseudonaukowych i nienaukowych, a ksiazka traktuje o zwiazkach wspolczesnej
      fzyki z buddyzmem).

      Poniewaz dostalem blyskawiczna, piekna odpowiedz, pozwole sobie zamiescic te
      korespondencje, bo uzyty argument powalil mnie na kolana.

      Wuala :

      --------------------------

      Szanowni Panstwo,

      Mam pytanie dotyczace ksiazek napisanych przez Autorow o obco brzmiacych
      nazwiskach , jak J.V., M.R., T.X.T. i wielu innych. Na swojej stronie
      internetowej nigdy nie podajecie Panstwo nazwisk tlumaczy. Rozumiem, ze wszyscy
      ci Autorzy pisali po polsku ? Nie wiedzialem, ze nasz jezyk stal sie lingua
      franca.

      Lacze wyrazy szacunku

      Baloo

      --------------------------

      -Szanowny Panie,
      -Nazwiska tlumaczy mozna znalezc w kazdej z ksiazek po uprzednim ich
      zakupieniu do czego namawiamy.
      -Strona internetowa sluzy nam jako reklama i prezentacja ksiazki i jej
      autora/autorki
      -Nie wydaje nam sie zeby nasz jezyk stal sie lingua franca, chyba ze chce
      Pan tlumaczenie naszych ksiazek porównac do gwary portowej !?
      -Czy bylby Pan uprzejmy wytlumaczyc nam uzycie przez Pana tego zwrotu.

      Z powazaniem
      Wydawnictwo K.

      ----------------------------

      Szanowni Panstwo,

      Dziekuje Panstwu za szybka odpowiedz. Sugestie kupowania ksiazek w celu
      poznania nazwisk tlumaczy zachowam we wdziecznej pamieci i polece ja znajomym.
      Osmiele sie zauwazyc, ze w ten sam sposob moge poznac tytul, nazwisko Autora,
      format , liczbe stron i numer ISBN oraz dowolnie wybrana "przykladowa strone".
      W ten sam sposob moge sie tez dowiedziec, ze ksiazka w ogole wyszla i ze dane
      wydawnictwo istnieje i dziala. Przyznam sie przy okazji ze wstydem, ze jednak
      czasami decyzje o zakupie jakiejs ksiazki podejmuje wlasnie ze wzgledu na
      nazwisko tlumacza.

      Osmiele sie tez zwrocic Panstwa uwage na fakt, czesto zapominany, ze tlumacze
      sa rowniez w pewnym sensie wspolautorami ksiazek , ich kilkumiesieczna praca
      decyduje w znacznej mierze o tym, czy Panstwa produkt odniesie sukces czy tez
      pojdzie na przemial jako gniot. Zatem zamieszczenie nazwiska tlumacza jest po
      prostu kwestia przyzwoitosci. Nie mowiac juz o tym, ze jest jedna z
      podstawowych informacji o ksiazce , ani o tym , ze moze byc elementem
      promocyjnym (w przypadkach znanych tlumaczy). Najwiekszy nacisk polozylbym
      jednak na przyzwoitosc.

      Przychylajac sie do Panstwa prosby, podaje Panstwu rozne znaczenia
      zwrotu "lingua franca" (za "Slownikiem wyrazow obcych" Kopalinskiego w wersji
      on-line) :

      www.slownik-online.pl/kopalinski/95086bc36dd3c35fc12565ee0070802b.php

      lingua franca [wym. lingwa franka] międzynarodowa gwara, zlożona z elementów
      jęz. wł., fr., hiszp., nowogr. i arab., używana (zwł. w śrdw.) w portach Morza
      Śródziemnego (por. sabir); język, gwara, żargon, używany jako środek
      porozumiewania się na obszarach wielojęzycznych (por. bêche-de-mer; koine;
      pidgin);

      przen. wspólny język.

      To ostatnie znaczenie szczegolnie polecam Panstwa uwadze, gdyz bywa dosc czesto
      uzywane. Skoro nie ma tlumacza, mozna przypuszczac, ze wszyscy autorzy pisza po
      polsku, niezaleznie od narodowosci i jezyka ojczystego. Zatem bylby to jezyk
      wspolny, niczym swego czasu lacina lub francuski ? Czego zyczylbym sobie i
      Panstwu (o ilez mniej klopotow i wydatkow).

      Klaniam nisko

      Baloo

      PS : Na wszelki wypadek nadmieniam, ze nie jestem zawodowym tlumaczem
      literatury pieknej ;-)

      -----------------------------
      Jak Wam sie podoba pomysl kupowania ksiazki w celu poznania nazwiska tlumacza ?
      jesli bedzie jakis ciag dalszy, to nie omieszkam Was o tym powiadomic ;o)

      A tymczasem zmykne

      Klaniam nisko

      B.
      • baloo C.d. 15.04.04, 17:01
        Jest ! jest odpowiedz. Wydawnictwo K. z miasta K. czuje sie swietnie, ach jak
        wspaniale. Przytaczam w calosci, bo warto :



        Szanowny Panie,

        Dziekujemy za odpowiedz.
        Jezeli wczesniejsza wiadomosc potraktowal Pan jako sugestie kupowania
        ksiazek w celu poznania tlumaczy, to zapomnial Pan o zadanym wczesniej
        pytaniu do naszego wydawnictwa o czym serdecznie przypominam. Jak sprytnie i
        slusznie Pan zauwazyl w momencie zakupienia ksiazki otrzymuje sie pelna
        wiedze na jej temat, takze wspomniany numer ISBN, format itp/itd. Z kolei
        ja przyznam sie bez wstydu ze czasami zdarza mi sie kupic ksiazke bez
        wzgledu na to kto ja tlumaczyl (pod warunkiem ze byl to tlumacz). Na
        marginesie chcialbym przypomniec o pracy korektora gdyz to spod jego pióra
        wychodzi gotowy produkt w postaci ksiazki, i to równiez jego praca decyduje
        o wartosci ksiazki, mniemam ze z czystego przeoczenia zapomnial Pan o pracy
        tych ludzi w kazdym wydawnictwie.Ale z czystej przyzwoitosci i szacunku do
        ich pracy o tym nadmieniam. Zapomnial Pan jeszcze o pracy grafików których
        tez niestety nie umiescilismy na naszej stronie internetowej, oni tez maja
        niebanalny wklad w powstanie kazdej ksiazki i otym tez nadmieniam. Dlatego
        tez informuje raz jeszcze iz fakt nie pojawienia sie tych nazwisk na stronie
        www nie jest przejawem sugerowanego braku przyzwoitosci lecz innych
        czynników znanych wydawnictwu K oraz innym . Najwiekszym wyróznieniem dla
        kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to
        jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na
        promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie
        byc mocno naciagane, a takich ksiazek nie zycze Panu innym czytelnikom oraz
        sobie.

        Dziekuje za objasnienie zwrotu "lingua franca"
        jestem niereformowalnym zwolennikiem jezyka ojczystego
        do czego równiez namawiam, " przen. wspólny jezyk. " czyz nie brzmi to
        duzo lepiej niz te wszystkie dziwolagi zasmiecajace nasz jezyk.
        Z pozdrowieniami
        Wydawnictwo K
        Imie i Nazwisko

        --

        No nie wiem, jak Wam sie to podoba, bo dla mnie bomba. Szczegolnie "pelna
        informacja" nie obejmujaca nazwiska tlumacza oraz "inne czynniki znane
        Wydawnictwu K." urzekly mnie swoja elegancja. C.d. pozniej , bo musze zmykac.

        B.

        • hajota O żesz ty... 15.04.04, 17:35
          "Najwiekszym wyróznieniem dla
          kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to
          jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na
          promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie
          byc mocno naciagane, a takich ksiazek nie zycze Panu innym czytelnikom oraz
          sobie".

          To Autor, znaczy się, też nieważny?

          Nie mam w tej chwili czasu rozwijać wątku, więc w telegraficznym skrócie:
          - urzekł mnie zwrot "wydaje się być" spływający spod pióra osoby mianującej się
          zwolennikiem języka ojczystego;
          - przypomniał mi się stary dowcip rysunkowy, chyba Czeczota. Jeden facet mówi
          do drugiego: "Robiliśta w burakach, rybach, śrubach, tera pora, żebyśta się
          sprawdzili w szołbiznesie".
        • yanga Re: C.d. 15.04.04, 18:56
          Po prostu zaniemówiłam. Baloo, czy nie mógłbyś przesłać tej jakże budującej
          korespondencji np. do "Gazety - Książki"? Chociaż oni postępują tak samo, więc
          sama już nie wiem, ale coś takiego warto upublicznić. I jeszcze chwalą się, że
          także nazwisk grafików nie zamieszczają! Nóż się w kieszeni otwiera.
        • szwedzka Re: C.d. 15.04.04, 20:04
          Smaaaczne! Czy temu imieniu i nazwisku na dole odpowiadają może inicjały M.M.?
          Bełkotliwa logika i takaż polszczyzna tego listu (z jakże urzekającą
          interpunkcją) na to by wskazywała. Ciekawy jest proces powstawania książki w
          Wydawnictwie K., z którym niestety miałem nieszczęście współpracować. Okazuje
          się, że książka w wydawnictwie K. z miasta K. wychodzi spod pióra korektora.
          Dotąd nie wiedziałem, że korektor ma pióro, ale człowiek uczy się przez całe
          życie. Z ciekawości zajrzałem do książek wydawnictwa K., żeby dowiedzieć się,
          jak nazywają się owi koryfeusze (specjalnie dla Wydawnictwa K.: zanim
          napiszecie, że nie ma u was baletu, zajrzyjcie do słownika, dla ułatwienia
          dodam, że nie do słownika języka lingua franca ), a tu niespodzianka. Zalecana
          przez Wydawnictwo K. metoda ustalania, jak nazywają się tłumacze, nie sprawdza
          się w przypadku tak wybitnych postaci jak korektorzy, bo Wydawnictwo K. ich
          nazwisk nie podaje. Nic dziwnego, że nie zamieszcza też nazwisk redaktorów,
          skoro w powyższej odpowiedzi zostali pominięci jako osoby niemające wpływu na
          powstanie książki. A szkoda, bo z własnego doświadczenia wiem, że Wydawnictwo
          K. ma redaktorów kompetentnych. Na moją uwagę, że redaktor powinien znać język
          oryginału, a przynajmniej zagraniczne realia, skoro książka ściśle w tych
          realiach jest osadzona, dowiedziałem się, że redaktor jest kompetentny, bo...
          należy do STP.

          > Najwiekszym wyróznieniem dla
          > kazdego wydawnictwa staje sie fakt zaistnienia ksiazki bez wzgledu na to
          > jakie nazwisko ja napisalo lub przetlumaczylo, zabiegi polegajace na
          > promowaniu ksiazek w kontekscie nazwisk ich tlumaczy czy Autorów wydaja sie
          > byc mocno naciagane,

          Jak wiadomo, Wydawnictwo K. wydaje niezwykle ambitną literaturę, nie kierując
          się w ogóle tym "jakie nazwisko ją napisało", stąd Wydawnictwo K. wprowadziło
          na polski rynek wiele nowych tytułów polskich i zagranicznych nieznanych
          autorów. Wydawnictwo K. na przykład nie promuje książek autorki D.S., bo byłoby
          to naciągane, po prostu D.S. pisze wybitne książki. Wydawnictwo K. planuje
          nawet wydawanie książek tej autorki pod pseudonimem, żeby udowodnić, że wydaje
          książki ze względu na ich wartość, a nie "w kontekście nazwisk ich
          autorów".

          Paweł
          • baloo Dalszy ciag dalszy ;o) 16.04.04, 11:11

            Witam,
            Przepraszam, wczoraj nie moglem sie odezwac. Dzisiaj tez dopiero odpisalem
            Wydawnictwu K. z miasta K. I na dobre mi wyszlo, bo dzieki temu opoznieniu
            wykorzystalem pare waszych pomyslow. Dodam, ze uczynilem to z calkowitym
            zlekcewazeniem Ustawy o prawie autorskim, tzn. bez cytowania Autorow – dziekuje
            i przepraszam, mam nadzieje , ze mi wybaczycie ;oD

            A teraz odpowiedzi osobiste ;o) :

            Hajota : genau, Autor tez niewazny. Co do rzeczonego, to moze rzeczywiscie
            sprawdzilby sie w szolbiznesie ? np. jako kabareciarz ?

            Yanga : nie, nie przesle tej korespondencji do GW. Wystarczy tutaj. Natomiast
            do Dzialu ksiazki GW mozna napisac w sprawie nazwisk tlumaczy. Gdyby dostali
            kilka- kilkanscie listow w tej sprawie moze by zaczeli je umieszczac (znaczy,
            te nazwiska, ofkoz :-))

            Pawel : nie, nie M.M. , lecz P.Z. (czy w miescie na K jest kilka wydawnictw na
            K ? To "moje" specjalizuje sie w pseudonauce i ezoteryce, klimaty troche jak
            w "Wahadle Foucault" ;o))
            Twoje przejscia tez sa smaczne i jak zwykle smacznie opisane


            Tutaj podaje tresc swojej pyskowki (ech, stare forumowe zwyczaje sie we mnie
            obudzily ;oD).
            Oczywiscie, jesli bedzie jakas odpowiedz, to nie omieszkam Was o niej
            poinformowac. Mysle, ze albo nie odpowie, albo calkiem mu zwieracze
            (przepraszam : nerwy) puszcza ;oD
            I o to chodzi o to chodzi ;o)


            --

            Szanowny Panie,

            Przepraszam za brak natychmiastowej odpowiedzi, lecz Panski e-mail dotarl do
            mnie zbyt pozno. Swoje pierwotne pytanie pamietalem i dlatego wlasnie Panska
            odpowiedz potraktowalem jako sugestie nowego sposobu poznawania nazwisk
            tlumaczy. Teraz ponadto dowiedzialem sie, ze informacje na temat ksiazki
            powinno uzyskiwac sie po a nie, jak dotad blednie myslalem, przed jej zakupem.
            W tam akurat wypadku jest Pan zbyt skromny, gdyz znaczna czesc z tych
            informacji figuruje na Panstwa stronie internetowej. W tym kontekscie brak
            nazwisk tlumaczy dosyc dobrze odzwierciedla, moim skromnym zdaniem, Panstwa
            stosunek do tych osob. Na pewno ciesza sie, ze sa mniej wazni od liczby stron,
            ktore przetlumaczyli (o numerze ISBN juz nawet nie wspomne). Jestescie
            oczywiscie w znakomitym towarzystwie, gdyz znaczna czesc polskich wydawnictw
            stosuje podobne praktyki, zapewne ze wzgledu na, jak Pan to wdziecznie
            ujal, "inne czynniki znane Wydawnictwu K. oraz innym". Ze smutkiem
            stwierdzilem, ze zaliczam sie do kategorii "jeszcze innych", ktorym te inne
            czynniki nie sa znane. Prosilbym zatem o wyjasnienie oraz o przywolanie do
            porzadku takich wydawnictw jak Proszynski, Czarne, PIW, Czytelnik, WAB czy
            Rebis, ktore bezczelnie nie zwracaja uwagi na "inne czynniki" i nazwiska
            tlumaczy po prostu podaja na swoich stronach internetowych. Podobne praktyki
            stosuja niektore ksiegarnie wysylkowe, takie jak na przyklad Merlin. Widocznie
            w swej pysze uznaly, ze "inne czynniki" ich nie obowiazuja.
            O grafikach i korektorach nie zapomnialem i ciesze sie, ze Pan tez o nich
            pamieta. Nie mialbym nic przeciwko umieszczaniu ich nazwisk, podobnie jak
            redaktorow, o ktorych Pan z kolei nie wspomina. Czyzby Wydawnictwo K. ich nie
            zatrudnialo ? Nie dopuszczam nawet do siebie takiej mozliwosci.
            Osmiele sie jednak zauwazyc, ze ze wszystkich wymienionych osob tylko tlumacz
            ma wplyw na tekst w stopniu porownywalnym do Autora. On tworzy ten tekst na
            nowo, co zostalo uwzglednione przez tworcow ustawy o prawie autorskim, o ktorej
            zapewne Pan slyszal. Ale mniejsza o to, pomysl zamieszczenia nazwisk grafikow i
            redaktorow popieram ze wszystkich sil. Zachwycil mnie za to pomysl zaniechania
            zabiegow promocyjnych "w kontekscie nazwisk tlumaczy czy Autorow" (na
            marginesie : taki dobor wielkich liter tez uwazam za znamienny). Idac dalej
            tym tropem proponuje, abyscie ksiazki bardziej znanych autorow i tlumaczy
            wydawali pod pseudonimami lub anonimowo. Bylby to Panstwa oryginalny wklad w
            teorie i praktyke marketingu i edytorstwa.
            W razie potrzeby sluze dalszymi definicjami wyrazow obcych (choc podany link do
            kopalinskiego powinien wystarczyc). Co do niereformowalnosci, to nie mam na nia
            wplywu, niestety.

            Klaniam nisko

            Baloo

            PS : Wlasnie przyszlo mi do glowy, ze zamieszczenie nazwisk tlumaczy na Waszej
            stronie internetowej zajeloby Panstwu mniej wiecej tyle samo czasu, co
            korespondencja z kims tak nachalnym, jak ja. Ech, gdyby nie te "inne
            czynniki" ...
            • yanga Re: Baloo 16.04.04, 11:53
              Jeśli jeszcze raz przestudiujesz wszystkie posty w tym wątku, to dowiesz się,
              że Twoją radę dawno wprowadziłam w czyn i opisałam skutki. Powtarzam: oni
              (chyba automatycznie) przesyłają wszystkie takie listy na forum książki, a sami
              nie odpowiadają, chociaż kto wie, co by się stało, gdyby tak zadziałać kupą i
              rzeczywiście zasypać ich listami? Cieszę się, że nastąpił kolejny zryw
              inicjatywy i proponuję, żeby nadal wysyłać nękające posty - do Bertelsmanna
              (Świat Książki), Ambera, Muzy i innych, także redakcji czasopism.
              • baloo Re: Baloo 16.04.04, 12:05
                Ok, moge troche pospamowac, nawet mi sie to spodobalo ;o)
                Ale teraz musze niestety troche popracowac.

                Pozdrawiam

                B.

                PS : Czy oprocz wymienionych wyzej moglabys zrobic taka liste wydawnictw do
                przyspamowania ? Akurat to wyszukiwanie zajmuje najwiecej czasu :-(
                • hajota Re: Baloo 16.04.04, 13:34
                  To ja Ci już podrzucam. Jest takie coś, co się nazywa Czytelnia, wspólne
                  przedsięwzięcie Onetu i Polityki: czytelnia.onet.pl
                  Zamieszczają tam całe fragmenty książek, przeważnie (bo natrafiłam na wyjątki)
                  bez nazwiska tłumacza. Czasem to nazwisko można znaleźć w innym miejscu,
                  przy "zajawce" o książce, czasem nie. Jak się trochę obrobię z robotą, mam
                  zamiar się za nich zabrać, kto wie, czy nie przy pomocy prawnika, bo zamieścili
                  całe kawałki "mojego" "Freuda" (bagatela, prawie dwa lata ciężkiej pracy,
                  wertowanie dzieł ojca psychoanalizy w poszukiwaniu cytatów, konsultacje u
                  zaprzyjaźnionego psychoanalityka itd.). Żeby było śmieszniej, moje nazwisko
                  wyparowało nawet z recenzji zamieszczonej jakiś czas temu w "Polityce" - w
                  papierowym wydaniu było! Ponieważ w grę wchodzi nie tylko informacja o książce,
                  ale publikacja całych fragmentów, sądzę, że art. 78 Ustawy o prawie autorskim
                  może tu mieć zastosowanie jak najbardziej.
                  • yanga Re: Baloo 16.04.04, 13:41
                    Polityka w tym celuje!!! Już raz zrobili to samo z "Generation P", książce, w
                    której inwencję twórczą tłumaczki widać gołym okiem.
                    • baloo Re: Baloo 16.04.04, 21:32
                      Hmm, zajrzalem do "Czytelni" i kliknalem na kilka przypadkowo wybranych ksiazek
                      i zawsze byl przy nich pelen opis, lacznie z nazwiskiem tlumacza i grafika-
                      autora okladki. Czyzby szlo na lepsze ?

                      B.
            • baloo Jeszcze dalszy ciag dalszy. I koniec (?) 16.04.04, 15:26
              Jest. Przyszla odpowiedz, po ktorej wszystko mi opadlo, lacznie z rencamy.
              Niezebym spodziewal sie jakiejs naglej zmiany , pokajania i postanowienia
              poprawy. Ale potega uzytych argumentow sprawila, zepostanowilem sie poddac 8 w
              tym wypadku). Chyba, zektos inny chcialbyto pociagnac ? hehehe ;o)

              Wuala :

              ------------

              Szanowny Panie,

              Wlasnie w tej chwili stoi obok mnie jeden z tlumaczy naszych ksiazek i ku
              mojej uciesze - zrywa ze smiechu boki gdyz nasze stosunki i relacje maja sie
              bardzo dobrze i zapewniam ze beda sie mialy jeszcze lepiej, na marginesie
              zastanawiamy sie wszyscy razem dlaczego wypowiada sie Pan w imieniu
              tlumaczy, i uzurpuje sobie prawo do ferowania opinii nie zamieniajac nawet
              jednego zdania, z ZADNYM z nich.
              Smiem zaproponowac azeby przed zakupieniem ksiazki czytal ja Pan od deski do
              deski, wtedy na pewno uzyska Pan pelny obraz produktu który wypadaloby
              zakupic. Towarzystwo w jakim sie znajdujemy jako wydawnictwo jest mówiac
              oglednie bardzo zróznicowane, ale o ile wiem nie jest Pan wydawca gdyz nie
              wskazuje na to merytoryczna zawartosc opinii.
              Czy kiedykolwiek zadal Pan sobie pytanie czy tlumacze ( nie mówie o tych
              nazwiskach, które Pan -czytuje-) sa zainteresowani pojawianiem sie na
              takich stronach. Porównywanie nas do wydawnictw takich jak Prószynski,
              Rebis, itp jeszcze raz dobitnie wskazuje nam fakt niestety, iz jest Pan
              laikiem w tym temacie, jesli czuje sie Pan urazony tym stwierdzeniem
              proponujemy zalozenie wlasnego wydawnictwa i wypelnianie standardów
              wydawniczych takich wydawnictw jak Prószynski, Rebis, itp
              Osmiele sie nie zgodzic z opinia Pana dotyczaca porównywalnej roli tlumacza
              jak i autora, juz widze oczami wyobrazni rzesze autorów rzucajacych pod Pana
              adresem kalumnie ( to ci bez nazwiska) oraz pólusmieszki ( to ci z
              nazwiskiem)
              Propozycja wydawania ksiazek znanych autorów pod pseudonimami lub anonimowo
              jeszcze raz daje nam
              prosta wykladnie schematu myslowego który Pan reprezentuje oraz
              odzwierciedla cyniczna strone Pana osobowosci . Teoretycznie nawet gdyby
              tak sie stalo ze wydalibysmy ksiazke znanego Autora pod pseudonimem czy
              stracilaby ona swoja wartosc ? Dlaczego ?
              Jeszcze raz oznajmiam ze zainteresowani jestesmy wydawaniem -ksiazek- nie
              "autorów" , z prostej przyczyny - bo tak chcemy , i stac nas na to.
              Kopalinskiego mamy, a nawet pisanego przez literke "n"

              ps. Wlasnie dotarlo do mnie to, ze nie rozumie Pan absolutnie powodów dla
              których nazwiska tlumaczy malych i srednich wydawnictw nie pojawiaja sie na
              stronach internetowych, i niech tak zostanie, bo nie mam na to wplywu, z
              powodu "czynników oczywistych "

              K"l"aniam si"e" nisko
              Imie i nazwisko
              Wydawnictwo K.

              ------------------
              (skrobnalem juz tylko takie krotkie "cos", dla proformy, na znak, ze Gwardia
              umiera, ale sie nie poddaje ;o) Na nic wiecej nie bylo mnie stac)

              ------------------

              Szanowny Panie,

              Gratuluje znakomitego samopoczucia Panu i wspolpracujacemu z Panstwem
              tlumaczowi. Co do uzurpacji to tak sie sklada, ze akurat obecnie jestem w
              kontakcie z kilkoma tlumaczami i wszyscy zgodnie twierdza, ze od lat domagaja
              sie (zazwyczaj bezskutecznie) umieszczania ich nazwisk w katalogach
              wydawniczych i stronach internetowych wydawnictw. Oni rowniez , mimo dorobku
              liczonego juz w dziesiatkach publikacji nie wiedza nic o "innych czynnikach" i
              podobnie jak ja, chcieliby poznac powody odmowy. Ale nic to, widze, ze ktos
              inny bedzie musial nam to wytlumaczyc.

              Dodam tylko, ze identyczne stanowisko prezentuja organizacje tlumaczy
              literackich z Francji, Wlk. Brytanii i Szwajcarii (no ale to ostatnie juz
              Panskiego Wydawnictwa oczywiscie nie musi dotyczyc, co przyznaje – podaje to
              wiec tylko jako "ciekawostke zawodowa"). I zapewniam Pana, ze Autorom
              (zwlaszcza "tym z nazwiskiem"), ktorzy choc troszke otarli sie o problemy
              zwiazane z tlumaczeniami, nawet do glowy nie przyjdzie sie "polusmiechac".

              Tak czy inaczej, ja poddaje sie i chyle czola przed potega Panskiej
              argumentacji. Obiecuje juz wiecej nie zabierac Panu cennego czasu, tym
              bardziej, ze mojego tez chyba szkoda, gdyz zaczyna to przypominac przepychanie
              sciany.

              Zycze Panu udanego week-endu i oraz nieustajacego pasma sukcesow wydawniczych
              wedlug standardow , ktore uzna Pan za wlasciwe.

              Pozostaje z wyrazami szacunku


              Baloo

              PS. Gdybym rozumial "powody dla których nazwiska tlumaczy malych i srednich
              wydawnictw nie pojawiaja sie na stronach internetowych", to prawdopodobnie nie
              zaczalbym naszej uroczej wymiany listow. Niestety, nadal nie rozumiem, choc
              wbrew temu, co Pan napisal, mogl Pan wyrwac mnie z nieswiadomosci. Caly czas na
              to liczylem, ale trudno, zycie to nie je bajka. Za to wiele dowiedzialem sie
              o "public relations" malych i srednich wydawnictw, a przynajmniej jednego z
              nich.

              Jeszcze raz klaniam nisko

              B.

              PPS : na wszelki wypadek zapewniam Pana, ze wzmianka o kilku tlumaczach nie
              byla z mojej strony tylko tanim chwytem erystycznym. Ci tlumacze istnieja
              naprawde i wlasnie sie z nimi kontaktowalem.




              • baloo Final. Emocje powoli opadaja (?) ;o) 16.04.04, 16:16
                I jeszcze to doszlo :

                -------------------

                Szanowny Panie,

                Chcialbym nadmienic ze wspominalem o tlumaczu (jednym) który stal obok mnie,
                ale jak zwykle zle zinterpretowal Pan cala wypowiedz , wspólpracujemy z
                wieloma tlumaczami, ku ich i naszej radosci.
                Wszyscy zgodnie twierdza ze nie stanowi dla nich wiekszego problemu fakt iz
                w portalach internetowych nie pojawiaja sie ich nazwiska. Sila mojej
                argumentacji jest wprostproporcjonalna do dyskomfortu psychicznego jaki
                ostatnio próbuje mi sie zaaplikowac. A czasami chcialoby sie aby "dictum
                sapienti sat (est). No ale cóz, swiat to nie je bajka to je bitwa .
                Zycze równiez pasma sukcesów, mniej cynizmu, wiecej usmiechu, i zrozumienia
                faktu ze nie wszystko jest czarne i biale i nie wszyscy musza odpowiadac na
                pytania nawet tak uroczo zadane jak panskie.
                A relacje miedzyludzkie tworza sie w sposób spontaniczny w zaleznosci od
                stopnia upierdliwosci niezaleznie od tego czy to male, srednie czy tez duze
                wydawnictwo.

                Bez urazy
                Zycze wszystkiego najlepszego
                Imie i nazwisko
                Wydawnictwo K

                -----------------------------

                Kolejna porcja kfiatkuf.
                Odpisac ? nie odpisac ? Szczerze mowiac , juz mi sie nie chce ;o)
                Chyba wiec tym optymistycznym akcentem zakonczymy, teraz zreszta musze spadac.
                Milego lyk-endu ;oD

                B.
                • baloo Krótko mówiąc ... 16.04.04, 21:36
                  ... nie , bo nie. Jesteście, drodzy tłumacze forumowi, bandą malkontentów i
                  wichrzycieli. Poza Wami wszyscy sa zadowoleni, CBDU.

                  ;oD

                  B.
                  • baloo A teraz nieco powaznej 16.04.04, 21:50
                    Jako rzeczywisty i absolutny lajkonik w tej dziedzinie (co slusznie wytknal mi
                    Pan z wydawnictwa K) mam dwa pytania do specjalistow, bo naprawde zaczelo mnie
                    to meczyc :

                    1. Jakie sa te "inne czynniki" (w dodatku "oczywiste"), ktore sprawiaja, ze sie
                    informacji o tlumaczach nie daje (w malych i srednich wydawnictwach, jak
                    zaznaczyl Pan z Wydawnictwa K)

                    2. Dlaczego male i srednie wydawnictwa nie moga trzymac standardow wydawnictw
                    duzych (i dobrych. Bo duze i takie sobie, jak wielokrotnie wymieniany na tych
                    stronach koncern wydawniczy B. tez sie do tych standardow nie stosuje)?

                    Wiecie moze ? Czy chocby sie domyslacie ? Z gory dziekuje za jakakolwiek
                    sensowna odpowiedz.

                    B.
                    • baloo No bo ... 16.04.04, 21:54
                      ... moim skromnym, to mi to wszystko jakąś ściemą pachnie. Ale mogę się mylić.

                      B.
                    • hajota Re: A teraz nieco powaznej 16.04.04, 22:14
                      Baloo, przepraszam, ale odpowiem spontanicznie skrótem używanym przez
                      warszawskich taksówkarzy: Ch.G.W. czyli chagiewu
                      • baloo Re: A teraz nieco powaznej 16.04.04, 22:19
                        Eno nieladnie tak . Tamten Pan z Wydawnictwa K wiedzial ;oD

                        Jak w wyliczance : "A dziad wiedzial - nie nie powiedzial, a to bylo tak ..."
                        ;oD

                        B.
                        • jottka Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:01
                          tamten pan z wydawnictwa to jest najłagodniej mówiąc taki edek mrożkowy, co sie
                          rozpanoszył

                          jak mawia pewien znajomy - nie dyskutować, wybatożyć

                          szkoda, że nie możesz zastosować, ale w razie czego potrzymam ci płaszczyk i
                          wymasuję rączkę, jak sie zmęczysz
                          • baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:24
                            No nie wiem, tak juz po fakcie, gdy epocje opadly, to sie zastanawiam, czy aby
                            nie trafilem na "zly dzien" w zyciu tego pana i czy dodatkowo nie jest ogolnie
                            wrazliwy na sposob zadawania pytan ;o)
                            No bo fakt, ze nie zwrocilem sie don zbyt przyjaznie ;o), a to dlatego, ze
                            akurat szlag mnie trafil ;oD
                            A potem moj szlag przeskoczyl na niego moze ? ;o)
                            A moze on ma z ego cos nie tentego ? ;o)
                            ChaGieWu, jak mawiaja Hajoty ;o)

                            Co nie zmienia faktu, ze krecil, byc moze klamal, a na pewno pisal bzdury ;o)

                            Aha, i okazal sie byc nieuprzejmy dla klienta, zamiast usmiechnac sie
                            usmiechem "cheeese" i odpowiedziec grzecznie "Dziekuje za zaintereowanie
                            dzialalnoscia naszej firmy. Niestety nie publikujemy nazwisk tlumaczy, gdyz
                            taka jest jej (znaczy tej firmy - przyp. B.)filozofia i strategia dzialania.
                            Zycze Panu milego dnia i mam nadzieje, ze jeszcze kiedys zwroci sie Pan do nas
                            z kolejnym problemem lub zapytaniem". Znaczy calkiem po nieełropejsku i
                            niepółnocnoatlantycku sie zachowal ;oDDDD

                            B.

                            PS : ponadto Pan zachecil mnie do zaspamowania tych innych milusinskich, co tez
                            na pewno w przyszlym tygodniu uczynie i do czego Was tez namawiam ;o)
                            Tyle , ze moze zaczne mniej zgryzliwie ?
                            aha, no i przyczynil sie on (ten Pan, znaczy) do ponownego ozywienia tego
                            forumu, ktore, jak juz zdazylismy sie przyzwyczaic, zyje "cyklicznie" i odzywia
                            sie skandalikami ;oD
                            • baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:25
                              aha. opadly mi emocje , a nie epocje. Czymkolwiek by one byly, epocji jako zywo
                              nie posiadam.
                              • jottka weź 17.04.04, 00:35
                                mnie nie denerwuj, ze tak powiem

                                nie dorabiaj szlachetnej ideologii do faceta, który całkowicie innym zajęciem
                                powinien sie parać

                                w każdej umowie o przekład mam jak byk wpisane, że wydawca zapewnia
                                umieszczenie nazwiska tłumacza w stosownym miejscu, a nawet bywają rubryki,
                                gdzie sie dopraszają, zeby podać, w jakiej formie ma byc zapisane, bo może
                                pseudonimu pragnęłabym użyc
                                • baloo Re: weź 17.04.04, 00:41
                                  aha, a masz cos w umowie o "innych oczywistych czynnikach" ? Bo ow Pan o nich
                                  glownie wspominal, ze mu stoja na przeszkodzie. Dlatego teraz tak chodze i
                                  marudze i sie dopytuje. A na razie to tylko Hajota mi odpoiwedziala, ze ChGW .
                                  I ciagle mam nadzieje, ze to nie bylo o tym Panu, ktory prywatnie moze byc
                                  natenprzyklad przesympatycznym bratem łatą, zwlaszcza, ze jak wspomnial,
                                  zasmiewa sie do rozpuku razem z tlumaczami, ktorzy ogolnie rzecz biorac
                                  wspolpracujac z nim sa radosni. Nie powiesz mi, ze tlumacze bywaja radosni bez
                                  powodu. Musza miec jakis powod.
                                  • jottka Re: weź 17.04.04, 00:47
                                    nicniewiemnatentemat

                                    współpracowałam również z całkiem malutkimi wydawnictwami i własne nazwisko
                                    zawsze widziałam, gdzie trzeba, łącznie ze stronami internetowymi. raz nawet
                                    szlachetnie ze mnie zrobili autorkę, pomijając nazwisko tego tam, co to
                                    naprawdę napisał :) no ale to raz mi sie trafiło, więc to chyba nie jest
                                    czynnik oczywisty


                                    poza tym cuś mnie mówi, że wspomniany tłumacz pewnie dlatego zęby szczerzył, bo
                                    przyszedł wyskamlać honorarium, no a w tym celu nie będziesz ręki pańskiej kąsał

                                    albo też te książki są do tego stopnia do de, że sie zwyczajnie wstydzi swe
                                    inicjały publicznie zamieszczać, innego rozwiązania nie widze
                                    • baloo Re: weź 17.04.04, 00:53
                                      aha, Ty to dopiero cyniczna jestes. A on pisal, ze to ja.
                                      ;o)
                                      • baloo Re: weź 17.04.04, 00:54
                                        aha, i jeszcze kawe na lawe wylewasz ;o)

                                        a moze oni go po prostu lubia. Ot tak, jako czlowieka ?
                                        ;o)
                                    • hajota Re: weź 18.04.04, 00:12
                                      jottka napisała:
                                      >
                                      > albo też te książki są do tego stopnia do de, że sie zwyczajnie wstydzi swe
                                      > inicjały publicznie zamieszczać, innego rozwiązania nie widze

                                      a wiesz, mnie też taka teoria chodziła po głowie. Do de czy nie do de to rzecz
                                      gustu, widocznie w jakieś zapotrzebowanie społeczne wyd. K trafia, ale tak
                                      sobie wyobraziłam, że jeśli na przyklad ten pan daje wykładowcom uniwersyteckim
                                      dorobić do pensyjek tłumaczeniem książek w rodzaju "Świetlista siła aniołów -
                                      podręcznik + 56 kolorowych kart w pudełku", to może oni naprawdę wolą, żeby ich
                                      nazwisk nie szlajać po ogólnodostępnych stronach internetowych...
                                      • baloo Re: weź 18.04.04, 00:50
                                        Hej

                                        jesli to mialoby byc az tak zle, to moze lepiej byloby posluchac mamusi i nie
                                        pisac rzeczy , pod ktorymi nie mozna sie podpisac. Ale rzeczywiscie, nawet w
                                        przypadku publikacji nienajgorszych, naukofcy wstydza sie podawac swoje cenne
                                        nazwisko (no , traktuja to niemal jak zdrade malzenska, takie dorabianie poza
                                        ukochanom naukom,. przyjemne , ale wstydliwe ;oD) zawsze mozna wtedy uzyc
                                        pseudonimu. Jak pewien Pan, ktory ze wstydu, ze zajmuje sie pierdolami a nie
                                        naukom, podpisywal rzeczone pierdoly pseudonimem Boleslaw Prus
                                        ;oD

                                        a Wydawnictwo K. notuje rokrocznei 20-30 % wzrost obrotow. Czyli wstrzelilo sie
                                        ladnie i moze poza omawiana tu kwestia jest nizle ? Moze tak, ale mnie lista
                                        tytulow (i okladki) jakos nie przkonuje do kupna. No,ale poza mna jest jeszcze
                                        pare milionow potencjalnych nabywcow ;o)

                                        B.

                                        PS : noszkurdebalans, te "inne czynniki" chodzo za mno i chodzo ;o)
                                        Ide spac, moze mi sie nie przysnia . Milej nocy i niedzieli ;o)
                    • szwedzka Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:44
                      baloo napisał:
                      > 1. Jakie sa te "inne czynniki" (w dodatku "oczywiste"), ktore sprawiaja, ze
                      sie
                      >
                      > informacji o tlumaczach nie daje (w malych i srednich wydawnictwach, jak
                      > zaznaczyl Pan z Wydawnictwa K)

                      Moja teoria jest taka, że Pan z Wydawnictwa K., będąc całkowitym jełopem
                      (corpus delicti: jego listy), jest przekonany, że płaci za miejsce w Internecie
                      w zależności od ilości zamieszczonego tekstu, a jak wiadomo, wydawnictwa małe i
                      średnie są biedniejsze i muszą oszczędzać.

                      Paweł

                      PS. Szanowny Panie z Wydawnictwa K., corpus delicti nie jest przysmakiem
                      kanibali.
                      • baloo Re: A teraz nieco powaznej 17.04.04, 00:50
                        Nonieno, nie odwazylem sie nawet pomyslec, ze moze mu chodzic o koszty druku w
                        Internecie ;o)
                        To musi byc cos innego, jakas tajna klauzula do czegos. Ze pod grozba
                        zniszczenia zabrania sie wydawnictwom malymi srednim publikowania w internecie
                        nazwisk tlumaczy (ktorzy zreszta, jak sie dowiadujemy z korespondencji, sa tym
                        faktem uradowani)

                        aha, corpus delicti nie jest tez pysznym niewiescim cialem. Niestety.
            • szwedzka Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:37
              baloo napisał:
              >nie, nie M.M. , lecz P.Z. (czy w miescie na K jest kilka wydawnictw na
              > K ? To "moje" specjalizuje sie w pseudonauce i ezoteryce, klimaty troche jak
              > w "Wahadle Foucault" ;o))

              Wygląda na to, że w mieście K. jest kilka wydawnictw K. i niesłusznie
              utożsamiłem "moje" wydawnictwo K. (które chyba jednak tłumaczy wymienia)
              z "Twoim" wydawnictwem K., choć poetyka i poziom intelektualny odpowiedzi oraz
              przekonanie o własnym wkładzie w rozwój Literatury, mającym się nijak do
              rzeczywistego, całkowicie tę pomyłkę uzasadniały.

              Paweł
              • baloo Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:44
                Pawle ,
                zajrzyj do gazetowej skrzynki.
                • szwedzka Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 00:49
                  baloo napisał:
                  > zajrzyj do gazetowej skrzynki.

                  A dzięki, zajrzałem, rzeczywiście inne.
                  Paweł
                  • millefiori Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 01:42
                    Trzyliterowa nazwa, ze z przeproszeniem zapytam, aby pewnosc uzyskac w temacie?


                    Ballo, drogi Ojcze Chrzestny, dzieki Ci za nawiazanie obfitej korespondencji
                    z wyd. K z miasta K. Zapewne niestandardowa tresc listu (bez pogrozek, wyzwisk,
                    obraz, lub sformulowan podaniowych) spowodowala, ze do walca Twoj korespondent
                    staral sie dopasowac krok polki galopki z przytupem. W miare pasjonujacej
                    lektury doznalam wrazenia nie tyle deja vu, co entendu, i tu zrobilo mi sie o
                    wiele mniej wesolo, bo styl wypowiedzi Twego korespondenta kojarzy mi sie
                    jednoznacznie z 2 instytucjami: jedna z ul.Mysiej, a druga tez niemundurowa.
                    Z tym skojarzeniem wspolgra zwlaszcza wizja tlumacza pochylonego nad serdeczno-
                    opiekunczym ramieniem redaktora i czytajacego z poblazliwym usmiechem Twoj
                    list. Toz to zywcem wziety temat ikonograficzny malarstwa socrealistycznego!
                    Zgodnie z przyjetymi jeszcze nie tak dawno standardami, tenze usmiechniety i
                    szczesliwy, wlasciwie zaopiekowany i zagospodarowany tlumacz powinien usiasc do
                    maszyny i wystukac tekst: "Jestem zdrow i zadowolony. Imie. Nazwisko." Albo
                    inne swiadectwo moralnosci i dobrego prowadzenia wydawnictwu wystawic.
                    • baloo Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 02:24
                      aha, wiecej niz trzy sie nie miesci ;o)


                      Wizja straszna ;o) mam nadzieje, ze bedziesz mogla zasnac ;o)
                      A wiesz, ze mi juz cala zlosc przeszla, jakos tak mam, ze nie potrafie sie
                      pieklic dluzej niz dwa dni (no chyba, ze ktos celowo prowokuje mnie codziennie,
                      ale wtedy unikam)

                      I jeszcze zaczelo mnie troche smieszyc, ze on w ogle nie rozumial, o co mi
                      chodzi i nie wiedzial, co i dlaczego akurat na niego spadlo (no nie mogl
                      wiedziec, bo to akurat przypadek byl, ze "zaplacil" za innych ;oD)

                      W sumie - nie ma co dramatyzowac, nie po raz pierwszy to sie zdarza, ale gdyby
                      tak dostawali raz na tydzien taki list (i za kazdym razem od kogos innego) to
                      moze po pewnym czasie by wymiekli. Oni (ci na K z miasta K) i inni, co ich
                      Yanga wymienila. I pozostali tez.

                      Milych snow

                      B.
                      • millefiori Re: Dalszy ciag dalszy ;o) 17.04.04, 02:50
                        Dzieki, placze sie po forum, bo chyba jeszcze jade i w brode sobie pluje za
                        zwierzaki. A to o czym powyzej, to takie strzepy, co czasem wylaza z zakamarkow
                        pamieci.
                        Doceniam, mila to cecha nie pieklic sie dluzej niz dwa dni. Zwlaszcza na kogos
                        tak naprawde abstrakcyjnego, mimo ze podpisanego na monitorze (czy papierze,
                        jesli wydrukowales, zeby zasuszyc na WRzP). Jestem przekonana, ze Twoj
                        korespondent zareagowal dlatego, ze zostal wziety przez zaskoczenie. I zgadzam
                        sie, ze powolnym a systematycznym, saczacym nekaniem ze strony coraz to innych
                        osob osiagnelibysmy badz odpowiedz automatyczna (wersja pesy) lub cel w postaci
                        nazwisk tlumaczy (wersja opty).

                        Wzajemnie, milych snow.
                        Dygam nadrannie,
                        Millefiori
    • baloo Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:04
      Witam ,

      Dzisiaj, zgodnie z obietnica, przejrzalem strony www. kilku wydawnictw, z czego
      czesc okazala sie byc w porzadku (Noir sur Blanc, Czytelnik, PWN, PIW,
      Proszynski, Bellona, WAB, Helion, Literackie, Ossolineum, Egmont - choc to
      ostatnie chyba nie we wszystkich wypadkach ?).
      Kilka pozostalych przyspamowalem umiarkowanie (naprawde !) uszczypliwym e-
      mailem. Byly to :
      Bertelsmann (Świat Książki),
      poczta@swiatksiazki.pl
      Amber,
      media@amber.sm.pl
      Muza
      muza@muza.com.pl
      Arkady
      info@arkady.com.pl
      Atlas
      atlas@coijak.com.pl
      Pascal
      sklep@pascal.pl
      Europa
      europa@wydawnictwo-europa.pl

      W zasadzie (chwilowo, dajmy im czas) zostalo to olane (choc kilka z nich poczte
      odebralo napewno. Za to mam jedna dobra niespodziewajke:
      Z Wydawnictwa Atlas dostalem bardzo mila odpowiedz, a wyniku krotkiej wymiany
      mejli Pani odpowiadajaca, pracujaca tez jako tlumaczka, napisala, ze wstawia te
      nazwiska. Wuala ;oD

      B.
      • pierans Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:06
        Baloo, normalnie wpływasz na rzeczywistość!
        Bravo!
        • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:11
          No wez nie szyderuj, wiesz jak to milo pokorespondowac z kims uprzejmym ?
          ;o)
          W dodatku uzyla zwrotu "na pewno wpiszemy".

          B.

          A tak wogle, to te adresy imejlowe podalem tu nie bez powodu, moi kochani ;o)
          (przepraszam, ze linki nie wyszly, pokickalo mi sie przy kopipejstowaniu)
          • pierans Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:17
            > No wez nie szyderuj
            anim by śmiała!
            praca u podstaw i przekuwanie myśli w czyn budzą moje najlepsze emocje.
            > wiesz jak to milo pokorespondowac z kims uprzejmym?
            jako klient? nie wiem, dlatego zawiszczę raczej niż szyderuję, jeśli już
            • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 13:25
              No, tez sie zdziwilem i moze sam sobie pozawiszcze ;o)
      • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 20.04.04, 14:53
        Witam ponownie.

        1. Przemila Pani ze Swiata Ksiazki odpisal mi, ze najprawdopodobniej juz
        wkrotce umieszcza nazwiska tlumaczy, gdyz coraz wiecej osob "wyraza takie
        zyczenie".

        2. Rowniez Uprzejma Pani z Wydawnictwa Pascal nie wykluczyla, "ze moze trzeba
        bedzie sie nad tym zastanowic" ;o)


        Aha, wyglada na to ze mejle mniej uszczypliwe odnosza lepszy skutek ;o)
        Teraz wypadaloby, zeby wiecej osob "wyrazalo takie zyczenie", to sie moze beda
        intensywniej "nad tym zastanawiac".

        Klaniam nisko

        B.



        • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 20.04.04, 16:03
          Pani z Wydawnictwa Pascal dodatkowo napisala, ze gdy skonczy prace nad tym,
          czym sie obecnie zajmuje, to zajmie sie nazwiskami tlumaczy.
          • lukasz.drozd Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:02
            A teraz trzebaby wyslac forwardy wszystkich pozytywnych odpowiedzi z wydawnictw
            ("Tak, umiescimy nazwiska tlumaczy") przesympatycznemu Edkowi z wydawnictwa na
            3 litery. A moze i pochylajacemu sie nad nim "tlumaczowi" zniknie z twarzy ten
            wykwit poetycko nazwany "polusmiechem" ;)
            • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:08
              Nie badzmy okrutni - moze Pan z Wydawnictwa na K. mial zly dzien. Mysle
              zreszta, ze gdy opadna z niego emocje, to sie nad tym zastanowi i moze "cos
              ruszy". Kiedys go jeszcze zaczepie na ten temat, ale nie tak od razu ;o)
            • millefiori Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 09:13
              lukasz.drozd napisał:

              > A teraz trzebaby wyslac forwardy wszystkich pozytywnych odpowiedzi z
              wydawnictw
              >
              > ("Tak, umiescimy nazwiska tlumaczy") przesympatycznemu Edkowi z wydawnictwa
              na
              > 3 litery. A moze i pochylajacemu sie nad nim "tlumaczowi" zniknie z twarzy
              ten
              > wykwit poetycko nazwany "polusmiechem" ;)

              Cenna inicjatywa, paczka dla Edka i jego tlumacza! (ha, dopiero teraz
              dowiedzialam sie, jak ma na imie ulubiony korespondent Ojca Chrzestnego)

              Dygam powitalnie na forum,
              • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 10:04
                nienienie, ktos tutaj tak go nazwal w nawiazaniu ;o)
                • millefiori Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-). C.d. 21.04.04, 10:28
                  baloo napisał:

                  > nienienie, ktos tutaj tak go nazwal w nawiazaniu ;o)

                  A to przepraszam. Rozumiem, ze jest to "Edek" roboczy.
        • yanga "I jak mieczem zamacha, to dosłownie w plasterki" 20.04.04, 17:51
          Zawsze mówię, że nie ma to jak ryk niedźwiedzia, bo głosik Yangi cieńszy od
          pisku (mnie Świat Książki nie odpowiedział ani razu, a przecież im nie
          wymyślałam). Najważniejsze, że obiecali poprawę, więc bardzo proszę o kolejne
          maile, żeby nie zapomnieli. Dzięki, Baloo, wreszcie coś się dzieje.
      • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) 20.04.04, 14:54
        Aha, rozochocony przyspamowalem rowniez Gazete Wyborcza, ale tam odpowiada
        robot, ze dziekuje i ze przekaze, komu trzeba.
        ;o)
      • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) - c.d. 20.04.04, 16:11
        Z Wydawnictwa Europa dostalem e-maila, w ktorym napisano, ze przygotowuja nowe
        strony internetowe, gdzie te uwagi beda uwzglednione.

        I teraz uwaga : na moj e-mail z podziekowaniem dostalem odpowiedz, ze
        przygotowuja nowe strony internetowe, gdzie te uwagi beda uwzglednione.

        ;oDDDDDD

        no normalnie od razu poczulem sie lepiej, bo juz zaczynalem sie niepokoic ;o)


        Wasz B. uchachany do konca dnia


        PS : nie odwazylem sie odpisac po raz drugi. Niewiedziecczemu ;o)
        Nie odwazylbym sie rowniez zagrac z moja korespondentka w szachy. A nuz by
        wygrala i co wtedy ? Kolejny tryumf maszyny nad czlowiekiem ?
        • baloo Re: Raport - nie wszyscy sa be ;-) - c.d. 20.04.04, 16:18
          Odszczekuje. Przyszly w sumie trzy mejle o tej samej tresci, wyslane o tej
          samej godzinie. Czyli po prostu e-poczta dala ciala, a ja mam manie
          przesladowcza. Niniejszym przepraszam Mila Pania z Wydawnictwa Europa i
          odwoluje poprzednie zlosliwosci.

          B.
          • millefiori @& @& @& @& @& @ Laur @& @& @& @& @& @&# 20.04.04, 17:41

            @&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@&@&@&@&@@&@&@&@&@

            Baloo, Ojcze Chrzestny!
            bezinteresownie wziales sie do roboty i tyle zdzialales!

            Dygam pelna podziwu
    • yanga Re: Millefiori 21.04.04, 12:16
      Dostałam odpowiedź od Prodoksu (księgarnia wysyłkowa p. Kluski). Napisali, że
      konsultowali się z prawnikami i że ponoć w prezentacji handlowej (katalog) nie
      mają obowiązku podawania nazwisk tłumaczy. Proszą, żebym wskazała im odpowiedni
      paragraf, a ustawa o prawie autorskim, którą wkleiłaś na oddzielnym wątku nie
      chce mi się otworzyć. Czy możesz mnie poratować, bo w domu nie mam ustawy?
      • millefiori Re: Millefiori 21.04.04, 12:42
        Alez z przyjemnoscia, prosze Yango:
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11943&w=6773598
        tam znajdziesz obie wersje: stara i zaktualizowana.
        Dygam z 2. tysiaca,
    • yanga Re: korespondencja z Prodoksem 22.04.04, 10:33
      Jak już wspomniałam, napisałam w wiadomej sprawie list do ksiegarni wysyłkowej
      Prodoks, w której zdarza mi się czasem coś kupować. Napisałam m.in.: "Bardzo mi
      przykro, że tak skądinąd szanowana firma permanentnie łamie prawo autorskie,
      nie podając w katalogu (ani na stronie internetowej) nazwisk tłumaczy
      oferowanych książek. Nazwisko tłumacza w katalogu (przynajmniej dla mnie) może
      stanowić dodatkowy magnes), a na pewno nalezy do istotnych informacji o
      książce".
      A oto odpowiedź:
      "(...) Konsultowałem sie z naszymi prawnikami i zdaje się, że nie ma takiego
      przepisu prawnego, które [sic!] nakazuje w prezentacji handlowej zamieszczanie
      równiez danych tłumacza. Czy ewentualnie wskaże Pani taki przepis?"
      Ja:
      "Jest to art.78.1 ustawy o prawie autorskim. Oczywiście z roszczeniami może
      wystąpić tylko osoba poszkodowana, ale czy warto na to czekać? Tłumacze książek
      są twórcami w rozumieniu ustawy, wielu z nich należy do odpowiednich
      stowarzyszeń twórczych. Poza tym, jak juz pisałam, nazwisko tłumacza stanowi
      ważną informację dla ewentualnego klienta".
      Oni:
      "Przepraszam najmocniej, ale wydaje mi się, że wspomniany artykuł nie nakazuje
      podawania danych tłumacza prezentowanej książki. Nie bardzo więc rozumiem, jak
      traktować z powagą Pani zarzuty". I tu wkleił ów artykuł.

      Znaczy się - jednak wariatka??? Na takie dictum chyba już zamilknę.
      • baloo Re: korespondencja z Prodoksem 22.04.04, 11:20
        Yango , mam zla wiadomosc (nienowa) . Wyglada na to, ze prawo rzeczywiscie nie
        nakazuje podawania nazwiska w katalogach wydawniczych czy ksiegarskich. Do
        podawanie nazwiska tlumacza zobowiazane sa wydawnictwa, co czynia drukuja je na
        kazdym egzemplarzu wydawanych dziel.
        To,o czym piszesz, to "tylko" sprawa dobrych obyczajow, niestety.
        • aethor Re: korespondencja z Prodoksem 23.04.04, 10:26
          W tym kontekście wydawnictwo Prószyński i S-ka właśnie złamało prawo drukując
          książkę bez podania nazwiska tłumacza. Nazwiska korektora, redaktora itp są. Ja
          się oczywiście domyślam kto to tłumaczył ale...

          A

          baloo napisał:

          "podawanie nazwiska tlumacza zobowiazane sa wydawnictwa, co czynia drukuja je
          na
          kazdym egzemplarzu wydawanych dziel".

          • baloo Re: korespondencja z Prodoksem 23.04.04, 11:02
            UPS !!! A wydawaloby sie, ze taki porzadny Wydawca. Jaki tytul , jesli mozna
            wiedziec ?
            • jottka o ile 23.04.04, 11:18
              sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta
              wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę w
              poszukiwaniu nazwiska tłumacza

              w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota
              malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i dla
              lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz szefowa
              polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :)
              • yanga Re: o ile 23.04.04, 11:36
                jottka napisała:

                > sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta
                > wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę
                w
                >
                > poszukiwaniu nazwiska tłumacza
                >
                > w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota
                > malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i
                dla
                >
                > lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz
                szefowa
                >
                > polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :)

                Tak, wiem na pewno, że to pomyłka, świadcząca o tym, że szewc bez butów chodzi.
                Pani Dorota, o ile wiem, nie zamierza własnej firmy ciągać z tego powodu po
                sądach, zadowoli się naprawieniem błędu w dodruku.
                • jottka Re: o ile 23.04.04, 12:30
                  prószyński już klęczał przed nią na słomiance, a do domu przesłał kosz róż? :)
                  • aethor Re: o ile 23.04.04, 13:24
                    Tak powinien zrobić. I jeszcze tydzień krzyżem leżeć :)

                    A

                    PS Oczywiście o tę książkę mi chodziło.
                  • yanga Re: o ile 23.04.04, 15:11
                    Kochana, wszystko zostało w rodzinie. DM jest żoną dyrektora wydawnictwa i
                    wciąż należy do grupy trzymającej tam władzę.
                    • baloo Re: o ile 23.04.04, 15:14
                      To sie nie postarali. Skoro GTW, to mogliby po znajomosci dac naklad na
                      przemial i "puscic w koszty". Aha, na wszelki wypadek dodam, ze to zart.
                      Kiepski, ale zawsze.

                      ;o)
              • spriggana Re: o ile 23.04.04, 15:04
                jottka napisała:

                > sie nie myle, to kolega mówi o 'zadziwiającym maurycym' terry'ego pratchetta
                > wydanym niedawno przez prószyńskiego, bo też godzine chyba wertowałam książkę w
                > poszukiwaniu nazwiska tłumacza

                > w końcu z recenzji w prasie dowiedziałam sie, że to tłumaczka - dorota
                > malinowska. dziwne, ze ją akurat tak sponiewierali, bo to zasłużona osoba i dla
                > lit fantasy (choć 'maurycy' to nie ten typ), i dla wydawnictwa, a teraz szefowa
                > polskiej izby książki. no to chyba ewidentnie przez pomyłke :)

                Mają coś pecha do Pratchetta, albo Pratchett do nich... ;)

                Kiedyś ten sam numer zrobili w "FauścieXXXXXXEryku" (pierwsze wydanie, to
                ilustrowane) - pominęli nazwisko Piotra Cholewy. Podobno w części nakładu dodali
                je ... pieczątką :)
    • yanga Re: c.d. 22.04.04, 22:54
      Przywołana przez OC do porządku, wycofałam się w następnym liście z zarzutu
      łamania prawa, upierając się jednak przy kwestii merytorycznej. I wtedy bardzo
      uprzejmie ("Przepraszam najmocniej, ale...") zmieszano mnie z błotem i
      oskarżono o szkalowanie szanowanej firmy, której prezes (pan R.K., człowiek
      powszechnie znany, którego naprawdę bardzo szanuję) nie pozwoli... nie
      dopuści... żeby tak śmieszne zarzuty... etc, etc. Podobno wszyscy pracownicy,
      także prawnicy poczuli się oburzeni moim listem. Sprawiłam im wielką przykrość
      i nie chcą już ze mną współpracować (nie przypominam sobie faktu współpracy,
      ale zrozumiałam, że jestem już skreślona z rejestru klientów). Zdenerwowałam
      się bardziej niż powinnam.
      • baloo Re: c.d. 23.04.04, 02:31
        Chryste, co za buractwo niskopienne. A nie napisali, ze "ich" tlumacze sa
        radosnie usmiechnieci ? A nie, glupio sie pytam, przeciez Ty im przykrosc
        sprawilas, wiec juz nie sa. Chyba sie sam rozplacze, a im wysle swoja druga
        chusteczke (mam dwie, a co).

        B.

        PS. Yango, w zyciu nie osmielilbym sie przywolywac Cie do porzadku ;o)

        • yanga Re: c.d. 23.04.04, 09:02
          baloo napisał:


          >
          > PS. Yango, w zyciu nie osmielilbym sie przywolywac Cie do porzadku ;o)

          Ależ dlaczego, skoro miałeś rację? Co to ja święta krowa jestem? :-)I dziękuję
          Ci za wsparcie, bo naprawdę takie listy na długo wytrącają mnie z równowagi.
          >
          • baloo Re: c.d. 23.04.04, 09:31
            ;o)

            Jak rozumiem, to nie prezesowe Ego poturbowalas, tylko jakiegos
            pod..jaszczego , prawda ? Sie nie przejmuj - najwyzej wywiesza Cie na tablicy
            pt. "Tych klientow nie obslugujemy" i to bez zdjecia.

            A ja na pewno kiedys (nie od razu) napisze do nich jako glupi frant z
            zapytaniem o tlumaczy ;o). Moze ktos inny tez ?

            Pozdrawiam

            B.
            • millefiori Re: c.d. 23.04.04, 10:22
              Yanga, wez trzy glebokie wdechy i moze na wieczna rzeczy pamiatke wklej Twoj
              list i odpowiedz wyd. Zobaczymy wszyscy, czym tak brutalnie sponiewieralas
              uczucia korespondenta.
              • yanga Re: c.d. 23.04.04, 15:24
                Nie wkleję, bo tak się wkurzyłam, że z miejsca wywaliłam tę kurespondencję ze
                wszystkich folderów. Na pewno jednak nie używałam argumentów ad personam, tylko
                upierałam się, że nazwisko tłumacza stanowi dla niektórych czytelników ważną
                informację o książce.
              • yanga Re: c.d. 23.04.04, 17:30
                Aha, jeszcze jedna uwaga do Millefiori: w tym rzecz, że to nie "wyd", tylko
                księgarnia wysyłkowa, dlatego właśnie tak poległam.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka