Dodaj do ulubionych

Jak rozgrzać żonę?

20.04.09, 19:42
„Przyjemność jest chwilowa, pozycja śmieszna, a koszty piekielne.”
Lord Chesterfield





Dziś śmiertelnie narażę się mistrzom sexu, którzy potajemnie dzierżą
efemeryczną władzę nad kobiecym światem, ale kieruje mną szlachetne pragnienie
złamania monopolu na najpiękniejsze kobiety, nad którymi dzierżą niezwykłą,
erotyczną władzę. Uważam ze ta tajemna wiedza ars amandi powinna być w rękach
ludu. Zdradzę więc Państwu pewien głęboko skrywany przez wieki, seksualny
sekret najlepszych kochanków świata. Bądźcie ze mną w trakcie erotycznej
rewolucji która odmieni losy ziemi, tej ziemi.


Mistrzowie sexu oralnego, którzy językiem potrafią wydobyć najsoczystsze tony,
i wznieść je na wyżyny piękna nawet z rozregulowanych skrzypiec którym to jest
przeciętne kobiece, Polskie łono, oprócz różnych, prostackich technik
mlaskania językiem korzystają z tajemnej wiedzy. Pomysł jest prosty i rzadko
kto go zna, a raczej znał do tej pory, bo oto zrywam przed Państwem zasłonę
niewiedzy i wprowadzam was w nowy, lepszy świat. Prawdziwa higiena jamy ustnej
to nie mycie zębów i masaż dziąseł, a głównie zeskrobywanie z jezyka nalotu w
którym siedza bakterie i czekają. Na co czekają? Aż zaśniemy. Wtedy wychodzą,
i podgryzają zęby, nasze zęby. Po umyciu zębów powinno się szczoteczką
szorowac język, kilka, kilkanaście razy. Od tego język staje się szorstki jak
u kota, a zdrapana tkanka odrasta za każdym razem troszkę większa.

Czy muszę mówić co dzieje się z kobietą, gdy taki szorstki język znajdzie się
w jej najbardziej strategicznych rejonach clitoris? Kilka smagnięć, i nawet
najbardziej skąpa kobieta podżyruje Ci kredyt na nowy zestaw hi fi. Minuta,
dwie, i świat stoi przed Tobą otworem. Prezenty, awanse, pyszne ciasta na
żądanie, uwielbienie kobiet i szaleńcza zazdrość innych mężczyzn.


W Twoim języku drzemie wielka, nieodkryta siła. Odkryj ją, i stań się Amorem,
Bogiem sexu oralnego na którego z zachwytem i zabobonnym lękiem patrzą
najpiękniejsze kobiety świata. Żołnierze Radzieccy na bagnetach przynieśli nam
wolność, Ty na języku nieś kaganek oświecenia wszystkim uciśnionym przez
brzuchatych mężów kobietom świata, nieważna rasa, kolor skóry, narodowość.
Niech wszystkie kobiety będą równe w Twych oczach, gdyż każda kobieta jest
godna miłości... oralnej.
Obserwuj wątek
    • bi_chetny Re: Jak rozgrzać żonę? 22.04.09, 17:03
      co to jest ? mistrzu ? proszę cię...
      • zakletawmarmur Re: Jak rozgrzać żonę? 22.04.09, 18:08

        Mobilizacja? Nakierunkowanie? Reklama?
        Nie ważne co...
        Ja jestem jak najbardziej za:-)
        • songo3000 Re: Jak rozgrzać żonę? 22.04.09, 18:58
          Za poezją nie przepadam ale odnośnie tutułu wątku to proponuję wizytę w saunie ;)
    • sagittka Re: Jak rozgrzać żonę? 23.04.09, 09:55
      Miszczuniu, zamiast "smagać jej najbardziej strategiczne rejony
      clitoris" zrób jej grzany miód pitny i gorącą kąpiel w soli z
      czekoladą.
      • zakletawmarmur Re: Jak rozgrzać żonę? 24.04.09, 11:36

        E tam. Nie mam nic do aromatycznej, gorącej kąpieli i miodu pitnego ale w ten
        sposób to sama mogę się rozgrzać... Dlatego pomysł Mareczka bardziej mi się
        podoba:-)
        Swoją drogą fajny wątek a wszyscy jakoś tak smętnie do niego podeszli... Czyżby
        forumowiczom brakowało poczucia humoru? A może nie lubią tak żon pieścić*?

        *- przyznaje, że chciałam wjechać panom na ambicję:-)
        • songo3000 Re: Jak rozgrzać żonę? 24.04.09, 12:04
          zakletawmarmur napisała:

          > forumowiczom brakowało poczucia humoru?
          No dobra. Najprościej to chyba kawałek po kawałku... w mikrofalówce ;)
        • urquhart Re: Jak rozgrzać żonę? 24.04.09, 12:18
          zakletawmarmur napisała:
          > Swoją drogą fajny wątek a wszyscy jakoś tak smętnie do niego podeszli... Czyżby
          > forumowiczom brakowało poczucia humoru? A może nie lubią tak żon pieścić*?

          Jeżeli nas tutaj starych wyjadaczy "mistrz" chce deklasować szorstkim językiem jako tajemnicą sukcesu to pozostaje spojrzeć spojrzeć z uśmieszkiem że jest słabo wyposażony albo nie umie wykorzystać prawdziwie męskich atutów, skupiając się na tym co dobre jest na rozgrzewkę. No to ja teraz wezmę się za zdradzanie prawdziwych tajemnic niedostępnej maluczkim:

          A więc, jak się domyślacie, była to erotyczna randka. Z pewną rudowłosą pięknością. W dodatku inteligentną. Naprawdę zależało mi na niej. A więc się starałem i byłem z siebie bardzo dumny. Do chwili, kiedy ona, rozczarowana, westchnęła: "Łoł, to już wszystko?".
          Myślałem, że żartuje, ale nie. Próbowałem obrócić to w żart, ale w środku czułem się jak żałosna podróbka ogiera, czyli, krótko mówiąc, wałach. A ona nadal swoje: "Więc co będziemy robić dalej?" Przełknąłem ślinę. W tej chwili marzyłem wyłącznie o głębokim śnie, tudzież o tym, żeby zapaść się pod ziemię, ale ona z pewnością nie miała na myśli żadnego z tych wariantów.
          Pomyślałem sobie: "Czy ona, do cholery, sypia z supermenem?" To chyba jasne, że muszę poczekać na kolejny wzlot. Każdy facet po trzydziestce musi, no nie? Ja zwykle odradzam się dopiero o poranku... Po raz pierwszy spotkałem kobietę, która otwarcie przyznała, że jej nie zaspokoiłem. Poczułem ciężar porażki. Ale także niepewność: co jeśli te, z którymi sypiałem wcześniej, tylko udawały, że jest im dobrze? Może nie były na tyle odważne czy bezpośrednie, żeby prosić o więcej?
          Poczytałem trochę babskich gazet i poczułem się jeszcze gorzej. Przemówiła do mnie pewna metafora: "W seksie kobiety są jak biegaczki na długie dystanse, podczas gdy facetów można porównać do sprinterów na dystansie 100 m". "To o mnie" - pomyślałem. Ponadto dowiedziałem się, że faceci, nawet ci najbardziej jurni, po trzech orgazmach pod rząd, wraz z ostatnią kroplą spermy, pozbywają się wszelkich sił witalnych. Tu niestety statystyki są okrutne: większość szaraków jest "załatwiona" już po pierwszym razie. "To znowu ja" - pomyślałem, pogrążając się w czarnowidztwie. Co to za pociecha, że nie jestem sam? Marna.
          Aż tu nagle dowiaduję się, że można to zmienić. Serio. Można ze zwykłego szaraka stać się debeściakiem, supermenem czy jak sam wolisz się nazwać.Trzeba tylko cierpliwie ćwiczyć, ucząc się od najlepszych.
          Dzięki kontroli, można w nieskończoność odwlekać wytrysk, a nawet zupełnie z niego zrezygnować. Nagrodą jest orgazm suchy, znacznie silniejszy i dłuższy od tego, który miewamy zwykle wraz z ejakulacją. Prof. Marian Dunn z nowojorskiego Centrum Badań nad Seksualnością Człowieka twierdzi: "W przeciwieństwie do utartych poglądów, orgazm i wytrysk nie są tym samym. Mężczyzna zbiera odczucia płynące z dwóch źródeł i automatycznie odczuwa je jako jedno i to samo. Skoro każdemu zdarzają się od czasu do czasu wytryski bez żadnego uczucia przyjemności, analogicznie możliwe jest przeżywanie silnej ekstazy bez ejakulacji".
          Naukowcy tłumaczą: z punktu widzenia fizjologii, orgazm i wytrysk nie mają ze sobą nic wspólnego. Ejakulacja pochodzi z genitaliów, orgazm zaś - z mózgu. Skurcze mięśni, które powodują wypychanie spermy przez penisa i impulsy nerwowe, które sprawiają, że krzyczysz z rozkoszy, zazwyczaj pojawiają się prawie w identycznym czasie (z przesunięciem ułamka sekundy), przez co powstaje złudzenie, że są tym samym.
          Eksperci obalają mit, że wytrysk to dowód, że facet jest w seksie spełniony. Okazuje się, że wielokrotne orgazmy wcale nie oznaczają wielokrotnych ejakulacji. A przecież to właśnie przeżycia psychiczne decydują o satysfakcji, a nie uczucie wypychania spermy przez nasieniowody.
          Orgazm suchy może mieć każdy, bez względu na wiek, stan zdrowia czy budowę fizyczną, czego nie można powiedzieć o ejakulacji. Dlatego zdobywanie sprawności multiorgazmicznego faceta musi opierać się na kontroli wytrysku i rozdzielaniu tych dwóch aspektów.
          Przypominam sobie lata wcześniejsze, kiedy bez specjalnych kompleksów nadążałem za wygórowanymi potrzebami nienasyconych, starszych ode mnie partnerek. Słowem: mogłem dużo i często. Ale raj nie trwa wiecznie.Zgodnie z prawami natury, w miarę przybywania lat i ubywania testosteronu spada kondycja seksualna. Stąd moje dzisiejsze rozterki. Już nie mogę zawsze wtedy, gdy chcę.
          Dlatego przystąpiłem do programu kontrolowania wytrysku. Co mi pozostało, jeśli nie wierzyć osiągnięciom nauki? William Hartman, przewodniczący Towarzystwa Badań Naukowych nad Seksualnością z Pensylwanii, przebadał 300 facetów podczas trwania stosunku, podpinając ich pod specjalne urządzenie, zwane Beckman-Ray Dymograph, popularnie zwane orgazmotronem. Machina rejestruje niedostrzegalne miniskurcze mięśni miednicy, impulsy nerwowe, drgania mięśni okolic krocza, aktywność gruczołu krokowego, kurczliwość i przyrost ciał jamistych prącia itp.Żadna reakcja fizjologiczna nie umknęła szczegółowej lustracji.
          Konkluzje Hartmana są następujące: 95% badanych można wyobrazić sobie jako uczestników wyprawy na Mount Everest, którzy wspinają się na szczyt, po czym na łeb na szyję lecą w dół. To ci (tak jak ja dotąd), którzy nie potrafią odseparować orgazmu od wytrysku. Jeśli zaliczają dodatkowe potknięcie przed metą (przedwczesny wytrysk), można powiedzieć, że osiągnęli tylko połowę przyjemności ze zdobywania szczytu. Natomiast dla marnych 5% uczestników badania górska wspinaczka to czysta poezja: nie dość że cało docierają do celu, to jeszcze delektują się potem wspaniałym widokiem z góry. "Ich orgazm jest podobny do Himalajów: jeden ośmiotysięcznik za drugim" - wyjaśnia Hartman. Te dane ujawniają bezpośredni związek między sukcesami owych himalaistów a ich sposobem oddychania: powolnym i głębokim.
          Power PC
          To nie reklama nowego komputera, ale zapowiedź treningu, który kończy się zdobyciem sprawności seksualnej godnej supermena - perfekcyjnego kontrolingu. Jej sedno tkwi w tajemniczym, ale i najbardziej zaniedbywanym mięśniu PC (z łac. pubococcygealis), znajdującym się w obszarze dna miednicy. To mięsień łonowo-guziczny. Ma kształt kolebki i podtrzymuje narządy płciowe, cewkę moczową i odbytnicę. Potocznie mówi się też o nim "mięsień miłości", ze względu na ogromną rolę, jaką odgrywa w życiu seksualnym obu płci. Podczas orgazmu mięsień ten kurczy się kilka razy, po czym, przynajmniej wśród "bohaterów jednego zrywu", do których do niedawna sam się zaliczałem, zaczyna gwałtownie wiotczeć. Potem niestety trzeba pogodzić się z towarzystwem siusiaka mięczaka, który uparcie odmawia rychłego zmartwychwstania.
          Mięsień PC zyskał także miano "mięśnia Kegla", dlatego, że uczonemu o tym nazwisku udało się opracować zestaw ćwiczeń wzmacniających. Program treningu jest zupełnie bezpieczny: nie ma skutków ubocznych, za to ogromne szanse, że zmieni Twój seks na lepszy. Napinanie mięśnia PC to najbardziej wszechstronna metoda panowania nad wytryskiem: kontrolujesz nie tylko długość stosunku, ale też zdobywasz umiejętności przeżywania orgazmu bez wytrysku. To metoda najmniej obciachowa - kontrolujesz sytuację dyskretnie, tak że ona może się tego nawet nie domyślić.
          • zakletawmarmur Re: Jak rozgrzać żonę? 24.04.09, 18:12

            W tym języku też coś może być:-) Ja dla odmiany słyszałam, że obrzezani
            mężczyźni (w dzieciństwie) mają twardsze członki i dzięki temu kobieta ma
            większe doznania. Może to taki mit, ale kto wie... Nie miałam okazji przetestować:-)

            > oje: "Więc co będziemy robić dalej?" Przełknąłem ślinę. W tej chwili marzyłem w
            > yłącznie o głębokim śnie, tudzież o tym, żeby zapaść się pod ziemię, ale ona z
            > pewnością nie miała na myśli żadnego z tych wariantów.

            No i tu twardy język mógłby się przydać:-)

            Urquhart o ćwiczeniach piszesz jako teoretyk czy też praktyk?
            • mmichal78 Re: Jak rozgrzać żonę? 07.05.09, 22:11
              ale co zrobic jak zona o 21 idzie spac i na wszelkie proby warczy?
              jestesmy malzenstwem dopiero od 5 lat, a juz spimy w innych
              pokojach - do czego to doprowadzi?? A wszelkie rozmowy koncza sie
              wielkimi postanowieniami, ktore o 21 znikaja...
              • gomory Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 07:29
                Atakuj ja o 19, albo przyjmij do wiadomosci, ze jej nie podniecasz.
                Wiesz, ze taki arab moze wyznaczyc godzine o ktorej zona musi sie
                oddawac? Cool no nie?
                Bysmy nie poslali Sobieskiego na Wieden, Austriacy by nie wzieli
                udzialu w rozbiorach, Turasy by nas pojechali, a Ty bys dzis
                wieczorem przeczesywal brode ze slowami "kicia 21:00, czas na
                jebanko" ;).
          • tarantinka Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 09:56
            mój były mąż miał to opanowane do perfekcji, mówił że wytrysk to
            marnowanie energii a orgazm można mieć bez tego. Tak mnie do tego
            przyzwyczaił, że potem się dziwiłam, że inni tak nie robią ;)
            • stary.kawaler Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 10:33
              Skoro "były", to - jak widać - na niewiele mu się to zdało...:D
    • stary.kawaler Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 08:44
      Ha ha...:))) To już rozumiem to powłóczyste spojrzenie mojej
      dentystki, kiedy odgarnęła włosy z czoła i obniżywszy tembr głosu
      szepnęła..."Wie Pan, że trzeba szorować szczoteczką nie tylko zęby i
      dziąsła, ale również język? " :D
      • cyklista6 Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 12:26
        No tak, wszystko się zgadza - moja żona mi kupiła nową nasadkę na szczoteczkę do
        zębów bo stara się zużyła, a ja głupi nie dostrzegłem w tym o co jej chodzi...

        Gdyby nie to forum, o ileż moje pożycie byłoby uboższe :-)
        • stary.kawaler Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 13:03
          Rozwikłana zostaje również tajemnica niezwykłęj atencji, jaką
          kobiety darzą koty...wszak mają one szorstkie języczki :P
          • gomory Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 13:14
            Koty? Na bank omijalyby szerokim lukiem lechtaczke pomazana
            whiskasem z wrodzonej zlosliwosci! Ewentualne wylizywanie mogloby
            sie takiemu kociakowi wydac atrakcyjne najwyzej w trakcie rodzinnej
            kolacji ;).
            Psy sa chyba przyjazniej nastawione no i maja wieksze jezory. Zaraz
            odkryjemy glebszy sens pytania zadawanego na forach randkowych:
            wolisz psy czy koty? Czyzby mozna bylo po tym rozpoznac seksualnosc
            kobiety ;).
            • stary.kawaler Re: Jak rozgrzać żonę? 08.05.09, 13:28
              No, to oczywiste, że jak na randce słyszę, że ona "lubi konie i
              interesuje się jeździectwem", to nic tu po mnie.
              Za wysokie progi na me krzywe nogi :D.
              Nie będę się kopał z koniem.....:))
              • aandzia43 Re: Jak rozgrzać żonę? 09.05.09, 11:58
                Panowie, zwięzły dialog o języczkach ze zwierzyńcem w tle wklejam do
                ulubionych:-D

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka