astria1
07.01.05, 00:39
Witajcie ! wiem ze tu mówicie o dzieciach i tez to kiedyś przeszłam walczyłam
z tym bolem prawie 5 lat, ale teraz niespodziewanie moim kochanym dzieciom
(Ala 2,5, Alek 6 lat i Oscar 13) zabrakło taty. Mój mąż choć mial tylko 35 lat
odszedł na cos tak głupiego z czego starsi ludzie wychodzą jak udar mózgu.
Przez tydzień wierzyłam ze jestem ta wybraną i los mi zawsze sprzyja i uratuję
męża. Moja wiedza i zapał nie legły w gruzach gdy słyszałam słowa ktore tak
naprawdę do mnie nie docierały (śmierc pnia mózgu) aż do czasu gdy
pielęgniarka przyszła z zapaloną świecą i prosiła aby ktoś z nas ją potrzymał
w ręku Tomasza, monitor skierowała do nas abysmy widzieli ze juz odchodzi...
Potem lekaż wyłączający respirator i jeszcze chwila drgań kreski na monitorze :((
Wyć się chce !!!! miałam nadzieję ze jeszcze Tomek się obudzi a przecież ma
dla kogo zyc i przecież był tak dobrym i życzliwym człowiekiem. Teraz w sobotę
jest pogrzeb, dzieciom w nocy w sypialni w czasie rozmowy odpowiadam na
pytania gdzie jest Tata - wiedzą ze Tatuś jest w niebie i jest aniołem, Duzo
opowiadam co On tam robi i jak się nami teraz opiekuje. Wpadłam na pomysł aby
zrobic ze zdjęcia Tomasza jego postac jako Anioła i podarować moim smerfom
aby kazdy miał swojego tatusia ale teraz nie wiem co z pogrzebem, Oscar
starszy myslę ze bardziej poradzi sobie z widokiem Taty w trumnie ale co z
Alkiem i Alą ? - boję się reakcji Aleksandra bo to typ dziecka smutnego,
szczerego, grzecznego... Powiedzcie czy zabierac dziecko na ten moment ? w
nocy w czasie naszych rozmów wpadlismy na pomysł aby kazdy z nas coś napisał
czy narysował na kartce i gdy będzie pogrzeb połozymy Tacie te rysunki do
trumny, jak myslicie... zroibic to ?? Sama nie wiem co mogę jeszcze zrobic
aby dzieci tego momentu pozegnania tak bardzo nie przezywały negatywnie.. wiem
ze muszę z nimi duzo rozmawiac bo płaczą po katach.. w domu teraz przewija się
sporo ludzi więc chwil na płacz jest mniej ale w nocy wszystcy wchodzą do mnie
do sypialni do łózka i rozmawiamy a i łzy się leją...
Kocham moje dzieci, Kocham Tomasza powiedzcie co jeszcze zrobić aby ta
uroczystosc pozegnania była dla dzieci czyms wyjątkowym, nie będzie marszów
załobnych bo nie chciałam i poprosiłam ludzi aby nie ubierali się na czarno bo
Tomasz tego koloru nie cierpiał, co mgę jeszcze zrobić aby dzieci wiedziały
ze to nie koniec... ze to tylko zakonczenie jakiegos etapu...
przepraszam ze się tak rozpisałam, ale moze komus bedzie chciało sie to
przeczytać i moze coś jeszcze mi doradzi..