Gość: Magda
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
03.09.06, 02:47
Witam zainteresowanych. Troszkę opowiem:
PLUSY: Widoki, brak tłoku i zdzierstwa, czyste pokoje, klimatyzacja wydolna
choć jednostopniowa, przyjemne animacje, położenie, spokój, kolacje, panie
topless :)
Prawie każdy pokój ma widok na morze, co jest przefajne, ze zmianą pokoju nie
ma problemu, nawet bez bakszyszu, gdyż hotel nie jest przepełniony - jest
dosyć stary, co jest mniejszą wadą niż tłok w nowo wybudowanych (z założenia
ciaśniejszych - mniej przestrzeni na osobę) i obleganych hotelach. Morze widać
z większości miejsc - z tarasu przy basenie, z pola do mini golfa (gratis),
boiska do koszykówki, z baru.
Zieleń średnio zadbana ale w wystarczającej ilości i nie uschnięta :)
Plaża ładna, czysta, z parasolami, nie jest ciasno i nie pobierali opłat za
leżaki, także przy basenie. Polecam wzięcie własnego ręcznika plażowego (1
dinar za dobę + kaucja).
Rowerki wodne gratis.
Basen spory, z czyściutką, nie śmierdzącą chlorem wodą, bez tłoku. Od 0,5m do
2,2m głębokości. Drugi mniejszy i płytszy.
Pokoje sprzątane codziennie, warto dać dinara to i ręczniki zmienią codziennie
(za dwa dinary bez upominania i kwiatuszki na łóżko położą :)
Ceny w barze przystępne: espresso 1 dinar, piwo chyba 2,5, także nargilli
(shisha) niedrogo, drinki do bani, 50ml ichniejszego likieru Thibarine 2
dinary - polecam, mocny, nie za słodki, smakował także w kawie ale trzeba
wtedy posłodzić :)
Codziennie: aerobik, także w basenie, po kolacji przy basenie "program
artystyczny" (niektóre naprawdę ciekawe - tańce brzucha, cyrkowe sztuczki,
inne na poziomie skeczów ze szkoły) i zachęcanie do wspólnego tańca, z innych
nie korzystałam ale widziałam jak animatorzy uczyli dzieci grać w mini golfa i
generalnie dzieci sprawiały wrażenie zadowolonych. Można wypożyczyć piłki,
kije do mini golfa i inne ustrojstwa za darmo, nie wiem jak z tenisem. Bilard
i dart na monety.
W okolicy sporo restauracji ze smacznym jedzeniem, polecam talerz owoców morza
(za 35 din. najadły się 4 osoby) w L'Argosta (?) i wino Chateau Mornag różowe
(bardzo ciekawe, podobne do merlota a lekkie) a i pizza dobra, lody raczej
landrynkowe. Niedaleko kręgielnia - drogo ale fajnie, park wodny. Są sklepy
(niektóre z podanymi cenami - takimi średnimi, ale np. hałwa tańsza w
bezcłowym na lotnisku) gdzie można kupić taniej niż w hotelu napoje a także
słodycze, kosmetyki (skromny wybór) i oczywiście pamiątki, ciuszki, biżuterię
(dość tanie złoto - mały wisiorek "ręka Fatimy" za 25 dinarów). Polecam
zorientowanie się w cenach w hotelowym sklepie (przy środkowym "podwórku", nie
przy stołówce) - potem łatwiej się targować.
Taksówką za 4 dinary dotrzemy i do Hammametu i do Naebulu. Z Hammametu w
niecałe 2 godziny za 7,6 dinara pociągiem do Tunisu - niekoniecznie trzeba go
zobaczyć, medina przyjemniejsza nawet w Naebulu, ale jest fajne muzeum z
olbrzymim zbiorem rzymskich mozaik, urządzone w dawnym pałacu beja - ciekawie.
(Pociąg 7.45, 8.55 a potem dopiero po 13)
Spokój w sam raz, żeby można było odpocząć, ale bez przesady - muzyka przy
basenie podczas aerobiku, na plaży też coś przygrywa ale nie zagłusza szumu
fal i myśli, wieczorne animacja słychać w całym hotelu a w niektórych pokojach
jak się nie zaśnie przed 0.00 to może przeszkadzać dyskoteka.
Kolacje niezłe, dosyć urozmaicone (kilka rzeczy do wyboru np. ryż, makaron,
ziemniaki, omlety z warzywami, faszerowane cukinie, warzywa na ciepło,
kotleciki mielone, kurczak, ryba i na zimno oliwki, buraczki raz były korzenne
śledzie - polecam, nie mogę pochwalić surówek z kapusty czy pomidorów - dla
mnie nieświeże ale większość jadła :)
Topless... Najpierw byłam zazdrosna o spojrzenia męża na inne panie a potem
sama się skusiłam - ale wolność! :) Polecam!!
MINUSY: monotonne śniadania (mimo fajnego pseudofrancuskiego pieczywa:) (ale
mi smakowały bo lubię biały ser:), jedzenie w hotelowej restauracji, poziom
czystości i klimatyzacja na stołówce, starość hotelu, dyskoteka śmierdzi
stęchlizną i hałasuje, generalnie słaba izolacja dźwiękowa. Generalnie trochę
arabskiej maniany no i 5 gwiazdek to ten hotel nie ma.
Na śniedania jak w większości tunezyjskich hoteli codziennie to samo:
mortadela, ser w plastrach biały ale w smaku przypomina tani żółty z Polski,
ser biały (bardzo dobry o ile ktos lubi), dżemy (pyszny figowy), jakieś kulki
kukurydziane do mleka, kakao, herbata (jest cytryna), paskudna kawa i jakieś
słodkie napoje, jajka - czasem na twardo, czasem jajecznica, czasem omlet -
generalnie mogły być, pieczywiosłodkie bardzo dobre (także z czekoladą) i
różnej świeżości bagietki.
W hotelowej restauracji zamówiliśmy raz: pizzę z salami, która okazała się
śniadaniową mortadelą i spaghetti z grzybami i tuńczykiem, których nie było
za to sos podobny do tego z wczorajszej kolacji a na dodatek chyba nam to
wszystko zaszkodziło…
Na stołówce najgorsze pierwsze wrażenie, potem człowiek się przyzwyczaja, że
obrusy z iluśletnimi nie do końca spranymi plamami a może i jakąś dzisiejszą,
że sztućce i talerze domyte jakby mniej, podłoga „szorstka” itd. Brzmi ten
opis tragicznie ale nie było wcale tak źle, bywało przyjemnie zasiedzieć się
po posiłku i co ważniejsze nie mieliśmy żadnych „sensacji”.
Dyskoteka jest w piwnicy, pewnie, żeby uniknąć hałasu. My mieliśmy pokój na I.
piętrze nad nią i naprawdę nam przeszkadzała, jednak nie na tyle, żeby chciało
nam się zmienić pokój Natomiast próba pobawienia się tam spełzła na niczym –
chyba za mało wypiliśmy i jeszcze przeszkadzała nam stęchlizna, choć niektórzy
goście siedzieli tam i czekali aż DJ przyjdzie a nie wyglądali na zalanych.
W pokojach słyszało się sąsiadów, ale nie jakoś bardzo.
Starość hotelu najbardziej przeszkadzała mi gdy spojrzałam na fugi w łazience
i zajrzałam pod umywalkę a także na trochę niewygodnym łóżku. Niemniej jednak
mimo oznak starości było bardzo czysto i nie uświadczyłam w całym hotelu
żadnych nieprzyjemnych zwierzątek.
NIE POLECAM ALL INCLUSIVE!! Za tą różnicę w cenie lepiej poużywać sobie w
hotelowym barze i okolicznych restauracjach, kupić w sklepie napoje a z Polski
przywieźć mocniejszy alkohol do drinków.