Dodaj do ulubionych

czy może być gorzej?:(:(

07.06.07, 01:24

całą ciążę się kłóciliśmy...dla niego to żaden stan błogosławiony. potrafił
być przykry jak zwykle. ale pomyslałam: cóz, moje podłe nastroje, zmienośc
humorów, trudno mu się odnaleźć, dla niego to wciąż abstrakcja. może bliżej
porodu... jestem w 38tc. lekarz powiedział: główka nisko, uważaj na siebie,
bo poród może byc wczesniej. mała jest juz gotowa.
on własnie leży narąbany.
mówi, że chce byc przy porodzie. razem chodziliśmy na szkołe rodzenia.
uczestniczył w przygotowaniach, robił remont, kuplismy już wszystko, wydaje
sie byc zaangazowany. a przyjazd 1 kumpla z zagranicy spowodował że teraz
liczy się on nie ja. jutro idzie na caly dzień na spacer. takie ma hobby.
wychodzi, idzie jaieś 20 km po okolicznych lasach i wraca pijany (5
browarów?). chciałabym zacząc rodzic jutro, chciałabym żeby go to ominęło.
mielismy czuwac, dla niego wazniejsze jest kumpel. nie ja i przede wszystkim
ONA. jest mi strasznie źle. nie chce mi sie spać. chce mi sie wyć. nie moge
na niego liczyć. gdy moja córeczka wybierze się juz w ta Wielką Drogę, mam
nadzieje, że bedzie w pracy. albo w lesie. nie zadzwonie do niego. będę
rodzic sama. albo z koleżanką.albo z mamą. dowie sie nie ode mnie. zawiódł
mnie i nigdy mu tego nie zapomnę. nie potrafi sobie odmówić alkoholu nawet w
tych waznych dniach oczekiwania. Patologia.
to nie jest ciąża z wpadki, tylko z wyboru. chcielismy miec dziecko. 2 lata
po slubie. a jesteśmy w sumie 8 razem... o 8 za długo...
tak chciałam sie wyżalić... jest mi bardzo źle. kocham kogos, na kogo nie
moge liczyc, dla koga zamiast Nas ważniejsze jest Ja.
mój mąż jest ułomny emocjonalnie i społecznie.
juz nieczego od niego nie oczekuje. oczekiwałam chyba zbyt wiele...
jest mi bardzo, bardzo smutno...
Obserwuj wątek
    • qonewa Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 09:11
      Witaj! Nie wiem, co napisać, żeby Cię pocieszyć, ale wiedz, że jestem z Tobą.
      Na pewno za chwilę pojawią się też inne dziewczyny, które powiedzą to samo. Być
      może Twój mąż zmieni się, jak zobaczy tę malutką istotkę, z facetami tak częso
      jest, że dopiero jak zobaczą, to coś do nich dociera. Teraz na Twoim miejscu
      postarałabym się wyrwać z domu, umów się z jakąś koleżanką, wygadaj jej się, a
      zobaczysz, że na wszystko spojrzysz z innej perspektywy, bo teraz jesteś
      rozżalona i nie dziwię Ci się! Trzymam za Ciebie kciuki i pozdrawiam gorąco!
      • aksa00 Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 09:55
        niestety faceci czesto nie dorastają do tego co ma sie wydarzyć. teoretycznie
        niby chca dziecka, ale nie liczą sie z tym że to jest nie tylko zabawa ale także
        odpowiedzialnośc, dlatego najczesciej wszystko spada na kobietę.
        on sobie wychodzi, a kobieta i tak zostaje w domu.
        nawet w miare przyzwoici faceci niestety nie są czasami w stanie zrozumiec
        potrzeb kobiety.
        • kamamama2 Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 10:17
          Trzymaj się kochana. Mogę tylko powiedziec, że wiem jak bardzo Ci źle. Myśl
          sobie o tej maleńkiej istotce, którą masz w sobie, dla niej warto się uśmiechać
          i choć spróbować się nie martwić. ja też próbuję. Mój mąz zostawił mnie kilka
          miesięcy temu. mamy 7 letniego syna, za 4 tygodnie rodze nasze drugie,
          zaplanowane dziecko. Nie mam mamy, jestem sama i staram sie sobie radzić.
          Wczoraj dostałam przelew "na dzieci" 122 zł, bo więcej nie ma. Nowe życie z
          koleżanką z pracy jest kosztowne.
          Samotność w ciąży jest okropna, a Twój mąż, myślę, że jak zobaczy Wasze
          dzieciątko, to szybciutko zrozumie co jest najwazniejsze. Ty juz to wiesz.
          Trzymaj się!
          • branven Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 11:01
            kurcze, jak przeczytałam odp. od Ciebie to pomyslalam, ze sie nad soba
            rozczulam, ale suma sumarum obu nam nie jest obce uczucie pustki i bycia mniej
            waznym niz wiele innych ludzi i spraw... Jestes bardzo dzielna! smile Twoje dzieci
            będą Cie za to bardziej cenić. Bo dajesz sobie radę sama. Bo jesteś dla nich
            całym światem. smile Serdecznie Cie pozdrawiam i ściskam. Dziekuję. Jesteś
            Wielka smile Zazdroszcze siły. Ja jej nie mam...
            I mam jedno pytanie: czy kiedykolwiek załowałaś, że go kochasz? że własnie z
            nim... wiesz co mam na mysli?
            dla mnie mój mąż to w tej chwili dawca genów. nie ojciec. na miano ojca i męża
            trzeba zasłuzyć.... nigdy nie był złoty, ma popapraną psychikę (przez swojego
            ojca. jego matka nie rozmawia z nim od lat. i mieszkaja w 1 mieszkaniu....
            sublokatorzy.... Nauczyli go, że tak mozna. Nie odzywac sie do siebie,
            traktowac jak powietrze). Nie będę usparwiedliwiac jego dorosłego zachowania
            dzieciństwem, bo dzieckiem juz nie jest...Ale nie spodziewałam się, że 2 tyg.
            przez planowym terminem tak po prostu pójdzie do lasu... Myslałam, że rozumie
            powage sytuacji...Jestem naiwną głupią gęsią...Dla mnie to jasne. On
            najwidoczniej nie chce byc przy porodzie. Ryzykuje wiele. Tzn. w moim pojęciu
            wiele. W jego najwidoczniej spacer i kumpel jest wazniejszy od potencjalnych
            urodzin córki.
            Wyszedł godzine temu. Bez słowa. Wczoraj chlał z kumplem. Dzisiaj też.Jest
            fajnie.
            Nie wazne, że to ostatni taki wolny dzień (w weekendy mamy studia podyplomowe,
            on w tygodniu jest w pracy) przed pojawieniem sie naszej Kruszynki, który
            moglibysmy spedzic tylko we dwoje, wyjatkowo....Ostatni raz
            Śniło mi się, że mój Skarb płacze... Płacze w brzuchu...A ja nie mam jak go
            ukoić...
            • kamamama2 Re: czy może być gorzej?:(:( 08.06.07, 10:05
              Myślałam, że nie znajdę już Twojego wątku, bo zniknął, a nie odpisałam.
              Może to dziwne, ale nie żałowałam, byliśmy ze sobą 13 lat, mój mąż był dobrym
              człowiekiem, najbliższą mi osobą na świecie, najlepszym przyjacielem. byliśmy
              takim super małżeństwem - nigdy się nie kłóciliśmy, zawsze razem, sami ze
              wszystkim dawaliśmy sobie radę. Tym większy szok. Teraz jest kompletnie inną
              osobą, obcy, cyniczny, był świetnym tatą starszego syna - teraz kompletnie go
              nie interesuje moja ciąża, stan zdrowia dziecka, którego o mało przez niego nie
              straciłam. Wciąż chyba nie mogę uwieżyć, że można zmienić się aż tak bardzo.
              Niestety nie jestem taka dzielna, ale bardzo się staram. Ból jest wielki,
              myślę, że będzie bolało długo, ale nawet nie umiem mu źle życzyć. Niech będzie
              szczęśliwy.
              Myślałam, że chociaż sprawe finansowania dzieci załatwiliśmy, ale to co on
              teraz robi jest po prostu upokarzające. Nie chciałam wojny, ale w poniedzialek
              idę do adwokata i piszę pozew o alimenty i już nie będę się martwic za co on
              będzie zył, skoro jego przestało obchodzic za co będa żyły jego dzieci.
              Trzymaj się ciepło, opuszczenie i samotnośc w ciąży, to chyba najgorszy rodzaj
              samotności. Pomyśl tez - może Twój mąż boi się zostać tatą, może wymyślił
              sobie, że to takie ostatnie chwile wolności, może nie chce być przy porodzie?
              Porozmawiaj z nim jeśli zdołasz, może to pomoże.
              trzymaj się dzielnie
              mocno ściskam
    • monika7920 Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 10:19
      a jaki był przed ciążą przez te 8 lat ? dobry i opiekuńczy ?
      pewnie nie, tylko w tym okresie bardziej kobieta potrzebuje wsparcia
      moge tylko powiedziec, że Ci współczuje i życze, żeby to sie jednak odmieniło











    • bozena.br.0307 Re: czy może być gorzej?:(:( 07.06.07, 10:22
      Biedactwo! gonewa ma rację, umów się z koleżanką, wyjdź z domku, na spacerek,
      na dobre ciacho z kremem albo lody. Pomyśl o Maleństwie, które napewno nie
      chce, żeby mamusia sie smuciła. Głowa do góry! Faceci są z Marsa - i nic na to
      nie poradzimy... Ja kocham mojego męża, ale też zdarzają się (i to nie rzadko)
      chwile kiedy bym go kopnęła w d... Oni wielu rzeczy nie rozumieją, zwłaszcza
      jeśli chodzi o dziecko. Kobieta już w ciąży jest matką i czuje to doskonale a
      facet... no cóż, prawda jest taka, że dopiero kiedy dzidzię zobaczy dociera do
      niego, że jest ojcem. Trzymaj się i myśl pozytywnie - to ważne dla Małej!
      pozdrawiam
    • fruzia27 Re: czy może być gorzej?:(:( 09.06.07, 00:46
      No właśnie a jak było przedtem? Jak się Wam układało. Mam nadzieję, że jakoś
      sobie dziś radzisz i nie płaczesz sama do poduszki. Nie martw się, masz mamę,
      pewnie jakieś przyjaciółki, dasz sobie radę! Trzymaj się ciepło, a ja trzymam
      kciuki za Ciebie!
      • loona81 Re: czy może być gorzej?:(:( 10.06.07, 10:38
        Cienka ze mnie pocieszycielka alez facetami tak wlasnie jest. Trzeba liczyc
        tylko na siebie pod kazdym wzgledem. Ja sie tego nauczylam, bo moj M jest
        kochany, opiekunczy, jest ale tylko wtedy kiedy on chce. Przyzwyczailam sie do
        tego zeby nie zebrac o uczucie i wystarczy mi odrobina. Dlatego chce miec
        dziecko, chce zeby w naszym domu obudzila sie milosc ta ktora on w sobie ukrywa
        bo jest zamkniety w sobie i zapracowany. Mam nadzieje ze sie obudzi, roznie
        moze byc ale przyrzeklismy siebie do konca zycia.
    • negali Re: czy może być gorzej?:(:( 21.06.07, 16:39
      Wiesz a ja myślę, że gdybyś urodziła bez jego wiedzy/obecności może by
      zrozumiał,że przegina!
      Jak tak można? Może mój facet nie jest idealny, ale nigdy by czegoś takiego nie
      zrobił.
      A gdyby tak się stało - ja tak samo jak ty, nie skorzystałabym z jego "pomocy" w
      tym Wielkim Dniu.
      Pojechałabym ze szpitala (dobrze, że masz mamę) urodziła malucha, dała imię, a
      do niego bym nie dzwoniła. I zakazała mamie też go informować. Pytanie co mógłby
      zrobić?
      1. Przeprosić i starać sie być wreszcie mężem i ojcem albo
      2. Zwiać

      Czy opcja 2 jest straszniejsza od braku opcji 1?
      Chyba jest równorzędna. Nie wiem, może na mnie tu nakrzyczą kobity, ale ja mam
      taki zacięty charakterek.
      Nie mogę zrozumieć, jak można pić piwo, jak żonie zbliża się termin? Co to za
      typ? Przepraszam, nie chciałam urazić Twojego męża, ale ... poniosło mnie!
      Napisz co i jak dalej u Ciebie?!
      • narnia_80 Re: czy może być gorzej?:(:( 21.06.07, 18:05
        Z tego co piszesz, myślę, że relacje miedzy wami od dłuższego czasu nie są
        takie jakbyś chciała, ale to nie jest temat na teraz przed porodem. A
        oczekiwanie na tuż tuż nadchodzące maleństwo, gdy są duże emocje i te dobre i
        te złe - dodadkowo potęguje rozgoryczenie, zwłaszcza, że mąż zawodzi, gdy
        bardzo go potrzebujesz. Łatwo powiedzieć, ale tak czy siak, z nim czy bez niego
        urodzisz i to będą na pewno niesamowite chwile! Jest też możliwość, że Twój mąż
        właśnie tak odreagowuje stres w związku z odpowiedzialnością bycia ojcem..
        Trzymam kciuki, żeby wszystko jak za dotknięciem różdżki, stało się prostsze i
        lepsze! Powodzenia
    • sylwus77 Re: czy może być gorzej?:(:( 21.06.07, 22:06
      A ja sie dzis martwie czy jutro sie kreseczka znowu pokaze i czy bedzie
      mocniejsza....
      a sie okazuje ze to zadne zmartwienie, moje to nic!!!!

      Bardzo mi przykro,
      a moze on sie poprostu boi, boi tego co bedzie, bo sie czy sie sprawdzi, sama
      juz nie wiem,

      ja z moim na poczatku mialam nie wesolo, nie chcial dziecka, mowil ze nie czuje
      sie odpowiedzialny, ze sie boi, przystopowalam, przestalam prosic, przestalam o
      tym mowic, znajome zaczely rodzic, zaczely sie odwiedziny a on do mnie wypala
      ze moze juz pora, ze chce i czy ja nadal chce, i bez entuzjazmu odpowiedzialam
      ze tak, skakalam w srodku ze szczescia, cieszylam sie ze sie zmienil bez
      naciskow, powiedzial ze szczescie naszej trojki bedzie najwazniejsze, ale i tak
      sie martwie czy bedzie dobrze pozniej, ale to sie okaze

      zreszta sie okazuje na Twoim przykladzie ze roznie bywa, ze roznie sie w zyciu
      uklada, wiec pamietajcie, zyjcie dla siebie, pracujcie, nie badzcie kurami
      domowymi, ksztalccie sie, faceci inaczej patrza na takie kobiety (no
      przynajmniej moj), miejscie swoje przyjaciolki i nie zaniedbujcie ich, dbajcie
      o swoje cialo i dusze!!!

      Olej go i nie dzwon jak sie zacznie, niech sie czuje winny bo ma za co!!!!!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka