-
Niedawno koleżanka przeżywała śmierć Marka Grechuty...
Dzisiaj dowiedziałam się,że zmarł dziadek mojego byłego chłopaka. Był znajomym
moich rodziców.
Mimo,że nigdy nie znałam tego człowieka, poczułam ścisk w gardle. Teraz w
moich oczach pojawiły się łzy. Śmierć innego człowieka przypomina o tym jak
życie jest kruche,że możemy je stracić...
Jak pocieszacie bliskich,albo po prostu znajomych po smierci kogoś ważnego?
Co robicie,żeby samemu pogodzić się z czyjąś śmiercią?
-
Jestem w trakcie rozwodu (mam 28 lat) i wydaje mi się, że znalazlam
sposób na lepsze samopoczucie. Zaczęłam cieszyć się seksem!
Ponieważ ostatnio nie byla to mocna strona mojego kończącego się
małżeństwa, odkrywam tę sferę na nowo.
Sypiam z kolegą, który od dawna mi się podobał, ale z oczywistych
względów do niczego nie doszło. Teraz mogłam spełnić moje fantazje i
okazało się to REWELACYJNE.
Czy myślicie, że uda mi się nie zaangażować emocjonalnie? Czy to
złe, co robię, tak świ...
-
Czy można stopniować ból rozstania?
Np. porównując ból odczuwany przez kobietę po rozpadzie 10-letniego, do
rocznego związku? Rozpad po roku boli mniej?
A może suma wspólnych przeżyć? Przeżycia które łączyły - im ich więcej, tym
więcej wspomnień, a im mniej chwil utrwalonych na kliszy tym łatwiej i
szybciej zapomnieć? Czy nie z tego powodu chowamy zdjęcia na dno szafy?
A może obietnice? Albo nadzieje? Rozpad narzeczeństwa, kiedy już myślało się,
że ma się pewność, pewny grunt ...
-
Wczoraj sie rozstaliśmy. On powiedział, że nie umie mi powiedzieć czy mu
zależy czy nie, ja na to, że nie będe sie z nim w takim razie spotykac, on,
że za bardzo naciskam. Dzisiaj zadzwonilam, powiedział, ze musi teraz pobyc
sam i zadzwoni, żeby mi oddać moje rzeczy.
Ech, tak mi przykro, że to się tak skończyło. Chyba za bardzo mi zależało.
Nie miałam komu sie wypłakać, więc pisze tutaj.
-
tka mi przyszło do głowy
ja mimo wszystko walczę o zrealizowanie jakiegoś marzenia - pozycja przegrana , mimo to jeszcze jakieś nieporadne poddrygi duszącej się na na lądzie ryby.
Inna osoba - pozycja przegrana walczy o swoje życie
Obie osoby w jakiś sposób muszą się pogodzić ze swoją porażką.
Jednak ja mam szansę zacząć znów wszystko od nowa - chyba się mimo wszystko trochę pociesza.
-
Dlaczego? Czy żałujecie? Jak sobie życie zorganizowaliście ,czym się
pocieszacie?Co czujecie widząc czyjeś dzieci?Czy ktoś mogłby mi powiedzieć
jak to jest bez dzieci .A może można mimo wszystko być szczęśliwym?Jak
organizujecie sobie czas żeby nie zwariować.?
-
Jakbyście pocieszały przyjaciółkę, która zdradziła swojego partnera i teraz
ma wyrzuty? Nie chodzi mi może o samo pocieszanie, ale o to, co mówić takiej
osobie, żeby się nie martwiła, a jednocześnie, żeby w przyszłości nie
popełniła tego samego błędu.
-
Mam dwa pytania - pierwsze natury ogolnej...
Ostatnio pare razy znalazlem sie w sytuacji, ze bliska mi osoba "wyplakiwala
mi sie" na ramieniu. Zdalem sobie sprawe, ze kompletnie nie umiem pocieszac -
na usta cisnely mi sie same banaly w stylu 'jakos to bedzie' 'czas leczy
rany' etc... a wydaje mi sie, ze nie takie rzeczy ta druga osoba chce
uslyszec... Moze ja jakis malo empatyczny po prostu jestem? Wiem, ze nie ma
zadnych uniwersalnych rad, ale moze ktos napisze cos madrego...
...
-
albo violę2?
swoja droga, matrek jestes tu???