Wyjściowy poziom wiremii określono u mnie jako "niski" (badanie to miałam robione 6 miesięcy przed podjęciem leczenia) w związku z czym po 4 tygodniach od rozpoczęcia leczenia wykonano ponowny pomiar... i ROZPACZ!!!
Lekarz powiedział, że wirus nawet nie drgnął i dodał że pewnie już nie drgnie, bo dodatkowo mam genotyp 4 ;-(
I to już? Czy to już naprawdę koniec? Nie ma po co walczyć?
Jestem załamana!!! ;-(