-
Wracam do starego wątku SUKCESY te duże i małe ( też duże w
depresji):
zaczynam chudnąć. Udało się to po odstawieniu wszystkich leków poza
Lamotryginą (dzięki normotymii). Do tego STRASZNE ograniczenia
kaloryczne i codziennie siłownia. Nota bene siłownia wymiotła u mnie
resztki lęków i niepokoju rano, zlikwidowała bóle kręgosłupa
lędźwiowego i pozwala mi zasypiać o 20-21 jak dziecko. Mam także
dużo więcej pozytywnych myśli. Po taki wycisku nawet nie oglądam się
za ciastkami i m...
-
Odgrzewam temat, bo uważam, że warto!
Wiecie, co mi się dzisiaj zdarzyło? Studenty, jak się dowiedziały, że wcale
nie mają gwarancji, że to ze mną będą mieć zajęcia w następnym semestrze, to
wpadły w autentyczną nieudawaną rozpacz! I prosiły, żeby jakoś tak zrobić,
żeby mieć zajęcia ze mną, bo ja dobrze tłumaczę, atmosfera na zajęciach
przyjemna i mnie lubią i UWAGA: dla mnie chcą się uczyć! Ludzie, ja naprawdę
nie spodziewałam się czegoś takiego, aż mi się oczka wilgotne zrobiły... no
...
-
Pozwólcie, że założę powtórny, nowy wątek o naszych sukcesach. Niech
na forum będą też sukcesy, radości. Niech ludzie w dołku wiedzą, że
też przyjdzie czas dla nich lepszy. Że dołek się skończy. Że może
być dobrze. Choć na chwilę...
Zacznę:
Pozbywam się powoli zaciągniętych długów i zoobowiązań- wzięłam
kredyt oddłużający. NIE mam zamiaru zaciągać nowych kredytów.
OBIECUJĘ.
Skończyłam kurs dla nauczycieli na temat dziedzictwa kulturowego.
Spałam dziś do 10:30 (!)
-
Maja pisze o tym jak kocha za bardzo.
Mogłabym siebie w tym poście odnaleźć. Prawda jest taka, że w stosunku do
wszystkich bliskich osób byłam taka miękka. Zawsze liczyli się oni, ja na
końcu łapałam jakieś ochłapy.
Ale do rzeczy. Otóż muszę się pochwalić małym sukcesem. Po ciszy na linii
ja-ona nie zadzwoniłam, nie upokorzyłam się. Zawsze to ja pierwsza kajałam się
w stosunku do osób, na których mi zależy. Pierwsza dzwoniłam, pisałam
przepraszając za wszystko, nawet za to czego nie ...
-
Odświeżamy stary, optymistyczny wątek? Co Wy na to?
Zacznę:
-zdałam egzamin na nauczyciela mianowanego, za tydzień uroczyste nadanie
mianowania. Pełna gala, uroczystość pełną gębą...Jestem z siebie dumna.
-poprawiłam dziś humor trzem osobom
-
obroniłam dziś pracę mgr na 5. i... jestem załamana. bo teraz już CAłKIEM nie
należę do mojego wydziału. bo nie mam żadnego celu i nie wiem, co ze sobą
zrobić. tzn. mam niby jakiś cel, właściwie to mrzonki, takie z gatunku
"wszystko albo nic". a co będzie, jeśli będzie "nic"?
tuż po obronie miałam ogromną ochotę zamknąć się w kiblu i płakać. ale
zrobiłam mądrzej i pojechałam do Sympatycznego Kolegi, żeby się upić.
-
Piszcie o każdej NAJMNIEJSZEJ RZECZY która się udała.
-
wiadomosci.hoga.pl/news/8805/Angielka-rozwiedzie-sie-z-synem-bin-Ladena-.html
-
Wiecie co? Chciałam się pochwalić. Po raz pierwszy w dwunastoletniej "karierze" zostałam pochwalona w pracy. Nie na piśmie, ustnie. Jakby słowa uznania nie zmieściły się na raporcie z jakości pracy, który otrzymuję co parę dni :-) Że to, co robię jest b. profesjonalne, pełne kultury, na bardzo wysokim poziomie. Wreszcie ktoś mnie dostrzegł. I to, co robię. A pracuję raptem kilkanaście dni. Urosłam w swoich oczach. Czułam, że to co robię, jest fajne, bo w ostatnich dniach jakoś tak gładko mi s...