Dodaj do ulubionych

czereśnie

09.06.05, 11:38
Jak opowiadał stryj: było to w pierwszej połowie czerwca jakieś 60 lat temu
Józek wybrał się na czereśnie , wiosna znowu była wyjatkowo gorąca , fala
upałów podobnie jak rok wcześniej przyszła od wschodu , czereśnie nabrały
koloru , przepyszne były zółte ale zdecydowanie najsmaczniejsze czerwone ,
drzewa rosły przy drodze z Wólki Łabuńskiej do Krzywegostoku , a zatem
należały do gminy? , kto chciał to brał, gmina nie zrywała i pozwałała robić
to okolicznym mieszkańcom Jóżek wspiął się na sam czubek drzewa gdzie
wisiały wyjatkowo dorodne owoce i zrywał jagody do siatki , pomyslał ,że
zerwie więcej to mama zrobi jagodziankę ,która bardzo lubił - . Józek
pamiętał smak zupy czereśniowej jeszcze sprzed dwóch lat.
Rok wczesniej od wschodu nadchodziły nie tylko upały zbliżał się także
front , co raz bliżej Komarowa podchodziły wojska armii Czerwonej . Dło sie
dostrzec zdenerwowanie Niemców w pobliskich Łabuniach , wyraźnie przymierzali
się do wycofania swoich jednostek . Podobnie jak teraz również rok wczesniej
siedział na grubym konarze czereśni a słonce mocno przypiekało go w ramiona i
szyje. Drogą przejeżdzal niemiecki jeep" , który zatrzymał się w pobliżu
drzew , z samochodu wyszedl mocno opalony żolnierz Wermachtu , prawdopodobnie
niedawno wrócił ze wschodu pomyslał Józek, kazal chłopakowi zejść z
drzewa . Józka oblecial wielki strach , to już po mnie pomyslał , za chwile
jednak był na dole gotowy do wspólnej "wyczieczki" . Niemiec rzekł:
gibst du mir diese Obste - to nie oznaczało ręce do góry , Józek pomyślał ,że
ma wsiąść do samochodu i tak też zamierzał uczynić ,poruszył się w kierunku
auta , wtem żołnierz chwycił go za ramie i pokazał na siatke pełną czerwonych
jak buzie rozesmianych dziewcząt owoców , Józek wyprostował się, niemal
znieruchomiał , zdołał jednak wyciągnąć przed siebie siatkę przepysznych,
świerzych czereśni , Niemiec wysypał owoce na siedzenie samochodu oddal
chłopakowi siatkę wsiadł do samochodu, rzucił krótko - Danke i za chwile
zniknął za zakrętem . Józkowi dusza zeszła z ramienia , okazało sie ,że
jednak nie jest słupem soli , ruszył jak szalony do domu, po drodze wstapił
do kościoła w Komarowie dłuższą chwilę klęczał przed obrazem Matki Boskiej,
niedługo poźniej był w domu i wszystko opowiedział mamie ,jakże był
szczęśliwy .
Treaz znowu siedział na drzewie , spokojnie zrywał czeresnie przypuszczał ,że
tym razem będzie moógł spokojnie spróbować smaku jagodzianki...
Obserwuj wątek
    • koziorozka Re: czereśnie 09.06.05, 11:51
      Opis czereśni i słońca wspaniały - choć ja wolę wiśnie!
      Mam też nadzieję, że nie wrócą czasy, w których okradziony (choćby i z czereśni)
      jest szczęśliwy, bo go nie zabito.
      • januszx Re: czereśnie 09.06.05, 11:58
        bardzo Ci dziękuję za pierwsze zdanie :-) jesteś miła
        niestety jesli miałbym się wypowiadać co do drugiej częsci mam pewne obawy ,oby
        to nie były pozory ,że zyjemy w bezpiecznych czasach Koziorozko, mam jednak
        nadzieję, wiarę ,że wszystko potoczy się dla nas pozytywnie
        Pozdrawiam
    • konradts Re: czereśnie 09.06.05, 15:17
      A czereśnie zjem chętnie na deser.
    • alfia Re: czereśnie 10.06.05, 18:40
      ech józek nie daruje CI tych czereśni zapewne po szwabsku powiedział
      gestapowiec;-)) ale zeby w takiej zawieruchy czas mieć takie zachciewajki to
      tylko józkowi mogło sie przydarzyć;-)))
      miło się czytało:-)
      • januszx Re: czereśnie 11.06.05, 10:18
        Alfio to na szczęscie nie był getapowiec a żolnierz wermachtu a to jednak duża
        róznica i może z tej przyczyny Józek ocalał był , nie oczekiwałem ,żeby w tym
        wypadku! określić tą mowę "językiem Goethego i Schillera" ale "po szwabsku" to
        ostro pojechałaś ;-))),czy słusznie? chyba duża twa złośc na tego Niemca...
        Myslę, że w czasie wojny dzieci także lubiły czereśnie
        Pozdrawiam zimną wiosenna porą
        j
    • szekla Re: czereśnie 11.06.05, 19:49
      dzieki Januszu
    • januszx MB Jagodnej - 2 lipca 02.07.05, 11:06
      Tak mi się skojarzyło przy okazji tego wątku wczoraj a głównie dziś odpust na
      Matki Bożej Jagodnej w Krasnobrodzie, pamiętam wyprawy sprzed wielu lat w to
      piękne , cudami słynące miejsce. Najmilej wspominam gdy wybraliśmy z dziadkiem,
      babcią, stryjem(...) wozem zaprzężonym w dwa gniade konie , a ileż było
      uciechy, frajdy , łyk zdrowej , rześkiej wody, uroczystości w parku pod
      Kościołem , obowiązkowo lody i oczywiście czerwoniutkie ...jagody. I
      już cały szczęsliwy, na koniec zaopatrzony w korkowiec z pudełkiem korków w
      kieszeni , dumny wracałem do domu co koń wyskoczy...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka