Dodaj do ulubionych

Cudzoziemiec w pracy

12.03.06, 12:06
Czy wg was w Niemczech placi sie cudzoziemcom mniej juz za sam fakt ich innego
pochodzenia, niezaleznie od kompetencji?

Taka refleksja mnie ogarnela po tym jak moj narzeczony mi opowiedzial taka
sytuacje z jego pracy. Pracuje on w banku i poznal dwie praktykantki. Jedna z
nich jest Niemka, wlasnie konczy studia i za te praktyki dostaje ok.
600euro/mc. Druga z nich jest Rosjanka, rowniez wlasnie konczy studia (ten sam
uniwersytet), a za praktyki nie dostaje nic.
Obserwuj wątek
    • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 13:09
      Moje refleksje z pracy/praktyk: cudzoziemiec musi byc 2 razy lepszy od
      autochtona, a i tak to autochtona awansuja... W Polsce zdaje sie jez odwrotnie;)))
    • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 13:17
      hmm obcokrajowcy maja tutaj na pewno trudniejszy start i musza 2 razy tyle
      pracowac, zeby w koncu cos osiagnac,nie sa u siebie niestety
      moj luby dostaje mniej (juz za prace a nie praktyke) nie dlatego ze jest
      polakiem, ale dlatego ze jest..taki mlody, przeciez niemcy w wieku 23 lat nie
      koncza super studiow i nie maja na koncie kilku porzadnych praktyk, a ona mial
      hehe, bo w wawie sa takie realia, ze trzeba jak sie nie ma ustawionych rodzicow
      wszystko robic 2 razy szybciej
      a tutaj majac ledwie skonczone 24 juz kieruje projektem ale dostaje mniej od 30
      letnich kolegow,
      ja dopiero zaczynam szukanie praktyk, raczej nie oczekuje ze ktos mi zaplaci,
      nastawiam sie na wykorzystywanie i robienie laski, ze w ogole mnie
      jako "nieurodzona w de" czyli z polskim akcentem i jakimis bledami jez ktos
      wezmie (no z jez moze nie jest tak zle, ale w stresie, a do takich syt nalezy
      praca, zawsze mowie troche gorzej)
      no ale moze sie mysle i rozczaruje sie pozytywnie
      we wtorek mam rozmowe, facet nawet ucieszyl sie ze jestem z polski, nie wiem co
      to oznacza w praktyce hehe zobaczymy
      ps moze obcokrajowycy nawet nie walcza o wieksza kase?bo mysla ze i tak nikt im
      nie da? czyli maja gorsza pozycje negocjacyjna na starcie?
      pa
      • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 13:20
        oczywiscie chialam napisac..moze sie myle a nie mysle:)
        widze ze nie tylko ja uwazam ze musimy byc 2 razy lepsi:)
        to chyba standard
        pa
      • isiaschatz Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 13:28
        Alesko, daj koniecznie znac, jak poszla ta rozmowa! Sama jestem ciekawa, jakie
        sa realia i tez niedlugo zaczynam te same poszukiwania co ty;) Z tym, ze ja
        chce praktyke platna, zobaczymy, co z tego wyjdzie...
        Pozdrawiam!
        Isia
      • caysee Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 14:03
        Alesko, wlasnie, koniecznie napisz jak poszlo :) I co to za branza :)

        Widze, ze my trzy razem z Isia jestesmy w podobnej sytuacji :) przy czym ja bede
        szukac pracy dopiero za kilka miesiecy, chyba dopiero w pazdzierniku. I tez mam
        obawy, nawet nie o zarobki chodzi bo nie mam szczegolnie wysokich oczekiwan,
        tylko o moje szanse na znalezienie pracy w ogole (po polskich studiach).

        Acha, a co do zarobkow i ich powiazania z wiekiem - to jest fakt, ale mysle ze
        to nie jest takie zle. Po prostu czlowiek z wiekiem nabiera doswiadczenia i
        wartosci dla pracodawcy i trzeba mu wiecej placic.
        • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 14:24
          A ja szukam pracy i szukam, i szukam... Mam ukonczone studia w Polsce i w
          Niemczech. Praktyki m.in. w Danii i Belgii, znajomosc jezykow, prawie 4 lata
          pracy w administracji niemieckiej.... I jest ciezko... Ale nie trace nadziei - i
          jeszcze jedno: w Niemczech jest bardzo ciezko kobietom w tzw. wieku rozrodczym
          dostac prace... Trzeba miec bardzo duzo szczescia. Zycze powodzenia i trzymam
          kciuki!
          • isiaschatz Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 17:52
            Annajustyna, czy ja jestem teraz w wieku "rozrodczym"???:D Rocznik 1979:)
            Pewnie sie kwalifikuje hehe, do tego mloda mezatka;) Juz czytalam, co tobie
            szef powiedzial, zebys sie teraz rodzina zajela:/...

            Ja mysle, ze na nic nie ma reguly. Jednemu uda sie to, drugiemu tamto. Jeden od
            razu znajdzie prace i jest zadowolony, drugi bedzie sie staral i nic nie
            znajdzie odpowiedniego dla siebie... Musimy sami swoje doswiadczenia zbierac,
            raz na wozie, raz pod wozem. Generalnie sadze, ze baaardzo duzo zalezy od
            naszego nastawienia i wiary w siebie. No i jeszcze ta kwestia "szczescia", byc
            w odpowiednim momencie w odpowiednim miejscu;) Damy rade dziewczyny:)
            • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 17:58
              Oj, ja jestem wiekszym zagrozeniem dla pracodawcow, bo 30-ka sie zbliza;)))). A
              moj byly szef to wybitny dran (wysoko usadzony len i arogant, jeszcze po nocach
              sie sni:)))). Choc niby w Monachium najlatwiej o prace (tak wiesc gminna
              niesie;), a ma ona czesto tyle wspolnego z rzeczywistoscia, co legendy krazace
              wsrod znajomych i krewnych w Polsce o raju na Ziemi w De), to w tej szalonej
              sytuacji w gospodarce, pracodawcy moga przebierac w pracownikach jak w
              ulegalkach... I przebieraja:)))). Pozdrawiam.
          • arletapp Re: Cudzoziemiec w pracy 22.03.06, 09:44
            to fakt, ja zasuwalam przez 2 miesiace na praktyce za darmoche (w wieku 30
            lat), potem przez 1,5 za dosc marne pieniadze zanim znalazlam dobra prace
        • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 15:16
          hej
          no z tym wiekiem to fakt, masz racje, czlowiek powinien sie czegos dorabiac
          wraz z dosw
          ale czasem mysle ze bycie tutaj mlodym pracownikiem ( w Pl wykorzystuje sie i
          mlodych i starych) to dobra droga do tego zeby sie wykonczyc, kazdy mysli ze
          jak mlody to moze robic za dwoch, siedziec po godzinach (bo nie ma dzieci), do
          tego nie zawsze sie go slucha bo przeciez mlody to nie bedzie decydowal bo jak
          to wyglada gdy mlody poucza 30 lat starsza (co prawda nie rozumiejaca w ogole o
          co chodzi) szefowa:)hehe takze placi sie za to spora cene
          w De nie ceni sie mlodych ludzi, kraj struchow, sory ale takie mam czesto
          wrazenie, to jest spora roznica z polska, gdzie dominuja mlodzi (wyz
          demograficzny) i bardzo agresywni, dobrze wyksztalceni, znajacy jezyki ludzie
          wiadomo kazdy wariant ma wady i zalety
          tu jest dzieki temu mniej agresywnie w pracy, zdrowsza atmosfera mimo wszystko
          no a ja ide na rozmowe do firmy ubezpieczeniowej, ale nie bede sprzedawac ubez
          bo nie jestem mutterspr. tylko mam jakiejs konferencje organizowac, nie wiem
          sama, zobacze czy gra jest warta swieczki, poza tym to moja pierwsza rozmowa o
          cos innego niz praca kelnerki wiec ogolnie nie nastawiam sie:)
          papatki
          • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 15:28
            Powalczyc o posade/staz zawsze warto, chocby po to, by sie otrzaskac!!! Co do
            wykorzystywania mlodych - zgadzam sie w 100%. Pozdrawiam i trzymam kciuki!!!
            (wlasnie przygotowuje kolejne podania i pisze chyba 20. wersje listu
            motywacyjnego:))).
          • caysee Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 17:00
            Hmm, wiesz co, ja mam *zupelnie* inne odczucia jesli chodzi o pozycje ludzi
            mlodych i starszych w Polsce i w Niemczech. Przypuszczam, ze wynika to z tego ze
            pochodzimy z roznych regionow, wiadomo ze w roznych miastach roznie bywa. Mam
            wrazenie, ze ty pochodzisz z Warszawy ;) (ja jestem ze Szczecina)

            To co piszesz o dominujacej mlodej kadrze w Polsce jest dla mnie zupelnie
            abstrakcyjne, we wszystkich firmach z jakimi mialam do czynienia (np. podczas
            praktyk, albo z opowiesci rodzicow, znajomych) uklady wygladaja tak, ze to
            starsi ludzie zajmuja wyzsze stanowiska i nie ma bata, zeby ustapic miejsca
            mlodszemu, chocby mial lepsze wyksztalcenie - bo sa takie uklady od lat. Mlodzi
            ludzie ida pracowac na najnizsze stanowiska za najnizsze pensje, pracuja duzo i
            za marne pieniadze i trzeba by miec wielkiego farta albo mocne plecy zeby sie
            przebic na cos wyzszego.

            Jezeli zas chodzi o Niemcy, to wlasciwie nie mam szczegolnego rozeznania, widze
            tylko po swoim lubym i nielicznym przykladom z jego rodziny, ze az tak zle nie
            jest. Zwlaszcza jak chodzi o start. U nas (w Polsce) panuje jakies takie dziwne
            przekonanie, ze czlowiek po studiach to powinien od razu usiasc na stanowisku
            pracy i pracowac ze 100% wydajnoscia. Czesto widzialam/slyszalam komentarze, ze
            ktostam jest "po studiach a nic nie umie". Natomiast moj narzeczony twierdzi, ze
            w Niemczech jest zupelnie inaczej, ze na czlowieka po studiach patrzy sie jak na
            kogos, kto ma duzo teorii w glowie i teraz nalezy poswiecic mu kilka miesiecy na
            wdrozenie go w warunki pracy, tak aby mogl wykorzystac ta swoja wiedze
            teoretyczna, uzupelnic ja praktyka itd. Poszedl do pracy kilka miesiecy temu i
            twierdzi, ze to sie sprawdza. Nikt nie zleca mu od poczatku bog wie jakich prac
            i nie denerwuje sie, ze nie umie, tylko powoli mu wszystko tlumacza i juz coraz
            wiecej rzeczy robi sam. Co do wykorzystywania mlodych - u niego tego w ogole nie
            ma. Czy mlody, czy starszy pracownik, ma okreslone godziny pracy, ktore musi
            zrealizowac, ma karte elektroniczna za pomoca ktorej rejestrowane sa te godziny,
            do nadgodzin nikt go nie przymusza, a co wiecej to prosi sie pracownikow o nie
            robienie nadgodzin. Z urlopami poki co tez bylo ok, a jak byly mu potrzebne
            jakies wyjscia w czasie pracy do urzedu czy lekarza, to nikt nie robil problemu,
            musial tylko dzien wczesniej to uzgodnic z szefem. A co do "kraju staruchow" to
            on ma w pracy ludzi o zroznicowanym wieku i szefami grup/projektow bywaja ludzie
            mlodzi.

            Podsumowujac ten przydlugi wywod ;) Chyba wszystko zalezy od tego do jakiej
            firmy sie trafi, w jakim regionie i jacy ludzie beda tam pracowali...
            • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 17:04
              Podsumowanie (ostatni akapit) calkowicie sluszne... Twoj narzeczony naprawde
              trafil na dobra firme. Gratuluje! Ps. Ja tez pochodze ze Szczecina:))).
              • caysee Re: Cudzoziemiec w pracy 12.03.06, 17:13
                OOoo :)) Moze zaraz jeszcze wyjdzie, ze sie gdzies mijalysmy na korytarzach
                jakiejs szkoly;) Priva ci wysylam :)
              • michalina1974 Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 09:16

                ja tez jestem ze Szczecina :-)

                -----------------------------------------------------
                Quand un homme te parle, souris-lui et ne l'écoute pas
                • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 11:02
                  :)))
          • isiaschatz Jakby nie bylo, trzymam kciuki!!!:) 12.03.06, 17:53
            • mami27 Re: Jakby nie bylo, trzymam kciuki!!!:) 12.03.06, 22:17
              Cześć,
              Chyba mam jakieś szczęście, bo zarabiam w pracy tyle c Niemcy. Jest to jednak
              pecyfika instytucji, pracuję w VHS i mój szef nie decyduje ile ja dostaję -
              taka jest po prostu stawka. Potwierdzam jednka, że chcąc czy nie daję z siebie
              więcej niż moi niemieccy koledzy. Być może jest też w Nas takie
              przeświadczenie, że musimy im dorównać, a wręcz być nawet lepsi niż oni, aby
              przy jakichś zawirowaniach było wszystko ok. No więc ja to robię, mam jako
              jedyna licencję egzaminatora Zertifikat Deutsch i wybieram się w tym roku na
              dodatkowe kawalifikacje. No niestety trzeba tutaj walczyć! Życzę więc Wam i
              sobie tej siły
              pozdrowionka i miłego tygodnia
              ewa
              • arletapp Re: Jakby nie bylo, trzymam kciuki!!!:) 22.03.06, 09:55
                nie sadze, ze masz szczescie, to kwesita tego, gdzie trafisz, jak dobry jest
                twoj niemiecki, jak sie potrafisz wtopic w mase i z jakimi ludzmi przestajesz.
                Ja zarabiam calkiem niezle, nie ksztalcilam sie w kierunku wykonywanego zawodu,
                mam super kolegow i szefa, ktorzy normalnie nie pamietaja o tym, ze jestem z
                Polski a swoja pense wynegocjowalam na rozmowie wstepnej. Po pol roku dostalam
                podwyzke. I nie pracuje w firmie panstwowej!
                Wcale nie mam przeswiadczenia, ze musze byc lepsza od Niemcow, nidgy tego nie
                mialam. Od niektorych jestem lepsza od innych nie. A walczyc musi kazdy,
                Niemiec tez. Chyba, ze jest na panstwowej posadzie i nie da sie go tak po
                prostu zwolnic, jak sie obija.
    • dunia77 Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 09:13
      Ja dostaje wynagrodzenie zgodnie z taryfa BAT, wiec nie jestem dyskryminowana,
      jesli chodzi o place.
      • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 11:01
        Ja tez dostawalam zgodnie z BAT, ale... w Bacie;) sa widelki i te mozna juz
        roznie interpretowac...
        • dunia77 Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 11:37
          No coz, widocznie moj pracodawca nie dyskryminuje, bo moja pensja nie rozni sie
          od pensji mezczyzn - Niemcow na rownorzednym stanowisku.
          • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 11:45
            Dyskryminacja wmojej bylej pracy polegala na tym, ze nie wiedzielismy, ile inni
            zarabiaja, czyli teoretycznie nawet nie wiedzielismy, czy bylismy
            dyskryminowani;). Ja dostawalam najnizsza z moich widelek, choc bylam najlepiej
            wyksztalcona (i nie chodzi mi tutaj o jakosc dyplomow, tylko o kwalifikacje
            przydatne do projektu). Krazyly natomiast wciaz jakies dziwne legendy, ile to
            zarabiam i nie raz uslyszalam gorzkie uwagi... Ech, dobrze, ze juz nie pracuje w
            nowych landach, bo choc poznalam tam tez wspanialych ludzi, to generalnie ludzie
            stamtad maja zupelnie inny tok myslenia...Przede wzsystkim wciaz sie czegos boja...
            • diegosia Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 13:42
              A ja mam wrazenie, ze o tym ile zarabiamy decydujemy tez poniekad my.
              Juz wyjasniam o co mi chodzi:
              Moj maz jest w tej sytuacji, ze czesto to on zatrudnia ludzi do pracy w jego
              zespole. Jezeli przyszly pracownik mowi ze chce 2000 na reke, to (o ile to
              mozliwe) tyle dostanie, nawet jesli moglby dostac 2500, to dosc logiczne, ze
              szefostwo chce ograniczyc wydatki i rzadko zdarza sie, ze z wlasnej (dobrej)
              woli dadza wiecej niz musza... takie czasy...
              Dlatego przesadna skromnosc nie jest przydatna. Niemcy uwazaja, ze jezeli cos
              potrafisz i jestes tego warta/y to bedziesz chcial odpowiedniego wynagrodzenia.
              Choc i z tym przesadzac raczej nie nalezy
              • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 13:47
                Bardzo czesto pojawia sie w ogloszeniu o prace wymaganie podania
                Gehaltsvorstellungen. Ja zawsze podaje ok. 10-15% wiecej niz zarabialam w
                poprzedniej pracy (zwlaszcza, ze pracowalam w Brandenburgii, a teraz jestem w
                Bawarii), ale... podobno jesli sie poda za duzo, to sie przegrywa, tak samo
                jesli poda sie zbyt malo...Wniosek: najlepiej szukac prace, majac prace i to
                niezla;))), albo po prostu miec tak poszukiwana specjalizacje, ze to pracodawcy
                beda sie sami o nas bili;))). Pzdr!
              • caysee Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 14:57
                No wlasnie, z tym podawaniem oczekiwan to ciezka sprawa, trudno wyczuc czy w
                danym przypadku dobrze jest podac duzo czy malo. Jak sie poda malo i sie tyle
                dostanie, to zostanie takie poczucie, ze moze jakby sie dalo wiecej... :) A jak
                sie poda za duzo, to moga pomyslec, ze sie ma za wysokie o sobie mniemanie i za
                duze oczekiwania wobec firmy i mozna stracic szanse.. Eh :) Pamietam jak moj
                luby szedl do tej pracy, przed rozmowa kwalifikacyjna (ktora tak a propos trwala
                75 minut) musial wypelnic papier z dokladnymi danymi o sobie, a w tym o
                oczekiwanych zarobkach. Glowilismy sie nad tym pare dni ;) W koncu napisalismy
                minimalnie ponad srednia w takim wieku i takiej branzy i tyle dostal.
                • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 18:33
                  mysle ze zeby podac duzo trzeba byc na dobrej pozycji przetargowej
                  tak jak napisala anna najlepiej miec jakis b poszukiwany zawod i najlepiej w
                  nim doswiadczenie, tylko nie kazdy moze byc biotechnologiem albo specem od
                  IT:)))
                  a co do polakow to napewno ich pozycje na stracie pogarsza brak otwartego rynku
                  pracy, to nie dotyczy oczywiscie tych ktorzy maja obywatelstwo, dla mnie i
                  moich kolezanek to jest spora przeszkoda (jako student moza pracowac legalnie
                  tylko w ograniczonym zakresie) wiec jak juz pracodawca decyduje sie na zawarcie
                  umowy to tez nie stawia sie mu wygorowanych wamagan fin bo niby....robi laske
                  ze w ogole chce mu sie bawic w te wszystkie sfingowane ogloszenia i papiery,
                  tak bylo przynajmniej w przpadku mojego chlopaka, po roku pracy jest juz
                  specjalista, ale dalej przedluza sie mu te sama umowe, w sumie doszlo nawet do
                  tego, ze on marzy o tym zeby zav mu odmowil pozwolenia, bo wtedy zatrudniono by
                  go na innych warunkach (freiberufler) i placono za wszyyyyyskie nadgodziny!
                  teraz nikogo nie obchodzi ile siedzi w pracy, przeciez ma stala pensje!
                  pa
    • fufu_ffm Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 19:37

      Czesc -

      Zarobci trzymaja sie skali - ale skala placy w danej dziedzinie moze byc
      zroznicowana nawet o kilkanascie tysiecy na rok.

      To co czesto zauwazam to jest ze Polakom brakuje wiary w siebie. Za skromni sa.
      Jak mowia o tym czy Niemiecki znaja to zaraz wylicza ile bledow popelniaja i ze
      z akcentem mowia itd. - jakas sklonnosc do samokrytyki. A ludzie z innych
      krajow ledwo dukaja po Germansku ale jak zapytasz to kazdy przekonany ze
      fantastycznie zna ten jezyk.

      Podobnie w negocjacjach w pracy - Polacy nieraz nie wierza w siebie i w to co
      umieja - w zwiazku z tym z reguly chca za malo. Noi dostaja za malo - nie ma to
      nic wspolnego z dysryminacja tylko z sila przebicia.

      Zastanawiam sie czy jest to moze zwiazane z Polska tradycja katolickiej? Te
      lata "moja wina, moja wina, moja bardzo wielka wina" musialy miec jakis wplyw
      na narodowa psychike. Polacy cierpia na narodowa low self-esteem.

      Usmialam sie jak przeczytalam wypowiedz AnnyJustyny bo Brandenburgie tez
      zaznalam - i musze powiedziec ze to jest chyba "ostatni z ostatnich" landow
      jezeli chodzi o prace. To co tam doswiadczylam w ramach ofert pracy to mi sie w
      zyciu nie zdarzylo - slowo daje. Nie wiem czy dlatego ze jestem Polka czy
      dlatego ze to bylo w Brandenburgii ale popozycje pracy byly takie ze nie
      wiedzialam czy mam sie smiac czy moze mam jakis "alptraum" i tylko mi sie to
      sni. W zwiazku z tym wynioslam sie stamtad w tempie przyspieszonym i jak do tej
      pory nigdy nie zalowalam.

      Dla Ciekawosci - w jednej firmie (w Berlinie) dali mi oferte i powiedzieli ze
      dali ja jeszcze jednej czy dwu osobom - ok, tacy zabawowi byli:) Noi kazda
      osoba miala swoj ranking i jezeli ktoras z tych 3 osob przyjela oferte to
      dostala prace, jezeli dwie to dostala prace ta co byla wyzej w rankingu
      - jezeli zadna to ewentualnie firma mogla pojsc do gory i tak od nowa. Jak do
      mnie facet zazdwonil z ta oferta to mimo ze sie nawet w ekstremalnych warunkach
      staram zachowac cool profesjonalism to nie moglam wytrzymac i parsknelam
      smiechem...
      Przez ulamek sekundy naprawde myslalam ze sie wyglupia...Ale poprosilam zeby mi
      do domu przyslal bo sobie postanowilam jako ciekawostke znajomym rozeslac:-) Na
      dodatek chodzilo o takie sumy ktore w lepszych czasach na taxowki i kawe
      wydawalam :))

      Te nowe landy to sie znakomicie na skansen nadaja - piekna przyroda, jeziora,
      lasy - ale jezeli chodzi o prace itd. to jedno z najbardziej depresyjnych
      miejsc na planecie ziemi. Na takim angielskojezycznym forum ktos okreslil byle
      DDR jako "dreadful place" i moim zdaniem mial racje.




      • annajustyna Re: Cudzoziemiec w pracy 13.03.06, 20:35
        Tez bym sie smiala z tych moich opowiesci (oj, uzbieralo sie anegdot,
        uzbieralo...), gdyby nie to, ze musialam z tymi "myslacymi inaczej" pracowac
        prawie 4 lata... Powinnam byla rzucic najpozniej po roku w cholere... Ech...
        Pozdrawiam serdecznie!
        • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 14.03.06, 13:32
          pragne doniesc ze moja rozmowa byla calkiem mila
          co prawda nie wiedzialam jak mam powitac rozmowce i cos tam wydusilam ale facet
          okazal sie byc max gadula, dlatego jakos to przeszlo (choc podobno zawsze
          trzeba te piersze sekundy dobrze rozegrac)hehe
          branza ubez
          szkola po prostu agentow ubezpieczeniowych dla hamburg mannheimer, i ja niby
          moge ale nie musze sprzedawac ubezpieczen:))czyli ta sama gadka (i praca) co w
          polsce w firmach ubez, nie mam o tym pojecia, ale ponoc taka jest polityka
          firmy, zeby nie zatrudniac fachmannow od ubez tylko ludzi z roznych branzy,
          oczywiscie zarobki zalezy od tego ile sie sprzeda i ile sprzedadza podwladni i
          wspolpracownicy(bo pracuje sie w teamach)
          co do traktowania na rozmowie, to bylo zupelnie ok, moj niem zostal oceniony na
          ok, akcent tez, byla to dla mnie pierwsza taka rozmowa wiec fajnie ze
          przebiegla tak milo
          choc oczywiscie nie wiem czy mnie ta praca kreci, czy w ogole jest to gra warta
          swieczki, ale to juz inny temat (moze ktos z was pracowal dla firm ubez w De??)
          aa na poczatku padlo pytanie na jakich warunkach moge jako polka byc
          zatrudniona, musze sobie na przyszlosc przygotowac "opowiadanko" co i jak,
          poprzednio mieli problem z rosjanka,bo rosjanie nie moga byc od tak jako selbst
          cos tam (mysle ze chodzilo o jednoosobowa dzial gosp)zatrudnieni, dlatego
          chcial od razu to wyjasnic,
          no wiec tak to wygladalo
          papatki
          • caysee Re: Cudzoziemiec w pracy 14.03.06, 16:25
            No to fajnie, ze ci dobrze poszlo :) A mam pytanie o twoj niemiecki - na jakim
            jestes poziomie? Tzn. w jakiejs skali porownywalnej;) Np. A1-C2 albo moze jakis
            certyfikat masz? Ja okropnie sie boje o moj poziom niemieckiego :] tzn. czy z
            taka znajomoscia mozna startowac w ogole do bardziej odpowiedzialnej pracy.
          • ich11 wynagrodzenie prowizyjne? 14.03.06, 17:17
            wpierw wciśniesz krewnym i znajomym niepotrzebne polisy i zostaniesz sama.
            Pracodawca chwali Ciebie, nie widzi przeszkód, praca super, wynagrodzenie
            jeszcze lepsze, bo zależy im na adresach.
          • isiaschatz Re: Cudzoziemiec w pracy 14.03.06, 17:37
            Gratuluje:) Widzisz, pierwsza rozmowa i wcale zle nie bylo;) Teraz musisz sie
            tylko zastanowic, czy chcesz sie na to pisac i wszystko sie jakos ulozy:) Ja
            sie firm ubezpieczeniowych zawsze jakos balam (glownie to musu wkrecania i
            nakrecania hehe), ale moze to akurat cos dla Ciebie!;) Fajny team i atmosfera i
            pojdzie;) pzdr
            • alesko Re: Cudzoziemiec w pracy 14.03.06, 18:53
              ja mam dokladnie to samo
              tez zawsze mialam dystans do firm ubezpieczeniowych, nie jestem typem
              sprzedazowca, choc fakt ze wzbudzam zaufanie (zawsze wszedzie mnie ludzie
              pytaja o droge...mojego chlopaka nigdy hehe) no i mam dosw w promocji

              ale obawiam sie ze "ich"(pliz zmien sobie nicka bo tego nie mozna sensownie
              odmienic) ma racje, ta rozmowa nie byla typowa rozmowa o prace, raczej
              werbunkiem mnie do pracy,mam tego calkowita swiadomosc, ale zrobilo mi sie milo
              jak facetowi wyskoczyly oczy na widok mojej oceny z matury,
              liczby "odwiedzonych" uczelni, tutaj przeciez mnostwo osob pracujachych w
              biurach ma zrobione zwykle ausbildung nawet bez matury, co w polsce jest nie do
              pomyslenia
              co do samej pracy owszem jest sie wkrecanym itd ale ma sie tez dostep do
              szkolen, kontakt z ludzmi (ja ciagle jestem nastawiona na poprawianie jezyka)

              co do poziomu jezyka to jestem C1/C2, zdany DSH na uczelnie, jestem na Oberst.
              nie czuje sie wcale super, ciagle sie ucze, przy czym wiecej pisze niz mowie,
              ale mysle ze ten poziom wystarcza zeby pojsc do pracy biurowej
              aa na mnie dobrze podzialal ostatni kurs PR robiony w szkole VHS,
              mysle ze polacy maja troche za malo pewnosci siebie, z moich dosw wynika ze na
              tle innych wypadamy b dobrze!
              pa
              pa
              • ich11 wymagania tu stawiane agentom ubezpieczeniowym 14.03.06, 19:08
                to Hauptschulabschluß i potem następuje pranie mózgu wewnątrz firmy. Zajmowałem
                się pewien czas w F.I.R.M.A. w Oberhausen, Im Lippelfeld (Centro).
                Pracodawcy (?) (musisz sama znaleźć potencjalnych klientów) cieszą się z
                każdego nowozwerbowanego naganiacza, bo ich nic nie kosztuje. Ty jesteś freier
                Handelsvertreter.
                • alesko Re: wymagania tu stawiane agentom ubezpieczeniowy 14.03.06, 19:23
                  noooo
                  wlasnie pogadalam z lubym ktory zaczynal w firmie ubez w polsce, dokladnie to
                  samo, pranie mozgu wew firmy, ja nie mam tam czego szukac, tylko strace swoj
                  czas, bo nie chce byc sprzedazowcem
                  zdecydowalam sie z tego wycofac
                  papatki
                  • ich11 ale chyba nie zrezygnowałaś pod wpływem moich 14.03.06, 19:28
                    sugestii? Dobrze, że pogadałaś z lubym na ten temat. ;)
                  • caysee Re: wymagania tu stawiane agentom ubezpieczeniowy 14.03.06, 21:32
                    No wiec i tak na tym zyskalas, bo jakas rozmowa i to w miare sympatyczna za toba :)
                    A co do niemieckiego, to u mnie chyba to samo :) W maju podchodze do Oberstufe,
                    chociaz mam watpliwosci czy mi sie uda zdac. Ja za to duzo mowie po niemiecku, w
                    miare duzo czytam, a pisze baaardzo malo :(( A juz pisanie wypracowan to dla
                    mnie w ogole koszmar, niezaleznie od jezyka.
                    • annajustyna Re: wymagania tu stawiane agentom ubezpieczeniowy 14.03.06, 21:36
                      Akurat ja sie nie obawiam wrazenia, jaki robie moj niemiecki... Tylko jestem w
                      prozni: na kaufmännische Ausbildung za duzo, na kierownika za malo:((((. Jak
                      spotkac czlowieka, ktory dostrzeze poza przydlugim CV otwarty umysl i zadze
                      pracy:((((.
          • arletapp Re: Finger weg od agencji ubezpieczeniowych 22.03.06, 10:02
            na pewno sa ludzie, ktorzy fajnie potrafia z tego zyc, ale jesli cie cos
            takiego jak naganianie klientow nie kreci, to daj sobie spokoj. Mialam juz
            kilka ofert. Oni biora kazdego a brak profesjonalizmu u niektorych az buczy
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka