Dodaj do ulubionych

Nadeszła wiesień

20.03.04, 22:17
Słownik Doroszewskiego podaje, że "wiesień" to dawna nazwa wiosny. Ładne.
Tylko wyobrażam sobie, że równoczesne używanie nazw "wiesień" (na wiosnę)
i "jesień" (na jesień) musiało być nieco niepraktyczne. Jak więc mówiono
wtedy na jesień? I skąd to niesamowite podobieństwo - wiesień / jesień?
Obserwuj wątek
    • randybvain Re: Nadeszła wiesień 20.03.04, 22:27
      Takiego słowa nie ma i nie było w języku polskim! Doroszewski, Rosjanin
      urodzony w Moskwie, w swoim słowniku ma mnóstwo rutenizmów, o których żaden
      Polak z Wielkopolski i Małopolski nigdy nie słyszał. Pora spalić ten jego
      pseudosłownik gwary kresowopolskiej, lansowanej od wielu lat, jako język polski.
      • hajota Re: Nadeszła wiesień 21.03.04, 12:55
        randybvain napisał:

        > Takiego słowa nie ma i nie było w języku polskim! Doroszewski, Rosjanin
        > urodzony w Moskwie, w swoim słowniku ma mnóstwo rutenizmów, o których żaden
        > Polak z Wielkopolski i Małopolski nigdy nie słyszał. Pora spalić ten jego
        > pseudosłownik gwary kresowopolskiej, lansowanej od wielu lat, jako język
        polski

        Żart czy prowokacja? Słownik Karłowicza, Kryńskiego i Niedźwiedzkiego z pocz.
        XX wieku podaje wiesień, jako formę przestarzałą.
        • randybvain Re: Nadeszła wiesień 22.03.04, 19:19
          Karłowicz urodzony na Litwie. O pozostałych słownikach nie wiem. Miarodajne
          byłoby potwierdzenie obecności w Bandtkiem. Inaczej może to być jakas gwarowa
          tudzież poetycka forma słowa wiosna/wiesna.
      • zbigniew_ Re: Nadeszła wiesień 22.03.04, 08:51
        >Doroszewski, Rosjanin
        > urodzony w Moskwie,
        Nie każdy urodzony w Moskwie to Rosjanin. Z tego co mi wiadomo, Doroszewski
        pochodził z szacownej polskiej rodziny szlacheckiej. Poza tym walczył w wojnie
        Polsko-radzieckiej po stronie polskiej.
        Nie wydaje mi się także ustawianie jako kryterium "polskości" odpowiedzi
        twierdzącej na pytanie "Czy dany wyraz jest znany w Wielkopolsce?"
        • jottka luuuu 22.03.04, 10:50
          dzie, czy wyście zgłupieli? smile

          jaki sens ma polemika z twierdzeniem, że tylko polak na zapewne aryjskich
          papierach ma prawo słownik układać i polszczyzną sie zajmować? no to słownik
          lindego też wywalić, żeby nam umysłu nie zanieczyścił
        • randybvain Re: Nadeszła wiesień 22.03.04, 19:16
          Chodzi mi o otoczenie, w którym człowiek dorasta i które kształtuje jego
          słownictwo. Stąd język polski w ustach człowieka ze Wschodu będzie zupełnie
          inny od Wielkopolanina - zarówno fonetycznie (inne wersje zmiękczania
          spółgłosek), jak i składniowo czy słownikowo. A myślicie skąd wzięły się takie
          rozbieżności jak w wyrazie "czerstwy", który w Wielkopolsce znaczył: dobry i
          swieży, a ze Wschodu przyszło znaczenie: stary i zeschły? Nasi najwybitniejsi
          autorzy pochodzili ze Wschodu (Mickiewicz, Sienkiewicz, Słowacki) i im
          zawdzieczamy wplecenie do polszczyzny mnóstwa rutenizmów. Swoje zrobiła pózniej
          i rusyfikacja. A jeśli chodzi o Doroszewskiego, to czy ktoś zaprzeczy, że jako
          autor słownika kierował się swoim poczuciem językowym?
          A co do kryterium polskości: jezeli nie jest nim obecność wyrazu w Wielkopolsce
          (i Małopolsce, jako najbardziej rdzennych terytoriach polskich), to czy owym
          kryterium ma być obecność słowa li tylko za Bugiem?
          I nie chodzi mi o jakieś urzedowe aryjskie stwierdzenie, czy ktos jest
          Polakiem, czy nie, chodzi o środowisko, w którym się wychowuje człowiek i od
          którego przejmuje słownictwo i zwyczaje językowe.
          • zbigniew_ Re: Nadeszła wiesień 25.03.04, 16:32
            Istnieje w polszczyźnie takie pojecie jak regionalizm. Wyraz, który jest
            kwalifikowany jako regionalizm ma prawo obywatelstwa w całej polsczyźnie nawet
            w wersji oficjalnej. Tak jak pyra, gzik (gzika) z Wielkopolski czy kutia, bliny
            ze wschodu. Zarzut obcych wpływów ze wschodu mozna bez trudu rozciagnac na
            Wielkopolske i Małopolskę jako poddane wpływom germanizacji lub Austrii.
            Dosć ciekawa jest teoria wskazujacą Małopolskę i Wielkopolskę jako najbardziej
            rdzenne tereny polskie. Co to znaczy? Że w ich nazwie popbrzmiewa słowo Polska?
            A co z Mazowszem, Śląskiem, Pomorzem? I jakim cudem na terenach"mało rdzennych"
            wychowali sie najwybitniesi, jak piszesz, polscy autorzy? Zdaje się kolego, że
            walnąłeś kula w płot i brniesz dalej w zaparte.
            • randybvain Re: Nadeszła wiesień 25.03.04, 18:33
              Zgadzam się z pierwszą czescią twego postu. A jeśli chodzi o "najbardziej
              rdzenne terytoria polskie" to oznacza, że tam były ośrodki tworzenia się
              państwowości polskiej: Państwo Wiślan i Państwo Polan. W związku z tym dialekty
              staropolskiego stamtąd się wywodzące były lepiej propagowane, bo to w
              Gnieźnie/Poznaniu i Krakowie znajdowało się wyedukowane duchowieństwo, które
              przepisywało manuskrypty. Dlategoteż język staropolski ma cechy wielkopolskie i
              małopolskie, a nie na przykład mazowieckie czy śląskie lub pomorskie.
              To, co mnie razi, to narzucanie "regionalizmu" jako słowa ogólnopolskiego,
              jeśli jest to regionalizm z terytorium skażonego wpływami sąsiadów, zarówno na
              Wschodzie jaki i na Zachodzie. Tak na przykład stało się ze słowem pułk, który
              zgodnie z polską reguła wokalizacji sonantu brzmi pełk, a pułk pochodzi od
              rosyjskiego połk>półk>pułk. Nie razi mnie tymczasem nazywanie twarogu białym
              serem, chociaż jest to też regionalizm, ale normalnie polski. Nie razi mnie
              wymawianie ł kresowego zamiast û, bo takie było w staropolskim, ani odróżnianie
              ch i h w mowie. Ale razi wmawianie mi wyrażnie obcego słownictwa jako polskie.
              • emka_1 Re: Nadeszła wiesień 25.03.04, 19:01
                znakomita teoria - najpierw państwo, potem język.
                tylko jak oni tę państwowość tworzyli? na migi?
                wyedukowane duchowieństwo w większości było napływowe, jakim prawem rdzennie
                polskie manuskrypty przepisywało?
                przy okazji podaj rok, albo chociaz wiek, od którego tę rdzenność mamy liczyć.
                oczywiście wpływy czeskiego nie istniały, ani później łaciny,
                węgierskiego,włoskiego,tureckiego itd. jedynie wredne rusycyzmy przywleczone ze
                wschodu.
                przy okazji kolego zapominasz, ze wielkość polski jako rzeczpospolitej obojga
                narodów ma swoje korzenie także na wschodzie. twoje rdzenne polskie przodki
                mogły jogajły na stolec w krakowie nie sadzać smile
    • gatta13 Re: Nadeszła wiesień 20.03.04, 22:27
      Może josna? wink)
      • kicior99 Re: Nadeszła wiesień 26.03.04, 13:15
        lima i ziato?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka