Dodaj do ulubionych

Tłumacz jak Indiana Jones

14.08.13, 08:36
– Tłumacz literatury polskiej jest jak Indiana Jones – mówi Hendrik Lindepuu. Jego życie jest przygodą, ma jeszcze mnóstwo do odkrycia.

www.rp.pl/artykul/9148,1036757-Przeklady-literatury-polskiej.html?p=1

To prawda. Zawsze wtedy przypomina mi się myśl Ciorana o tłumaczach inteligentniejszych niż pisarze.

A jedno z moich ulubionych zdań należy do Jacka Godka:

Między nami nic nie było, prócz zużytych trzech kondomów

Gógiel nie zdradza tytułu książki, zatem pytam Was: znacie?
Obserwuj wątek
    • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 16:04
      Nikt nie czytał? To nadróbcie, bo naprawdę warto. Tłumaczenie jest wspaniałe, rozkoszowałam się melodią każdego zdania. A treść? Powiem tylko tyle: był przed Houllebecqiem. (Jak to napisać? Z apostrofem czy bez?)
      • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 18:32
        Czyżby "101 Reykjavik" Helgasona?
        • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 18:46
          Mhy.
      • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 18:38
        arana napisała:

        > Tłumaczenie jest wspaniałe, rozkoszowałam się melodią każdego zdania.

        Znaczy, znasz islandzki, skoro taka ocena...
        • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 18:56
          No dobra, trochę niezręcznie się wyraziłam. Melodia polszczyzny mnie uwiodła. Bo to naprawdę nie jest ważne z jakiego języka jest tłumaczenie. Ważny jest sposób napisania po polsku.
          • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:39
            A pewnie. Tyle że wówczas powstaje pytanie: czytam przekład czy może - już nieco inne, samodzielne dzieło? I czy - to drugie nie jest aby jakimś rodzajem oszustwa?
            • arana Błogosławiona wina 15.08.13, 12:42
              Literatura zna takie pojęcie. Myślę, że pasuje ono do wielu zachwycających tłumaczeń.
              • akimiri Re: Błogosławiona wina 15.08.13, 12:46
                A ja sobie uważam, że tłumaczenie może być co najwyżej kongenialne (ach, jakie piękne słowo!). Jeśli przekracza ten próg, przestaje być tłumaczeniem.
                • arana Re: Błogosławiona wina 15.08.13, 12:58
                  A znasz takie?
                  • akimiri Re: Błogosławiona wina 15.08.13, 13:32
                    A pewnie. Na przykład większość 'przekładów' Biblii... big_grin
                    • arana A wiesz... 15.08.13, 13:38
                      ... to ciekawe. Chodzi Ci o to, że są interpetacją tłumaczy?
                      • akimiri Re: A wiesz... 15.08.13, 13:44
                        A wiesz, że po łacinie 'tłumaczenie' to m.in. 'interpretatio', a 'tłumacz' - 'interpres'? smile
                        • arana Re: A wiesz... 15.08.13, 13:49
                          Nie, nie wiedziałam. A skąd język to wiedział?

                          Cieeekawe?...
                          • akimiri Re: A wiesz... 15.08.13, 13:54
                            Język to ludzie. I na odwrót.
                            • arana Ale... 15.08.13, 14:01
                              ... dlaczego Oskar Wilde rzucił paradoks o życiku, które naśladuje sztukę?
                              • akimiri Re: Ale... 15.08.13, 14:16
                                On chyba rzekł był coś w tym sensie, że życie naśladuje sztukę częściej niż sztuka życie. Coś w tym jest, zwłaszcza o dobie obecnej, okresie tzw. kultury masowej. Niemniej, by mieć co naśladować, to coś trzeba najpierw stworzyć. Ergo: sztuka i tak była pierwsza. Tak samo jak Balzac smile
    • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 18:55
      arana napisała:

      > [...] myśl Ciorana o tłumaczach inteligentniejszych niż pisarze.

      Ośmielę się twierdzić, że dobry tłumacz zwykle jest inteligentniejszy od pisarza (czy innego takiego), którego tłumaczy. W przeciwnym razie nie byłby dobrym tłumaczem. Gorzej gdy tę przewagę manifestuje w swoich przekładach. Wtedy przestaje być tłumaczem. Wtedy zaczyna być (na psa urok) krytykiem.
      • illmatar02 Re: Tłumacz jak Indiana Jones 14.08.13, 21:55
        Ciekawy problem poruszacie. Wychodzący poza ramy języka. Chyba że mamy na myśli semiotyczny obraz twórczości, język jako znak i środek wyrazu. Bo już dawno odkryłam, że "dzieło jest mądrzejsze od autora". Jeśli nie jest, jest do dupy. Ale mam na myśli obraz, bo to bardziej moja dziedzina niż słowo.
        • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:21
          illmatar02 napisała:

          > Ciekawy problem poruszacie. Wychodzący poza ramy języka.

          Pytanie filozoficzne (czyli nie na to forum smile: czy cokolwiek jest w stanie wyjść poza ramy języka? Nawet jeśli się to coś bardzo stara?
          • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:31
            Jakiego języka? Bo jest wiele. Np. język sztuki... muzyki...
            • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:33
              arana napisała:

              > Jakiego języka? Bo jest wiele. Np. język sztuki... muzyki...

              Wszystkie te odmiany, jak się wydaje, i tak opierają się na słowie. Jakkolwiek obrazoburczo by to brzmiało smile
              • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:36
                Oczywiście, że nie! Jeśli opiszesz dzieło muzyczne lub malarskie słowem, to je spłycisz, ogołocisz z NIEWYMAWIALNEGO!
                • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:43
                  Cóż... Czyż 'niewymawialne' to nie jest słowo...? smile
                  Oczywiście: poruszamy się - my dwoje hic et nunc - na różnych płaszczyznach. Na których, wziąwszy z osobna, każde z nas ma rację.
                  Taka sobie odmiana Kota Schrödingera smile
                  • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 12:55
                    Tak, Kot Schrödingera przesądza sprawę i świetnie tłumaczy... tłumaczy, tak?
                    • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 13:05
                      Może nie tyle tłumaczy, ile wyjaśnia smile
                      • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 13:09
                        Dla mnie to synonim... często stosowany przez tłumaczy, o!
                        • akimiri Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 13:14
                          No zaraz pewnie wleziemy na kwestię, co to jest 'tłumaczenie', co 'przekład', co 'wyjaśnianie' i jak się one wobec siebie mają lub przynajmniej miewają big_grin Tyle że na ten temat tyle już napisano! Będziemy powielać?
                          • arana Re: Tłumacz jak Indiana Jones 15.08.13, 13:22
                            E nie, oboje wiemy...czujemy, o co chodzi.

                            Ale gwoli sprawiedliwości... Odpowiedź w innym wątku. Zaraz napiszę.
        • arana Balzac był pierwszy 15.08.13, 13:28
          Jeśli myślisz o Ingardenie i jego konkretyzacji, to Balzac był pierwszy! Już w "Fizjologii małżeństwa" napisał, że

          Czytać - znaczy niemal współtworzyć.
          • akimiri Re: Balzac był pierwszy 15.08.13, 13:38
            arana napisała:

            > Czytać - znaczy niemal współtworzyć.

            Czyżbyśmy znów, po kocie pana S., nawiązywali - niejako - do mechaniki kwantowej?
            • arana Re: Balzac był pierwszy 15.08.13, 13:41
              Nie, do Balzaca. Genialnego, moim zdaniem.
              • akimiri Re: Balzac był pierwszy 15.08.13, 13:47
                Myślę, że każda czynność, zwłaszcza w jakikolwiek sposób związana z językiem, jest współtworzeniem. Pan de Balzac może był jednym z pierwszych, który to zwerbalizował. Lecz zapewne nie pierwszym smile
                • arana Re: Balzac był pierwszy 15.08.13, 13:54
                  Hm... możliwe, ale znam nieźle ówczesną i wcześniejszą literaturę i nie spotkałam nigdzie podobnego stwierdzenia.

                  Jednym słowem, Balzac, i już!
                  • akimiri Re: Balzac był pierwszy 15.08.13, 14:04
                    Nie będę się kłócić, bo nie mam konkretnych argumentów. Niemniej doświadczenie uczy, że wszystko już było w starożytnych czasach i w sumie niewiele nowego nowożytni zdołali wymyślić. Ale może Balzac należy akurat do tych chlubnych wyjątków. Nie wiem. Nie bardzo znam człowieka smile
      • arana Kubuś czy Fredzia? 15.08.13, 10:49
        akimiri napisał:

        > Ośmielę się twierdzić, że dobry tłumacz (...)

        Zatem Kubuś Puchatek czy Fredzia Phi-Phi?
        • akimiri Re: Kubuś czy Fredzia? 15.08.13, 12:24
          arana napisała:

          > Zatem Kubuś Puchatek czy Fredzia Phi-Phi?

          Z dwojga złego wolę już Kubusia.
          • akimiri Re: Kubuś czy Fredzia? 15.08.13, 12:54
            Wolę Kubusia, bo się zdołał 'utradycyjnić'. Jak - na ten lub ów przykład - Hulki-Laskowskiego tłumaczenie "Szwejka", nie najlepsze w świetle tzw. sztuki przekładu. Oczywiście 'Kubuś Puchatek' jest - wedle wspomnianej sztuki - bez sensu. Ale 'Fredzia Phi-Phi" (wyjąwszy płeć) - jeszcze bardziej. Co do imienia, optuję za 'Miśką'. Rzeszta jest do dyskusji.
            • arana Re: Kubuś czy Fredzia? 15.08.13, 13:00
              A wiesz, istnieje na ten ten temat ciekawy artykuł. Znasz?

              www.dekadaliteracka.pl/?id=582
              • akimiri Re: Kubuś czy Fredzia? 15.08.13, 13:10
                arana napisała:

                > A wiesz, istnieje na ten ten temat ciekawy artykuł. Znasz?

                No, teraz już znam smile Istnieje też interesująca wypowiedź tego (m.in. językowego) zarozumialca Stillera: "Pokaz język!", t. 2, s. 447-451. To stamtąd zapożyczyłem 'Miśkę'. Tego zresztą, nie tę Miske smile
                • arana A jest... 15.08.13, 13:14
                  ... w sieci?
                  • akimiri Re: A jest... 15.08.13, 13:24
                    W sieci, w sieci... A musi? Się pofatyguj do księgarni (może być nawet sieciowa, niech tam). Albo do jakiejś książnicy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka