Dodaj do ulubionych

Prof. Jan Miodek o gwarach

02.01.06, 09:42
Jeszcze osiemdziesiąt lat temu około osiemdziesięciu procent społeczeństwa
polskiego mówiło jakąś gwarą. Jak nie śląską, to małopolską lub mazowiecką.
Ja oczywiście nie mam nic przeciwko gwarom, uwielbiam gwary, łącznie z moją
rodzinną – śląską. Ale ten styk gwara–język literacki to był dla ludzi
straszliwy mozół. A dziś wrocławianie, świdniczanie, opolanie mówią językiem
literackim. W moich Tarnowskich Górach raczej śląskiej mowy nie słyszę.

goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=1&kolej=0&art=1132063519&dzi=1104781054&katg=
Obserwuj wątek
    • 19alex84 Re: Prof. Jan Miodek o gwarach 28.01.06, 23:48
      Niestety po '45 roku nastapil proces rownania wszystkich do jednego poziomu, osoby mowiace gwara uwazane byly za gorsze (glownie przez kresowy naplyw) a
      w latach 70-80 wyjechaly glownie do RFN (mowie tutaj o sytuacji na "ziemiach odzyskanych). Szczegolnie tragicznie wyglada sytuacja u nas na Warmii, gdzie osob mowiacych po naszamu jest jak na lekarstwo... Nie dziwi mnie rowniez, ze we Wroclawiu nie mowi sie po slasku. Toc tam Slazakow nie ma. Ostali sie jedynie na Gornym Slasku. Jak jade do mojego onkela w Tarnowskich Gorach to slaski zawsze slysze. Na szczescie nie wszyscy wyjechali a takich jak na Slasku nie spotka sie nigdzie! Pozdrawiam
    • 19alex84 Re: Prof. Jan Miodek o gwarach 29.01.06, 03:50
      Bardzo szanuje i cenie sobie Pana Profesora, ale jedna (o ile dobrze pamietam Jego) wypowiedz mi nie przypadla do gustu a mianowicie, iz slaski to najczystsza, pierwotna polszczyzna. Jezeli sie myle co do autora tej wypowiedzi to zwracam honor. A komentarz moj jest taki:

      Orkiestra gornicza na Gornym Slasku:
      -Puzonisten fertig?
      -Ja fertig.
      -Trompeten fertig?
      -Ja fertig.
      -Also chopy: Eins, zwei drei... "Boze cos Polske..."
      • piotrpanek Re: Prof. Jan Miodek o gwarach 30.01.06, 13:22
        19alex84 napisał:

        > Bardzo szanuje i cenie sobie Pana Profesora, ale jedna (o ile dobrze pamietam J
        > ego) wypowiedz mi nie przypadla do gustu a mianowicie, iz slaski to najczystsza
        > , pierwotna polszczyzna. Jezeli sie myle co do autora tej wypowiedzi [...]

        > -Puzonisten fertig?
        > -Ja fertig.
        > -Trompeten fertig?
        > -Ja fertig.
        > -Also chopy: Eins, zwei drei... "Boze cos Polske..."



        Z tgo, co widzę, to nie zrozumiałeś tej wypowiedzi wcale.
        Gdzieś podobno Miodek powiedział (nie mam dowodu, ale nie jest to wcale
        niepradopodobne), że najbliższą literackiej, tj. bez cech regionalnych,
        polszczyzną mówi się we Wrocławiu, bo tam zjechali się ludzie z różnych stron
        Polski i, nie mając własnej wspólnej tradycji, najbardziej przyjęli ogólnopolski
        wzorzec radiowo-telewizyjny.
        Taka sobie luźna wypowiedź.
        Tymczasem spotkałem się już z dumnymi (czytaj "pysznymi") wypowiedziami typu
        "Nie wiem, jak tam u was w Szczecinie, ale u nas we Wrocławiu to mówi się
        najczystszą polszczyzną..." Czyli ten ktoś nie zrozumiał, że wypowiedź ta
        naprawdę dotyczy nie samego miasta Wrocław, ale całych ziem poniemieckich - tak
        samo jak Wrocławia, dotyczy Szczecina, czy jakiejś wioski pod Gołdapią. (Ale nie
        dotyczy tych ziem "odzyskanych", na których przetrwały gwary słowiańskie, np.
        Kaszub, części Mazur, części Warmii, Górnego Śląska).
        Poza tym, jeżeli ta wypowiedź naprawdę miała miejsce, to było to duże
        uproszczenie. Ja np. w mowie wrocławian słyszę pewne cechy małopolskie. Wynika
        to stąd, że i owszem, do Wrocławia zjechali się ludzie z całej Polski, ale wśród
        nich jednak przeważają ludzie z południa - z Małopolski i Ukrainy. O ile lwowski
        zaśpiew szybko dało się "wyplenić", o tyle udźwięcznianie czy upraszczanie "tsz"
        do "cz" jako mniej zauważalne zostało. Zatem nawet na terenach imigracyjnych
        pewne cechy regionalne mogły się zachować w zależności od tego, czy przeważał
        napływ ludności z Ukrainy czy z Wileńszczyzny albo Grodzieńszczyzny. Np. w mowie
        nowych Pomorzan często słyszę wymowę typu "wzięłem", której nigdy nie słyszałem
        w Małopolsce, i która do literackiej polszczyzny na pewno nie należy.
        Wreszcie - pomieszałeś śląskość nową ze śląskością pierwotną. Wrocławszczyzna
        przestała być śląska już ze dwieście lat temu - wtedy się kompletnie zniemczyła,
        co po ostatniej wojnie zostało zmiecione przez napływ polszczyny. Tymczasem ty
        podałeś przykład gwary z Górnego Śląska (i to skarykaturowany), która
        rzeczywiście jest jakąś kontynuacją pierwotnego dialektu śląskiego (z
        naleciałościami czesko-morawskimi, niemieckimi i małopolskimi). Gwara zaś
        Górnego Śląska i obecna mowa Dolnego Śląska to dwa różne światy. Gwary Górnego
        Śląska mają więcej cech wspólnych z gwarami południowej Małopolski niż z
        językiem współczesnych wrocławian.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka