zakkahletz
10.02.06, 22:24
Można tak wzajemnie urozmaicać sobie długą podróż pociągiem (o ile ktoś 1) nie
wstydzi się współpasażerów, 2) nie chce się narazić na ironiczne komentarze
i/lub skwaszone miny tychże) tudzież mnóstwo innych sytuacji związanych ze
wspólnym czekaniem. Samemu też można to robić, ale zabawa jest lepsza we
dwoje, troje etc.
A chodzi mi po prostu o przypomnienie / wypisanie sobie wszystkich znanych
sobie przedrostków i dopasowywania ich do dowolnych czasowników, przymiotników
i przysłówków. Osobom z minimum poczucia humoru gwarantuję świetną zabawę (sam
zacząłem to uprawiać z co inteligentniejszymi kumplami i kumpelami w
"głębokiej" podstawówce i były z tego niezłe "dżezy"). Do takich
nowopowstałych/-przypomnianych/-odkrytych wyrazów można potem jeszcze tworzyć
najbardziej fantastyczne konteksty i "show must go on".
Taka zabawa ma jeszcze jedną zaletę: można (starać się) zainteresować nią
dzieci, a uszy i oczy niektórych z nich mogą (choć nie muszą) dzięki temu
otworzyć się na piękno i bogactwo języka.
Przykłady: "podpluć", "wgłaskać", "nagwałcić", "przywąchać" etc. plus konteksty.