kicior99
11.12.02, 13:34
Zaczne od cytatu:
Zupełnie inaczej niż my o historii i przyszłości myślą Japończycy, którzy
mają dwa czasy - przeszły i teraźniejszo-uniwersalno-przyszły. Albo Indianie
Hopi, dla których czas może być obiektywny (przeszło-teraźniejszy),
subiektywny (przyszły, ale używany też do wielu przeszłych i teraźniejszych
faktów ze sfery uczuć) i uniwersalny (do rzeczy, które są zawsze prawdziwe).
www2.gazeta.pl/nauka/1,34148,1202350.html
Nie dziwi mnie to... Finowie (ze wskocze na chwile do mojego ukochanego
ogrodka) nie uzywalja w ogole czasu przyszlego, choc naturalnie istnieje
taki9e okreslenie "tulevaisuus" (dokladnie to samo co "avenir" - to co
przyjdzie) Istnieje kilka sposobow na podkreslenie przyszlosci, ale malo kto
ich uzywa.
Dla jezykow germanskich obce jest natomiast pojecie przyszlosci obiektywnej i
wszelkie konstrukcie odnosnie tego aspektu sa modalizowane (najczesciej
pochodna starogerm. wullen i zallen).W takim francuskim na przyklad mamy
zmodalizowana i niezmodalizowana (cos na ksztalt obiektywnej), np. viendra -
va venir.
I jeszcze ciekawostka z krainy terazniejszosci" Wegrzy spostrzegaja ja w
dwoch aspektow: podmiotowo i przedmiotowo. Rzeczowniki okreslone (i jeszcze
kilka innych kategorii, np. liczebnik porzadkowy) traktowane sa w sposob
podmiotowy, a zdania z uzyciem tej konstrukcji maja wieksze natezenie
pewnosci mowiacego.