h_hornblower
20.08.06, 10:54
Studenci pewnej renomowanej stołecznej uczelni, spotkawszy się pod piwnymi
parasolami przeprowadzili pouczajacy dialog, którego fazę wzrostu zmuszony
byłem śledzić, a który po wyraźnej choć zgoła nieoczekiwanej fazie schyłkowej
zakończył sie mniej wiecej tak (pomijam niepotrzebne wtręty):
- A masz cos na wrzesień? Bo ja analizę klastrową.
- Ałałka! A u mnie na szczęście spoko, pchnąłem wszystko.
- No to dozo, narka.
- Hejka
Przedstawiłem "narkę, hejkę i ałałkę" koledze, który stwierdził, że "w ustach
faceta to pedalstwo". No rzeczywiście, nie jest to słownik by Brudny Harry.
Ae zastanowiło mnie to spoko. Właściwie od kiedy trwa wielka kariera tego
słowa? Od kiedy Jurek Owsiak wypłynał na szerokie wody? A może wczesniej?
Spróbujemy zadatować?
horny