bynajmniej

08.12.06, 19:34
Szaf nam powiedział "Pensję poniekąd możecie dostać".

Ki diabeł z tym "poniekąd"?

Brat Stefan, poratuj jakąś korepetycją.

Lajkonix
panta rei - wszystko w płynie
    • pam75 Re: bynajmniej 08.12.06, 23:24
      Użycie słowa "bynajmniej" zilustrował Młynarski w zapomnianej już piosence:
      Trudno nie wspomnieć w opowiadaniu
      choćby najbardziej pobieżnym,
      że się spotkali ten pan i pani
      w pociągu dalekobieżnym;
      ona na pozór DUŻY INTELEKT,
      on – może trochę mniej,
      ona z tych co to pragną zbyt wiele,
      on mówił jej:
      Za kim to, choć go wcale nie znałem,
      przez tłoczny peron się przepychałem?
      Za panią, bynajmniej za panią!
      Przez kogo płonę i zbaczam z trasy,
      czyniąc dopłatę do pierwszej klasy?
      Przez panią, bynajmniej przez panią!
      Byłem jak wagon na ślepym torze,
      pani zaś cichą stać mi się może
      przystanią, bynajmniej przystanią.
      Mówię jak czuję, mówię jak muszę,
      gdzie pani każe, tam z chęcią ruszę,
      za panią,bynajmniej za panią..

      Ta pani tego pana niszczyła
      przez cztery stacje przynajmniej,
      zwłaszcza złośliwie zaś wyszydziła
      Użycie słowa „bynajmniej”.
      A on? On chyba nie był zbyt tępy,
      cokolwiek przygasł – to fakt,
      ale ogromne zrobił postępy,
      mówiąc jej tak:
      Człowiek czasami serce otworzy,
      kto go zrozumie, kto mu pomoże?
      Nie pani, bynajmniej nie pani,
      i kto, nie patrząc na zdania składnie,
      dojrzy co człowiek ma w sercu na dnie?
      Nie pani, bynajmniej nie pani.
      W pani – znam panią –
      Wszystko jest proste,
      myśli są trzeźwe, słowa są ostre
      i ranią,
      cholernie mnie ranią,
      i wiem, jeżeli szczęście dogonię,
      w cichej przystani się kiedyś schronię,
      to nie z panią, bynajmniej nie z panią.
      Nie kończę bo zauważyłem w tej chwili,ze nawiązuję do tytułu wątku, a nie do
      jego wnętrza. Tobie zależy na "poniekąd"."Pensje poniekąd możecie dostać"
      zawiera w sobie zapowiedź,że nie jest to takie pewne, ale nie traćcie nadziei.
      Ale czemu, proszę Pana,
      Chce Pan tylko od Stefana?
      • uyu Re: bynajmniej 09.12.06, 02:38
        Piosenka, bynajmniej niezapomniana smile)
        • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 09:51
          uyu napisała:

          > Piosenka, bynajmniej niezapomniana smile)

          Mi się też spodobało poniekąd jej przypomnienie.

          Czymanko brat,

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
      • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 09:51
        pam75 napisała:

        > Użycie słowa "bynajmniej" zilustrował Młynarski w zapomnianej już piosence:
        [...]
        Dzięks, brat, za przypomnienie Młynarszczaka. On jest dobrym obserwatorem. Ale
        bynajmniej zostało dzięki jego spostrzeżeniom już dobrze rozpracowane. Nawet ja
        wiem, ze mniej więcej przekłada się ono "choćby najmniej" lub nawet "wcale nie".
        Al;e przypomnienie tekściku wspaniałe.


        > Nie kończę bo zauważyłem w tej chwili,ze nawiązuję do tytułu wątku, a nie do
        > jego wnętrza. Tobie zależy na "poniekąd"."Pensje poniekąd możecie dostać"
        > zawiera w sobie zapowiedź,że nie jest to takie pewne, ale nie traćcie nadziei.

        No właśnie bynajmniej nie chodzi o bynajmniej, ale o to poniekąd.

        > Ale czemu, proszę Pana,
        > Chce Pan tylko od Stefana?

        No a co brat? Mam Młynarszczaka prosić o napisanie kolejnego tekstu? Trochę się
        boję, ze zamiast napisać, popatrzy na mnie i powie "goń się leszczu". A brat
        Stefan, to nawet jak zjedzie jak pies burą sukę to jednak wytłomaczy, nie?

        No więc poczekam jeszcze trochę na brata Stefana.

        Pozdry,

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
      • stefan4 poniekąd 09.12.06, 11:05
        pam75:
        > Nie kończę bo zauważyłem w tej chwili,ze nawiązuję do tytułu wątku, a nie do
        > jego wnętrza. Tobie zależy na "poniekąd".

        Trzeba było zacytować Starszych Panów:

        Ja pana z sobą zabiorę
        w nieznaną podróż daleką...
        Sympatia moim wyborem
        powodowała PONIEKĄD.

        O ile sobie przypominam, śpiewała to kosmitka próbująca tego pana zabrać na inną
        planetę. Miała takie zadanie, dlatego jej wyborem sympatia nie powodowała
        wprost, tylko poniekąd. To słówko służy do zdystansowania się od własnego
        właśnie wypowiedzianego zdania.

        Myślę, że szef chciałby zapłacić Lajkoniksowi, ale nie jest pewien, czy mu się
        to uda...

        - Stefan

        www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
        • lajkonik521 Re: poniekąd 09.12.06, 13:55
          stefan4 napisał:

          > Trzeba było zacytować Starszych Panów:
          >
          > Ja pana z sobą zabiorę
          > w nieznaną podróż daleką...
          > Sympatia moim wyborem
          > powodowała PONIEKĄD.
          >
          > O ile sobie przypominam, śpiewała to kosmitka próbująca tego pana zabrać na inn
          > ą
          > planetę. Miała takie zadanie, dlatego jej wyborem sympatia nie powodowała
          > wprost, tylko poniekąd. To słówko służy do zdystansowania się od własnego
          > właśnie wypowiedzianego zdania.
          >
          > Myślę, że szef chciałby zapłacić Lajkoniksowi, ale nie jest pewien, czy mu się
          > to uda...

          Tak podejrzewałem sunkinkota....
          Dzięks, brat, za pojaśnienie. Wiedziałem, ze można na ciebie liczyć.
          Ale musi to jakieś trudniejsze słowo. Z niczego sensownego się nie składa
          "znikąd" "dokąd" "dotąd dopokąd" - a tu "poniekąd". No wiemy co mniej więcej
          znaczy, ale żadnego pochodzenia. No chyba nie jest takie stare, co?

          > - Stefan

          Jeszcze raz dzięks, brat. No i za piosenkę Starszych Panów.

          Lajkonix
          panta rei - wszystko w płynie
          • lajkonik521 dopokąd 09.12.06, 13:57
            lajkonik521 napisał:

            > "znikąd" "dokąd" "dotąd dopokąd" - a tu "poniekąd".

            No nie, no. Bym tak przeleciał do porządku dziennego. A tu mi się wypsnęła
            jeszcze jedna ciekawostka. Ki czort ten "dopokąd"? To już "dopóki" nie
            wystarcza, czy jak?

            Lajkonix
            panta rei - wszystko w płynie




            >
            > Lajkonix
            > panta rei - wszystko w płynie
            • gdabski Re: dopokąd 09.12.06, 15:57
              Nad stanami jest i stanów-stan,
              Jako wieża nad płaskie domy
              Stércząca w chmury...

              Wy myślicie, że i ja nie Pan,
              Dlatego że dom mój ruchomy,
              Z wielbłądziej skóry...

              Przecież ja aż w nieba łonie trwam,
              Gdy ono duszę mą porywa
              Jak piramidę!

              Przecież i ja ziemi tyle mam,
              Ile jej stopa ma pokrywa,
              Dopokąd idę!...
            • stefan4 Re: dopokąd 09.12.06, 17:27
              lajkonik521:
              > Ki czort ten "dopokąd"? To już "dopóki" nie wystarcza, czy jak?

              ,,Poniekąd'' pozostawia mnie bezradnym. Ale z ,,dopokądem'' powinniśmy sobie
              jakoś poradzić.

              Zobacz: ,,póki'' i ,,pokąd'' są zbudowane analogicznie, pierwsze dotyczy czasu a
              drugie miejsca. Myślę, że kiedyś występowały w parach z ,,póty'' i ,,potąd'':
              o- ,,PÓTY garnek wodę nosi, PÓKI się ucho nie urwie'',
              o- ,,POTĄD się na drodze zła posunę, POKĄD mi honor pozwoli''
              (to drugie to nie jest żadne znane powiedzenie, zmyśliłem je dla zilustrowania
              analogii).

              A potem dla wzmocnienia emfazy dodano pleonastyczny przedrostek ,,do-'' i
              otrzymano ,,dopóty
              • lajkonik521 Re: dopokąd 09.12.06, 17:44
                stefan4 napisał:

                > lajkonik521:
                > > Ki czort ten "dopokąd"? To już "dopóki" nie wystarcza, czy jak?
                >
                > ,,Poniekąd'' pozostawia mnie bezradnym.

                Brat, no tak nie można się lekko poddawać. Poszperaj jeszcze trochę. Ja mogę
                poczekać. Będę się tu kręcić. A na zachętę popatrz, brat, o ile łatwiej bedzie
                nam umrzeć bez takiej wątpliwości, tak?


                > Ale z ,,dopokądem'' powinniśmy sobie
                > jakoś poradzić.

                Chwileczkę się wstrzymaj, podskoczę po piweczko, bo się nieźle zapowiada.

                > Zobacz: ,,póki'' i ,,pokąd'' są zbudowane analogicznie, pierwsze dotyczy czasu
                > a
                > drugie miejsca. Myślę, że kiedyś występowały w parach z ,,póty'' i ,,potąd'':
                > o- ,,PÓTY garnek wodę nosi, PÓKI się ucho nie urwie'',
                > o- ,,POTĄD się na drodze zła posunę, POKĄD mi honor pozwoli''
                > (to drugie to nie jest żadne znane powiedzenie, zmyśliłem je dla zilustrowania
                > analogii).

                Kurcze, brat, dobrze żeś to zmyślił, bo dawałbym głowę, że oba dotyczą
                ograniczeń czasowych. A tu rzeczywiście jedno może być od wymiaru czasowego, a
                drugie od wymiarów przestrzennych. Brat, czy sądzisz, ze nasze dziady
                kompinowały już coś z przestrzenia Minkowskiego, tak przed Einsteinem?
                Wiedziałem, ze sam na to nie mógł wpaść. Do tego cza mieć naszą fantazję, nie?


                > A potem dla wzmocnienia emfazy dodano pleonastyczny przedrostek ,,do-'' i
                > otrzymano ,,dopóty
                • stefan4 Re: dopokąd 10.12.06, 10:24
                  lajkonik521:
                  > To moze mieć sens. Wiesz brat, teraz też małolaty dokładają emfazy:
                  > się zapołożę
                  > tobie zapodam
                  > zaprzejdę się
                  >
                  > Mnie to osobiście wkurza (poniekąd), ale liczę, ze zdechnie smiercią naturalną
                  > wraz z tym pokoleniem.

                  Nie jestem pewien. Wyrażenia emnfatyczne, czy w inny sposób fikuśne, mają
                  zwykle podobny cykl życiowy.

                  Najpierw się rodzą i wszystkich rażą; przez jakiś czas są powtarzane w
                  sytuacjach specjalnych właśnie dla uzyskania tego efektu rażenia; to się zaczyna
                  większej liczbie ludzi podobać, więc się rozpowszechniają; w końcu stają się
                  powszechnie używane i przestają razić; następnie zwyczajnieją i tracą swój
                  wydźwięk emfatyczny czy fikuśny; w końcu stary wyrażans zostaje albo wyparty
                  albo zaczyna oznaczać coś innego.

                  Oczywiście to się może nie udać i nowy wyrażans może zdechnąć bez śladu. Ale
                  takie rodzenie się wyrażeń emfatycznych i następne tracenie przez nie emfazy
                  jest jednym z mechanizmów przemian języka. Czasem mamy wrażenie, że języki
                  tylko się upraszczają
                  • lajkonik521 Re: dopokąd 10.12.06, 13:03
                    stefan4 napisał:

                    > > Ale cóż, vox populi vox Dei, czyli uzus rulez...
                    >
                    > lajkonik521:
                    > > No, tu ostro brat pojechałeś po bandzie... Obdzyndzoliłeś mnie za coś, ta
                    > k?
                    >
                    > CO??!! Za co Cię miałem, brat, obdzyndalać?
                    > Po prostu dałem wyraz przeknaniu, że o kierunku rozwoju języka nie decyduje ani
                    > logika, ani piękno, ani uczone obliczenia zawartości informacyjnej, tylko kapry
                    > s
                    > ludu. Ja się o to nie buntuję, tak jak nie buntuję się przeciwko deszczowi w
                    > czasie wycieczki rowerowej. Chociaż czasem wolałbym, żeby jeszcze trochę
                    > poświeciło słoneczko a deszcz żeby poczekał, aż rozbiję namiot.

                    No ok. Skoro tyle trzeba by było się po polsku nawykładać, to rzeczywiście
                    lepiej krótko po abisyńsku. Wytłomaczenie przyjęte, brat. Dzięks.

                    > - Stefan

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
      • kicior99 Re: bynajmniej 09.12.06, 16:43
        Nie jest to bynajmniej jakis porywajacy utwor, ale moze byc...
    • kicior99 Re: bynajmniej 09.12.06, 16:44
      W genialnej ksiazce Lidii Winniczuk "Lacina bez pomocy Orbiliusza" jest
      tlumaczenie slowa bynajmniej na lacina - minime.
      • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 17:27
        kicior99 napisał:

        > W genialnej ksiazce Lidii Winniczuk "Lacina bez pomocy Orbiliusza" jest
        > tlumaczenie slowa bynajmniej na lacina - minime.

        No taaa...., to mi wieeeeele wyjaśniło, brat. A szczególnie wyraz "Lacina".
        Żebyś przynajmniej zapodał jak ma się "bynajmniej" do "przynajmniej", poniekąd...

        Lajkonix
        panta rei - wszystko w płynie
        • ewa9717 Re: bynajmniej 09.12.06, 17:38
          Lajkoniku, zmiłuj się i skończ z tym "MI się"!!!!!!!!
          • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 17:59
            ewa9717 napisała:

            > Lajkoniku, zmiłuj się i skończ z tym "MI się"!!!!!!!!

            Siostra, miłosierdzia ci u mnie dostatek. Ale zapodaj jakiś szerszy cytat. No i
            objaśnij błędy. Się bedzie korygować, ok?
            Kurcze, a może ci chodzi siostra o idiotyczne pytania? Z tym będzie raczej
            przechlapane, bo innych pytań to ja raczej nie wykompinuję.

            Lajkonix
            panta rei - wszystko w płynie
            • ewa9717 Re: bynajmniej 09.12.06, 20:19
              E, brat, idzie mi o to, że np. na poczatku zdania używa się dłuższej formy
              zaimka: MNIE się coś podoba lub nie, a nie:MI się... Misię to możesz mieć
              narzeczoną. To co , skoryguje się?
              • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 20:32
                ewa9717 napisała:

                > E, brat, idzie mi o to, że np. na poczatku zdania używa się dłuższej formy
                > zaimka: MNIE się coś podoba lub nie, a nie:MI się... Misię to możesz mieć
                > narzeczoną. To co , skoryguje się?

                No co ty, siostra. Mnie, to używam na początku zdania, jak mnie co w głowę
                uderzy. Wtedy, wiem, ze mnie uderzyło, a nie mi uderzyło. Natomiast byłem
                przekonany, ze wydawać to się może tylko "mi". Kurcze, mam wypaczony język, czy
                co. Zapodaj siostra jakieś większe argumenty, ok? Się nie bedę wymigiwał od
                korygowania.

                Czym się siora,

                Lajkonix
                panta rei - wszystko w płynie
                • ewa9717 Re: bynajmniej 09.12.06, 20:43
                  A zjrzyj se, brat, do Markowskiego, fajny jest.
                  Owszem: wydaje mi się, ale: mnie się wydaje. Reszta w Markowskim, bo muszę
                  spadać. By,by.
                  • lajkonik521 Re: bynajmniej 09.12.06, 21:29
                    ewa9717 napisała:

                    > A zjrzyj se, brat, do Markowskiego, fajny jest.
                    > Owszem: wydaje mi się, ale: mnie się wydaje. Reszta w Markowskim, bo muszę
                    > spadać. By,by.

                    Zaraz, zaraz siostra. Ale co to za człowiek? Wiarygodny jakiś?
                    E, namiarów nie dała i poleciała.

                    Stefan, brat, jakbyś tu zajrzał, to mógłbyś coś na to zaradzić, ok?

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
              • stefan4 Re: bynajmniej 10.12.06, 11:00
                ewa9717:
                > E, brat, idzie mi o to, że np. na poczatku zdania używa się dłuższej formy
                > zaimka: MNIE się coś podoba lub nie, a nie:MI się...

                Siostra, to nie idzie o początek czy koniec, tylko o AKCENT ZDANIOWY.

                Porównaj:
                o- ,,
                • ewa9717 Re: bynajmniej 10.12.06, 11:47
                  Owszem, bracie stefanie, mogłabym uzywać argumentów merytorycznych, mówić o
                  dłuższych formach zaimków, gdy są pod akcentem (jak mawia profesor Bralczyk),
                  ale bardzej celowe wydało mi się zwrócenie lajkonikowi uwagi, żeby raczej nie
                  zaczynał zdania od MI. co zaś do mądrości ludu, chyba się z Tobą nie zgodzę.
                  już i z Ci, i z TOBIE itp. dziwne się wyczynia sztuki. Pozdrawiam!smile
                  • lajkonik521 Re: nic mi się nie mnie 10.12.06, 13:00
                    No i widzisz, siostra? Wiedziałem, ze tu możemy odwalać taniec pingwina na
                    cienkim lodzie. Jedni tak a inni inaczej. Tym niemniej, dzięks siostra za
                    zwrócenie uwagi, że tu jest kruchy lód i że znawcy się w tym obszarze jeszcze
                    droczą. A o tym, ze takie coś może wkurzać, sam wiem, bo mnie wkurza półtorej litra.

                    Dzięks, brat Stefan.

                    Ale tak podsumowując: nie wiem czy mam zaczynać od mi czy nie? Na razie bedę
                    jeszcze zaczynał. Przynajmniej dlatego, zeby wiedzieć czy "mi zabierają" czy
                    "mnie zabierają", ok?

                    Lajkonix
                    panta rei - wszystko w płynie
                  • stefan4 Re: bynajmniej 10.12.06, 16:50
                    ewa9717:
                    > mogłabym uzywać argumentów merytorycznych
                    [...]
                    > ale bardzej celowe wydało mi się zwrócenie lajkonikowi uwagi, żeby raczej nie
                    > zaczynał zdania od MI.

                    No, przecież widzisz, że to natura badawczą. Jak powiesz takiemu ,,rób tak a
                    tak'', to na pewno zapyta ,,a dlaczego tak?''. I słusznie zapyta!

                    Posłuszne stosowanie się do reguł jest dobre w wojsku, bo żołnierz bezmyślny
                    stanowi mniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa Ojczyzny i spokoju obywateli niż
                    taki, któremu nie wiadomo co wpadnie do głowy. Posłuszne stosowanie się do
                    reguł jest również wskazane w szkole, bo ułatwia zdanie nowej matury.

                    Ale poza takimi skrajnościami, dorosły człowiek powinien myśleć. I powinien się
                    buntować, jeśli każą mu coś robić w sposób, który mu się wydaje niedobry, a nie
                    podają przyczyn.

                    - Stefan

                    www.ipipan.gda.pl/~stefan/Irak
                    • lajkonik521 o ukłonach na ulicy 10.12.06, 17:13
                      stefan4 napisał:

                      No toś mnie brat wystawił na ciężką próbę. Kurcze będę musiał chwilowo
                      zaprzestać omawianej praktyki i posłuchać, jak to ogół mówi. A tak na pierwszy
                      ogień, brat, jak ty to mówisz, co?

                      > No, przecież widzisz, że to natura badawczą. Jak powiesz takiemu ,,rób tak a
                      > tak'', to na pewno zapyta ,,a dlaczego tak?''. I słusznie zapyta!
                      >
                      > Posłuszne stosowanie się do reguł jest dobre w wojsku, bo żołnierz bezmyślny
                      > stanowi mniejsze zagrożenie dla bezpieczeństwa Ojczyzny i spokoju obywateli niż
                      > taki, któremu nie wiadomo co wpadnie do głowy.

                      > Posłuszne stosowanie się do
                      > reguł jest również wskazane w szkole, bo ułatwia zdanie nowej matury.
                      >
                      > Ale poza takimi skrajnościami, dorosły człowiek powinien myśleć. I powinien si
                      > ę
                      > buntować, jeśli każą mu coś robić w sposób, który mu się wydaje niedobry, a nie
                      > podają przyczyn.

                      To mi przypomina stary żydowski kawał:
                      Na ulicy:
                      "Moryc, ten pan się ciebie ukłania."
                      "Nie ciebie tylko tobie..."
                      "Mi?"
                      "Nie mi, tylko mnie..."
                      "Przecież od razu mówiłem, ze ciebie się ukłania"

                      Taaa... Tu pewnie potrzebne jest czucie.


                      >
                      > - Stefan

                      Czym się brat.
                      Lajkonix
                      panta rei - wszystko w płynie
Inne wątki na temat:
Pełna wersja