... zaliczyłem w związku z wizytą na Litwie.
Bardzo przyjemny język w odbiorze. Przypomina brzmieniem rosyjski
(dużo miękkości, charakterystyczne 'ł'), tylko za cholerę nic nie
można zrozumieć (jak w koszmarze sennym). Ale nic dziwnego, ponieważ
ichnia rada języka litewskiego sporo się napracowała swego czasu,
żeby usunąć słowiańskie naleciałości. Dzięki temu czujemy się tam
jak na Węgrzech
Uważa się język litewski za mocno archaiczny - i faktycznie pewne
wyrazy żywcem są odziedziczone z domniemanego stanu
praindoeuropejskiego. Weźmy takiego syna: w liczbie pojedynczej
su:nus, w liczbie mnogiej su:nu:s. Z tego właśnie stanu w
prasłowiańszczyźnie wystartowaliśmy, aby otrzymać nasze syn# i syny.
Oczywiście rozwinięta odmiana: 7 przypadków plus pozostałości tzw.
przypadków przestrzennych (coś jak rosyjskie doma - w domu i domoj -
do domu), oczywiście w kilku wzorcach odmiany. W czasownikach
zadziwia 13 imiesłowów
Ciekawostka, której nie jestem w stanie na razie zgłębić, to
akcentowanie. U nas się jak wiadomo akcentuje samogłoski. U Litwinów
przeważnie też, ale w przypadku dyftongów akcent może padać na
dowolny element tegoż, przy czym liczba sylab pozostaje niezmieniona
(proponuję poćwiczyć na słowie auto: ałto - a-uto

A ponieważ
drugim elementem dyftongu może być sonant, to np. Vilnius akcentuje
się na 'l'. Tak przynajmniej podają uczeni w piśmie. Na pewno
Randybvain się tym zainteresuje.
No i na koniec o zlaniu i rozlaniu głosek 'a' i 'o'. Zlanie jest
charakterystyczne dla domniemanej wspólnoty bałtosłowiańskiej,
natomiast rozlanie odbyło się osobno - u nas długie 'a' dało 'a', a
krótkie - 'o', u Litwinów odwrotnie. Widać to w zapożyczeniach
polskich z litewskiego i odwrotnie (Olita - Alytus, Jogaila -
Jagiełło). W związk z tym pytanie: jak to możliwe, że to polskie
rozlanie działało jeszcze w wieku XIV i XV, skoro było dokonane już
za Bolesława Chrobrego (mamy w zapisach 'o' w Bolizlavs)?.