14.11.03, 19:39
Hej,
wrocilam wlasnie z Botswany - trzy tygodnie po buszu. Bylo super.50oC w
poludnie i mnostwo zwierzat. Chetnie odpowiem na pytania. Bylismy tylko we
dwojke, samochodem terenowym. 100% buszu, zero imprezy zorganizowanej.
Polecam bardzo, kraj spokojny ludzie wspaniali, no i dzika przyroda. Wlasnie
zaczyna sie pora deszczowa - zielona Afryka to jest to! Zdjecia w przyszlym
tygodniu.
Marzena
Obserwuj wątek
    • warmm Re: Botswana 15.11.03, 13:27
      malawi3 napisała:

      > Hej,
      > wrocilam wlasnie z Botswany - trzy tygodnie po buszu. Bylo super.50oC w
      > poludnie i mnostwo zwierzat. Chetnie odpowiem na pytania. Bylismy tylko we
      > dwojke, samochodem terenowym. 100% buszu, zero imprezy zorganizowanej.
      > Polecam bardzo, kraj spokojny ludzie wspaniali, no i dzika przyroda. Wlasnie
      > zaczyna sie pora deszczowa - zielona Afryka to jest to! Zdjecia w przyszlym
      > tygodniu.
      > Marzena
      Z niecierpliwością czekam na Waszą relację. W szczególności zwróćcie uwagę na
      informacje praktyczne . A więc krok po kroczku. Co i jak zrobić aby móc napisać
      później tak jak Ty.
      Marek
    • snukaski Re: Botswana 16.11.03, 02:10
      Hej!
      Ja rowniez chetnie dowiem sie czegos na temat tego kraju i Waszej wyprawy. Moze
      pewnego dnia zajrze w tamte strony... Napisz cos wiecej!Please!
      Pzdr
      Snuki
    • malawi3 Re: Botswana 17.11.03, 19:25
      Hej,
      no to krok po kroczku smile)) Podziele na dwie czesci - praktyczna i
      krajoznawcza smile)))
      Po pierwsze tam sie jezdzi na zwierzeta - i to glownie decyduje o rodzaju
      podrozy i przygtowaniach. Dzikich plemion nie ma, wszyscy mowia po angielsku,
      czesto nawet wiedza gdzie Polska smile)). Morza tez nie ma - wiec kwestie plazowe
      odpadaja. Jest za to busz ciagnacy sie setkami kilometrow, bezdroza, stada
      zwierzat. Dodatkowa atrakcja, to calkowity brak zorganizowania bazy noclegowej -
      spi sie po prostu pod wyznaczonym drzewem w buszu. W nocy wszystkie zwierzaki
      chodza wkolo i to jest najfajniejsze.
      Od razu mowie, ze to droga impreza, ale moim zdaniem warto. Jedyne czego robic
      nie warto to jechac tam stopem - akurat do Botswany jezdzi sie do parkow
      narodowych, a tam wpuszczaja wylacznie samochodem, albo w formie turystyki
      zorganizowanej, co moim zdaniem odbiera sprawie caly urok. Stopem jest
      wprawdzie tanio, ale niewiele sie zobaczy.
      Najlepiej pojechac w pazdzierniku - wtedy jest szczyt suszy, najwiecej
      zwierzat. Bylam tam juz piaty raz (z tego rejonu znam tez Zimbabawe, Zambie,
      Namibie) - co roku robimy samodzielne wyprawy w ten rejon. Organizacja jest
      bardzo prosta.
      Najtrudniejszy jest bilet do Johannesburga - najlepiej rezerowac w maju - bo
      wtedy sa jeszcze najtansze taryfy dostepne na pazdziernik. Potem sa juz tylko
      drogie miejsca.
      W Johannesburgu wypozycza sie nissana albo toyote 4x4 (landrovera nie warto bo
      duzo drozszy, a jakosc juz jest ta sama) - generalnie wygladaja jak samochody
      dla farmera a nie dumne terenowki, ale o to wlasnie chodzi. Samochody sa
      wyposazone w sprzet campingowy - namioty na dachu (koniecznie, wersja z
      namiotem na ziemi jest mocno niekomfortowa zwazywszy na mamby i slonie oraz
      lwy, a kosztuje tyle samo), dodatkowy zbiornik paliwa (wazne bo w Botswanie
      stacji benzynowych jest malutko, czesto po paliwo jedzie sie 150 km w jedna
      strone i czasem go brak), zbiornik na wode (tez bardzo wazny, bo na przyklad na
      Kalahari nie ma wody zupelnie, wiec trzeba miec do mycia wlasna, a dodatkowo
      zapas w razie awarii samochodu), do tego luksusy typu grill, utensylia kuchenne
      (nawet otwieracz do wina), stolik, krzesla, spiwory. Wlasne trzeba miec tylko
      ciuchy i szczotke do zebow. Taki samochod kosztuje ok 575PLN/dzien. Zabiera do
      4 osob (double cab, czyli z podwojna kabina). Najlepiej jechac w dwa samochody -
      bo w razie awarii (a te sie czesto zdarzaja, co roku mielismy powazne problemy
      z samochodem) mozna jeszcze jakos pojechac po mechanika. Jednym mozna pojechac,
      ale wtedy niektore trasy sa po prostu nieosiagalne z racji mozliwosci utkniecia
      w gluszy. Sama Botswana jest bardzo bezpiecznym krajem, nie napadaja i kradna
      umiarkowanie (w miastach tylko).
      Jak mamy juz samochod to czeka nas jeszcze tylko wizyta w supermarkecie - ceny
      jak w Polsce, trzeba sie zaopatrzec w karme i wode w RPA, bo taniej. Nastepny
      sklep za 2 tygodnie smile)). Trzeba liczyc 5 litrow wody/osobe/dzien jezeli sie
      gotuje, jak chinskie zupki - mozna troche mniej. W sklepach - karty kredytowe
      bez problemu. Na stacjach benzynowych gotowka (RPA), czasem karty (Botswana).
      Bankomaty wszedzie, przyjmuja nasze karty bankomatowe. W Botswanie tylko Visa
      electron i Visa kredytowa. Innych nie ma.
      Potem jedziemy do granicy - w Afryce przejscia graniczne sa czynne do 16-18,
      wiec na ogol spi sie pod szlabanem. W Botswanie mozna spac przy drodze, nie
      napadaja i malo jezdza w nocy - pelno sie szwenda zwierzat po drogach, wiec to
      niebezpieczne, bo w nocy ich nie widac, zwierzeta tez sie nie boja, po prostu
      stoja na drodze, nie uciekaja, wiec latwo o wypadek. Niektore firmy zabraniaja
      swoim pracownikom jazdy po zmroku.
      Botswana jest krajem równinnym, bardzo suchym, porosnietym glownie buszem, na
      polnocy w delce Okawango sa lasy mopanowe (takie wyzsze krzaki). Ludzi jest tam
      tylko 2 mln. Ceny zywnosci jak w Polsce, wiekszosc importowana z Rpa. Bogactwo
      to diamenty, bydło (eksportowane do Europy) i turystyka (zorganizowana, w
      formie lodge - czyli super obozow dla turystow - 500-3500usd za noc).
      Ludzie bardzo mili, ale z dystansem, nie narzucajacy sie. Nie ma ulicznych
      sprzedawcow pamiatek, zreszta w calej Botswanie nie mozna znalezc niczego co
      nadawaloby sie do przywiezienia jako pamiatki (tylko w tych bogatych
      lodge'ach), nie ma zebrakow.
      Diesel - 2pln/litr. w Rpa - 1,9 pln/l.
      Kraj podzielony jest na tereny, na ktorych wypasa sie bydlo - nie ma tam
      dzikich zwierzat i na parki narodowe lub rezerwaty - ze zwierzetami. Jedne od
      drugich oddzielone sa plotem weterynaryjnym. Park narodowy potrafi miec
      powierzchnie naszego wojewodztwa i tylko kilka drog. Drogi oczywiscie gruntowe -
      glownie piach lub czarnoziem zamieniający sie po deszczach w bloto o
      konsystencji i przyczepnosci kleju. Do nawigacji konieczny gps i dobre mapy.
      Kupilam sobie rosyjskie mapy afryki-zrobione w latach 80tych. Sa niesamowite,
      super dokladne i w miare aktualne.jak sie czlowiek zgubi - odpala laptopa i wie
      gdzie jest - czasem przez caly tydzien nie widac zadnego czlowieka, wiec taka
      nowoczesna nawigacja sie przydaje - laptop wystarczy stary, z win95, kupiony na
      gieldzie, gps tez jak najtanszy model.
      Ostatnie praktyczne informacje: dzien pobytu w parku - 290pln/2 osoby+samochod.
      Do Botswany konieczna jest wiza - dla nas do zdobycia np w Brukseli, w
      ambasadzie, trzeba wyslac paszport (czyli kurierem, najtaniej dhl).
      Szczepienia: polio (wazne, juz nie mamy odpornosci na to, duzo dzieci w afryce
      na to choruje, przenosi sie droga kropelkowa, a po przechorowaniu moze zostac
      np parazliz), tyfus, tezec i zolataczki A,B. Malaria - obecna, zwlaszcza w
      okolicahc Okawango, niestety lariam trzeba brac.
      Tyle praktyki, wezme sie za czesc opisowa smile)))
      • malawi3 Re: Botswana - a tu czesc opisowa - pany solne 17.11.03, 20:16
        No to teraz przyjemniejsze smile)))
        W Botswanie bylismy 3 tygodnie, poniewaz tym razem tylko jednym samochodem,
        wiec trasa byla lekko okrojona.Skupilismy sie na rejonie Kalahari i Okawango.
        Kalahari to pustynia, ale nie ma tam klasycznych wydm, piasku. To raczej teren
        równinny, porośniety w calosci buszem. Na wschodzie znajduja sie plaskie
        niecki, ktore w porze mokrej zamieniaja sie w plytkie slone jeziora. Nazywane
        sa "pan". Na pany nalezy sie wybierac tylko w porze suchej, jak popada,
        zamieniaja sie one w grzezawiska. I to takie, ze mozna stracic samochod.
        Wrazenia z jazdy po panach sa niesamowite, czesto jedze sie nie majac zadnych
        punktow odniesienia - w kolo wszystko jest biale, nie ma drzew ani nawet
        krzakow, tylko biala pustka, super plasko, az po widnokrag. Na takich jeziorach
        w usa bija rekordy predkosci. W poludnie potrafi byc ponad 60oC - nie ma nawet
        grama cienia, powietrze faluje. Ale jest bardzo sucho (ok 20% wilgotnosci) wiec
        upal mniej dokucza - oczywiscie jak sie ma cien w postaci samochodu i butelke z
        woda. Granice panow porasta trawa, krzaki i trafiaja sie baobaby. Na pany sie
        po prostu jezdzie zeby tam pobyc - tak bardziej kontemplacyjnie. Nie ma
        zwierzat, bo malo co by tam w porze suchej wytrzymalo. Ale magia krajobrazu
        jest niesamowita. I cisza. W porze mokrej pany pokrywa cienka warstwa wody,
        przylatuja flamingi na gniazdowanie (robia gniazda z blota, takie kopczyki,
        tysiace siedzi ich kolo siebie na tych kopczykach), nadchodza gnu, zebry i
        springboki, które pasa sie na obrzezach panow. Do tego dolaczaja drapiezniki. W
        czerwcu towarystwo sie rozchodzi i az do grudnia pany zostaja biale i ciche...
        Pany od polnocy, poludnia i wschodu ogranicza asfalt (300 km x 150 km), od
        zachodu Kalahari Game Reserve. Czesc panow jest "bezpanska" z punktu widzenia
        turysty - mozna tam obozowac gdzie sie chce i przebywac jak dlugo sie chce.
        Czesc - zostala objeta ochrona jako park narodowy - takie bardziej trawiaste
        rejony. Jeszcze szybkosc podrozowania - po czesciach trawiastych - 20-30 km/h,
        po panach - nawet 100km/h - szybsza jazda grozi pekaniem opon, ktore nie
        wytrzymuja predkosci w tych temepraturach.
        Park Makgadikgadi rozdzielony jest na dwie czesci szosa asfaltowa (asfalt jest
        w Bostwanie rzecza bardzo chrakterystyczna, bo go jest malo). Polnocna to Nxai
        Pan - bardzo ciekawe tereny - typowe plaskie niecki porosniete trawa, mozna
        nawet spotkac slonie. Nie wiem jak one sobie radza - slon musi dziennie wypic
        160 l wody, a tam nie ma wody. Do tego juz w pazdzierniku pojawiaja sie stada
        zebr i springbokow. Mnostwo strusi, troche gnu.
        Zachodnia czesc ogranniczona jest kanalem rzeki Boteti - od 20 lat wyschnietej.
        Ale jakos wilgoc utrzymala sie w tym rejonie, dolina rzeki porosnieta jest
        zielonymi drzewami. Jest tez bardzo piaszczysta i tam udalo nam sie zakopac po
        progi samochod. Wykopywanie trwalo kilka godzin (z noclegiem smile)). Park ten
        jest malo znany, ostatni turysci byli 16.09, a my 25.10.... Trzeba byc
        samowystarczalnym, bo w razie awarii samochodu na pomoc czeka sie jak widac
        dosc dlugo... Straznicy raczej turystow nie licza, nie maja wiec pojecia, ze
        ktos z parku nie wyjechal.
        Bardzo fajny jest camping na Njunca Hills - to wzgorza w morzu traw, z kilkoma
        drzewami, pod ktorymi mozna sie rozbic. Nie ma wody. Mozna siedziec pod drzewem
        i obserwowac pasace sie w odleglosci 50m zebry, gnu. Czasem majestatycznie
        przejda strusie. W nocy spiewaja szakale, przychodza hieny.
        Na dzisiaj koniec smile)))

        na www.heller.pl/maciek sa nasze zdjecia z poprzednich wypraw - z Zambii na
        poczatku sa wlasnie pany, botswanskie, bo tamtedy jechalismy "na skroty"
        Marzena
        • warmm Re: Botswana - a tu czesc opisowa - pany solne 18.11.03, 09:15
          Dziękuję Marzena za dotychczasową relację i proszę (myślę, że również w imieniu
          wielu osób) o dalszy ciąg
          Marek
          P.S. Czy w Waszych planach macie również tego typu wyprawy po krajach Afryki
          Środkowej ?
          • malawi3 Botswana - Kalahari 19.11.03, 23:24
            Hej,
            Afryka Srodkokwa to byla by ciekawa - ale ze wzgledow prozaicznych czyli
            bezpiezcenstwa na razie odkladam, marzy mi sie Uganda i Kongo - ale chyba
            jeszcze kilka lat poczekam sad(((.
            Co do Botswany - moje chyba najbardziej ulubione miejsce to Kalahari wlasnie.
            Central Kalahari Game Reserve jest parkiem, ktory dopiero w latach 90tych
            zostal udostepniony turystom - a indywidualnym to chyba w 1995. W efekcie jest
            najmniej rozwiniety (o ile mozna wogole mowic o rozwinieciu w przypadku
            botswanskich parkow, ktore sa po prostu naturalne). Magia Kalahari potrzebuje
            doswiadczenia - jak czlowiek jest pierwszy raz w Afryce to stara sie nachapac
            jak najwiecej zwierzat i krajobrazow - wszystko jest takie inne. Na Kalahari
            czas przychodzi pozniej, docenia sie dopiero wtedy pustke. To jest taka
            prawdziwa pustka. Najfajniej jest w czasie pelni,mam takie ulubione miejsce
            campingowe na wzgorzu, z ktorego rozciaga sie widok na kilkanascie kilometrow.
            W czasie pelni widac wszystko bardzo dobrze, a slychac jeszcze lepiej smile)))
            Stado hien na polowaniu czy spiewajace szakale moga przyprawic o gesia skorke -
            nawet w namiocie na dachu. A jak obok odezwie sie lew, o to dopiero robi
            wrazenie! Zwierzat niewiele, ale jak to radosc wypatrzec schowane w krzakach
            dik-diki, allbo oryksy - najliczniej reprezentujace faune. Wieczorem mozna
            zobaczyc otocjony i borsuki, trafiaja sie kudu, zyrafy i strusie. W calym parku
            moze rownoczesnie przebywac maksymalnie 160osob, ale najczesciej nie ma prawie
            nikogo - tym razem przez 3 dni nie widzielismy innych samochodow. Kalahari
            wymaga najwiecej przygtowan - jest najdzikszym prakiem i najwiekszym. Wjechac
            mozna z czterech stron - od Rakops po 50 km drodze z bialej maki, ktora po
            deszczach zamienia sie w ciasto, prawie nie do przebycia. Teraz w porze suchej,
            1,5h jazda zapewnila nam upudrowanie samochodu na bialo - lacznie ze srodkiem.
            Trzeba go bylo potem myc w srodku cenna woda bo do niczego nie dalo sie
            dotknac. Swoj skromny wklad miala mala traba powietrzna, ktora przeszla przez
            otwarte okna samochodu smile)).
            Latwiejsza jest droga od polnocy, od asfaltowej drogi Maun-Nata. Tutaj jest
            piach - kopny co prawda, ale jedzie sie 90 km przez 2,5h, co jest calkiem
            niezlym wynikiem jak na piaszczysta droge.
            Nastepne dwie drogi odlegle sa o 500km i 200km - jedna z asfaltu Maun-Ghanzi -
            tez upiornie kopny piach i wieksze bezdroza (6 h od asfaltu) i najbardziej
            wymagajaca - od strony Khutse - biegnie potem przez srodek parku - w sumie 700
            km po piachu. Trzeba miec mnostwo paliwa (potrafi samochod palic i 25l/100km w
            takim piachu).
            Najczesciej zwiedza sie tylko czesc polnocna praku - kolko - Passarge Valley -
            dolina rzeki nieobecnej od wielu tysiecy lat, bardzo ladna, duzo zwierzat - cut-
            line(czyli droga wycieta w krzakach biegnaca idealnie prosto przez kilkaset
            km) - Sunday Pan (siedziba surykatek) i jeszcze Deception Pan - znany dzieki
            ksiazce Cry of the Kalahari Owens'ow ktorzy prowadzili tu badania nad zyciem
            hien i lwow - bardzo polecam te ksiazke.
            Przepiekna jest trudniejsza trasa - startujaca z asfaltu Maun-Ghanzi - do Xade -
            osady Buszmenow (oni tez o zgrozo mowia po angielsku) - bardzo milych i
            lagodnych ludzi pustyni. Buszmeni nie organizuja sie w plemniona, zyja w
            luznych grupach, jak sie pokloca to po prostu sie rozchodza, zyja ze
            zbieractwa. No i nie wiem jak - bo na Kalahari nie ma wody. Teraz sa odwierty
            oczywiscie, ale jak sobie radzili przedtem? Z Xade do Piper's Pan (ocywiscie
            pany) i na polnoc przez Deception Valley - jest troche zdjec z 2001r - wtedy
            tamtedy jechalismy. Stare doliny rzek - z czasow kiedy te tereny byly zyzne,
            pokiryte wielkimi jeziorami i poprzecinane licznymi rzekami. Jak czlowiek
            wyobrazi sobie to morze wody i porowna z tym co zostalo, to robi ogromne
            wrazenie. Flora to oczywiscie krzaki, krzaki i krzaki. Ale bardzo wielu
            gatunkow, mozna wypatrzec ciekawe kwiaty i rozne byliny. Krajobraz
            zroznicowany. A zachod slonca na Kalahari - to jest cos nie do opisania -
            trzeba zobaczyc!

            Marzena

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka