madziabisqp
05.12.03, 09:11
Kilka osob na forum rposilo o relacje z mojego pobytu w malezji. Oto on:
Malezja – gdzie to jest ??? To pytanie zadawalo mi wielu moich znajomych, gdy
mówilam im, gdzie spedze caly kolejny rok. To spadlo na mnie jak grom z
jasnego nieba. Praktyka w Malezji! Jeszcze gdy studiowalam zglosilam sie do
programu praktyk miedzynarodowych organizowanych przez organizacje studencka
AIESEC. Wczesniej pracowalam w Urzedzie Miasta w moim rodzinnym miescie. Po
kilku miesiacach dostalam wiadomosc – jest dla mnie praktyka w Malezji! To
byla trudna decyzja. Moja praca w Urzedzie Miasta byla bardzo ciekawa, ale
wyjazd do Malezji wydawal sie wielka przygoda. Zdecydowalam sie, bo w koncu
cos takiego nie zdarza sie kazdego dnia. Po 18 godzinach wyladawalam na
lotnisku w stolicy Malezji, Kuala Lumpur. W samolocie poznalam dwóch
slowaków, ktorzy od kilku lat pracowali w Malezji. Dzieki ich opowiesciom o
tym kraju poczulam, ze podjelam dobra decyzje.
Kuala Lumpur w pierwszej chwili zrobilo na mnie ogromna wrazenie. Nad miastem
góruje najwyzszy budynek swiata – Pertonas Tower. Jednak po chwili okazuje
sie, ze to typowe azjatyckie miasto – bród, nieprzyjemne zapachy, niesamowity
ruch uliczny. Do tego upal i wysoka wilgotnosc powietrza. Pierwsze
zauroczenie szybko minelo.
Jednak miejscem mojego przeznaczenia nie bylo Kuala Lumpur. Po trzech dniach
pobytu w stolicy Malezji wsiadlam w autobus i ruszylam do oddalonego o okolo
300 km na pólnoc stanu Penang, jednego z najpopularniejszych miejsc wsród
turystow odwiedzajacych Malezje. To tu mialam mieszkac i pracowac przez
kolejny rok.
Przywitali mnie przedstawiciele AIESEC w Malezji. Kolejny tydzien spedzilam z
nimi na poznawaniu okolicy oraz lokalnej kuchni. I w koncu nadszedl czas na
rozpoczenie pracy. Ale o tym pozniej. Najpierw kilka slów o Malezji.
Malezja to kraj polozony w Azji Poludniowo-Wschodniej, na Pólwyspie Malajskim
oraz na czesci wyspy Borneo. Panuje tu klimat tropikalny – frajda dla
milosników lata. Malezja to chyba najbardziej wielokulturowy kraj azjatycki.
Mieszka tu 23 miliony ludzi. Okolo 55% z nich to rdzenni malajowie. 35%
stanowia chinczycy, potomkowie emigrantów z Kraju Srodka. 8% Malezyjczyków to
Hindusi, pochodzacy z poludnia Indii. Poza tym sporo tu Tajów i
Indonezyjczyków. Ta mieszanka etniczna powoduje takze mieszanke religijna.
Malajowie to muzulmanie, Chinczycy to buddysci, Hindusi to oczywiscie
Hindusi. Niewielki odsetek Malezyjczykow to chrzescijanie. Jezykiem
oficjalnym jest Malajski, jednak chinczycy mówia takze po chinsu (glównie
dialektem mandarynskim, ale takze po kantonsku i hokkien), Hindusi po
tamilsku.
Kwestią tabu jest nierówny status róznych grup. Faworyzowani sa malajaowie.
Maja ulatwiony dostep do edukacji, administracji panstwowej, preferencje przy
zakupie ziemi czy domu (5% rabatu) itp. Druga kategoria sa chinczycy, ktorzy
trzymaja w rekach wiekszosc biznesu. Na szarym koncu hinduski. To takak
troche dyskryminacja zalegalizowana przez prawo. Nie do pojecia przez
europejczyka, nawt po prawie rocznym pobycie w tym kraju.
To kraj niezwykle bogaty w swieta – w koncu to cztery religie to nie jedna!
Mialam szczescie widziec obchody hinduskiego swieta Thaipusam. To swieto na
czesc boga Thaipusam. Hindusi wierza, ze aby przeprosic go za zle uczynki,
których dokonali poprzedniego roku, nalezy w ramach pokuty zadawc sobie ból.
Dlatego wbijaja sobie w plecy haki, twarze przebijaja szpikulcami. Wyglada to
dosyc przerazajaco.
W lutym obchodzony byl Chinski Nowy Rok. Z tej okazji odbywalo sie wiele
festynów z tradycyjnym tancem smoka. Niesamowite.
Wielkanoc spedzilam z moimi polskimi przyjaciólmi w Kuala Lumpur. Swieta byly
bardzo polskie. Podczas tradycyjnego sniadania nie zabraklo pisanek, kielbasy
krakowskiej (dostawa prosto z Polski), chrzanu z burakami, babki.
To polskie jedzenie bylo mila odmiana dla lokalnej kuchni. Tutejsze jedzenie
jest tak samo róznorodne jak tutejsze spoleczenstwo. Oczywiscie jak na Azje
przystalo podstawa wiekszosci potraw jest ryz. Kazda nacja ma swoje
tradycyjne potrawy. Poczatkowo najbardziej smakowalo mi jedzenie chinskie,
jednak od niedawna jestem fanka kuchni hinduskiej. Generalnie lokalne
jedzenie jest dosyc pikntne. Przez pierwsze kilka tygodni bylo dla mnie za
ostre, ale teraz nie wyobrazam sobie, ze mogloby byc inaczej.
A jak sie pracuje w Malezji? Dobrze, bardzo dobrze, pod warunkiem, ze rozumie
sie i szanuje kultury poszczególnych nacji. Chinczycy sa bardzo
wstrzemiezliwi w wyrazaniu opinii; wedlug nich szef ma zawsze racje, a nawet
gdy jej nie ma to i tak ja ma. Malajowie, z racji bycia muzulmanami,
przerywaja prace kilka razy w ciagu dnia na modlitwe. Ludzie są generalnie
wolni I dosyć leniwi, więc czasem miałam dosyć, przyzwyczajona do tempa w
mojej poprzedniej pracy.
Pracowalam w dziale marketingu najwiekszej w malezji firmie z branzy rozrywki
(kregielnie, kina itp.). Dzial marketingu sklada sie z czterech osób;
zajmujemy sie organizacja promocji, pozyskiwaniem nowych klientów, kontaktami
z mediami.
Poczatek mojego pobytu byl bardzo trudny. Nieopisana tesknota, lzy w oczach
na sama mysl o domu, do tego szok kulturowy. Chcialam wracac natychmiast.
Jednak z czasem zaczelam dostrzegac uroki tego miejsca. Po 3 miesiacach
moglam powiedziec, ze podoba mi sie w Malezji.
Co ciekwego mozna w malezji zobaczyc?
1. penang – wspaniale miejsce, pierwsza osoada brytyjskich kolonizatoro.
Wiele pobrytyjskich budynkow. Duzo kolorowych swiatyn, w tym Kek Lok Si
(najwiekszy w malezji kompleks swiatyn buddyjskich).
2. kuala lumpu – pod wzgledem turystycznym miasto nie ma wiele do
zaoferowania. Oczywiscie petronas tower robia wrazenie, ale generlanie nie ma
co w kl robic (w sensie turystycznym).
3. Cameron highlands – piekne miesjce w polowie drogi miedzy KL a
penangiem. 1700 m npm, cudowne plantacje herbaty. Trzeba tam jechac
4. wyspy na wschodnim wybrzezu – ja bylam na perhentian I jest to
najpiekniejsze miejsce jakie widzialam w zyciu. Mala wyspa, nie ma drog.
Cisza, spoko, piekne koralowce, zolwie
5. melaka – najstarsze miasto w malezji, jeszcze z czasow portugalskiej
kolonizacji. Troche zabytkow z tamtego okresu (wystarczy pol-dniowa wycieczka
z KL)
6. taman Negara – park naradowy, najstarsze dzungla swiata, wspaniale
trekingi
7. borneo – ja bylam w stanie sabah. Cudownie. Dziewicza dzungla,
orangutany, krokodyle, najwyzszy szczyt w azji pld-wsch., piekne plaze
troche o zwyczajach oraz rady praktyczne:
1. w kontaktach z malajami I hindusami nie uzywac lewej reki
2. w toaletach nie ma papieru toaletowego, wiec trzeba miec przy sobie
chusteczki
3. nie pytac tubylcow o polityke,nie dyskutowac o nierownosci roznych
grup – oni za takie wypowiedzi moga isc do wiezienia, wiec boja sie o tym
mowic
4. do meczetow zazwyczaj nie mozna wchodzic, a jak mozna to trzeba sie
pozakrywac
5. autobusy dalekobiezne maja wyznaczone godziny odjazdu, ale prawie
zawsze wyjezdzaja spoznione.
6. autobusy miejskie nie maja zadnego rozkladu jazdy. Trzerba stanac na
przystanku I cierpliwie czekac
7. generalnie trzeba sie przygotowac, ze wszystko dzieje sie powoli. To
strasznie irytuje ludzi z europy, ale tubylcy inaczej nie potrafia. Sa bardzo
wolni, szczegolnie malaje
8. taksowki zazwyczaj z taksometrem, ale jesli bez (np. na penangu) to
koniecznie trzeba ustalic cene przez rozpoczeciem jazdy
9. bialy, mimo lat kolonializmu, dalej wywoluja zainteresowanie. Trzeba
sie przyzwyczaic (szczegolnie kobiety) do tego, ze ludzie beda sie gapic,
zaczepiac itp. Ale to jest w 99% nieszkodliwe
10. po angielksu mowi prawie kazdy. Najlepiej chinczycy I hinduski. To
bardzo dziwny angielski. Malo kto uzywa czasy. Wszyscy uzywaja tylko
terazniejszego I dodaja okreslenie tylu wczoraj czy jutro.
11. piwo bardzo drogi