Wczoraj, po długich miesiącach planowania i wyczekiwania na ten moment, zamówiłam w końcu w sklepie internetowym wymarzony Mountain Buggy Duo. Zapłaciłam 625 funtów z pałąkiem, folią przeciwdeszczową. Za kilka dni dostawa, aż zasnąć nie mogłam tak się podekscytowałam.
Rano coś mnie tknęło, i z nudów napisałam do właściciela sklepu internetowego, czy nie wie gdzie, bo u neigo nie ma na stanie, i na ebay tez nie ma, wiec czy nie wie gdzie kupie adapter do tego wózka pod fotelik Maxi Cosi.
I zaczął sie maraton mailowy.

Odpisał, ze nie wie, i że wogóle chyba o nie trudno, że on ma na stanie adaptery do Duet, ale one do Duo nie pasują. Zaproponował, że zminie mi zamówienia, przysle mi Duet, z adapteram, folią, pałąkiem, i jeszcze mi odeśle reszte kasy, bo to wyjdzie taniej.
Ja mu na to, że ja nie mam dwóch noworodków, tylko noworodka (za misiąc w planie znaczy się) i niespełna dwulatke, i boje sie ze ona do tego Duet sie nie zmeiści, zwlaszcza w zimowej kurteczce, bo on przeciez jest 10 cm węższy. I ja go na oczy nie mialam okazji oglądać, więc wole Duo, które na ulicy widziałam i wiem, że mi sie dwulatka do niego zmieści. Na co on z kolei mi pisze, ze cały wózek jest 10 cm węższy, ale samo siedzisko jest tylko 1 cm węższe.
No to mnie zatkało, bo jeśli tak...
Ale mu napisalam, że mam juz kupioną na ebay okazyjnie używana gondolke do Duo, i ona zapewne mi do Duet nie będize pasować...
On, ze faktycznie, nie. Musze kupić gondolke do Duet.
Więc ja pytam ile będzie kosztować Duet + adapter + folia + pałąk + gondolka.
On policzył i napisał 670 funciaków.
To ja na to, że biore, i prosze o informacje w jakiej formie mam dopłacić różnicę.
A on na to: "I'll do it for the SAME price, no need to pay any extra

I'll get it to you for Tuesday."
Życie wózkomaniaczki (nawet takiej tylko teoretycznej, czyli niespełnionej, bo fundusze i mąż ograniczają rozwinięcie się pasji) jest piękne dziewczynki, nieprawdaż?