Uwielbiam Maclareny. Objawiło mi się to zupełnie niespodziewanie ok temu po nagłym zakupie Questa i trwa do dziś. Ostatnio używąłam Marka i był super, ale pomyślałam, ze jeśli już uderzę w takie maluchy - leciuchy, to nie będzie już czego próbować. Lepiej stopniowo schodzić z wagi

A ponieważ nigdy nie miałam żadnego PP, to zachciało mi się spróbować. Nabyłam wiec Pliko Mini w wersji Denim.
Wózek przybył w stanie pięknym (dzięki, Gabilu

). Czyściutki, zadbany chociaż majacy już ponad rok. Trochę siłowałam się z rozłożeniem (pomimo instrukcji, jaka w mejlu wysłała mi Gabilu, ale ja taka troche upośledzona technicznie jestem), nie jest intuicyjne, podobnie jak wszystko inne w tym wózku - trzeba się zapoznać z instrukcją albo mieć już rózne wózkowe doświadczenia.
Wózek jest na pewno śliczny. Zgrabny, lekki w wyglądzie.
Tapicerka dżinsowa, raczej letnia niż zimowa, o ile ktoś na to zwraca uwagę (dla mnie mało istotne, bo moje dziecko ma już 19 miesięcy, bardzo dużo biega i chodzi, a do wózka siada, zeby się napić). Wkurzajaca budka, nie da się jej jedną ręką regulować, bo jest na takich gietkich, miękkich drutach. W pozycji siedzącej budka daje dość dużo cienia, w leżącej już jest potrzebny dodatkowy daszek.
Regulacja oparcia dla konsererow. jak dla mnie okropna, ale ja w podobny sposób miałam regulowanego tylko Questa. Trzeba przesunać takie plastikwe dzyndzle po bokach i wtedy oparcie sie obniża. Gorzej jak moja mała sama postanawia się kłaść i wtedy w trakcie mojego regulowania napiera na oparcie i plastikowe dzyndzle wyskakują z tych prowadnic.
Oaprcuie dośc wysokie, siedzisko wyprofilowane niemal identycznie jak w Gessleinie, tyle, ze Gesslein ma możliwosć wyższego ustawienia podnózka, tu tego brak i dzieci mające skłonność do zsuwania sie będą to czynić.
Fanie, ze tapicerka osłania boczne rurki, nie ma ryzyka, ze dziecko obije sobie buzię przy wychylaniu się. Siedzisko jest dośc twarde, cienka tapiceka nie zanadto
Kosz płytki, ale o dużej powierzchni.
Brakuje mi kieszonki jakiejś. Nigdy nie były mi do niczego potrzebne, ale tu nie ma do czego schować folii od deszczu, kiedy wózek jest złożony.
Pasy trochę jak w BI (zdaje mi się, że tam tak było) trzeba łączyć górne z dolnymi, trochę to irytujące, ale rozpina się już jednym ruchem ręki.
Rączki fajne. Założyłam na chwilęCity Gripy, ale zdjęłam, bo jednak lepiej bez. Lepiej się panuje nad wózkiem. Wysokość dla mniej ok na tej wysuniętej pozycji. Mam 175 cm.
Właściwości jezdne: nastawiałam się gorzej na podbijanie, a podbija się dość dobrze, łatwo chwycić rączki i bez większego obciążania nadgarstków nacisnąć. Czuć amortyzację, zwłaszcza z tyłu, do tego koła sa zupelnie spore, więc na wiele niewielkich przeszkód Mini najeżdża. Na pewno słabszą stroną jest manewrowanie - jest to dość "tępy" wózek, koła potrzebują dużo czasu do namysłu, zeby obrócić się tam, gdzie potrzebujemy, szczególnie na podłodze, choć na chodniku też to czuć. Dla porównania Gesslein reaguje praktycznie na sama myśl osoby prowadzącej wózek o manewrze.
Obawiałam się odgłosów, bo np tych w Zappie nie zniosłam, nawet GT dla mnie było hałaśliwe. Tu dzwięki na pewno są, ale na kostce niemal nieslyszalne, troche gorzej jest nba starym, nieównym asfaltowym chdniku. Ale bez tragedii, naprawdę, nie mam potrzeby nawet wyciszać tych kólek.
Waga. Nie jest cieżki, ale jednak przez chwilę miałam lekkiego jak piórko Marka, więc tu wiadomo na raize trudno konkurować.
Kółka fajne, niemałe, z wytyzmałego materiału.
Składa się wygodnie,nie brudzi od kół, sam stoi.
Chyba mógłby być jedynym wózkiem dla dzieck a powyżej 1,5 roku,
To na razie tyle, zdjecia porobię w wolnej chwili.