mama-cudownego-misia
21.02.08, 11:14
Ooo... Skoro Pan ekspert wrócił, to ja też pozawracam głowę :-)
Nasza córcia (aktualnie wiek korygowany prawie 6, metrykalny prawie
8) nagle znielubiła jazdę samochodem. Codziennie wozilismy ją na
spacery do lasu, i do tej pory wydawało się, że lubiła jazdę, aż
pewnego dnia zaczęła płakać przy wsadzaniu do auta. Oczywiście nic
na siłę, przez dwa tygodnie w ogóle nie pokazywaliśmy jej auta,
mając nadzieję, że zapomni, ale niestety. Może siedzieć w foteliku w
domu, nie dostała też chyba choroby lokomocyjnej, bo płacze nawet
gdy wynoszę ją do stojącego auta bez fotelika i usiłuję się pobawić
na tylnym siedzeniu...
Oczywiście ma kobieta prawo czegoś nie lubić, ale przy ilości
konsultacji i kontroli, na które jeżdżą wcześniaki przynajmniej dwa
razy w tygodniu funduje sobie i nam dwugodzinny płacz i stres...
Serce się kraje :-(. Specjalista stwierdził, że pewnie jej
przejdzie, jak spotka faceta z dostatecznie wypasioną furą ;-), ale
może Pana doświadczenie podpowiada jakiś sposób na uniknięcie
stresów i dramatów?