Dodaj do ulubionych

Ślub - kwiaty

24.06.10, 10:47
Tradycyjnie z okazji ślubu wręcza się kwiaty, ale coraz częściej na
zaproszeniu widnieje prośba o coś innego. Ja osobiście spotkałam sie
z czymś takim: dwa razy proszono o maskotki (dla Domu Dziecka), trzy
razy o wino, dwa razy o kawę lub herbatę. Moja koleżanka była
proszona o karmę dla psów i kotów (dla zwierząt w zaprzyjaźnionym
schronisku). Od znajomej słyszałam o skarbonce trzymanej przez
świadka, do której należało wrzucić jakąś kwotę z przeznaczeniem na
leczenie chorego dziecka przyjaciół Państwa Młodych. Wczoraj znajoma
z pracy mówiła, że jej córka, wychodząca za mąż w ostatnia sobotę
lipca tez wystawi taka skarbonkę, a pieniądze przeznaczy dla...
powodzian. Co o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • iminlove Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 11:34
      Lubię dawać kwiaty. Głupio stoi się z prezentem, który i tak nie
      trafi do państwa młodych. Nie lubię pomysłów z maskotkami (podobno
      same domy dziecka ich nie lubią, mają ich za dużo - z resztą, czy
      dzieci tak często bawią się maskotkami właśnie?), skarbonka to już
      rzeczywiście przesada. Najbardziej podobał mi się pomysł pary, u
      której byłam ostatnio na ślubie - zamiast kwiatów poprosili o
      książki do własnej biblioteczki. I taki prezent fajnie było kupować.
    • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 15:39
      No własnie: ksiązka, herbata...

      Jak ja będę wychodzić za mąż, to zaznaczę na zaproszeniach, że
      zamiast kwiatów chcę od każdego zaproszonego mercedesa.
    • bubster Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 15:49
      Takie cos, wedlug mnie, jest lepsze niż kwiaty.
      Wydajesz tyle samo (takie jest założenie) a np. można za to uzbierać na
      coś dla domu dziecka (zamiast oklepanych maskotek), dostać wino, które
      się z przyjemnością skonsumuje itp.
      Kwiaty się wyrzuci, odda do kościoła itp.
    • my.day Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 15:57
      Nie podoba mi się zwyczaj zbierania pieniędzy czy darów na domy
      dziecka, powodzian, szpital, schronisko itp. Jest to dla mnie wyraz
      hipokrtyzji pary młodej - jakby fakycznie zależało im na biednych
      dzieciach, zwierzętach czy powodzianach, to zamiast robić imprezę o
      za równowartość samochodu średniej klasy, mogą te pieniądze
      preznaczyć właśnie na jakis charytatywny cel.

      Raz była na ślubie, na którym państwo młodzi poprosili, aby zamiast
      na kwiaty przekazać symboliczną kwotę ta TOPR (GOPR?) - uznałam to
      za faktycznie szczery gest. Nie było puszki czy skarbonki,
      zainteresowani otrzymali nr konta bankowego i wedle własnego uznania
      przekazali datki.

      Generalnie nie podoba mi się zwyczaj wypisywania na zaproszeniach
      dyspozycji dla gości odnośnie prezentów (bilecik ze znakiem
      wodnym.....) czy kwiatów. Przecież jako gość nie mam obowiązku
      dawania czegokolwiek.
      • genny1 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 07:19
        Może ci się nie podobać, oczywiście, masz do tego prawo. Mają je
        również młodzi do poproszenia o dary. Nie jest to nakaz (tak, jak
        nie sprawdza się, kto przyniósł kwiaty a kto nie i za ile). Z
        sugestią, żeby zamiast wesela dali na zbożny cel chyba jednak
        przesadziłaś ...
      • plisowanka Re: Ślub - kwiaty 26.06.10, 17:49
        my.day napisała:

        > Generalnie nie podoba mi się zwyczaj wypisywania na zaproszeniach
        > dyspozycji dla gości odnośnie prezentów (bilecik ze znakiem
        > wodnym.....) czy kwiatów. Przecież jako gość nie mam obowiązku
        > dawania czegokolwiek.

        Też tak uważam. Wszelkie formy domagania się jakiegokolwiek prezentu są sprzeczne z zasadmi s-v. Gości zaprasza się dla samej ich obecności, a nie dla prezentów! Prezent to tylko dobra wola, a kulturalny organizator imprezy otrzymując prezent powinien przyjąć postawę zaskoczenia, miłej niespodzianki, a nie czegoś co mu się należy i czego się spodziewał.

        Niedopuszczalne jest dopominanie się nawet kwiatów, maskotek czy innych drobnostek, nie wspominając już o listach sprzętu agd, które weselnicy potrafią wręczać swym gościom. Świat staje na głowie!

        Impreza prywatna tym się różni od komercyjnej, że nie ma na nią płatnych biletów wstępu. Jak ktoś w zaproszeniu stawia mniej lub bardziej jednoznaczne żądanie przyniesienia czegoś mającego pewną wrtość materialną, to jest to afront. Pokazuje, ze zależy mu nie tyle na określonych gościach, co na ich handlu wymiennym (preferowany ten kto da więcej). Gość mający honor na coś takiego nie przystanie i nie będzie z siebie robił klakiera (możesz przyjść pod warunkiem że się zachowasz tak jak ci każemy). Za pieniądze to on może sobie pójść np. na koncert.
    • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 16:13
      To jest jednak strasznie infantylne - kojarzy się z dziećmi, które
      dyktują rodzicom listy do Św. Mikołaja, że chciałyby pod choinkę
      kolejkę elektryczną.

      Poza tym, goście moga nie życzyć sobie, by ich pieniądze szły np. na
      powodzian albo inny charytatywny cel, bo może idea pomagania
      nieznanym ludziom jest im obca.

      Ogólnie w takim obyczaju tkwi paskudne założenie, że wesele łączy
      się z ponoszeniem przez gości wydatków...







      • bubster Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 17:11
        Mi sie wydaje, ze w tym chodzi o to, że to nie jest "dyspozycja dla
        gościa" tylko informacja "jak już i tak chcesz sie wykosztować na
        kwiaty, to moze lepiej dac te pieniądze powodzianom"
        • my.day Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 17:26
          bubster napisała: "jak już i tak chcesz sie wykosztować na
          > kwiaty, to moze lepiej dac te pieniądze powodzianom"

          I w tym jest sęk - może ja wcale nie miałam zamiaru się
          wykosztowywać, przecież można przynieść piękne róże z władnego
          ogrodu.
          A tak btw - teraz w sezonie kwiaty są bardzo tanie, ostatnio
          płaciłam 3zł za róże. Za 20zł można mieć bukiet, wino za 20zł ni
          będzie należało do najlepszych.
          • nchyb Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 17:39
            może młodzi zakładają, że wykosztowałabyś się jednak na cieplarniane
            storczyki?... wink
          • bubster Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 10:07
            > I w tym jest sęk - może ja wcale nie miałam zamiaru się
            > wykosztowywać, przecież można przynieść piękne róże z władnego
            > ogrodu.

            no to przynieś róże i po krzyku
            • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 10:50
              Nie może przecież przynieść róż, bo prosili o herbatę!

              A tak się zastanawiam, czy to nie są jakieś pozostałości z czasów
              komuny. Wtedy "lepsza" herbata była rarytasem i ogólnie nie było co
              jeść, więc prezent spożywczy był jak najbardziej na miejscu. Ale
              dziś? Herbata w każdym sklepie, kawa, i co kto chce.

              A ja na swoim ślubie poproszę gości o kaszankę. Uwielbiam kaszankę.
              • matylda1001 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 11:43
                zagubiona11 napisała:

                > Nie może przecież przynieść róż, bo prosili o herbatę!<

                Można. Jak zauważyłam na kazdym z tych ślubów młodzi dostawali
                równiez kwiaty, czasami piękne wiązanki. Ktos nie doczytał, ktoś się
                wyłamał, komuś tak było wygodniej. Nikt do tych ludzi nie miał żalu.
                Była to akurat taka ilość kwiatów, nad którą można zapanować. Kocham
                kwiaty i wszelkie zielsko, i wiele razy z żalem patrzyłam na to, co
                sie dzieje z kwiatami na weselu. Stoją upchane w kacie sali, a
                czasami nawet zostają zapomniane w bagażniku samochodu. W
                poniedziałek lądują w smietniku. Szkoda pieniędzy gości, a przede
                wszystkim szkoda samych kwiatów.

                >A ja na swoim ślubie poproszę gości o kaszankę. Uwielbiam kaszankę.<

                Ja teżsmile Jak mnie zaprosisz, to przyniosę Ci taką, jakiej jeszcze
                nigdy nie jadłaś. Robi taki jeden facet w/g starej recepturysmile
      • matylda1001 Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 20:23
        zagubiona11 napisała:

        > Ogólnie w takim obyczaju tkwi paskudne założenie, że wesele łączy
        się z ponoszeniem przez gości wydatków...<

        Udawanie, że goście nie zauważą poniesionych wydatków to dopiero jest
        paskudne założeniesmile



        • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 08:46
          Goście nie muszą zauważać wydatków, a nawet nie wypada, żeby
          zauważali. Wydatki to sprawa tego, który płaci za imprezę i
          zaprasza, a uwagi typu: "aleście się wykosztowali" albo "co tak
          skromnie, nie stać was na więcej?" są niedopuszczalne.
          • matylda1001 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 12:08
            zagubiona11 napisała:

            > Goście nie muszą zauważać wydatków, a nawet nie wypada, żeby
            zauważali. Wydatki to sprawa tego, który płaci za imprezę i
            zaprasza, a uwagi typu: "aleście się wykosztowali" albo "co tak
            skromnie, nie stać was na więcej?" są niedopuszczalne.<

            Tu racja, ale chyba sie nie zrozumiałyśmy. Napisałaś:
            "Ogólnie w takim obyczaju tkwi paskudne założenie, że wesele łączy
            się z ponoszeniem przez gości wydatków..." Ja napisałam, że paskudnym
            założeniem jest to, że goście nie zauważą poniesionych przez siebie
            wydatków.

            Wesele to spory wydatek tak dla zapraszających, jak i zaproszonych.
            Obie strony zdają sobie z tego sprawę. Dlatego czasami warto się w
            ogóle zastanowić czy nalezy daną osobę zaprosić, bo chcąc zrobić jej
            przyjemność, mozna sprawić spory kłopot. Moim zdaniem takie gadanie,
            że zapraszam nie dla prezentu i gość może nic nie przynieść jest
            zwyczajnie głupie. Wiadomo, że tak się nie stanie, bo żaden gość nie
            przyjdzie bez prezentu. Nie wiem, zapożyczy się, odejmie sobie od
            ust, ale coś tam przyniesie, żeby nie czuł się upokorzonym.

            • plisowanka Re: Ślub - kwiaty 26.06.10, 18:09
              matylda1001 napisała:
              > Dlatego czasami warto się w
              > ogóle zastanowić czy nalezy daną osobę zaprosić, bo chcąc zrobić jej
              > przyjemność, mozna sprawić spory kłopot. Moim zdaniem takie gadanie,
              > że zapraszam nie dla prezentu i gość może nic nie przynieść jest
              > zwyczajnie głupie. Wiadomo, że tak się nie stanie, bo żaden gość nie
              > przyjdzie bez prezentu. Nie wiem, zapożyczy się, odejmie sobie od
              > ust, ale coś tam przyniesie, żeby nie czuł się upokorzonym.

              Cóż za pokrętny sposób myślenia. Gość nie będzie się czuł upokorzony, dopóki zapraszający nie pozwoli mu się tak poczuć.
              Zapraszający znający trudną sytuację materialną gościa może zastrzec, że od niego nie oczekuje żadnego prezentu i że wystarczą mu same życzenia. Gość lepiej się z czymś takim poczuje niż po pominięciu go na liście gości wyłącznie z powodu jego biedy. To dopiero afront!

              Pondadto gość może przynieś prezent symboliczny, np. kwiatek z ogrodu lub coś własnoręcznie zrobionego.
              • matylda1001 Re: Ślub - kwiaty 26.06.10, 19:48
                plisowanka napisała:

                >Cóż za pokrętny sposób myślenia...Zapraszający znający trudną
                sytuację materialną gościa może zastrzec, że od niego nie oczekuje
                żadnego prezentu i że wystarczą mu same życzenia.

                Daj spokój... Gdybym była biedna nigdy nie poszłabym zaproszona w ten
                sposób, czułabym się upokorzona bardziej niż pominięciem. Pominięcie
                potraktowałabym jako wyraz zrozumienia dla mojej sytuacji. Musiałabym
                coś wykombinować, żeby też sprawić przyjemność, albo odmówić udziału
                w uroczystości. W żadnym wypadku bym nie poszła na wesele z kwiatkiem
                z ogródka. Z czymś zrobionym własnoręcznie (eleganckim i oryginalnym)
                bym poszła, ale nie traktowałabym tego jako brak prezentu. Za
                komfortową sytuację uważam taką, gdy zapraszający nie robi tego typu
                uwag, ale nie obraża się, gdy mu się za ten idiotyczny "talerzyk" nie
                zwróci. Dlatego warto się zastanowić, czy zaproszeniem sprawi się
                gościowi przyjemność, czy raczej kłopot.
            • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 28.06.10, 10:12
              > Wesele to spory wydatek tak dla zapraszających, jak i
              zaproszonych. Obie strony zdają sobie z tego sprawę.

              Myślę, ze mówimy o dwóch różnych sprawach.

              Zaproszenie na ślub to coś innego niż zaproszenie na wesele.

              Rozumiałam, że w tym wątku mówimy o zaproszeniach na ślub (czyli
              zapraszamy koleżankę z pracy, sąsiada, szefa ojca pana młodego wraz
              z małżonką) i na zaproszeniach zamieszczamy uwagę: kwiaty nie,
              wolimy herbatę. Otóż to uważam za całkiem niezgodne z zasadami
              savoir-vivre i nigdy bym takiego zaproszenia nie przyjęła. Nie dość,
              że poświęciłabym czas na stanie w dusznym kościele/UC w sobotnie
              popołudnie, to jeszcze musiałabym ranek poświęcić na latanie po
              delikatesach, żeby kupić herbatę/wino. Deliberacje: jakie wino jest
              wystarczająco eleganckie i ile mogę wydać płacąc za zaszczyt stania
              w tej duchocie przekraczałyby już granice mojej tolerancji.

              • baba67 Re: Ślub - kwiaty 28.06.10, 10:40
                Dlatego uwazam, ze delikatna sugestia dobrowolnej wplaty na konto czy informacja
                o skarbonce na zaproszeniu jest lepsza. I wcale sie z SV nie kloci. Domagania
                sie wina i herbaty jest nieeleganckie, chyba ze puszcza sie info po paczce
                przyjaciol, ktorzy i tak wiedza ze wino zostanie wykorzystane na impreze
                poimprezowa.
      • annakate Re: Ślub - kwiaty 24.06.10, 20:38
        ostatnio przekonało mnie kiedy na zaproszeniach byla wierszowana calkiem
        zgrabnie prosba o ksiązki zamiast kwiatów - państwo młodzi wyjeżdżali nastepnego
        ranka na 2 tygodnie i kwiatami i tak by się nie nacieszyli, a wręcz mieliby
        kłopot - głupio wyrzucić od razu po otrzymaniu, a zostawić na 2 tygodnie w
        opuszconym mieszkaniu tez nie za bardzo, bo moglyby byc niezachęcacjące
        wizualnie i zapachowo
    • e._ Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 07:57
      Spotkałam się z dość zabawnym zwyczajem, nie wymuszonym przez
      narzeczonych ale z inicjatywy ich przyjaciół, że zamiast kwiatków
      mnóstwo osób dawało im zwyczajną gałązkę drzewa z przywiązanymi
      wstążeczką w różnych miejscach między listkami... zrolowanymi
      kuponami totolotka!
      Ślub był studencki, zimowy, zabawny a w dodatku coś tam podobno
      trafili...
      • baba67 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 11:19
        Dla mnie udawanie, ze wesele to nie wydatki dla obu stron to jest dopiero
        hipokryzja. A skarbonka na rozne cele-naprawde sympatyczna. Choc oczywiscie
        nbardziej elegancko byloby podac nr konta z zaznaczeniem ze darowizna jest
        ABSOlUTNIE DOBROWOLNA.
        Kwiaty sa tanie, ale jakie to ma znaczenie-mialas kupic roze zza 3 zl-daj trzy
        zlote-czasem potrzebujace sa tak biedni ze ten boheb
        nek chleba za trzy zlote robi roznice.
    • cichydeszcz Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 11:26
      Po prostu uszanować prośbę Młodej Pary.
      Nie każdy kwiaty uważa za miły prezent.

      Sama nie znoszę kwiatów - mój kot je obryza i później źle się czuje.
      O stłuczonych przez kota wazonach nawet wspominac nie warto smile
      • matylda1001 Re: Ślub - kwiaty 25.06.10, 12:15
        cichydeszcz napisała:

        > Po prostu uszanować prośbę Młodej Pary.<

        O to własnie chodzi. Moja kicia kwiaty zostawia w spokoju, ale zjada
        wstążeczki, ozdoby, a wysokich, wąskich, niestabilnych wazonów juz
        dawno temu mnie pozbawiłasmile
        • agulha Re: Ślub - kwiaty 27.06.10, 00:48
          Jest też zwyczaj, bardzo popularny w Rosji, ale i u nas kiełkujący, że młoda
          para jedzie i składa otrzymane kwiaty pod wybranym pomnikiem. Na przykład w
          Warszawie pod pomnikiem Powstania Warszawskiego. Znajoma para instruktorów
          harcerskich złożyła kwiaty na grobie Aleksandra Kamińskiego. W Leningradzie
          widziałam [lata temu] młodą parę z takimi kwiatami pod pomnikiem przerwania
          blokady Leningradu.
          Notabene raz widziałam parę w Warszawie przy pomniku żołnierzy radzieckich.
          Ciekawe, czy to byli jacyś rosyjscy ekspaci?
          • bobralus Re: Ślub - kwiaty 27.07.10, 00:19
            Obyczaje się zmieniają i ja uważam za wspaniały pomysł, aby zamiast wyrzucać
            pieniądze na kwiaty, które jak ktos slusznie zauwazyl, zwiedna gdzies w rogu
            sali albo bagazniku, wydac te nieraz kilka tysiecy na fajny cel - czyjes
            leczenie, pokarm dla zwierzat. A jesli ktos miałby się czuc urażony tym, że
            komuś pomaga ("bo ta idea jest mu calkowicie obca"), to imho jest zwyczajnym
            socjopata lub gleboko nieszczesliwym czlowiekiem, ktory dodatkowo musi ta swoja
            rozpacza epatowac na okolo.
            Tak samo nie rozumiem skojarzen typu - slub = duszna sala/kosciol + kupowanie
            tej cholocie co bierze slub milego upominku. Jeżeli sprawienie komuś radości i
            towarzyszenie mu w szczesliwym dla niego dniu niesie tylko takie skojarzenia, to
            faktycznie lepiej zostac w domu.
            Tak to juz jest, ze pewne zwyczaje odchodza do lamusa, raz to dobrze a raz zle,
            ale naprawde po co doszukiwac się jakiegoś strasznego upadku obyczajów w tym, że
            ktoś prosi o to, zeby nie wykosztowywać się na coś, co po prostu sie zmarnuje, a
            przeznaczyc te pieniadze na coś co może komuś przyniesc faktyczna korzysc?
            Lepiej udawać, że nie jest sie zaskoczonym tym, ze w Polsce przynosi się kwiaty
            na slub i ze uwaza się to za bezsensowny zwyczaj (ktorego oficjalnie nie ma)?
            Mozna zawsze napisac to w tonie nie nakazujacym niczego z gory - Jesli
            bedziecie Panstwo mieli ochote dac nam upominek w postaci kwiatów, to zamiast
            tego prosimy o przekazanie pieniedzy na... Sprawi nam to o wiele wieksza
            przyjemnosc.

            Z doswiadczenia wiem, ze takie zamienniki gosciom się podobają - glownie ze
            wzgledow egocentrycznych, po tych setkach zlotych wydanych na fryzjera, buty i
            kiecki, milo jest o sobie pomyslec jak o filantropie...
            • zagubiona11 Re: Ślub - kwiaty 27.07.10, 12:42
              Bardzo ciekawa ta Pani wypowiedź i muszę na nią zareagować, jako ta,
              która tradycyjnie z okazji ślubu wręcza kwiaty a nie artykuły
              spożywcze oraz, jak to Pani określiła, „zwyczajna socjopatka lub
              głęboko nieszczęśliwy człowiek, który dodatkowo musi tą swoją
              rozpaczą epatowac naokoło”. Pozwolę sobie odnieść do wybranych
              tylko fragmentów:

              > Obyczaje się zmieniają i ja uważam za wspaniały pomysł, aby
              zamiast wyrzucać pieniądze na kwiaty,

              Proszę zapytać kwiaciarzy i innych plantatorów goździków, czy
              podzielają Pani zdanie. Oraz ludzi, którzy produkują wstążki i rózne
              fidrygałki do bukietów.

              > wydac te nieraz kilka tysiecy na fajny cel – czyjes leczenie,
              pokarm dla zwierzat. A jesli ktos miałby się czuc urażony tym, że
              komuś pomaga ("bo ta idea jest mu calkowicie obca"), to imho jest
              zwyczajnym socjopata lub gleboko nieszczesliwym czlowiekiem, ktory
              dodatkowo musi ta swoja rozpacza epatowac na okolo.

              Dawanie prezentów jest jednym z najbardziej naturalnych odruchów.
              Dla mnie dawanie prezentu to przekazywanie czegoś z ręki do ręki. To
              daje satysfakcję nieporównywalną z przelaniem pieniędzy na konto
              fundacji. Przelanie pieniędzy na powodzian kojarzy mi się ze sferą
              biznesową – dokonanie wpłaty na rzecz kontrahenta. Wręczenie kwiatów
              to zupełnie inna czynność i, moim zdaniem, nie należy tego mylić.
              Wręczam kwiaty, bo kupowanie kwiatów sprawia mi przyjemność, poza
              tym nie jest kłopotliwe, bo kwiaciarnie są wszędzie. Kupienie
              zamówionego przez młodych prezentu jest kłopotem dla gości - nawet
              kupienie książki (czy ucieszą się z Sienkiewicza, Gombrowicza czy
              Kapuścińskiego?). A już zamówienie „dobrej herbaty” to problem dla
              kogoś, kto zna tylko Liptona w jednorazowych torebkach.

              Co zaś do wpłat na rzecz różnych fundacji - za każdym razem, kiedy
              przekazuję np. 50 zł na zbożny cel, zawsze się zastanawiam, czy moi
              bliscy, wobec których mam zobowiązanie moralne, są należycie
              finansowo zabezpieczeni. I czy te 50 zł., które daję obcym ludziom,
              raczej nie powinno powędrować do kieszeni mojej babci, która kupi
              sobie za nie leki/słodycze?

              > Tak samo nie rozumiem skojarzen typu - slub = duszna sala/kosciol
              + kupowanie tej cholocie co bierze slub milego upominku. Jeżeli
              sprawienie komuś radości i towarzyszenie mu w szczesliwym dla niego
              dniu niesie tylko takie skojarzenia, to faktycznie lepiej zostac w
              domu.

              Nie „chołocie” tylko „hołocie”, jeśli już. Poza tym nie zauważam,
              żeby w tym wątku ktoś - oprócz Pani - wyrażał się pogardliwie
              (ortograficznie czy też nie).

              Co zaś do towarzyszenia młodym w tłumie i zaduchu w tym szczęśliwym
              (dla nich) dniu, to dla dużej części zaproszonych jest to obowiązek.
              Bo się zostało zaproszonym, bo wypada, bo należy podtrzymywać więzi
              rodzinne i społeczne. I stałym odrzucaniem zaproszeń i unikaniem
              ślubnych tłumów i zaduchu skutecznie można sobie zapracować na
              tytuł socjopaty. Więc Pani rada „zostać w domu” naprawdę nie jest
              radą dobrą.

              • baba67 Re: Ślub - kwiaty 27.07.10, 17:26
                Tu byla mowa o osobie ktora ma zle taki zwyczaj a nie takiej ktora LUBI wreczac
                kwiaty. Kazdy lubi. Jednak dlaczego ja mam sie przejmowac losem plantatorow
                kwiatow bardziej niz powodzianami ?
                Napedzanie komus koniunktury to tez dzialanie biznesowe. Pomoc potrzebujacym to
                juz zdecydowanie filantropia. Czy naprawde zanim dam 10 zl na powodzian (zamiast
                kwiatow) musze pytac wszystkie babcie i ciocie emerytki czy aby maja na cukierki
                w tym miesiacu? Moze dac im ta dyche na leki, a slub po prostu nie isc?
                Bardzo sie zagubilam w tym tekscie, bo jakos logiki w nim nie widze, moze procz
                zlosliwego wytykania komus bledow ortograficznych i przeczulenia na punkcie
                wlasnej osoby.
              • terion Re: Ślub - kwiaty 28.07.10, 14:56
                > Wręczam kwiaty, bo kupowanie kwiatów sprawia mi przyjemność, poza
                tym nie jest kłopotliwe, bo kwiaciarnie są wszędzie. Kupienie
                zamówionego przez młodych prezentu jest kłopotem dla gości - nawet
                kupienie książki

                Więc żeby nie robić sobie kłopotu kupisz kwiaty, które młodzi będą mieli w rękach góra przez 10 sekund, a niezwłocznie po weselu je wyrzucą razem z 50 kolejnymi bukietami. Twój wybór.
                • bobralus Re: Ślub - kwiaty 01.08.10, 18:28
                  Proszę mi wybaczyć bład ortograficzny, ale pisałam post juz bardzo zmęczona,
                  poza tym rzadko mam do czynienia ze słowem hołota w jezyku pisanym. Swoją drogą
                  zupełnie szczerze ciekawa jestem, co savoir vivre mówi o wypominaniu innym
                  błędów jezykowych?

                  Odnosiłam się do słów osoby, która napisała:

                  >>>Poza tym, goście moga nie życzyć sobie, by ich pieniądze szły np. na
                  powodzian albo inny charytatywny cel, bo może idea pomagania
                  nieznanym ludziom jest im obca.

                  Nie mowiono tu o wyborze moja kaleka uboga ciotka - nieznany powodzianin a o
                  wyborze wiązanka kwiatów, która zaraz zwiędnie - pomoc pokrzywdzonym ludziom.
                  Przeinaczanie moich i tej osoby slow w taki sposób aby wyszło na to, że
                  wrzucenie 50złotych do skarbonki na cel charytatywny oznacza pozbawienie tej
                  pomocy swoich bliskich jest czystą demagogią.

                  Owszem nie kupuję rzeczy, które moim zdaniem są bezsensowne - futer, ciętych
                  kwiatów, krasnali ogrodowych czy elektronicznych otwieraczy do konserw. Czy pani
                  kupuje wszystko niezaleznie od swoich przekonań, aby zapewnić byt właścicielom
                  salonów futrzarskich czy odlewni rzeźb gipsowych? Ten argument też zupełnie mnie
                  nie przekonuje. Po prostu nie widzę sensu w kupowaniu czegoś, co ani mnie ani w
                  tym wypadku panstwu mlodym nie sprawi radości, na szczescie mamy wolny rynek.
                  Pani zdaje się chciałaby mieć w Polsce Chiny, w ktorych w pewnej prowincji
                  nakazano wszystkim dorosłym męzczyznom palić papierosy, aby wzrosły obroty
                  lokalnej wytwórni tytoniu?

                  >>>>Co zaś do towarzyszenia młodym w tłumie i zaduchu w tym szczęśliwym
                  (dla nich) dniu, to dla dużej części zaproszonych jest to obowiązek.
                  Bo się zostało zaproszonym, bo wypada, bo należy podtrzymywać więzi
                  rodzinne i społeczne.

                  Skoro komuś zależy na więzach rodzinnych, to dlaczego? Dlatego ze są to bliscy,
                  których się kocha (wtedy nie jest to obowiązek a wlasnie radość) czy dlatego, że
                  "tak trzeba" lub "moge coś z tego mieć" - te dwa ostatnie sposoby rozumowania są
                  mi całkowicie obce także nie podejmuje się polemiki w tym zakresie.

                  >>>>>>>Nie dość, że poświęciłabym czas na stanie w dusznym kościele/UC w
                  sobotnie popołudnie, to jeszcze musiałabym ranek poświęcić na latanie po
                  delikatesach, żeby kupić herbatę/wino. Deliberacje: jakie wino jest
                  wystarczająco eleganckie i ile mogę wydać płacąc za zaszczyt stania w tej
                  duchocie przekraczałyby już granice mojej tolerancji.

                  Nie jest to pani zdaniem wyrazenie pogardliwe i jasno określające niechetny
                  stosunek do państwa mlodych i całej uroczystości?

                  Dla mnie prezent to coś, czym sprawiam komuś innemu radość. Czy prezent w
                  postaci zrobienia czegoś dobrego dla ludzi/zwierzat i przyniesienia
                  radości/satysfakcji "obdarowanym" panstwu mlodym kojarzy się z zimną sferą
                  biznesową? Ja to odczytuje jako logiczny i ciepły gest w stronę potrzebujących.
                  Przeciez nie ma tu rozliczania kto i ile przelał, nikt nie wystawia faktur.
                  Chodzi o prosty, miły gest i dziwi mnie to doszukiwanie się na siłę upadku
                  kwiaciarstwa, wpędzania w ubóstwo najbliższych i wyrachowania państwa młodych.
                  Proszę wybaczyć, ale mnie taka postawa zawsze bedzie się kojarzyć ze
                  zgorzknieniem i paranoiczną tendencja do doszukiwania się u innych za wszelką
                  cenę złych intencji.

                  Na koniec -> Proszę zauważyc, że nie piszę o oczekiwaniu w zamian za kwiaty
                  herbaty czy wina - rozumiem, ze to już moze byc odebrane jako coś nietaktownego
                  i oczekiwanie na podarunki. Mnie osobiście nie sprawiłoby to trudności ani
                  przykrości, bo zawsze wolę kupić coś się przyda, ale cała moja wypowiedź
                  dotyczyła li tylko prośby o datki na cele charytatywne.
    • 25wanilia Re: Ślub - kwiaty 15.08.10, 11:09
      Nigdy więcej nie wezmę na ślub kwiatów. To wyrzucanie pieniędzy, a w zasadzie
      nikt nie ma z nich radości. Sama uwielbiam kwiaty i na ostatni ślub na którym
      byłam zamówiłam piękną (w moim odczuciu) wiązankę za którą sporo zapłaciłam.
      Para młoda nawet na nią nie spojrzała gdy ją im wręczałam, a potem widziałam mój
      bukiet w dusznej sali w wiadrze z innymi kwiatami, ściśnięty, gdzieniegdzie
      połamany i omdlały. I było mi trochę przykro.
      Młodzi wyjechali już we wtorek na parę dni.
      Już nigdy nie zmarnuję kasy na kwiaty na ślub. Jeśli para wyraża jakąś wolę na
      zaproszeniu (np. maskotki, przybory szkolne itp) to należy ją spełnić. A jeśli
      nie - to do prezentu lub koperty dołączam ładne pudełko czekoladek (koszt nawet
      niższy niż kwiaty).
      Na jednym ślubie panna młoda dostała oryginalny bukiet... Składał się z wałka,
      tłuczka, jakiegoś szpikulca itp. Fajnie to wyglądało i wzbudzało zainteresowanie.
      Ostatnio ponoć popularniejsze staje się dawanie kuponu lotka.
      • bursztyn9 Re: Ślub - kwiaty 23.08.10, 09:06
        a ja mam zaproszenie na ślub z wierszykiem, że mocniej niż róża ,
        tulipan czy stokrotka ucieszą ich kupony totolotka
        • fajnastokrotka Re: Ślub - kwiaty 11.04.11, 08:49
          Ja.kupiłam.taki.bukiecik.myślę.że.bardziej.się.przyda.niż.kwiaty.allegro.pl/bukiet-z-recznikow-prezent-na-slub-wesele-i1536396386.html

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka