shewerewolf
12.09.10, 16:02
Witam,
chciałam poprosić o ocenę mojej postawy w radzeniu sobie z konkretnym problemem. Do rzeczy. Bardzo irytują mnie niezapowiedziane wizyty. Kiedyś w niedziele rano, kiedy piliśmy z mężem poranną herbatę zadzwonił jego kuzyn i zapytał co robimy. Mój mąż (przeczuwając, chęc odwiedzenia nas) odpowiedział , że zaraz wychodzimy z domu, na co otrzymał odpowiedz"no właśnie z Agnieszka i małym stoimy u was pod blokiem". Ponieważ w domu panowal nieład, a my nie byliśmy w nastroju na odwiedziny rzeczywiście byliśmy zmuszeni opuścic mieszkanie.W/w kuzynowi powiedziałam, że zapraszamy następnym razem i żeby nas uprzedzili, to byśmy coś przygotowali. Tu moje pytanie: czy zachowałm się dobrze zgodnie z zasadami SV?
Dlaczego w dobie telefonów komurkowych i internetu nie można uprzedzić o chęci odwiedzin?
Ponadto, czy gdy odwiedza was"bliższa" rodzina typu rodzice to uprzedzają? moaj sugestia, żeby zadzwonić przed przyjściem spotkała się z niezadowoleniem, bo przecież jesteśmy bliską rodziną. Ale pewnego dnia mialą miejsce sytuacja, że odwiedzający rodzic "nakryl" nas w dosyć intymnej sytuacji. NAdmienie , że odwiedziny miały miejsce o godzinie 17. I jak podejśc do tej kwestji? Czy intymnne sytuacje nie pwoinny mieć miejsca w ciągu dnia z obawy przed odwiedzinami?? Moja postawa spotyka sie z brakiem zrozumienia.