Dodaj do ulubionych

SV a asertywność

21.09.10, 13:07
Czy zdarza się Wam być w sytuacjach, w których macie do wyboru: albo asertywność albo savoir-vivre?

Ja często, i chodzi zawsze o tę sama osobę.
Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Co wybrać.
Na razie zawsze wybieram SV, ale na dłuższa metę zaczyna mi już brakować możliwości zadbania o swoją prywatność i godność tak, aby nie zachować się z lekka agresywnie. Ta osoba nadużywa swojej pozycji. Jest natrętna.
Obserwuj wątek
    • bene_gesserit Re: SV a asertywność 21.09.10, 13:35
      > Na razie zawsze wybieram SV, ale na dłuższa metę zaczyna mi już brakować możliw
      > ości zadbania o swoją prywatność i godność tak, aby nie zachować się z lekka ag
      > resywnie.

      I to agresywne zachowanie jest wg ciebie asertywne? Nic bardziej mylnego.
      • beata2802 Re: SV a asertywność 21.09.10, 16:56
        Jeśli ktoś nachalnie narusza moją godność albo prywatność (na zmianę), to jak Waszym zdaniem należy się zachować?
        • bene_gesserit Re: SV a asertywność 21.09.10, 17:36
          Odpuscic sobie relację z ta osoba, albo - jesli sie nie da, ogranicz kontakty do minimum.
          • baba67 Re: SV a asertywność 21.09.10, 20:35
            Powtarzanie metoda zdartej plyty opewnych prawd ktore jeszcze do tej osoby nie dotarly nie jest zachowaniem agresywnym. Na prawdziwa agresje reagujemy spokojna zapowiedzia zlozenia doniesienia o nekanie.
            choc sa sytuacje ( w naszym kraju az nadto czeste) kiedy musimy sie zachowywac nieasertywnie-szef-bufon w malym miasteczku z 70 % bezrobociem.
          • beata2802 Re: SV a asertywność 22.09.10, 14:13
            Chciałabym przestać się kontaktować, ale to bliski krewny, i dość już stary. Nie wypada zerwać kontaktów.
            Za to kontaktowanie się tylko od czasu o czasu jest raczej niemożliwe. Nie odzywanie się przez dwa tygodnie jest traktowane jak opuszczenie, i usilne oczekiwanie na jego śmierć.

            Osoba jest naprawdę bardzo męcząca. Ma chyba coś w rodzaju borderline personality disorder (nawet psychoterapeuci nie chcą przyjmować tych osób na terapię, bo są tak męczące).
            • velluto Re: SV a asertywność 22.09.10, 14:22
              eata2802 napisała:

              > Chciałabym przestać się kontaktować, ale to bliski krewny, i dość już stary. Nie wypada zerwać kontaktów.

              To twój wybór. Sama chcesz.

              > Za to kontaktowanie się tylko od czasu o czasu jest raczej niemożliwe. Nie odzy
              > wanie się przez dwa tygodnie jest traktowane jak opuszczenie, i usilne oczekiwa
              > nie na jego śmierć.

              No i? Błędem było przyzwyczajenie go do TAK CZĘSTYCH kontaktów. Z dalszą rodziną (czyli od poziomu wujka począwczy) spotykam się raz na kwartał, albo i rzadziej, męczących nudziarzy unikam skutecznie latami, i guzik mnie obchodzi czy "to wypada".
              >
              > Osoba jest naprawdę bardzo męcząca.

              są sytuacje, których się nie da rozwiązać w białych rękawiczkach. Albo się skupia na "co ludzie powiedzą" i hoduje wrzody na żołądku, albo się przestaje przejmować fochami i oddycha z ulgą.
            • baba67 Re: SV a asertywność 22.09.10, 14:51
              Czy jest to zamozny krewny na po ktorym liczysz na spadek? Czy jest to bliski kumpel Twojego szefa ktory moze wylac Cie z roboty?W obu tych wypadkach rozumiem Twoj problem. W innych-wybacz, nie za bardzo. CO Z TEGO ZE czlowiek sie obraza ze sie nie kontaktujesz przez 2 tygodnie? No sie sie obrazi.Jesli dzwoni-zamien kilka zdan i zakoncz rozmowe, jesli przychodzi niezapowiedziany-nie wpuszczaj-zaden SV nie mowi o obowiazku otwierania drzwi kazdemu, komu przyjdzie ochota do nas zapukac.Nie ma tez obowiazku tracenia czasu na nudne rozmowy przez telefon-masz swoje zycie, swoja rodzine i swoje obowiazki.
              Oplotkuje przed rodzine? Alez oni chyba go znaja-prawda? A zreszta co Cie to obchodzi?
              Jesli liczysz na spadek-coz -cierp, na takie pieniazki tez trzeba zapracowac.
              • pavvka Re: SV a asertywność 22.09.10, 15:09
                Też mnie zastanawia co autorka wątku miała na myśli pisząc "Ta osoba nadużywa swojej pozycji." O jaką pozycję chodzi?

                SV nie narzuca obowiązku utrzymywania bliskich i regularnych kontaktów z ludźmi, których nie lubimy, a już zwłaszcza z takimi, które wobec nas zachowują się nie w porządku.
            • bene_gesserit Re: SV a asertywność 23.09.10, 00:55
              To malo ma wspolnego z s-v, ale napiszę. Do zastosowania na zasadzie lub/i

              * przemysl, czemu decydujesz sie na kontakty z ta osoba. Poczucie winy? Milosc? Wstyd (przed tym, co powie rodzina i znajomi, kiedy odmowisz opieki)? Wzgledy materialne? Czymkolwiek to jest, znajdz to i rozwaz, czy psychiczne cierpienie, ktore ci ten pan zadaje, jest tego warte. Jesli nie jest, zerwij kontakty. Jesli nie - potraktuj sprawe jak twoj wybor. Czyli nie 'robie to, bo muszę', ale 'robię to, bo chcę'. To zasadnicza roznica.

              * zaakceptuj jego stan. Prawdopodobnie masz na to, jak sie zachowuje maly wplyw. Ale przeciez jego zachowanie to JEGO zachowanie. Swiadczy o nim, cokolwiek zrobi okropnego czy cokolwiek raniącego powie. To jest on, nie ty. To chyba ktos ci bliski, jesli tak latwo cie rani, co? Jestes dorosla, masz swoje zycie i swoje sukcesy, jakkolwiek cie on ocenia, to nie zmienia wartosci twojego zycia i tego, czego dokonalas.

              * teraz hardcore: naucz sie mu wspolczuc. To jest trudne, ale mozliwe: ile razy zacznie sie wrednie zachowywac, pomysl, jak bardzo smutne musi byc zycie kogos, kto sie tak zachowuje. Rodzina unika z nim kontaktu, musi ich psychicznie szantazowac, zeby go z ulga nie zostawili. Jest starszy, pewnie nie najzdrowszy, byc moze ma poczucie ze malo go juz w zyciu dobrego czeka. Wkurw, zlosc i poczucie krzywdy bardzo dobrze rownowazy wspolczucie - magicznie sie wtedy rozplywaja i nie trzeba godzinami rozpamietywac swojej krzywdy, ze jak on mogl, ze to niesprawiedliwe i wredne, co powiedzial.

              * naucz sie stawiania granic. Wkurzyl cie niemozliwie? Powiedzial jakas wredna uwage? Wyjdz. Krotkie wyjasnienie: 'wujku, twoje zachowanie jest nie do przyjecia, zdenerwowalam sie i wychodze, zajrze w przyszlym tygodniu'. Bez wdawania sie w tlumaczenia, dyskusje itd. Postanowilas wyjsc, powiedzialas mu czemu i wychodzisz i malo cie obchodzi, co on na to, do widzenia. Ty zlapiesz drugi psychiczny oddech na spacerku albo kawie z ciastkiem, on byc moze polapie sie, ze jego okreslone zachowania niosa okreslone konsekwencje, a to tylko lepiej dla ciebie. To samo dotyczy rozmow telefonicznych: 'jesli nie zmienisz tonu, odkladam sluchawkę'. Tylko badz przygotowana na to, ze bedziesz musiala to zrobić.

              * szukaj pomocy specjalistow, mimo wszystko. Byc moze to nie borderline, ale jakas dolegliwosc neurologiczna, depresja czy cos w tym stylu i da sie to wyleczyc albo zalezyc z pozytkiem dla niego i dla ciebie.

              *rozejrzyj sie za treningiem asertywnosci. Wiele pozytecznych rzeczy sobie podczas niego bedziesz mogla uswiadomic, a i nauczysz sie uchylac przed ciosami, nawet tymi nie wiem jak celnymi. Trzymaj sie.
    • majaa Re: SV a asertywność 22.09.10, 13:10
      beata2802 napisała:

      > Czy zdarza się Wam być w sytuacjach, w których macie do wyboru: albo asertywnoś
      > ć albo savoir-vivre?
      >

      Ale przecież asertywność wcale nie kłóci się z sv, a tym bardziej nie jest równoznaczna z agresją. Natomiast w przypadku wyjątkowych natrętów i prostaków asertywność nie do końca dobrze się sprawdza. Do niektórych niestety dociera tylko informacja podana w podobnym stylu, jaki sami stosują.

      > Ja często, i chodzi zawsze o tę sama osobę.
      > Nie wiem, jak sobie z tym radzić. Co wybrać.
      > Na razie zawsze wybieram SV, ale na dłuższa metę zaczyna mi już brakować możliw
      > ości zadbania o swoją prywatność i godność tak, aby nie zachować się z lekka ag
      > resywnie. Ta osoba nadużywa swojej pozycji. Jest natrętna.
      >
      • bene_gesserit Re: SV a asertywność 23.09.10, 00:59
        > Ale przecież asertywność wcale nie kłóci się z sv, a tym bardziej nie jest równ
        > oznaczna z agresją. Natomiast w przypadku wyjątkowych natrętów i prostaków aser
        > tywność nie do końca dobrze się sprawdza.

        I tak, i nie.
        Jedno z praw asertywnosci brzmi: 'masz prawo zachowywac sie nieasertywnie'. Wiec pozwolenie sobie na nieasertywnosc jest nad wyraz asertywne smile
        • nm.buba011 Re: SV a asertywność 23.09.10, 08:44
          bene_gesserit napisała:

          > Jedno z praw asertywnosci brzmi: 'masz prawo zachowywac sie nieasertywnie'. Wie
          > c pozwolenie sobie na nieasertywnosc jest nad wyraz asertywne smile

          - za pobicie (zachowanie nieasertywne) KK, przewiduje odpowiednie... sankcje.

          Prawdopodobnie byłaś trochę... zmęczona (wpis 0.59). smile
          Dobrze, że nie piszesz na forum o... grzybach.
          • bene_gesserit Re: SV a asertywność 23.09.10, 12:41

            Tak, przy kazdym poscie warto wspomniec, ze niebo jest niebieskie, a trawa mokra. Na wszelki wypadek, gdyby to jednak byl post o grzybach.

            Nie pamietam, kto postulowal, zeby nie pisac na tym forum zwlaszcza o piszących. Czy nie byles to ty?
        • chris1970 Re: SV a asertywność 23.09.10, 09:47
          Skoro jedna z zasad asertywności mówi, że nie trzeba zachowywać się asertywnie, to mnie to tylko utwierdza w przekonaniu, że asertywność, to nic innego jak grzeczne chamstwo smile Tak sobie nazywam asertywność.

          Wracając do meritum. Z opisu tego starszego człowieka wynika, że to niezły manipulant stosujący terror psychiczny. Zero kontaktu przez dwa tygodnie, oznacza oczekiwanie na jego śmierć. Nie ma nic lepszego jak pokonanie takiego własną bronią. Wystarczy wykorzystanie jakiejkolwiek czynności wykonanej przez tego człowieka i przedstawienie jej mu jako czyn szkodzący autorce wątku, czyli innymi słowy, należy zarzucać conieco temu człowiekowi, tak, żeby sam stał się ofiarą. Odczepi się szybko. Zwyczajnie, odwrócić relacje.
          • bene_gesserit Re: SV a asertywność 23.09.10, 12:45
            chris1970 napisał:

            > Skoro jedna z zasad asertywności mówi, że nie trzeba zachowywać się asertywnie,
            > to mnie to tylko utwierdza w przekonaniu, że asertywność, to nic innego jak gr
            > zeczne chamstwo smile Tak sobie nazywam asertywność.

            Alez skad.
            Chodzi mniej-wiecej o to, ze kiedy w ciemnym zaulku otoczy cie czterech roslych mlodzianow z nozami i kastetami i poprosza o twoj portfel, komorke i buty, to masz prawo zachowac sie nieasertywnie - w tym wypadku ulegle.
            Bo reakcja nieasertywna to nie jest tylko, jak zdaje sie sugerujesz, agresja. To rowniez zachowania pasywne i manipulanckie.

            > Wracając do meritum. Z opisu tego starszego człowieka wynika, że to niezły mani
            > pulant stosujący terror psychiczny. Zero kontaktu przez dwa tygodnie, oznacza
            > oczekiwanie na jego śmierć. Nie ma nic lepszego jak pokonanie takiego własną b
            > ronią. Wystarczy wykorzystanie jakiejkolwiek czynności wykonanej przez tego czł
            > owieka i przedstawienie jej mu jako czyn szkodzący autorce wątku, czyli innymi
            > słowy, należy zarzucać conieco temu człowiekowi, tak, żeby sam stał się ofiarą.
            > Odczepi się szybko. Zwyczajnie, odwrócić relacje.

            Gorzej, jesli starszy pan w czasie tego 'odstawienia' rzeczywiscie umrze, albo dostanie zawalu, wylewu itd. Zapewnilo by to jego krewnej traume i gigantyczne poczucie winy do konca zycia.
            • nm.buba011 Re: SV a asertywność 23.09.10, 21:51
              bene_gesserit napisała:

              > Alez skad.
              > Chodzi mniej-wiecej o to, ze kiedy w ciemnym zaulku otoczy cie czterech roslych
              > mlodzianow z nozami i kastetami i poprosza o twoj portfel, komorke i buty, to
              > masz prawo zachowac sie nieasertywnie - w tym wypadku ulegle.

              - złe rozumowanie. W przypadku przymusu, pozbawienia woli, nie można mówić o asertywności, gdzie nasz wybór, nie zmienia naszego położenia.

              Podobnie jest z negocjacjami, gdzie w przypadku braku jakiegokolwiek atutu, są one pozbawione sensu.
              • bene_gesserit Re: SV a asertywność 23.09.10, 22:52
                nm.buba011 napisał:
                bo ja napisalam:
                > > masz prawo zachowac sie nieasertywnie

                > - złe rozumowanie. W przypadku przymusu, pozbawienia woli, nie można mówić o a
                > sertywności,

                Czyli zgadzamy sie, ale to u mnie jest zle rozumowanie.
                Oj buba, naprawdę no.
                • nm.buba011 Re: SV a asertywność 26.09.10, 15:33
                  bene_gesserit napisała:

                  > Czyli zgadzamy sie, ale to u mnie jest zle rozumowanie.
                  > Oj buba, naprawdę no.

                  nie zgadzam się z Tobą i napisałem dlaczego.
                  • bene_gesserit Re: SV a asertywność 27.09.10, 12:29
                    E tam, po prostu sie czepiasz, bo tak już masz.
    • nm.buba011 nie ma wyboru. Asertywność to element s-v 25.09.10, 07:49


    • e.kiwi Re: SV a asertywność 26.09.10, 13:01
      Doskonale Cię rozumiem, Beato.
      Mamy to samo w bardzo bliskiej rodzinie. Nie do przyjęcia jest rozwiazanie typu "to niech zostanie sam, skoro jest TAKI", bo mamy w pamięci kilkadziesiat lat, gdy był wspaniałym człowiekiem. Trudno byłoby teraz, mimo tak wielu przykrości, godzić sie na te pełną cierpienia samotność.
      Część spośród nas wybrała drogę traktowania go cierpliwie i bez prostowania "jedynie słusznych teorii" jakie głosi i odnosi się do niego, jak do pacjenta, czyli cierpliwie spełnia obowiazki, rozumiejac ze współczuciem sytuację nie do pozazdroszczenia.
      Część druga niezwykle spokojnie wyjaśnia mu, w miarę potrzeby, że jest w błedfzie, a kiedy starszy pan się nieprzyjemnie denerwuje i upiera, nie dyskutują tylko spokojnie komunikują, że mają inne zdanie i przy nim pozostaną oraz, ze nie chcą o tym rozmawiać. a on musiał sie nauczyc to respektować, bo poczatkowo, gdy ignorował taki komunikat słyszał "no widzisz, zmuszasz mnie do wyjscia. Wpadnę w środę."
      Spróbuj, jeśli chcesz, może Tobie to też pomoże.
      • baba67 Re: SV a asertywność 26.09.10, 14:04
        Alez nie zauwazylam zeby ktokolwiek tu doradzal zostawienie czlowieka samego. Oczywiscie nie mozna kogos takiego odrzucac i wykreslac z zycia, Nie wolno tez poddawac sie emocjonalnemu terrorowi, ktory dezorganizuje nam zycie. Malo ktora osoba, pracujaca i majaca obowiazki rodzinne jest w stanie poswiecac duzo czasu osobie ktorej towarzystwo nie relaksuje a wrecz przeciwnie. Trzeba wszystko postawic na swoim miejscu i oczywiscie dac panu tyle ile jest sie w stanie dac z wlasnej, nieprzymuszonej woli.
    • homo_geographus Re: SV a asertywność 29.09.10, 23:07
      cierpliwość cierpliwością, no ale ileż można?? weź się w garść i naucz się mówić nie, bo cię zjedzą... niestety nie można być miętkim że tak powiem i trzeba czasem umieć się postawić bo ci inaczej ludzie na głowę wejdą, zawsze możesz dać komuś delikatnie do zrozumienia, że cie nie interesuje spędzanie z nim czasu albo nawymyślać wymówek o innych planach, a jak to nie poskutkuje to prosto z mostu, że nie i koniec, ile się będziesz z człowiekiem użerać??
      • taja11 Re: SV a asertywność 03.10.10, 10:25
        Zazdroszczę Ci!Jestem z tych którym wchodzi się na głowę i nie umiem z tym walczyć.
        W jednym punkcie jestem asertywna-nie pożyczam kasy i nie podpisuję pożyczeksmile
        • nm.buba011 Re: SV a asertywność 03.10.10, 15:16
          taja11 napisała:

          > W jednym punkcie jestem asertywna-nie pożyczam kasy i nie podpisuję pożyczeksmile

          - w jaki sposób odmawiasz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka