07.06.12, 17:25
Co to jest buractwo? Za co człowieka można nazwać burakiem?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 17:43
      Swietny watek.Zobacze czy mojsza definicja pokrywa sie z ichniejszasmile
      Rzucam zatem rownanie burak=osoba ktora moze miec nawet nienaganne maniery ale gdy jej to pasuje a nie musi sie ze mna liczyc nie potrafi okazac elementarnego szacunku.Moze nie dbac o wlasne maniery co wynika tez z braku szacunku.Jako prywatny nauczyciel przykladow moge podac wiele.Nie jest burakiem ktos kto ma najlepsze intencje ale okazuje je w sposob niefortunny bo sytuacja jest nowa i stresujaca a wychowano kogos takiego bez zwracania uwagi na rozne subtelnosci.Albo ktos przywykl w srodowisku do czegos o poza niu oze sie wydawac niespecjalnie zgodne z etykieta.
      • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 18:48
        Dla mnie burak, to prymityw, prostak, cham. Osoba, która nie posiada ani wychowania ani ogłady. Ktoś, kto ma najlepsze intencje, ale nie potrafi się zachować też jest burakiem. Przy czym należy pamiętać, że o ile każdy cham jest burakiem, to nie każdy burak jest chamem.
        • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 18:51
          Nie kazdy cham jest burakiem ?Mozesz jasniej. Jaki cham nie jest burakiem?
          • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 19:39
            baba67 napisała:

            > Nie kazdy cham jest burakiem ?Mozesz jasniej. Jaki cham nie jest burakiem?<

            Przeczytaj jeszcze raz, porządnie, to, co wcześniej napisałam smile


            • mitko32 Re: Buractwo 07.06.12, 19:47
              Przeczytałem cały (jak na tę chwilę krótki) wątek i przyłączam się do prośby: jaki rodzaj "chama" nie jest "burakiem" i dlaczego?
              • mitko32 Re: Buractwo 07.06.12, 19:50
                STOP: oczywiście odwrotnie - nie każdy burak jest chamem. No więc który "burak" nim nie jest? smile
                • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 20:10
                  Sorry-wyzyny Twego intelektu sa dla mnie niedostepne.Rozumiem ze nie kazdy burak jest chamem i nawet sie z Toba zgadzam w tym punkcie. Odwrotnie-nijak.
                  • mitko32 Re: Buractwo 07.06.12, 20:13
                    Zaraz, zaraz - ja nie odpowiadam, ja pytam big_grin Uff, ale zamieszanie się zrobiło.
                    • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 20:17
                      Ja do matyldy
                • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 20:25
                  mitko32 napisał:

                  > STOP: oczywiście odwrotnie - nie każdy burak jest chamem. No więc który "burak
                  " nim nie jest? smile

                  Burak rozbierze się z butów w cudzym domu, a we własnym będzie gościowi wciskał kapcie. Takie zachowanie świadczy o braku wychowania, obycia, ale myślę, że do chamstwa jeszcze mu daleko.
                  • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 20:53
                    Akurat przykladow kiedy burak nie jest chamem jest duzo.Nie pojmuje jedynie odwrotnej sytuacji. Dla mnie kazdy cham jest burakiem-chamstwo to buractwo w zenicie.
                    • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 20:59
                      baba67 napisała:

                      > Akurat przykladow kiedy burak nie jest chamem jest duzo.Nie pojmuje jedynie odwrotnej sytuacji. Dla mnie kazdy cham jest burakiem-chamstwo to buractwo w zenicie.<

                      Ojejejczku! Mitko prosił o przykład, to podałam. Odwrotnej sytuacji nie ma, każdy cham jest burakiem, i basta smile
                      • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 21:02
                        Zrobisz mi uprzejmosc i przeczytasz swoj wlasny post- trzeci od gory? Ostatnie zdaniesmile
                        • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 21:09
                          baba67 napisała:

                          > Zrobisz mi uprzejmosc i przeczytasz swoj wlasny post- trzeci od gory? Ostatnie zdaniesmile<

                          Babo, dla Ciebie wszystko smile nawet zacytuję...
                          "Przy czym należy pamiętać, że o ile każdy cham jest burakiem, to nie każdy burak jest chamem."
                          Podobnie jak każde jabłko jest owocem, ale nie każdy owoc jest jabłkiem.
                        • beata_ Re: Buractwo 07.06.12, 21:13
                          baba67 napisała:

                          > Zrobisz mi uprzejmosc i przeczytasz swoj wlasny post- trzeci od gory? Ostatnie
                          > zdaniesmile

                          Zdanie Matyldy z 3 posta od góry:
                          Przy czym należy pamiętać, że o ile każdy cham jest burakiem, to nie każdy burak jest chamem.

                          dalej (2 posty wyżej stąd)
                          Baba67 napisała:

                          > Akurat przykladow kiedy burak nie jest chamem jest duzo.Nie pojmuje jedynie odwrotnej sytuacji.
                          > Dla mnie kazdy cham jest burakiem-chamstwo to buractwo w zenicie.
                          <


                          a Matylda odpisała:
                          Ojejejczku! Mitko prosił o przykład, to podałam. Odwrotnej sytuacji nie ma, każdy cham jest burakiem, i basta

                          Babo, widzisz tu jakąś rozbieżność w Waszych poglądach, bo ja nie smile
                          • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 21:19
                            Moja wina,ja przeczytalam czego nie bylo.No to pelna zgoda.
                • agpagp Re: Buractwo 08.06.12, 11:13
                  stawiam na cukrowego! smile
      • bene_gesserit Re: Buractwo 07.06.12, 20:42
        No wlasnie.
        Burak to ktoś, kto nie ma szacunku dla innych - i moze się to objawiać otwarcie chamskim zachowaniem typu głosne bekanie albo np pogardą dla prostych ludzi (bo, ha ha ha, nie nauczyli się chwytać bułki przez bibułkę z telewizji, chociaż przecież mogli).
        • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 20:52
          bene_gesserit napisała:

          > No wlasnie.
          Burak to ktoś, kto nie ma szacunku dla innych - i moze się to objawiać otwarcie
          chamskim zachowaniem typu głosne bekanie albo np pogardą dla prostych ludzi (bo, ha ha ha, nie nauczyli się chwytać bułki przez bibułkę z telewizji, chociaż przecież mogli).<

          Jak zauważysz różnicę między człowiekiem prostym a prostakiem, to porozmawiamy o pogardzie i o szacunku ')
          • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 20:55
            Alez bene ja widzi.
          • bene_gesserit Re: Buractwo 07.06.12, 21:10
            Jesli klasyfikujesz kogoś jako 'prostaka' zamiast osoby prostej na podstawie mocno wyrywkowych informacji, to masz problem. Ty, nie on.
            • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 21:21
              Pojedyncze zachowanie to nie dosc.Kazdemu zdarzaja sie wpadki.
              • beata_ Re: Buractwo 07.06.12, 21:24
                baba67 napisała:

                > Pojedyncze zachowanie to nie dosc.Kazdemu zdarzaja sie wpadki.

                Myślę, że nikt rozsądny nie klasyfikuje ludzi na podstawie pojedynczych wpadek...
                smile
                • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 21:37
                  No wlasnie zdarza sie to czesciej niz myslisz.Czym jeszcze podpadli rodzice narzeczonej plus pol litra i ogorca na zagryche?Na jakiej podstawie podejrzewac dalsza rodzine o chec dawania pustych kopert?
                  Ja mam skrzywiona nieco perspektywe bo zdarzylo mi sie spotkac bardzo elegancka w stroju i byciu chamice i kilku serdecznych i szczerych za to niezbyt obytych osobnikow(ten ogorec to by do nich pasowal) z ktorymi poza kilkoma niezrecznosciamii towarzyskimi kontakty byly bardzo przyjemne i owocne.W zadnym wypadku nie nazwalabym ich burakami bo szacunek byl.
                  • beata_ Re: Buractwo 07.06.12, 21:48
                    Wiesz... ja jestem po trosze idealistką smile
                    I wierzę, że więcej w naszym otoczeniu jest białości i szarości niż czerni.
                    Że o kolorach nie wspomnę smile
                    • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 22:00
                      No sa , jak najbardziej. Dlatego definicja jest prosta-jest elementarny szacunek-nie ma buractwa.
            • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 21:49
              bene_gesserit napisała:

              > Jesli klasyfikujesz kogoś jako 'prostaka' zamiast osoby prostej na podstawie mocno wyrywkowych informacji, to masz problem. Ty, nie on.<

              Nie, to raczej Ty uparłaś się, że musiało być odwrotnie, chociaż mogłaś przypuszczać, że znam tych szczegółów więcej. Nawet zdaje się coś na ten temat wspomniałam w tamtym wątku.
              • bene_gesserit Re: Buractwo 07.06.12, 22:05
                Gdzieś się uparłam? Coś najwyraźniej musiało mi umknąć. Ja po prostu lubię oglądać różne sprawy z co najmniej kilku perspektyw, a nie staram się mieć swojej ulubionej, bo najmojszej.

                Buractwo, owszem - często ma słomę w butach. Ale gorsze jest takie urękawicznione, ą-ę, które 'nie używa słów' i zna zasady, ale generalnie ma się za kogoś o wiele lepszego od 'pospólstwa' oraz dziwaków 'z fanaberiami'. Głównie dlatego, że takich ludzi nie tłumaczy urodzenie.
                • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 22:53
                  bene_gesserit napisała:

                  >> Gdzieś się uparłam?<

                  smile Bene, już dawno zauważyłam, że jeśli ja powiem, że coś jest białe, to Ty powiesz, że czarne, tak dla zasady... nieprawdaż? wink Tymczasem powinnaś zdawać sobie sprawę z tego, że w omawianym przypadku, albo spojrzysz z mojej perspektywy, albo nie spojrzysz wcale. Wszak nie masz możliwości przyjrzenia się ludziom, o których napisałam, osobiście. Możesz mi zaufać, albo nie, ale nie powinnaś snuć odwrotnych wniosków. Ja nie znam tych ludzi (poza córką), wódki z nimi nie piłam i "krakowską" nie zakąszałam. Słyszałam o nich dużo od człowieka, którego dobrze znam, któremu ufam i widziałam ich na ślubie jego syna. Brat panny młodej był na ślubie siostry w dżinsach i rozchełstanej koszuli, a potem, na weselu, razem ze swoim ojcem wynosili "po kryjomu" wódkę i przekazywali kolegom. Zaznaczam, ze do wesela nie dołożyli nawet jednego grosza. Po ślubie dziewczyna zamieszkała w domu teściów, a jej rodzice zaczęli przychodzić "do córki" na niedzielne obiady. Wprawdzie bez zaproszenia i zapowiedzi, ale za to regularnie. Kolega powiedział - dosyć - po tym, jak pewnego razu zastał brata synowej z aktualną narzeczoną we własnej sypialni, mocno oddalonej od jadalni i pokoju dziennego. No nie, w łóżku jeszcze nie leżeli wink
                  • baba67 Re: Buractwo 07.06.12, 22:57
                    Te zachowania sa dowodem buractwa jak najbardziej. samo postawienie pol litra z ogorem nie jest.
                    • matylda1001 Re: Buractwo 08.06.12, 00:03
                      baba67 napisała:

                      > Te zachowania sa dowodem buractwa jak najbardziej. samo postawienie pol litra z ogorem nie jest.<

                      No tak, mogło być gorzej. Mogli podać kiełbasę na papierku, a ogórki w słoiku. Że był tylko jeden widelec? a co, przecież nie wszyscy muszą sięgać po zakąskę jednocześnie wink
                      • baba67 Re: Buractwo 08.06.12, 07:00
                        No i tu sie pieknie roznimy.
                  • bene_gesserit Re: Buractwo 08.06.12, 19:48
                    matylda1001 napisała:

                    > smile Bene, już dawno zauważyłam, że jeśli ja powiem, że coś jest białe, to Ty pow
                    > iesz, że czarne, tak dla zasady... nieprawdaż? wink

                    Nieprawdaż. Ja cie, szczerze mówiąc, nie bardzo odróżniam od kilku innych forumowiczek o podobnych głosach. A jak się natknę na coś, z czym sie nie zgadzam, to prostestuję, obojętnie od tego, czy pisze to ktoś, kogo znam i szanuję z realu, czy ktoś, kogo widzę pierwszy raz na wirtualne oczy.

                    Tymczasem powinnaś zdawać sob
                    > ie sprawę z tego, że w omawianym przypadku, albo spojrzysz z mojej perspektywy,
                    > albo nie spojrzysz wcale.

                    Spojrzeć z twojej strony oznacza w tym przypadku nazywanie ludzi 'burakami'. Podstawiłam ci w wątku, który wywołał ten wątek lusterko - że kto innych przezywa ten się tak nazywa. Jak widać, nie pomogło.

                    Wszak nie masz możliwości przyjrzenia się ludziom, o
                    > których napisałam, osobiście. Możesz mi zaufać, albo nie, ale nie powinnaś snu
                    > ć odwrotnych wniosków. Ja nie znam tych ludzi (poza córką), wódki z nimi nie pi
                    > łam i "krakowską" nie zakąszałam. Słyszałam o nich dużo od człowieka, którego d
                    > obrze znam, któremu ufam i widziałam ich na ślubie jego syna. Brat panny młodej
                    > był na ślubie siostry w dżinsach i rozchełstanej koszuli, a potem, na weselu,
                    > razem ze swoim ojcem wynosili "po kryjomu" wódkę i przekazywali kolegom. Zaznac
                    > zam, ze do wesela nie dołożyli nawet jednego grosza. Po ślubie dziewczyna zamie
                    > szkała w domu teściów, a jej rodzice zaczęli przychodzić "do córki" na niedziel
                    > ne obiady. Wprawdzie bez zaproszenia i zapowiedzi, ale za to regularnie. Kolega
                    > powiedział - dosyć - po tym, jak pewnego razu zastał brata synowej z aktualną
                    > narzeczoną we własnej sypialni, mocno oddalonej od jadalni i pokoju dziennego.
                    > No nie, w łóżku jeszcze nie leżeli wink

                    To piękny zbiór plotek, zapewne z oburzeniem i przekąsem opowiadany na rodzinnych herbatkach za plecami zainteresowanych. Jak pisałam, jesli już wchodzimy w twoją poetykę i nazywamy ludzmi burakami, to raczej plociuchów, którzy ze smakowitą zgrozą przekazują sobie takie historyjki o swoich bliskich.
                    • matylda1001 Re: Buractwo 08.06.12, 20:38
                      bene_gesserit napisała:

                      >Nieprawdaż. Ja cie, szczerze mówiąc, nie bardzo odróżniam od kilku innych forumowiczek o podobnych głosach.<

                      smile Będę nieskromna, ale trudno : wink wink wink wink wink wink wink wink wink wink wink

                      >Spojrzeć z twojej strony oznacza w tym przypadku nazywanie ludzi 'burakami'.<

                      Otóż nie, spojrzenie z mojej strony, to przyjęcie do wiadomości faktów, które znam ja, nie Ty. Ocena tych faktów może się różnić od mojej, ale faktom nie należy zaprzeczać.

                      >Podstawiłam ci w wątku, który wywołał ten wątek lusterko - że kto innych przezywa
                      ten się tak nazywa. Jak widać, nie pomogło.<

                      Nie pomogło, bo to było ślepe lusterko smile

                      > To piękny zbiór plotek,<

                      No właśnie, plotek... a może jednak faktów? No, cóż... ja białe, Ty czarne... dla zasady smile
                      • bene_gesserit Re: Buractwo 08.06.12, 23:30
                        > Otóż nie, spojrzenie z mojej strony, to przyjęcie do wiadomości faktów, które z
                        > nam ja, nie Ty. Ocena tych faktów może się różnić od mojej, ale faktom nie nale
                        > ży zaprzeczać

                        Nalezy zaprzeczać nazywaniu kogokolwiek na forum s-v 'burakiem'. Pojmij.
                        • matylda1001 Re: Buractwo 09.06.12, 00:41
                          bene_gesserit napisała:

                          > Nalezy zaprzeczać nazywaniu kogokolwiek na forum s-v 'burakiem'. Pojmij.<

                          Już pojęłam smile Na forum s-v - NIE! na innych - można. Forum s-v to Wersal, a forum Kuchnia to karczma. Rozumiem smile Dlatego tam stosujesz inne standardy?

                          "Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                          squirk 28.01.12, 15:08 Odpowiedz
                          Ignoruj, Twój blog nie wymaga reklamy, a na frustratów tracących popularność z powodu prezentowanego coraz częściej buractwa zawsze trafisz, szkoda nerwów.

                          Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                          tralalumpek 28.01.12, 20:45 Odpowiedz
                          taki wlasnie wpis jak twoj tutaj jest przykladem soczystego buractwa
                          bez pozdrowien i bez odbioru

                          Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                          bene_gesserit 28.01.12, 22:18 Odpowiedz
                          Ojojoj. Jak w takim razie nazwac nader nieuprzejme, wręcz chamskie, a w dodatku bezpodstawne insynuacje w stosunku do autorki wątku? "
                          forum.gazeta.pl/forum/w,77,132785739,132823213,Re_Ciasto_dla_Chinczykow_pomocy.html
                          Zgadzam się z Twoją opinią, Droga Bene... Nader nieuprzejmych, wręcz chamskich, w dodatku bezpodstawnych insynuacji w stosunku do autorki wątku, nie da się nazwać inaczej, jak buractwem smile

                          • bene_gesserit Re: Buractwo 09.06.12, 10:19
                            matylda1001 napisała:

                            > Już pojęłam smile Na forum s-v - NIE! na innych - można.

                            Przedwczesna radość - nadal masz problem z pojęciem. Oprocz słowa liczy się kontekst. Rozmawiając o dobrych manierach na forum o dobrych manierach, nie powinniśmy oceniac innych jako buraków. Chyba, ze zmieniamy konwencję rozmowy na ordynarną - co ma swój urok i czar, ale nie upieramy się, ze nadal jestesmy grzeczni i w porządku, gdyż jedynie podsumowujemy fakty. Oceniamy w ten sposób głównie siebie, zwłaszcza jeśli rzekome 'buraki' są w wymianie nieobecne.

                            Więc, ułatwiając pojęcie, chodzi o kilka rzeczy:
                            -dostosowanie przekazu do odbiorcy
                            -kontekst wymiany
                            -swiadomość łamania granic
                            -swiadomość tego, jak uzywanie słów świadczy o nas samych
                            -możliwość konfrontacji dla obrażanych (to imo dotyczy sytuacji, w której mówimy o konkretnych osobach, a nie jakiejś mniej lub bardziej policzalnej grupie, ogóle)

                            > Forum s-v to Wer
                            > sal, a forum Kuchnia to karczma. Rozumiem smile Dlatego tam stosujesz inne standar
                            > dy?

                            > "Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                            > squirk 28.01.12, 15:08 Odpowiedz
                            > Ignoruj, Twój blog nie wymaga reklamy, a na frustratów tracących popularność z
                            > powodu prezentowanego coraz częściej buractwa zawsze trafisz, szkoda ner
                            > wów.
                            >
                            > Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                            > tralalumpek 28.01.12, 20:45 Odpowiedz
                            > taki wlasnie wpis jak twoj tutaj jest przykladem soczystego buractwa
                            > bez pozdrowien i bez odbioru
                            >
                            > Re: Ciasto dla Chińczyków- pomocy
                            > bene_gesserit 28.01.12, 22:18 Odpowiedz
                            > Ojojoj. Jak w takim razie nazwac nader nieuprzejme, wręcz chamskie,
                            > a w dodatku bezpodstawne insynuacje w stosunku do autorki wątku?
                            "
                            > rel="nofollow">forum.gazeta.pl/forum/w,77,132785739,132823213,Re_Ciasto_dla_Chinczykow_pomocy.html
                            > Zgadzam się z Twoją opinią, Droga Bene... Nader nieuprzejmych, wręcz chamskich,
                            > w dodatku bezpodstawnych insynuacji w stosunku do autorki wątku, nie da się na
                            > zwać inaczej, jak buractwem smile

                            Trochę mnie zawstydza, że skupiłaś się na mojej osobie tak bardzo, że poświęciłaś czas na przekopanie archiwum, ale nie bardzo rozumiem, czemu mam się tłumaczyć z tego, co napisali inni?

                            Gdybyś sprawniej posługiwała się przeglądarką, znalazłabyś w kilku sposród 25 tysięcy moich postów swoje ulubione w tym wątku słowo. Z tym ze mi nigdy nie przyszłoby do głowy uzywanie go w stosunku do bliskich podczas obgadywania ich za plecami na forum oraz wyliczaniu, ileż to paragrafów s-v złamali, opowiadając o dość intymnych historiach z ich zycia, żebym ktoś mógł zaufać i uwierzyć, ze to prawdziwe buraki są.

                            No -< lusterko> - jesli coś jest burackie, to własnie to.
                            • matylda1001 Re: Buractwo 11.06.12, 01:14
                              bene_gesserit napisała:

                              >Przedwczesna radość - nadal masz problem z pojęciem<

                              Właściwie nie spodziewałam się innej odpowiedzi, bo i jaka mogłaby być? wink
                              Na forum (ani w realu) nie oceniamy ludzi, lecz ich zachowanie. Po to jest to forum, dlatego są przykłady z życia wzięte, bez przykładów forum traci rację bytu.

                              >-możliwość konfrontacji dla obrażanych (to imo dotyczy sytuacji, w której mówimy o konkretnych osobach, a nie jakiejś mniej lub bardziej policzalnej grupie, ogóle)<

                              Dla obrażanych? Czy uważasz, że jeśli zachowanie drugiego człowieka jest naganne, to obrazimy go nazwaniem tego zachowania?

                              >Trochę mnie zawstydza, że skupiłaś się na mojej osobie tak bardzo, że poświęciłaś czas na przekopanie archiwum, ale nie bardzo rozumiem, czemu mam się tłumaczyć z tego, co napisali inni? <

                              Zrobiłabym to jeszcze raz gdyby zaszła potrzeba. Okazało się, że nie wyszłaś najlepiej na tej "fotografii", chociaż starasz się tak pięknie uśmiechać do obiektywu wink

                              >Gdybyś sprawniej posługiwała się przeglądarką, znalazłabyś w kilku sposród 25 tysięcy moich postów swoje ulubione w tym wątku słowo<

                              A po co? jeden przykład nie wystarczy?

                              >Z tym ze mi nigdy nie przyszłoby do głowy uzywanie go w stosunku do bliskich podczas obgadywania ich za plecami na forum oraz wyliczaniu, ileż to paragrafów s-v złamali, opowiadając o dość intymnych historiach z ich zycia, żebym ktoś mógł zaufać i uwierzyć, ze to prawdziwe buraki są.<

                              To na szczęście nie są moi bliscy, i nie ma tu żadnego obgadywania. Obgadywanie byłoby wtedy, gdybym napisała, że chodzi o panią XY z miasta Z ,ulicy A, spod numeru 10. Ja podałam przykład pewnego zachowania, równie dobrze mogłabym to wymyślić. To zachowanie określiłam jako burackie. Podałam też moją definicję buractwa. Twoja definicja buractwa może być zupełnie inna. Takie zachowanie możesz uznać nawet za wzór do naśladowania, masz prawo. W kwestii zaufania... już o tym pisałam wyżej ale powtórzę. Zaufanie dotyczy przyjęcia (lub nie) do wiadomości podanych faktów, nie oceny tychże.

                              >No -< lusterko> - jesli coś jest burackie, to własnie to.<

                              Lustereczko, powiedz przecie... wink




                              • bene_gesserit Re: Buractwo 11.06.12, 20:34
                                matylda1001 napisała:

                                > Właściwie nie spodziewałam się innej odpowiedzi, bo i jaka mogłaby być? wink

                                No wlasnie, jaka? Imo warto, abys się zastanowiła - tak po cichutku, dla siebie samej, czemu nie jesteś w stanie zrozumieć tych paru prostych zdań.

                                > Na forum (ani w realu) nie oceniamy ludzi, lecz ich zachowanie.

                                Proponuję więc, abyś przeczytała drugie z dwóch zdań, którymi otworzyłaś ten wątek:
                                >>Za co człowieka można nazwać burakiem?

                                To MOŻNA kogokolwiek nazwać burakiem czy nie - skoro w wątku, w którym stwierdzasz, ze 'nie powinno się oceniać ludzi, ale ich zachowanie' na forum o dobrych manierach piszesz coś takiego? Widzę tu poważną niekonsewencję. Tym bardziej zastanawiającą, że oba posty dzieli zaledwie kilka dni i kilkanaście linijek.

                                > Dla obrażanych? Czy uważasz, że jeśli zachowanie drugiego człowieka jest nagann
                                > e, to obrazimy go nazwaniem tego zachowania?

                                A ty się fajnie czujesz, kiedy ktoś nazywa cię burakiem? Zamiast powiedzieć 'uważam, ze twoje zachowanie nie jest zgodne z normami s-v' na przyklad? Ewentualnie wygłosić jakikolwiek inny - grzeczny i asertywny - komunikat?

                                Dlaczego na forum s-v powstaje wątek o tym, KIEDY MOŻNA wyrażać się o innych bez szacunku? Taki wątek powinien zawisnąć na usenecie, gdzie kiedyś było forum 'ściek' - na pewno nie tu.

                                > Zrobiłabym to jeszcze raz gdyby zaszła potrzeba. Okazało się, że nie wyszłaś na
                                > jlepiej na tej "fotografii", chociaż starasz się tak pięknie uśmiechać do obiek
                                > tywu wink

                                O, i tu przechodzisz gładko i z uśmieszkiem od dyskusji, ktora polega na wymianie argumentów do dyskusji o mnie. Niziutko.

                                > >Gdybyś sprawniej posługiwała się przeglądarką, znalazłabyś w kilku sposród
                                > 25 tysięcy moich postów swoje ulubione w tym wątku słowo<
                                >
                                > A po co? jeden przykład nie wystarczy?

                                Ten na pewno nie - bo w tym watku akurat ja go nie użyłam. Naprawdę trudno mi się tłumaczyć z zachowania innych, chociaż zdaje się sugerujesz, ze powinnam. Hm, ciekawe.

                                > To na szczęście nie są moi bliscy

                                A, to jak nie bliscy, to mozna? o_O

                                , i nie ma tu żadnego obgadywania. Obgadywanie
                                > byłoby wtedy, gdybym napisała, że chodzi o panią XY z miasta Z ,ulicy A, spod
                                > numeru 10. Ja podałam przykład pewnego zachowania, równie dobrze mogłabym to wy
                                > myślić.

                                No wlasnie sęk w tym, że przecież nie wymyslilas, chyba ze to było klamstwo? A mocno intymne szczegóły z zycia niebliskich podałaś bez żadnego wachania, ot - aby udowodnić, ze masz rację. Dla mnie to plociuchowanie, chociaż - ojej, nie podalas linkow do profili oplotkowanych na fejsbuku i nie podałaś ich adresów ani numerów telefonów. Imo to nie oznacza, ze takie zachowanie jest ok.

                                To zachowanie określiłam jako burackie. Podałam też moją definicję bura
                                > ctwa. Twoja definicja buractwa może być zupełnie inna.

                                Ależ już napisałam kilka razy, co jest najwiekszym buractwem w tym wątku: twoje wypowiedzi i sam wątek.

                                Mnie, szczerze mówiąc, dość męczy ta wymiana z tobą - nie mam wrażenia, zebyś była gotowa przyjać to, co chcę przekazać - za dużo byś musiała przemeblować w obrazie samej siebie, więc adieu, bez odbioru.
                                • nm.buba011 Re: Buractwo 11.06.12, 23:09
                                  bene_gesserit napisała:

                                  > Dlaczego na forum s-v powstaje wątek o tym, KIEDY MOŻNA wyrażać się o innych be
                                  > z szacunku? Taki wątek powinien zawisnąć na usenecie, gdzie kiedyś było forum '
                                  > ściek' - na pewno nie tu.

                                  - masz rację.

                                  > więc adieu, bez odbioru.

                                  - to jednak nie jest zwrot odpowiedni na to forum.
                                  Może dla krótkofalówek, CB Radio?
                                  • matylda1001 Re: Buractwo 12.06.12, 11:25
                                    nm.buba011 napisał:

                                    >- masz rację.<

                                    Pozostawienie wątku na forum, lub jego usunięcie, należy do moderatora. Ja podporządkuję się każdej decyzji.

                                    >- to jednak nie jest zwrot odpowiedni na to forum. Może dla krótkofalówek, CB Radio?<

                                    No cóż... każdemu mogą puścić nerwy, wtedy wyjdzie ze swojej roli...
                                    • nm.buba011 Re: Buractwo 12.06.12, 13:13
                                      matylda1001 napisała:

                                      > nm.buba011 napisał:
                                      >
                                      > >- masz rację.<
                                      >
                                      > Pozostawienie wątku na forum, lub jego usunięcie, należy do moderatora. Ja podp
                                      > orządkuję się każdej decyzji.

                                      - jestem przeciwny usuwaniu czegokolwiek, spodobała mnie się jedynie sugestia Bene, co do kwalifikacji, oznaczania wątków. No może niekoniecznie wyrażony słowem... ściek.

                                      Staram się nie wchodzić z nikim w koalicje, dlatego pierwszą sugestie Bene popieram, ale już całkowicie nie podoba mi się słowa napisane na zakończenie postu.

                                      Dla jasności nie chodzi mi, o osobę Bene czy Twoją, ale o to co piszecie.
                                      • matylda1001 Re: Buractwo 13.06.12, 19:21
                                        nm.buba011 napisał:

                                        >Staram się nie wchodzić z nikim w koalicje, dlatego pierwszą sugestie Bene popieram, ale już całkowicie nie podoba mi się słowa napisane na zakończenie postu.<

                                        smile Ależ Bubo... nie musisz tłumaczyć swoich słów... Z mojej strony to nie było podziękowanie za wsparcie, ale taka, tam, osobista refleksja smile

                                        > Dla jasności nie chodzi mi, o osobę Bene czy Twoją, ale o to co piszecie.<

                                        Wiem, wiem... nie osądza się człowieka ale jego słowa/czyny... sama to nawet napisałam, ale chyba nie wierze w to bezwarunkowo smile W końcu to konkretny człowiek te słowa wypowiada, i jeżeli uważa się za osobę poważną, to bierze za nie odpowiedzialność. Jednym słowem - czyny świadczą o człowieku, i nie da się inaczej.

    • nm.buba011 Re: Buractwo 07.06.12, 23:14
      matylda1001 napisała:

      > Co to jest buractwo? Za co człowieka można nazwać burakiem?

      - wiele przeczytałem książek z s-v, ale jeszcze z takim określeniem się nie spotkałem.

      Osoba nie szanująca ludzi lub ich granic jest nazywana ignorantem.
      Ignorant to osoba nie mająca podstawowej wiedzy w danej dziedzinie.

      Człowiek pretendujący do miana kulturalnego nie powinien obdarzać innych pejoratywami.
      • matylda1001 Re: Buractwo 07.06.12, 23:50
        nm.buba011 napisał:

        >- wiele przeczytałem książek z s-v, ale jeszcze z takim określeniem się nie spotkałem.<

        Co nie znaczy, że takie określenie nie funkcjonuje smile

        >Osoba nie szanująca ludzi lub ich granic jest nazywana ignorantem.
        Ignorant to osoba nie mająca podstawowej wiedzy w danej dziedzinie.<

        Jak widzisz, pojęcie "burak" jest znacznie szersze.

        >Człowiek pretendujący do miana kulturalnego nie powinien obdarzać innych pejoratywami.<

        W jaki sposób, w takim razie, ma wyrazić brak akceptacji dla zjawiska?

        • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 09:33
          - wszystkie tu używane epitety, nie mieszczą się w konwencji s-v.
          Osoba mówiąca o innej w sposób obraźliwy, staje się dla obserwatora, nierozróżnialna, czyli: wart Pac pałaca, a pałac... Paca.

          Nazywając kogoś określeniem pejoratywnym, tym samym dopuszczamy takie same określenie w stosunku do siebie.
          Inaczej stawialibyśmy się w pozycji uprzywilejowanej, co nie jest zgodne z ideą s-v.

          Ja na czyjeś złe zachowanie, używam określenia, że tak zachowują się ignoranci. Nie określam wprost, że ktoś jest ignorantem, z wyjątkiem siebie samego.

          Przykładowo, według mnie, ignoranci pozdrawiają się w... toaletach, jednak neguję zachowanie, a nie osobę.

          Co innego uznawać jakąś zasadę, a co innego ją zastosować w życiu (w tym przypadku w toalecie). Ciężko szczególnie jest to dla ludzi, zwłaszcza z wrodzoną delikatnością. Paradoksalnie, nie chcą nikogo urazić.
          • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 10:47
            nm.buba011 napisał:

            [...]
            > Przykładowo, według mnie, ignoranci pozdrawiają się w... toaletach, jednak neguję
            > zachowanie, a nie osobę.

            Masz na myśli toaletę publiczną czy w jakimś biurze?

            Bo prawdę mówiąc, choć to trochę niezręczne, ale nie wyobrażam sobie żeby nie rzucić "cześć" osobie z innego działu, którą zdarzyło mi się spotkać w toalecie, podczas gdy spotkanie poza toaletą nie ma na ogół miejsca.
            Co w takiej sytuacji? Udawać, że się tej osoby nie widzi?
            • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 11:11
              > Masz na myśli toaletę publiczną czy w jakimś biurze?
              >
              > Bo prawdę mówiąc, choć to trochę niezręczne, ale nie wyobrażam sobie żeby nie r
              > zucić "cześć" osobie z innego działu, którą zdarzyło mi się spotkać w toalecie,
              > podczas gdy spotkanie poza toaletą nie ma na ogół miejsca.
              > Co w takiej sytuacji? Udawać, że się tej osoby nie widzi?

              - obojętne. Nie pozdrawia się obecnych ani znajomych. W restauracjach i miejscach kultu wymieniamy jedynie nieme pozdrowienie. W toaletach udajemy, że nie widzimy znajomych.
              "Świat według Kiepskich" i "Wesele" Smażowskiego ukazuje nasze wady, a nie wzorcowy styl bycia.

              Sumujmy, uważamy odmiennie i kiedy nasze, przeciwstawne zachowania, nazwiemy ignoranckimi, będzie to poprawne. Nie natomiast będzie kulturalne, kiedy siebie nawzajem, osobowo, będziemy określać tytułowym... rzeczownikiem.
              • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 12:02
                To ja już wolę być "ignorantką" i jednak pozdrowić znajomą osobę niż udawać, że jej nie widzę. Nooooo, chyba że ta osoba trzyma się ściśle s-v i udaje, że nie widzi mnie...

                Tak przy okazji... "Świat według Kiepskich" znam tylko z widzenia - z programu drukowanego w gazecie...
                Zbędna uszczypliwość.
                • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 12:20
                  beata_ napisała:

                  > Tak przy okazji... "Świat według Kiepskich" znam tylko z widzenia - z programu
                  > drukowanego w gazecie...
                  > Zbędna uszczypliwość.

                  - szkoda. Najlepszy serial edukacyjny o s-v. Należy jedynie nie naśladować. smile

                  _______________

                  Podobnie nikt z nas, nie wchodzi na portale erotyczne. Słyszeliśmy o nich jedynie od... znajomych.
                  Ci sami znajomi głosują na Andrzeja Grabowskiego. który zbiera nagrody za wspomniany serial, notabene, co do którego oglądania nie należy się przyznawać.
                  smile
                  • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 13:01
                    Spokojnie obędę się bez takiej edukacji - urywki, na które zdarzyło mi się trafić zupełnie niechcący, to dla mnie aż nadto.

                    Hipokryzja innych jakoś mnie nie interesuje, wystarczy że mnie nie dotyczy. Strony erotyczne zdarzyło mi się widzieć, Kiepskich nie obejrzałam ani jednego odcinka i nie obejrzę. A Andrzeja Grabowskiego znam z innych produkcji i w zupełności mi to wystarczy smile
                    • matylda1001 Re: Buractwo 12.06.12, 12:14
                      beata_ napisała:

                      >Spokojnie obędę się bez takiej edukacji - urywki, na które zdarzyło mi się trafić zupełnie niechcący, to dla mnie aż nadto.<
                      >Kiepskich nie obejrzałam ani jednego odcinka i nie obejrzę. A Andrzeja Grabowskiego znam z innych produkcji i w zupełności mi to wystarczy smile<

                      Spróbuj zobaczyć chociaż jeden odcinek w całości. To wbrew pozorom naprawdę bardzo fajny serial. Można się oderwać, a nawet odlecieć smile Andrzej Grabowski to znakomity aktor i człowiek inteligentny, nie zaryzykowałby swojej zawodowej reputacji dla złej produkcji. Ferdek Kiepski w jego wykonaniu to majstersztyk!
                      • beata_ Re: Buractwo 12.06.12, 14:12
                        Matyldo, nie daję rady się przemóc smile
                        "Wierzę" w Grabowskiego, ale moje uznanie dla niego nie sięga aż tak daleko, żeby się katować - no nie poradzę, blokada jakaś i już smile

                        • matylda1001 Re: Buractwo 12.06.12, 15:38
                          beata_ napisała:

                          > Matyldo, nie daję rady się przemóc smile
                          "Wierzę" w Grabowskiego, ale moje uznanie dla niego nie sięga aż tak daleko, żeby się katować - no nie poradzę, blokada jakaś i już smile<

                          Szkoda, ale rozumiem smile czasami mam podobnie. Żadna siła nie zmusi mnie do obejrzenia np. "Tańca z gwiazdami", "Jak oni śpiewają" , "Idola" czy innego "Big Brothera". Programy te widziałam jedynie w urywkach, przypadkiem, i unikam jak ognia smile


                          • beata_ Re: Buractwo 12.06.12, 17:10
                            matylda1001 napisała:

                            > Szkoda, ale rozumiem smile czasami mam podobnie. Żadna siła nie zmusi mnie do
                            > obejrzenia np. "Tańca z gwiazdami", "Jak oni śpiewają" , "Idola" czy innego "Big Brothera".
                            > Programy te widziałam jedynie w urywkach, przypadkiem, i unikam jak ognia smile


                            O, to-to! smile To też moje "ulubione" programy...
                            Do niedawna miałam tak z "You can dance" - do szału doprowadzał mnie ten dżingiel szubi-dubi-du..., a z urywków wydawało mi się, że wszyscy tam jednakowo podskakują i poza hip-hopem i hip-hopo-podobnymi wygibasami niczego innego się nie zobaczy smile
                            Zmieniłam zdanie... Można mieć zastrzeżenia do formuły, sposobu prowadzenia i co tam jeszcze, ale ci młodzi ludzie, którzy dostają się do etapu warsztatów i idą potem dalej, mają do pokazania coś rzeczywiście wartościowego i pięknego. Na otoczkę komercyjną przestałam zwracać uwagę, liczy się to co się dzieje na scenie.

                            Się nam zrobił lekki "offtop" - żeby nie powiedzieć, że potężny wink
                • frattini Re: Buractwo 08.06.12, 12:38
                  beata_ napisała:

                  > To ja już wolę być "ignorantką" i jednak pozdrowić znajomą osobę niż udawać, że
                  > jej nie widzę.

                  W przypadku pań nie ma "problemu", jaki nierzadko pojawia się u panów - mianowicie spotkanie przy pisuarze, w chwili wykonywania przez jednego z nich domyślnej czynności. Jest zresztą taka scena w nieśmiertelnym filmie Zanussiego "Barwy ochronne". smile
                  W takiej sytuacji nie trzeba być nawet znawcą SV żeby dojść do wniosku, że witanie się czy pozdrawianie będzie bardzo kłopotliwe dla obu. Zatem SV słusznie radzi, by jednak w takim miejscu się nie pozdrawiać.
                  • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 12:53
                    Znaczy potwierdza się powiedzenie, że "punkt widzenia zależy od punktu siedzenia" smile
                    Fakt - sytuacji w toalecie męskiej nie wzięłam kompletnie pod uwagę... Prawdę mówiąc "instytucja" pisuarów jest dla mnie jako kobiety niewyobrażalna. To tak, jakbym miała się załatwić w kabinie przy otwartych drzwiach... rzeczywiście pozdrawianie w takiej sytuacji byłoby kuriozalne smile
                    Natomiast nie widzę problemu, gdy stykam się ze znajomą osobą w "ogólnej" części toalety - pozdrowienie przy takim "spotkaniu" miałam na myśli. Na pewno niie będę wołać "cześć" do znajomej w kabinie, którą rozpoznałam po butach jedynych na świecie big_grin
                    • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 13:31
                      beata_ napisała:

                      > Natomiast nie widzę problemu, gdy stykam się ze znajomą osobą w "ogólnej" częśc
                      > i toalety - pozdrowienie przy takim "spotkaniu" miałam na myśli. Na pewno niie
                      > będę wołać "cześć" do znajomej w kabinie, którą rozpoznałam po butach jedynych
                      > na świecie big_grin

                      - pozdrowienie, a dlaczego nie podanie dłoni, będące jedynie kontynuacją lub wyborem intensywności?
                      O ile tak, to sytuacja podobna do tej... pisuarowej.
                      Istniej zasada "brudnej ręki" i antycypacji zdarzenia.
                      • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 13:40
                        Wyraźnie mówiłam o pozdrowieniu w formie "cześć" - o "dzień dobry" nie mówiłam, ale też wchodziłoby w grę.
                        Niepotrzebnie dorabiasz dalszy scenariusz.
                        • baba67 Re: Buractwo 08.06.12, 14:03
                          Kobiety rzadko podaja sobie rece,tylko w oficjalnych sytuacjach, a do takich nie nalezy spotkanie w kibelku.Nie wyobrazam sobie sytuacji udawania ze sie kogos nie poznaje szczegolnie gdy dluzsza chwile sie albo czeka, albo rece myje. U facetow ta zasada ma racje bytu bo rzeczywiscie faceci witaja sie przez podanie rak.
                          • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 14:13
                            baba67 napisała:

                            > [...] bo rzeczywiscie faceci witaja sie przez podanie rak.

                            Co mnie śmieszy niewymownie w sytuacji, gdy widzę sporą grupkę kolesi fundujących sobie łapę jeden przez drugiego... przy ławeczce w parku np. smile

                            Zresztą tak samo odbieram damy cmokające się w policzek, a dokładnie w powietrze big_grin

                            Ale to już tak na marginesie było...
                            • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 14:39
                              beata_ napisała:

                              > baba67 napisała:
                              >
                              > > [...] bo rzeczywiscie faceci witaja sie przez podanie rak.
                              >
                              > Co mnie śmieszy niewymownie w sytuacji, gdy widzę sporą grupkę kolesi fundujący
                              > ch sobie łapę jeden przez drugiego... przy ławeczce w parku np. smile
                              >
                              > Zresztą tak samo odbieram damy cmokające się w policzek, a dokładnie w powietrz
                              > e big_grin

                              - w tym miejscu mam satysfakcję, aby się z Tobą w pełni zgodzić.
                          • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 14:37
                            baba67 napisała:

                            > U facetow ta zasada ma racje bytu bo rzeczywiscie faceci witaja sie przez
                            > podanie rak.

                            - nie wszyscy, ale... ignoranci.
                            U mężczyzn z klasą to nie jest powszedni zwyczaj.
                            • zas_ale_pyra Re: Buractwo 11.06.12, 20:51
                              nm.buba011 napisał:

                              > baba67 napisała:
                              >
                              > > U facetow ta zasada ma racje bytu bo rzeczywiscie faceci witaja sie przez
                              >
                              > > podanie rak.
                              >
                              > - nie wszyscy, ale... ignoranci.
                              > U mężczyzn z klasą to nie jest powszedni zwyczaj.

                              Hmmm.
                              Popatrzmy na powitanie Głów Państwa, jakos tam to FACECI podają sobie ręce.
                              Wyjątkiem będzie np. Cesarz Japonii, przed którym należy zgiąć się w pas.
                              • baba67 Re: Buractwo 11.06.12, 21:11
                                Kolejna rewelacja naszego guru.Dowiaduje sie tu po prostu niesamowitych rzeczy.Myslalam ze po uznaniu Slowackiego (panna Zosia) i Sienkiewicza (panie Michale) za nieokrzesanych jezykowo oraz etykietalnie nic mnie juz nie zdziwi. A tu prosze...podanie rak jest objawem zlego wychowania...Musze przyznac przy tym objawieniu blednie nawet nakaz niepoznawania znajomych w toalecie.
                        • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 14:44
                          - nic nie dorabiam. Wspominam jedynie o zasadzie konsekwencji, która działa nawet jeżeli sobie z tego nie zdajemy sprawy.
                          • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 14:50
                            nm.buba011 napisał:

                            > - nic nie dorabiam. Wspominam jedynie o zasadzie konsekwencji, która działa naw
                            > et jeżeli sobie z tego nie zdajemy sprawy.

                            U mnie konsekwencja działa w tym wypadku w ten sposób, że "cześć" czy "dzień dobry" oznacza tyle i tylko tyle smile
                            Niczego więcej nie powiedziałam i nie widzę powodu ani potrzeby wysnuwania dalej idących wniosków.
                            • mad_telepath Re: Buractwo 16.06.12, 11:46
                              www.savoir-vivre.com.pl/?powitanie-w-toalecie-publicznej,1096
                              • baba67 Re: Buractwo 16.06.12, 12:54
                                I to jest bardzo sensowne.Czesc wypowiedziane polglosem sie wcale z tym nie kloci,bo tak naprawde chodzi o to zeby nie robic zamieszania.
                  • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 13:19
                    frattini napisał:

                    > W przypadku pań nie ma "problemu", jaki nierzadko pojawia się u panów - mianowi
                    > cie spotkanie przy pisuarze

                    - ostrożnie. Możemy trafić na toaletę koedukacyjną. smile
                    Sytuacja kiedy do toalety idą dwie koleżaneczki, należałoby pominąć, wszak s-v ma nam to krótkie życie ułatwiać. Ich wybór i zmartwienie.
                    Ina sytuacja, gdy do toalety "dla pań" wchodzą dwie osoby o asymetrycznej pozycji.
                    Raz zapoczątkowanego "stylu", trudno nie kontynuować.

                    Dzień dobry Pani... Prezes/Profesor/Minister.
                    Dlaczego nie kontynuować - Na zdrowie! Pani... Prezes/Profesor/Minister!?

                    Dotyczy szczególnie, gdy wcześniej życzyliśmy - Na zdrowie! w przypadku kichnięcia, a dostawaliśmy odpowiedź - Dziękuje.

                    Należało zaznaczyć, że pozdrowieniem "dzień dobry", czy innym "manifestujemy" swoją obecność i brak anonimowości.
                    Nieliczna pozycja z psychologii środowiskowej (Bańka), określa toalety jako miejsca... ucieczkowe.
                    Powszechnie wiadomo, że mamy zróżnicowane temperamenty i style otwartości, dlatego w tym właśnie miejscu powinniśmy respektować granice innych osób i ich prawa do intymności.
                  • bene_gesserit Re: Buractwo 08.06.12, 19:55
                    Ja nie bardzo rozumiem, co by mogło być kłopotliwego w spotkaniu w toalecie. Że co - przyzwoici ludzie tych rzeczy nie robią? Więc jeśli już spotkamy się w toalecie to mamy udawać, ze tak naprawdę się nie widzimy, możemy wymienić skinienia głowy, żeby po wyjściu z przybytku móc z ulgą uznać, że to się nei zdarzyło?

                    Imho to totalna paranoja. Owszem, kibelek to nie jest miejsce na długie dysputy, wymienianie się przepisami czy uwagami nt stanu naszej kadry, tym bardziej że dluga obecność dwojga dyskutantów może rozpraszać i krępować przebywających w kabinach. Ale co złego jest w powiedzeniu 'dzien dobry' w toalecie? Jesli chodzi o wymianę pozdrowien podczas uzywania pisuaru, wystarczy się w trakcie sikania nie rozglądać, i problem znika smile
                    • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 20:22
                      bene_gesserit napisała:

                      > Ale co złego jest w powiedzeniu 'dzien dobry' w toalecie?

                      - właściwie to nic, gdyby ów "towarzyski" osobnik na tym poprzestał i nie czekał na odwzajemnienie pozdrowienia, czy uściśnięcia dłoni.
                      • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 20:56
                        nm.buba011 napisał:

                        > bene_gesserit napisała:
                        >
                        > > Ale co złego jest w powiedzeniu 'dzien dobry' w toalecie?
                        >
                        > - właściwie to nic, gdyby ów "towarzyski" osobnik na tym poprzestał i nie czekał
                        > na odwzajemnienie pozdrowienia, czy uściśnięcia dłoni.

                        A skąd pewność i w ogóle pomysł, że czeka... zwłaszcza na tę dłoń? Bo "zwrotnego" pozdrowienia chyba można oczekiwać - nawet w toalecie.
                        • nm.buba011 Re: Buractwo 08.06.12, 21:22
                          beata_ napisała:

                          > nm.buba011 napisał:
                          >
                          > > bene_gesserit napisała:
                          > >
                          > > > Ale co złego jest w powiedzeniu 'dzien dobry' w toalecie?
                          > >
                          > > - właściwie to nic, gdyby ów "towarzyski" osobnik na tym poprzestał i nie
                          > czekał
                          > > na odwzajemnienie pozdrowienia, czy uściśnięcia dłoni.
                          >
                          > A skąd pewność i w ogóle pomysł, że czeka... zwłaszcza na tę dłoń?

                          - niektórzy "dżentelmeni" tak się dokładnie zachowują. Mówią "dzień dobry" i wyciągają dłoń.

                          > Bo "zwrotnego" pozdrowienia chyba można oczekiwać - nawet w toalecie.

                          - można, oczywiście poza konwencją s-v, która nie jest obligatoryjna.
                          • beata_ Re: Buractwo 08.06.12, 21:36
                            Niektórzy "dżentelmeni" być może, ale czy na pewno w takich okolicznościach? Jedno z dwojga - albo Ciebie ponosi wyobraźnia, albo mnie w tym momencie zawodzi smile

                            Na szczęście obligatoryjna nie jest (konwencja s-v), bo skoro widzę znajomą osobę w toalecie to ją po prostu (niewylewnie) witam i tego samego jednak oczekuję. Oczywiście jeśli się wzajemnie zobaczyłyśmy.
                            Z pewnością latać za nią nie będę ze swoim "dzień dobry" smile

                        • bene_gesserit Re: Buractwo 08.06.12, 23:32
                          Męskie toalety znam głownie z filmów, ale trzeba by naprawdę nie mieć piątej klepki, zeby w trakcie sikania oczekiwać pozdrowienia w postaci uścisku ręki i taki prowokować.
                      • beata_ I co znaczy "czekał"? 08.06.12, 21:00
                        Bo chyba nie przytupywał nerwowo, krążąc przy tym jak sęp i nie zaglądał pozdrowionemu w oczy raz z jednej, raz z drugiej strony? smile
                        • aqua48 Re: I co znaczy "czekał"? 08.06.12, 21:32
                          Czekajcie, pogubilam się, to co w toalecie można? Oprócz oczywiscie czynności przewidzianych. Można powiedzieć znajomej dzień dobry, ale nie należy odpowiadać?
                          • beata_ Re: I co znaczy "czekał"? 08.06.12, 21:39
                            Mnie nie pytaj - ja jestem ignorantką, jak sądzę smile
                          • baba67 Re: I co znaczy "czekał"? 08.06.12, 21:41
                            Nic nie mozna, najlepiej ludzi nie poznawac, bo jak powiesz dziendobry to sie znajoma rzuci na Ciebie wyciagajac prawice nieumyta po korzystaniu z toalety.
                            • aqua48 Re: I co znaczy "czekał"? 12.06.12, 11:56
                              baba67 napisała:

                              > Nic nie mozna, najlepiej ludzi nie poznawac, bo jak powiesz dziendobry to sie
                              > znajoma rzuci na Ciebie wyciagajac prawice nieumyta po korzystaniu z toalety.

                              Kobiety nie witaja się przez podanie ręki, nawet w toaletach. Możliwy jest natomiast całus smile
                              • baba67 Re: I co znaczy "czekał"? 12.06.12, 12:16
                                Tako rzecze Bubatustra-zapomnialam napisac smile
                                • nm.buba011 Re: I co znaczy "czekał"? 12.06.12, 13:29
                                  baba67 napisała:

                                  > Tako rzecze Bubatustra-zapomnialam napisac smile

                                  - wystarczy
                                  Tako rzecze Buba, mimo, że szanujemy historię.
                              • nm.buba011 Re: I co znaczy "czekał"? 12.06.12, 13:25
                                aqua48 napisała:

                                > Kobiety nie witaja się przez podanie ręki, nawet w toaletach. Możliwy jest nato
                                > miast całus smile

                                - co jest mi znane zarówno z relacji innych, sztuki filmowej, a także naocznie, bo niekiedy warunki architektoniczne zmuszają do kontynuacji tradycji toalet koedukacyjnych. Te ostatnie są oznaczane jako toaleta. Dawniej < 00 >.

                                __________________
                                Dygresja,
                                historia uścisku jest słabo opisana i udokumentowania.
                                Pocałunek ma swoją wymowę w relacji Judasza z Jezusem.
                                Niemniej witanie uściskiem dłoni też jest przeważnie fałszywe i wymuszone.
                                Damy i dżentelmeni owe rytuały rozdają nadzwyczaj oszczędnie.
                                • zas_ale_pyra Re: I co znaczy "czekał"? 13.06.12, 01:16
                                  Ktos potrafił nawet ziemię całować.
                                  I Ten Sam rękę podawał.
                                  Oczywiscie, wg. Jasnie Oswieconego Pana Buby to było "wymuszone" i "nieszczere".
                                  • zas_ale_pyra Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 06:15
                                    Jasnie Wielmożny Panie Bubo!
                                    Czy byłby Jasnie Wielmożny Pan, Specjalista Najwyższego Stopnia S-V tak uprzejmy i zechciał wytłumaczyć, dlaczego to Jan Paweł II nie stosował się do zasad głoszonych ex cathedra przez Najwyższy Autorytet, Jasnie Wielmożnego Profesora Doktora Habilitowanego S-V Bubę?
                                    • baba67 Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 07:36
                                      Bo byl niekulturalny, nieobyty i Naszego Eksperta nie zna. Byl za to w znakomitym i licznym towarzystwie(znanych politykow, naukowcow, artystow) rownie niekulturalnie dlon podajacych co chyba wynagrodzilo Mu te niedostatki.
                                      • frattini Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 08:09
                                        Ale odpowiedzi na pytanie o "babek" się nie doczekałaś...
                                      • bene_gesserit Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 12:01
                                        Ja tam akurat nie rozumiem, czemu papiez ma byc autorytetem w dziedzinie s-v. Glowom panstw zdarzaja sie gafy, moze sie i zdarzyc (nie mam pojecia, czy rowniez w tej syuacji) glowie Kosciola.
                                        • baba67 Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 12:26
                                          Papiez moze nie, ale dyplomaci niby powinni.Co do babek to ja rozumiem ze ktos cos umiescil w sygnaturce cos czego nie rozumie po prostu fajnie brzmi i juz. Zasie pyta nie odpowiedziala bo nie wie.
                                          • mitko32 Wuchte babek 15.06.12, 14:00
                                            "Wuchte babek" znaczy "mnóstwo ciastek" smile smile

                                            Polecam ciekawą stronę z gwarą poznańską, tam jest wszytko wyjaśnione:
                                            violetta66.pl.tl/po-pozna%26%23324%3Bsku-.--.--.-.htm
                                            No, uff, to tajemnica wyjaśniona!
                                            • baba67 Re: Wuchte babek 15.06.12, 17:03
                                              Dzieki, oj, lubie ja to, lubie smile
                                          • bene_gesserit Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 15:15
                                            Papiez tez dyplomata, z pewnoscia ma doradcow i z pewnoscia przeszedl odpowiednie szkolenie.

                                            Powolywanie sie na papieza jako autorytet w dziedzinie s-v jest rownie bez sensu, co powolywanie sie na Jezusa, co kiedys wykonal tu klasyk big_grin
                                    • nm.buba011 Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 12:53
                                      Karol Wojtyła (JP2-Święty) był wybitnym mistrzem komunikacji. Wprost wzorcowo rozumiał gest uścisku dłoni. Nigdy, nikomu nie podał dłoni automatycznie (bez kontaktu wzrokowego, czy będąc w ruchu), bezosobowo i... milcząco. Szanował innych.
                                      Podając dłoń, nie spieszył się.
                                      Zgodnie z zaleceniami s-v, z każdym z witanych... rozmawiał.
                                      Większość, odczuwa do niego sympatie, właśnie za te umiejętności.

                                      __________________
                                      Bill Clinton, po spotkaniu z JP2 powiedział, że nie chciał by mieć takiego rywala wyborach.
                                      B.C. też posiadał podobne umiejętności.
                                      • nm.buba011 Re: I co znaczy "czekał"? 15.06.12, 15:01
                                        nm.buba011 napisał:

                                        > B.C. też posiadał podobne umiejętności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka