Para znajomych - kolezanka i kolega (nikt wiecej dla siebie). Znają się, ale nie spotykają zbyt czesto, jednakowoż wiedzą, gdzie każde z nich mieszka. Ostatnio widzieli się z pół roku temu, przypadkowo spotkali się "na mieście". Kolezanka ma krewnych w tym samym bloku, w którym mieszka kolega. KOlega od 3 tygodni ma nogę w gispie po powaznym zlamaniu.
Tyle wstępu. A teraz meritum. Wspomniana kolezanka jest OBURZONA, bo w minioną sobotę zastukala do drzwi kolegi, a ten jej nie otworzył. Z mieszkania dobiegały ją głosy, wiec wie, ze ktoś był (kolega mieszka sam) ponadto usłyszała, jak ktoś podszedł pod drzwi i podejrzewa, że to kolega poszedł zobaczyć kto dzwoni.
Kolega to potwierdza: był w domu z parą przyjaciół, którzy przyszli umowieni wraz z zakupami dla niego (on raczej nie wyłazi z tą nogą). Słysząc dzwonek sądził, ze to moze ktoś z sąsiadów, ale w wizjerze zobaczył niezbyt bliską kolezankę. Wiedzial on, że ma ona krewnych w jego bloku i domyślał się, że "tak wpadla", ale zdecydowanie nie był przygotowany na wizyte niezbyt vliskiej znajomej - w domu rozgardiasz, bo slabo chodząc trudno sprzątać na bieząco itd. Toteż nie otworzył drzwi i nie widzi w tym nic złego: koleżanka się nie umawiała z nim, że przyjdzie, a stopień ich znajomości nie upoważnia do wizyt bez uprzedzenia. Tyle jego zdania.
Znajoma natomiast uważa, że kolega jest chamski, bo skoro nie chciał jej wpuścić, mial jej to oznajmić. Ona byla z wizytą u krewnych i dowiedziawszy sie od nich, że kolega chory, postanowiła wpaść i sprawdzić co u niego. Poczuła się głęboko dotknięta tym, że jej nie otworzył drzwi.
Ja uważam, że koleżanka nie ma racji i przemawiają do mnie argumenty kolegi: nie są bliskimi przyjaciołmi, którzy "wpadają" do siebie bez zapowiedzi, wiec nic dziwnego, że kolega nie chciał jej niezapowiedzianej wizyty w sytuacji dlań dyskomfortowej.
Skoro chciała doń zajrzeć - powinna zadzwonić i zorientować się, czy będzie zainteresowany wizytą, a nie iśc pod drzwi bez uprzedzenia.
Mam mieszane natomiast uczucia co do tego, że nie otworzył. Moze faktycznie powinien otworzyć i jej nie wpuścić. Z tym, że to byłoby raczej nieeleganckie także. No bo co jej miał powiedzieć: " Wybacz, ale nie jestem przygotowany na wizytę kogoś z dalszych znajomych. Nie umawialiśmy się"? - też głupio, choć szczera prawda
A Wy jak sądzicie?