Dodaj do ulubionych

Goście a asertywność.

09.08.13, 23:57
Witam.

Postanowiłam założyć wątek na forum, ponieważ zauważyłam, że ostatnio notorycznie pojawiają się dość dziwne sytuacje w moim życiu. smile Jeśli można tak to nazwać.

Na wstępie napiszę, że mam 21 lat, jestem studentką, na utrzymaniu rodziców, wynajmuję kawalerkę i mieszkam sama (z kotem).

A oto sytuacje:

1) znajomy z roku (nieszczególnie bliski, na uczelni nawet nie rozmawiamy, oprócz przysłowiowego cześć-cześć, mamy kontakt jedynie przez facebooka) wielokrotnie dzwonił do mnie w godzinach nocnych, czyli 24-2 w nocy, ponieważ był na imprezie i chciał u mnie nocować, gdy będzie z niej wracał, on mieszka pod miastem, ale jego mama ma samochód, są też taksówki i wielokrotnie chwalił się pieniędzmi. Zdarzało się też tak, że dzwonił do mnie i chciał przyjść na noc, tylko dlatego, że następnego dnia rano musiał coś załatwić w mieście i twierdził, że ode mnie jest bliżej.

2) kolejny znajomy z roku, ten bardziej bliski, wielokrotnie proponował spotkanie, na piwo czy coś, po czym gdy się zgadzałam, pytał o której ma u mnie być - nie zapraszałam go pierwsza, generalnie wolę się z niektórymi osobami spotykać na neutralnym gruncie, czyli idziemy do pubu, pijemy piwo i każdy wraca w swoją stronę. Musiałam stosować różne wymówki, a to że u mnie jest mama, a to że jednak coś mi wypadało. Później zaczęłam mówić wprost: "Słuchaj, możemy się spotkać, wypić piwo i pogadać, z tym że jest ładna pogoda i chcę wyjść z domu". Na moje argumenty odpowiadał, że u mnie jest lepsza atmosfera i ciągle powtarzał pytanie o której ma u mnie być.

3) moja była przyjaciółka, z czasów podstawówki-gimnazjum, w ogóle się do mnie nie odzywała, nie interesowało jej co u mnie słychać. Odezwała się wtedy, gdy okazało się, że jej chłopak przez tydzień będzie pracował w mieście, gdzie teraz mieszkam i zapytała czy mogą do mnie przyjechać razem na ten tydzień. Dodam, że był to okres kampanii wrześniowej, czyli poprawy egzaminów, oni nie studiują więc tego nie rozumieją, no i w tym czasie ostatnie o czym myślałam to goszczenie dwóch dodatkowych osób, zwłaszcza, że tydzień to sporo, a rachunki są jednak drogie i to nie jest ani moje mieszkanie, ani ja nie płacę tych rachunków. Odmówiłam, powiedziałam, że muszę się uczyć do egzaminów, obrazili się na mnie.

4) chłopak, z którym się spotykałam, stawiał mnie przed faktem dokonanym, tj. pytanie "o której mam być?", gdy już dla świętego spokoju się zgadzałam, żeby wpadł popołudniu, to okazało się, że przyjeżdżał z całym ekwipunkiem, czyli ręczniki, szczoteczka do zębów i po prostu nocował, a ja wcześniej w ogóle nie spodziewałam się przedłużonej do rana wizyty, zwłaszcza, że przyjeżdżał samochodem. Poza tym on prowadził inny tryb życia, wstawał o 6, ja nieco później i mnie budził wyzywając od śpiochów. Cóż, miarka się przebrała, gdy po raz kolejny bez żadnej powiadomienia przyjechał z rzeczami na noc i zaczął wkładać swoją szczoteczkę do mojego kubka. W dodatku przywiózł wino. Zapytałam go, dlaczego chce pić alkohol, skoro jest samochodem. Odpowiedź: Przecież śpię u Ciebie!
Zdziwił się, gdy go uświadomiłam, że jest inaczej. Dodam, że nie spotykaliśmy się jakoś długo - 2 miesiące i ja nawet nigdy u niego nie byłam.

Problem pojawia się wtedy, gdy ktoś dowie się, że sama mieszkam. Nie ma oporów, żeby się do mnie wpraszać, gdy wymyślałam wymówki, było jeszcze gorzej, bo sytuacje 1 i 2 się powtarzały ciągle. Gdy zaczęłam mówić NIE, bez zbędnych tłumaczeń, osoby są obrażone i ja mam wyrzuty sumienia, że źle robię.

Dodam tylko, że nocują u mnie bliscy przyjaciele, albo osoby które sama zaproszę i "impreza" się przedłuży, a wiem, że taka osoba ma ograniczony powrót do domu - proponuję nocleg.
Jednak nie lubię wpraszania się i stawiania mnie w niekomfortowej sytuacji, potem ja wychodzę na najgorszą, ponieważ odmawiam. Jak radzić sobie w takich sytuacjach?
Moi przyjaciele i rodzice śmieją się, że powinnam otworzyć hotel, skoro mam ciągle propozycje odwiedzin czy tez noclegu od osób, których nie zapraszam.
Nie wiem, ale mi by nie przyszło do głowy wpraszać się na noc do kogoś w taki sposób.

Co myślicie?
Obserwuj wątek
    • sweet_pink Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 00:23
      Czy nie jest przypadkiem tak, że wyprowadziłaś się daleko od domu do miasta innego kulturowo? Ja w mieszkam w stolicy i chodź mieszkam sama w trzech pokojach to nikt mi się nie wprasza. Natomiast dla kolegi z Poznania jest oczywiste posiadanie łózek w liczbie domowników pomnożonej co najmniej przez 3 i przygarniania wszystkich, dopóki zostanie choć skrawek wolnego miejsca.

      Radzę Ci zrezygnować z wymówek i mówić prosto z mostu "Nie mam zwyczaju nocować znajomych" i koniec.
      • lena.162 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 00:53
        Mieszkam obecnie w Warszawie i wszystkie opisane przypadki (oprócz ex przyjaciółki) to osoby z W-wy, pochodzę 90 km od stolicy więc raczej to nie kwestia różnicy kulturowej wink
      • nm.buba011 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 08:57
        sweet_pink napisała:

        > Czy nie jest przypadkiem tak, że wyprowadziłaś się daleko od domu do miasta inn
        > ego kulturowo?

        - mamy do czynienia serią, ale indywidualnych przypadków.

        > Ja w mieszkam w stolicy i chodź mieszkam sama w trzech pokojach
        > to nikt mi się nie wprasza. Natomiast dla kolegi z Poznania jest oczywiste posi
        > adanie łózek w liczbie domowników pomnożonej co najmniej przez 3 i przygarniani
        > a wszystkich, dopóki zostanie choć skrawek wolnego miejsca.

        - dla mnie, to jedynie ciekawostka.

        > Radzę Ci zrezygnować z wymówek i mówić prosto z mostu "Nie mam zwyczaju nocować
        > znajomych" i koniec.

        - wbrew pozorom, to nie jest asertywny komunikat.
        To ja wybieram, którego znajomego i jak mam potraktować.

        Przenocowanie lub nie, konkretnej osoby, nie musi być regułą, precedensem w stosunku do następnych, potencjalnych.

        Niedorzeczną, bzdurną wydaje się reguła, że konkretny krok, robię na któreś randce.
        Ja wszystko mogę, ale nic nie muszę.
    • nm.buba011 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 09:05
      lena.162 napisał(a):

      > Moi przyjaciele i rodzice śmieją się, że powinnam otworzyć hotel, skoro mam cią
      > gle propozycje odwiedzin czy tez noclegu od osób, których nie zapraszam.

      - tu sobie odpowiedziałaś

      > Nie wiem, ale mi by nie przyszło do głowy wpraszać się na noc do kogoś w taki s
      > posób.

      - Jesteś osobą ułożoną, ale czy nie pomyślałaś, że są ludzie o innej osobowości i przekonaniach?
      • baba67 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 09:15
        TY nie masz problemu z asertywnoscia bo dzialasz tak jak trzeba tyle tylko ze nowosc sytuacji Cie zaskakuje.
        Tupet kolezanki odebral mi mowe,Facet z ktorym bylas ma nieco znieksztalcony obraz zwiazku-moze dla poprzedniej dziewczyny bylo oczywiste ze on zostaje na noc kiedy moze ?
        Jesli chodzi o kolege z piwem -ludzie czasem uwazaja ze to oni sie fatyguja do Ciebie, Ty nie musisz wychodzic z domu zatem powinnas sie cieszyc.
        To nie jest zaden regionalny warszawski obyczaj wpraszania sie do kogos.
        Jesli bedziesz wystarczajaco konsekwentna problem zniknie.
        Moze byc tak, ze osob ktore goscisz z lasnej woli jest wiele, w rozmowach z osobami postronnymi(facebook) pojawiaja sie watki nocowania, goszczenia, malych domowek no i wrazenie jest takie ze masz dom otwartySprobuj przyjrzec sie co zamieszczasz.
        • nm.buba011 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 09:27
          - Babo, po tylu latach pisania mogłabyś przestrzegać reguły drzewka.
          Odpisujesz "techicznie" do mnie, a faktycznie pisze do autorki wątku.
          Możesz, aby nie było wątpliwości skopiować nick i słowa.

          Teraz jest 6 wpisów, przy większej ilości powstanie lekki bałagan.

          Taka moja prośba do wszystkich piszących.
        • nm.buba011 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 11:35
          baba67 napisała:

          > TY nie masz problemu z asertywnoscia bo dzialasz tak jak trzeba tyle tylko ze n
          > owosc sytuacji Cie zaskakuje.

          - jeszcze nie spotkałem osoby asertywnej. Sporo, nie rozumiejących tego określenia.
          Osoba choć trochę rozumiejąca zachowanie asertywne, nie napisałaby takiego wątku.
          • baba67 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 13:19
            A ja sadze e by napisala-zwroc uwage na jej problem-ona wie ze jest OK a inni nie sa, dziwuje sie tylko tej sytuacji popytujac nas czy my tez tak mamy. Nie mamy.
            Offtopowo-ja sie moge mylic patrze z boku, facebooka nie mam i nie bede miala, ale wydaje mi sie ze jesli osoba jest tam aktywna, ma ciagle nowych znajomych to sprawia wrazenie takiej duszy towarzystwa, co to jest fajna bezkonfliktowa i mozna do niej wpadac i nicowac kiedy sie chce.
            • baba67 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 15:56
              To nie znaczy ze wpadam i chce ocowac oczywiscie.Po prostu wrazenie takie, moze nie tylko ja tak mam
    • bene_gesserit Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 11:05
      1. Znajomy z roku jest po prostu bezczelny. Konsekwentnie odmawiaj i nie odbieraj telefonów po 21-szej i problem w końcu zniknie, jak sądzę.

      2. Bliższy kolega, mam wrazenie, liczy na coś wiecej niż piwo. Ew cierpi na brak gotówki albo węza w kieszeni i dlatego nie moze/nie chce spotykać się na mieście. Jesli jesteś zainteresowana, wybadaj, na które smile

      3. Często przyjaźnie z czasów dzieciństwa/wczesnej młodości nie zdają próby czasu - i trudno. Jesli ktoś się nadyma tylko dlatego, ze nie spełniłaś jego prośby, bo nie warto kontynuować takiej znajomości. Prawdziwa bliskość wymaga szanowania się nawzajem.

      4. Moim zdaniem twój ex miał niezłe zadatki na despotę. Liczyły się jego zamiary i chęci, twoje - nie. I dziwiły, kiedy były inne niż jego własne. Brr.

      Myślimy, ze świetnie sobie radzisz, trzymaj tak dalej i słuchaj siebie. Masz kogo smile
      • nm.buba011 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 11:31
        bene_gesserit napisała:

        > Myślimy, ze świetnie sobie radzisz, trzymaj tak dalej i słuchaj siebie. Masz ko
        > go smile

        - ja tak nie myślę.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 12:28

          Mow dalej bez zbednych tlumaczen "nie" zgodnie z zasadami s-v - milo i grzecznie.
          Jak sama zapewne juz widzisz z powyzszego obrachunku, obrazaja sie osoby ktore
          zamierzaja cie tylko wykorzystac, dla ktorych liczy sie tylko ich wlasny interes.

          Rzeczywscie jest czego - kogo- zalowac? miec po czym wyrzuty sumienia?
          ze obrazil sie ktos kto poza tym ma cie gleboko w ......??

          Tyle tylko ze do pewnych sytuacji dopuszczamy sami- ewentualnie.
          na przyklad, kolega nr 1. po pierwszym razie nie trzeba bylo wiecej odbierac od niego telefonow po 10 w nocy, a gdyby sie wycwanil i dzwonil przed ze chce przenocowac
          mowisz mu "przykro mi ale to niemozliwe, dowidzenia" i nie czekajac na odpowiedz
          rozlaczasz sie nawet jak slyszysz jakies jeki i wrzaski w sluchawce - NIE, i koniec.
          Tlumaczyc sie absolutnie nie musisz, bo i z jakiej racji. ani tym bardziej nikogo wysluchiwac.

          I tak ze wszystkimi. do odpowiednich 'organow' w koncu dotrze.

          Minnie

          Milczenie to tekst, który niezwykle łatwo jest błędnie zinterpretować.
          Julian Tuwim

          Ach_Dama_Byc...aka Minniemouse...aka Venus22
        • bene_gesserit Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 14:15
          Użyłam pluralis maiestaticus. Ciebie do 'my' nie włączam i nie włączę, jak sądzę, nigdy w życiu.
    • kropidlo5 Re: Goście a asertywność. 10.08.13, 14:39
      1.Jak dzwoni pijany i chce 'spac', to moze wlacza mu sie chuc. Moze mu sie skrycie podobasz i po pijanemu to wylazi (wariant optymistyczny) , a moze chce mu sie i mysli, ze 'dasz mu'(wariant gorszy).
      2. bezeczelny typ i brak asertywnosci z Twojej strony.
      3. dwojka idiotow. liczyc na to, by sir komus wwalic do domu na tydzien to juz glupota, a jeszcze komus malo znanemu to tepota zupelna i bezczelnosc. I Twoj brak asertywnosci po co sie w ogole tlumaczysz- im i nam tutaj?
      4. tez naduzywa braku asertywnosci.

      Generalnie to jest tak, ze w swoim domu mozesz lezec i nic nie robic przez 3 dni i nikogo to nie moze obchodzic. Co to w ogole za obyczaj, zeby tlumaczyc sie z wlasnego czasu i z wlasnego dysponowania wlasnym mieszkaniem.
      A ludzie tak maja, ze jak wyczuja albo wiesc 'rozniesie sie' ze u tej czy tamtego 'mozna' to sie potem wpychaja drzwiami i oknami, i trzeba takich potraktowac aerozolem.
      • kol.3 Re: Goście a asertywność. 11.08.13, 08:23
        To może wytłumaczysz co wg Ciebie (odnośnie sytuacji w pkt. 2 i 4 ) powinna robić Autorka aby było asertywnie?
        • baba67 Re: Goście a asertywność. 11.08.13, 09:01
          Moze chodzi o to ze sie Watkodawczyni w ogole tlumaczyla?
          Dla mnie sytuacja z parka wygladala tak jakby przyszla sasiadka z prosba o dofinansowanie wycieczki do Rzymu a ja bym sie TLUMACZYLA ze sama nie mam pieniedzy.Zupelny absurd.
          Asertywne zachowanie polega na grzecznej odmowie podkreslonej takim zadziwieniem w glosie jakby nie wiem ktos sie dowiedzial ze odkryto w Wisle delfiny,
          W wypadku chlopaka dziewczyna nie byla asertywna bo jej zalezalo na zwiazku, a chlopak uwazal ze tak zwiazek wyglada . Byc moze zetknal sie z pretensjami jakiejs poprzedniej panny ze jak tylko pobzyka to zaraz ucieka i teraz chcial zeby byla gitara.
          Ale Autorka sie na asertywnosc zdobyla-zakomunikowala swoje zyczenie w sposob stanowczy i skuteczny.
          Z tym kolega od piwa-przyznam ze tez mialabym problem z tym brakiem tlumaczenia sie. No bo kto deklaruje chec odwiedzenia mnie-jakos czuje ze wypada uzyc bialego klamstwa .Zatem sie nie dziwie. W koncu jednak dziewczyna przelamala oporu i znow jasno zadeklarowala co sama woli. A koles nie slucha co sie do niego mowi, albo probuje wymusic to co mu pasuje metoda zdartej plyty.
          Odbieranie telefonow w nocy od kogokolwiek poza wlasna rodzina lub najblizszymi przyjaciolmi uwazam za dziwactwo.
          POczucie ze sie jest nie w porzadku po odmowie to po prostu uczucie, nic nie poradzimy ze sie czujemy jak czujemy,uczucia moga byc irracjonalne, wynikac z nieprzystosowanego o wspolczesnych czasow wychowania, kompleksow itp. Asertywnosc to DZIALANIE.
          • bene_gesserit Re: Goście a asertywność. 11.08.13, 11:58
            Tłumaczenie isę nie jest asertywne, istotnie. Wyjasnienie, czyli podanie powodu odmowy - krótkie i treściwe - jak najbardziej. Zdziwienie typu 'w Wiśle delfiny' [o rany, własnie przypomniało mi się, ze dzisiejszej nocy sniły mi sie tabuny delfinów w Bałtyku] moze być agresywne lub jako takie odebrane przez rozmówcę. W asertywnosci chodzi o zachowanie szacunku dla siebie i drugiej osoby.
            • baba67 Re: Goście a asertywność. 11.08.13, 12:08
              Wiesz, przy pewnych prosbach moze delikatne uswiadomienie absurdu byloby wskazane.Nie chodzi o wychowywanie doroslych osob bo to mi sie nie podoba, raczej powstrzymanie ich od dalszych prob nacisku mogacych spowodowac nieco mocniejsza reakcje z mojej strony.Takie niedowierzanie w glosie daje do myslenia ale agresywne?

              TEj reakcji nie polecam w sytuacjach nieco tylko niezrecznych jak to pytanie to kiedy mam u ciebie byc.
    • mojemieszkanie24 Re: Goście a asertywność. 12.08.13, 15:20
      miałam kilka podobnych sytuacji, gdy zamieszkałam nad morzem. Nagle odezwali się starzy znajomi. Zawsze odpowiadałam, że chętnie się spotkam gdzieś na mieście i porozmawiam a potem wracam do domu. Ci którzy pytali się wprost,czy moga przyjechać do mnie na urlop ( niektórzy chcieli na 1-2 tygodnie) mówiłam, że nie bo pracuje.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka