Dodaj do ulubionych

drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten temat ?

15.11.13, 14:50
Rodzina mojego narzeczonego ma w zwyczaju robić sobie na święta drogie prezenty- 200 zł na osobę. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to że w tym roku na Wigilii będzie 15 osób (!!) czyli na same prezenty daje mi to sumę 3000 zł + prezent dla narzeczonego. Nie podoba mi się ten pomysł w ogóle.... W zeszłym roku ludzi było połowę mniej a w tym roku przyjeżdza jeszcze rodzina z Niemiec. Część ludzi widziałam 3 razy w życiu i najnormalniej nie wiem, co im kupić uncertain Dodatkowo idziemy jeszcze na druga wigilię ( 5 osób+ my) więc także wypadałoby obdarować czymś najbliższych.

Czy powinnam poruszyć ten temat ? Kto powinien go poruszyć ? No właśnie... ja/ narzeczony/ wspólnie ? Te prezenty nie obciążają naszego budżetu domowego ale wiadomo, że wolałabym te pieniądze przeznaczyć na prezent dla niego albo na wyjazd wakacyjny.
Jaką alternatywę zaproponować ? Ja uważam, że dzieci powinny dostać prezenty, rodzice a reszta rodzeństwa po jakimś symbolicznym drobiazgu. Co radzicie ?



Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 15.11.13, 15:15
      truskawka2013 napisał(a):

      > Rodzina mojego narzeczonego ma w zwyczaju robić sobie na święta drogie prezenty
      > - 200 zł na osobę. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to że w tym rok
      > u na Wigilii będzie 15 osób (!!)

      Czy Wigilię urządzasz u siebie w domu dla wszystkich?

      > . Część ludzi widziałam 3 razy w życiu i najnormalniej nie wiem, co im kupić uncertain

      Kupcie im po jakimś słodkim eleganckim, ale niezbyt kosztownym prezencie.

      > Czy powinnam poruszyć ten temat ? Kto powinien go poruszyć ?

      Poruszyć problem może wyłącznie gospodarz Wigilii. I na dodatek powinna to być osoba z rodziny.

      > Jaką alternatywę zaproponować ? Ja uważam, że dzieci powinny dostać prezenty, r
      > odzice a reszta rodzeństwa po jakimś symbolicznym drobiazgu.

      Dopóki jesteś narzeczoną i jeśli na dodatek nie Ty organizujesz przyjęcie, to nie masz żadnego prawa sugerowania zmian w utartym w tej rodzinie zwyczaju. Natomiast możesz i wręcz powinnaś ograniczać swoje prezenty do symbolicznych i mało kosztownych przedmiotów.
    • mocno.zdziwiona Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 15.11.13, 15:19
      Uważam, że warto poruszyć ten temat. Być może nie Ty jedna czujesz się źle z takimi wydatkaami. Najlepiej by były żeby zrobił to Twój mąż bo prawdopodobniej jest bliżej z własną rodziną niż Ty.
      Mieliśmy podobny problem kilka lat temu i zdecydowaliśmy się na losowanie. Każdy losuje komu zrobi prezent (jednej osobie). Z reguły wtedy prezent jest większy i ciekawszy bo bardziej się przykładamy do tego żeby się dowiedzieć co sprawi obdarowanemu przyjemność.
      Dzieciom kupujemy prezenty wg chęci - czyli wszyscy kupują dzieciakom choć w większości są to podarki symboliczne.
    • truskawka2013 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 15.11.13, 16:41
      Ja nie urządzam Wigilii. No moim zdaniem nietaktem by było, gdyby goście dali mi prezenty po 200 zł a ja bym dała komuś za 20 zł.Przecież to widać i skoro niejako jestem w rodzinie to uważam, że powinnam dostosować. Ja i narzeczony kupujemy prezent wspólnie ( jeden od nas) a nie ja osobno.
    • angazetka Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 16.11.13, 11:28
      Czyjeś zwyczaje finansowe nie muszą cię obchodzić. Możesz mieć własne.
      • truskawka2013 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 16.11.13, 11:41
        Mi się wydaje, ze w tym przypadku jeżeli będziemy odstawać od reszty rodziny to właśnie to będzie wbrew zasadom SV. Niejako musimy się dostosować do reszty tak mi sie wydaje.
        • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 16.11.13, 12:07
          No i tak zrob. Przeciez stac Was, sama napisalas.Prpblem bylby gdybyscie byli studentami albo na jakichs chudych pensyjkach.
          Jesli nie odpowiadaja Ci zwyczaje w rodzinie narzeczonego zacznijcie organizowac wlasne Wigilie i wtedy mozesz ustalac swoje wlasne zasady odnoszace sie do prezentow.
          ja to bym chciala miec takie problemy. Napisalas zeby sie pochwalic jak mniemam?
          • truskawka2013 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 17.11.13, 15:03
            pochwalić ? spodzieam się dziecka i nie bardzo będę miała ochotę wydawać tyle pieniadze na kogoś, kogo widze kilka razy w roku. Nie wiem czym się tu chwalić
            • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 17.11.13, 15:26
              No tym ze 3000 to dla Was zaden uszczerbek w budzecie.
              Niemniej nawet zamozni ludzie maja prawo byc oszczedni. Tu nie ma co dyskutowac, trzeba wyslac narzeczonego zeby oswiadczyl ze w przyszlym roku prezenty beda tansze a i Wy nie oczekujecie niczego kosztownego.Jesli nie zrobia z tej infformacji uzytku to ich sprawa.
              OSWIADCZYL, nie pytal czy sugerowal. Oczywiscie odium spadnie na Ciebie ale wydatki zwiazane z dzieckiem moze sprawia ze tak bardzo Ci tylu nie obrobia.
        • beata_ Dobrze napisałaś - wydaje Ci się... 16.11.13, 13:34
          Według mnie, możecie dać takie prezenty, jakie uważacie. Metka z ceną chyba nie jest obowiązująca.
          Kto powiedział, że MUSICIE się dostosować????
          Wprowadzicie bezsłownie swoją tradycję i tyle. smile

          ps
          Chyba że obawiasz się (późniejszego) obgadywania, ale - nie daj się zwariować!
          • baba67 Re: Dobrze napisałaś - wydaje Ci się... 16.11.13, 13:43
            Ale temat jest ciekawy i nawiazuje do niedawnego "obowiazkowymi" skladkami na prezenty .
            Mozna uprzedzic rodzine ze w tym roku prezenty beda znacznie tansze i takich tanszych tez sie spodziewacie z uwagi na inne priorytety finansowe.
            jest to uczciwe postawienie sprawy , jednakze na pewno truskawka zostanie obgadana jako ta co zle wplywa na syna i chce wprowadzac swoje porzadki, moze sie spotkac z zarzutem skapstwa(bo przeciez stac ich).
            To bardzo indywidualna sprawa czy skorka warta jest wyprawki.
            SV w zadnym razie nie nakazuje robienia drogich prezentow.
    • koronka2012 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 16.11.13, 15:16
      Mało jest rodzin, dla których wydanie 3 tysięcy na prezenty nie jest problemem. Podobnie jak ogromnym problemem jest znalezienie czegoś odpowiedniego dla kilkunastu osób.

      Uważam, że nic złego by się nie stało, gdyby narzeczony porozmawiał na ten temat z rodziną.
      Szczególnie że jestem przekonana, że wiele osób uważa podobnie jak Truskawka, tylko podobnie jak ona - boją się wychylić.

      Druga kwestia - nie ma żadnego powodu, żeby dopasować się cenowo do konwencji. Pomijając już fakt, że te same rzeczy można upolować znacznie taniej, więc cena nie powinna być wyznacznikiem. Można znaleźć coś fajnego w niższej cenie - i jeśli nie macie odwagi aby poruszyć temat - tak właśnie bym zrobiła. Jest naprawdę duże prawdopodobieństwo, że w przyszłym roku znajdziesz chętnych naśladowników.
      Osobiście np. wolałabym fajną książkę za 30 zł niż nietrafione perfumy za 200 (mam tu specyficzny gust i szanse na to, że ktoś się wstrzeli są jak 1/50).
      • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 16.11.13, 15:29
        Ludzie ciezkopieniezni od jakiegos czasu a nie musza to byc pokolenia traca wyczucie co jest przesadne a co nie. A jesli cala rodzina jest taka to dziewczyna musi sie liczyc z nieprzyjemnymi konsekwencjami.Skoro dla niej i narzeczonego 3000 to nie jest zaden uszczerbek dla budzetu to znaczy ze tym bardzuej la rodzicow narzeczonegoto jest jjak splunac.beda sie dziwic jak taka niewielka suma moze byc problemem.Posadza oos skapstwo i z tym sie trzeba liczyc.
        Moze ja przeczulona jestem ale z bezmyslnoscia osob dobrze sytuowanych a wcale nie zlosliwych to sie spotkalam wiele razy.Uodpornilam sie ale zjawisko zauwazam.
        • aqua48 Wymóg drogich prezentów jest nietaktem 16.11.13, 16:26
          S-v nie nakazuje dostosowywać się do zwyczajów ogólnie przyjętych drogich prezentów a zwłaszcza nie nakazuje robienia ich nieznajomym lub słabo znanym osobom.
          Elegancki prezent choinkowy nie musi być kosztowny, może być wręcz symboliczny.
          Nietaktem i kompletnym brakiem wyczucia natomiast jest oczekiwać, wymagać od kogoś robienia 15 osobom kosztownych prezentów z powodu uczestnictwa w kolacji wigilijnej, lub innej uroczystości rodzinnej. I dodatkowo wywierać na niego z tego powodu presję.
          Poruszyć temat zrezygnowania z tego zwyczaju powinna natomiast osoba z najbliższej rodziny. W przypadku niezrozumienia pozostaje zrezygnować z uczestnictwa w hucznej Wigilii, a umawiać się (zapraszać) w mniejszym gronie w pierwszy lub drugi dzień Świąt..
          • beata_ Re: Wymóg drogich prezentów jest nietaktem 16.11.13, 16:48
            aqua48 napisała:

            > S-v nie nakazuje dostosowywać się do zwyczajów ogólnie przyjętych drogich prezentów,
            > a zwłaszcza nie nakazuje robienia ich nieznajomym lub słabo znanym osobom.
            > Elegancki prezent choinkowy nie musi być kosztowny, może być wręcz symboliczny.
            > Nietaktem i kompletnym brakiem wyczucia natomiast jest oczekiwać, wymagać od kogoś
            > robienia 15 osobom kosztownych prezentów z powodu uczestnictwa w kolacji wigilijnej
            > lub innej uroczystości rodzinnej. I dodatkowo wywierać na niego z tego powodu presję.

            Racja!


            > Poruszyć temat zrezygnowania z tego zwyczaju powinna natomiast osoba z najbliższej
            > rodziny. [...]

            A po co poruszać temat? S-v "nakazuje" omawiać takie sprawy?
            Powtórzę - według mnie można dać prezent taki, jaki uważam - powinien być trafiony, a nie drogi.

            ps
            I kichać na "zwyczaje" przyszłej rodziny. smile
    • truskawka2013 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 17.11.13, 15:08
      No w tym roku nic nie zrobię bo juz prezenty kupiłam. Problem będzie za rok, bo jestem w ciąży i nie będzie mi się chciało szukac tylu prezentów no i wydawac na kogoś kogo widze kilka razy w roku. Tak jak mówię, moj post dotyczył tego KTO powinien porozmawiać z rodziną ? Ja czy partner czy wspólnie ??? Co do prezentów tez uważam, że mozna wybrać łdny podarunek za 50 zł... nie musi byc za 200....
      • czarne_porzeczki Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 17.11.13, 15:36
        Truskawko,
        prezenty kupiłaś, nie ma co gadać o rozlanym mleku.
        życzę Wam radosnych świątsmile

        co do meritum - zgadzam się z Babą.

        gdybym była złośliwa, napisałabym, że małemu dziecku przyda się wiele rzeczy, także kosztownych. taka porządna chusta albo wózek?
        ale złośliwa nie jestem i Tobie też nie polecam.
        smile
      • koronka2012 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 17.11.13, 23:04
        Najlepiej po prostu zrobić wyłom, i kupić prezenty, jakie uważasz za stosowne, bez omawiania.

        Jeśli rozmawiać - to albo partner (choć słabo to widzę, skoro to ty kupujesz prezenty, to nie ma świadomości ile z tym zachodu) albo wspólnie - to zależy od bliskości relacji z gospodarzami (teściami jak rozumiem w tym przypadku).
        • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 08:35
          Ja jestem za postawieniem sprawy jasno.Przez syna.
          Nie jest latwo wchodzic do rodziny narazac sie na opinie skapiradla a i jeszcze sepa.
          Tak to bedzie tylko skapiradlo.
          • truskawka2013 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 10:04
            No właśnie. I chyba tak zrobimy. Szczerze to chętnie dołożyłabym te pieniądze do jakiejś wycieczki albo po prostu je miała na swoje wydatki.
            • majaa Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 12:27
              Tak, jeśli ten rodzinny zwyczaj zaczyna być męczący i psuje radość ze świąt, to uważam że dobrze byłoby ten temat poruszyć. Powinien to zrobić narzeczony, to jego rodzina, więc wyjdzie zręczniej i nie narazisz się, jako ta "obca"smile
    • claratrueba Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 12:48
      Po pierwsze, to powinnaś porozmawiać z narzeczonym bo zdaje się że to WASZE WSPÓLNE pieniądze wchodzą w grę.
      Po drugie, jeśli kwota prezentu jest taka sama dla wszystkich to może po prostu nie warto dyskutować? Bo dzięki temu sama (lub z narzeczonym) dostaniesz prezenty dokładnie o takiej wartości jak kwota, którą WY wydaliście.
      Wiesz, jest takie powiedzenie "skąpy dwa razy traci"- bardzo mi tu pasuje. Bo stracisz i szansę dostać przyzwoite prezenty (za dwie stówy to już coś sensownego) i reputację. Bo skoro szkoda Ci wydać pieniądze, które nie są dla Ciebie problemem, na prezenty, za które dostaniesz prezenty również o takiej samej wartości, i dot. to rodziny, to, bez urazy, jest to snkerstwo.

      • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 12:55
        Uwazasz ze osoba ktora daje prezent wartosci 50 zl jest skapa?
        I nie mozna dostac sensownego prezentu za taka sama sume?
        Czy Tobie przypadkiem dobrobyt nie rzucil sie na mozg?
        • claratrueba Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 15:03
          > Czy Tobie przypadkiem dobrobyt nie rzucil sie na mozg?

          Jakoś, babo droga, pieniądze nie wzbudzają żadnych moich emocji. I zawsze tak było czy je miałam czy nie. Zapewne dlatego tw kwestii tematów pieniężnych prezentuję tu odmienne niz większość stanowisko, o ile w ogóle chce mi się jakiekolwiek prezentować.
          Osoba, która daje prezent czy to za 50 zł, czy 15 czy samodzielnie wykonany niskim kosztem niekoniecznie jest skąpa, niekoniecznie jest biedna. Po prostu takie mogą być ustalenia jakiejś grupy, która wymienia się prezentami.
          Osoba, która po prostu nie chce robić prezentu, który wg niej jest zbyt drogi, na który ja stać i do tego doskonale wie, że wchodzi do grupy wymieniającej się prezentami o takiej właśnie wartości, więc i sama na taki może liczyć, jest skąpa. Szczególnie w syt. kiedy dot. to ludzi bliskich jeśli nie jej to będzie to rodzina jej dziecka.
          Jest to stawianie pieniędzy ponad relacje. Po prostu.
          Ja to znam, babo. W zatrważającej ilości. Tych wszystkich "buchalterów swojego", pilnujących, żeby tylko na ich potrzeby- Boże broń nie podstawowe, życiowe, starczyło. A jak sami potrzebują to bez żadnych oporów- pomagaj, rodzino, pomagajcie znajomi. I co za świat, co za ludzie! Sami egoiści!
          Stare powiedzenie "kochajmy się jak bracia, liczmy jak Żydzi" powinno brzmieć dokładnie odwrotnie, Naród wybrany jest bardzo solidarny i skłonny do dzielenia się.
          • koronka2012 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 15:49
            claratrueba napisała:
            > Jest to stawianie pieniędzy ponad relacje. Po prostu.

            Jak dla mnie masz co najmniej dziwne poglądy na sprawę, to nie relacje, tylko handel wymienny, gdzie życzliwość trzeba sobie wykupić stosownym haraczem.

            Sorry, ale wolałabym 3 tysiące sama sobie jakoś fajnie spożytkować niż dostawać - zapewne dość przypadkowe (a co za tym idzie - najprawdopodobniej mało trafione) prezenty i musieć się "odwdzięczać", kombinując jak koń pod górę co podarować zupełnie obcym osobom.

            > Ja to znam, babo. W zatrważającej ilości. Tych wszystkich "buchalterów swojego"
            > , pilnujących, żeby tylko na ich potrzeby- Boże broń nie podstawowe, życiowe, s
            > tarczyło. A jak sami potrzebują to bez żadnych oporów- pomagaj, rodzino, pomaga
            > jcie znajomi. I co za świat, co za ludzie! Sami egoiści!

            A to już są chyba jakieś twoje osobiste projekcje. Współczuję takiej rodziny, ale naprawdę to nie jest norma.
          • baba67 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 16:28
            Toz ja sie z Toba zgadzam w kwestii ze jak sie wie iz prezenty beda drogie wystepowanie z prezentem duzo tanszym BEZ JAKIEGOKOLWIEK uprzedzenia nie jest eleganckie.
            Natomiast Truskawka tu pytala czy mozna na przyszlosc inaczej i jak to zalatwic.
            I ma prawo, chocby byla nie wiem jak zamozna dawac takie prezenty na jakie ma ochote.
            Twoja wypowiedz niestety zabrzmala tak jakby te tansze prezenty to byl jakis shit dla plebsu , co mnie przyznam bardzo zdziwilo u Ciebie.
    • vilez Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 18.11.13, 17:28
      Drogie prezenty, bez wyraźnego umówienia się na nie, są grubym nietaktem.
    • chyba.ze Truskawa 18.11.13, 18:07
      Tu też przyszła trollować? uncertain
      • baba67 Re: Truskawa 18.11.13, 19:17
        Nam nie przeszkadza ze ktoswymysla problemy, byle w miare wiarygodne byly
        Akurat rodzina szwagra miala podobne podejscie.
        • claratrueba Re: Truskawa 18.11.13, 20:32
          > Akurat rodzina szwagra miala podobne podejscie.

          Bo wile rodzin ma podobne podejście. Z jednego prostego powodu- nie widuje się zbyt często, nie ma okazji do sprawiania sobie prezentów więc chce by ten jeden dzień w roku był związany z prezentami nie na odczepkę, a czymś na co obdarowany popatrzy i pomyśli, że to piękne coś, czy coś co mu tak dobrze służy od cioci Hani, zadała sobie trochę trudu, może nawet musiała jakoś ograniczyć wydatki na "swoje" by mi sprawić przyjemność. A i na prezentowe wpadki patrzy się inaczej.
          Tak to działa.
          • baba67 Re: Truskawa 18.11.13, 21:36
            Niekoniecznie. Mozna miec do rodziny stosunek nieemocjonalny a nawet emocjonalny negatywnie. Ale STAC NAS.
            Nie widze sensu obarowywania kogos z kim nie mam na codzien serdecznego kontaktu (wszak sa tanie telefony, emaile itp) kosztownym prezentem bo widze te osobe raz w roku. Ja mam swoje zycie ona swoje checia kontaktow nie palamy ...coz za pomysl doprawdy.
            • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 04:11
              Mozna miec do rodziny stosunek nieemocjonalny a nawet emocjonaln
              > y negatywnie.

              Nie widzę sensu spędzania razem świąt przy takim stosunku (cóż za pomysł doprawdy). Ani obdarowywania się jakimikolwiek prezentami, kartka z życzeniami wystarczy.
              • aqua48 Re: Truskawa 19.11.13, 08:51
                claratrueba napisała:

                > Nie widzę sensu spędzania razem świąt przy takim stosunku (cóż za pomysł dopra
                > wdy). Ani obdarowywania się jakimikolwiek prezentami, kartka z życzeniami wysta
                > rczy.

                Moim zdaniem należy odróżnić chęć spędzania świąt razem z rodziną, rozległą czy nie, od chęci "pokazania się" z tej okazji jako fundator drogich prezentów i wymuszanie takich od innych jej członków na błędnej w tym wypadku zasadzie równowagi. I na tym cały problem polega..
                Jeśli rodzina rzeczywiście jest zżyta i marząca o spotkaniu, wspólnym biesiadowaniu, śpiewaniu kolęd i spędzeniu czasu razem, to bez problemu z prezentów dla dorosłych zrezygnuje, lub ograniczy ich koszty.
                • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 10:39
                  Jeśli rodzina rzeczywiście jest zżyta i marząca o spotkaniu, wspólnym biesiadowaniu, śpiewaniu kolęd i spędzeniu czasu razem, to bez problemu z prezentów dla dorosłych zrezygnuje, lub ograniczy ich koszty.

                  Ale DLACZEGO miałaby to robić skoro 1. te prezenty nie stanowią problemu finansowego, 2. lubią je dawać i dostawać (czyli dzielić się swoim )?

                  Myślę, że ocenianie prezentów jako chęci pokazania się jest daleko idącą i krzywdzącą interpretacją. Są ludzie, całkiem spora pewnie grupa, która tak po prostu lubi prezenty dawać i chce by obdarowany poczuł się rzeczywiście obdarowany. Nawet kosztem pewnego poskromienia własnych potrzeb.
                  Dla innych jest to tylko kłopotliwa tradycja i wymuszony nią wydatek.
                  Obawiam się, że i autorka wpisu i inni forumowicze podzielają tę drugą opcję.
                  Problem w tym, że owa rodzina narzeczonego może podzielać moją. Nie dlatego, że jacyś milionerzy, ja tez do takich nie należę, tylko dlatego, że taki mają stosunek do obdarowywania się.
                  I autorka stanie się kimś w rodzaju mojej ciotki Heli (niech spoczywa w pokoju) która w lisach do ziemi przyjeżdżała i dawała drobiazgi typu serwetka czy inne kapcie. I zabawiała nas rozmową o tym co SOBIE kupiła ew. jak to na wczasach w Złotych Piaskach było. Podkreślając z "jakiej biedy wyszła". I to wiele tłumaczy- bieda nie wyszła z niej.
                  To podobny syndrom jak moich znajomych z dumą dających 10 złotych na WOŚP zanim pójdą da obiad do knajpy za stówę.
                  • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 11:03
                    Czy ciocia Hela domagala sie od Was kosztownych prezentow dajac drobiazgi?
                    Jesli nie, to niech spoczywa w pokoju, bo niczego szokujacego jej postawie nie widze.
                    Jesli twoi rodzice kupowali cioci pod choinke kolejnego lisa wiedzac ze dostana serwetke, to tez mieli do tego prawo. Mogli zrobic z banknotow swieczki na choinke albo i puszczac golabki przez okno.
                    Oczywiscie moze Cisie postawa cioci nie podobac ale niczego wbrew dobremu wychowaniu nie robila.Nie lubila dawac drogich prezentow i takichze sie nie spodziewala.
                    • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 11:22

                      > Czy ciocia Hela domagala sie od Was kosztownych prezentow dajac drobiazgi?

                      Nie, nigdy "nie domagała się" niczego. Ale bardzo chętnie i z radością przyjmowała prezenty nieporównanie droższe i zdobywane z myślą o jej guście i potrzebach. Od wszystkich obecnych (ok. 12 osób).
                      Ja w jej postawie też nie widzę niczego "szokującego". Brak poczucie wstydu nie szokuje mnie od dawna. Szczególnie w kwestiach finansowych. Byle suma była odpowiednia by znikały opory.
                      W tej postawie absolutnie wbrew zasadom dobrego wychowania jest brak adekwatnego rewanżu- "daję- dostaję".
                      • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 11:35
                        No skoro ofiarodawcom tych prezentow sprawialo taka frajde dostawanie serwetki za cos kosztownego i z cala swiadomoscia cioci te kosztowne prezenty robili, to jak sie miala ciocia zachowac? Odmowic przyjecia psujac atmosfere swiat?
                        Powiem tak-gdybym byla na miejscu cioci(tez nie lubie robic kosztownych prezentow bo uwazam je za krepujace dla obdarowanego, a ponadto wychowalam sie w domu gdzie nie dawalo sie kosztownych prezentow pod choinke tylko z innych okazji) tobym z takiego towarzystwa zrezygnowala bo czulabym sie po prostu zmanipulowana.
                        z mojego punktu widzenia gorzej sie zachowywaly osoby robiace jej te kosztowne prezenty niz ona sama.
                        Czy ciocia na sile wpraszala sie na te Wigilie? jesli nie to byla z dobrej woli zapraszana a potem po obdarowaniu jej kosztownymi prezentami ktorych sie nie spodziewala obrabiano jej tyl .Bardzo cieple i rodzinne podejscie.
                      • majaa Re: Truskawa 19.11.13, 11:38
                        Ciocia, jak się domyślam, była osobą samotną. To, że było ją stać na "lisy" nie oznacza przecież, że była jednocześnie w stanie każdą z 12-tu osób obdarować prezentem o wysokiej wartości. I moim zdaniem trudno (i wręcz niestosownie) byłoby tego od niej oczekiwać. Nie rozumiem więc, dlaczego uparcie dawaliście cioci drogie prezenty, skoro było wiadomo, że się nie zrewanżuje. No chyba nie po to, żeby mieć potem kogo obgadywać?
                        • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 11:50
                          Nie chcialam tego pisac ale tez mi to przyszlo do glowy...
                        • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 11:51
                          > Ciocia, jak się domyślam, była osobą samotną.

                          Nie, bezdzietną, zamężną z moim wujem- pantoflarzem też na stanowisku dobrze płatnym.
                          Nie rozumiem więc, dlaczego uparcie dawaliście cioci
                          > drogie prezenty, skoro było wiadomo, że się nie zrewanżuje.
                          Bo wszyscy prócz niej (i jej męża bo pary robiły prezenty wspólnie) takie prezenty i dawali i dostawali. I nie chcieli dawać jej badziewia w imię jej a nie swoich zwyczajów.
                          A może i w nadziei, że w końcu, jak już zaspokoi swoje materialne ambicje to przestanie jej być szkoda na prezenty dla bliskich?
                          No chyba nie po to
                          > , żeby mieć potem kogo obgadywać?
                          Nie, nigdy o tym nie rozmawiano. Wstydliwy temat jakoś. Aczkolwiek o jej osiągnięciach zawodowych- dużych to rozmawialiśmy często. Jakoś o czyichś wadach nie było u mnie zwyczaju rozmawiać.
                          • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 12:33
                            No coz, ich wybor. Nie podoba mi sie okreslanie tanszych prezentow jako badziewie. Dla mnie gustowna serwetka lub poczytna ksiazka nigdy nie byla i nie bedzie badziewiem.Czucie sie jak hrabiostwo tez kosztuje.
                            Skoro pozostale pary chcialy sie w ten sposob dowartosciowacm to mialy do tego prawo, jak napisalam mogly nawet zrobic z tysiaczkow swieczuszki.
                            Nie mowiono tym, nie obrabiano cioci tylu wiec w porzadku.
                            • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 13:00
                              Oj babo, babo.
                              Chyba nic Cię nie przekona, że intencją prezentów tylko dlatego droższych, że piękno i/lub wyjątkowość kosztuje może być coś innego niż zaspokajanie "instynktu hrabiowskiego". Twoja rzecz.
                              Natomiast prezent jest badziewny jeśli stoi za nim badziewna intencja - "kupię coś taniego bo MOJE potrzeby są ważniejsze". I nigdy nie jest badziewny nawet jak jest badziewny jeśli tylko na to mnie stać lub jeśli tak, niezależnie od statusu materialnego jest w zwyczaju w jakiejś grupie/rodzinie.
                              Rozumiem, że Twoja rodzina ma zwyczaj obdarowywania się symbolicznymi prezentami. Nic mi do tego. Dlaczego zatem zwyczaj mojej rodziny uważasz za demonstracje kasy-mania? Bo jest inny? To wystarczy?
                              Na marginesie, ta nasza "zamożność" oznaczała (poza ciocią Helą i może jeszcze jedną parą) odmawianie sobie pewnych przyjemności by sprawić przyjemność swoim bliskim w dniu, który był dla nas wszystkich wyjątkowy. To rzeczywiście- wybitnie podłe intencje.
                              • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 13:57
                                Nie ma nic zlego w tym ze rodzina kupuje sobie drogie prezenty bo jest ze soba zwiazana, bo chce dac cos niezwyklego a nie ma czasu zeby to zrobic samemu (np wlasnoreczny haft czy inne rekodzielo).Nawet jesli to wiaze sie z oszczedzaniem.
                                Tyle tylko ze TO NiE JEST sytuacja opisana przez truskawke.Przeczytaj uwaznie. Twoja rada jest po prostu dziwna bo odnosi sie do innej sytuacji niz w Twojej rodzinie.
                                Nie jest hrabiostwem dawane sobie drogich prezentow tylko przekonanie ze tylko drogie moga byc wspaniale tansze to badziew.Nie rozumiem dlacego wujostwo Helenostwo nie moglo dostawac rzeczy mniej kosztownych ale ladnych i z pomyslunkiem wybranych. I nie pisz mi ze takich nie bylo bom nie taka mloda i pamiec mam dobra. Byly efektowne i niedrogie rzeczy, takimi obdarowywala sie moja rodzina (wg Ciebie badziewny plebs zapewnie ktory dawal sobie jakies smieci).
                                Nie rozumiem ludzi dajacych prezenty kosztowne jesli wiedza ze wzajemnosci nie bedzie, to jakies karmienie swojego ego i snobizm.
                                • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 14:31
                                  > Nie rozumiem ludzi dajacych prezenty kosztowne jesli wiedza ze wzajemnosci nie
                                  > bedzie, to jakies karmienie swojego ego i snobizm.
                                  >
                                  Ego- zgoda. Dawało mi dużo satysfakcji, że chociaż byłam biedniejsza to potrafiłam się podzielić swoim z ludźmi, którzy byli mi bliscy w taki sam sposób jak oni dzielili się ze mną. Z wyj. ciotki Heli, która była "finansowo do przodu" bo nikt jej nie odpłacał skąpstwem za skąpstwo. Bo to była cecha wstydliwa, w przeciwieństwie do biedy, która wstydliwa nie była bo jej przyczyna nie był nałóg czy lenistwo a rzeczy niezależne. W przeciwieństwie do oszczędności, która zawsze oznaczała oszczędzanie na sobie.
                                  Natomiast syt. opisana przez Truskawkę to jest syt. debiutu w rodzinie o jakichś zwyczajach, których ani intencji ani stopnia utrwalenia nie znamy. I wśród ludzi, których nie znamy. I pytanie czy trafi na takich jak ja i moi rodzice, którzy Helę lubiliśmy, na jej skąpstwo machaliśmy ręką i uważaliśmy za zupełnie przyzwoitego i dobrego człowieka, który głupiał TYLKO kiedy o pieniądze chodziło (również wspieraliśmy wtedy, kiedy żadne pieniądze już jej pomóc nie mogły) czy też jak inna z naszych ciotek, która poza wigilijnymi grzecznościami najchętniej nie widywałaby jej nigdy? Tak jak rodzina samej Heli, która jej unikała?
                                  • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 14:52
                                    I znowu prezent o mniejszej wartosci to skapstwo.Dla mnie prezent o mniejszej wartosci to prezent ktory kosztuje mniej ale moze byc fajny i potrzebny.
                                    Uwazasz ludzi niej zamoznych za nie gorszych tylko takich ktorzy maja mniej pieniedzy , dziwne ze nie potrafisz tego przelozyc na przedmioty.
                                    Kupowanie drogich prezentow osobom ktore takowych z zasady nie kupuja i to kosztem swoich potrzeb to nie jest zadne dzielenie sie". jak to nazwac no coa ja bym to nazwala dosadnie.
                                    Dzielenie sie jest wtedy gdy osoba czegos naprawde potrzebuje czy to pieniadze czy czas,nawet jesli wiemy ze nam sie nie zrewanzuja.
                                    Truskawka ma prawo wydawac swoje pieniadze jak chce, ze skapstwem nie ma to nic wspolnego. na swieta przewidziane jest duzo osob wcale nie zzytych akurat z nia i narzeczonym.Wchodzi o rodziny to sie podporzadkowuje ale nie musi tego tolerowac wiecznie.
                                    • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 15:24
                                      Dzielenie sie jest wtedy gdy osoba czegos naprawde potrzebuje czy to pieniadze czy czas,nawet jesli wiemy ze nam sie nie zrewanzuja.

                                      A jak wiemy? To jest coś innego? Wtedy kontestujemy i się nie dzielimy?
                                      Wybacz babo, dla mnie to jest inaczej. Jeśli chcę dać bezinteresownie to daję (starając się by nikt o tym nie wiedział bo nie bawi mnie posądzenie, że się "chcę pokazać" albo "chcę to potem jakoś wykorzystać"choć jest to nieprawda ale może niektórzy sądzą po sobie).
                                      Natomiast prawo do wydawania swoich pieniędzy jak chcę świadomie i z pełnym przekonaniem sobie ograniczyłam wchodząc do grona na tyle dorosłych by nie być tylko obdarowanym. Było warto i nie chodzi o wartość materialną. Ale np. o scenę z Wigilii kiedy moja mam i moja ciotka dostały od siebie taka sama bransoletę, która razem widziały w sklepie (jakoś w wakacje) i obie stwierdziły "kupiłabym sobie ale za droga" . Jakoś mnie to wzrusza. A kupowanie sobie czegokolwiek nie wzrusza mnie wcale. I chyba nie cieszy.
                                      • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 17:00
                                        No to nie wiem dlaczego nam wylewasz swoje zale i sugerujesz ze ciotka wstydu nie miala.
                                        Chcialas-kupilas. Zupenie nie ma sie do dla mnie nijak do dzielenia sie.Dla mnie sytuacja niepojeta, ale tolerancyjna jestem bo ludzie sa rozni, coraz mniej rzeczy mnie dziwi.Po co cioteczke z grobu wyciagac?
                                      • vilez Re: Truskawa 19.11.13, 17:08
                                        Clarotruebo, dziwny punkt widzenia jak dla mnie prezentujesz. Prezenty powyżej możliwości finansowych lub chęci jednego z członków towarzystwa (owa ciotka) moim zdaniem powinno zweryfikować Wasze zwyczaje. Choćby dlatego, by jej nie ranić. A Twój komentarz, ze ciotka byłą skąpa i supozycja, że także Truskawa i reszta podzielająca jej pogląd jest skąpa, skonsternował mnie- nie spodziewałam się tego po Tobie. Z prezentami jest bowiem jak ze strojem- zawsze lepiej niżej, niż wyżej (jeśli chodzi o ton). Każde "wyżej"- niż sytuacja na to wskazuje, jest niesmaczne, jeśli nie- aroganckie. A poziom wyznaczany jest najniższa wartością, czyt. najskromniejszym prezentem, tu: serwetką cioci.
                                        • aqua48 Re: Truskawa 19.11.13, 17:44
                                          vilez napisała:

                                          > Prezenty powyżej
                                          > możliwości finansowych lub chęci jednego z członków towarzystwa (owa ciotka) mo
                                          > im zdaniem powinno zweryfikować Wasze zwyczaje.

                                          No właśnie, s-v został wymyślony po to m. innymi aby nie wprawiać w zakłopotanie.
                                        • claratrueba Re: Truskawa 19.11.13, 20:54
                                          Przykro mi, że wprowadziłam Cię w konsternację moim osądem ciotki. Nie zamierzam jednak go zmieniać- pewne rzeczy czuję jak czuję. To chyba dość jasno wynika z moich wpisów i opisów sytuacji.
                                          Nie stawiam postawy Truskawki w jednym rzędzie z postawą ciotki, która raczej nikogo nie miał zwyczaju pytać o zdanie. I ocena jej osoby nie zaprzątała jej głowy- może dlatego, że wiedziała, że ogólna była bardzo dobra, A nikt nie miał też zwyczaju takiego zdania o czyichś zachowaniach wyrażać z własnej inicjatywy. Truskawka jednak pyta, czyli chce poznać zdanie innych- nie "jaka ona jest" bo tego nie wiemy, ale "jak to może odebrać rodzina narzeczonego" (którego, moim zdaniem, powinna zapytać).
                                          I poznaje- Wasze i moje votum separatum.
                                          Z prezentami jest bowiem jak ze strojem- zawsze lepiej niżej, n
                                          > iż wyżej (jeśli chodzi o ton). Każde "wyżej"- niż sytuacja na to wskazuje, jest
                                          > niesmaczne, jeśli nie- aroganckie. A poziom wyznaczany jest najniższa wartości
                                          > ą, czyt. najskromniejszym prezentem, tu: serwetką cioci.
                                          A my to widzieliśmy inaczej. Jak drużyna, która nie zmienia ani stroju bo bo jeden członek ma kaprys na długi rękaw, ani taktyki bo jeden nie chciał na treningi chodzić to wolniej biega. Niech sobie gra w swoim stroju, biega swoim tempem a my gramy tak jak jak wszyscy ustaliliśmy. "omłotu" w szatni nie będzie.
                                          I nie zgadzam się, że jest to niezgodne z zasadą s-v jeśli nie syt. majątkowa wchodzi w grę bo wtedy to oczywista oczywistość.
                                          I wystarczy prezent o cenie X zmienić na coś co nic nie kosztuje by np. grzeczne nawiązanie rozmowy przy stole z kimś, kto odpowiada "ychy" na na okazaną mu sympatię by taki "rewanż" ocenić jako lekko, powiedzmy tym razem delikatnie, nieadekwatny.
                                          Od razu opowiadam na ew. pytanie/a:
                                          tak to jest dla mnie dokładnie to samo, o ile nie mamy do czynienia z osobą pozbawioną możliwości mowy a jedynie niemającej ochoty bo ona wizje spożywania posiłku w ciszy. I na wspólny posiłek tę wizję przekłada.
                                          • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 21:31
                                            No i oczywiscie wszyscy mlodzi na dorobku powinni kupowac kosztowne bransolety bogatej cioci ktora da nam za to chusteczke do nosa. I powinnismy odczuwac radosc ze jestesmy czescia druzyny i z wielka ochota rezygnowac ze swoich przyjemnosci aby cioteczke uszczesliwic bo ne jestesmy w stanie sie niczym cieszyc zanim cioteczka tej bransoletki nie dostanie.
                                            Nie wiem jak Wam ale mi sie mozg lasuje i operacje zawiesza-poziom absurdu jest jednak zbyt wysoki.
                          • majaa Re: Truskawa 19.11.13, 16:00
                            claratrueba napisała:

                            > Nie, bezdzietną, zamężną z moim wujem- pantoflarzem też na stanowisku dobrze pł
                            > atnym.

                            Co nadal, moim zdaniem, nie daje nikomu prawa oczekiwania drogich prezentów.

                            > Bo wszyscy prócz niej (i jej męża bo pary robiły prezenty wspólnie) takie preze
                            > nty i dawali i dostawali. I nie chcieli dawać jej badziewia w imię jej a nie sw
                            > oich zwyczajów.
                            > A może i w nadziei, że w końcu, jak już zaspokoi swoje materialne ambicje to pr
                            > zestanie jej być szkoda na prezenty dla bliskich?

                            No cóż, najwyraźniej wujostwu ten rodzinny zwyczaj nie przypadł do gustu. Niewykluczone, że to sknery, które żałują najbliższym, ale czy koniecznie, innego wytłumaczenia nie ma? Tańszy prezent absolutnie nie musi oznaczać "badziewny", a drogi – obowiązkowo gustowny i funkcjonalny, nie wiem skąd to przekonanie. Ciocia postanowiła "kontratakować" drobiazgami, też być może w nadziei, że rodzina wreszcie zrozumie przekaz i przestanie "rzucać się" na kosztowne prezenty dla niej. A prościej byłoby, według mnie, delikatnie poruszyć temat prezentów przy pierwszej nadarzającej się okazji.


                            > Nie, nigdy o tym nie rozmawiano. Wstydliwy temat jakoś. Aczkolwiek o jej osiągn
                            > ięciach zawodowych- dużych to rozmawialiśmy często. Jakoś o czyichś wadach nie
                            > było u mnie zwyczaju rozmawiać.

                            Ok, sorki. Może mnie trochę poniosło, bo jakoś takie odniosłam wrażenie, że rodzina była zbulwersowana, że ciocia przyszła na Wigilię w „lisach” a nie w wytartym paltociku, ale za to z prezentami za kilkanaście stów, żeby nie było, że bliskim żałujewink
              • baba67 Re: Truskawa 19.11.13, 10:57
                A wlasnie o takiej sytuacji pisze Truskawka-bedzie pierwszy raz widziala kilkoro ludzi na oczy, trudno zeby miala do nich jakikolwiek stosunek. Nie moglam jakos wyczytac zeby z pozostalymi czlonkami rodziny miala kontakty czeste i serdeczne. A jednak spedzaja swieta razem bo tesciowie takie duze swieta urzadzaja.
                Zatem nie ma sensu zeby tam szla? Bo to dla niej obcy ludzie a narzeczony tez specjalnie z goscmi z daleka nie jest zzyty?
                Nie dochodzimy do jakichs absurdow?
    • koronka2012 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 19.11.13, 19:39
      Hmm, swego czasu miałam też prezentowy kwas. W mojej rodzinie dawaliśmy sobie "porządne" prezenty, w rodzinie partnera - hmmm. Pierwsza wspólna wigilia wyglądała tak, że ja się naszukałam, nawymyślałam fajnych prezentów dla wszystkich, cenowo to też było dość odczuwalne. W rewanżu - od 3 wcale niebiednych osób z rodziny faceta dostałam zbiorczy prezent - ewidentnie kupiony na odwal w ostatniej chwili i wart co najwyżej 5 zł.

      Mi to nie przeszkadzało, poczułam się głupio, bo wydawało mi się, że gościom będzie głupio. Nie chciałam, żeby w przyszłości goście poczuli się zobligowani do wydawania większej kasy, skoro u nich takich zwyczajów nie było. Wprowadziliśmy inne zasady w mojej rodzinie, obniżając skalę wydatków, co zresztą przez wszystkich było powitane z dużą ulgą. Nie miałam innego wyjścia, bo na wigilii spotykały się obie rodziny.

      Lubię robić prezenty, co roku długo myślę i planuję żeby sprawić komuś frajdę. Tylko że naprawdę można to zrobić zarówno za 200 zł, jak i 40.
    • urko70 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 20.11.13, 13:09
      truskawka2013 napisał(a):

      > Rodzina mojego narzeczonego ma w zwyczaju robić sobie na święta drogie prezenty
      > - 200 zł na osobę.

      Nie wiem jak jest w Waszym przypadku ale znałem podobną sytuację i w pewnym momencie padła propozycja: "może kupujmy prezenty tylko dzieciom?". Miałem wrażenie że wszyscy odetchnęli z ulgą bo finanse to jedno ale problem co kupić to drugie. A kupić za większe pieniądze prezent nietrafiony.... to fatalnie uczucie dla obu stron.
      Od kilku lat kupuje się prezenty tylko dzieciom i jest jest OK.

      Niemniej autor tego pomysłu równocześnie zrobił wyjątek od tej zasady, mianowicie potajemnie, w porozumieniu z resztą rodziny, która miała być gośćmi na świętach robią prezent gospodarzom, czyli gospodarze dostają prezent o wart +- 200zł i jest to najczęściej prezent konsumpcyjno-dekoracyjny (ot taki drobny dowód uznania za przygotowanie Świąt.
    • falka_85 Re: drogie prezenty- czy powinnam poruszyć ten te 20.11.13, 13:18
      Moim zdaniem, jeżeli ktoś powinien podejmować jakieś kroki mające na celu zmianę zwyczajów panujących w rodzinie twojego narzeczonego to na pewno nie Ty. Oni sobie jakoś ten poziom cenowy prezentów i ogólnie sposób obchodzenia świąt przez lata wypracowywali i zapewne (jak sama piszesz, nawet was młodych, "na dorobku" i spodziewających się dziecka stać) dopasowali do możliwości finansowych rodziny. Nie wypada, moim zdaniem, osobie która dopiero co się w tej rodzinie pojawiła, wysuwać propozycji zmian, a tym bardziej nalegać na nie. To że ten zwyczaj jest i jest dobrze znany to przecież super, bo nie trzeba się zastanawiać w jaką półkę cenową celować, bo nie wypada przecież przyjść ani z symbolicznym drobiazgiem z 20zł, gdy reszta gości obdarowuje się prezentami za kilka stówek, ani wygłupić się przesadnie drogim prezentem.
      Co do tego, że ledwo znasz część z zaproszonych gości, to niestety tak to już jest jak się "wchodzi do nowej rodziny", narzeczony pewnie zna te osoby lepiej, a teściowie jeszcze lepiej. Może warto zacieśnić te rodzinne więzi i nie podchodzić to zagadnienia na zasadzie "muszę kupić prezent i to jeszcze za 2 stówy komuś kogo nawet nie znam", lepiej "wreszcie będę mogła lepiej poznać tego Iksa z Niemiec musimy mu kupić coś extra w prezencie". Zawsze można podpytać teściów, co mogłoby ucieszyć jakiegoś mniej znanego członka rodziny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka