Dodaj do ulubionych

placzace dziecko

03.08.14, 13:55
Jakis dzieciak drze sie niemilosiernie na balkonie z przerwami od rana, od tygodni. Juz szalu dostaje. Zamiast zamknac go w domu (zamknac drzwi na balkon), to nie, musi uprzykrzac zycie nie tylko rodzicom, ale wszystkim wokol. Czy zgodne z SV byloby zwrocenie uwagi rodzicom?
Jest weekend, kazdy chce odpoczac, a nie sluchac placzu cudzych dzieci.
Widomo, ze to dziecko male i duzo wplywu nie ma na niego, ale mozna sprobowac uciszyc go w mieszkaniu, a nie trzymac na balkonie caly czas/w mieszkaniu z otwartymi wszystkimi okna i drzwiami.
Obserwuj wątek
    • horpyna4 Re: placzace dziecko 03.08.14, 15:46
      W wielu krajach to u takich rodziców zjawiłaby się opieka społeczna, żeby sprawdzić, czy dziecko nie jest maltretowane, albo chore. Może zresztą właśnie tak jest, zwykle wrzask dziecka coś sygnalizuje.

    • agulha Re: placzace dziecko 03.08.14, 20:00
      Jedyne, co mogłoby tłumaczyć, to wrzask z powodu nie do usunięcia (ząbkowanie, choroba) spotęgowany upałem (chęć schłodzenia). Niemniej z uwagi na aspekt akustyczny rodzice powinni chyba w takiej sytuacji ruszyć (***) do sklepu i nabyć jakiś wentylator albo klimatyzator, po czym postarać się sprytnie go użyć w mieszkaniu tak, żeby obniżyć temperaturę, a dziecka nie zawiać.
      Co do zwracania uwagi, w Polsce, sprawa beznadziejna, od razu będzie się wrogiem, a pewnie przyjdzie pomieszkać razem wiele lat. Może lepiej dać znać na policję, naprawdę. Jakkolwiek nie sądzę, żeby ktoś maltretował dziecko na widoku publicznym na balkonie...
      • urko70 Re: placzace dziecko 04.08.14, 08:56
        agulha napisała:

        > Co do zwracania uwagi, w Polsce, sprawa beznadziejna, od razu będzie się wrogie
        > m, a pewnie przyjdzie pomieszkać razem wiele lat. Może lepiej dać znać na polic
        > ję, naprawdę. Jakkolwiek nie sądzę, żeby ktoś maltretował dziecko na widoku pub
        > licznym na balkonie...

        Nie miałem problemów w wielokrotnym zwracaniu sąsiadowi uwagi na hałasy jego dzieci. Nadal mieszkamy razem i jest OK (jego dzieci mówią dzień dobry, my sobie również)

        Policja poprosi o dane personalne zgłaszającego i jeśli zrobi się z tego większy dym to dopiero wtedy sąsiedzi mogą mieć pretensje o włączanie w to policji.
    • milamala Re: placzace dziecko 04.08.14, 01:28
      Placz dziecka jest denerwujacy, ale generalnie to nie da sie nic z tym zrobic. Trudno tez zamykac nieustannie wszystkie okna przy takich upalach.

      Niezmiennie zaskakuje mnie bezmyslnosc ludzka nakazujaca pojscie do rodzica "zeby cos z tym placzem zrobil". Czy takiemu bezmyslnemu sie wydaje, ze dla rodzica placz wlasnego dziecka to przyjemnosc z ktorej trudno mu zrezygnowac i namietnie musi sie niz z innymi dzielic. Otoz nic sie nie da z tym zrobic. Dziecko placze z roznych powodow. Kupienie wentylatora, a nawet zainstalowanie klimatyzacji moze pomoc tylko jesli dziecko placze z powodu upalow, a plakac moze z miliona roznych powodow, ktore przy niekomunikujacym sie dziecku sa po prostu nie do poznania.
      Niestety jak sie mieszka posrod ludzi, to niestety takie wlasnie jest ryzyko, ze moze pojawic sie placzace dziecko w otoczeniu. Pokochac jak sie nie da zmienic.
      • agulha Re: placzace dziecko 04.08.14, 02:10
        No tak, ale tu dochodzi dodatkowy aspekt sprawy. Dziecko płacze, OK, i nic nie da się z płaczem zrobić. Dlaczego w takim razie wystawiane jest na balkon? Czy rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że wtedy ten hałas bardziej jest słyszalny dla osób postronnych? I o to tylko mi chodziło z tą wentylacją/klimatyzacją. Jeżeli dziecko wystawia się na balkon, żeby nie było mu za gorąco (??), to skoro płacze, trzeba przestać wystawiać i zamknąć okna. A jeśli wtedy jest za gorąco, to trzeba zrobić coś innego, żeby za gorąco nie było.
        Jeśli ktoś słucha muzyki niezbyt głośno albo rozmawia przez telefon o 23 w mieszkaniu, to zazwyczaj nikomu to nie przeszkadza (chyba, że budownictwo super akustyczne), ale jakby z tym kramem wyniósł się na balkon, to zapewne będzie przeszkadzać.
        • milamala Re: placzace dziecko 04.08.14, 13:47
          agulha napisała:

          "> No tak, ale tu dochodzi dodatkowy aspekt sprawy. Dziecko płacze, OK, i nic nie
          > da się z płaczem zrobić. Dlaczego w takim razie wystawiane jest na balkon? "

          To mnie tez zastanawia, czy zostawiaja go tam za kare. O co chodzi z tym balkonem. Jak niemowlak placze z roznych powodow to najczesciej jest w domu. W sumie nie wiemy o jakie duze dziecko chodzi, czy chodzi o placz niemowlaka czy malutkiego dziecka czy histerie juz starszego.A to duza roznica.

          "Czy
          > rodzice nie zdają sobie sprawy z tego, że wtedy ten hałas bardziej jest słyszal
          > ny dla osób postronnych? I o to tylko mi chodziło z tą wentylacją/klimatyzacją."
          Malo szczegolow znamy. Jesli placze zaczely sie wraz z upalami ,to oczywiscie mozna przypuszczac, ze chodzi o gorac. Moze dlatego wystawiaja dzieciaka na balkon, zeby mu tak goraco nie bylo.
          Albo ja mam pomysl zeby nei tyle zwrocic uwage co zapytac rodzicow co jest grane. Moze trzeba im po prostu poddac pomysl.
          Wielu z nas bylo mlodymi rodzicami i wie jak nieprzespane noce moga odbic sie na wspolczynniku inteligencji i jak trudno czasem przychodzi najprostrze rozwiazanie.

          "> Jeśli ktoś słucha muzyki niezbyt głośno albo rozmawia przez telefon o 23 w mies
          > zkaniu, to zazwyczaj nikomu to nie przeszkadza (chyba, że budownictwo super aku
          > styczne), ale jakby z tym kramem wyniósł się na balkon, to zapewne będzie przes
          > zkadzać."
          To tez racja.
          Z tym, ze placz dziecka jest akurat zwykle dosc donosny i tak czy owak slyszalny. Niestety. Mnie to skora zawsze cierpla na mysl, ze ja owszem nie spie w nocy, ale sasiad razem z nami. Choc sasiad bohatersko twierdzil, ze nic a nic mu nie przeszkadza.
      • urko70 Czy można zaradzić na płączące dziecko 04.08.14, 09:17
        milamala napisała:

        > Placz dziecka jest denerwujacy, ale generalnie to nie da sie nic z tym zrobic.
        > Trudno tez zamykac nieustannie wszystkie okna przy takich upalach.

        W wielu przypadkach da się z tym dużo zrobić.
        Płacze bo głodne to nakarmić
        Płacze bo ma mokro to przewinąć
        Płacze bo brzuch boli to wziąć na ręce i masować brzuszek
        Płacze bo kolka również masować i wspierać się greepwater'em i innymi sposobami
        Płacze bo mu nudno to wziąć na ręce i być z dzieckiem

        Nie wiemy z jakich powodów ono płacze, nie wiemy czy rodzice coś z tym robią.
        Widziałem kiedyś rodziców którzy zostawiali dziecko samo w łóżeczku żeby się nie przyzwyczajało do bycia stale z innymi no i ono na początku płakało i płakało i w takim przypadku to niezwykle łatwo wygasić płacz dziecka.

        Właśnie przy mocnych upałach to najlepiej pozamykać okna aby gorące powietrze nie wchodziło do środka, kupić za 60-100 zł cichy wentylator i jest lepiej niż.


        • milamala Re: Czy można zaradzić na płączące dziecko 04.08.14, 13:55
          urko70 napisał:

          "> W wielu przypadkach da się z tym dużo zrobić.
          > Płacze bo głodne to nakarmić
          > Płacze bo ma mokro to przewinąć
          > Płacze bo brzuch boli to wziąć na ręce i masować brzuszek
          > Płacze bo kolka również masować i wspierać się greepwater'em i innymi sposobami
          > Płacze bo mu nudno to wziąć na ręce i być z dzieckiem"

          Ja mysle, mam nadzieje, ze wiekszosc rodzicow zna te zasady i lepiej lub gorzej je stosuje. Ale sadzac z wciaz pojawiajacych sie problemow z placzem dzieci sasiadow to nie zawsze tak latwo dziala.
          Ja jestem matka dziecka, ktore w niemowlectwie nawet w szpitalu na ten placz wyladowalo (bo moze chore?). Na szczescie zdrowe. A placz wraz z rozwojem systematycznie sie zmniejszal. Wplyw na to mialo nie tyle dzialanie kogokolwiek z zewnatrz ale po prostu rozwoj kory mozgowej. Nie bede pisac o szczegolach, tak czy owak dzis jzu wiadomo skad byl ten placz, ale wiadomo tez,ze wowczas nik nie mogl tego odkryc, ale nawet gdyby to i tak nic nie dalo sie zrobic.

          "> Nie wiemy z jakich powodów ono płacze, nie wiemy czy rodzice coś z tym robią."
          Oj jak chodzi o malutkie dziecko i jego placz, to nie podejrzewam, ze rodzice z tym nic nie robia.

          "> Widziałem kiedyś rodziców którzy zostawiali dziecko samo w łóżeczku żeby się ni
          > e przyzwyczajało do bycia stale z innymi no i ono na początku płakało i płakało
          > i w takim przypadku to niezwykle łatwo wygasić płacz dziecka."
          Kontrowersyjan metoda, ja bym wobec wlasnego dziecka czegos takiego nie zastosowala.

          "> Właśnie przy mocnych upałach to najlepiej pozamykać okna aby gorące powietrze n
          > ie wchodziło do środka, kupić za 60-100 zł cichy wentylator i jest lepiej niż."
          Wentylator nie zaszkodzi.
          Jesli to sa upaly to mozna zapodac taki pomysl rodzicom. Nie w formie zwrocenia uwagi, ale zyczliwego zapytania o zdrowie dziecka.

          • urko70 Re: Czy można zaradzić na płączące dziecko 04.08.14, 14:40
            milamala napisała:

            > Ja mysle, mam nadzieje, ze wiekszosc rodzicow zna te zasady i lepiej lub gorzej
            > je stosuje. Ale sadzac z wciaz pojawiajacych sie problemow z placzem dzieci sa
            > siadow to nie zawsze tak latwo dziala.

            Ludzie są tak przeróżni, że ja ciągle oczy przecieram.
            A do tego dochodzą różne podejścia do wychowywania niemowlaków.

            > Oj jak chodzi o malutkie dziecko i jego placz, to nie podejrzewam, ze rodzice z
            > tym nic nie robia.

            Tu nie ma miejsca na podejrzenia, albo robią albo nie robią - można / warto zapytać.


            > "> Widziałem kiedyś rodziców którzy zostawiali dziecko samo w łóżeczku żeby
            > się ni
            > > e przyzwyczajało do bycia stale z innymi no i ono na początku płakało i p
            > łakało
            > > i w takim przypadku to niezwykle łatwo wygasić płacz dziecka."
            > Kontrowersyjan metoda, ja bym wobec wlasnego dziecka czegos takiego nie zastoso
            > wala.

            Mila, tu nie o Tobie, nie o mnie tylko o sytuacji jakiej ani Ty ani ja nie znamy, nie wiemy z jakiego powodu to dziecko płacze od kilku tygodni.
            Osobiście znam przypadek __wielogodzinnych_ (>10) kolek przez 3.2 miesiąca! dziecko nie płakało tylko wtedy kiedy było noszone na rękach brzuchem do ramienia. Dało się? Dało! A że było cięzko....


            > Wentylator nie zaszkodzi.
            > Jesli to sa upaly to mozna zapodac taki pomysl rodzicom. Nie w formie zwrocenia
            > uwagi, ale zyczliwego zapytania o zdrowie dziecka.

            Wentylator, odpowiednie rolety... są sposoby aby nie otwierać okna / balkonu.

            BTW nie oceniaj innych swoją miarką, to że Ty nie pozwoliłabyś aby dziecko płakało nie znaczy że kazdy inny nie pozwoli, nie znaczy że każdy inny wie jak wyciszyć / pomóc dziecku.
            smile
    • claratrueba Re: placzace dziecko 04.08.14, 06:42
      Prawdopodobnie kolka+ upał. To się równa "bezradność".
      Uciszane czy nie, dziecko z kolką uciszy się kiedy uśnie, w tym przeszkadza mu upał, który jest dotkliwszy dla niemowlęcia niż starszego.Przy czym o wiele dotkliwszy na balkonie, gdzie temperatura sięga 40 st. niż w mieszkaniu, w którym można skutecznie utrzymać temperaturę znośną o ile nie wpuści się gorącego powietrza z zewnątrz. Kierowani nawykami z klimatu umiarkowanego- otwarcie okna= schłodzenie- nie zauważamy, że klimat chwilowo stracił umiar i podnosimy temperaturę w pomieszczeniach wpuszczając powietrze gorętsze. Prosta fizyka.
      Rodzicom raczej należałoby doradzić w tonie "słyszę, że państwa dziecko bardzo cierpi przez te upały" o ile się wie co doradzić, a oni są w stanie przełamać przekonania niepasujące do aktualnej pogody. W co wątpię, bo sami by na to wpadli. Chociaż z wentylatorem warto spróbować- oprócz chłodzenia, wydaje szum uspokajający dziecko.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: placzace dziecko 04.08.14, 07:46
        z jednej strony ludzka rzecz, dziecko placze i placze, i chyba najbardziej sami rodzice sa wymeczeni placzem, bardziej niz sasiedzi,
        z drugiej dlaczego akurat sasiedzi mieliby cierpiec z powodu nieustannego 'koncertu'
        czyjegos dziecka?
        SV nakazuje aby innym swoimi problemami nie stwarzac klopotu,
        z drugiej strony, rowniez wykazac sie empatia, zrozumieniem i pomoca w razie czego.

        Moze po prostu zapukac do sasiadow, jak Clara radzi powiedziec "czy dziecko jest Ok,
        czy potrzebuja panstwo moze jakas pomoc, rade to prosze sie nie krepowac, chetnie pomoge?"
        a nawet zaoferowac sie posiedziec z dzieckiem z godzinke?, jak sie ma na to ochote
        i jesli sasiedzi nie obawiaja sie ze jestesmy
        seryjnymi kilerami albo perwertami z FB-ka wink


        Minnie
      • milamala Re: placzace dziecko 04.08.14, 13:56
        claratrueba napisała:

        "> Rodzicom raczej należałoby doradzić w tonie "słyszę, że państwa dziecko bardzo
        > cierpi przez te upały" o ile się wie co doradzić, a oni są w stanie przełamać p
        > rzekonania niepasujące do aktualnej pogody. W co wątpię, bo sami by na to wpadl
        > i. Chociaż z wentylatorem warto spróbować- oprócz chłodzenia, wydaje szum uspok
        > ajający dziecko."

        Zgadzam sie i zwlaszcza ten wplyw szumu wentylatora moze w rzeczy samej miec uspakajajacy wplyw. Moja lubila suszarke do wlosow.
    • urko70 Re: placzace dziecko 04.08.14, 09:04
      ines.de napisał(a):

      > Jakis dzieciak drze sie niemilosiernie na balkonie z przerwami od rana, od tygo
      > dni. Juz szalu dostaje. Zamiast zamknac go w domu (zamknac drzwi na balkon), to
      > nie, musi uprzykrzac zycie nie tylko rodzicom, ale wszystkim wokol. Czy zgodn
      > e z SV byloby zwrocenie uwagi rodzicom?


      Nie widzę problemu aby pójść do rodziców i zwrócić uwagę na to że nie są sami i poprosić o zwiększenie zaangazowania w uspokojeniu dziecka.
      Bez furii, bez awantur, grzecznie, życzliwie zwrócić uwagę, że:
      a. innym to mocno przeszkadza - mogą nie wiedzieć jak się hałasy niosą - poważnie.
      b. nie jest to reakcja na jednorazowy hałas, a trwa to od tygodni


      Pytanie czy i co oni już robią i czy mają realny wpływ na uspokojenie dziecka.
      Jeśli zrobili już wszystko co można to mogą co najwyżej pozamykać drzwi i okna ale możliwe że nic lub niewiele robią z dzieckiem, ot taki "zimny chów" i wtedy niech ruszą doopę i zajmą się dzieckiem.

    • majaa Re: placzace dziecko 04.08.14, 09:59
      Uważam, że opisana przez Ciebie sytuacja jest na tyle uciążliwa, że całkowicie usprawiedliwia zasygnalizowanie problemu sąsiadom. Być może ci ludzie naprawdę nie zdają sobie z tego sprawy. Ważne jest przy tym życzliwe i spokojne (mimo wszystko) usposobienie do takiej rozmowy, bo niechęcią i nerwami na pewno nic nie wskórasz.
      • horpyna4 Re: placzace dziecko 04.08.14, 13:47
        I przy takiej rozmowie warto wyrazić troskę o dziecko, czy przypadkiem nic mu nie dolega.
    • akle2 Re: placzace dziecko 04.08.14, 13:59
      Zawsze można podjąć próbę negocjacji z rodzicami. I więcej zrozumienia życzę, wszak Twojego dziecka też ktoś musiał lub będzie musiał wysłuchiwać. Zakładam, że mieszkasz w podobnych warunkach i będzie to równie słyszalne dla innych.
    • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko 04.08.14, 15:36
      Współcześni rodzice uważają, że skoro oni muszą znosić krzyki swojego bachora to i wszystkim innym też się powinno nimi umilić życie.
      Na szczęście ja mam normalnych sąsiadów z dziećmi, sami zwracają im uwagę "że tu mieszkają też inni ludzie", choć niestety są raczej obecnie wyjątkiem.
      • urko70 Re: placzace dziecko 04.08.14, 20:38
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Współcześni rodzice uważają,...

        A co Ty możesz o tym wiedzieć co oni uważają?
        • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko 05.08.14, 17:32
          To co widzę, czytam, widzę i obserwuję. Dziwna sprawa, pewnie nie uwierzysz, ale nie mieszkam na planecie bezdzietnych smile
          • urko70 Re: placzace dziecko 05.08.14, 17:40
            gazeta_mi_placi napisała:

            > To co widzę, czytam, widzę i obserwuję. Dziwna sprawa, pewnie nie uwierzysz, al
            > e nie mieszkam na planecie bezdzietnych smile

            To że mieszkasz obok innych ludzi nie sprawia, ze możesz wiedzieć co oni uważają.

            Możesz się wypowiadać tylko za siebie, opowiadać co uważasz Ty lub osoby które Ci powiedział co one uważają. Cała reszta to tylko i wyłącznie Twoje insynuacje.
            • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko 05.08.14, 21:00
              Ależ mogę. Temu służy choćby obserwacja życia.
              • urko70 Re: placzace dziecko 05.08.14, 22:40
                gazeta_mi_placi napisała:

                > Ależ mogę. Temu służy choćby obserwacja życia.

                Nie możesz.
                Obserwacja pokazuje Ci tylko to, jak się zachowują, a nie to co uważają.
                • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko 06.08.14, 09:36
                  Jedno nader często wynika z drugiego.
                  • gazeta_mi_placi Re: placzace dziecko 06.08.14, 09:38
                    Poza tym także rozmawiam z nim bowiem około 90% znajomych ma dzieci, fakt głównie odchowane.
                    Co dziwne ci co mają już dorosłe i fajnie wychowane dzieci mają dokładnie te same lub bardzo podobne poglądy na współczesne wychowanie.
                  • urko70 Re: placzace dziecko 06.08.14, 12:30
                    gazeta_mi_placi napisała:

                    > Jedno nader często wynika z drugiego.

                    Nieprawda.
                    Widzisz tylko zachowanie, a z czego ono wynika, co uważa dany człowiek, czy zachowuje się tak a nie inaczej bo nie umie czy że uważa się za świętą krowę to tego nie wiesz i sie nie dowiesz dopóty, dopóki ta osoba Ci tego nie powie.
                    I tak jak oczywistym jest, że w każdej grupie są ludzie uważający się za święte krowy tak nie ma jakichkolwiek podstaw do sugerowania, że w grupie "rodzice" ta grupa jest jakkolwiek istotnia. Mówiąc wprost jesli taka grupa jest to czy jest na tyle istotna aby pozwalać sobie na ogólnikowe stwierdzenia "Współcześni rodzice uważają..."



                    > Poza tym także rozmawiam z nim bowiem około 90% znajomych ma dzieci,

                    I ci rodzice powiedzieli Ci, że:
                    "skoro oni muszą znosić krzyki swojego bachora to i wszystkim innym też
                    się powinno nimi umilić życie. "

                    ?
      • majaa Re: placzace dziecko 06.08.14, 12:13
        gazeta_mi_placi napisała:

        > Współcześni rodzice uważają, że skoro oni muszą znosić krzyki swojego bachora t
        > o i wszystkim innym też się powinno nimi umilić życie.

        To bardzo niegrzeczna, a przede wszystkim nieprawdziwa uwaga. Tacy ludzie, owszem, są i zawsze byli, ale wg moich obserwacji nie stanowią większości.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka