Dodaj do ulubionych

taka sytuacja

04.08.14, 11:49
Pani A i Pan B planuja zawrzec zwiazek malzenski. Przyjaznia sie od wielu lat z inna para, Pania C i Panem D. Panowie to bliscy przyjaciele, wiec przyszly pan mlody postanowil poprosic Pana D na swiadka.

Pewnego wieczora wiec panowie spotkali sie na kilka piw celem omowienia sprawy. Po dwoch godzinach dolaczyly do nich panie. Bylo to pierwsze spotkanie tych par od ogloszenia zareczyn wiec wieczor mial byc rowniez swietowaniem okazji.
Gdy panie dolaczyly do imprezy, panowie byli juz cokolwiek wstawieni. No i w pewnym momencie Pan D, przyszly swiadek na slubie, stwierdzil, (w obecnosci calego towarzystwa) ze Pan B popelnia najwiekszy blad swojego zycia. Komentarz rzucony niby zartobliwie, aczkolwiek wiekszosc wieczoru okraszona byla podobnymi tekstami.

No i teraz kontekst:
- Pan D nie ma jakiegos szczegolnego problemu z przyszla malzonka swego przyjaciela a nawet ja lubi.
- Pan D znany jest z tego, ze jest przeciwnikiem instytucji malzenstwa, aczkolwiek byl juz parokrotnie swiadkiem na slubach w swojej rodzinie i wsrod znajomych.
- Pani C i Pan D sa w nieformalnym zwiazku od jakis 10- 15 lat, zwiazek ten od jakiegos czasu przechodzi powazny kryzys.
- Temat malzenstwa jest tzw goracym kartoflem w zwiazku Pani C i Pana D. Tzn Pani C juz dawno temu chcialaby slubu i dzieci, natomiast Pan D bardzo glosno i wszem i wobec glosi, ze on slubow nie uznaje.
- Podczas tego spotkania obu par nie bylo wesolego klimatu swietowania z zareczyn przyjaciol. Dominowaly smutne oczy Pani C oraz niezadowolenie Pana D w zwiazku ze slubem jego kumpla, ostatniego kawalera z paczki.

Po tym wieczorze Pani A i Pan B rozwazaja, czy poproszenie Pana D na swiadka bylo dobra decyzja. Poki co Pan D nie zreflektowal sie i nie przeprosil przyszlych malzonkow za niestosowne komentarze. Moze nie pamieta, a moze uwaza, ze to bylo zabawne.

Czy w tej sytuacji:
- Blad popelnili Pani A i Pan B proszac te osobe na swiadka, wiedzac o jego pogladach na malzenstwo i wiedzac, ze jego wlasny zwiazek przechodzi kryzys bo jego partnerka oczekuje oswiadczyn?
- Czy po takich komentarzach przyszlego swiadka wypada podziekowac mu za wspolprace i zwolnic z bycia swiadkiem?
- Czy jednak puscic mimo uszu, nie wracac do tematu i wykazac sie zrozumieniem, ze byl podpity i sam ma klopoty osobiste zwiazane z tematem slubu?
Obserwuj wątek
    • a.nancy Re: taka sytuacja 04.08.14, 12:55
      > Czy w tej sytuacji:
      > - Blad popelnili Pani A i Pan B proszac te osobe na swiadka, wiedzac o jego pog
      > ladach na malzenstwo i wiedzac, ze jego wlasny zwiazek przechodzi kryzys bo jeg
      > o partnerka oczekuje oswiadczyn?

      tak.

      > - Czy po takich komentarzach przyszlego swiadka wypada podziekowac mu za wspolp
      > race i zwolnic z bycia swiadkiem?

      nie. nie wprost. można spróbować delikatnie nawiązać do tematu, zapytać, czy na pewno chce być świadkiem i zapewnić, że zaakceptuje się jego rezygnację. ale to wymaga dyplomacji i jest duża szansa, że będzie nieskuteczne.

      > - Czy jednak puscic mimo uszu, nie wracac do tematu i wykazac sie zrozumieniem,
      > ze byl podpity i sam ma klopoty osobiste zwiazane z tematem slubu?

      najprościej. ale jest ryzyko, że na weselu też się napije i wygłosi parę uwag w podobnym stylu.

      trzeba było reagować od razu, zbijając jego komentarze, w ostateczności też od razu skorzystać z okazji i zasugerować rezygnację ze świadkowania.
      • realistka2008 Re: taka sytuacja 04.08.14, 13:15
        > nie. nie wprost. można spróbować delikatnie nawiązać do tematu, zapytać, czy na
        > pewno chce być świadkiem i zapewnić, że zaakceptuje się jego rezygnację. ale t
        > o wymaga dyplomacji i jest duża szansa, że będzie nieskuteczne.


        Jesli to ma znaczenie to Pan D poproszony o swiadkowanie na poczatku byl raczej niechetny i niezbyt zachwycony pomyslem, narzekal na koszty itp. Po namawianiu ze strony przyjaciela sie zgodzil.



        > trzeba było reagować od razu, zbijając jego komentarze, w ostateczności też od
        > razu skorzystać z okazji i zasugerować rezygnację ze świadkowania.

        Trudno bylo poniewaz Pan byl juz pod wplywem alkoholu i nieco nakrecony, wdawanie sie w tego typu dyskusje z podpita osoba raczej moglo przyniesc odwrotny skutek.

        Poza tym obecna byla partnerka tegoz pana i ona rowniez dorzucila od siebie kilka gozkich komentarzy pod adresem swojego mezczyzny i jego stosunku do malzenstwa. Sytuacja zrobila sie bardzo gesta, i wygladalo, ze Pani C i Pan D juz zaczynaja uzywac slubu przyjaciol jako argumentu w swojej wlasnej wojnie.

        Pani A i Pan B nie byli przygotowani na taki obrot sprawy, byc moze nie zdawali sobie sprawy jak gleboki jest kryzyz w zwiazku przyjaciol i nie przewidzieli ich reakcji na te wiadomosc.
    • akle2 Re: taka sytuacja 04.08.14, 13:28
      Ja bym zwolniła tego pana z posługi, bo wg mnie to brak szacunku i niezrozumienie roli, jakiej miał się podjąć. Nie można sytuacji tłumaczyć alkoholem.
    • milamala Re: taka sytuacja 04.08.14, 13:31
      Pan ewentualny swiadek zachowywal sie oczywiscie niegrzecznie, bylo to zapewne spowodowane faktem, ze on sam ma problemy na tym tle.
      Nie jest natomiast powiedziane, ze pan swiadek bedzie automatycznie zlym swiadkiem, doswiadczenie w sprawie ma. Mlody zonkos moze mu podszapnac aby an czas uroczystosci wstrzymal sie od uwag na temat malzenstwa i powinno byc wszystko dobrze.
      Na miejscu narzeczonych nie bralabym sobie tych uwag do serca.
    • urko70 Re: taka sytuacja 04.08.14, 13:38
      realistka2008 napisała:

      > Czy w tej sytuacji:
      > - Blad popelnili Pani A i Pan B proszac te osobe na swiadka, wiedzac o jego pog
      > ladach na malzenstwo i wiedzac, ze jego wlasny zwiazek przechodzi kryzys bo jeg
      > o partnerka oczekuje oswiadczyn?

      Poglądy poglądami ale bezpośredniość w ich wyrażaniu...

      > - Czy po takich komentarzach przyszlego swiadka wypada podziekowac mu za wspolp
      > race i zwolnic z bycia swiadkiem?

      A czemu nie... po co i siebie i całą rodzinę narażać na kolejne wyskoki świadka,
      a niech wyskoczy z czymś podobnym przy toaście...


      > - Czy jednak puscic mimo uszu, nie wracac do tematu i wykazac sie zrozumieniem,
      > ze byl podpity i sam ma klopoty osobiste zwiazane z tematem slubu?

      Na ślubie / weselu też może być wypity i sytuacja może się powtórzyć.
      Z pewnością gdy sie powtórzy to młodzi nie będą mogli powiedzieć "nie wiedzieliśmy że on może tak..."


      "Ziutek, wiesz co.... ta sobie myślę że niepotrzebnie zawracałem Ci d... tym świadkowaniem, rzeczywiście zapomniałem, że masz takie a nie inne zdanie nt małżeństwa i nie zawracaj sobie głowy, znajdę kogoś innego"


      "Nie no co Ty stary nie ma sprawy chętnie poświadkuję"


      "nie, nie nie kłopocz się"

      "Ależ ja naprawdę chciałbym być świadkiem"

      I teraz decyzja:
      albo "no ok tylko gorąca prośba o niewygłaszanie takich komentarzy jak ostatnio"
      albo "ale po ostatnim Twoim komentarzu boimy się kolejnych podobnych"
    • urko70 Re: taka sytuacja 04.08.14, 13:41
      Temat wątku jest sformułowany niezgodnie z netykietą.
      On kompletnie NIC nie mówi o zawartości.

      " tytuł wątku, który zakładasz był czytelny i zrozumiały"
    • majaa Re: taka sytuacja 04.08.14, 14:16
      realistka2008 napisała:

      > Czy w tej sytuacji:
      > - Blad popelnili Pani A i Pan B proszac te osobe na swiadka, wiedzac o jego pog
      > ladach na malzenstwo i wiedzac, ze jego wlasny zwiazek przechodzi kryzys bo jeg
      > o partnerka oczekuje oswiadczyn?

      Powiem tak: rozsądne to raczej nie było. Szczególnie, że, jak potem napisałaś, pan D wcale nie był zachwycony tym pomysłem. Pan B w tej sytuacji nie powinien był nalegać, tylko znaleźć kogoś innego do tej funkcji.

      > - Czy po takich komentarzach przyszlego swiadka wypada podziekowac mu za wspolp
      > race i zwolnic z bycia swiadkiem?
      > - Czy jednak puscic mimo uszu, nie wracac do tematu i wykazac sie zrozumieniem,
      > ze byl podpity i sam ma klopoty osobiste zwiazane z tematem slubu?
      >
      >

      Na miejscu pana B rozmówiłabym się z kumplem, tak "po męsku", od serca. Komu, jak nie przyjacielowi można szczerze powiedzieć, co człowiekowi leży na wątrobie? Jeśli pan D planuje (no, może nie dosłownie, ale nie widzi w tym nic niestosownego) dalsze tego typu wyskoki, to bezpieczniej będzie wycofać propozycję, argumentując zaoszczędzeniem wszystkim zainteresowanym tudzież weselnym gościom przykrych emocji i pogorszeniem się stosunków między tymi dwoma parami.
    • koronka2012 Re: taka sytuacja 04.08.14, 20:38
      > Pani A i Pan B planuja zawrzec zwiazek malzenski. Przyjaznia sie od wielu lat z
      > inna para, Pania C i Panem D. Panowie to bliscy przyjaciele,

      > lPoki co Pan D nie zreflektowal sie i nie przeprosil przyszlyc
      > h malzonkow za niestosowne komentarze. Moze nie pamieta, a moze uwaza, ze to by
      > lo zabawne.

      Nieodmiennie zadziwia mnie fakt, że bliskimi przyjaciółmi nazywa się osoby, którym nie można bez oporów po prostu zwrócić uwagi na niestosowne czy raniące zachowania i trzeba "puszczać mimo uszu"...

      Puszczanie mimo uszu sprawia, że pan tkwi w mylnym przekonaniu że jego karygodne zachowanie jest w porządku.

      BLISKIEMU PRZYJACIELOWI powiedziałabym od razu i bez ogródek, że zachował się mocno niefajnie i należałoby przeprosić, również bez ogródek powiedziałabym że tego typu spotkanie nie jest miejscem na prezentację jego osobistych poglądów na instytucję małżeństwa oraz poinformowałabym że nie chcę podobnych atrakcji na ślubie.

      Od jego odpowiedzi i zachowania uzależniłabym dalsze kroki - jeśli będzie bagatelizował temat w stylu "przecież nic się nie stało" "to taki żarcik" itp - nie zwracając uwagi na samopoczucie osób podobno mu bliskich - to powiedziałabym że nie chcę go zmuszać do bycia świadkiem, skoro ma takie opory. Jeśli facet zachowuje się jak rozkapryszone dziecko po kilku piwach, to szansa na to, że na weselu będzie znał umiar są znikome.
      • baba67 Re: taka sytuacja 04.08.14, 21:20
        No wlasnie-dziwny "bliski" przyjaciel. Pierwszy blad zostal zrobiony gdy sie usilnie namawialo kogos do funkcji na ktora nie mial ochoty. Dziwi mnie tez argumentacja tej odmowy(finanse-przekonania rozumiem)
        Uwazam ze meska rozmowa z naciskiem na zaprzestanie watpliwej smiesznosci zarcikow jest niezbedna. odbieranie wyskamlanej funkcji to chyba zbyt radykalne.
        • ach_dama_byc_z_kanady Re: taka sytuacja 05.08.14, 02:52
          Trudno powiedziec o robic. wyjscia sa oczywscie dwa.
          najpierw porozmawiac, wyjasnic na czym polega rola swiadka - na byciu wsparciem, ostoja,
          przyjacielem w najszczesliwszym momencie zycia dwojga ludzi.
          uzyskac zapewnienie ze pan D te role dobrze rozumie i na weselu zadnych
          niemilych wpadek nie bedzie.

          jesli okaze sie ze sa przeslanki iz pan D obstaje przy swojej opinii - panstwo A i B nie powinni sie pobierac - to zdecydowanie podziekowac za dobre checi bycia swiadkiem.

          Slub, wesele powinny byc milym momentem w zyciu i zostawic dobre chwile po sobie,
          a nie byc zrodlem stresu i przykrych wspomnien.

          Minnie
      • kobieta_z_saturnem dlaczego?! 05.08.14, 18:46
        Dlaczego uważacie, że grono bliskich przyjaciół nie może sobie porozmawiać na temat plusów i minusów różnych decyzji życiowych, w tym małżeństwa?! Od tego są przyjaciele, żeby doradzać lub odradzać różne rzeczy. Naiwnością jest zakładanie a priori, że małżeństwo to najszczęśliwszy okres w życiu, bo jakieś 40 proc. małżeństw kończy się rozwodem, a drugie tyle jest nieudanych lub średnio udanych. Gdyby 40 proc. samolotów spadało, to czy nie byłoby rozsądnym odradzać przyjaciołom podróż samolotem?

        Decyzja o ślubie to decyzja jak każda inna w życiu, jak np. emigracja, zaciągnięcie kredytu na dom czy poczęcie dziecka i jest ona godna przedyskutowania w gronie przyjaciół. Czasami spojrzenie innych ludzi na pewne sprawy jest potrzebne, np. gdy ludzie decydują się na ślub pod wpływem nacisków otoczenia czy z powodu magicznego myślenia, że piękny ślub w cudowny sposób scementuje burzliwy konkubinat.

        Bezwarunkowego milczenia można wymagać jedynie od dalekich znajomych, którzy o sobie niewiele wiedzą i są na zupełnie innej stopie zażyłości.
        • baba67 Re: dlaczego?! 05.08.14, 19:00
          Mozna , kiedy decyzje sie podejmuje a nie kiedy sie juz podjelo.Przyjacielowi mozna cos doradzic lub zasugerowac, czasami przestrzec, ale przyjaciel to nie male dziecko, sam stanowi o sobie i jesli mimo naszych uwag podjal decyzje ktora nam sie nie podoba trzeba to uszanowac.Wystep pana oceniam jako buraczany bo mial miejsce przy narzeczonej i byl wyraem braku szacunku dla niej.
          • kobieta_z_saturnem Re: dlaczego?! 05.08.14, 19:36
            baba67 napisała:
            > Mozna , kiedy decyzje sie podejmuje a nie kiedy sie juz podjelo.

            Decyzji, a przynajmniej nieodwołalnej decyzji, jeszcze nie podjęli, bo jeszcze ślubu nie było. Poza tym przyjaciele dopiero co dowiedzieli się o ich zamiarach i zareagowali. Co innego, jakbby przytakiwali na zaręczynach, a na ślubie urządzili kazanie.

            > Wystep pana oceniam jako buraczany bo mi
            > al miejsce przy narzeczonej i byl wyraem braku szacunku dla niej.

            To chyba oczywiste, że dyskusja miała miejsce w obecności kobiety, która po pierwsze należy do paczki przyjaciół, a po drugie będzie jej dotyczył ów ślub w równym stopniu co mężczyzny. Niestosowanością byłoby, gdyby rozmowa odbyła się tylko z mężczyzną, bo to by oznaczało, że kobieta w sprawie ślubu nie ma nic do gadania albo jest za mało inteligentna na poważne rozmowy.
            • baba67 Re: dlaczego?! 05.08.14, 20:43
              Tia,nieodwolalna decyzje o slubie podejmuje sie w momencie podpisania aktu, a wczesniej mozna przyjaciela w obecnosci narzeczonej odwodzic nawet w drodze do oltarza lub urzednika USC. . Narzeczona nie jest przyjaciolka pana zatem rady w stosunku do niej sa wybitnie nie na miejscu.
              Zycze rownie troskliwych i taktownych znajomych.
            • koronka2012 Re: dlaczego?! 05.08.14, 20:46
              kobieta_z_saturnem napisała:

              > Poza tym przyjaciele dopiero co dowiedzieli się o ich zamiarach
              > i zareagowali. Co innego, jakbby przytakiwali na zaręczynach, a na ślubie urzą
              > dzili kazanie.

              Nie "dopiero co". Skoro wcześniej ustalili że pan D będzie świadkiem, to informacja o ślubie NIE BYŁA zaskoczeniem. Panowie spotkali się, żeby omówić szczegoły techniczne.

              > To chyba oczywiste, że dyskusja miała miejsce w obecności kobiety, która po pie
              > rwsze należy do paczki przyjaciół, a po drugie będzie jej dotyczył ów ślub w ró
              > wnym stopniu co mężczyzny. Niestosowanością byłoby, gdyby rozmowa odbyła się ty
              > lko z mężczyzną, bo to by oznaczało, że kobieta w sprawie ślubu nie ma nic do g
              > adania albo jest za mało inteligentna na poważne rozmowy.

              Mam dokładnie te same odczucia co baba67 - pan D błysnął wyjątkowym chamstwem. Publiczne twierdzenie, ze kolega decydując się na ślub popełnia życiowy błąd, jest po prostu nie na miejscu. Nie czas, nie miejsce, nie okoliczności. Zero wyczucia.

              Tym bardziej że nie ma żadnego argumentu poza własną niechęcią do instytucji małżeństwa.
              Pan D nie ma zastrzeżeń do narzeczonej, ma zastrzeżenia wyłącznie do legalizacji tego związku. Jego prywatne fobie niech sobie hoduje sam, natomiast wyjeżdżanie z takim tekstem jest obraźliwe dla partnerki.

              Jej inteligencja nie ma tu nic do rzeczy, to nie jest decyzja typu kupno mieszkania, którą chcieli omówić i przedyskutować z panem D i prosić go o radę. Jeśli już pan D musiał to jakoś skomentować to mógł to zrobić albo w 4 oczy z przyjacielem, albo wcale.
        • urko70 Re: dlaczego?! 05.08.14, 19:04
          kobieta_z_saturnem napisała:

          > Dlaczego uważacie, że grono bliskich przyjaciół nie może sobie porozmawiać na t
          > emat plusów i minusów różnych decyzji życiowych, w tym małżeństwa?!

          Źle sformułowałaś tytuł posta, on nic nie mówi o zawartości posta.

          Czym innym jest dyskusja nad wadami i zaletami małżeństwa a czym innym jest publiczne wygłoszenie, pod adresem kolegi tezy, że kolega który ma się zaraz żenić "popelnia najwiekszy blad swojego zycia."
          • kobieta_z_saturnem Re: dlaczego?! 05.08.14, 19:51
            Dzielisz włos na czworo. Gdy się dowiem, że przyjaciółka zamierza wziąć kredyt w instytucji X, o której słyszałam, że popełnia oszustwa, to jej powiem wprost: Nie bierz tam kredytu, bo cię mogą oszukać", a nie rozpocznę wykładu z ekonomii, licząc na to, że się domyśli aluzji. Dlaczego o małżeństwie nie można mówić wprost, jakby to było jakieś sacrum, które każe ludziom bić oklaski nawet wtedy gdy okoliczności są ponure albo mgliste?

            Ja swojej przyjaciółce odradzałam ślub z rozwodnikiem z dwójką dzieci po 2 miesiącach rozmów na skype i jednym spotkaniu na żywo. W dodatku ślub połączony z emigracją przyjaciółki na drugi kontynent. Po paru latach przyznała mi rację, że to było szaleństwo rodzące wiele komplikacji życiowych trudnych do naprawienia.
            • koronka2012 Re: dlaczego?! 05.08.14, 20:52
              kobieta_z_saturnem napisała:

              kobieta_z_saturnem napisała:

              > Dzielisz włos na czworo. Gdy się dowiem, że przyjaciółka zamierza wziąć kredyt
              > w instytucji X, o której słyszałam, że popełnia oszustwa, to jej powiem wprost

              Naprawdę nie czujesz różnicy?

              > Ja swojej przyjaciółce odradzałam ślub z rozwodnikiem z dwójką dzieci po 2 mies
              > iącach rozmów na skype i jednym spotkaniu na żywo.

              PUBLICZNIE???

              Ty miałaś konkretne argumenty, pan nie ma żadnego poza dziecinną irytacją nakręconą faktem, że został sam na placu boju i ucieka mu kolejny kumpel do baletów.
              • baba67 Re: dlaczego?! 05.08.14, 21:16
                I slusznie odradzalas , bo taka znajomosc jest zbyt jeszcze powierzchowna, bycie rozwodnikiem nie ma nic do rzeczy.
                • kobieta_z_saturnem Re: dlaczego?! 09.08.14, 21:16
                  baba67 napisała:

                  > I slusznie odradzalas , bo taka znajomosc jest zbyt jeszcze powierzchowna, byc
                  > ie rozwodnikiem nie ma nic do rzeczy.

                  Ma, bo akurat problemy z ex, alimentami i pasierbami są ważnymi problemami w ich małżeństwie.
            • realistka2008 Re: dlaczego?! 06.08.14, 00:13
              kobieta_z_saturnem napisała:

              > Dzielisz włos na czworo. Gdy się dowiem, że przyjaciółka zamierza wziąć kredyt
              > w instytucji X, o której słyszałam, że popełnia oszustwa, to jej powiem wprost:
              > Nie bierz tam kredytu, bo cię mogą oszukać", a nie rozpocznę wykładu z ekonomi
              > i, licząc na to, że się domyśli aluzji. Dlaczego o małżeństwie nie można mówić
              > wprost, jakby to było jakieś sacrum, które każe ludziom bić oklaski nawet wtedy
              > gdy okoliczności są ponure albo mgliste?
              >
              > Ja swojej przyjaciółce odradzałam ślub z rozwodnikiem z dwójką dzieci po 2 mies
              > iącach rozmów na skype i jednym spotkaniu na żywo. W dodatku ślub połączony z e
              > migracją przyjaciółki na drugi kontynent. Po paru latach przyznała mi rację, że
              > to było szaleństwo rodzące wiele komplikacji życiowych trudnych do naprawienia
              > .

              Z ciekawosci zapytam czy odradzałaś jej ten slub akurat w dniu kiedy np oni oboje zaprosili Cię na świętowanie ich zaręczyn i czy zrobiłaś to w obecność przyszłego/niedoszłego pana młodego siedzącego tuż obok Ciebie?
              Nikt nie odmawia przyjaciołom prawa do dyskutowania na temat słuszności czy niesłuszności zawierania małżeństw. Ale wyskakiwanie z takim tekstem w takim momencie uważam za wyjątkowy nietakt.

              Poza tym Twoja analogia do instutucji popełniającej oszustwa wyjatkowo nietrafna, choć zaiste znamienna wink
              Napisałam, że Pan świadek nie ma szczególnego problemu z osobą przyszłej małżonki swojego kumpla ani żadnych konkretnych przesłanek by go przed małżeństwem ostrzegać.
              On ma problem z instytucją małżeństwa w ogole, oraz problem ze swoja długoletnią partnerka, która tego małżeństwa by chciała.
              Narzucanie innym swojego światopoglądu i krytykowanie czyjich decyzji tylko dlatego, że się z naszym światopoglądem nie zgadzają lub dlatego, że wytrącą nam argument do walki z własnym partnerem to zupełnie co innego niż ostrzeganie kogoś przed oszustwem.
              • kobieta_z_saturnem Re: dlaczego?! 09.08.14, 21:23
                realistka2008 napisała:
                > Z ciekawosci zapytam czy odradzałaś jej ten slub akurat w dniu kiedy np oni obo
                > je zaprosili Cię na świętowanie ich zaręczyn i czy zrobiłaś to w obecność przys
                > złego/niedoszłego pana młodego siedzącego tuż obok Ciebie?

                Odradzałam od razu po powzięciu wiadomości o ślubie. Odradzałam mailowo, bo przyjaciółka emigrowała. POtem się okazało, że moje maile pokazywała przyszłemu mężowi - podobno się z nich śmiali i trochę się na mnie obrażali. Dziś po latach przyjaciółka obraża się, jak nie chcę zbyt długo słuchać o ich problemach małżeńskich. Taka jest pokrętna logika ludzi.
                • matylda1001 Re: dlaczego?! 09.08.14, 21:46
                  kobieta_z_saturnem napisała:

                  > Dziś po latach przyjaciółka obraża się, jak nie chcę zbyt długo słuchać o ich problemach małżeńskich.<

                  Gdyby Cie wtedy posłuchała, to dziś słuchałabyś o jej utraconym szczęściu.
                • ach_dama_byc_z_kanady Re: dlaczego?! 09.08.14, 23:17
                  kobieta_z_saturnem napisała:
                  Dziś po latach przyjaciółka obraża się, jak nie chcę zbyt długo słuchać o ich problemach małżeńskich. Taka jest pokrętna logika ludzi.

                  I ma racje. dobra przyjaciolka to taka, ktora zacisnie zeby i wspiera wszystko jedno co.
                  rozumiem ze odradzalas, ze masz racje, ze 'a widzisz',
                  no ale skoro jestes jej przyjaciolka to twoja rola jest byc takze wiernym sluchaczem,
                  powiernikiem na dobre i na zle.
                  co z tego ze mialas racje jak teraz przyjaciolka ciebie potrzebuje zeby sie wygadac, ponarzekac a ty jej kazesz przerwac i zmienic temat. tak prawdziwa przyjaciolka nie robi.

                  Minnie
                  • matylda1001 Re: dlaczego?! 09.08.14, 23:54
                    ach_dama_byc_z_kanady napisała:

                    >> I ma racje. dobra przyjaciolka to taka, ktora zacisnie zeby i wspiera wszystko jedno co.<

                    ... a jak przyjaciółka zechce jechać ulicą jednokierunkową pod prąd to wolno chociaż oczy zamknąć? smile
                    • ach_dama_byc_z_kanady Re: dlaczego?! 10.08.14, 02:03
                      matylda1001 napisała:
                      ... a jak przyjaciółka zechce jechać ulicą jednokierunkową pod prąd to wolno chociaż oczy zamknąć? smile

                      tylko jak Thelma i Louise, Matyldo,
                      Ti L forever! wink

                      Minnie
                  • kobieta_z_saturnem Re: dlaczego?! 11.08.14, 22:09
                    Nie zmieniam tematu, tylko mam wrażenie, że ona oczekuje ode mnie jakichś magicznych możliwości zmiany jej sytuacji, których ja niestety nie mam.
            • majaa Re: dlaczego?! 06.08.14, 11:47
              Nie no, daj spokój, co to za porównania... kompletnie brak analogii.
              Pan D zachował się po prostu wyjątkowo nietaktownie. Nie miał żadnych konkretnych argumentów na poparcie swojej opinii i do tego wygłosił ją w szerokim gronie, na spotkaniu zorganizowanym w celu świętowania zaręczyn, w dodatku występując w roli przyszłego świadka. Same gafy.
              • kora3 Re: dlaczego?! 06.08.14, 13:42
                Przepraszam, ale ja z początkowego postu zrozumiałam, że panowie umówili się we dwóch, a po jakimś czasie dołączyły do nich panie: przyszła panna młoda oraz partnerka przyszłego/niedoszłego świadka. czyli sprawa odbyła się w ścisłym gronie.
                • majaa Re: dlaczego?! 06.08.14, 13:52
                  Rzeczywiście, masz rację, poniosło mniewink Niemniej jednak nie zmienia to faktu, że wygłaszanie takich opinii w obecności nawet "tylko" narzeczonej kumpla jest mocno nie na miejscu.
                  • kora3 Re: dlaczego?! 06.08.14, 14:14
                    Maju, poniżej ja także piszę, ze zachowanie pana było naganne. Bo moim zdaniem - było. Nawet w ścisłym gronie i w sytuacji, gdy przyszła młoda para wie o poglądach i związkowych kłopotach w związku z nimi pana D (czyli wie, ze te uwagi nie mają z nimi personalnie nic wspólnego).
        • kora3 Dyskusja, rada, wygłaszanie swoich poglądów 06.08.14, 16:20
          Koronko - masz oczywiście rację, że w bliskim gronie ludzie powinni móc porozmawiać w zasadzie o wszystkim - po to bliskie nam grono w zasadzie jest smile

          W gronie całkiem niebliskim też można na wszystkie tematy dyskutować - ale o tym za chwilę.

          Pierwsza zasada w gronie bliskich jest taka, że generalnie udzielać się rad na jakiś temat, czy wygłasza swe poglądy na tenże w kontekście decyzji/sytuacji kogoś innego, gdy zostanie się o to poproszonym. Od tej zasady jest, czy też może być ryzykowane odstępstwo. Wówczas, gdy bliska osoba nas o opinię nie prosi, ale widzimy po prostu, że dana jej decyzja może być dla niej tragiczna w skutkach. Np. zaślepiony uczuciem przyjaciel chce się związać z nałogową alkoholiczką, zakochana po uszy koleżanka chce wziąć kredyt na niepewną inwestycję itp.
          Rozmawiajac z tymi osobami o tym, że ich decyzje mogą być złe ryzykujesz, że się obrazą i ze nie posłuchają, ale po prostu sumienie nie pozwala ci patrzeć jak brną w bagno i milczeć.

          W niebliskim gronie, a także w bliskim można rozmawiać z kolei na wszystkie tematy, ale na poziomie ogólnym, wygłaszać swoje opinie ale bez wartościowania opinii innych. Np. - Dla mnie życie bez ślubu nie jest możliwe, takie mam zasady. - A ja mam z kolei takie, że ślubu mi do związku nie potrzeba. Obie strony wyraziły swój pogląd, ale żadna nie wartościowała poglądu drugiej.

          W tym przypadku nie było ani prośby o radę, ani sytuacji, która obiektywnie dla przyjaciela pana D. stanowiłaby zagrozenie w związku ze slubem, ani dyskusji na poziomie ogólnym. Zatem wygłoszenie osobistej opinii pana D na instytucję małzenstwa nie było niczym uzasadnione. Było tym bardziej niegrzeczne, że nie brzmiało nawet jak pogląd typy: - A ja się nie ożenię, bo nie uznaję tego/nie chcę, a jak personalny atak na przyszlą panne młodą - Popełniasz największy błąd w życiu zeniąc się (w domysle - z nią!).
          Choć pan D pewnie miał na myśli sam akt zawarcia małżeństwa, kto by żoną jego kolegi miał nie byćsmile

          I piszę to wszystko Koronko wyobraź sobie z pozycji kogoś, komu ogólnie poglądy pana D. sa bliskie smile
    • kora3 Re: taka sytuacja 05.08.14, 08:05
      Przeszły - niedoszły świadek zachował się nagannie i jego poglądy nt. instytucji małżeństwa (mam podobne i jakos nie muszę wygłaszać ich do przyszłych nowożeńców) oraz kłopoty we własnym związku wcale go nie usprawiedliwiają.

      Inna sprawa, że dość dziwna ta "przyjaźń", skoro młodzi mają dylemat jak przyjacielowi zwrócić uwagę na niewłaściwe zachowanie. Rozumiem, że było ono zaskoczeniem dla tychże, bo gdyby wiedzieli, że ów pan tak żartuje w bardzo ścisłym gronie i nie ma się o obawiać, ze po paru głebszych "popisze" się tak na weselu.

      Kolejna strona medalu to taka, że młoda para, czy też jej meska połówka zachowali się także niewłaściwie. Mam na myśli usilne namawianie na "swiadkowanie" kogoś, kto jest osobą bliską, ale nie chce (z dowolnej przyczyny) tym świadkiem być.

      Co teraz zrobić? Ano to zależy. Jeśli młoda para uważa, że nadal chce pana D. na świadka, to powinni razem, albo pan A solo porozmawiać z kumplem i najzwyczajniej w świecie powiedzieć mi, że te uwagi nt. małżeństwa, choć wiedzą skąd się biorą są dla nich niefajne, nawet w żartobliwej formie i oczekują, że powstrzyma się od nich.

      Jeśli już nie tak koniecznie chcą tego pana za świadka, to jak tu ktoś pisał mogą zasugerować, że przemyśleli, znają jego postawę i zmuszać go nie chcą. Zalezy jak on na to zareaguje.

      Wg mnie pomimo, ze pan D zachował się nagannie, nie ma co robić z tego wielkiego hallo - nikt postronny, z tego co zrozumiałam nie słyszał tych uwag, a ci, którzy słyszeli, czyli nowożeńcy wiedzą doskonale, że nie mają one nic wspólnego z nimi osobiście, a z poglądami pana. Nie zmienia to faktu, że nie powinien tego robić, ale jak dla mnie podstaw do "śmiertelnego łobrażenia się" nie ma.
      • ach_dama_byc_z_kanady Re: taka sytuacja 05.08.14, 11:27
        No, ale tez nikt chyba na mysli "smiertelnego lobrazania sie" na mysli nie ma smile

        jedynie aby stanowczo, bez strachu o afront podziekowac za bycie swiadkiem.

        Minnie
        • kora3 Re: taka sytuacja 05.08.14, 15:51
          Wiesz, pytanie czy po pierwsze chcą zrezygnować z niego, jako świadka, oraz po drugie - jak to wyrazą.
          Pan D może najzwyczajniej w swiecie nie zdawać sobie sprawy, że jego niewłaściwe zżarty zrobiły aż tak negatywne wrazenie na przyszłej młodej parze, tym bardziej, że ma on swiadomosc zapewne, że wiedzą oni o jego stosunku do samej instytucji małżeństwa.
          Jeśli mu teraz "podziękują" po wcześniejszym upraszaniu, to może to przyjąć róznie. Jeśli podziękują mówiąc, ze chodzi i to, co mówili wówczas - to wyjdzie, ze się właśnie "łobralizoli" w sumie - za d.uperelkę.
          Poza tym pozostaje jeszcze coś - nawet jeśli pan D nie będzie świadkiem, to pewnie i tak pozostanie jako bliski znajomy na liscie gości weselnych. I jako taki także może sobie walnąć o jeden kielonek za dużo i głosno wyrazić swe poglądy na temat małżeństwa w gronie szerszym, niż zrobił to wówczas. Mimo, że będzie tylko zwykłym gościem, a nie świadkiem nie będzie to fajne na pewno. Dlatego jestem zdania, żeby mu zwyczajnie uświadomić, że oczekuje się odeń rezygnacji z wygłaszania tych poglądów i sprawę zamknąć.
          PS. Inaczej bym widziała całośc, gdyby uwagi pana D wynikały nie z poglądów, a nawet tylko z domniemanej niechęci do przyszłej panny młodej

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka