Dodaj do ulubionych

Nocowanie partnera/rki, a rodzic

10.09.14, 15:19
Taka sytuacja: kobieta i mężczyzna (ok. 30 lat) spotykają się od kilku miesięcy. Pani mieszka sama (ogólnie), a pan z mamą. Konkretnie to mama u niego.
Oboje są stany wolnego (panna i kawaler). Mieszkanie pani jest jednopokojowe, mieszkanie pana liczy sobie 4 pokoje, z których jeden zajmuje jego mama licząca sobie nieco ponad 50 lat zdrowa osoba.
Mama pani zna panią z jej odwiedzin w domu pana, uroczystości rodzinnych itd. Dotychczas jednak nie było nigdy sytuacji, by pani u pana nocowała. To pan nocował u pani, zwykle w weekendy.
Teraz u pani mieszka czasowo jej młodsza siostra, a że mieszkanie jest jednopokojowe oczywistym wydaje się, że pan póki co u pani nocować nie może. W związku z tym pan uznał, że powinien zaprosić panią na nocleg u siebie i poinformował o tym matkę. Matka zgody na to nie wyrazila motywując to tym, że "jak to będzie wyglądało" - z czym, wobc kogo - nie wiadomo.
Dodam, że matka owa nie jest osobą zorientowaną religijnie, ani nie ma jakichś pozareligijnymi względami podyktowanych szczególnie konserwatywnych poglądów. Nigdy też nie komentowała faktu, że syn nocuje u swej partnerki, o czym wiedziała, bo wcale przed nią tego nie ukrywał.

To właśnie owa mama przedstawiła opisaną sytuację szerszemu gronu. ja w tym gronie bylam (nie znam syna pani, ani jego partnerki osobiście - tylko z opowieści tej mamy, w których dotychczas wypadali bardzo dobrze). Matka poprosiła o opinie.
Nigdy nie miałam takiej sytuacji - od czasów studiów nie mieszkam już z rodzicami, a w czasie gdy mieszkałam jako uczennica szkoły średniej nie przyszłoby mi do głowy nocować u chłopaka, albo, żeby on nocował u mnie. Tu jednak mowa o 30-latkach, a nie nastolatkach.
Z mojego punktu widzenia nie ma żadnych przeszkód, by pani nocowała u pana w weekend. Owszem, pan powinien uprzedzić matkę o tym, ale tylko tyle.
Oczywiście para nie powinna hałasować nocą.
Zdania były podzielone smile - chciałabym poznać Wasze na ten temat, oczywiście z punktu widzenia SV.
Obserwuj wątek
    • aga.doris Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 15:36
      Mieszkanie jest pana. Jest też duże, a więc mało krępujące. Pan poinformował mamę o zamiarze nocowania znajomej pani - miły gest z jego strony. Mama nie wyraziła zgody, choć nie ma żadnych uprawnień aby się zgadzać lub nie, wszak mie3szkanie jest syna. Jeśli jej nie odpowiada sytuacja powinna się po prostu wyprowadzić. Syn zachował się moim zdaniem bez zarzutu, matka zdecydowanie źle.
      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 15:47
        Ago, mam b. podobne odczucia. Z tym zastrzeżeniem, że nawet jeśli ktoś mieszka u kogoś, to ten ktoś powinien uprzedzać o czyjeś wizycie, a także nocowaniu. Nie powinien zapraszać gości na noc, czy dzień w czasie, gdy byłoby to dla mieszkającej u niego osoby uciążliwe, czy krepujące. Np. mieszkaniec jest chory, przygotowuje się do ważnej konferencji, czy egzaminu.
        Co do wyprowadzki...Pani tak swoje mieszkanie (znacznie mniejsze niż syna) udostępniła swej córce i jej rodzinie. Mogla sobie coś wynająć, ale to właśnie syn dysponujący własny, dużym i niekrepującym mieszkaniem zaproponował, by zamieszkała u niego. Pewnie nie przyszło mu do głowy, że sobie strzela w kolanowink
        • aqua48 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 16:01
          kora3 napisała:

          >Pani tak swoje mieszkanie (znacznie mniejsze niż syna) udos
          > tępniła swej córce i jej rodzinie. Mogla sobie coś wynająć, ale to właśnie syn
          > dysponujący własny, dużym i niekrepującym mieszkaniem zaproponował, by zamieszk
          > ała u niego.

          Czas się rozstać. Albo, jeśli to możliwe, renegocjować warunki. Pani i jej syn nie ustalili zasad wspólnego mieszkania - pani uważa, że na zasadzie matka-dziecko, pan, że na zasadzie dwojga niezależnych dorosłych ludzi.
          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 16:37
            Aquo - na obrone tego syna powiem, że on być może nie ustalał wszystkich możliwych warunków zamieszkiwania matki u niego, bo najzwyczajniej w swiecie nie spodziewał się czegoś takiego. Kiedy matka sprowadzila się doń akurat był przejściowo singlowy, ale nocowali u niego czasami znajomi, w tym koleżanki. Nocowali też raz chyba znajomi matki za wiedza i zgodą syna. Matka nie jest religijna, wiec nie ma przesłąnek świadopogladowych tu, nigdy też nie wyrazała dezaprobaty z powody nocowania pana u partnerki. Chłopak po prostu nie miał podstaw sadzić, ze matka moglaby mieć cos przeciw.

            Jako osoba zapytana przez nią o opinię wyraziłam ją i zapytałam wprost co widzi niewłaściwego w tym noicowaniu panny u syna. Bo "jak to będzie wyglądało". Pytam: ale wobec kogo? "no wobec MNIE" pytam jeszcze raz konkretnie: w jakim sensie? "Ty Kora tego nie zrozumiesz, bo nie masz dzieci" Do innych argumenty sa takie: Ty Kasiu nie rozumiesz, bo masz małe jeszcze dzieci, Ty Franku nie zrozumiesz, bo twoja córka jest już mezatką, A ty Adasiu nie zrozumiesz, bo Twój syn mieszka z partnerka, ale Ty z nimi nie mieszkasz...Dla każdego jet coż, co powoduje, ze nie ma prawa zrozumieć smile
            • aqua48 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 16:48
              kora3 napisała:

              > Aquo - na obrone tego syna powiem, że on być może nie ustalał wszystkich możliw
              > ych warunków zamieszkiwania matki u niego, bo najzwyczajniej w swiecie nie spod
              > ziewał się czegoś takiego.

              Nie broń go Koro. Dorosły człowiek powinien był przewidzieć.

              A matka skoro wprowadziła się do syna, obojętne czy na stałe, czy czasowo, nie ma prawa decydować kogo i na jakich zasadach on jeszcze gości prócz niej. Oczywiście, że syn powinien poinformować matkę że planuje przenocować sympatię, ale matka nie może "się nie zgodzić". Miałaby takie prawo, gdyby to syn mieszkał u niej.
          • bene_gesserit Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 20:22
            aqua48 napisała:


            > Czas się rozstać. Albo, jeśli to możliwe, renegocjować warunki. Pani i jej syn
            > nie ustalili zasad wspólnego mieszkania - pani uważa, że na zasadzie matka-dzie
            > cko, pan, że na zasadzie dwojga niezależnych dorosłych ludzi.

            Otoż to, oboje mają na myśli inną sytuację. Dla niego mama jest kimś w rodzaju sublokatorki, a dla mamy on - syneczkiem. Poza tym mama pewnie czułaby się nieswojo wobec 'tej drugiej' i stąd opowieści o tym, ze to nie uchodzi czy jak to tam ujęła. Nie chodzi o fakt, ze jej dorosły syn sypia z kobietą, ale o to, że zrobiłby to w sąsiednim pokoju.

            Dziwne, ze syn tego nie przewidział, zapraszając mamę do siebie na dłużej. Oczywiście, ma święte prawo zaprosić do siebie każdego, nawet jeśli mama będzie oponować, podając mętne powody.
            • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 22:57
              bene_gesserit napisała:

              > Dziwne, ze syn tego nie przewidział, zapraszając mamę do siebie na dłużej. Oczy
              > wiście, ma święte prawo zaprosić do siebie każdego, nawet jeśli mama będzie opo
              > nować, podając mętne powody.


              Mnie specjalnie nie dziwi, ze ten syn tego nie przewidział Bene. Tak się składa, ze ta mama jest osobą chętnie mowiącą o swoim zyciu znajomym nawet niespecjalnie bliskim, jak ja (znamy się długo, ale niezbyt intensywnie ze tak powiem) i stąd sporo chcąc niechcac wiem o niej i jej rodzinie. Syn absolutnie nie jest typem maminsynka - studiował poza domem, potem przez rok był na stypendium zagranicznym. Wrócił do rodzinnego miasta, kupił mieszkanie i choć nie unikał kontaktów z matką i resztą rodziny jak sama ta matka określała miał swoje życie. Marka bardziej skupiona była na młodszej i znacznie mniej zaradnej córce, która z nią mieszkala. Dziewczyna studia podjęla w miescie swego zamieszkania, wiec mieszkała z nią nadal. W trakcie studiów zdecydowała się na założenie rodziny, pojawiło się dziecko, potem drugie. Młodych na mieszkanie stać nie było, wiec mieszkali z nią (partycypując w kosztach utrzymania mieszkania). Kiedy pojawiło się drugie z wnucząt matka uznała, ze za ciasno na wspólne mieszkanie i wyprowadziła się, ale nadal pomaga córce w opiece nad dziećmi. Poza tym ma dość liczne grono znajomych no i pracę, wiec nie za bardzo ma czas żyć życiem "syneczka". Stąd nie dziwię się temu synowi, że takiej sytuacji nie przewidział ...
    • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 16:12
      „Matka zgody na to nie wyraziła motywując to tym, że "jak to będzie wyglądało" - z czym, wobec kogo - nie wiadomo.”
      No właśnie, typowy tekst mamusi zatroskanej o dobrą opinię synka. Co z tego, że synek ma 30 lat, przecież ona tak się troszczy… Nie zauważyła, że to nie jej mieszkanie, więc nie ona decyduje.
      Syn powinien wzruszyć ramionami (wiem, to niezgodne z s-v) i odpowiedzieć: Nie będzie wyglądało, bo zgasimy światło.
      Był kiedyś angielski serial pod tytułem „Co ludzie powiedzą” – jakoś mi się kojarzy.
      • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 00:39
        azm2 napisał:
        No właśnie, typowy tekst mamusi zatroskanej o dobrą opinię synka

        nie wydaje mi sie. mam wrazenie ze mamusia jest skrepowana swiadomoscia z- ,
        zderzona z faktem ze oto jej malutki synek nagle w jednej chwili stal sie istota seksualna.
        nie moze "zmielic" faktu ze ktos, cos co urodzila, holubila, nosila na raczkach
        teraz w drugim pokoju moze byc w tak intymnych relacjach fizycznych z kobieta,
        ze oto jej syn jest juz po prostu dorosly - ze gdy ona lezy w lozku w jednym pokoju
        to on w drugim lezy - na kobiecie, wykonujac... no, to juz kazdy sobie sam dospiewa wink

        Wielu rodzicow tak ma, ze z trudem akceptuja iz oto ich slodkie dzieci
        juz nie sa niewinnymi, czystymi istotkami,
        lecz nagle staly sie jednostkami mocno fizycznymi, z pozadami seksualnymi.

        Minnie
        • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 13:28
          "mam wrazenie ze mamusia jest skrepowana swiadomoscia zderzona z faktem ze oto jej malutki synek nagle w jednej chwili stal sie istota seksualna. nie moze "zmielic" faktu ze ktos, cos co urodzila, holubila, nosila na raczkach teraz w drugim pokoju moze byc w tak intymnych relacjach fizycznych z kobieta, ze oto jej syn jest juz po prostu dorosly - ze gdy ona lezy w lozku w jednym pokoju to on w drugim lezy - na kobiecie, wykonujac... no, to juz kazdy sobie sam dospiewa wink"


          Syn ma 30 lat, więc wcale nie "w jednej chwili".

          Kobieta w wieku 50+ (urodzona około roku 1960?) - czyli wcale nie zgrzybiała staruszka. Wdowa albo rozwódka - nieważne, ale jednak powinna jeszcze pamiętać, co robiła z mężem w łóżku. Ciekawe, że wiele kobiet nie potrafi sobie wyobrazić, że ich od dawna dorosłe dziecko (syn, córka - nieważne) w łóżku robi to samo, co one, i dla tych kobiet nagle seks staje się tak nieprzyzwoity, że nawet wstydzą się o tym myśleć.

          "Bo przecież mamusia tak bardzo troszczy się o swojego syneczka... Żeby jakaś obca baba go dotykała w miejsce, gdzie ja zmieniałam pieluchy??? I co sąsiedzi powiedzą, że ona w moim mieszkaniu bez ślubu z nim się... - to obrzydliwe słowo, którego nie potrafię wypowiedzieć... " - tak sobie wyobrażam sposób myślenia takiej mamusi. Chociaż to wcale nie jej jej mieszkanie. wink

          Może problem w tym, że mamusia jest samotna (wdowa albo rozwódka), nie ułożyło się jej w życiu, więc swoim stressem chce zarazić syna?
          • kora3 Do Azm 11.09.14, 14:45
            Wiesz, mnie tu coś nie gra... Mianowicie to, ze ta matka nie jest jakaś antyseksualna i nie wydziała np. niczego dziwnego w tym, że syn nie wraca na nic, bo nocuje u swej partnerki. On wcale przed nią tego nie ukrywał, centralnie to mówił. Nie, ze się spowiadał, ale jak się z kimś mieszka, to wypada mu dać znac, ze się nie wróci na nic, choćby po to, by się nie denerwował i spokojnie spał.

            W swietle tego zachowanie tej matki wydaje mi się jeszcze bardziej absurdalne - wie, że sun z partnerką sypia, akceptuje ją w jego życiu oraz ten fakt, a jedynie uważa za "nie ten" nocowanie partnerki u syna pod jej obecnośc. Dla mnie to paranoja.
            To tak, jakby moja mama, która doskonale wie, że żyję i mieszkam z moim partnerem przyjechawszy do mnie w gości wymagała, żeby on się na ten czas wyprowadził, albo tylko nie nocował w domu, bo wszystko ok ze żyjemy z sobą, ale spac we jednym łóżku pod jej obecność nie powinnismy smile Chybabym padła jakbym takie coś usłyszała, ale na szczęście to niemożliwe, bo moja mama ma wszystko z głową ok smile

            Jasne, dla większości z nas sytuacja, w której bylibyśmy narażeni na seksualne odgłosy dochodzące z innego pokoju w mieszkaniu byłaby dyskomfortowa. Dla mnie na pewno, czy byłyby to odgłosy seksu moich rodziców, czy znajomych, czy mojej siostry ...Nie dlatego, że wuobrazałam sobie, ze moja siostra, czy rodzice seksu nie uprawiają, ale dlatego, ze to krepujące. Nie miałam jednak takiej sytuacji w domu - ani rodziców, ani własnym, natomiast zetknęłam się z czyms takim na wyjeździe i przyjemne nie było. Tu jednak taka sytuacja nie zachodzi - mieszkanie jest duże i niekrepujące...
            • baba67 Re: Do Azm 11.09.14, 14:58
              Ale chyba matce nie przeszkadzala w mniejszym przeciez mieszkaniu aktywnosc calkiem owocna wlasnej corki.Spali z malzonkiem w osobnych pokojach?
              Obstawiam albo skrajne koltunstwo(bo zrozumialabym uczucia osoby religijnej ktora musi stawic czola wlasnej klesce wychowawczej) czyli bez slubu sodoma z gomora panie.
              Albo zblizajacy sie niemilo koniec raju finansowego i podswiadoma chec odwleczenia tej koszmarnej perspektywy (bo najpierw na weekend, potem na tydzien potem sie w ogole wprowadzi i koniec balu- tysiaczek idzie sie bujac)
              W obu przypadkach reakcja nie ma nic wspolnego z logika pani nie uzywa rozumu tylko emocji.
        • zmija_w_niebieskim Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 21:46
          lecz nagle staly sie jednostkami mocno fizycznymi, z pozadami seksualnymi.

          Z czym?
    • annthonka Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 16:28
      Wszyscy są dorośli, nikt nikomu nocowaniem krzywdy nie robi, mieszkanie jest duże, więc niekrępujące - przepraszam, ale dla mnie to sztuczne rozdmuchiwanie nieistniejącego problemu.
    • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 17:39
      Pan postąpił jak należy, informując mamę o swoich planach, mama natomiast trochę przesadziła. Pewnie jej się wydaje, że skoro mieszka z synem, to nadal ma decydujący głos w jego sprawach - nie ważne, że syn już dawno dorosły, a mieszkanie jego, jej się nie podoba i już. Szkoda, że pan tak łatwo poddaje się jej dyktatowi. Jeśli zamierza jakoś ułożyć sobie życie, to najwyższy czas poćwiczyć asertywność względem mamy, bo jak widać sama dobrowolnie władzy nie oddawink
    • kopciuszek83 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 20:57
      Troche może obok tematu, ale dla mnie 30-letni niezależny finansowo mężczyzna (i chyba dość nieżle zarabiający, skoro mógł pozwolić sobie na 4-pokojowe mieszkanie) mieszkający na stałe z mamą - niewymagającą opieki, tylko w pełni sprawną fizycznie i intelektualnie - to jakieś nieporozumienie. No ale może kryje się za tym coś bardziej skomplikowanego.

      Tak czy siak - jest dorosły, jest aktywny seksualnie, ma pełne prawo zaprosić swoją partnerkę do siebie. Proszenie o zgodę mamy (30 lat!!!! jejuuu....) jest moim zdaniem kuriozalne, a juz brak zgody tejże mamy, będącej wszak gościem w mieszkaniu, i przejmowanie się tym brakiem zgody - kuriozalne do kwadratu.
      • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 21:32
        Wiekszej glupoty niz zaproszenie matki do wspolnego mieszkania nie mogl zrobic. jak on sobie wyobraza staly zwiazek z zamieszkaniem?Przeciez matka sie nie bezie chciaa wyprowadzic o to koszty a ona chce byc wspanialomyslna cudzym kosztem.ja bym szyciutko zamienila mieszkanie na trzypokojowe plus kawalerke i pokazala mamusi gdzie jest jej miejsce.
      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:04
        Kopciuszku - dlaczego zaprosił mamę do siebie pisałam - mam swoje mieszkanie udostępniła młodszej córce oraz jej rodzinie. Zaprosił, bo pewnie uznał, ze nie ma sensu, żeby matka coś wynajmowała/brala kredyt na mieszkanie (na zakup bez kredytu jej nie stać), skoro on ma cztery pokoje (spore). Wg relacji matki on nie prosił o zgodę tylko POINFORMOWAŁ matkę, że zamierza zaprosić partnerkę na nocleg. To ona pochwali się brakiem zgody. Póki co do nocowania nie doszło (sprawa swieża), bo pewnie pan uznał, ze nie chce narazać partnerki na ewentualny foch matki, ale jak znam życie powróci do tematu. Matka też to przewiduje i dlatego poprosiła o opinię szersze grono smile
        • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:10
          Oj, bedzie sie dzialo...nasluchasz sie jeszcze Korciu.
          Nic tak nie uzaleznia jak mozliwosc zaoszczedzenia sporej kasy. Bedzie stara matka wyrzucona z domu przez niewdziecznego syna zamiast bezmyslnej corki ktora sie rozmanaza nie majac ku temu warunkow.
          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:36
            Babo - ani corka matki o wyprowadzke nie prosila, ani ona na synu zaproszenia nie wymuszała. Z tego co zrozumiałam to matka sama zdecydowała się wyprowadzić ze swego mieszkania zostawiajc je córce i jej rodzinie, bo nie odpowiadało JEJ mieszkanie "a kupie"z małymi dziećmi. Syn sam zaproponował zamieszkanie u siebie. Matka nie jest osobą biedną. Stać ją jest i było na wynajecie mieszkania, albo zakup go częściowo w kredycie.
            • zmija_w_niebieskim Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 21:55
              kora3 napisała:

              > Babo - ani corka matki o wyprowadzke nie prosila, ani ona na synu zaproszenia n
              > ie wymuszała. Z tego co zrozumiałam to matka sama zdecydowała się wyprowadzić z
              > e swego mieszkania zostawiajc je córce i jej rodzinie, bo nie odpowiadało JEJ m
              > ieszkanie "a kupie"z małymi dziećmi. Syn sam zaproponował zamieszkanie u siebie
              > . Matka nie jest osobą biedną. Stać ją jest i było na wynajecie mieszkania, alb
              > o zakup go częściowo w kredycie.

              Nie szkodzi. Zgadzam się Babą w 100%. Znałam takie panie, dla których prosba o zwrot pożyczonego mienia była powodem smiertelnej obrazy i zachowania, jakby były w biały dzień okradane, a tu sytuacja jest podobna, to "pozyczone mienie" tym razem to mieszkanie. Jesli syn mamę poprosi o wyprowadzenie się, to ona będzie grała nieszczęsną starą matkę wyrzuconą na bruk, takie mamunie są mistrzyniami w odwracaniu kota ogonem. Ona zapomni, że syn wcale nie musiał jej zapraszać, w jej mniemaniu to syn teraz mieszka u niej, nie ona u syna.
        • aqua48 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:13
          kora3 napisała:

          >Wg relacji matki on nie prosił o zgodę tylko POINFORMOWAŁ matkę, że zamierza zaprosić partnerkę na nocleg.

          Czyli postąpił zupełnie prawidłowo.



          • kopciuszek83 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:36
            aqua48 napisała:

            > >Wg relacji matki on nie prosił o zgodę tylko POINFORMOWAŁ matkę, że zamier
            > za zaprosić partnerkę na nocleg.

            > Czyli postąpił zupełnie prawidłowo.

            Ale po tym, jaka mama nadąsała się, że zamierza NA NOC zaprosić KOBIETĘ - zaproszenie partnerki odwołał, jak wyżej donosi Kora. I to już moim zdaniem jest zachowanie dziwne, jeśli rytm życia osobistego i intymnego dojrzałego mężczyzna wyznacza mamusia.
            • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:43
              sądze, ze nie chciał partnerki narazić na jakiś afront ze strony mamusi, ale nie sadze, by pogodził się z sytuacją. matka też tak nie sadzi skoro pyta, czy zachowała się ok, i czy tak powinna także następnym razem smile
              Nie wiemy czy odwołał - może najpierw poinformował matkę, a po jej reakcji po prostu nie zaproponował, tym razem smile
              • kopciuszek83 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:49
                kora3 napisała:

                > Nie wiemy czy odwołał - może najpierw poinformował matkę, a po jej reakcji po p
                > rostu nie zaproponował, tym razem smile

                Odwołał mentalnie wink. Chciał zaprosić dziewczynę i spędzić z nią noc, ale nie zrobił tego z powodu protestów mamusi. 30-latek, podkreślmy raz jeszcze. Jakoś tak Psychoza mi się przypomina tongue_out
                • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 00:06
                  Wiesz, rozumiem o co Ci chodzi ...Jak pisałam już - nie miałam nigdy takiej sytuacji, ale nie zapraszałabym do domu kogoś goszcząc u siebie inną osobę i wiedzac, ze ta sobie tego nie zyczy i mogłaby być nieprzyjemna dla mego gościa. NIE dlatego, ze ulegałabym tylko żeby nie stawiac kogoś w niemiłej sytuacji. Natomiast porozmawiała bym sobie z moim gościem i postawiła jasno sprawę.

                  Sama jestem osobą, która wyprosiła ze swojego domu ludzi, których tam niemile widziałam ze względu na skrepowanie moje i zmęczenie. Oni tam byli zaproszeni przez innego domownika. Ale stało się to po ntym razie bytności, podczas gdy ja mówiłam temu domownikowi, że obecności tych ludzi w czasie kiedy bywają jest dla mnie uciażliwa. Ponieważ nie docierało n razy, to ich wyprosiłam za n+1 -ntym smile
                  Z tym, ze mieszkanie było moje (choć ta osoba w pełni zen korzystala i korzystać mogła) i wizyty tych ludzu naprawdę mi przeszkadzały (czas, pora, rozkład mieszkania) oraz wielokrotnie prosiłam te osobe, by nie zapraszała tych ludzi w takich terminach
          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:37
            Owszem, ale nie dziwię się mu specjalnie ze wobec stanowczej "odmowy zgody" na razie nie zaprosił - nie chciał pewnie narazać dziewczyny na jakiś afront ...
    • a-rebours Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 21:55
      Skoro mieszkanie należy do syna, to ma on prawo nie tylko do tego, aby jego partnerka nocowała u niego od czasu do czasu, ale także do tego, aby wprowadziła się tam na stałe. W obu przypadkach syn nie ma obowiązku pytać o zdanie mamy, natomiast musi (i) uprzedzić ją o tej sytuacji, (ii) zrobić to z pewnym wyprzedzeniem (aby miała możliwość wyprowadzenia się, jeśli nowa sytuacja jej nie odpowiada). Z postu nie da się jednoznacznie wywnioskować, czy te dwa warunki zostały spełnione.
      • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 22:01
        Akurat sie wyprowadzi...jedynym sposobem na wyjscie z tej sytuacji jest kupno matce kawalerki zaby zatkac jej buzie, Inaczej bedzie albo zatruwac zycie jemu i jego partnerce mieszkajac w domu albo opowiaac po luziach jak syn stara matke z domu wyrzucil. ja sie zastanawiam czasami jak luzie odnoszacy sukcesy finansowe moga byc na innych polach idiotami (vide Amber Gold).No ae w obu przypakach na biednego nie trafilo, tylko takie dziwne to jest.
        • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:06
          Litosci Babo - starą? Ona ma 53 lata smile
          • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:11
            Nie zrozumialas...
            • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 10.09.14, 23:41
              doskonale zrozumiałam Babo smile Ta kobieta nie stara się uchodzić za "starą matkę". Jest osobą aktywną, zadbaną, pracującą, niebiedną i korzystającą z życia.
              • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 06:58
                ]No to zobaczysz bardzo szybka metamorfoze (przynajmniej w warstwie werbalnej).
                Powtarzam -nie ma bardziej traumatycznego przezycia niz odstawienie od cyca.Pani miesiac w miesiec przytulala zaoszczedzone 1000.Zaoszczedzone w warunkach luksusowych. Przed zamieszkaniemu syna pani doceniala gest czula wdziecznosc, teraz bedzie traktowac koniecznosc wyprowadzki jako czarna niewdziecznosc potomka ktory pozbawia sterana zyciem rodzicielke godnego zycia(czyli corocznych dalekich podrozy).partnerke jako bezposrednia przyczyne potraktuje jako intruza i zawsze bedzie na nia krzywo patrzec..
                Sama takie przedstawienie widzialam.
                Chlopak chcial dobrze ale na psychologii sie nie zna.A ja Ci zazdroszcze bo bedziesz miala zabawe.
                • pavvka Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 09:28
                  baba67 napisała:

                  > ]No to zobaczysz bardzo szybka metamorfoze (przynajmniej w warstwie werbalnej
                  > ).
                  > Powtarzam -nie ma bardziej traumatycznego przezycia niz odstawienie od cyca.Pan
                  > i miesiac w miesiec przytulala zaoszczedzone 1000.Zaoszczedzone w warunkach luk
                  > susowych. Przed zamieszkaniemu syna pani doceniala gest czula wdziecznosc, tera
                  > z bedzie traktowac koniecznosc wyprowadzki jako czarna niewdziecznosc potomka k
                  > tory pozbawia sterana zyciem rodzicielke godnego zycia(czyli corocznych dalekic
                  > h podrozy).partnerke jako bezposrednia przyczyne potraktuje jako intruza i zaws
                  > ze bedzie na nia krzywo patrzec..
                  > Sama takie przedstawienie widzialam.

                  Nie przesadzasz przypadkiem z tą projekcją zaobserwowanych gdzieś zachowań na osobę, której w życiu na oczy nie widziałaś? Naprawdę, to że kobieta raz zachowała się niefajnie wobec syna nie oznacza, że można automatycznie przypisywać jej wszelkie możliwe negatywne cechy. Swoją drogą ta rozmowa z Korą i innymi znajomymi świadczyłaby o tym, że jest zdolna do autorefleksji i sama ma wątpliwości co do swojego zachowania.
                  • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 09:51
                    Taka jest natura ludzka. jesli pani zachowa sie inaczej-zwracam honor i chyle czola.
                    Owszem sa osoby ktore maja klase ale zachowanie pani swiaczy o tym ze ona zwyczajnie juz nie czuje sie w mieszkaniu gosciem ktoremu sie wyswiadcza uprzejmosc i pozwala zaoszczedzic kupe kasy (dla mnie to jest kupa kasy) tylko czuje sie u siebie. W prawie do wyrazania sprzeciwu wobec uprawnionych w 100% poczynan gospodarza.
                    Zabierz jej cyca i mamy widowisko.
                    .
                  • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 09:56
                    Rozmowa z Kora i "autoreflesja" o ile dobrze przeczytalam zakonczyla sie stwierdzeniem ze Kora nic nie rozumie bo dzieci nie ma. A do rozumienia tu nic specjalnie nie ma.Kasa potrafi tak samo uzaleznic i odebrac rozum jak hera koka hasz i co tam jeszcze.
                    • matylda1001 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 13:47
                      Kasa, kasa, kasa, kasa... i kasa... Babo, czy Ty inaczej nie potrafisz? Żeby rozmawiać z Tobą o doopie Marysi, to i tak w końcu zahaczy się o kasę smile Skąd wiesz, że matka zaoszczędzonych na wynajmie pieniędzy nie odkłada na konto z myślą, że kiedyś podaruje je synowi? Ja bym tak zrobiła, a skoro ja bym zrobiła, to dlaczego ta matka nie miałaby wpaść na podobny pomysł?
                      Tu nie chodzi o żadną kasę ale o zdarzenie dwóch światopoglądów. Wcale nie potrzeba być religijną fanatyczką, czy pruderyjną matroną, żeby zrozumieć postawę tej matki. Za czasów jej młodości nie do pomyślenia było, żeby przyzwoita, młoda dziewczyna nocowała u chłopaka, i to jeszcze w obecności matki. Świat się zmienia, ale mentalność ludzi nie nadąża. Większość osób z pokolenia tej matki (mojego) tak ma. Ja się raczej dziwię tej dziewczynie, że nie krępowałaby jej taka sytuacja. Oczywiście matka nie ma prawa niczego zabraniać, ale dobre wrażenie w oczach matki chłopaka, być może przyszłej teściowej to cenna rzecz.
                      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:23
                        Matyldo - faktycznie to ciagle nawiązywanie do kasy bywa u Baby (sorry Babo) denerwujące, przyznaję. Nie dlatego, ze nie ma ludzi, którzy myśleliby, jak ona opisuje (bo są), tylko dlatego, ze zawsze i wszystkich taką miarą mierzy i kasa wg niej zawsze jest motorem.
                        Tu sytuacja była taka (jak już pisałam), że matka mogła sibie wynająć mieszkanie, albo wziąć na czesc mieszkania kredyt (na czesc miałaby oszczędności). Po prosru syn uznał, że skoro on ma duże, niekrępujące mieszkanie, to póki co nie ma sensu, by matka wydawała kasę na wynajem. Dodam, że matka ta córce (i jej rodzinie) swoje mieszkanie UDOSTEPNIŁA, a nie dala. nadal ona jest właścicielem jego - jedynym.

                        Co natomiast do Twego wywodu - no cóż - znam wiele osob z tego pokolenia i bywają rożne, jak w każdym. Nie wydaje mi się by wszystkie albo znakomuta większość podzielały Twoją postawę.
                        Dla mnie sytuacja, kiedy dorosła kobieta nocuje u swego partnera jest całkowicie normalna. Natomiast no byłam zdziwiona tym, że u pewnej znajomej chłopak jej córki (18 l.) regularnie pomieszkuje. Dla mnie taka sytuacja w moim wy\konaniu nie byłaby do przyjęcia i nie sądzę też, by była do przyjęcia w wykonaniu mojego dziecka, gdybym je miała smile

                        Dodam jeszcze Matyldo, że osoby z pokolenia tej matki znacznie wcześniej niż obecne pokolenie zakładaly rodzinę i mieszkały nierzadko z rodzicami/teściami w mieszkaniach mniejszych i dalece bardziej krepujących niż to, o którym mowa. Zapewne także w nich nocowały, a nawet współżyły smile wiec taka postawa to czysta hipokryzja dla mnie...
                        • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:52
                          kora3 napisała:

                          > Dodam jeszcze Matyldo, że osoby z pokolenia tej matki znacznie wcześniej niż ob
                          > ecne pokolenie zakładaly rodzinę i mieszkały nierzadko z rodzicami/teściami w m
                          > ieszkaniach mniejszych i dalece bardziej krepujących niż to, o którym mowa. Zap
                          > ewne także w nich nocowały, a nawet współżyły smile wiec taka postawa to czysta hi
                          > pokryzja dla mnie...
                          >

                          Gdyby ten pan założył z tą panią rodzinę, to może też nie byłoby problemu, ale tak bez ślubu pod jednym dachem z mamą to wiesz, nie uchodzi, no...wink
                          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:03
                            a czym się rozni seks w obu sytuacjach - mam na myśli seks z tą samą osobąsmile
                            • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:15
                              Tu nie chodzi o różnicę w seksie, tylko w relacji między tymi osobami. Po ślubie to rodzina i ma pełne prawo ze sobą mieszkać, seksować się itd.... wink
                              • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:26
                                wskaż przepis zabraniający mieszkac z sobą i współżyć osobom nie pozostającym w formalnym związku smile - dorosłym rzecz jasna, których współżycie nie stanowi w świetle prawa przestępstwa (np. kazirodztwa)
                                • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:32
                                  smile I znów... nie o przepisy chodzi, Koro, tylko o czyjąś mentalność. Jak ktoś czegoś nie akceptuje, to nie ma siły...
                                  • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:40
                                    Maju - raz jeszcze - ta pani nijakich uwag nie czyniła i nie robiło na niej wrazenia, ze syn nie wracał na noc informując ją, że nocuje u partnerki. Sądze, ze osoba o takiej mentalności jak mówisz, nie bacząc ba zasady SV jednak by to komentowała, czy do syna, czy do otoczenia. ale mniejsza z tym ...
                                    Owszem, jeśli ktoś ma taką mentalności to na zdrowie, tylko, że zasady wynikające z tej mentalności może sobie stosować w SWOIM DOMU!
                                    • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 19:10
                                      Wiesz, Korciu, to że pani nie obgadywała swojego syna przed Tobą, nie oznacza wcale, że jego zachowanie zupełnie jej nie przeszkadzało. Jesteś absolutnie pewna, że nie rozmawiała z nim o tym nawet w domu?
                                      Ale nawet... to co innego syn poza domem, a co innego obca kobieta na "matczynym" terenie, pod jej okiem tak się będzie bezwstydnie migdalić z jej synem...wink Ja sobie tu trochę żartuję, ale niestety przy tego typu mentalności tak się często myśli. Oczywiście to tylko takie gdybanie, bo de facto przecież nie wiem, co tej pani tak naprawdę chodzi po głowie i jakie są jej motywy. Po prostu dla mnie tak to właśnie wygląda, ale mogę się mylić.
                                      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 10:19
                                        Wiesz, ta pani jak wspomniałam sporo mówi o sobie i swoim (oraz swego otoczenia życiu) i nieraz wspominała, ze syna nie będzie w weekend , bo będzie u partnerki bez jakiegokolwiek zabarwienia emocjonalnego.
                                        Poza tym syn chciał zaprosić partnerke na noc nie na matczyny właśnie, ale SWÓJ teren. Gdyby mieszkał U MATKI, to owszem, takie zaproszenie wymagałoby jej zgody, a nie tylko informacji, ze tak będzie.

                                        Co do migdalenia - jeśli owa mamusia chciałaby podsłuchiwać pod drzwiami sypialni syna, to może byłaby szansa coś usłyszeć. Inaczej - przy tym rozkładzie mieszkania (bylam w nim na zaproszenie pani) - nie.
                                        • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 10:38
                                          kora3 napisała:

                                          > Wiesz, ta pani jak wspomniałam sporo mówi o sobie i swoim (oraz swego otoczenia
                                          > życiu) i nieraz wspominała, ze syna nie będzie w weekend , bo będzie u partner
                                          > ki bez jakiegokolwiek zabarwienia emocjonalnego.

                                          To jeszcze wcale nie świadczy, że nie rozmawiała na ten temat z synem i to znacznie bardziej emocjonalnie, niż z Tobą. Nie możesz tego wykluczyć, prawda?

                                          > Poza tym syn chciał zaprosić partnerke na noc nie na matczyny właśnie, ale SWÓJ
                                          > teren. Gdyby mieszkał U MATKI, to owszem, takie zaproszenie wymagałoby jej zgo
                                          > dy, a nie tylko informacji, ze tak będzie.

                                          Dlatego właśnie słowo "matczyny" wzięłam w cudzysłów. Chyba tego nie zauważyłaśsmile
                                          Nie chodzi dosłownie o własność, tylko o to, że ona też tam mieszka, a przez sam ten fakt może zobaczyć więcej, niż by chciała np. wink


                                          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 11:02
                                            Owszem, wykluczyć nie mogę, ale na logikę - gdyby mamusia miała obiekcje co do nocowania syna u partnerki i dała temu wyraz, to ów nie informowałby, że partnerka zanocuje u niego, bo wiedziałby już jaki do wspólnego nocowania ma stosunek matka w ogóle.

                                            Natomiast co do tego co mamusia miałaby zobaczyć - jeśli ktoś CHCE maju coś zobaczyć/usłyszeć, to niezawodnie kiedyś mu się uda, jeśli włoży w to wysiłek.
                                            Przy tym rozkładzie mieszkania musiałaby ten wysiłek wkładać, co w sytuacji, gdy nie chce się niczego widzieć, ani słyszeć, jest przyznasz pozbawione logiki. smile
                                            • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 11:34
                                              kora3 napisała:

                                              > Owszem, wykluczyć nie mogę, ale na logikę - gdyby mamusia miała obiekcje co do
                                              > nocowania syna u partnerki i dała temu wyraz, to ów nie informowałby, że partne
                                              > rka zanocuje u niego, bo wiedziałby już jaki do wspólnego nocowania ma stosunek
                                              > matka w ogóle.
                                              >

                                              No to może ma tu miejsce ta druga opcja, o której pisałam, czyli co innego gdzieś tam poza domem, gdzie mamusia udaje, że nie wie i nie chce wiedzieć, a co innego, kiedy udawać już się nie dawink

                                              > Natomiast co do tego co mamusia miałaby zobaczyć - jeśli ktoś CHCE maju coś zob
                                              > aczyć/usłyszeć, to niezawodnie kiedyś mu się uda, jeśli włoży w to wysiłek.
                                              > Przy tym rozkładzie mieszkania musiałaby ten wysiłek wkładać, co w sytuacji, gd
                                              > y nie chce się niczego widzieć, ani słyszeć, jest przyznasz pozbawione logiki.
                                              > smile

                                              Żartowałam sobie oczywiście z tym podglądaniem, ale tu bardziej chodzi po prostu o niezbity fakt obecności partnerki syna i świadomość jej bytności w jego łóżku, nawet jeśli nic nie widać i nie słychać smile

                                              No, ale powtarzam raz jeszcze: to tylko domysły, a o co tak naprawdę chodzi wie tylko ta pani.
                                              • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 12:18
                                                Moim zdaniem tej pani chodzi o to, żeby jak to mowią w pewnym regionie "się zaznaczyć" - tzn. zaznaczyć swoją niezwykle ważną pozycję w życiu syna. Niektóre matki/rodzice nie są w stanie zaakceptować faktu, że na życie swoich dorosłych i samowystarczalnych dzieci mają ograniczony, albo żaden wpływ i mogą mieć glos jedynie doradczy poproszeni o radę, zas nieproszeni mogą jedynie bardzo delikatnie próbować nawiązać rozmowe na temat osobisty dziecka.

                                                Mam taką osobę w dalszej rodziniesmile Na szczęście rzadko ja spotykam, ale pamiętam, jak "doznała szoku", gdy jej syn, człowiek po 30-stce, pracujący i od dawna mieszkający w innym, dość odległym mieście przedstawił jej swoją przyszłą żonę jakieś pół roku przed już zaplanowanym i zorganizowanym ślubem.
                                                tym "szokiem" dzieliła się z moją mamą w mojej obecności. Moja matka kompletnie nie pojmowała w czym rzecz i "szok". Wysuwała słuszne argumenty: nie było dotąd okazji by damę serca mamie przedstawić (odległość), syn jest dorosły i jego ożenek nie zmieni nic w życiu matki (nie ma zamiaru się do niej sprowadzać z zoną, nie oczekuje wsparcia finansowego, ani innego), poinformował matkę o swoich planach odpowiednio wcześnie.
                                                Pani ciotka uważała, że moja matka nie ma racji, bo syn powinien "z nią to skonsultować" ...CO? Dorosły facet miał z matką konsultować, czy ma się żenić? Wolne żartysmile
                                                Może postawa pani cioci wynika z tego, że jej corka (starsze dziecko) mieszkająca z nią od zawsze nawet zakup majtek i zmiane fryzury z nią konsultuje, ale powiedzmy sobie wprost - to nie jest normalne.
                                                • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 13:31
                                                  kora3 napisała:
                                                  "Może postawa pani cioci wynika z tego, że jej corka (starsze dziecko) mieszkająca z nią od zawsze nawet zakup majtek i zmiane fryzury z nią konsultuje, ale powiedzmy sobie wprost - to nie jest normalne."

                                                  Znam podobny przypadek: mamusia, która domaga się bycia poinformowaną.
                                                  Mamusia w wieku ok. 80 lat (zamężna, samodzielna, w pełni sprawna pod każdym względem) od iluś lat nieustannie ma pretensje, że jej syn w wieku ok. 50 (mieszka w innym mieście, żonaty, dorosła córka), nie uprzedza jej, że na kilka dni wyjeżdża na delegację.
                                                  Syn ma taką pracę, że wyjeżdża co najmniej 2 razy na miesiąc, często na takiej zasadzie, że z pracy dzwoni do żony, że gdzieś jest problem i on jedzie.
                                                  Dlaczego powinien uprzedzac mamusię? Argument mamusi: bo w normalnych rodzinach o takich rzeczach się rozmawia.

                                                  I weź zbij taki argument wink
                                              • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 12:25
                                                A udawanie ze sie nie wie i nie chce wiedziec w sytuacji kiedy sprawa jest jednoznaczna to sie przypadkiem nie nazywa hipokryzja?
                                                Zalozmy ze pani matka ma watpliwosci moralne co do fikimiki przed slubem co rozumiem akurat to czy uczciwe jest udawanie ze problemu nie ma kiedy syn spedza noce u dziewczyny i wcale sie z tym nie kryje?Brak negatywnej reakcji bo takaz moglaby skutkowac koniecznoscia wyprowadzki ?
                                                Ja nie wiem co ta pani naprawde czuje ale wyczuwam koltuntwo (chlopak musi sie wyszumiec, przyjdzie czas to znajdzie soboe porzadna dziewczyne, a poki co to jak moze sprowadzac "taka" do domu gdzie spi matka? Brrr
                                                • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 13:03
                                                  A kto powiedział, że takie zachowanie jest w porządku? Pewnie, że nie. Zakładając oczywiście, że właśnie takie są intencje tej pani.
                                                  Kora jednak bardziej przychyla się do opcji, o której ja też wcześniej pisałam, że pani po prostu trudno zaakceptować fakt, że mieszka z osobą już dorosłą i niezależną.
                        • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:38
                          Pozory myla-ty Korciu tak czesto piszesz o bzykaniu i probemach z nim zwiazanych ze niektorzy mogliby Cie uznac za nimfomanke. nawet sygnaturke masz na temat.
                          Oczywiscie znajac caloksztalt ja tak nie mysle. tak jak ty uwazasz ze bzykanie jest esencja zycia spolecznego ja ze kasa.tak jak Bigiel Matyldo.
                          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:42
                            hehe ja często piszę o bzykaniu?
                            Babo, już kiedyś pisałam, sygnaturka jest zapozyczona, ale owszem, uważam, że oddaje prawdę. Faceci wcale nie lecą na dobre gospodynie, ani matki Teresy - taka prawda smile
                            • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:54
                              No i ja sie z Toba zgadzam, gdzie napisalam ze nie?A tematow z brzykaniem w roli glownej lub w tle masz najmarniej polowe.
                              • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 16:03
                                skoro tak mówisz ...
                                Widzisz babo, powiem Ci, że ja np. niechętnie widziałabym sytuację, gdyby mój partner zaprosił na nocleg np. jakiegoś swego , nawet znanego mi kolegę. Nie, ze nie zgodziłabym się, ale byłaby to dla mnie sytuacja dyskomfortowa i to bynajmniej nie dlatego, że podejrzewałabym kolegę o seks z moim partneremn, czy nawet masturbację solosmile
                                Ja bym się źle czuła muszac się pokazać niebliskiemu facetowi bez makijażu, wiec musiałabym kombinować, by wstać przed nim, "zrobić się" itd.
                                To byłoby dla mnie dyskomfortowe, a nie to np. ze nocowałby ze swoią partnerką, czy zoną i bzykał smile
                                • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 19:10
                                  Ja Cie rozumiem bo sama nie lubie nocujacych gosci.
                                  Uklady partnerskie to co innego niz miedzy rodzicami a dzieckiem czy rodzenstwem.Mieszkanie jest nie Twoje ale w tym wypadku nie ma to wiekszego znaczenia. Sytuacja np siostry mieszkajacej u brata ktory zakupil lokum bez zadnych rodzinnych zobowiazan jest zdecydowanie inna niz partnerki . Siostra moze prosic ale nie moze stawiac sie na rownej pozycji do negocjacji, partnerka -jak najbardziej moze oczekiwac kompromisu.
                                  • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 22:48
                                    Babo mieszkanie jest mojesmile - jestem jedynym jego właścicielem w księgach wieczystych.
                                    fakt, ze to prezent nie ma tu znaczenia, ani to, że jest tylko moje. Znaczenie ma, że jesteśmy oboje pełnoprawnymi gospodarzami. jak wspomniałam - nie byłabym takim pomysłem zachwycona, ale gdyby była taka konieczność, to nie byłoby problemu.
                                    • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 10:23
                                      A gdybys miala brata i mieszkala z bratem(w twoim mieszkaniu)? A on koniecznie chcial nocowac wszystkich kumpli w potrzebie?
                                      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 10:06
                                        A to by Babo zależało.
                                        Przede wszystkim od tego na ile takie nocowanie kupli byłoby dla mnie dyskomfortowe. Mogłoby być, gdyby obecność tych ludzi w ogóle, albo w określonym czasie mnie krępowała, utrudniałaby mi wypoczynek, albo wykonywanie jakichś zajęć, które chciałabym albo musiałabym w domu wykonać.

                                        Pamiętasz, jak pisałam o tym, że mój eksmąż przyprowadzał do domu swoich znajomych? No właśnie. Mnie nie przeszkadzało, że w ogóle przyprowadzał, tylko pora w jakiej to się działo.
                                        Gdyby ci ludzie wychodzili kwadrans po moim powrocie z pracy, to wcale by mi nie przeszkadzalo, że wcześniej siedzieli 5 godzin załóżmy. Gdyby przychodzili w weekendy - także.
                                        Ich obecność przeszkadzała mi, bo ze względu na rozkład mieszkania nie mogłam swobodnie korzystać z łazienki np. nie widziana przez nich po wyjściu z niej. Gdyby mieszkanie było większe i lub o niekrępującym rozkładzie (np. mieszkanie moich rodziców jest takie), to ci ludzie by mi nie przeszkadzali swą obecnością, bo i w czym? Hałasować nie hałasowali, wiec zero problemu.

                                        Zatem gdybym miała wspomnianego brata i mieszkał on u mnie, to o ile nie musiałabym przebywać z jego goścmi i zajmować się nimi, nie krepowaliby mnie i nie zakocali spokoju - niechby sobie ich nocował.
                          • matylda1001 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 02:18
                            baba67 napisała:

                            > ja ze kasa.tak jak Bigiel Matyldo.<

                            No właśnie smile Często odnoszę wrażenie, że Ty robisz za Bigiela na tym forum smile Czy Ty naprawdę uważasz, że pieniądze są aż tak ważne?
                            • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 10:19
                              Tak.Nie w tym sensie ze nie szanuje ludzi o niskich dochodach sa bije czolem bo ktos ma kase. nie w tym sensie ze dla kasy zrobilabym wszystko bo chciwoscia i nieuczciwoscia sie brzydze a wartosc czlowieka oceniam innymi kryteriami
                              Uwazam po prostu ze jest to bardzo silny motywator na dodatek poteznie uzalezniajacy. Oczywiscie nie kazdego uzaleznia, paradoksalnie jestem dosc odporna.Tak juz mam ze jesli czegos nie rozumiem zaczynam o czynnika finansowego. Myle sie nieczesto.
                        • matylda1001 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 01:53
                          kora3 napisała:

                          >Po prosru syn uznał, że skoro on ma duże, niekrępujące mieszkanie, to póki co nie ma
                          sensu, by matka wydawała kasę na wynajem.<

                          Moim zdaniem bardzo rozsądna decyzja.

                          > znam wiele osob z tego pokolenia i bywają rożne, jak w każdym.
                          Nie wydaje mi się by wszystkie albo znakomuta większość podzielały Twoją postawę.<

                          A mnie się wydaje, że tak myślących osób jest jednak większość. Rodzice przyjmują do wiadomości zmiany w obyczajowości, jakoś je akceptują, co nie znaczy, ze się z nimi identyfikują. Większość ma świadomość, że ich dzieci prowadzą życie seksualne, ale między posiadaniem świadomości a byciem "naocznym" świadkiem jest różnica.

                          > Dla mnie sytuacja, kiedy dorosła kobieta nocuje u swego partnera jest całkowicie normalna. Natomiast no byłam zdziwiona tym, że u pewnej znajomej chłopak jej córki (18 l.) regularnie pomieszkuje.<

                          No widzisz? Ty też masz jakąś granice tolerancji dla tego typu zachowań. Młodsza jesteś od tej matki, więc Twoja granica przebiega w innym miejscu. Z kolei rówieśnikom 18-latki trudno byłoby zrozumieć Twoje zdziwienie.

                          > Dodam jeszcze Matyldo, że osoby z pokolenia tej matki znacznie wcześniej niż obecne pokolenie zakładaly rodzinę i mieszkały nierzadko z rodzicami/teściami w mieszkaniach mniejszych i dalece bardziej krepujących niż to, o którym mowa. Zapewne także w nich nocowały, a nawet współżyły smile wiec taka postawa to czysta hipokryzja dla mnie...<

                          Dobrze powiedziałaś - zakładały rodzinę, a rodzina miała prawo mieszkać razem i się seksić smile Metraż nie miał tu nic do rzeczy, chodziło o legalność związku. Ja sama wyszłam za mąż w połowie drugiego roku studiów (narzeczony właśnie kończył) bo chcieliśmy być razem, razem mieszkać, razem sypiać, razem jadać. Mój mąż mógł zamieszkać w domu moich rodziców, mój chłopak/narzeczony/partner - przenigdy! O zamieszkaniu razem (wszystko jedno gdzie), bez ślubu, nawet mowy byc nie mogło, a i tak moja i jego rodzina wcale nie należały do jakichś wyjątkowo ortodoksyjnych. I bez różnicy czy mieszkanie było rodziców, czy moje. Na szczęście, gdy w rok i dwa miesiące późnej urodziła się pierwsza córka mieliśmy już swoje własne mieszkanie. Wiem, że to rzadki przypadek w tamtych czasach.
                          A hipokryzji w postawie tej matki nie widzę. Gdyby chodziło o synową nie widziałaby problemu. Albo (biorąc poprawkę na dzisiejsze czasy) gdyby chodziło o partnerkę, ale taką "nieślubną żonę" która mieszka z synem na stałe, tworząc rodzinę...
                          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 08:53
                            Matyldo moja jak to ujęłas granica tolerancji jest pokłosiem odpowiedzialności - jeśli za moją aprobatą osoby niesamodzielne pomieszkują z sobą, to biorę odpowiedzialność za konsekwencje. A ja serdecznie dziękuję za taką odpowiedzialność i cześc smile I tylko to ma znaczenie - jak wspomniałam - nie zgodziłabym się na wspólny nocleg mojej siostry z chłopakiem w moim domu, gdy ta miała 17 lat z ww. przyczyn. A miałam wówczas lat 23 smile A jak miałaby 25, a ja 31 - bez problemu. smile

                            Mowa jednak Matyldo o MOIM domu, a nie o kimś kto U MNIE mieszka. Miałam sytuację taką, ze ktoś mieszkał u mnie. Było to na studiach i chodziło o mojego przyjaciela. Byliśmy z sobą bardzo blisko (w sensie przyjaźni, a nie damsko- męskim), mogliśmy sobie bez skrepowania doradzać wzajemnie, ale mnie mimo, że de facto on mieszkał u mnie nie przyszłoby do głowy "nie zgadzać" się, by ktoś tam u niego był, czy nocował. Oczywiście - wzajemnie tym bardziej. Oczywiście z zachowaniem zasad zdrowego rozsądku i poszanowania dla siebie wzajemnie, np. żadne z nas nie urządzało w domu impry, gdy drugie na przykład miało na drugi dzień egzamin.

                            Mieszkanie to kupili mi rodzice, ale im także nie przyszłoby do głowy "nie zgadzać się" na czyjś nocleg u mnie (nie opowiadałam się na bieżąco, ale jeśli któres zadzwoniło wieczorem, to nie taiłam, że ktoś u mnie jest i zostanie na noc - wszystko jedno - kolezanka, czy chłopak). Nie przyszłoby też im do głowy nie zgadzać się na to, by zamieszkał u mnie mój przyjaciel. To on znając ich dobrze poszedł do nich i zapytal czy może (miał trudną sytuację rodzinna znana moim rodzicom od niego samego). Moja matka była zdziwiona, bo wszak ja już wcześniej poinformowałam , że on się czasowo wprowadzi oraz o podziale kosztów utrzymania (moi rodzice częściowo w nich partycypowali, bo studiowałam dziennie).
                            Moim zdaniem rodzice moi mieliby prawo nie zgodzić się na to tylko w 1 przypadku - gdyby oznaczało to wyższe dla nich niż dotychczas koszty z tym związane. Przypuszczam, ze akurat w przypadku tej osoby i sytuacji i tak by się zgodzili, ale na to z kolei nie poszedłby pewnie mój przyjaciel. Tu jednak taka sytuacja nie zachodziła, wiec to czysto teoretyczne rozwazania.
                      • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:58
                        Generalnie to się z Tobą zgodzę, Matyldo, tylko to zachowanie mamy nie dziwiłoby specjalnie gdyby chodziło o młodsze, niesamodzielne w pełni osoby, ale tu mowa o samowystarczalnych trzydziestolatkach...
                        • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:13
                          Maju, ja jestem osoba naprawdę b. liberalną, ale nie zgodziłabym się np., żeby moja siostra majac lat 17 nocowała u mnie z chłopakiem (w moim, mieszkaniu) Nie dlatego, że to jakieś nieprzyzwoite, czy cuśsmile tylko dlatego, że tym samy brałabym odpowiedzialnośc za to, co ta dwójka wymodzi np. nieoczekiwaną ciąże. Osoby dorosłe i samodzoelne to calkiem inna bajka
                          • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:28
                            kora3 napisała:

                            > Maju, ja jestem osoba naprawdę b. liberalną, ale nie zgodziłabym się np., żeby
                            > moja siostra majac lat 17 nocowała u mnie z chłopakiem (w moim, mieszkaniu) Nie
                            > dlatego, że to jakieś nieprzyzwoite, czy cuśsmile tylko dlatego, że tym samy brał
                            > abym odpowiedzialnośc za to, co ta dwójka wymodzi np. nieoczekiwaną ciąże. Osob
                            > y dorosłe i samodzoelne to calkiem inna bajka
                            >

                            Dla Ciebie, Koro, ma znaczenie tylko wiek i samodzielność, a nie stan cywilny, ale wielu ludzi podchodzi do tego inaczej.
                            • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:37
                              ale podchodzić sobie każdy może jak chce Maju. Może np. w SWOIM domu nie dopuszczać sytuacji, w której para niebędaca małżeństwem razem w nim nocuje. Ma takie prawo. natomiast w CUDZYM domu już nie. To, ze to dom jego dziecka niczego nie zmienia Maju.

                              Dziecko nie musi dostosowywać się do rodziców i ich widzimisię w zakresie swego życia będąc samodzielne i niezależne.
                              • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 19:15
                                Ależ ja przecież o tym wiem, Korciu.smile Mam tylko wątpliwości, czy aby ta pani jest tego świadoma, skoro prezentuje takie a nie inne zachowanie. Pisałam o tym w moim pierwszym poście.
                            • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 22:38
                              majaa napisała:
                              Dla Ciebie, Koro, ma znaczenie tylko wiek i samodzielność, a nie stan cywilny, ale wielu ludzi podchodzi do tego inaczej.

                              Ale duzo, i podejrzewam ze coraz wiecej, mysli podobnie jak Kora.
                              Bo naprawde, trzeba by sie cofnac do sredniowiecza aby wtracac sie i krytykowac cudze zycie
                              a tym bardziej - cudzy styl zycia.

                              Interesowanie sie nadmiernie a zwlaszcza osadzanie co jak i dlaczego ktos np.
                              ma dziecko a nie ma slubu lub mieszka z kims bez slubu to bardzo "po mohersku".
                              nieladnie.

                              Nie mowiac o zaklamaniu jakie jest powszechne wsrod oficjalnie 'pozenionego' spoleczenstwa
                              a szczegolnie bylo to kontrastowe w czasach kiedy sex przedmalzenski byl wielkim ajwaj, ciaza bez slubu skandalem na miare wyrzucenia z towarzystwa a juz posiadanie dziecka bez meza kwalifikowalo zredukowanie niejednej najbardziej wartosciowej panny do zostania pomywaczka (lub gorzej) - wtedy, choc oficjalnie mialo sie te obraczki to pan przyjmowal kochanki w specjalnie do tego celu wynajetych garsonierach a pani korzystajac z "bardzo zajetego sprawami sluzbowymi" (sluzebnymi, raczej) pana przyjmowala w tym czasie u siebie swojego koachanka smile

                              i co sie dzisiaj zmienilo pod tym wzgledem? niewiele, no ale stan cywilny jest bardzo wazny, rzeczywscie.
                              nie ma to jak sie bzykac na lewo i prawo z kochankami ale za to z obraczka na placu - jak jest obraczka to szafa gra. legalnie, i ksiadz pobogloslawil.

                              A ze jakas para uczciwie ze soba zyje od X lat, wzajemnie sie szanuja, nie zdradzaja, nie ma znaczenia, no bo ten stan cywilny... i obraczki brak, echh. tsk tsk. taaa.

                              Minnie
                              • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 10:29
                                Minnie, jeśli ten Twój "wykład" miał mi coś uświadomić, to wielkie dzięki, ale doprawdy niepotrzebnie się fatygowałaśsmile To, co napisałam to po prostu fakt, który może jakoś tłumaczyć zachowanie mamy tego pana. Ani tego podejścia nie oceniam, ani go nie podzielam. Niemniej jednak są ludzie, którzy tak uważają i postępują, czy nam się to podoba, czy nie.
                      • poczta.kwiatowa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:18
                        tu nie chodzi o żadną kasę ale o zdarzenie dwóch światopoglądów. Wcale nie potrzeba być religijną fanatyczką, czy pruderyjną matroną, żeby zrozumieć postawę tej matki. Za czasów jej młodości nie do pomyślenia było, żeby przyzwoita, młoda dziewczyna nocowała u chłopaka, i to jeszcze w obecności matki. Świat się zmienia, ale mentalność ludzi nie nadąża. Większość osób z pokolenia tej matki (mojego) tak ma. Ja się raczej dziwię tej dziewczynie, że nie krępowałaby jej taka sytuacja.

                        Nic dodać, nic ująć. Podpisuję się dwoma rękoma z akcentem na zachowanie dziewczyny.
                        • kora3 O jakie zachowanie dziewczyny chodzi? 11.09.14, 15:30
                          Bo kompletnie nie wiem ...Bywa u partnera i nigdy nie spotkała jej ze strony matki żadna sytuacja świadczaca o tym, że matka jej nie lubi, czy też nie są jej miłe jej wizyty.
                          Dotychczas nie nocowała, wiec o JEJ zachowaniu nic nie można powiedzieć.
                          Nawi8asem mówiąc - nie zdarzyło mi się nocować nigdy w mieszkaniu matki mego partnera, bo nigdy to nie było potezebne, ale jej się, zdarzyło nocować u nas i nie zdarzyło się nic nadzwyczajnego smile Dodam, że ma ona po 70 -tce smile, no ale to obyta osoba...
                          • poczta.kwiatowa Re: O jakie zachowanie dziewczyny chodzi? 12.09.14, 14:08
                            Popieram zdanie przedmówczyni: "ja się raczej dziwię tej dziewczynie, że nie krępowałaby jej taka sytuacja. " Noc, to jednak coś więcej, niż wizyta, bo kojarzy się dwuznacznie. Jeśli chłopak zdecydował się na wspólnie mieszkanie z matka, to powinien szanować jej uczucia. .
                            • baba67 Re: O jakie zachowanie dziewczyny chodzi? 12.09.14, 14:45
                              A tego nie rozumiem-oznajmienie ze sie bedzie nocowac u dziewczyny nie skojarzylo sie matce jednoznacznie? Ja by zrozumiala sytuacje ze matka jest starej daty i niezbyt popiera fikimiki przed slubem to nie zawsze wiaze sie ze swiatopogladem niekiedy jest to zwyczajnie podswiadome ale glebokie przekonanie ze jesli dziewczyna daje przed slubem to jest latwa(czyli moze dac kazdemu).
                              Niemniej w tej sytuacji pani prezentuje koltunstwo czystodulskie-jesli synus bzyka panne poza domem to jego prawo mlody jest niech sie wyszumi z "taka" ale jesli syn chce pokazac ze dziewczyne i ich zwiazek traktuje powaznie i zaprasza ja o siebie to juz sodoma z gomora .
                            • kora3 O jakie uczucia matki chodzi? 15.09.14, 09:22
                              Pytam o jakie uczucia matki chodzi, bo sama nie umie neutralnym osobom pytającym o nie powiedziećsmile
                              Postawa pani jest raczej "nie, bo nie, bo JA" - to nie są żadne argumenty Poczto.

                              Sama miałam sytuację, w której w końcu wyprosiłam ludzi, których zaprosił mój ówczesny maż. Stało się tak jednak po tym, jak kilkanaście razy zwracałam mu uwagę, by nie organizował tych spotkań u nas w domu w czasie, gdy wracam skonana z pracy po ciężkim dniu w niej i chcę odpocząć przed następnym. Dawałam propozycje, żeby spotkania organizował w weekendy, albo w dnie, kiedy mnie nie będzie w domu (sporo wówczas wyjeżdżałam na delegacje połączone z nocowaniem poza domem). Nie docierało, wiec postąpiłam, jak postąpiłam. Ale nie było tu "nie bo nie", ani "nie, bo to moje mieszkanie" , ani "nie, bo ja ich nie lubię". Mój mąż miał prawo zapraszać ludzi do mieszkania, które ze mną dzielił, ale oczekiwałam, ze będzie się liczył z moim zdaniem na ten temat, które to zdanie podyktowane było realnymi przesłankami, a nie bliżej nieokreślonymi "uczuciami"
                              • baba67 Re: O jakie uczucia matki chodzi? 15.09.14, 10:04
                                Pani ma prawo miec wymagania i odczucia jakie chce-zrozumiale i nie, racjonalne i nie ale U SIEBIE, w zaplaconym wlasna kasa lokum, a nie u kogos jako gosc.
                                Przypomina mi sie wyjatkowo trafny(pobigieluje-nie chcecie, nie czytajaciesmile opis gosciny ciotki Gilberta Blythe 'a u ich rodziny-cioteczka nie lubila roznych rzeczy a tez byla gosciem-rezydentem. jednak ciotka byla bogata a czasy byly takie ze jesli Gilbert zywiciel rodziny by umarl (byl lekarzem zatem byl bardziej narazony) nastapilaby deklasacja calej rodziny. W takich sytuacja zamozni krewni byli rodzajem polisy I to tlumaczy swieta cierpliwosc BLythow.
                      • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:32
                        Otoz wlasnie pisze kasie bo inaczej sytuacji nie moge sobie wytlumaczyc.
                        I w 120% sie zgadzam z twierdzeniem ze kiedy nie wiadomo o co chodzi...
                        Oczywiscie pamietam czasy o ktorych piszesz.
                        Przyzwoita dziewczyna w ogole nie dawala przed slubem. Niektore panny nie robily tego z cnoty tylko ze zdrowego rozsadku-antykoncepcja byla taka jaka byla sama wiesz a panny mode z brzuchem byly wytykane palcami a kiedy do slubu nie dochodzilo to juz w ogole byla kicha.Wtedy bylo takie podejscie o przyzwoitosci, teraz kryteria oceny sa inne i bardzo dobrze.
                        Koltunstwo to po prostu hipokryzja -pani mama wie ze synek sie bzyka -czyli dziewczyna przyzwoita jest jak daje u siebie a nieprzyzwoita jak u partnera?
                        Mozesz miec racje zreszta-jako drugi powod procz kasy podalam koltunstwo imoze to ten przypadek wlasnie.
                        • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 15:43
                          No dokładnie smile
                        • matylda1001 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 15:42
                          baba67 napisała:

                          > Przyzwoita dziewczyna w ogole nie dawala przed slubem<

                          To znaczy, że większość przyzwoitych rodziła wcześniaki smile Przecież ze 2/3 par stawało na ślubnym kobiercu w "trójkę" i nikt panien z brzuchem nie wytykał palcami, bo nikt tych brzuchów nie widział. Wszystko było załatwiane góra do czwartego miesiąca, kiedy to brzuszek jeszcze był w normie. Tyle trwało załatwianie formalności związanych ze ślubem i z weselem.

                          >a kiedy do slubu nie dochodzilo to juz w ogole byla kicha<

                          Rzadko jednak do ślubu nie dochodziło. Przyzwoity chłopak też był pod presją środowiska - zrobił dziecko, miał się żenić i już. I przeważnie się żenił.

                          > Koltunstwo to po prostu hipokryzja -pani mama wie ze synek sie bzyka -czyli dziewczyna przyzwoita jest jak daje u siebie a nieprzyzwoita jak u partnera?<

                          Nie tyle wie, co się domyśla. Mam nadzieję, że syn po powrocie do domu nie zdaje mamie szczegółowego sprawozdania. Poza tym czymś innym jest przekonanie, nawet graniczące z pewnością o czymś, na co matka nie ma wpływu, a czymś zupełnie innym dawanie przyzwolenia.
                          • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 18:11
                            matylda1001 napisała:

                            >> To znaczy, że większość przyzwoitych rodziła wcześniaki smile Przecież ze 2/3 par
                            > stawało na ślubnym kobiercu w "trójkę" i nikt panien z brzuchem nie wytykał pal
                            > cami, bo nikt tych brzuchów nie widział.


                            Zaciekawiło mnie to. Są na ten temat jakieś statystyki, czy szacujesz tak tylko z własnych obserwacji?

                          • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 18:57
                            Moze ja mialam jakies dziwne szczescie do tych "przyzwoitych " bo liczyc umiem o dziewieciu i na ponad 20 slubow jakie pamietam (oczywiscie chodzi o osoby z mojego pokolenia) to w o trojce slyszalam w 4 przypadkach , w tym 2 byly z tej samej rodziny(brat i siostra)no coz widac rodzinne tradycje tez sie liczyly, A kontakt byl pozniej i wiem mniej wiecej kiedy sie dzieci im rodzily.Skad wzielas te dane? Czyzbym w jakiejs enklawie cnoty mieszkala?
                            A co o wytykania, zdarzaly sie takie kwiatki ze sprawca ciazy potrafil juz jako malzonek potrafil w zlosci wypomniec zonie ze sie zle prowadzila (czyli dala jemu)Autentyczne.
                            • asia.sthm Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 19:21
                              Co prawda statystyki malo mowia o podrabianych wczesniakach ale wiele mowi o zmieniajacych sie obyczajach.

                              wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,15025826,Ciaza_juz_nie_oznacza_slubu__Mniej__malzenstw_naprawczych__.html
                              cyt: W raporcie pojawia się pojęcie "małżeństwa naprawczego", które zawierano jak najszybciej po pojawieniu się ciąży w związku nieformalnym. W związku ze zmianami obyczajowymi obecnie ciąża coraz rzadziej stanowi motywację dla sformalizowania relacji.
          • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 13:40
            kora3 napisała:
            "Litosci Babo - starą? Ona ma 53 lata smile"

            Zgadłem!!!
            W moim dzisiejszym wpisie (kilka minut temu) przypuszczałem, że mamusia urodziła się około roku 1960. Znam kobiety w zbliżonym wieku, które na wakacje jeżdżą ze znajomymi mężczyznami i nie pytają dramatycznie "jak to będzie wyglądało" i nie trują d... dorosłym dzieciom.

            Podejrzewam, że mamusia jest toksyczna z powodu braku męża (wdowa albo rozwódka) w życiu osobistym.
            • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:25
              Pani jest wdową (od ok. 3 lat). Nie może narzekać na brak męskiego zainteresowania - to atrakcyjna osoba. Natomiast jak sama mówi nie jest gotowa na nowy związek, wiec jej kontakty z panami ograniczają się na razie do wspólnych wyjść solo, albo w gronie znajomych.
    • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 10:01
      kora3 napisała:

      > Zdania były podzielone smile - chciałabym poznać Wasze na ten temat, oczywiście z
      > punktu widzenia SV.

      Miła Koro, oto zdanie moje, o które powyżej m.in. mnie prosiłaś.
      Osobniczka owa, mam tu na myśli ok 30letnią kochankę wspomnianego pana niewątpliwie miała prawo przebywać w domu swego kochanka na wspomniane przez Ciebie zaproszenie.

      Rzeczą dyskusyjną, jak słusznie zauważyłaś, było zachowanie ponad 50letniej zdrowej mamy wspomnianego ok 30letniego osobnika płci męskiej. Mężczyzna ów powinien matce swojej zawczasu powiedzieć o tym że ma plany zaprosić swoją kochankę na weekendową noc i jak zrozumiałem tak też uczynił, czyli poinformował swoją matkę o tym zamiarze. Wydawałoby się, że w zasadzie dopełnił wszelkich obowiązków związanych z dobrym zachowaniem.
      Jeśli zaś chodzi o zachowanie matki to wydaje się że, że przekroczyła swoje uprawnienia wygłaszając zdanie o swoim braku zgody wszakże nikt jej o zgodę nie pytał a tylko i wyłącznie informował.

      Jednak rodzi się pytanie: czy aby zapraszając rodzicielkę swoją na stałe mieszkania u siebie nie powinien uwzględniać jej zdania / oczekiwań / opinii ....(?) przecież matka to nie zwykła sublokatorka. Innymi słowy gdzie jest granica w uwzględnianiu potrzeb / oczekiwań / zdania / opinii naszych gości ?

      Ciekawymi mogą być argumenty owej matki jakimi się posiłkowała w rozmowie np z Tobą jeśli oczywiście wydałaś swoją opinię w czasie dyskusji we wspomnianym przez Ciebie szerszym gronie osób którym ową sytuację mama tego pana nakreśliła.
      • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 10:11
        Nie powinien oczekiwac opinii. Jesli pani chciala syna tak a nie inaczej wychowac miala na to czas do 18 roku zycia dziecka.
        Mowiac brutalnie pani siedzi na jego lasce i gdyby miala odrobine instynktu samozachowawczego przyjelaby partnerke w plasach i lansadach piekac najlepsze ciasto jakie umie w nadzei ze wolno jej bedzie przytulac tysiaczka co miesiac jak najdluzej sie da.
        Skoro nie miala na tyle dumy ze przyjela taki uklad(ja bym nie przyjela w sytuacji bycia zdrowym ) powinna zachowywac sie racjonalnie a nie jak idiotka.
        • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 11:15
          baba67 napisała:

          > Nie powinien oczekiwac opinii.

          No i to jest właśnie to pytanie o granice.
          Niemniej zapytam wprost: czemu?


          > Mowiac brutalnie pani siedzi na jego lasce

          Ech te "polskie" czcionki... wink


          > i gdyby miala odrobine instynktu sam
          > ozachowawczego przyjelaby partnerke w plasach i lansadach piekac najlepsze cias
          > to jakie umie w nadzei ze wolno jej bedzie przytulac tysiaczka co miesiac jak
          > najdluzej sie da.

          IMHO to wyjątkowe chłodne wyrachowanie u którego źródła są li tylko pieniądze.
          • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 11:56
            urko70 napisał:

            > > Mowiac brutalnie pani siedzi na jego lasce
            >
            > Ech te "polskie" czcionki... wink
            >

            big_grin big_grin big_grin oplułam monitor

            • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 12:15
              majaa napisała:

              > big_grin big_grin big_grin oplułam monitor

              Ściereczkę? wink
          • aqua48 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 12:13
            urko70 napisał:

            > No i to jest właśnie to pytanie o granice.

            No własnie, a gdyby zamiast matki mieszkał z siostrą, i to siostra miałaby podobne obiekcje?
            Gdzie jest granica wzajemnego szacunku i wolności według Ciebie Urko?
            • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 12:33
              aqua48 napisała:

              > > No i to jest właśnie to pytanie o granice.
              >
              > No własnie, a gdyby zamiast matki mieszkał z siostrą, i to siostra miałaby podo
              > bne obiekcje?
              > Gdzie jest granica wzajemnego szacunku i wolności według Ciebie Urko?

              Każda sytuacja jest inna, każda relacja jest inna. Jednak najczęściej, relacje z matkami są inne niż z rodzeństwem (rodzicom bardziej ulegamy, mamy do nich większy szacunek etc).

              Postawiłem to pytanie i jest to pytanie otwarte, każdy może sam je rozważyć w sobie znanych relacjach.

              Wg mnie to zależy od mnóstwa czynników (sposobu wychowania, wartości w jakich był wychowywany, rzeczywistych oczekiwań matki, wzajemnych relacji między matką a synem).
              Każdy może mieć w tym względzie inne zdanie.

              Ja nie rozumiem sytuacji w której matka oddaje swoje mieszkanie córce a syn przygarnia matkę do siebie ale jeśli tak było to widocznie są jakieś inne istotne okoliczności aby 30latek mieszkał z mamą.


              Moim zdaniem opisana sytuacja jest mało wiarygodna, owszem możliwa ale jakoś ciężko mi uwierzyć w taki pokraczny układ w którym:
              a. matka zostawia mieszkanie córce i sama się przeprowadza do syna.
              b. syn 30letni ma i mieszka, do niedawna sam, w 4 pokojowym mieszkaniu.
              c. siostra kochanki mieszka u niej.
              d. w sumie niestarej daty matka poinformowana o przyszłej wizycie wydaje swoją niezgodę.
              • kora3 Sytuacja, jak sytuacja 11.09.14, 13:48
                Dla Ciebie Urko niemal kazda sytuacja jest mało wiarygodna z tego co piszeszsmile
                Ja znam wiele takich, gdzie rodzice/jedno z rodziców udostępniło swoje mieszkanie dorosłemu dziecku w trudnej sytuacji.
                Skoro jednak potrzeba ci szczegółow - to proszę.
                Matkę stać było na wynajecie sobie mieszkania, albo zakup niewielkiego w częściowym kredycie. Corki i jej rodziny nie byłoby na to stać. Matka była zmeczona mieszkaniem z corka, zięciem i 2 małych dzieci. Jest to osoba pracująca, a nie pani na emeryturze.
                Syn kupił sobie mieszkanie za swoje pieniądze. Prawda - dość okazyjnie jeśli chodzi o ten metraż i lokalizację. Nie widzę w tym niczego dziwnego poniekąd. Skoro w przyszłości chce założyć rodzinę, stać go było na zakup tego mieszkania to tylko głupi nie wykorzystałby okazji bo "za duże".
                Siostra partnerki syna mieszka u niej czasowo, ponieważ musiala wyprowadzić się z dotychczas wynajmowanego, a developer u którego kupiła mieszkanie spóźnił się nieco z jego oddaniem. w tej chwili mieszkanie siostry jest "robione" pod klucz i nie da się w nim jeszcze mieszkać ok. miesiąca.

                Dla mnie to są zupełnie zwyczajne sprawy, ze się rodzinie pomaga, gdy zachodzi taka potrzeba.

                Co natomiast do samej sprawy. Wg mnie rodzicom należy się szacunek (o ile nań zapracowali, bo wg mnie rodzicowi, który całe życie miał dzieci gdzies i na starość sobie o nich przypomina wcale się on nie należy), dokładnie tak samo, jak dzieciom.
                Moim zdaniem matka potraktowała syna z brakiem szacunku, bo dorosłego, samowystarczalnego człowieka potraktowała jak góra nastolatka. Zważywszy na to, że syn miał zamiar zaprosić partnerkę do SWOJEGO domu, a nie domu matki, u której on mieszkalby, czy gościłby zachowała się wg mnie podwojnie źle.

                Być może sa ludzie, których wychowano tak, że ktoś "z urzędu" ma prawo nimi pomiatać, np. bo jest starszy, albo bo jest rodzicem. Mnie wychowano inaczej - należy mi się szacunek, TAKŻE ze strony matki, ojca, siostry. I oczywiście - wzajemnie.
                • urko70 Re: Sytuacja, jak sytuacja 11.09.14, 14:49
                  kora3 napisała:

                  > Dla Ciebie Urko niemal kazda sytuacja jest mało wiarygodna z tego co piszeszsmile
                  > Ja znam wiele takich, gdzie rodzice/jedno z rodziców udostępniło swoje mieszkan
                  > ie dorosłemu dziecku w trudnej sytuacji.

                  Znam wiele sytuacji w których rodzice w taki czy inny sposób udostępnili swoje lokum lub dali kasę na lokum dla dzieci. Nie słyszałem o żadnej w której rodzice dają swoje mieszkanie a sami idą mieszkać do drugiego dziecka.


                  > Skoro jednak potrzeba ci szczegółow - to proszę.
                  > Matkę stać ...

                  A skąd Ci przyszło do głowy, że potrzebuję?!
                  Litości... Koro ! Chciałaś poznać zdanie innych to napisałem swoje w odpowiedzi na Twój post.
                  • kora3 Re: Sytuacja, jak sytuacja 11.09.14, 15:07
                    Nie, no jasne, TY nie słyszałeś = niemożliwe smile
                    Nie dała a UDOSTEPNIŁA - nadal jest sama jedynym właścicielem tego mieszkania.

                    I nie wołaj "litości", skoro najpierw w zwyczajnych sytuacjach życiowych dopatrujesz się czegoś b. niezwykłego, a potem musisz jakoś wybrnąć...smile
                    • urko70 Re: Sytuacja, jak sytuacja 11.09.14, 15:24
                      kora3 napisała:

                      > Nie, no jasne, TY nie słyszałeś = niemożliwe smile

                      Bardzo męczące jest to Twoje przekłamywanie. Wyraźnie napisałem, że mało wiarygodna choć możliwa:
                      "Moim zdaniem opisana sytuacja jest mało wiarygodna, owszem możliwa [...]"
                      a mimo to przekłamujesz na "niemożliwa".

                      I jak tu wierzyć w to co piszesz....
                      • kora3 Re: Sytuacja, jak sytuacja 11.09.14, 15:31
                        pociesz się, że sa ludzie, którzy wierzą w opowieści o gadających węzach i dziewicach zapłodnionych przez ducha ...
                        • urko70 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 08:29
                          kora3 napisała:

                          > pociesz się, że sa ludzie, którzy wierzą w opowieści o gadających węzach i dzie
                          > wicach zapłodnionych przez ducha ...

                          Koro, piszemy od wielu miesięcy, powyżej to kolejne moje przyłapanie Cię na przeinaczaniu, wręcz przekłamywaniu, moich słów.
                          Wypadałoby przyznać się do błędu, przeprosić i zacząć być dokładniejszą, a nie próbować wyśmiewać czyjąś religię.
                        • majaa Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 09:23
                          Wiesz, Koro, tak sobie dziś znów zerknęłam, co tam nowego w postach i... zatkało mnie. Miałam Cię za osobę, która poniżej pewnego poziomu nie zejdzie, ale niestety się rozczarowałam sad
                          • kora3 Maju i Babo 14.09.14, 09:04
                            Naprawdę mi przykro, że moje intencje zostały źle zrozumianesad Mój wpis nie miał nic wspólnego z Wami, ani z osobami wierzącymi, jedynie z kim miał - to z moim przedmówcą.
                            Same wiecie, ze ów przedmówca każdą niemal moją wypowiedź uważa za niewiarygodną.
                            Tym razem przeszedł sam siebie, no żeby W TYM KRAJU za niewiarygodne uważać, iż matka udostępnia swe mieszkanie córce i jej rodzinie w potrzebie, siostra przygarnia do swego mieszkania siostrę, która czeka na koniec remontu, a syn przyjmuje pod dach matkę, bo ma duże mieszkanie i nie ma sensu, by matka wynajmowała - to jest człowiekiem naprawdę małej wiary, nie wspomnę także o wiedzy z zakresu polskich realiów.

                            Skoro zatem jest to osoba tak małej wiary w cokolwiek z czyn sama się nie zetknęła, to jak u licha godzi to z wierzeniami religijnymi swymi własnymi, albo otoczenia...

                            Wiara to jest przekonanie bez dowodu- jeśli jest dowód to nie jest wiara tylko fakt.
                            Na forum siłą rzeczy nie mogąc zweryfikować faktów podawanych przez innych opieramy się na wierze w to, co piszą. Jedne sytuacje są bardziej powszechne, inne - mniej, ale m oj przedmówca wink kazda opisywaną przeze mnie stara się przedstawiać jako bardzo dziwną i niewiarygodną. Stąd ma ironiczna uwaga do niego.
                            Jeśli uraziłam jakieś Wasze uczucia to przepraszam raz jeszcze.

                            Pozwolę sobie jeszcze do0dać, że na swiecie większość ludzi (procentowo) wierzy w to, że Allah jest jedynym Bogiem, a Mahomed jego prorokiem. Wy jak sądzę w to nie wierzycie i nie widzicie w tym nic obraźliwego dla innych.
                            • baba67 Re: Maju i Babo 14.09.14, 10:07
                              No dobrze, niefortunnie to wszystko zabrzmialo. Mnie sie tez zdarzylo kilka wypowiedzi ktore bez kontekstu zabrzmialy koszmarnie. Religia to sliski temat,lepiej jednak omijac.A co do tych gatunkow literackich to jezykoznawca nie jestem, na w/w wyklady chodzilam 30 lat temu moglam cos pokrecic. idea jest taka ze mit cos tam metaforycznie przekazuje a passus o zwiastowaniu nie jest uwazany za mit wszak katolicy wierza w anioly , nadzwyczajne uzdrowienia itp zatem moglo tak byc w opinii wierzacych
                              A z religia jak z ...miec swoja innym nie wciskac.
                              • kora3 Re: Maju i Babo 14.09.14, 10:26
                                Raz jeszcze Babo proszę o wyrozumiałość i przepraszam, jeśli Cię moje słowa niezamierzenie uraziły

                                Co do reszty - Babo, rzecz w tym, że katolik powinien wierzyć nie tylko w anioły, ale także w SZATANA i piekło. Jeśli nie będzie w to wierzył nie będzie się obawiał szatana i łatwiej padnie jego łupem. Wiara w Boga jest nierozerwalnie związana z wiarą w szatana. A wg zasad katolicyzmu (nie tylko) szatan jest istotą potężną i zdolną do czynienia rzeczy niemożliwych.

                                Co do biblijnych metafor. Klasyczną metaforą jest stworzenie swiata w 7 dni. Dla Boga nie ma dni, czy innego miernika czasu, wszystko dla Boga dzieje się tu i teraz, bo nie jest o ograniczony żadnym czasem, ani żadna przestrzenią.
                            • majaa Re: Maju i Babo 15.09.14, 11:41
                              Czyli, jak to się mówi, niechcący głupio wyszło. No zdarza się. Dobrze, że się wyjaśniło smile
                              • kora3 Re: Maju i Babo 15.09.14, 11:46
                                dzięki za zrozumienie smile
                        • baba67 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 10:41
                          To bylo prostackie. Ja jestem jedna z takich osob w sensie dziewicy bo waz to inna sprawa. Domyslam sie z taka idiotka jak ja nie wiecej zadawac sie nie bedziesz bo szkoda czasu.
                          • matylda1001 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 14:29
                            baba67 napisała:

                            >Ja jestem jedna z takich osob w sensie dziewicy bo waz to inna sprawa. <

                            smile Dlaczego inna? wszak należy do pakietu... I czy to tak można, wybiórczo?
                            • baba67 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 14:36
                              To jest inna forma literacka. Mialam przyjemnosc byc na cyklu wykladow na temat form literackich w Biblii, prowadzil jakis specjalista-jezuita(to bylo 30 lat temu nazwiska nie pomne) i wlasnie od niego dowiedzialam sie ze tego gadajacego weza to trzeba metaforycznie i on tez nie wierzy sensu stricto w gaajacego weza, malo tego w arke Noego tez nie.

                              Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
                              • matylda1001 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 15:02
                                baba67 napisała:

                                > i wlasnie od niego dowiedzialam sie ze tego gadajacego weza to trzeba metaforycznie i on tez nie wierzy sensu stricto w gaajacego weza, malo tego w arke Noego tez nie.<

                                Wyjątkowy człowiek, swoją drogą smile Nie, ze tak myślał (bo to oczywiste), ale że odważył się o tym głośno mówić do niewtajemniczonych. Ziarenko nieufności, raz rzucone w podatną glebę, mogło zaowocować dorodnym drzewem niewiary i zagłuszyć drzewo, na którym on sam siedział.

                                >> To jest inna forma literacka.<

                                Inna niż jaka?
                                • baba67 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 15:21
                                  Niz relacja. Opis zwiastowania jest relacja, a ten waz i Noe to mity,
                                  Tak,wyjatkowy staruszek, wybitny biblista , niezwykla osobowosc, taki Tischner troche cieply i dowcipny,az szkoda ze sie geny zmarnowaly(choc kto go tam wie).
                                  • matylda1001 Re: Sytuacja, jak sytuacja 12.09.14, 15:51
                                    baba67 napisała:

                                    >> Niz relacja. Opis zwiastowania jest relacja, a ten waz i Noe to mity,<

                                    Relacją... powiadasz... No cóż, nie było mnie przy tym, więc negować też mi nie wypada.
                                  • kora3 Relacja a mit - Baba 14.09.14, 09:51
                                    Nie będę poddawać ocenie tego, czy ów ksiądz tak mówił, czy tylko tak został zrozumiany, ale powiem Ci Babo, ze jakkolwiek w katolickiej interprtacji Biblii sporo jest o metaforach, to akurat relacja w temacie gadającego węza jest tak samo wiarygodna, jak relacja o zwiastowaniu.

                                    Zanum się na mnie rozzłościsz kochana pozwol, że przedstawię Ci na to argumenty i to argumentu całkowicie zgodne z wiarą katolicką.
                                    Otóż: jak obie wiemy normalnie węże nie gadają, a kobiety mogą zajść w ciążę, gdy plemnik połączy się z komórką jajową. Za czasów, gdy w ciążę zeszła Miriam, matka Jezusa było to możliwe tylko za pomocą stosunku płciowego pomiędzy płodna kobietą i płodnym mężczyzną. Czy do tego momentu wszystko się zgadza?

                                    O ile tak, to idźmy dalej. W raju Adama i Ewę kusił nie wąż - nie gad jakiś tylko SZATAN, który się weń wcielił. Wg judaizmu i chrześcijaństwa (a także islamu) szatan to nie jest złośliwy chochlik tylko bardzo potężna istota. Szatan jest OSOBĄ, upadłym aniołem.
                                    Zapewne wiesz, jako osoba wierząca, że m.in. katolicyzm uważa za największe zwycięstwo szatana sytuację, gdy się weń nie wierzy, albo wierząc umniejsza jego potęgę i możliwości. Wówczas on może działać swobodnie, bo lidzie się go nie obawiają uważając właśnie za mit, albo smiesznego diabelka. Tymczasem jego możliwości są ogromne.
                                    Czy z tym się zgadzasz jako katoliczka?

                                    Jeśli tak, to powiedz mi, jaką tak poteżna istota miałaby trudność z wcieleniem się w zwierzę pt. wąż (albo jakiekolwiek inne)? Żadną. Dlaczego akurat miałby się wcielać w węza jest dość proste do wyjaśnienia: na terenach gdzie najpierw ustnie, a potem pisemnie przekazywano sobie opowieści o Bogu weze stanowił problem i budziły lękale i szacunek. Wąz był szybki, jadowity i tajemniczy, wiec jak raz nadawał się na wcielenie dla szatana. Tak naprawdę jeśli wierzyć w zasady wiary chrześcijańskiej i pozycję szatana w tejże - ten mógł się równie dobrze wcielić w gołebia, owieczkę, albo psa. To sama postać weza jest tu mityczna, wąż najlepiej pasował po prostu. Na pewno prawdziwe nie jest ukaranie węza (pełzac będziesz), bo wąz jako zwierzę nie posiadał woli i nie mógł się obronić nijak przed tym, że szatan w niego wniknął. Natomiast to, że wniknął i przezeń działał wg zasad chrześcijaństwa jest bardzo możliwe. Dziś katolicyzm (nie tylko) przestrzega przed PRZEDMIOTAMI, które służyły do okultyzmu (nawet dla zabawy), bo wg niego mogą one być dla szatana swoistą "bramą".

                                    Gadanie węza i poczęcie z ducha są logicznie niewytłumaczalne, ale wiara polega właśnie na przyjęciu czegoś bez dowodu. Jeslu jest dowód to nie jest wiara, tylko wiedza, fakt!
                                    Wiara chrzescijańska mówi, że Bóg miał moc sprawienia, że kobieta, która nie obcowala płciowo z mezczyzną, ani w żaden inny sposób plemnik nie został wprowadzony do jej dróg rodnych zaszła w ciąże. Ale wiara ta mówi też, że szatan to istota potężna i mająca moc wnikania w ludzi, zwierzęta i przedmioty. Dlaczego relacja ze zwiastowania miałaby być bardziej wiarygodna niż relacja z kuszenia w raju? Toż wg zasad chrzesciajństwa biorąc pod uwagę kto tego dokonał obie sytuacje są tak samo wiarygodne.
              • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 22:30
                urko70 napisał:
                Moim zdaniem opisana sytuacja jest mało wiarygodna, owszem możliwa ale jakoś ciężko mi uwierzyć w taki pokraczny układ w którym:
                a. matka zostawia mieszkanie córce i sama się przeprowadza do syna.
                b. syn 30letni ma i mieszka, do niedawna sam, w 4 pokojowym mieszkaniu.
                c. siostra kochanki mieszka u niej.
                d. w sumie niestarej daty matka poinformowana o przyszłej wizycie wydaje swoją niezgodę.


                a jakie znaczenie ma a, b i c w opisywanej sytuacji z punktu pytania w watku?
                nas interesuje tylko pozycja d.

                Minnie
                • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 08:43
                  minniemouse napisała:

                  > urko70 napisał:
                  > Moim zdaniem opisana sytuacja jest mało wiarygodna, owszem możliwa ale jakoś
                  > ciężko mi uwierzyć w taki pokraczny układ w którym:
                  > a. matka zostawia mieszkanie córce i sama się przeprowadza do syna.
                  > b. syn 30letni ma i mieszka, do niedawna sam, w 4 pokojowym mieszkaniu.
                  > c. siostra kochanki mieszka u niej.
                  > d. w sumie niestarej daty matka poinformowana o przyszłej wizycie wydaje swoją
                  > niezgodę.

                  >
                  > a jakie znaczenie ma a, b i c w opisywanej sytuacji z punktu pytania w watku?
                  > nas interesuje tylko pozycja d.

                  Największe znaczenie ma to czego albo nie doczytałaś albo pominęłaś w swoim pytaniu, a przecież odnosiłem się do istoty wątku. Powyższe to uwaga uzupełniająca.
            • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 12:51
              Pytanie jakie prawo ma osoba ktora nie jest wlascicielem mieszkania do wyrazania protestow. odnoszacych sie do uznanego kulturowo zachowania wlasciciela mieszkania.
              Moim zdaniem ZADNYCH. Gdyby pan wynajmowal komus pokoj zwykla nieokazyjna cene nie powinien urzadzac swingers party, to jasne. Protesty uzasadnione z powodu wychodzacego poza spoleczne normy zachowania gosci i narazania wynajmujacego na dyskomfort akustyczny czy moralny.
              W innych wypadkach protesty sa absurdalne.
          • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 22:22
            urko70 napisał:
            IMHO to wyjątkowe chłodne wyrachowanie u którego źródła są li tylko pieniądze.

            no coz, takie jest zycie... a zwlaszcza dla starzejacych sie rodzicow co nie maja swojego utrzymania.
            lub maja, ale z jakis powodow chca co miesiac przytulac synusia tysiaczek do piersi..

            Minnie
            • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 12.09.14, 08:46
              minniemouse napisała:

              > urko70 napisał:
              > IMHO to wyjątkowe chłodne wyrachowanie u którego źródła są li tylko pieniądz
              > e.

              >
              > no coz, takie jest zycie... a zwlaszcza dla starzejacych sie rodzicow co nie m
              > aja swojego utrzymania.
              > lub maja, ale z jakis powodow chca co miesiac przytulac synusia tysiaczek do pi
              > ersi..

              My tu nie wiemy czy owa matka tym właśnie się kieruje, wiemy natomiast, że Baba robi takie sugestie.
              Mi takie sugestie nie podobają się.
        • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 13:47
          baba67 napisała:
          "Mowiac brutalnie pani siedzi na jego lasce "

          smile))
          Babo, czy naprawdę nie możesz zainstalować polskich czcionek????
          Jeżeli nie potrafisz sama, to poproś kogoś.
          • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:32
            Nie moige zainstalowac bo mam starutki model notebooka. recznie nie moge bo akurat TEN KLAWISZ odpadl.
            Zreszta, ja lubie rozsmieszac ludzi i zazdroszcze ze Wy w ogole zauwazacie takie kwiatki. Moj mozg tego nie rejestruje.Odczytuje tak jak byc powinno.
            • azm2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:46
              baba67 11.09.14, 14:32
              "Zreszta, ja lubie rozsmieszac ludzi i zazdroszcze ze Wy w ogole zauwazacie takie kwiatki. Moj mozg tego nie rejestruje.Odczytuje tak jak byc powinno"

              A jak powinno być? Co chciałaś napisać? Nie wiesz, że niedawno był problem, czy '"robimy LASKĘ" czy "robimy ŁASKĘ"?
              Polska języka strasznie trudna być. smile
              • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:49
                Inteligentni luzie chyba sie domysla z kontekstu, nie sadzisz?A ze sie troche posmieja co w tym zlego.Nie ma zadnego przymusu czytania postow bez polskich liter.
            • urko70 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 14:58
              baba67 napisała:

              > Nie moige zainstalowac bo mam starutki model notebooka.

              A nie jest to aby kwestia tylko zmiany ustawień klawiatury (w opcjach regionalnych) ?
    • akle2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 11.09.14, 21:34
      Ja się najbardziej dziwię młodej pani, że jej nie przeszkadza nocowanie w niepustym domu, nie licząc narzeczonego.
    • yoma Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 13.09.14, 07:23
      Wszyscy psy wieszają na nieszczęsnej matce robiąc jej przy okazji drobiazgową psychoanalizę (to nie to forum!), tymczasem z punktu widzenia SV to syn zachowuje się jak ostatni idiota zapraszając damę serca na noc do garsoniery, gdzie nocuje starsze pokolenie. Howgh.
      • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 01:29
        yoma napisała:
        tymczasem z punktu widzenia SV to syn zachowuje się jak ostatni idiota zapraszając damę serca na noc do garsoniery, gdzie nocuje starsze pokolenie.


        ta garsoniera smile

        SV mowi ze tam gdzie mieszka starsze pokolenie nie wypada doroslemu synowi zaprosic swojej stalej,
        tez doroslej przyjaciolki ?

        Cos tu powialo XIX wiekiem..

        Minnie
        • yoma Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 10:47
          Ano garsoniera. Sarkazm, drogie Minnie i Koro.

          XIX wiek czy nie, doprawdy nie czułybyście się skrępowane propozycją "cho no cizia na chawirę, wprawdzie mamusia śpi za ścianą, ale nie będzie nam przeszkadzać?". I pani, i mamusia pewnie czułyby się. A wszak istotą SV jest unikanie niezręcznych sytuacji. Pan koło trzydziestki niechże wynajmie hotel i po sprawie, to nie nastolatek.
          • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 13:46
            No wlasnie sama traktujesz te kobiete (bo piszemy o kobiecie nie o swiezynce co to ledwo dowod dostala) dokladnie tak jak pani mama -jak c.i.p.c.i.e podfruwajke.
            Kobiete dojrzala psychicznie i spolecznie traktowana przez faceta powaznie i dlatego zaproszona do mieszkania ktore, jak wszystko na to wskazuje, moze byc wkrotce jej miejscem zamieszkania.
            To nazywam koltunstwem-pani matka toleruje kobiete o ile wystepuje w roli nieszanujacej sie panny z ktorymi mlodzi ludzie(takie zycie) -w tym wypadku syn-musza sie wyszumiec aby poznac panne szanujaca sie i godna bycia malzonka.
            To myslenie jest obrzydliwe jak kazde koltuntwo bo prezentujace pogarde.
            Juz bardziej ludzka wydawalaby sie motywacja finansowa.
            Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
            • yoma Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 17:38
              Nie zgadzam się, to nie ta motywacja. Matka może się czuć skrępowana możliwością odgłosów za ścianą, pani może się czuć skrępowana koniecznością powstrzymywania odgłosów, zresztą w ogóle seks jest jednak czynnością intymną i powinien być uprawiany bez świadków. A co z porannym spotkaniem pań w łazience?

              Wspólne zamieszkanie to inna kwestia, na razie chodzi o spotkania, jak rozumiem, na pojedyncze noce. U mojego syna nocuje czasem jego dziewczyna i OK, nie wyrażam obiekcji. Ale tu matka wyraża. Co złego zatem w hotelu zadowalającym wszystkie strony?
              • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 22:00
                Toz to kilkakrotnie bylo o tym ze pani matka musialaby ucho przykladac zeby cokolwiek uslyszec.No chyba ze panna buzie drze ze sasiedzi slysza. Mieszkanie nie jest dwupokojowe ze scianami na kleenex i sline tylko DUZE.Sama mam trzy pokoje i niezle sie musze wydrzec w sytuacjach kiedy natychmiast potrzebuje pomocy zeby ktos przyszedl z oalonych nieco 2 pokoi.
                Zadne skrepowanie , zwyczajna dulszczyzna.
                • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 22:46
                  baba67 napisała:
                  Toz to kilkakrotnie bylo o tym ze pani matka musialaby ucho przykladac zeby cokolwiek uslyszec.

                  tez mi sie wlasnie wydawalo ze podkreslane bylo kilka razy jak to mieszkanie duze z 4-ema pokojami,
                  no ale jak widac najwyrazniej dla niektorych nie ma to znaczenia.


                  Minnie
          • minniemouse Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 22:13
            yoma napisała:
            XIX wiek czy nie, doprawdy nie czułybyście się skrępowane propozycją "cho no cizia na chawirę, wprawdzie mamusia śpi za ścianą, ale nie będzie nam przeszkadzać?".

            teraz zalatuje nie tylko XIX wiekiem ale i jakimis popsutymi myslami, dulszczyzna.
            To musi byc szczegolny typo pana ktory sklada swojej damie prpopozycje typu
            "cho no cizia na chawirę, wprawdzie mamusia śpi za ścianą, ale nie będzie nam przeszkadzać"
            - a fuj.

            Pan z tej historii wyglada na normalnego, doroslego czlowieka ktory zaprasza swoja partnerke
            na noc do domu zalozmy z powodu np przedluzajacego sie spedzanego wspolnie wieczoru (moze byli na ostatnim seansie w kinie blisko jego domu? albo na imprezie u znajomych, z alkoholem tez w poblizu domu pana).

            A zreszta, nie widze nic zdroznego w tym ze dwojgu doroslym, mlodym ludziom, trywialnie mowiac, chce sie bzykac, a wieksze mozliwosci sa aktualnie w domu boyfrienda.
            Hotel maja wynajmowac? zartowac chyba raczysz, a zjakiej racji maja sie wploczyc po hotelach, skoro pan jest dorosly i ma swoje wlasne mieszkanie?

            Jesli juz jestesmy przy "syn powienien byl przewidziec ze mamusia.." to tak samo mamusia powinna byla przewidziec ze syn jest pelnoletni, singiel, i moze miec tzw potrzeby.

            Bardzo nie wypada wsluchiwac sie jej w odglosy dobiegajace z sypialni syna, zreszta moze sobie wlozyc korki w uszy,
            a spotkanie w lazience? tez raczysz zartowac.
            a coz to takiego? normalna rzecz, rano kazdy korzysta z lazienki m.inn. celem wziecia prysznica, zrobienia makijazu. obie panie powinny powiedziec sobie milo "dzien dobry, jaka piekna pogoda" (albo "cos paskudna dzisiaj pogoda, co?" - zalezy) a mamusia moglaby nawet zaproponowac zrobienie kawy.

            Robisz Yomo z igly widly smile

            Minnie
            • kora3 10/10 15.09.14, 09:12
              Dokladnie tak Minnie.
              Jeśli chodzi o taką "propozycję", jaką była uprzejma przedstawić Yoma, to każda normalna kobieta zwyczajnie by się na nią obrazila i tyle.smile

              Tu mowa nie o jakiejś nowej znajomości, która ma być zaraz skonsumowana, a o kilkumiesięcznej znajomości z widokami na wspólne zycie. Matka pana zna panią i jak sama podkresla - lubi. Co miałoby być krepujacego w spotkaniu obu pań rano w mieszkaniu? W łazience trudno chyba się spotkać, bo jeśli jest zajęta, to się tam nie wchodzi.

              Dodam jeszcze, ze Yoma skupia się na seksie pary i jego odgłosach (w takim mieszkaniu trudno usłyszeć cokolwiek pomiędzy niektórymi pomieszczeniami), a mowa była o nocowaniu. Być może dla niektórych to zaskoczenie, ale seks można uprawiać nie tylko nocą smile Więc gdyby tylko o seks szł, to para bez trudu mogłaby sobie go zorganizować w tym mieszkaniu pod nieobecność matki, która prowadzi dość ożywione zycie towarzyskie, a nie siedzi caly dzień w domu przed TV.

              Pomysl, żeby iśc go hotelu jest kuriozalny. To nie jest pani lekkich obyczajów, tylko oficjalnie dziewczyna tego mężczyzny, jeszcze przedorosla na dodatek, jako i ten pan. Mieszkanie jest JEGO, a nie matki
      • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 14.09.14, 10:13
        Miła Yomo - zgadzam się co do tego, ze analiza zachowania matki co do podłoża w jej psychice nie na to forum,
        Natomiast z resztą się nie zgadzam.
        Zgadzałabym się, gdyby szło o ...garsonierę, tak bowiem dawniej zwykło się określać mieszkanie dziś mniej romantycznie zwane "kawalerką", czyli z założenia małe i najpewniej krepujące. Takowe ma partnerka tego pana i włąsnie dlatego teraz, gdy czasowo mieszka u niej siostra nie zaprasza ona pana na noc.

        Tu jednak mowa o mieszkaniu 4- pokojowym o niekrepującym rozkładzie. To, czy nocuje starsze, czy młodsze pokolenie nie ma nic do rzeczy. W małym mieszkaniu nie wypadałoby zapraszać pana na noc czy nocowałay tam siostra pani (jak teraz), mama, tata, dziadek, czy kolezanka.
        • akle2 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 13:10
          A czy mama to jakiś mebel, że nie należy się liczyć z jej odczuciami? Ja bym na miejscu tego młodej pani nie chodziła do kochanków, jeśli nie mieszkają sami, ale to moje zdanie.
          • majaa Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 13:51
            Dlatego najlepiej byłoby, gdyby pan i mama mieszkali osobno, a tak, jedno chciało pomóc drugiemu i zrobił się problem...
            A czy ta młoda pani przyszłaby czy nie przyszła do pana to nie wiemy, bo zdaje się, że pan właśnie ze względu na reakcję mamy zdecydował się pani nie zapraszaćsmile
          • baba67 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 14:44
            Czy nalezy sie liczyc z odczuciami mamy jakiekolwiek by nie byly? Tak , na pewno.Dyskusja nie jest to tym zeby matke i jej odczucia zlekcewazyc, bo dla mnie oczywiste jest ze tego robic nie mozna.
            Tylko ze trzeba sobie zdac sprawe ze jest problem, bo dotad nie bylo okazji zeby wyplynal. jesli szanuje sie uczucia mamy a chce sie byc doroslym , nalezy mieszkac osobno. To dlatego mlodzi ludzie sie wyprowadzaja z domu rodzinnego i poki rodzice sa w pelni sil powrot tam jest uwazany za zyciowe niedolestwo(nie pisze o mieszkaniu z rodzicami w domu gdzie sa osobne mieszkania tylko o dzieleniu gospodarstwa domowego). Syn zrobil cos antropologicznie niedorzecznego i niechcze to piwo teraz pije. Wiekszosc mamus tego pokolenia to jednak Dulskie. Pewnych rzeczy sie nie przeskoczy.
          • kora3 Re: Nocowanie partnera/rki, a rodzic 15.09.14, 14:46
            akle2 napisała:

            > A czy mama to jakiś mebel, że nie należy się liczyć z jej odczuciami? Ja bym na
            > miejscu tego młodej pani nie chodziła do kochanków, jeśli nie mieszkają sami,
            > ale to moje zdanie.


            A czy syn to jakiś mebel, że nie należy się liczyć z jego odczuciami? Ja bym na miejscu tej mamy nie wnikała w osobiste sprawy dorosłego syna, u którego mieszka, a jakby mi się coś nie podobało, to bym się wyprowadziła, ale to moje zdanie. smile

            Pani nie podobalo się mieszkanie z córką zięciem i uch dziecmi w jej mieszkaniu, to się wyprowadziła i skorzystała z pomocy syna, któremu teraz szarogęsi się w mieszkaniu. w sumie fajnie tak - same mieć spokój z małymi wnukami, corkę wspomóc, a syna wykorzystać...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka