Taka sytuacja: kobieta i mężczyzna (ok. 30 lat) spotykają się od kilku miesięcy. Pani mieszka sama (ogólnie), a pan z mamą. Konkretnie to mama u niego.
Oboje są stany wolnego (panna i kawaler). Mieszkanie pani jest jednopokojowe, mieszkanie pana liczy sobie 4 pokoje, z których jeden zajmuje jego mama licząca sobie nieco ponad 50 lat zdrowa osoba.
Mama pani zna panią z jej odwiedzin w domu pana, uroczystości rodzinnych itd. Dotychczas jednak nie było nigdy sytuacji, by pani u pana nocowała. To pan nocował u pani, zwykle w weekendy.
Teraz u pani mieszka czasowo jej młodsza siostra, a że mieszkanie jest jednopokojowe oczywistym wydaje się, że pan póki co u pani nocować nie może. W związku z tym pan uznał, że powinien zaprosić panią na nocleg u siebie i poinformował o tym matkę. Matka zgody na to nie wyrazila motywując to tym, że "jak to będzie wyglądało" - z czym, wobc kogo - nie wiadomo.
Dodam, że matka owa nie jest osobą zorientowaną religijnie, ani nie ma jakichś pozareligijnymi względami podyktowanych szczególnie konserwatywnych poglądów. Nigdy też nie komentowała faktu, że syn nocuje u swej partnerki, o czym wiedziała, bo wcale przed nią tego nie ukrywał.
To właśnie owa mama przedstawiła opisaną sytuację szerszemu gronu. ja w tym gronie bylam (nie znam syna pani, ani jego partnerki osobiście - tylko z opowieści tej mamy, w których dotychczas wypadali bardzo dobrze). Matka poprosiła o opinie.
Nigdy nie miałam takiej sytuacji - od czasów studiów nie mieszkam już z rodzicami, a w czasie gdy mieszkałam jako uczennica szkoły średniej nie przyszłoby mi do głowy nocować u chłopaka, albo, żeby on nocował u mnie. Tu jednak mowa o 30-latkach, a nie nastolatkach.
Z mojego punktu widzenia nie ma żadnych przeszkód, by pani nocowała u pana w weekend. Owszem, pan powinien uprzedzić matkę o tym, ale tylko tyle.
Oczywiście para nie powinna hałasować nocą.
Zdania były podzielone

- chciałabym poznać Wasze na ten temat, oczywiście z punktu widzenia SV.