Dodaj do ulubionych

Jednostronny posiłek przy okazji spotkania

09.01.15, 16:22
Miałam ostatnio spotkanie z wice-dyrektorem szkoły mojego dziecka (działam w Radzie Rodziców). Sam wyznaczył miejsce: stołówka szkolna. Pan podczas naszej rozmowy w najlepsze konsumował obiadek, uprzedzając mnie o tym rozbrajającym tonem, że „jest głodny i będzie jadł, czy mi to nie przeszkadza”. Nie wiem, czy słusznie, ale poczułam się zlekceważona, w końcu jak się umówił na rozmowę, to nie powinien zajmować się jedzeniem. Co Wy o tym myślicie? Niedawno był tu podobny wątek, w którym Kora opisała swoje spotkanie (wywiad chyba) z pewnym sędzią, który zachował się podobnie jak ten dyrektor. Moje zdziwienie i niesmak wzbudził fakt, że ktoś, po kim spodziewam się pewnego poziomu i klasy (tu: sędzia), jakby nigdy nic konsumował w czasie, gdy nieznana mu wcześniej kobieta-dziennikarka (która nic nie zamawiała) prowadziła z nim wywiad...
Obserwuj wątek
    • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 16:30
      e-matka.polka napisał(a):

      > Miałam ostatnio spotkanie z wice-dyrektorem szkoły mojego dziecka (działam w Ra
      > dzie Rodziców). Sam wyznaczył miejsce: stołówka szkolna. Pan podczas naszej roz
      > mowy w najlepsze konsumował obiadek, uprzedzając mnie o tym rozbrajającym tonem
      > , że „jest głodny i będzie jadł, czy mi to nie przeszkadza”. Nie wi
      > em, czy słusznie, ale poczułam się zlekceważona

      Wystarczyło odpowiedzieć, że nie chcesz panu przeszkadzać przy konsumpcji, atmosfera szkolnej stołówki nie sprzyja koncentracji, ani dyskrecji, a Ty chętnie się spotkasz, ale aby spokojnie porozmawiać, najlepiej PO obiedzie i w innym miejscu.
      • e-matka.polka Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 16:36
        Tyle, że ta stołówka ma wydzieloną część "dyrektorską" (mały osobny pokoik), ja potrzebowałam szybko omówić z nim pewną rzecz, i jemu pasowała tylko ta konkretna godzina. Nie o to tu chodzi. Niechby to spotkanie sobie było i w stołówce, ale na litość boską, nie mógł się powstrzymać od jedzenia przez tę godzinę czy półtorej?
        • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 17:27
          e-matka.polka napisał(a):

          > ja potrzebowałam szybko omówić z nim pewną rzecz
          > na litość boską, nie mógł się powstrzymać od jedzenia przez tę godzinę czy
          > półtorej?


          Najwidoczniej nie mógł. Stołówka szkolna działa w określonych godzinach. Pan poświęcił Twej sprawie niecierpiącej zwłoki, a zajmującej tyle czasu swoją przerwę obiadową. Też pewnie wolał zjeść ten obiad w spokoju.
          Jeśli nie odpowiadała Ci rozmowa podczas posiłku trzeba było odmówić i umówić się na inny termin.

          • e-matka.polka Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 17:57
            O tym, że będzie jadł dowiedziałam się w "ostatniej chwili".
            • robeenek Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 19:03
              A czego oczekiwałaś jeśli pan umówił się z Tobą w stołówce, a nie w swoim gabinecie? Sprawa nie cierpiąca zwłoki i na Twoje żądanie, rozmowa wymagająca 1 - 1,5 godziny jak sama napisałaś, a stołówki szkolne to najczęściej tak do 15-tej działają... Gdybyś nie naciskała na błyskawiczny termin, to i rozmowa odbyłaby się na dogodniejszych warunkach.
              • robeenek Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 19:16
                Oczywiście, posiłki na stołówce są już zazwyczaj z góry opłacone, tak samo przez nauczycieli jak i uczniów, o czym chyba powinnaś wiedzieć.
          • e-matka.polka Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 17:58
            Myślę, że raczej chciał załatwić (jak i ten sędzia) dwie rzeczy w jednym czasie: odwalić i spotkanie, i obiad.
            • houstoni Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 09.01.15, 21:37
              Nagła potrzeba szybkiego załatwienia sprawy zajmującej "tylko" półtorej godziny omówienia usprawiedliwia dyrektora. Zauważ, że na spotkanie umówiłaś się jako członek Rady Rodziców, a więc organu szkoły powołanego do współpracy. Dyrektor nie przyjmował więc gościa, tylko współpracownika.

              > Myślę, że raczej chciał załatwić (jak i ten sędzia) dwie rzeczy w jednym czasie
              > : odwalić i spotkanie, i obiad.

              Na pewno chciał odwalić, inaczej poświęciłby nie 1,5 godziny ale przynajmniej trzy. A przynajmniej odwołałby lekcje w tym dniu.
            • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 14:05
              Ematko - może i chciał "odwalić" tyko, ze powinnas mu być wdzięczna. Z Twej relacji wynika, że to Tobie zależało na spotkaniu i to w terminie innym, niż zastępca dyrektora ma wyznaczone na kontakty z radą rodziców. Zatem to Ty powinnaś się dostosować. Sprawa musiała być b. poważna, skoro zajęła aż tyle czasu. Szkolna stołówka to nie restauracja - ona jest czynna w określonych godzinach (krócej niż restauracje) i jeśli się nie zmieści w tym czasie uczeń, czy nauczyciel posiłek mu przepada.

              Prawdę mowiac nie wiem w czym ty widzisz tak naprawdę problem - akurat jedzenie można bez trudu pogodzić z rozmową nawet na poważny temat. Poza tym przy tym czasie spotkania jaki podałaś z calą pewnoscią ten pan nie jadł cały czas.
              Jedyne co wg mnie ejst tu dyskusyjne pod względem SV, to fakt, że pan zaproponował miejsce, w którym Ty nie mogłaś chyba zamówić sobie posiłku, gdybyś chciała też cos przekasic. Nie jestem tego pewna, ale jeśli tak było, to jedyny watpiwy pod względem SV element sprawy, który to element nie występował podczas mego spotkania z sedzią w restauracji, bo ja sobie mogłam zamówić jedzenie, tylko po prostu nie chciało mi się jesc.
    • dar61 Przed kompotem 09.01.15, 21:00
      Obiadu biznesowego nowa postać.
      Pono wśród byznesmenów i byznesłumenów takie posiłki są oznaką bliskich, serdecznych kontaktów, wręcz służą „łamaniu lodów".
      Dla dokładniejszej analizy warto sie dowiedzieć i tego, w jakiej konfiguracji stolikowej odbyła się ta „mlaskająca" konwersacja - czy zasiadano naprzeciw siebie, za barykadą stolika, czy z jednej jego strony, czy po obu stronach narożnika?
      Dyrektor, co smutne, nie podzielił się posiłkiem?

      www.youtube.com/watch?v=dRkf5VOfETc
      • houstoni Re: Przed kompotem 09.01.15, 21:59
        Na prawdę myślisz, że skoro sam nie potrafisz jeść bez mlaskania, to inni także. Zmartwię Cię, w niektórych domach zwraca się na to uwagę.
    • kora3 Wyjasnianie Ematko 09.01.15, 21:47
      Znana wcześniej z kontaktów zawodowych panu sędziemu byłam, nie za wiele, ale tak.
      Nie prowadziłam z nim wywiadu gwoli ścisłości, ale rozmawiałam o interesujących mnie sprawach. w których on orzekał. podczas gdy jasdl akurat uznałam, ze lepiej o czymś lżejszym i o czym ogólnym gadaliśmy, później powróciliski do tematu. Wyszło to naturalnie , bo spraw było kilka, wiec o jednej skonczylismy przed jego posiłkiem, o drugiej zaczelismy - po nim.
      Nierzadko mam okazje spotykać się z ludźmi zawodowo w restauracjach i także przy okazji jesc i naprawdę nie widze w tym nic złego, czy lekceważącego dla rozmówcy. Jedyna taka sytuacja, jaka przychodzi mi do gowy w związku z lekceważeniem kogoś to taka, w której ktoś zamawia sobie jedzenie do swego pokoju na czas spotkania i je przy rozmówcy, albo rozmówca w jakiejś przyczyny nie może sobie zamówić jedzenia w miejscu spotkania, a druga strona - może (nie wiem jak jest w stołówkach szkolnych, czy człowiek z zewnątrz może zamówić). Ja spodziewałam się, ze pan sedzia będzie jadł, bo wspomniał o tym przed spotkaniem i dlatego tez zaproponował lokal, który zaakceptowałam i mogłam sobie zamówić jedzenie. Nie chciałam, ale mogłam, wiec nie widze tu niczego złego, naprawdę.
      • e-matka.polka Re: Wyjasnianie Ematko 09.01.15, 22:19
        > Ja spodziewałam się, ze pan sedzia będzie jadł, bo wspomniał o tym przed spotkaniem

        No i właśnie o to mi chodzi. Nie umawialiście się na obiad, ale na spotkanie o charakterze służbowym. Oznajmianie typu "będę jadł" (na spotkaniu, które nie jest służbowym lunchem) jest lekceważące. A nie mógł ten pan wytrzymać? No ludzie....

        > Nie chciałam, ale mogłam,

        Fakt jest taki, że Ty nic nie zamówiłaś albo tylko kawę czy herbatę. W takim układzie, gdyby ów pan był "dżentelmenem" postąpiłby tak samo. W ogóle się dziwię, jak on mógł cokolwiek przełknąć.
        • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 14:16
          Naprawdę nie pojmuję o co Ci chodzi. Sędzia nie jest dla mnie taką personą, żebym z racji spotkania z nim jesć nie mogła, a wcześniej spaćsmile - nie jadlam, bo o takich godzinach nie bywam głodna, a jesć na siłę nie mam zamiaru. Kompletnie nie odebrałam zachowania sędziego w tym zakresie jako lekcewazenie, bo i dlaczego? jako takie odebrałabym sytuację, gdyby umówił się ze mna w swoim gabinecie i musiałabym czekać nań, bo poszedł na posiłek.

          Zupełnie nie pojmuje dlaczego odbierasz jedzenie w miejscu do tego jak najbardziej stosownym jako przejaw lekcewazenia rozmowcy. Serio. Często mam okazję jadać podczas służbowych spotkań w restauracjach i wcale te spotkania nie sa z założenia służbowymi lunchami/obiadami/kolacjami i naprawdę nie widze w tym niczego nadzwyczajnego. Dla mnie sytuacja dziwaczną byłoby, gdyby sedzia umówiwszy się ze mną w swoim gabinecie zamówił sobie doń jedzenie i jadł. ALE gdybym z nagła się pojawiła pod tym jego gabinetem i bardzo nalegała na spotkanie, a pan sedzia uprzedził mnie, ze owszem, może porozmawiać, ale waśnie zamówił sobie jedzenie, to naturalnie powiedziałabym, ze w posiłku nie chcę przeszkadzać. Jednak gdyby powiedział, ze JEMU to nie przeszkadza, ze będzie jadł i jeśli mnie także to zaprasza do siebie, to poszłabym porozmawiać i wcale na to, ze je uwagi nie zwracała.
      • e-matka.polka Re: Wyjasnianie Ematko 09.01.15, 22:22
        > podczas gdy jasdl akurat uznałam, ze lepiej o czymś lżejszym i o czym ogólnym gadaliśmy,

        No właśnie, bo się nie da jeść i gadać poważnie o sprawach zawodowych jednocześnie. I w ten sposób zabrał Ci dodatkowe pół godziny z Twojego czasu...
        • houstoni Re: Wyjasnianie Ematko 09.01.15, 22:45
          Gadać się nie da, rozmawiać to i owszem, ...to tak w kwestii sv. Chociaż o sv jak widać też można "gadać".
          • minniemouse Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 00:23
            Wiesz, powiedzial ze jest glodny....
            a bedac wice-dyrektorem szkoly, domyslam sie ze jest normalnie zajety w czasie godzin lekcyjnych?
            mysle tez, ze sama go nieco zmylilas domagajac sie szybkiego terminu
            na "niecierpiaca zwloki sprawe".
            przychylam sie do zdania iz, byc moze, gdyby mogl to umowilby sie na kiedzy indziej, nie przy stole,
            ale niekoniecznie kiedy tobie by pasowalo.
            A tak wyszlo niezbyt elegancko ale "po ludzku". i wilk syty i owca cala, no.

            Minnie
          • baba67 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 07:28
            Mnie sie wydaje ze to taki dyrektorski styl-"jestem tak zalatany ze nawet zjesc nie mam kiedy".Spotkanie z matkami z RR nalezy do obowiazkow dyrektora,ktory ma swoj gabinet i tam powinien spelniac swe obowiazki sluzbowe.Powiniec tez umiec zaplanowac swoj dzien. Oczywiscie zdarzaja sie dni kiedy plany biora w leb, ale wtedy powinien grzecznie przeprosic matke, wyjasnic sytuacje ze jesli nie zje obiadu teraz to nie zje go w ogole, zaprosic do gabinetu ,poprosic by te 10 min poczekala.Obrazanie sie na takie cos uwazalabym za przerost ego.Nie wyglada na to jednakze ze to byla nagla sytuacja bo dyrektor UMOWIL SIE w stolowce. Brak obycia iwyczucia,zdecydowanie,
            Kiedy słońce zachodzi. karły rzucają cienie jak olbrzymy.
            • houstoni Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 10:25
              baba67 napisała:

              > Mnie sie wydaje ze to taki dyrektorski styl-"jestem tak zalatany ze nawet zjesc
              > nie mam kiedy".Spotkanie z matkami z RR nalezy do obowiazkow dyrektora,ktory
              > ma swoj gabinet i tam powinien spelniac swe obowiazki sluzbowe.Powiniec tez umi
              > ec zaplanowac swoj dzien.

              Byłaś kiedyś babo w szkole, bo jeśli tak to pewnie zauważyłaś na drzwiach dyrektora taką wywieszkę z godzinami kiedy dyrektor jest do dyspozycji i przyjmuje interesantów.
              Błąd dyrektora, że uległ ematce i przyjął ją poza tymi godzinami.
              Oczywiście, że spotkania z Radą rodziców należą do obowiązków dyrektora, ale nie znaczy to, że RR może wpadać do dyrektora kiedy chce.

              Stylem babo nazywasz nadmiar obowiązków, nie pomyślałaś może że ludzie czasami zwyczajnie ciężko pracują.
              • baba67 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 12:41
                Matka z RR to niekoniecznie interesantka to raz .
                Nie zawsze jest taka wywieszka-przepracowalam kilka lat w 3 szkolach i w zadnej czegos takiego nie widzialam. to dwa.
                Po trzecie-dlaczego uwazasz ze vice dyrektor robi matce nie wiadomo jaka przysluge ze ja w ogole przyjmuje, nalezy to do jego obowiazkow,matka nie przyszla blagac o to zeby dziecka nie wyrzucac ze szkoly tylko zapewne w sprawach dot np organizacji jakiegos wydarzenia w szkole. Obowiazkiem dyrektora jest tez przewodniczenie radom pedagogicznym-dlaczego zatem nie zamowic kebaba i konsumowac a takiejze bo zalatany jestem ,ma kiedy zjesc.
                To ze ktos ciezko pracuje takze nie ma kiedy zjesc obiadu moze tez oznaczac ze nie potrafi sobie zorganizowac pracy,Albo kawal z niego bajeranta to chyba czesciej. Nie tworzmy moze mitow, szkola to nie korporacja gdzie sie zapiernicza z jezorem po pas bo mozna latwo wyleciec (to tez zreszta stereotyp).
                • houstoni Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 20:41
                  Nie przypisuj mi czegoś, czego nie napisałam babo, bo to niegrzeczne z Twojej strony. Zauważyłam, że mnożysz byty ponad potrzebę.
                • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 20:50
                  Babo obojętnie z jaką sprawą przychodzi ktoś swoja, czy szkolną, czy cudza należy trzymać się godzin i terminów przyjęć. Poza nimi można tylko poprosić o spotkanie i się dostosować, jeśli ktoś zechce poza nimi przyjać.

                  Swoja droga - 1-1,5 h to strasznie DUZO czasu. Nie wiem kto jest takim gaduła pan czy Ematka, ale sprawa szkolna, organizacyjna, która wymaga AZ tak długiego czasu omawiania musiałaby być ciężkiego naprawdę kalibru.
            • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 12:29
              Nie zgadzam się Babo.
              Wg mnie nie ma nic zlego w zjedzeniu czegoś podczas spotkania służbowego. Niekulturalne byoby jedynie zaskakiwanie tym rozmówcy - w tym przypadku gdyby zastępca dyrektora umówił się z Ematka w swoim gabinecie i zamówił sobie do niego jedzenie, albo tez spotkawszy się z nią zaproponował przejście do stołówki.

              Umówienie się od razu w miejscu, gdzie można coś zjeść nie jest zaskoczeniem, zatem nie ma tu nic złego.
              Jak zrozumiałam Ematka chciała porozmawiać z tym panem pilnie, prawdopodobnie POZA czasem, jaki ma on przeznaczony na kontakty z Radą Rodziców. To jest także b. wazny element w tej sprawie. Jeśli tak było, to poszedł on Ematce na rekę i wypadałoby być mu za to wdzięcznym. Sama mam takie sytuacje zawodowe w obie strony Babo. Tzn. ja czegos pilnie od kogoś potrzebuje, albo ktoś ode mnie...Wolałabym, żeby ktoś z muszę się pilnie rozmówić face to face spotkał się ze mna w restauracji podczas swego obiadu, w samochodzie, w parku podczas jego spaceru, czy przejażdżki rowerowej, niż za 3 dni w godzinach pracy, w gabinecie - np. Bo mi zalewży na informacji/spotkaniu i tyle. Jestem takiej osobie wówczas wdzięczna, ze poświeca swój wolny czas i stara się zajęcie jakoś jednak pogodzić ze spotkaniem ze mną. I odwrotnie też tego oczekuje. Np. jestem na obiedzie, a ktoś telefonuje, chce się spotkać teraz zaraz sprawa nagląca. Ok, jeśli tej osobie to nie wadzi, że jestem w trakcie posiłku, to niechże przyjdzie tam gdzie jestem i wyłuszczy sprawę, która zwłoki nie cierpi. Ostatnio była taka sprawa, ze byłam na imieninach kolegi w lokalu (ale otwartym, w sensie nie wynjał lokalu, tylko stoli w nim na tę okoliczność) i zatelefonował do mnie człowiek ze sprawą służbową- ważna i poważną dlań. Bardzo prosił o spotkanie - powiedziałam mu prawdę: jestem na imprezie tu i tu i jeśli chce, to może podejść do tego lokalu i porozmawiamy, ale uprzedzam ze nie poswiecę mu wiele czasu z oczywistych przyczyn,. Przeprosiłam towarzystwo, że musze na chwilkę odejść do innego stolika, by spotkać się z kimś zawodowo, pan przyszedł, powiedział o co be, pokazał papiery, całość trwała z 10-15 minut. Podziękował, poszedł, ja wróciłam do towarzystwa i gitara. Czy ten pan nie powinien czasem czuć się zlekceważony, że umawiam się z nim w lokalu, w którym właśnie imprezuje? NIE, bo to jemu zależało, żeby teraz zaraz i ja mu poszłam na rękę!
              • baba67 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 12:54
                Pan przyszedl w swojej sprawie, a pani w sprawie dot szkoly .Tu jest ta roznica. Gdyby pani przyszla w prywatnej sprawie i ublagala dyrektora o spotkanie jak najszybciej to trudno-zrobil co mogl, wykazal dobra wole. Wspolpraca z rodzicami nalezy do obowiazkow sluzbowych .I nie nigdy nie spotkala sie zeby dyrektor szkoly w czasie rad(ktore sa spotkaniai sluzbowymi jadl cokolwiek. Moze nie przenos zwyczajow swojej profesji na inny grunt, jesli naorawde nie mial dla pani czasu a sprawa bardzo pilna (choc watpie,naprawde watpie ) powinien powiedziec-nie am gdzie szpilki wcisnac,mam wolne 10 min w czasie obiadu,to wtedy pani decyzja -godzi sie na taka alternatywe czy nie.
                Chociaz w gruncie rzeczy -zaproponowanie spotkaia w stolowce w porze obiadowej takim komunikatem bylo. Moze matka z takich co tonkuju aliuzjiu nie paniala?
                • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 13:15
                  Babo - owszem współpraca z radą rodziców należy do obowiązków dyrekcji, ale to wcale nie znaczy, że ma ona być do dyspozycji przedstawicieli tejze rady w każdym momencie, prawda?
                  Analogicznie - współpraca z radnymi i klubami radnych jest obowiązkiem przewodniczącego rady miasta/miejskiej, ale to nie oznacza, że każdy radny może żadać spotkania z przewodniczącym, kiedy sobie zażyczy. przewodniczący ma wyznaczone dni o godziny spotkań z radnymi, radami osiedlowymi oraz także zwyczajnymi ludźmi "z ulicy i należy się tych ram trzymać. Jeśli chce się spotkać poza tymi terminami, to należy się DOSTOSOWAC.

                  Umówienie się poza terminem spotkań z radą rodzicow w stołówce było sygnalem właśnie takim o jakim piszesz: mam na ten czas zaplanowany posiłek, ale skoro sprawa nagli, spotkajmy się podczas niego.
                  Nie ma znaczenia Babo, czy ktoś uprawniony do kontaktów przychodzi w sprawie swojej, czy cudzej. Do mnie ludzie przychodzą na ogół w swoich sprawach, a ja do różnych innych ludzi najczęściej przychodzę w sprawach cudzych. Zwykle spotkanie się z dziennikarzem w sprawach takich należy do obowiązków tych ostatnich. Tylko CO Z TEGO?
                  Ano to, że jeśli zależy mi na czasie, to dostosowuje się do rozmówcy. Mam do wyboru to, albo np. poczekanie sobie tydzień na spotkanie w godzinach przeznaczonych na kontakty z mediami.
                  Wówczas mam prawo oczekiwać, że interesujący mnie rozmówca będzie na miejscu i nie będzie zajmował się niczym innym, poza rozmową ze mną. Tylko, ze za tydzień to dla mnie może być za późno.
                  - -
                  Korcia
                  "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                  • baba67 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 13:43
                    No jesli matka nalegala na bardzo pilne spotkanie , dyrektor sie zgodzil z braku innych mozliwosci czasowych umowil sie z nia w stolowce w czasie obiadu to znaczy matka niekumata i obrazac sie nie ma o co.Ale tylko w takich okolicznosciach. W iych stanowczo nietaktowne.
                    • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 13:54
                      No mnie z opisu sytuacji przez Ematkę ta sytuacja na wlasnie taką wygladala.
                      Niemniej - nadal nie przekonuje mnie, że w innych okolicznościach umówienie się w miejscu gdzie OBIE strony (ważne) mogą (nie muszą) coś zjeść, jest z gruntu nietaktowne. Mowa oczywiście o służbowym spotkaniu.
                      Dlaczego to nietaktowne Twoim zdaniem?
                      • baba67 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 14:15
                        Bo doprowadzanie do sytuacji kiedy jedna osoba je a druga jesc nie moze (matka nie wykupila obiadow w stolowce) jest ,z wyjatkiem takiej absolutnie pilnej sprawy gdzie osoba niejedzaca akceptuje bo jej bardzo zalezy, nietaktowne Co innego restauracja gdzie interesanrt sa moze cos zamowic i spozyc lub sie czegos napic.
                        • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 14:20
                          Tu się zgadzam i podkreśliłam to. Dlatego też zaprotestowałam, gdy Ematka zrównała te sytuację z opisaną przeze mnie sytuacją z sedzią. Bo ona zamówić (chyba) nie mogla, a ja mogłam.

                          Natomiast o ile nalegała na pilne spotkanie teraz zaraz, to dopuszczam takie zachowanie, jak wicedyrektora.
                      • matylda1001 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 14:38
                        kora3 napisała:

                        > No mnie z opisu sytuacji przez Ematkę ta sytuacja na wlasnie taką wygladala. <

                        "Sam wyznaczył miejsce: stołówka szkolna. Pan podczas naszej rozmowy w najlepsze konsumował obiadek, uprzedzając mnie o tym rozbrajającym tonem, że „jest głodny i będzie jadł, czy mi to nie przeszkadza”.
                        O tym, że będzie jadł dowiedziałam się w "ostatniej chwili".<

                        Ja rozumiem to mniej więcej tak: Pan dyrektor umówił się z Autorką w szkolnej stołówce. W tym nie ma nic szczególnego, (może jako 'vicek' nie ma gabinetu do własnej dyspozycji, może gabinet był w tym czasie zajęty?) Podał godzinę spotkania, Autorka niekoniecznie musiała się spodziewać, że pan dyrektor akurat wtedy będzie konsumował, nawet, że w ogóle ma zamiar konsumować. Dowiedziała się o tym "w ostatniej chwili" czyli najprawdopodobniej wtedy, gdy już się przywitali, być może dopiero wtedy, gdy postawiono mu obiad na stole. Wtedy padło pytanie, czy nie będzie jej to przeszkadzało. Co mogła odpowiedzieć postawiona przed faktem dokonanym?
                  • aqua48 Kilka problemów w jednym 10.01.15, 13:51
                    Znowu pojawiło się kilka problemów do rozwikłania. Pierwszy, czy dyrektor postąpił zgodnie z s-v przyjmując matkę podczas swego posiłku - oczywista odpowiedź brzmi nie. Druga kwestia czy można zawiesić s-v - oczywiście, można, za obustronną zgodą i dyrektor tak własnie postąpił pytając matkę czy nie ma nic przeciwko niezbyt komfortowym warunkom rozmowy, na co ona wyraziła zgodę i od tego momentu sprawa jest POZA zasadami s-v. Trzecia kwestia to jak powinni byli postąpić zgodnie z s-v. Otóż dyrektor powinien był zaproponować rozmowę w dogodnym dla niego terminie i odpowiednich warunkach, natomiast matka nie powinna nastawać na spotkanie w tym dniu. A na ewentualną propozycję pójścia jej na rękę, pod warunkiem zawieszenia zasad odpowiedzieć przecząco. Tak to wygląda...
                    • baba67 Re: Kilka problemów w jednym 10.01.15, 14:09
                      Dokladnie tak.
                    • kora3 Sytuacja była szczególna Aquo 10.01.15, 14:27
                      Moim zdaniem to była sytuacja szczególna. A takowa dlatego, że jak zauważyłyśmy i Baba i ja (dlatego nie zgadzałam się na zrównanie tej sytuacji z moim spotkaniem z sedzią), Ematka najprawdopodobniej nie mogła zamówić sobie w tej stołówce niczego do jedzenia (nie mam pewności).
                      Nie rozumiem jednak co jest niestosownego w zamówieniu sobie czegos do zjedzenia w miejscu gdzie OBIE strony mogą to zrobić (acz nie muszą) np. w restauracji, nawet gdy spotkanie nie ma charakteru służbowego lunchu/obiadu/kolacji. Nie uważam tez ze rozmówca musi zrezygnować z posiłku, bo drugi nie chce jeść.
                      • aqua48 Re: Sytuacja była szczególna Aquo 10.01.15, 14:38
                        kora3 napisała:

                        > Nie rozumiem jednak co jest niestosownego w zamówieniu sobie czegos do zjedzeni
                        > a w miejscu gdzie OBIE strony mogą to zrobić (acz nie muszą) np. w restauracji,
                        > nawet gdy spotkanie nie ma charakteru służbowego lunchu/obiadu/kolacji. Nie uw
                        > ażam tez ze rozmówca musi zrezygnować z posiłku, bo drugi nie chce jeść.

                        Koro, co innego sytuacja gdy obie osoby dobrowolnie (umawiając się tam) spotykają się w publicznym miejscu gdzie każdy może sobie zamówić obiad czy kawę, a co innego gdy jedna ze stron je, a druga nie ma takiej możliwości. Stołówka szkolna to nie restauracja ani kawiarnia i nie można sobie tam posiłku tak po prostu dokupić.. Różnica jest subtelna, ale jednak jest.
                        • kora3 Re: Sytuacja była szczególna Aquo 10.01.15, 14:57
                          Aquo - różnica nie jest subtelna dla mnie jest zasadnicza i podkreśliłam to kilka razy już w tym wątku (a także w innym). Dlatego nie zgodziłam się smile na przedstawienie tej sytuacji, jako analogicznej z moją z sędzią.
                        • minniemouse Re: Sytuacja była szczególna Aquo 11.01.15, 00:09
                          aqua48 napisała:
                          Stołówka szkolna to nie restauracja ani kawiarnia i nie można sobie tam posiłku tak po prostu dokupić.. Różnica jest subtelna, ale jednak jest.

                          Nie sadze aby dla wice -dyrektora bylo problemem cos zamowic dla e-Matki.
                          Mogla zaproponowac by w takim ukladzie cos wziac i dla niej, na jej rachunek
                          "alez prosze, a i ja bym przekasila cos drobnego, panie dyrektorze, jesli jest taka mozliwosc?"

                          Minnie
        • kora3 Re: Wyjasnianie Ematko 10.01.15, 14:47
          DA SIE i nie ucz ojca jak to mówia dzieci robić. Jak dla mnie w trakcie posiłku nie da się gadać o rzeczach dla mnie obrzydliwych - np. o zwłokach itp. O poważnych się da! Najlepszym przykładem tego jest konsolacja. Mowi się o ZMARŁYM! Śmierc to na ogół poważny temat ....
    • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 02:32
      e-matka.polka napisał(a):

      >Nie wiem, czy słusznie, ale poczułam się zlekceważona<

      Słusznie.

      > w końcu jak się umówił na rozmowę, to nie powinien zajmować się jedzeniem<

      Nie powinien umawiać się na rozmowę w trakcie jedzenia. Powinien umówić się z Tobą 10 minut później i w tym czasie zjeść obiad.
      • minniemouse Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 03:21
        Ogolnie masz racje Matyldo, ale moze on nie wiedzial ze dokladnie w tym czasie bedzie jadl.
        ta stolowka ma czesc dyrektorska, wiec pewnie dlatego sie tam umowil.
        Ale ostatecznie mogl e-Matke tam poprosic, i poprosic o 10 minut zwloki na zjedzenie posilku.


        Ja nie pojmuje jednej rzeczy - czy w dzisiejszych czasach juz nie mozna byc czlowiekiem?
        To jak ktos przeprosi ze jest glodny i bedzie sie pozywiac w czyjejs obecnosci,
        to ma byc zaraz obraza majestatu? rozumiem skrzywic sie w duchu na brak manier,
        ale zeby rzeczywscie az poczuc sie zlekcewazona?

        Minnie
        • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 13:59
          minniemouse napisała:

          > To jak ktos przeprosi ze jest glodny i bedzie sie pozywiac w czyjejs obecnosci, to ma byc zaraz obraza majestatu?<

          Czy sie 'majestat' obrazi, czy nie, to zależy od osobistej wrażliwości tegoż 'majestatu'. Nie odmawiajmy jednak żadnemu 'majestatowi' prawa do oceny sytuacji, w której sie znalazł.

          > Ja nie pojmuje jednej rzeczy - czy w dzisiejszych czasach juz nie mozna byc czlowiekiem? <

          Ciekawe, że na naszych oczach następuje jakieś dziwne przewartościowanie pojęcia 'człowiek'.
          • kora3 Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 14:38
            Z tego co zrozumiałam to "majestat" w postaci Ematki nalegał na pilne spotkane POZA terminami, jakie ów pan ma wyznaczone na kontakty z RR. I tu jest sedno. W tych terminach ów pan powinien być na miejscu w swoim gabinecie/ sali przeznaczonej na spotkania i nie zajmować się NICZYM poza przedmiotem spotkania.
            Tak tu niektórych dziwiło, ze u nas jest pokój spotkań - no właśnie po to on jest, żeby dziennikarz mający ważne spotkanie nie rozpraszał się telefonami na swoim biurku, nie odprawiał osób, które przyszły nieumówione doń, bo MA UMÓWIONE spotkanie.
            Jednak, gdy ktoś przyjdzie NIEUMÓWIONY, to należy się liczyć z oczekiwaniem, obecnoscia kogos innego, kto wcześniej ze swoja sprawa zawitał, nieobecnością dziennkarza, albo ty,, ze w czasie rozmowy odbierze on pilny telefon, na który się umówił. Albo z tym, ze jest na posiłku np. I w dziennikarz ma wybór, jako i in interesant- MOZE, ale nie musi przyjąć kogoś z pilną dlań sprawą podczas swego posiłku, jeśli jemu to nie wadzi i rozmówcy.

            Dla mnie bardzo niegrzeczne jest takie coś, gdy ktoś komus robi przysługę np. przyjmując go nieumówionego "z ulicy", a ten ktoś ma jeszcze pretensje sad
            • aqua48 Naleganie jest niegrzeczne. 10.01.15, 14:44
              kora3 napisała:

              > Dla mnie bardzo niegrzeczne jest takie coś, gdy ktoś komus robi przysługę np. p
              > rzyjmując go nieumówionego "z ulicy", a ten ktoś ma jeszcze pretensje

              To po prostu jeszcze jeden dowód na to jak łamanie reguł s-v, lub nie stosowanie ich z błahych powodów (przysługa z dobroci serca lub braku asertywności) prowadzi do kolejnych nieporozumień, a nawet nietaktów i uraz..


              • kora3 Re: Naleganie jest niegrzeczne. 10.01.15, 14:54
                Owszem, naleganie jest niegrzeczne, nikt temu nie przeczy, ale czasem człowiek ze zwykłej ludzkiej wyrozumiałości idzie innym na reke. Przykro, że tego niektórzy jak widać nie doceniają
                • aqua48 Re: Naleganie jest niegrzeczne. 10.01.15, 15:12
                  kora3 napisała:

                  > Owszem, naleganie jest niegrzeczne, nikt temu nie przeczy, ale czasem człowiek
                  > ze zwykłej ludzkiej wyrozumiałości idzie innym na reke. Przykro, że tego niektó
                  > rzy jak widać nie doceniają

                  Jedną z oczywistych smile zasad w kontaktach z ludźmi Koro, jest aby nie liczyć z góry na wdzięczność, rewanż, docenienie, gratyfikację itp jeśli się dla kogoś coś robi.
                  A podstawową zasadą s-v jest nie rezygnowanie z zasad dla świętego spokoju, z wyrozumiałości lub chęci uwolnienia się od natręta, albo pójścia komuś na rękę, tak samo jak z lenistwa, lub pod wpływem otoczenia, które ich nie respektuje.
                  Zwłaszcza decydując się na zawieszenie zasad należy bardzo uważać, bo bardzo łatwo można przekroczyć jednak granice dopuszczalności.
            • matylda1001 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 14:54
              kora3 napisała:

              > Z tego co zrozumiałam to "majestat" w postaci Ematki nalegał na pilne spotkane <

              Ematka nalegałaby, gdyby przyszła nieumówiona, gdyby dowiedziała się od woźnej, że dyrektora można dopaść w stołówce, gdyby stanęła człowiekowi nad głową i prosiła o chwilę rozmowy. Nie wiemy, czy ustalanie terminu spotkania odbyło się w tym samym dniu (wcześniej) czy poprzedniego dnia, czy kiedyś tam, ale pan dyrektor UMÓWIŁ SIĘ wyznaczając konkretny dzień, godzinę i miejsce spotkania. Robiąc to z góry wiedział jak to spotkanie będzie wyglądało. Nie stało nic na przeszkodzie, żeby umowił sie na godzinę późniejszą o marne 10 minut.

              >Dla mnie bardzo niegrzeczne jest takie coś, gdy ktoś komus robi przysługę np. przyjmując go nieumówionego "z ulicy", a ten ktoś ma jeszcze pretensje sad <

              Masz rację, ale tu taka okoliczność nie zachodzi. EMATKA BYŁA UMÓWIONA.
              • kora3 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 15:05
                Matyldo nie mamy danych co do tego, czy Ematka umówiła się dzień wcześnie, czy np. pól godziny wcześniej. Jeśli dzień wcześniej, to ok - masz rację, ale jeśli pół godziny wcześniej na cito, to nie masz. Dla mnie umówienie się w STOŁÓWCE oznaczałoby z marszu mozliwośc, ze ktoś będzie jadł, ale może zbyt domyslna na jestem smile PO posiłku, bo nie sądze żeby gośc jadł 1,5 godziny (!) w tej stołówce był czas na omówienie sprawy, w warunkach jak rozumiem komfortowych.
                • matylda1001 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 20:15
                  kora3 napisała:

                  >Matyldo nie mamy danych co do tego, czy Ematka umówiła się dzień wcześnie, czy np. pól godziny wcześniej. Jeśli dzień wcześniej, to ok - masz rację, ale jeśli pół godziny wcześniej na cito, to nie masz<

                  Mam racje, Koro, w obu przypadkach smile Tak naprawdę, to, kiedy sie umawiali nie ma znaczenia. Ważne, że dyrektor świadomie wyznaczył spotkanie na czas, w którym będzie spożywał posiłek. Po prostu tak było mu wygodnie, i pewnie nawet nie wiedział, że zachowuje się niewłaściwie. Gdyby wiedział, to by tego nie zrobił dbając o swój wizerunek. W koncu to dyrektor szkoły, wychowawca młodzieży mający świecić przykładem. Pewnie chłopina nieobyty, i tyle. Nawet gdyby Ematka dopadła go w drzwiach stołówki, to powinien poprosić o 10 minut dla siebie. Na pewno by poczekała. Dla niej ważne było, żeby rozmowa odbyła się 'dziś' a nie jutro lub za tydzień. 10 minut w tę, czy w tę znaczenia raczej nie miało.

                  >Dla mnie umówienie się w STOŁÓWCE oznaczałoby z marszu mozliwośc, ze ktoś będzie jadł, ale może zbyt domyslna na jestem smile <

                  W restauracji, kawiarni, barze mlecznym, ogródku piwnym to nawet koniecznie trzeba coś zamówić, inaczej obsługa wyprosi smile Natomiast szkolna stołówka jest dla dyrektora szkoły takim samym dobrym miejscem do rozmowy, jak każde inne miejsce na terenie szkoły. Tym bardziej jeśli się ma swój dyrektorski pokoik, tu wcale jeść nie potrzeba.

                  >PO posiłku, bo nie sądze żeby gośc jadł 1,5 godziny (!) w tej stołówce był czas na omówienie sprawy, w warunkach jak rozumiem komfortowych. <

                  Otóż to! Głupie 10 minut później i nie byłoby tego tematu.
                  • kora3 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 20:46
                    Ematka wyjaśniła nieco sytuacje i wychodzi na to, ze pan zachował się ok, a ona po prostu uwaza, ze nie wypada ważnych spraw omawiać przy posiłku ....Uwazać może, ale nie jest to prawda
                    • matylda1001 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 21:31
                      kora3 napisała:

                      > Ematka wyjaśniła nieco sytuacje i wychodzi na to, ze pan zachował się ok, a ona
                      po prostu uwaza, ze nie wypada ważnych spraw omawiać przy posiłku ....Uwazać może, ale nie jest to prawda <

                      Ano wyjaśniła, i przedstawiła sytuację zupełnie inaczej niż w pierwszym (i kilku kolejnych) poście.
            • e-matka.polka Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 19:34
              Koro, pozwól mi wyjaśnić coś.

              1. Spotkanie było w celach "służbowych", czyli związanych ze szkołą, a nie moich prywatnych - ważna, pilna sprawa organizacyjna
              2. O tym, że będzie w stołówce dowiedziałam się w tym samym dniu ("spotkajmy się na stołówce, przy okazji zjem sobie obiad")
              3. Pan - tu muszę mu przyznać - zaproponował mi posiłek ("jak pani ma ochotę na szkolny obiad, poproszę kucharkę żeby przyniosła") - odmówiłam, nie mam zwyczaju omawiać ważnych spraw przy zupie; myślałam, że pan popełnił faux pas, na zasadzie, że skoro ja nie jadłam, on też mógł zaczekać, ale skoro mówicie, że nie...
              4. To samo dotyczy tego sędziego z wątku Kory, którego wina jest, powiedzmy, "większa" - bo o ile dyrektor miał ten obiad jakoś tam z góry opłacony, i stołówka faktycznie mogła być później zamknięta, o tyle jak rozumiem pan sędzia restaurację miał dostępną do samego wieczora, czemu więc jadł AKURAT podczas spotkania - pozostaje dla mnie zagadką...
              • kora3 Ematko - miło, ze wyjasniasz 10.01.15, 20:44
                e-matka.polka napisał(a):

                > Koro, pozwól mi wyjaśnić coś.


                Nie tylko pozwolę, ale i dziękujęsmile
                >
                > 1. Spotkanie było w celach "służbowych", czyli związanych ze szkołą, a nie moic
                > h prywatnych - ważna, pilna sprawa organizacyjna


                To bez znaczenia - rozumiem (o ile źle popraw mnie), ze spotkanie było na Twoja prosbe w terminie POZA czasem wyznaczonym na spotkania z RR?

                > 2. O tym, że będzie w stołówce dowiedziałam się w tym samym dniu ("spotkajmy si
                > ę na stołówce, przy okazji zjem sobie obiad")


                Nie jest zatem prawdą, ze dowiedziałaś się tym, gdy obiad "wjechał" na stół.

                > 3. Pan - tu muszę mu przyznać - zaproponował mi posiłek ("jak pani ma ochotę na
                > szkolny obiad, poproszę kucharkę żeby przyniosła")


                Pan zachował się całkowicie zgodnie z SV

                - odmówiłam, nie mam zwycza
                > ju omawiać ważnych spraw przy zupie; myślałam, że pan popełnił faux pas, na zas
                > adzie, że skoro ja nie jadłam, on też mógł zaczekać, ale skoro mówicie, że nie.


                Twoje zwyczaje nie mają tu nic do rzeczy. Nawet sprawy wagi państwowej bywają omawiane przy posiłkach, watpie, by jakas sprawa szkoły była takiego rodzaju, ze nie wypada o niej przy posiłku mowić.

                > ..
                > 4. To samo dotyczy tego sędziego z wątku Kory, którego wina jest, powiedzmy, "w
                > iększa" - bo o ile dyrektor miał ten obiad jakoś tam z góry opłacony, i stołówk
                > a faktycznie mogła być później zamknięta, o tyle jak rozumiem pan sędzia restau
                > rację miał dostępną do samego wieczora, czemu więc jadł AKURAT podczas spotkani
                > a - pozostaje dla mnie zagadką...


                Bo tak mu pasowało, a MNIE NIE PRZESZKADZAłO
                • e-matka.polka Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 00:39
                  kora3 napisała:

                  > To bez znaczenia - rozumiem (o ile źle popraw mnie), ze spotkanie było na Twoja
                  > prosbe w terminie POZA czasem wyznaczonym na spotkania z RR?

                  Na moją prośbę, ale w sprawie szkoły. U nas w szkole nie ma czegoś takiego jak dyżury dla RR, na spotkania możemy się umówić.

                  > Nie jest zatem prawdą, ze dowiedziałaś się tym, gdy obiad "wjechał" na stół.

                  Nie, ale kilka minut wcześniej - ma to jakieś znaczenie?

                  > Pan zachował się całkowicie zgodnie z SV

                  W tym, że mi zaproponował obiad - tu się zgodzę. Zresztą to powiedziałam.

                  > Twoje zwyczaje nie mają tu nic do rzeczy. Nawet sprawy wagi państwowej bywają o
                  > mawiane przy posiłkach, watpie, by jakas sprawa szkoły była takiego rodzaju, ze
                  > nie wypada o niej przy posiłku mowić.

                  Wypada, gdy dwie osoby jedzą. Ja nie jadłam, bo byłam wzięta "z zaskoczenia" u już byłam po obiedzie. Na obiad powinno się umawiać z wyprzedzeniem.

                  > Bo tak mu pasowało, a MNIE NIE PRZESZKADZAłO

                  To że jemu "pasowało", a Tobie "nie przeszkadzało", nie oznacza, że było zgodne z SV! Mam wrażenie, że ludzie chcą "odwalić" dwie rzeczy naraz. "Mam spotkanie, to przy okazji zjem obiad" albo "Niech nie myśli że aż tak się dla niej poświęcam, przynajmniej zjem obiad". Ten sędzia jeszcze gorszy od "mojego" dyrektora, bo jak zrozumiałam, to Ty mu robiłaś przysługę że się z nim spotkałaś. Zastanawia mnie, czy facet jest aż tak bezczelny, bo że był aż tak bardzo głodny, to nie uwierzę.
                  • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 07:44
                    Bardzo Cię przepraszam Ematko, ale Twój tok myslenia jest dla mnie całkowicie niezrozumiały - seriosad
                    Z przerażeniem stwierdzam, ze przypomina mi on tok myslenia owej znajomej, która mniema, ze wszyscy się nia interesują, bo swiat kreci się wokół niej sad
                    Choćby z rok myślała nad tym do głowy by mi nie przyszło, ze ten sedzia jedząc chciał pokazac, ze się dla mnie nie poświeca ...W ogóle nie rozpatruje takich spraw pod katem pokazywania mi czegos oraz ewentualnego poswiecania się i to co piszesz to jest dla mnie wybacz, ale chore.

                    Nie, ja panu nie robiłam przysługi- mnie interesowały te sprawy, w których orzekał. On mi tez nie robił przysługi - to było zwyczajne spotkanie nie na cito, nie jakieś dramatyczne smile Mnie było obojętne gdzie się spotkamy oraz czy pan będzie w tym czasie jadl. Pomimo sporego wysiłku (przyznaje) nie potrafię Cie zrozumieć. Nie tego nawet, ze poczułaś się niezręcznie w opisanej przez Ciebie sytuacji z zastępcą dyrektora, ale tego w jaki sposób widzisz takie sytuacje. "Poświecanie się", "pokazywanie ,ze się nie poswiecam", "niech nie myśli" - sorry, ale to jakiś totalny kosmos...Naprawdę myślisz, ze ludzie tak rozumują? Że ich zycie kreci się wokó pokazywania czegos Tobie, czy mnie? Nie moja droga - ten sedzia miał możliwość przy okazji spotkania ze mną się posilić to to zrobił i najpewniej nie dlatego, żeby mi cos pokazywać, tylko, żeby zjeśćsmile, jakbym ja była głodna wówczas, to przy okazji spotkania z nim także bym cos zjadla i tyle. Nie była godna to nie jadlam i wcale się nad tym nie zastanawiałam.
                    • e-matka.polka Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 17:22
                      kora3 napisała:
                      > le to jakiś totalny kosmos...Naprawdę myślisz, ze ludzie tak rozumują? Że ich z
                      > ycie kreci się wokó pokazywania czegos Tobie, czy mnie? Nie moja droga - ten se
                      > dzia miał możliwość przy okazji spotkania ze mną się posilić to to zrobił i naj
                      > pewniej nie dlatego, żeby mi cos pokazywać, tylko, żeby zjeśćsmile

                      OK, Koro. Dobrze, może ten pan faktycznie nie miał zamiaru Cię zlekceważyć. Co nie zmienia faktu, że dla mnie to nadal gafa. Po prostu tak mnie wychowano, że SV nie dopuszcza w ogóle sytuacji, że jedna osoba przy stole je, a druga nie je. Obojętnie dlaczego. Z tego powodu, mnie by po prostu przez gardło nic nie przeszło, gdyby mój współrozmówca nic nie jadł. Dlatego w takich sytuacjach są dwie możliwości. Albo niejedząca coś zamawia, albo obydwoje nie jedzą nic tylko np. piją kawę czy herbatę czy wodę. Dlatego twój rozmówca zachował się źle. A zapytał chociaż, dlaczego nie jesz? W ogóle go to interesowało? Bo wiesz, mogłaś np zapomnieć portfela smile Może zostałam wychowana po staroświecku, ale takiego minimum bym oczekiwała od "dżentelmena".
                      • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 22:03
                        zapytal czy cos zjem - powiedziałam, ze nie , dziękuję, nie jestem głodna...
                        • e-matka.polka Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 08:27
                          > zapytal czy cos zjem - powiedziałam, ze nie , dziękuję, nie jestem głodna...

                          Przynajmniej, ze zapytał. W tym miejscu jednak dobrze wychowany dżentelmen powinien powiedzieć: a wie pani, ja w sumie też nie mam na nic ochoty, i zamówilibyście obydwoje kawę czy wodę. Mój "staroświecki" dziadek zawsze mawiał do mojego brata, że "gdy dama nie je przy stole, dżentelmen też nie powinien nawet jak jest głodny" i ja mam po prostu wbitą do głowy taką "złotą zasadę". Dlatego odebrałam zachowanie i dyrektora, i tego pana jako lekceważące. O ile jeszcze dyrektora da się jakoś tam usprawiedliwić, to tego drugiego przypadku - nie. Dyskutujemy tutaj o savoir vivre, no nie? Ale takich "przedwojennych" dżentelmenów już dzisiaj nie ma, niestety...
                          • minniemouse Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 09:13
                            e-matka.polka napisał(a):
                            . Mój "staroświecki" dziadek zawsze mawiał do mojego brata, że "gdy dama nie je przy stole, dżentelmen też nie powinien nawet jak jest głodny" i ja mam po prostu wbitą do głowy taką "złotą zasadę".

                            To piekne, owszem. mnie sie jeszcze bardzo podoba jak na staroswieckich filmach widze
                            ze gdy damy siadaja lub wstaja to panowie tez, obowiazkowo. a teraz? lol..

                            Minnie
                            • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 13:13
                              W tym kontekscir Matyldo to żadna Dama nie śmi8e nalegać na spotkanie z kimkolwiek.... tego już nie nauczono?smile
                              • matylda1001 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 22:19
                                kora3 napisała:

                                > W tym kontekscir Matyldo to żadna Dama nie śmi8e nalegać na spotkanie z kimkolwiek.... tego już nie nauczono?smile

                                A dlaczego akurat mnie o to pytasz, Koro?
                                • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 13.01.15, 09:55
                                  a bom się omylila - sorry smile
                          • yoma Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 14:10
                            Gdy nie je dama, to tak...
                          • aqua48 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 14:51
                            e-matka.polka napisał(a):

                            >Mój "staroświecki" dziadek zawsze mawiał do mojego
                            > brata, że "gdy dama nie je przy stole, dżentelmen też nie powinien nawet jak j
                            > est głodny" i ja mam po prostu wbitą do głowy taką "złotą zasadę". Dlatego odeb
                            > rałam zachowanie i dyrektora, i tego pana jako lekceważące.

                            Tyle, że te zasady odnosiły się do sytuacji czysto towarzyskich. I owszem, nadal obowiązują. tak samo jak wstawanie siedzących panów gdy do stołu podchodzi kobieta, czy kolejność siadania.
                            Te opisane przez Ciebie i Korę jednak są umieszczone w innym kontekście - to nie towarzyskie spotkanie, czy towarzyskie zaproszenie przez znajomego na obiad, to interesant załatwiający sprawę poza godzinami urzędowania - w zawieszeniu zasad s-v.
                            • e-matka.polka Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 22:51
                              aqua48 napisała:
                              > Tyle, że te zasady odnosiły się do sytuacji czysto towarzyskich. I owszem, nada
                              > l obowiązują. tak samo jak wstawanie siedzących panów gdy do stołu podchodzi ko
                              > bieta, czy kolejność siadania.
                              > Te opisane przez Ciebie i Korę jednak są umieszczone w innym kontekście - to ni
                              > e towarzyskie spotkanie, czy towarzyskie zaproszenie przez znajomego na obiad,
                              > to interesant załatwiający sprawę poza godzinami urzędowania - w zawieszeniu za
                              > sad s-v.

                              Jak nie towarzyskie, to już SV nie obowiązuje? Pierwsze słyszę. Czyli co, sędzia, o którym pisze Kora, był poza godzinami urzędowania? W domu był? W niedzielę się spotkał? Kora pisała, że w południe, przypuszczam, że był to dzień roboczy - a więc w godzinach jego pracy. Naprawdę nie mógł poświęcić rozmówcy te pół godziny i powstrzymać się przy tym od jedzenia - skoro ta druga osoba, kobieta, nic nie zamawiała? Nie no, ja chyba żyję w jakimś innym świecie...
                              • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 13.01.15, 10:00
                                Ematko - grunt towarzyski i zawodowy rzadzą się innymi regułami SV. To nie znaczy, ze w tym drugim ich nie ma, a ze sa inne. Jest ich cały szereg. Np. w kontaktach zawodowych propozycja spotkania nie jest równoznaczna z zaproszeniem (a zatem także z płaceniem za romówce), nie ma znaczenia płec/wiek kontrahentów, a hierarchia itd.
                                • aqua48 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 13.01.15, 12:54
                                  kora3 napisała:

                                  > Ematko - grunt towarzyski i zawodowy rzadzą się innymi regułami SV. To nie znac
                                  > zy, ze w tym drugim ich nie ma, a ze sa inne. Jest ich cały szereg. Np. w konta
                                  > ktach zawodowych propozycja spotkania nie jest równoznaczna z zaproszeniem (a z
                                  > atem także z płaceniem za romówce), nie ma znaczenia płec/wiek kontrahentów, a
                                  > hierarchia itd.

                                  Dokładnie o to chodzi. Kontakty interesant/pracownik, tak jak pracownik/pracodawca są rozpatrywane inaczej niż zwykłe kontakty czysto towarzyskie kobieta/mężczyzna.
                                  • kora3 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 13.01.15, 13:48
                                    Przyznam, ze dziwi mnie iż coś takiego trzeba tłumaczyćsad
                                    Może bierze się to niestety z tego, ze jakieś reguły/zasady sa komuś znane, ale jak to się piąte przez dziesiąte, wybiorczo.
                  • aqua48 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 12:34
                    e-matka.polka napisał(a):

                    > Ja nie jadłam, bo byłam wzięta "z zaskoczenia" u
                    > już byłam po obiedzie. Na obiad powinno się umawiać z wyprzedzeniem.

                    Całkowita zgoda, ale..to Ty postąpiłaś wbrew zasadom nie umawiając się z wyprzedzeniem, tylko oczekując natychmiastowego przyjęcia. Usłyszawszy, że rozmowa może się odbyć jedynie podczas posiłku i odmówiwszy zaproszeniu nań powinnaś się była umówić na kiedy indziej.

                    > Mam wrażenie, że ludzie chcą "odwalić" dwie rzeczy naraz. "Mam spotkanie
                    > , to przy okazji zjem obiad" albo "Niech nie myśli że aż tak się dla niej poświ
                    > ęcam, przynajmniej zjem obiad". Zastanawia mnie, czy facet jest aż tak bezczelny, bo że był aż tak bardzo głodny, to nie uwierzę.

                    A ja mam wrażenie, że stawiasz swoje sprawy na naczelny miejscu odmawiając niesłusznie innym prawa do przerwy w pracy, spokojnego zjedzenia posiłku, czy nawet prawa do uczucia głodu. Na ważne rozmowy trzeba się umawiać z wyprzedzeniem dając drugiej stronie czas. A na pytanie czy Ci to nie będzie przeszkadzało, że pan podczas rozmowy będzie jadł obiad, trzeba było zgodnie z prawdą odpowiedzieć, że owszem to bardzo niekomfortowe i wobec tego prosisz o spotkanie w innym terminie.
                  • robeenek Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 11.01.15, 17:15
                    e-matka.polka napisał(a): Ja nie jadłam, bo byłam wzięta "z zaskoczenia" u
                    > już byłam po obiedzie. Na obiad powinno się umawiać z wyprzedzeniem.


                    Wiesz co, już na samym początku czytałam Twoje pretensje wobec owego wicedyrektora ze zdumieniem, a teraz już w ogóle ręce mi opadły. Czyli byłaś już syta i po obiadku (i w pełni gotowa na odbycie ponadgodzinnej rozmowy), ale miałaś za złe dyrektorowi że śmiał jeść przysługujący mu obiad (proponując i Tobie dostarczenie takowego) aby zdążyć przed zamknięciem stołówki. Jedyną jego winą było to, że nie kazał Ci czekać w innym miejscu aż zje. Zresztą, kto wie może nawet planował zjedzenie posiłku przed Twoim przyjściem, ale wyszło jak wyszło... No, ale człowiek sądził prawdopodobnie, że skoro taka pilna sprawa to nie pozwoli Ci czekać, a zacznie już omawiać w najbliższej wolnej chwili poświęcając na to i posiłek, który chyba każdy wolałby spędzić w spokoju i co najwyżej gawędzić w międzyczasie o duperelach. Czyli, poszedł wobec Ciebie na ustępstwa, ale Ty i tak uznałaś że zlekceważył Twą Wybitną Osobę, chociaż jako członkini RR nie jesteś tak prawdę mówiąc gościem z zewnątrz, i mogłabyś z większym zrozumieniem podchodzić do jakichś nieformalnych zachowań.
                  • azm2 Re: Ematko - miło, ze wyjasniasz 12.01.15, 12:44
                    e-matka.polka napisał(a):
                    "Wypada, gdy dwie osoby jedzą. Ja nie jadłam, bo byłam wzięta "z zaskoczenia" u już byłam po obiedzie. Na obiad powinno się umawiać z wyprzedzeniem."

                    Szanowna e-matko.polko,
                    O ile wiem, dyrektorzy i wice... szkół są najczęściej również nauczycielami, w związku z tym nie zawsze mają swobodę konsumowania obiadu w dowolnie wybranej porze w czasie funkcjonowania stołówki, ale muszą uwzględnić rozkład zajęć. Możliwe, że tutaj też był ten przypadek.

                    Możliwe, że z innego istotnego powodu w tym dniu miał czas na obiad akurat wtedy, a nie wcześniej ani później.

                    Twój rozmówca zaproponował zamówienie dla ciebie obiadu. Nie chciałaś, bo już jadłaś. Mogłaś poprosić o herbatę, sok itp. ale nie zrobiłaś tego. Twój wybór.

                    Mogłaś powiedzieć: "Nie będę panu przeszkadzała w obiedzie, zaczekam w sekretariacie/ bibliotece itp.". Mogłaś, ale nie zrobiłaś tego. Twój wybór.

                    To ty prosiłaś o rozmowę z nim, a nie on z tobą.

                    Uważasz, że on (małymi literami) powinien był się dostosować do CIEBIE (wielkimi literami) i opóźnić swój obiad.

                    Zechciej zauważyć, że SV dotyczy obydwu stron, a nie tylko jego względem CIEBIE. Czy nie widzisz opcji, że najprościej mogłabyś zaczekać w sekretariacie czy bibliotece, aż on zje obiad? Możliwe, że omówienie sprawy po obiedzie trwałoby krócej niż w czasie obiadu.
              • baba67 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 20:51
                CZyli czepiasz sie.
                • kora3 Re: Majestat Matyldo nalegał :) 10.01.15, 20:55
                  no na to wychodzi sad
          • minniemouse Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 00:22
            matylda1001 napisała:
            Ciekawe, że na naszych oczach następuje jakieś dziwne przewartościowanie pojęcia 'człowiek'.

            Wytykam fakt, Matyldo, ze wicedyrektor poszedl na reke eMatce kosztem swojego czasu
            a nie musial.
            nalegala, bylo wazne moc sie z nim spotkac teraz zaraz to z dobroci serca sie zgodzil
            no ale bedac czlowiekiem byl glodny i musial cos zjesc.
            moze nie za elegancko, ale calkiem 'ludzko'.

            Czemu wiec nie moze to isc w druga strone, tzn czemu eMatka nie moze wykazac rowniez odrobiny dobrej woli i wybaczyc dyrektorowi drobna gafe?
            jakby nie bylo to on JEJ robil przysluge, nie ona jemu.

            Czy sie 'majestat' obrazi, czy nie, to zależy od osobistej wrażliwości tegoż 'majestatu'. Nie odmawiajmy jednak żadnemu 'majestatowi' prawa do oceny sytuacji,
            w której sie znalazł.


            Podobnie jak kiedys z tym "ugieciem sie nog", poddaje w watpliwosc aby w takich okolicznosciach
            taka drobna gafa warunkowala az "poczucie lekcewazenia".
            na podobnej zasadzie jak niektorzy tu na forum wprost pytaja "czy slusznie poczulam sie zlekcewazona/y,
            bo ... " - uwazam ze nie, nieslusznie : )


            Minnie
    • yoma Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 13:24
      Bogowie, ludzie, przestańcie już z tym żarciem. Czy jest zgodne z zasadami SV zanudzanie forum po raz enty straszliwym problemem "a on przy mnie jadł"?

      E-matka, wysłać ci paczkę żywnościową?
    • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 16:54
      Być może jestem mało wrażliwa, ale miewałam takie sytuacje i cóż... nic co ludzkie...
      Jak jeszcze studiowałam, pewna pani profesor (bardzo znana, urocza i z wielką klasą osoba) zapytała mnie podczas ustnego egzaminu, czy nie mam nic przeciwko temu, że ona zje śniadanie (było około godziny 12, egzaminowała chyba od 8, na korytarzu czekał tłum). Jakoś mi nie przeszkadzało, odpowiadałam a ona pogryzała przy mnie jakiś sucharek i winogrona. Moja korona jakoś z głowy nie spadła.

      Miałam też kiedyś podobną (choć nie do końca) sytuację w stołówce szkolnej, właśnie podczas przeprowadzania wywiadu z dyrektorką szkoły smile. Też zostałam przyjęta w stołówce, też podczas obiadu, tyle że ja zostałam zaproszona do udziału w posiłku - co szczerze mówiąc było dla mnie wyjątkowo krępujące, bo na obiad był jakiś bigos z dużymi kawałkami kiełbasy. Nie jem mięsa, ale zostałam zaproszona do stołu i jednocześnie przeproszona, że obiad jest taki skromny, ale takie mają środki. Po tym tekście musiałam nałożyć sobie odrobinę na talerz i zjeść, a potem to odchorować - odzwyczajony organizm... W tej sytuacji szczerze mówiąc wolałabym nie jeść i chyba nawet nie zostać zaproszona... natomiast nie przeszkadzałoby mi, że ktoś przy mnie je. Znam realia pracy nauczycieli i dyrektorów szkół i realia działania szkolnych stołówek też...

      • madry11 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 17:47
        > Jak jeszcze studiowałam, pewna pani profesor (bardzo znana, urocza i z wielką k
        > lasą osoba) zapytała mnie podczas ustnego egzaminu, czy nie mam nic przeciwko
        > temu, że ona zje śniadanie

        Może i bardzo znana, może i przeurocza, ale raczej bez klasy, tym bardziej wielkiej...
        • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 12:23
          Pozwolisz, że zostanę przy swoim zdaniu. Ten akurat drobny incydent w żadnym stopniu nie wpłynął na moje zdanie o jej klasie smile
          • indhirra Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 17:44
            Z tym jedzeniem podczas egzaminów to należy ostrożnie, że tak powiem. Pani profesor zawsze mogła poprosić o 10 minut przerwy. No ale różnie bywa... kiedyś mieliśmy zajęcia całodzienne w tzw. bloku, bo wykładowca był przyjezdny. Bite 9 godzin z jedną półgodzinną przerwą, która teoretycznie miała być na obiad, a stała się okazją do zadawania pytań temu profesorowi. Powiedział, że chętnie odpowie na nasze pytania, ale musi coś zjeść w tym czasie, bo nie wytrzyma już z głodu, i czy nikomu nie będzie to przeszkadzało. Każdy to zrozumiał i nikt nie miał pretensji.
      • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 20:54
        Ematka tez została zaproszona do posiłku, ale nie chciała jesc, bo uważa, ze ważnych spraw nie omawia się jedząc. smile W Twoich przepadkach - mnie by jedzenie p. prof. nie przeszkadzało także, a co do bigosu - jako wege grzecznie odmówiłabym mówiąc, ze nie jestem głodna
        • ceide_fields Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 10.01.15, 21:37
          Załatwiałam 5005604 ważnych spraw na służbowych lunchach i kolacjach.

          Widać autorka wątku pracuje w miesjcu gdzie się tego nie robi...
        • baba67 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 08:09
          Zaproszona w porze obiadowej do stolowki i uprzedzona ze dyrektor bedzie jadl mogla po prostu dac czlowiekowi czas na zjedzenie umawiajac sie 10 min pozniej, Widze ze obserwacje moich znajomych pracujacych w szkole ze matki bywaja (szczegolnie te niepracujace) przeczulonana punkcie wlasnego ego sa jak najbardziej trafne.
          • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 09:28
            no niestety, obawiam się, ze masz rację ...
            Dla mnie to kosmos te wszystkie teksty o lekceważeniu, pokazywaniu itd.
        • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 12:27
          A widzisz, to jest dość trudny temat. Miałam dwa razy w życiu taką sytuację, kiedy zostałam poczęstowana czymś - tak czułam - prosto z serca i odmawiając - nawet jeśli było to coś, czego nie jem - czułabym się po prostu arogancko. Raz było to podczas wywiadu o języku kaszubskim w Stowarzyszeniu Kaszubskim na Helu - było tam trzech starszych panów i poczęstowali mnie chlebem ze smalcem, zapraszając bardzo serdecznie. I po prostu musiałam wziąć chociaż najmniejszy kawałek i ugryźć, chociaż też potem bardzo źle się czułam. No i druga ta sytuacja na stołówce - i jeszcze gdyby zaproszeniu nie towarzyszyły przeprosiny, że ten obiad jest taki skromny, to łatwiej byłoby mi odmówić...
          • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 12:38
            Wiesz, ja nie widze nic aroganckiego w tym, ze odmawiam tego, czego nie jadam z zasady, albo nie lubię. Oczywiście miło, grzecznie, ale odmawiam
          • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 12:39
            aggie_xx napisała:

            > A widzisz, to jest dość trudny temat. Miałam dwa razy w życiu taką sytuację, ki
            > edy zostałam poczęstowana czymś - i odmawiając -
            >czułabym się po prostu arogancko. Raz poczęstowali mnie chlebem ze smalcem, zapra
            > szając bardzo serdecznie. I po prostu musiałam wziąć chociaż najmniejszy kawałe
            > k i ugryźć, chociaż też potem bardzo źle się czułam. No i druga ta sytuacja na
            > stołówce - i jeszcze gdyby zaproszeniu nie towarzyszyły przeprosiny, że ten obi
            > ad jest taki skromny, to łatwiej byłoby mi odmówić...

            Popracuj nad grzeczną ale stanowczą odmową, zwłaszcza w sytuacjach kiedy jesteś częstowana czymś co Ci szkodzi. Grzeczna odmowa nie jest arogancka, zawsze przy okazji można powiedzieć, że za poczęstunek dziękujesz, ale z przyjemnością napiłabyś się czegoś i wtedy gospodarz będzie usatysfakcjonowany, że może Cię czymś ugościć, a Ty unikasz kłopotów ze zdrowiem.
            Dla mnie to absurdalne, żeby jeść coś wbrew sobie, gwoli zadowolenia kogoś.
            • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:15
              Grzecznie ale stanowczo informuję, że pozostanę przy tym, co mi podpowiada... nie wiem jak to nazwać, serce, intuicja. Jeśli posiłek oferuje mi starsza osoba, która nie zrozumie, dlaczego odmawiam (niejedzenie mięsa to dla trójki 80-letnich Kaszubów byłby argument, którego nie zrozumieją), albo ktoś, kto naprawdę nic innego nie ma a bardzo chce mnie ugościć, to zjem wszystko, czym mnie poczęstuje.
              Aby jednak rozwiać obraz jakieś bezwolnej leliji, która robi wszystko gwoli zadowolenia innych, informuję, że w większości sytuacji, kiedy wiem, że ktoś zrozumie, dlaczego czegoś nie jem, ma opcję ugoszczenia mnie czymkolwiek innym albo na stole jest cokolwiek do wyboru, choćby chleb z masłem - grzecznie i stanowczo odmawiam tego,czego nie jem i jem to co mogę smile
              • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:19
                Wiesz, nieco mnie zaskoczyłaś nie tyle może podejściem, a tym, iż masz przekonanie, że 80-letnie osoby nie zrozumieją, ze ktoś nie jada miesa...
                Jako wege od niepamiętnych czasów smile nie spotkałam jeszcze człowieka, który by nie rozumiał, ze ktoś nie je mięsa - w sensie nie wiedział, ze tacy ludzie istnieją. A zdarza mi się spotykać ludzi i b. sedziw3ych i przy tym np. b. prostych.
                • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:29
                  Nie wszystkie, ale akurat tych trzech panów tak. Rozmawiałam z nimi, po prostu wyczułam, że odmówienie sprawi im przykrość i tyle. A niestety z nierozumieniem tego typu rzeczy już się spotkałam, parę razy. Jak jeszcze byłam młodsza i bardzo ideologicznie nastawiona, to niechcący doprowadziłam do sytuacji, że ja się prawie popłakałam odmawiając, koleżanka która mnie zawiozla do swojej cioci, tłumaczyła jej, że ja się pochoruję i umrę, jak zjem tego krokieta z mięsem, którego mi proponowała (bo już żadne inne tłumaczenie jej nie wpadło do głowy), a ciocia koleżanki, starsza pani ledwo się poruszająca, żadnej z nas nie słuchając więcej, poszła do sklepu po biały serek dla mnie, bo tak chciała, żebym coś zjadła. Żadne wytłumaczenie, że nie jestem głodna, że nie trzeba, w końcu że sama pójdę, nie zadziałało. Możesz sobie wyobrazić, jak się czułam, do dziś mi wstyd...
                  • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:32
                    (ale chyba zrobiłyśmy niechcący offtopatongue_out).
                    Tak czy tak, ja tamto napisałam w formie małej dygresji, nie sądziłam, ze wywoła aż taką dyskusję. Nie mam 15 lat, potrafię odmawiać, jak trzeba, ale tez potrafię wyczuć, kiedy odmowa nie będzie dobrym posunięciem. I tyle. Pozdrawiam.
                    • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:44
                      Myslę, ze nikt nam głowy nie urwie smile za offa

                      Domyślam się, że nie odmawiasz wówczas, gdy masz pewność, iż odmowa sprawi komus autentyczną przykrośc. Rozumiem to, ale nie pochwalam ze tak powiemsmile i jak wspomniałam - nie przez ideologię zadną, ale ze względu na zdrowy rozsądek - jednemu będzie przykro, że nie jesz czegoś, innemu, że z nim nie zatańczysz, a jeszcze innemu, że nie chcesz się na randke umówić, zaprzyjaźnic itd.
                      • baba67 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:52
                        Dla mnie kluczowe byloby z sie potem pochoruje. Moja przykrosc wieksza.I rozumiem wegetarian ze zle sie czuja po czyms czego nie jedza. Polecam metode na lekarz zabronil bo skomplikowane problemy zdrowotne o ktorych sie ine chce mowic.Nawet 100 letni Kaszub zrozumie.Jem natomiast rzeczy niesmaczne dla mnie(choc pyszne dla kogos)zeby nie urazic.
                  • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:37
                    Wiesz, rób jak chcesz, ale dla mnie jedzenie czegos czego jeść nie chce, bo komus może być przykro jest irracjonalne. I nie a to nic wspólnego z żadna ideologią bynajmniej. Nie tylko miesa nie jem, ale i słodyczy i mógłby się ktoś nawet popłakać, ze nie chcę tortu, czy czekoladki, a ja nie chcę i czesc.
                    Nawiasem mówiąc - namawianie kogos do jedzenia/picia natrętnie jest b. niekulturalne niezależnie od intencji.
                  • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:42
                    aggie_xx napisała:

                    > wyczułam, że odmówienie sprawi im przykrość i tyle. A niestety z nierozumieniem
                    > tego typu rzeczy już się spotkałam, parę razy. Jak jeszcze byłam młodsza i bar
                    > dzo ideologicznie nastawiona, to niechcący doprowadziłam do sytuacji, że ja się
                    > prawie popłakałam odmawiając
                    > Możesz sobie wyobrazić, jak się czułam, do dziś mi wstyd...

                    Zupełnie niepotrzebnie wstydzisz się za karygodne zachowanie innych, to nie Ty odmową doprowadziłaś do bardzo niekomfortowej sytuacji, to ciocia koleżanki swoim naleganiem i dopytywaniem ją stworzyła. A koleżanka swymi zbędnymi tłumaczeniami doprowadziła do absurdu. W takiej sytuacji najlepiej byłoby gdybyś po prostu podziękowała i wyszła.
                    Moim zdaniem też zupełnie niepotrzebnie nadal zachowujesz się jak dziewczynka, która nie może mieć własnego zdania i sama decydować o sobie oraz uzależniasz własne zdanie od tego czy sprawisz nim komuś przykrość. Zachowując się grzecznie i zgodnie z regułami dobrego wychowania, absolutnie nie musisz brać na siebie odpowiedzialności za czyjeś zadowolenie.
              • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 13:33
                aggie_xx napisała:


                > Jeśli posiłek oferuje mi starsza osoba,która nie zrozumie, dlaczego odmawiam, albo ktoś, kto naprawdę nic innego nie ma a bardzo chce mnie ugościć, to zjem wszystko, czym mnie poczęstuje.

                Robisz pierwszy błąd decydując a priori czy ktoś jest rozumny, czy nie (w czym trójka osiemdziesięcioletnich Kaszubów jest gorsza od dwójki czterdziestoletnich górali?) i odmawiając niektórym tego, hmm przywileju? A drugi tłumacząc się ze swej odmowy. S-v tłumaczeń dlaczego nie, nie przewiduje. Grzecznie i spokojnie mówisz - nie, dziękuję bardzo. Możesz dodać, ale chętnie napiłabym się..




                • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 14:05
                  W porządkusmile robię błędy i mam do nich prawo. I pozostanę przy swoim zdaniu i swojej intuicji. I nikogo nie oceniam a priori, tylko rozmawiałam wcześniej z tymi panami przez pewien czas i wyczułam.
                  Reguły regułami, ja naprawdę wszystko to wiem. Ale czasem są sytuacje które wykraczają poza reguły. I myślę, że należy już zakończyć ten OT - temat wątku był jednak inny.
                  Pozdrawiam.
                  • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 15:02
                    aggie_xx napisała:

                    >Ale czasem są sytuacje które wykraczają poza reguły. I myślę, że należy już zakończyć ten OT - temat wątku był jednak inny. <

                    Zakończyć? może, ale chciałam powiedzieć, że doskonale Cię rozumiem. To tak, jak z moim niesłodzeniem. Herbatę przestałam słodzic już w podstawówce, ale piłam słodzoną u jednej, kochanej ale starszej cioci. Nie docierało do niej, że nie słodzę z wyboru, ona sobie nie wyobrażała, że można nie słodzić. Chociaż troszeczkę, chociaż na czubek łyżeczki ale musiałam posłodzić. Zadowolenie, jakie widziałam w jej oczach rekompensowało obrzydliwy smak słodzonej herbaty.
                    • baba67 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 15:38
                      Ja tez rozumiem jak sie czujesz-nasze odczucia nie sa czesto racjonalne,czasem chcemy a czasem nie chcemy zaplacic jakas cene za swiety spokoj lub cudza satysfakcje.
                    • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 16:06
                      No ok Matyldo, a powiedz mi taką rzecz: co zrobiłabyś z tą ciocią, gdybyś nie tyle nie lubiła słodzonej herbaty (tez nie znosze), co nie mogla jej pić (z powodów zdrowotnych),albo ciocia preferowałaby do częstowania coś, co albo Tobie szkodziłoby, albo budziło autentycznie odruch wymiotny? Pytam calkiem serio...

                      druga żona mojego śp. dziadka (także już niestety nieżyjąca) piekła ponoć wspaniałe torty. Ponoć, bo ja takich rzeczy od dzieciństwa nie jadam. Ale wszyscy co jedli jej wypieki b. je chwalili. Kiedy owa pani pojawiła się ponownie w zyciu mego dziadka (bo znali się z młodosci) chciała nas ugoscic i przygotowała te swe popisowe pysznoty. Wszyscy się zajadali, a ja - nie. Naprawdę te wypieki, na widok i zapach których wszystkim leciała ślinka u mnie wywoływały mdłości. Gdybym usiłowała to zjeść pewnie mogłabym po prostu zwrócić tresc zoładka na talerzyk sad
                      • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 21:33
                        kora3 napisała:

                        > No ok Matyldo, a powiedz mi taką rzecz: co zrobiłabyś z tą ciocią, gdybyś nie tyle nie lubiła słodzonej herbaty (tez nie znosze), co nie mogla jej pić (z powodów zdrowotnych),albo ciocia preferowałaby do częstowania coś, co albo Tobie szkodziłoby, albo budziło autentycznie odruch wymiotny? Pytam calkiem serio...<

                        No..., ta słodzona herbata właśnie budziła we mnie autentyczny odruch wymiotny, a potem jeszcze przez jakiś czas czułam po niej niesmak. Jeśli chodzi o inne produkty, powszechnie uznane za jadalne, to naprawdę mało jest takich, które szkodzą zdrowiu. Wegetarianinowi mięso nie smakuje, ale nie ma szkodliwego wpływu na jego zdrowie. Najlepszym przykładem jest Aggie. Zjadła i nic Jej się nie stało. Mówię oczywiście o okazjonalnym spożywaniu symbolicznych ilości, a nie, np. o udziale w tradycyjnej, polskiej uczcie świątecznej. Blokada przed spożywaniem określonych produktów tkwi w mózgu, i jeśli mózgowi wytłumaczy się wyjątek wyższą koniecznością, to mózg to zrozumie smile Reszta, to kwestia tego, co uznamy za wyższą konieczność.
                        • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 22:05
                          Nie moja droga, to nie tkwi wcale w mózgu i mu "powiesz". Znalezienie tzw, gluta w jajecznicy kilkia razy w zyciu wywołało u mnie wymioty pomimo, ze z całych sił ich nie chciałam. takie cos wywołao u mnie także DOBROWOLNE próbowanie galarety z miesa. Wiemj co mówie
                          • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 22:56
                            kora3 napisała:

                            > Nie moja droga, to nie tkwi wcale w mózgu i mu "powiesz". Znalezienie tzw, gluta w jajecznicy kilkia razy w zyciu wywołało u mnie wymioty pomimo, ze z całych sił ich nie chciałam. takie cos wywołao u mnie także DOBROWOLNE próbowanie galarety z miesa. Wiemj co mówie <

                            Koro, po co udowadniać to, co naukowcy przebadali już dawno? Ani glut z jajecznicy (brrr...), ani galareta (pyszotka) nie są szkodliwe dla zdrowia. To Twój mózg reaguje w ten sposób na ich widok i każe bronić sie organizmowi. Zapewniam Cię, że gdyby od tego, czy zjesz jajeczniczkę z glutem zależało np. życie kogoś z Twoich bliskich, to nie tylko byś zjadła bez sensacji, ale jeszcze poprosiłabyś o dokładkę smile Dla jednego próg wyższej konieczności będzie aż tak wysoki, a dla drugiego wystarczy chęć zrobienia przyjemności cioci.
                            • kora3 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 12.01.15, 08:22
                              OK Matyldo - ja nie zuję potrzeby robienia komuś przyjemności AZ takim kosztem z mojej strony - gdyby faktycznie życie tego kogos od tego zalezało, to najprawdopodobniej masz racje, pewnie bym się przemogła, choć organizm i tak pewnie zareagowałby.

                              Nie będziemy dyskutować o tym, ze cocia bezwzględnie nie zachowuje zasad SV "dyktując" gościom, czy mają słodzić czy nie, bo to oczywiste. Tak wiem, była w Majdanku...Tylko Matyldo ja nie wierzę, ze ciepłej, miłej i pewnie niegłupiej kobiecie, nawet sędziwe i po tak traumatycznych doświadczeniach nie da się miło, grzecznie i po ludzku wyjaśnić, że czegoś z zasady nie jadasz, nie używasz...

                              Moi dziadkowie przezyli wojne, a po tej wojnie sytuację jaka po niej była, czyli biedę. Gdy ja bylam dzieckiem biedy jako takiej nie cierpieli, ale sytuacja w kraju była od już wielu lat w tzw. "przejściowym kryzysie" polegającym na reglamentowaniu niemal wszystkiego: cukru, mięsa itd. Moja niechęc do słodyczy była dla nich zaskakująca, bo dzieci rzadko nie lubią słodkiego, ale niechęć do miesa starali się zwalczać. Nie jakos przemocą, ale np. starali się przygotować to z miesa, co ewentualnie mogłabym lubic. Nic takiego nie ma i nie było z mięsa dla mnie, ale niektóre rzeczy budziły we mnie wspomniany odruch, a inne jedynie mi nie smakowały (np. pulpeciki). Wiec czasem, jeśli cos dla mnie było jadalne, to zjadałam. Do pewnego wieku tak ok. 7-8 lat), bo potem już stanowczo nie chciałam.
                              Mama mi wyjaśniała, że dziadkowie chcą mnie ugoscic/nakarmić gdy już z nimi mieszkałyśmy tym, co jest wg nich dobre, zdrowe i trudno to zdobyć, bo mnie kochają i chcą dla mnie jak najlepiej. Rozumiałam zatem ze tam powiem smile powagę sytuacji. Także od strony nie tyle może SV, co zrozumienia zwyczajnie dla innych. Ale staranie i zrozumienie było tu z obu stron, a ponieważ w moim dodu rodzinnym były zasady, ze dziecko MOZE mieć swoje zdanie w tematach osobistych: jedzenie, ubranie, przybory szkolne i je wyrazac bez obawy, to mówiłam, ze to zjem, tamtego nie i finał. Być może właśnie dlatego, z wychowania tak wynika u mnie to, ze dla mnie odmowa zjedzenia tego, czego jest nie chcę - grzeczna i kulturalna - jest dla mnie naturalna. Gdyby to mnie gościła Twa ciocia, to znając jej zasady z cukrem poprosiłabym zrazu o cos innego do picia, niż coś co można posłodzić (woda, sok), ale gdyby podano herbatę to nie, nie posłodziłabym, nawet gdyby ciocia nalegała. Po prostu powiedziałabym "dziękuję, nie słodzę" i tyle. Gdyby miała chec opowiedzieć o swoich przeżyciach także w tym kontekście "cukrowym" to wysłuchałabym chętnie, ale nadal nie słodziła. No sorry, tak mam
                    • aggie_xx Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 17:16
                      Dzięki za zrozumieniesmile
                      Dodam, że naprawdę próbowałam - wtedy jeszcze u cioci koleżanki. i dokładnie proponowałam, że dziękuję ale z przyjemnością napiję się tylko herbaty. Potem zobaczyłam na stoliku koszyk z jabłkami i zaproponowałam, że zamiast tego krokieta zjem jabłkosmile ale okazało się, że nie wystarczy, bo jabłko to nie jedzeniesmile. Na domiar wszystkiego koleżanka sama bała się cioci smile


                      Z panami Kaszubami już nie próbowałam, bo miałam za dużo do stracenia smile tak naprawdę nie z nimi robiłam wywiad, ale byłam w pewnym sensie egzaminowanasmile czy jestem godna, aby jeden z nich pozwolił swojej córce, nauczycielce języka kaszubskiego (jak się można domyślić, bardzo dorosłej pani) udzielić mi wywiadu smile. Na szczęście egzamin przeszłam pomyślnie i telefon do córki dostałam smile
                      • baba67 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 17:56
                        No to byla ofiara zlozona wlasnej profesjismile
                      • matylda1001 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 11.01.15, 22:00
                        aggie_xx napisała:

                        > Potem zobaczyłam na stoliku koszyk z jabłkami i zaproponowałam, że zamiast tego krokieta zjem jabłkosmile ale okazało się, że nie wystarczy, bo jabłko to nie jedzeniesmile<

                        Mięso, w rozumieniu starszych ludzi jest synonimem dobrobytu. Kiedyś było drogie, ale przede wszystkim trudno dostępne - masz mięso, czyli jesteś dobrze odżywiona smile i nie cierpisz biedy. Gościa trzeba nakarmić jak najlepiej, stąd chyba to mięsko... Moja ciocia z kolei, jako młoda dziewczyna, spędziła dwa lata wojny w obozie na Majdanku. Pracowała w obieralni ziemniaków i jedyne cukry jakie wtedy spożywała to były węglowodany zawarte w obierkach wink
                        Pewnie nie bardzo mogła sobie wyobrazić, że ktoś może nie być zainteresowany cukiernicą pełną białych, smakowitych kryształków.
                • minniemouse Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 12.01.15, 01:26
                  aqua48 napisała:
                  Robisz pierwszy błąd decydując a priori czy ktoś jest rozumny, czy nie (w czym trójka osiemdziesięcioletnich Kaszubów jest gorsza od dwójki czterdziestoletnich górali?) i odmawiając niektórym tego, hmm przywileju?

                  W niczym, ale ty takze popeniasz blad a priori - zakladajac ze swietnie orientujesz sie
                  w sytuacji o ktorej nie masz zielonego pojecia bo w niej nie bierzesz udzialu!
                  dodatkowo, imputujesz ze sama Aggie nie jest wystarczajaco inteligentna by umiec wlasciwie ocenic okolicznosci "odmowa urazi?/nie urazi?" pouczajac ja co wie a co nie wie,
                  i jak powinna sie zachowac.

                  Osobiscie, zgadzam sie z Aggie, ze bardzo rzadko ale zdarzaja sie osoby tak przejete swoja goscinnoscia,
                  ze az do nich nie dociera iz gosc po prostu nie moze lub nie chce.
                  I wtedy jest sie zmuszonym zadecydowac czy np ze wzgledu na czcigodnosc danej osoby
                  nalezy zacisnac zeby i z grzecznosci uszczknac kawalatek tylko po to aby z zachwytem specjal wychwalac,
                  bo tu o nic innego nie chodzi przeciez.

                  Ja to rozumiem bo ja bylam w takiej sytuacji - po blisko 40 latach odwiedzilam dalsza rodzine
                  ktora, przejeta wizyta krewnej z Kanady! wylozyla z nabozenstwem na stol swoje najcenniejsze delikatesy.
                  I co, mialam powiedziec "nie, dziekuje?" w ten spsob urazic ich uczucia?
                  POTEM moglam powiedziec "ciociu to przepyszne, jeszcze nigdzie takiego dobrego nie jadlam, i jestem pewna ze nie zjem,
                  ale niestety ze wzgledu na diete nie moge, ogromnie zaluje..".
                  Ale nie od razu.

                  Minnie
                  • aqua48 Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 12.01.15, 15:07
                    minniemouse napisała:

                    > popeniasz blad a priori - zakladajac ze swietnie orientu
                    > jesz sie
                    > w sytuacji o ktorej nie masz zielonego pojecia bo w niej nie bierzesz udzialu!
                    > dodatkowo, imputujesz ze sama Aggie nie jest wystarczajaco inteligentna by umie
                    > c wlasciwie ocenic okolicznosci "odmowa urazi?/nie urazi?" pouczajac ja co wie
                    > a co nie wie,i jak powinna sie zachowac.

                    Jeśli nie podasz mi cytatu Minnie z moim dosłownym twierdzeniem, że Aggie nie jest wystarczająco inteligentna, to ten Twój post po prostu będę uważać jako kolejny, wysoce niestosowny i poniżej wszelkiej krytyki, acz bardzo pasujący do obrazu jego autorki.



                    • minniemouse Re: Jednostronny posiłek przy okazji spotkania 13.01.15, 23:47
                      aqua48 napisała:
                      Jeśli nie podasz mi cytatu Minnie z moim dosłownym twierdzeniem, że Aggie nie jest wystarczająco inteligentna, to ten Twój post po prostu będę uważać jako kolejny, wysoce niestosowny i poniżej wszelkiej krytyki, acz bardzo pasujący do obrazu jego autorki.

                      A czy w ktorymkolwiek miejscu napisalam ze ty "twierdzisz doslownie"?
                      trzeba tez wziac pod uwage cala dyskusje, z Aggie wypowiedziami od poczatku,
                      nie tylko wyrwac jedno moje zdanie z kontekstu.
                      Reszte tej nieciekawej wypowiedzi pomine milczeniem.

                      Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka