Dodaj do ulubionych

Opuszczenie spotkania

11.03.15, 16:37
Skończyłem niedawno studia, dość specjalistyczne i jestem na etapie szukania pierwszej pracy. Ofert jest dosyć dużo, bo akurat osób z takim wykształceniem, jak moje pracodawcy potrzebują, poza tym mam odbyte roczne praktyki w poważnym miejscu i dodatkowo rok doświadczenia w pracy tymczasowej, ale w moim zawodzie. Nie lubię tracić czasu ani swojego ani innych, więc jeśli znajdę ofertę pracy, która potencjalnie może mnie zainteresować, dzwonię lub piszę (gdy podany jest adres e-mail) przedstawiając się i dopytuję o interesujące mnie szczegóły, czyli z reguły o trzy rzeczy: godziny pracy, konkretny zakres obowiązków oraz o wynagrodzenie. Gdy pracodawca nie odpowiada, odpowiada nieinformatywnie lub odpowiada, ale warunki mi nie odpowiadają, wykreślam takie ogłoszenie z listy. Gdy uzyskuję odpowiedź z informacją o warunkach, które mogę zaakceptować, wówczas zgłaszam chęć przystąpienia do rekrutacji. W ten sposób mogę działać efektywnie (pracy szukam dopiero od 2 tygodni a miałem już kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych i kilka konkretnych propozycji, które obecnie rozważam). Moje pytanie na forum dotyczy jednak moego zachowania w następującej sytuacji: niekiedy (rzadko, ale jednak) zdarza się, że pracodawca udzieli mi fałszywych informacji, np. co do godzin pracy, zakresu obowiązków czy wynagrodzenia. Dowiaduję się o tym dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie akceptuję kłamstwa i krętactwa, więc gdy tylko okaże się, że dane, jakie przekazano mi wcześniej są nieprawdziwe, wówczas przerywam spotkanie, spokojnie, ale stanowczo informuję, że zostałem oszukany, żegnam się (mówię "żegnam") i wychodzę. Do tej pory zdarzyło mi się to tylko dwa razy. Moja mama uważa, że to niegrzeczne i że powinienem zostać do końca spotkania. Ja się z nią nie zgadzam biorąc pod uwagę okoliczności. Chciałbym się dowiedzieć jak Państwo uważają.
Obserwuj wątek
    • pieskuba Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 16:50
      Piękna bajka, ale w zakończeniu powinien być morał. Popracuj jeszcze.
    • anastazyl Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 16:52
      Moim zdaniem postępujesz grzecznie. Jeśli wyjście nie jest ostentacyjne i nie towarzyszy mu złe zachowanie, to wszystko jest ok.
      • matylda1001 Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 01:49
        anastazyl napisała:

        > Moim zdaniem postępujesz grzecznie. Jeśli wyjście nie jest ostentacyjne i nie towarzyszy mu złe zachowanie, to wszystko jest ok.<

        Myślę, że wyjście jest właśnie ostentacyjne, skoro towarzyszy mu słowo "żegnam". Człowiek, który wychodzi normalnie, mówi "do widzenia".
    • nevada_r Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 16:56
      Stanowczo byłoby grzeczniej, gdybyś uprzejmie przypomniał, że aplikowałeś na to stanowisko, ponieważ odpowiadały ci warunki zawarte w ogłoszeniu [przypomnij, jakie] i powiedział, że możecie kontynuować rozmowę jeżeli takie warunki zostaną ci zagwarantowane. Jeżeli się nie zgodzą, powiedz, że w takim razie nie jesteś zainteresowany, podziękuj za rozmowę i grzecznie wyjdź. Słowa o oszustwie są bardzo niekulturalne.
    • aqua48 Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 18:02
      uzuleost napisała:

      > przerywam spotkanie, spokojnie, ale stanowczo informuję, że zostałem oszuk
      > any, żegnam się (mówię "żegnam") i wychodzę.
      > Moja mama uważa, że to niegrzeczne

      Tak, to obcesowe i niegrzeczne zachowanie, nawet jeśli spowodowane oszustwem. Grzeczniej byłoby spokojnie powiedzieć, że zostałeś wprowadzony w błąd, liczyłeś na inne warunki i zapytać czy wobec tego możesz się ich spodziewać w takiej postaci jak było to uzgadniane wstępnie w rozmowie telefonicznej, bo tylko wtedy kontynuacja rozmowy będzie satysfakcjonująca. Dopiero w przypadku odmowy ze strony pracodawcy można się pożegnać i wyjść.
    • hybriska Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 19:10
      Nie masz doświadczenia z pracodawcami, a więc oświecę cię: taka sytuacja to element negocjacji, gdzie każda ze stron ciągnie w swoją stronę i próbuje ugrać warunki dla siebie korzystniejsze. Niektórzy pracodawcy/rekruterzy przekraczają cienką granicę, brakuje im taktu i mogą być odebrani jako krętacze, cwaniacy ale lepiej grzecznie odbić piłeczkę i sobie z nimi poradzić tak jak forumowicze Ci poradzili. Szkoda byłoby nie podjąć negocjacji i wyjść tylko z takiego powodu. Również dlatego, że jeśli skończyłeś specjalistyczne studia to jak mniemam branża też może być niszowa i kto wie - może jeszcze tych ludzi spotkasz na swojej drodze i bedziesz cos musial z nimi zalatwic
      • minszelka Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 19:28
        hybriska napisała:

        > Nie masz doświadczenia z pracodawcami, a więc oświecę cię: taka sytuacja to ele
        > ment negocjacji, gdzie każda ze stron ciągnie w swoją stronę i próbuje ugrać wa
        > runki dla siebie korzystniejsze. Niektórzy pracodawcy/rekruterzy przekraczają c
        > ienką granicę, brakuje im taktu i mogą być odebrani jako krętacze, cwaniacy ale
        > lepiej grzecznie odbić piłeczkę i sobie z nimi poradzić tak jak forumowicze Ci
        > poradzili. Szkoda byłoby nie podjąć negocjacji i wyjść tylko z takiego powodu.
        > Również dlatego, że jeśli skończyłeś specjalistyczne studia to jak mniemam bra
        > nża też może być niszowa i kto wie - może jeszcze tych ludzi spotkasz na swojej
        > drodze i bedziesz cos musial z nimi zalatwic

        Fajna rada, podoba mi się. Inna rzecz, że podoba mi się asertywność chłopaka i jego pewność siebie. Skończyłem dobre studia, z pracą nie ma problemu, nie daje więc sobą pomiatać, od razu ustawiając cwaniaków do pionu. Tak trzymać smile
        • pani_kotowa Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 20:51
          To, ze wlasnie skonczylo sie studia, chocby specjalistyczne nie oznacza , ze mozna byc arogantem, czy bez mala prostakiem. Mysle ze nieco pokory, by sie przydalo. Dla mnie osoba po studiachi chocby i praktykach to dopiero zadatek na dobrego pracownika, a bubek z zadartym nosem wstajacy z miejsca, wyglaszajacy sady o oszustwie i opuszczajacy rozmowe jest po prostu zalosny. Pamietaj, ze wiele osob spotyka sie na swojej drodze dwa razy.
          • minniemouse Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 22:14
            uzuleost napisała:
            niekiedy (rzadko, ale jednak) zdarza się, że pracodawca udzieli mi fałszywych informacji, np. co do godzin pracy, zakresu obowiązków czy wynagrodzenia. Dowiaduję się o tym dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie akceptuję kłamstwa i krętactwa, więc gdy tylko okaże się, że dane, jakie przekazano mi wcześniej są nieprawdziwe, wówczas przerywam spotkanie, spokojnie, ale stanowczo informuję, że zostałem oszukany, żegnam się (mówię "żegnam") i wychodzę


            tak tak, jeszcze wychodzac pusc po gabinecie kilka razy serie z cekaemu big_grin
            ROTFLMAO
            sorry, ale ubawilo mnie to big_grin

            Twoja mama ma absolutna racje ze zachowujesz sie niegrzecznie. brzmisz jakbys byl napompowany wlasna waznoscia.
            A matki zwykle maja racje, wiec... : )

            Niezaleznie od tego co poprzednicy napisali, od siebie dodam ze czyjes niegrzeczne zachowanie nie daje nikomu zielonego swiatla do rowniez niegrzecznego.

            Czyli, w momencie gdy okazuje sie ze potencjalny pracodawca na spotkaniu vis a vis
            proponuje inne warunki, to ty spokojnie i grzecznie zapytujesz co wobec tego oznaczaly warunki przedstawione w ogloszeniu? przy tym miej owo ogloszenie wydrukowane by usluznie podsunac mu/jej pod nos. (i nie zaszkodzi 'hajlajterem' podkreslic stosowne zdania).

            Tak prowadzi sie pertraktakcje dotyczace uposazenia. co zreszta wyjasnil poprzednik.
            Jesli ci nie pasuja, uprzejmie dziekujesz, mowisz ze liczyles na co najmniej tyle ile jest podales w ogloszeniu i i ewentualnie bylbys zaintresowany oferta w przyszlosci na co najmniej wlasnie takich warunkach. dziekujesz za mila rozmowe, poswiecony czas itd itp polecasz sie na przyszlosc i wychodzisz.
            Najwazniejsze ze zostawiasz dobre wrazenie.

            Minnie
          • pastrych Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 22:15
            pani_kotowa napisała:

            > To, ze wlasnie skonczylo sie studia, chocby specjalistyczne nie oznacza , ze mo
            > zna byc arogantem, czy bez mala prostakiem. Mysle ze nieco pokory, by sie przyd
            > alo. Dla mnie osoba po studiachi chocby i praktykach to dopiero zadatek na dob
            > rego pracownika, a bubek z zadartym nosem wstajacy z miejsca, wyglaszajacy sad
            > y o oszustwie i opuszczajacy rozmowe jest po prostu zalosny. Pamietaj, ze wiele
            > osob spotyka sie na swojej drodze dwa razy.

            Typowo polska pańszczyźniana mentalność. Ktoś cię oszukał, no ale to potencjalny pracodawca, to masz położyć uszy po sobie i wiernopoddańczym wzrokiem uniżenie przyjmować wszystko, co ci mówi. Dlatego w tym kraju jest, jak jest. Normalny człowiek, pewny swojej wartości, niezależnie czy ma lat 18 czy 68 będzie bezwzględny dla krętaczy i nie da sobie na takie zagrywki.

            Pastrych
            • hybriska Re: Opuszczenie spotkania 11.03.15, 22:51
              A może nie oszukał, ale w trakcie rozmowy na żywo kandydat zrobił gorsze wrażenie niż pracodawca przypuszczał? Oszukałby go gdyby przygotował inną umowę niż ustalili, jak dla mnie to co najwyżej zmarnowali sobie nawzajem czas
            • pani_kotowa Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 07:41
              "Typowo polska pańszczyźniana mentalność. Ktoś cię oszukał, no ale to potencjalny pracodawca, to masz położyć uszy po sobie i wiernopoddańczym wzrokiem uniżenie przyjmować wszystko, co ci mówi. Dlatego w tym kraju jest, jak jest. Normalny człowiek, pewny swojej wartości?.." To nie jset kwestia mentalnosci tylko braku kultury. Nikomu nie kaze akceptowac warunkow, ale sposob w jaki sie zachowuje jest niestey prostacki. Moze jeszcze przed firma opone podpalic i wolac "oszusci", "zlodzieje!"

              To jest zalosnie i nie ma z kultura nic wspolnego. Usmialam sie pprzy zarzucie polskiej panszczznianej mentalnosci, bo od 20 lat mieszkam i pracuje zawodowo zagranica.
              • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 11:05
                A ja rozumiem o co jej chodzi. Otóż w Pl nie brakuje pracodawców, którzy uważają, że pracownik, a już szczególnie absolwent powinien ich całować po nogach, że w ogóle oferują jakąs pracę sad traktują ludzi lekceważąco, potrafią zapomnieć o umówionej rozmowie, potrafią być do niej kompletnie nie przygotowani i kłamac też potrafią niestety do tego stopnia, ze umawiaj sie na jakas kwotę netto, a ona na umowie okazuje się być kwotą brutto.
                I jeszcze uważaj, ze wszystko jest ok, bo oni "dają pracę" - nie niczego nie dają! Chcą kuoic od ludzi ich czas, umiejętności i tyle. Jako kupujący i oferujący cenę powinni być uczciwi, tak samo jak sprzedający!

                Gdyby napisał tu pracodawca, którego oszukał aplikujący i podawał się w CV za kogos innego (z innym wysksztalceniem no.) to pewnie tez zostałby zastopowany, za "żegnam", ale poza tym wszyscy (słusznie poniekąd) uważaliby, ze miał prawo się wqrzyc i zakończyć rozmowe z oszustem!
                Taki pracodawca też powinien się liczyć z tym, ze kiedyś może spotkać na swej drodze tego nieuczciwego pracownika.

                Oszustwo w wykonaniu pracodawcy nie jest wcale lżejsze niż w wykonaniu pracownika. rzekłabym nawet, ze jest gorsze subiektywnie.
                • nchyb Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 11:31
                  > Oszustwo w wykonaniu pracodawcy nie jest wcale lżejsze niż w wykonaniu pracowni
                  > ka. rzekłabym nawet, ze jest gorsze subiektywnie.

                  jedno pytanie Koro, czy masz pewność, ze założyciel wątku na pewno jest oszukiwany przez potencjalnego pracodawcę? Czy też po prostu nie do końca jeszcze zna zasady rekrutacji i nie potrafi negocjować, sądząc, ze t pracodawca od razu powinien z górnej półki wszystko oferować, bo inaczej jest oszustem?
                  • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 11:45
                    Nchyb - napisałam ogólnie w temacie postu Pastrych.
                    W temacie poruszanym przez autora watku także się wypowiedziałam - jest tu postsmile
                    Nie wiem czy on faktycznie jest oszukiwany, wiem natomiast, ze bywają sytuacje, gdy osoba aplikująca oszukiwana jest. A wiem stąd, ze zgłaszają się do mnie takie osoby czasem, o zgrozo także takie, które do danego pracodawcy skierowały PUP-y.
                    Przy takim skierowaniu jak pewnie wiesz odmowa przyjęcia oferty jest bardzo źle widziana przez urząd i grozi konsekwencjami. Tymczasem bywa, ze pracodawca PUP-owi zgłasza chec zatrudnienia np. księgowej, a na miejscu podczas rozmowy okazuje się, ze owa ksiegowa ma ograniac poza ksiegowoscią jeszcze obowiązki kadrowej, sekretarki i sprzątaczki! Pracodawca poszukuje osoby z orzeczeniem niepełnosprawności, ale dłuższy urlop z racji tego, ograniczone nadgodziny - mają być tylko na papierze, za to obowiązki mają być realne i znacznie przekraczające zgłoszony w ofercie zakres oraz czas pracy. Takie sa fakty Nchyb wiec owszem, jestem w stanie uwierzyć, ze kogoś potencjalny pracodawca może oszukiwać.

                    Osobiscie doprowadziłam (z pomocą innych) do postawienia przed sądem takiego pracodawcy, wiec wiem o czym mówię. Bez przerwy zgłaszał oferty do PUP w celu, nie bójmy się tego powiedzieć, WYŁUDZENIA stamtąd pieniędzy i darmowego niewolnika!
                    Dzięki temu, ze ów "pan" nie znał buzi naszej stazystki i nie kojarzył jej udało się go wkręcić i jasno zostało pokazane i nagrane, jak on widzi zatrudnianie ludzi. Miała rzekomo oficjalnie być sekretarką w jednym z jego biur - nieoficjalnie także sprzątać, zajmować się ksiegowoscią , bywac na spotkaniach z kontrahentami PO pracy bez dodatkowego wynagrodzenia, a nawet hehe odrabiać lekcje za jego dzieci - nieukówsmile - to wszystko za marne grosze przy wymaganiach wiek do 30 l. + wyższe wykształcenie i doświadczenie.
                    • nchyb Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 12:09
                      Koro, ja nie uogólniam, bo jakbym to zrobiła to konkluzja byłaby prosta - zdecydowana większość ludzi w różnych sytuacjach prędzej czy później kogoś oszukuje, niestety...

                      pracodawcy czasem oszukują, pracownicy również, a także kandydaci na jednych i drugich...

                      co do rozumienia sytuacji i autora wątku, bez uogólniania...

                      z mocih doświadczeń wynika, że pewnie z 90-95% potencjalnych kandydatów na pracowników nie ma żadnych szans wcześniej porozmawiać z pracodawcą, a jedynie z jakimś jego przedstawicielem/pracownikiem, szczególnie w przypadku firmy zatrudniającej pracowników, a nie wyłacznie działalności jednoosobowych big_grin

                      Więc raczej wątpliwe by autor wątku wcześniej rozmawiał z konkretnym potencjalnym pracodawcą o warunkach zatrudnienia, pewnie któryś z pracowników w rozmowie przekazuje ogólne/standardowe dane, dotyczące większości stanowisk, nie koniecznie tego konkretnego.
                      To ustala się na spotkaniu, podczas negocjacji, gdy obie strony są przekonane, że chcą umowy pomiędzy sobą. Szczególnie dotyczy to tych właśnie niszowych specjalności, gdzie specjalistów nie ma wielu i są naprawdę poszukiwani i przez headhunterów rozchwytywani na pniu...

                      mówienie więc przez autora wątku (pisanie) o oszukiwaniu go świadczy dla mnie o po prostu małym, czy wręcz zerowym doświadczeniu w poszukiwaniu pracy i rekrutacji. Pisanie o zrozumieniu tego właśnie podejścia takiego potencjalnego kandydata świadczy dla mnie gównie o przekonaniu, ze każdy pracodawca jest zły z natury, a pracownik do biedactwo, które nie ma szans z tym wrednym krwiopijcom. W wielu przypadkach jest inaczej, a w wielu prawda leży gdzieś po środku, skoro już chcesz uogólnienia smile

                      A wracając jeszcze do Twojego zdania:
                      >Taki pracodawca też powinien się liczyć z tym, ze kiedyś może spotkać na swej drodze tego >nieuczciwego pracownika.
                      taki pracodawca ma tę przewagę, że jeżeli spotka takiego hm pracownika, to go po prostu nie zatrudni i tylko na tym zyska
                      a w sytuacji odwrotnej, pracownik nie zyska, bo po prostu nie będzie zatrudniony...

                      i jeszcze mnie nurtuje, na czym polega subiektywna "gorszość" "oszustwa" pracodawcy od pracownika? czyżby naprawdę pracownikowi można więcej wybaczyć?...
                      • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 13:07
                        Nchyb, jeśli idzie o moje doświadczenie w szukaniu pracy, to miałam takei doświadczenia w życiu tylko 2. Pierwsze zaraz po pierwszych studiach i owszem - przypominam sobie rozne niemiłe sytuacje - od oszukiwania w kwestii zakresu obowiązków, po seksistowskie wycieczki.
                        Drugie natomiast mam z czasów przeprowadzki w obecne miejsce zamieszkania, kiedy to wysłałam CV i listy mot. z poprzedniego jeszcze miejsca zamieszkania mailem, zostałam zaproszona na rozmowę i zdecydowałam się na tamtą prace - z założenia przejściową.

                        Co do Twoich uwag w temacie braku możliwości rozmowy z pracodawcą/rekrutującym przed spotkaniem - no nie wiem. Ostatnio syn koleżanki po studiach zaczał szukać pracy (innej niż wykonywał na studiach) i owszem, gdy doń oddzwaniano z propozycją spotkania pytał o różne szczegóły i nikt się temu nie dziwił specjalnie. Pewnie, ze telefonicznie nie obgada się wszystkiego, ale bez przesady, ze nie można dowiedzieć się czegokolwiek - np. jakie ORIENTACYJNIE wynagrodzenie przewidziano dla pracownika na tym stanowisku na okresie próbnym. Syn koleżanki i takie rzeczy pytał i udzielano mu odpowiedzi wyobraź sobie. Słusznie, ze pytał i słusznie, ze udzielano, bo teraz nie klazcy szuka pracy "za płotem", wiec średnio sensowne jest zapychać 60 km w jedną strone na bezsensowną rozmowę kwalifikacyjną.

                        Dlaczego wg mnie subiektywnie oszustwo potencjalnego pracodawcy jest gorsze? Ano właśnie dlatego, że jeśli oszuka aplikujący, to pracodawca nic nie starci poza parunastoma minutami czasu. Nie zatrudni typa i czesc. Aplikujacy straci czasu więcej - przygotowanie się do rozmowy, dojazd (na swój koszt) = czas. Pamietajmy, ze mówimy o osobie, która szuka pracy - pierwszej, zatem jeszcze nie zarabia. A jeśli pracuje i szuka to musi się zwolnić z pracy jesli rozmowa jest w jej godzinach itd.

                        Piszesz, ze pracodawcy to tito jak się zachowa wobec oszukującego pracownika, bo jeśli znów go spotka, to najwyżej nie zatrudni ...No cóż, w życu bywa róznie. Czasem może zdarzyć się tak, że ten niegrzecznie potraktowany pracownik za kilka lat może być dla owego pracodawcy bardzo łakomym kąskiem zawodowo, ważnym kontrahentem i wówczas zonk smile - dlatego jak wspomniałam obie strony już pomijając SV teraz dla swego dobra powinny zachować się grzecznie, nawet w obliczu jawnego oszustwa.

                        tak mi się przypomniało - pewien mój młody kolega po fachu szukał kiedyś pracy jakiejkolwiek. Z osobistych przyczyn musiał pilnie zacząc zarabiać na siebie i nie tylko a na pomoc nie mógł liczyćsad
                        Zostal bardzo xlde potraktowany przez jedną panią, która go zrugala, że w ogóle ma jakies oczekiwania wobec przyszłego pracodawcy (np. określenie czasu pracy, warunki płacowe) i powinien się cieszyć, że w ogóle z nim się rozmawia. No cóż, chłopak znalazł inną pracę, wyszedł na prostą, a po paru latach został dziennikarzem. Tak się złożyło, że owa pani miała w sadzie pracy proces z byłym pracownikiem. Ów pracownik, całkiem przypadkiem trafił z tym tematem do tego kolegi. Kolega z pania się skontaktował, zapytał czy chce się wypowiadać. Chciała. To i się umówili. Pani go nie poznała (widzieli się przecie krótko, dobrych kilka lat wstecz) i bez wazeliny wchodziła mu wiadomo gdziesmile Słodka do obrzy....nia przekonywała go, ze jest szefem - aniołem, a tamten pracownik miał wygórowane oczekiwania ws. pracy i traktowania gosmile Smiech na sali, bo kolega już wiedział, ze zwyczajne oczekiwanie niewykorzystywania i traktowania jak człowieka jest dla tej pani "wygórowane" - przekonał się na własnej skórze i nawet pani to powiedział smile
                        • nchyb Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 13:39
                          > ożna dowiedzieć się czegokolwiek - np. jakie ORIENTACYJNIE wynagrodzenie przewi
                          > dziano dla pracownika na tym stanowisku na okresie próbnym.

                          informacji udzielał pracownik pracodawcy czy sam pracodawca? to nie jest tożsame
                          pracownik może znać ogóły większości stanowisk itp, a później pracodawca uściśli szczegóły konkretnego stanowiska, w konkretnym czasie, przy konkretnych oferowanych zaletach kandydata, czy rozbieżność pomiędzy jedną a drugą informacją to już Twoim zdaniem oszustwo? moim nie...

                          > Co do Twoich uwag w temacie braku możliwości rozmowy z pracodawcą/rekrutującym
                          > przed spotkaniem - no nie wiem.
                          ale ja wiem, nie pisałam o wcześniejszej rozmowie z rekrutującym, ale samym pracodawcą, to różnica...
                          w większości przypadków z pracodawcą potencjalny kandydat na kandydata nie ma kontaktu, więc pracodawca nic nie przekazuje, nie ma więc mowy o oszukującym pracodawcy, dostrzegasz ten niuans?

                          > Dlaczego wg mnie subiektywnie oszustwo potencjalnego pracodawcy jest gorsze? An
                          > o właśnie dlatego, że jeśli oszuka aplikujący, to pracodawca nic nie starci poz
                          > a parunastoma minutami czasu. Nie zatrudni typa i czesc. Aplikujacy straci czas
                          > u więcej - przygotowanie się do rozmowy, dojazd (na swój koszt) = czas. Pamieta
                          > jmy, ze mówimy o osobie, która szuka pracy - pierwszej, zatem jeszcze nie zarab
                          > ia. A jeśli pracuje i szuka to musi się zwolnić z pracy jesli rozmowa jest w je

                          o ile mamy do czynienia z OSZUSTWEM, to każde jest złe, wbrew pozorom, nie zawsze od razu pracodawca lub jego pracownik może się zorientować w tym, że kandydat na pracownika oszukuje. Może oszusta zatrudnić. I wtedy też straci. Co gorsza, o ile pracownik może bezproblemowo odejść z pracy, zazwyczaj bezkosztowo ją wręcz porzucić, o tyle pracodawca już wobec pracownika takich możliwości bezproblemowych nie ma...



                          > Czasem może zdarzyć się tak, że ten niegrzecznie potraktowany pracownik
                          zaraz zaraz, oszukany pracownik, to teraz już tylko niegrzecznie potraktowany? i będzie łakomym kąskiem?między bajki to włóż Koro, nie dorabiaj uzasadnienia do teoryjki, która moim zdaniem kupy się nie trzyma...


                          > c SV teraz dla swego dobra powinny zachować się grzecznie, nawet w obliczu jawn
                          > ego oszustwa.
                          w 100% się zgadzam, ale co jest ze strony pracodawcy tym oszustwem? w wątku założycielskim nie widzę opisów oszustwa, a raczej wyłącznie wyolbrzymione nieporozumienie czym są wstępne informacje, a czym późniejsze negocjacje warunków

                          > Zostal bardzo xlde potraktowany przez jedną panią, która go zrugala, że w ogóle
                          > ma jakies oczekiwania wobec przyszłego pracodawcy (np. określenie czasu pracy,
                          > warunki płacowe) i powinien się cieszyć, że w ogóle z nim się rozmawia.

                          chamy trafiają się wszędzie, czy to znaczy, ze każdy jest chamem i z takim założeniem trzeba podchodzić do każdego międzyludzkiego kontaktu?

                          zakłądać uogólniając, ze KAŻDY pracodawca będzie taki jak ta pani?
                          • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 15:30
                            nchyb napisała:
                            >
                            > informacji udzielał pracownik pracodawcy czy sam pracodawca? to nie jest tożsam
                            > e
                            > pracownik może znać ogóły większości stanowisk itp, a później pracodawca uściśl
                            > i szczegóły konkretnego stanowiska, w konkretnym czasie, przy konkretnych ofero
                            > wanych zaletach kandydata, czy rozbieżność pomiędzy jedną a drugą informacją to
                            > już Twoim zdaniem oszustwo? moim nie...


                            Nchyb - o ile mnie wiadomo, to w sytuacji prowadzenia rekrutacji, czy to przez zewnętrzna firme, czy to przez samą firmę poszukującą, jest ktoś za te rekrutację ODPOWIEDZIALNY. To ta osoba przyjmuje aplikacje, selekcjonuje je i kontaktuje się z wybranymi wstępnie osobami w celu umówienia się z nimi albo ich na rozmowę z kims innym, kto już ze tak powiem bezpośrednio decyduje o wyborze pracownika. Ta osoba może powiadać informacje o jakich piszę, albo też nie. Jeśli ich nie ma to zapytana mówi grzecznie, że niestety, ale nie jest kompetentna do udzielania informacji np. w zakresie płacy i aplikującego nikt nie oszukuje! Ma swiadomość, ze o warunkach płacowych dowie się dopiero podczas rozmowy z osobą kompetentna w temacie. Jeśli rozmawiający ma taką wiedzę orientacyjną, to mówi, że na okresie próbnym pracodawca proponuje takie, a takie warunki płacowe, które np. podlegają negocjacjom na rozmowie bezpośredniej, albo tez nie. Wówczas aplikujący także nie jest oszukiwany: albo idzie na rozmowę i negocjuje te warunki z powodzeniem, albo nie, albo sobie taką rozmowe odpuszcza.
                            >

                            > ale ja wiem, nie pisałam o wcześniejszej rozmowie z rekrutującym, ale samym pra
                            > codawcą, to różnica...
                            > w większości przypadków z pracodawcą potencjalny kandydat na kandydata nie ma k
                            > ontaktu, więc pracodawca nic nie przekazuje, nie ma więc mowy o oszukującym pra
                            > codawcy, dostrzegasz ten niuans?


                            Nie, nie dostrzegam Nchyb smile bo jak wyżej - albo rekrutujący NIE ZNA warunków płacowych, albo zna orientacyjnie i obie te rzezcy może spokojnie powiedzieć przez tel. Nie wiem jaka to trudnośc powiedzieć " Nie jestem kompetentny do negocjowania wynagrodzenia. Tego rodzaju kwestie będzie pan mógł omówic bezpośrednio na rozmowie z dyrektorem technicznym, na która w jego imieniu pana zapraszam"?

                            > o ile mamy do czynienia z OSZUSTWEM, to każde jest złe, wbrew pozorom, nie zaws
                            > ze od razu pracodawca lub jego pracownik może się zorientować w tym, że kandyda
                            > t na pracownika oszukuje. Może oszusta zatrudnić. I wtedy też straci. Co gorsza
                            > , o ile pracownik może bezproblemowo odejść z pracy, zazwyczaj bezkosztowo ją w
                            > ręcz porzucić, o tyle pracodawca już wobec pracownika takich możliwości bezprob
                            > lemowych nie ma...


                            Ale mowa jest o sytuacji, gdy jak w watku - oszukany został aplikujący i zachował się, jak się zachował oraz adekwatnej, gdy oszukiwałby aplikujący i to pracodawca zorientowawszy się w tym zachował się tak samo niegrzecznie.
                            >
                            >
                            > > Czasem może zdarzyć się tak, że ten niegrzecznie potraktowany pracownik
                            > zaraz zaraz, oszukany pracownik, to teraz już tylko niegrzecznie potraktowany?
                            > i będzie łakomym kąskiem?między bajki to włóż Koro, nie dorabiaj uzasadnienia d
                            > o teoryjki, która moim zdaniem kupy się nie trzyma...


                            Ło matko Nchyb - pisałam o sytuacji ADEKWATNEJ - przychodzi pracownik, który jakoś tam oszukał na wstępie przy rekrutacji np. podał nieprawdziwą historię doświadczenia zawodowego, wykształcenie. Pracodawca się orientuje w sprawie i zachowuje jak nasz autor wątku mówiąc "Jest pan oszustwem, proszę stąd wyjść żegnam" - czyli niegrzecznie po prostu.
                            >

                            > w 100% się zgadzam, ale co jest ze strony pracodawcy tym oszustwem? w wątku za
                            > łożycielskim nie widzę opisów oszustwa, a raczej wyłącznie wyolbrzymione niepor
                            > ozumienie czym są wstępne informacje, a czym późniejsze negocjacje warunków


                            Nie znamy szczegółów, ale jak pisałam wyżej - można wstępnych informacji NIE udzielać, zamiast udzielać nieprawdziwych. Jakie to są nieprawdziwe? No np. na pytanie jaka płaca jest przewidziana na okresie próbnym rekrutujący mówi, że średnia krajowa, a podczas rozmowy okazuje się, ze najnizsza krajowa. To jest róznica znaczna - 2 razy mniej!

                            >
                            > chamy trafiają się wszędzie, czy to znaczy, ze każdy jest chamem i z takim zało
                            > żeniem trzeba podchodzić do każdego międzyludzkiego kontaktu?

                            Ale dlaczego do każdego? smile

                            >
                            > zakłądać uogólniając, ze KAŻDY pracodawca będzie taki jak ta pani?


                            a ktoś uogólnił? bo ja na bank - nie - napisałam, ze BYWA i ZDARZA się gdzie tu jakieś uogólnienie. Wątkodawca natomiast napisał, ze na sporo przypadków rozmów chyba o ile pamiętam 2 x mu się zdarzyła taka sytuacja smile
                            • nchyb Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 15:41
                              > o ile mnie wiadomo, to w sytuacji prowadzenia rekrutacji, czy to przez
                              > zewnętrzna firme, czy to przez samą firmę poszukującą, jest ktoś za te rekrutac
                              > ję ODPOWIEDZIALNY.

                              Koro, a o ile mnie wiadomo, to często osoba szukająca pracy dzwoni do danej firmy często rozmawia na temat z pierwszą osobą, z którą uda się połączyć, bądź z asystentami tych odpowiedzialnych. Nie ma więc pewnosci, ze rozmowy prowadzone przez założyciela wątku prowadzone były z tymi właśnie


                              > bo jak wyżej - albo rekrutujący NIE ZNA warunków p
                              > łacowych, albo zna orientacyjnie

                              tylko czy od początku była to osoba rekrutująca? czy mówiła - na to konkretne stanowisko proonujemy 4325,78gr brutto itp, czy też, ze zazwyczaj ok po okresie pracy takim i takim...

                              > Ale mowa jest o sytuacji, gdy jak w watku - oszukany został aplikujący i zachow
                              > ał się, j

                              w wątku wcale nie mamy pewności, czy doszło do oszustwa, czy też młody absolwent bez praktyki w pracy i jej poszukiwaniu tak odbierać moze wyłacznie negocjacje warunków...
                              ale swoim zachowaniem uniemożliwia je...

                              > Ło matko Nchyb - pisałam o sytuacji ADEKWATNEJ - przychodzi pracownik, który ja
                              > koś tam oszukał na wstępie przy rekrutacji np. podał nieprawdziwą historię dośw
                              > iadczenia zawodowego, wykształcenie. Pracodawca się orientuje w sprawie i zacho
                              > wuje jak nasz autor wątku mówiąc "Jest pan oszustwem, proszę stąd wyjść żegnam"
                              > - czyli niegrzecznie po prostu.

                              Łomatko Koro, jeżeli tak się pracodawca zachowa to może mieć problem, wątpliwe jednak by potem ten sam pracownik oszust do niego aplikował. Jeżeli tak, to go pracodawca raczej już nie zatrudni...

                              > tu jakieś uogólnienie. Wątkodawca natomiast napisał, ze na sporo przypadków ro
                              > zmów chyba o ile pamiętam 2 x mu się zdarzyła taka sytuacja smile
                              >

                              2x poczuł się oszukany, ale czy na pewno był oszukany?

                              • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 15:51
                                nchyb napisała:
                                > Koro, a o ile mnie wiadomo, to często osoba szukająca pracy dzwoni do danej fir
                                > my często rozmawia na temat z pierwszą osobą, z którą uda się połączyć, bądź z
                                > asystentami tych odpowiedzialnych. Nie ma więc pewnosci, ze rozmowy prowadzone
                                > przez założyciela wątku prowadzone były z tymi właśnie
                                >


                                A ja w to b. wątpię, ponieważ asystent asystenta nie jest kompetentny do udzielania takich informacji i ich nie udzielasmile
                                >
                                >
                                > tylko czy od początku była to osoba rekrutująca? czy mówiła - na to konkretne s
                                > tanowisko proonujemy 4325,78gr brutto itp, czy też, ze zazwyczaj ok po okresie
                                > pracy takim i takim...


                                A tego to nie wiem - to nie ja rozmawiałam przecież smile

                                > w wątku wcale nie mamy pewności, czy doszło do oszustwa, czy też młody absolwen
                                > t bez praktyki w pracy i jej poszukiwaniu tak odbierać moze wyłacznie negocjacj
                                > e warunków...
                                > ale swoim zachowaniem uniemożliwia je...


                                Nchyb, ale chłopak napisał, że takie sytuacje zdarzyły mu się 2 razy, na dość liczne rozmowy. To znaczy, ze jednak pewnie doszło do przekazania mu w tych 2 przypadkach nieprawdziwych info.
                                >
                                > Łomatko Koro, jeżeli tak się pracodawca zachowa to może mieć problem, wątpliwe
                                > jednak by potem ten sam pracownik oszust do niego aplikował. Jeżeli tak, to go
                                > pracodawca raczej już nie zatrudni...


                                Ale ów oszust może za kilka lat zostać cenionym w tej branzy specjalistą i temu pracodawcy może zależeć na nim jako pracowniku. Może też zostać kimś na poziomie kontrahenta.
                                > >
                                >
                                > 2x poczuł się oszukany, ale czy na pewno był oszukany?

                                Nie wiem, ale nie można tego wykluczać.

                                Nasza stażystka "robiaca" za poszukującą pracy u pana wyłudzacza kasy z PUP-u w rozmowie telefonicznej miała być sekretarką na pełen etat. A w rozmowie bezpośredniej okazało się, ze także kadrową, sprzątaczka, pania do towarzystwa po godzinach oraz odrabiaczem lekcji dzieci pana pracodawcy.
                                • nchyb Re: Opuszczenie spotkania 17.03.15, 11:12
                                  asystent asystenta po to ma płacone, by sam asystent mógł zając się swoją pracą a nie odpowiadaniem na setki mało potrzebnych telefonów, które jego pracy nie dotyczą...

                                  w wielkich korporacjach i w dużych firmach istnieją wręcz specjalne stanowiska do odsiewania tych zakłócających pracę klientów/interesantów, których można obsłużyć na niższym poziomie
                                  niższym nie w jakości obsługi, ale stanowiska pracującego...

                                  osoba która dopiero rozważa złożenie aplikacji na jakieś stanowisko nie jest jeszcze nawet kandydatem do pracy i w firmach z przesadnie rozbudowanym działem HR nie jest traktowana jak złote jajko, które trzeba hołubić i puchem okrywać...

                                  w firmie malutkiej, gdzie jest tylko szef, lub jakiś pierwszy po Bogu, mozę


                                  > ale chłopak napisał, że takie sytuacje zdarzyły mu się 2 razy, na dość l
                                  > iczne rozmowy. To znaczy, ze jednak pewnie doszło do przekazania mu w tych 2 pr
                                  > zypadkach nieprawdziwych info.

                                  to może znaczyć wszystko, a z punktu widzenia osoby mającej doświadczenie w zatrudnianiu wcale nie wygląda na oszukiwanie go

                                  no chyba, zę jak napisałam niżej - poinformowano go, ze na tym stanowisku zarobi dokładną co do grosza kwotę przy pracy w ściśle określonych warunkach itp a potem na rozmowie od razu powiedziano, że będą całkiem inne warunki.
                                  Ale w to zwyczajnie nie wierzę, bo jak niżej napisałam, takich super ścisłych info przez telefon osobie która dopiero rozważa, nie jest poszukiwana osobiście itp po prostu się nie podaje...
            • majaa Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 10:14
              Nie, nie chodzi o to, żeby kłaść uszy po sobie, tylko o to, żeby zachowywać się kulturalnie. Człowiek dobrze wychowany wie, że pewności siebie i poczucia własnej wartości nie okazuje się w sposób obcesowy i arogancki, bo to wcale nie sprawi, że będzie się bardziej szanowanym.
        • baba67 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 06:15
          O minszelka witamy, wymysl nam znowu jakaś pasjonująca historyjkę pliiiiz
    • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 10:22
      Twoja mama ma rację - takie zachowanie nie jest grzeczne, jest obcesowe.
      Jednakowoż chodzi mi i mamie pewnie też o sama formę, a nie o to, że miałbyś udawać, ze wszystko jest ok, gdy nie jest.
      Na takie rozmowy nie tylko potencjalny pracodawca/rekrutujący poswieca czas, poświeca go także aplikujący, w tym przypadku ty. Wprowadzanie go w błąd co do zarówno oczekiwań pracodawcy, jak i tego, co on na tym stanowisku oferuje jest oszustwem i generuje realną stratę dla aplikującego, strate czasu.
      Dlatego nie zgadzam się z opinia, że zachowujesz się jak nadęty i takimi tam - twoje odczucia są całkiem normalne: wiesz czego chcesz, starasz się doprecyzować, czy dana praca wchodziłaby w gre, ktoś cię wstępnie przekonuje, ze tak, przychodzisz i okazuje się, że zostałeś wprowadzony w błąd - czujesz się normalnie poszukany i nie ma tu co szukac drugiego dna.
      Jednakze czyjes niewłaściwe zachowanie nie predestynuje do bycia niegrzecznym. W takiej sytuacji masz pełne prawo przerwac rozmowe i przypomnieć grzecznie wcześniejsze deklaracje (z ogłoszenia, czy rozmowy tel.). Podkreślam, spokojnie i grzeczniesmile Jeśli rekrutujący powie ci, ze zaszło nieporozumienie, źle zrozumialeś, on się źle wyraził itd. to spokojnie powiedz, że w takim razie dalsza rozmowa nie ma sensu. bo Twoje oczekiwania w tym i w tym zakresie są kluczowe i szkoda czasu obu stron w tej sytuacji. Nastepnie zegnasz się grzecznymn "do widzenia" i finałsmile
      • annthonka Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 17:29
        kora3 napisała:

        > Jednakze czyjes niewłaściwe zachowanie nie predestynuje do bycia niegrzecznym.
        > W takiej sytuacji masz pełne prawo przerwac rozmowe i przypomnieć grzecznie
        > wcześniejsze deklaracje (z ogłoszenia, czy rozmowy tel.). Podkreślam, spokojnie
        > i grzeczniesmile Jeśli rekrutujący powie ci, ze zaszło nieporozumienie, źle zrozu
        > mialeś, on się źle wyraził itd. to spokojnie powiedz, że w takim razie dalsza r
        > ozmowa nie ma sensu. bo Twoje oczekiwania w tym i w tym zakresie są kluczowe i
        > szkoda czasu obu stron w tej sytuacji. Nastepnie zegnasz się grzecznymn "do wid
        > zenia" i finałsmile

        Wtedy pozostawiasz po sobie wrażenie człowieka, który wie czego chce i potrafi z klasą zachować się w takiej sytuacji.

        Mówiąc o oszustwie i rzucając "żegnam" na odchodne, pozostawiasz po sobie wrażenie nieobytego gbura.

        Zawsze lepiej pozostawić po sobie dobre wrażenie.


    • koronka2012 Re: Opuszczenie spotkania 12.03.15, 22:41
      uzuleost napisała:

      > Skończyłem niedawno studia, dość specjalistyczne i jestem na etapie szukania pi
      > erwszej pracy. Ofert jest dosyć dużo, bo akurat osób z takim wykształceniem, ja
      > k moje pracodawcy potrzebują, poza tym mam odbyte roczne praktyki w poważnym mi
      > ejscu i dodatkowo rok doświadczenia w pracy tymczasowej, ale w moim zawodzie.

      Ofert jest zawsze dużo, tylko że chętnych jest parę razy więcejsmile

      > Nie lubię tracić czasu ani swojego ani innych, więc jeśli znajdę ofertę pracy,
      > która potencjalnie może mnie zainteresować, dzwonię lub piszę (gdy podany jest
      > adres e-mail) przedstawiając się i dopytuję o interesujące mnie szczegóły, czyl
      > i z reguły o trzy rzeczy: godziny pracy, konkretny zakres obowiązków oraz o wyn
      > agrodzenie.

      Przepraszam, powiem szczerze - szukanie pracy z pozycji primadonny ma swoje uzasadnienie, jeśli ... się jest primadonną a nie kandydatem z minimalnym doświadczeniem.

      Jeszcze się nie spotkałam z czymś takim, żeby pracodawca udzielał telefonicznie/mailowo informacji o przewidywanym wynagrodzeniu. Udzielanie takich informacji nie ma żadnego uzasadnienia biznesowego - to kandydat przedstawia swoje oczekiwania, rozsądna firma nie wychodzi z tą informacją przed szereg.

      > Moja mama uważa, że to niegrzeczne i że powinienem zostać do końca
      > spotkania. Ja się z nią nie zgadzam biorąc pod uwagę okoliczności.

      Ja też tak uważam. Forma nie do przyjęcia, cokolwiek byś nie sądził o potencjalnym pracodawcy - nie jest to czas ani miejsce na takie występy.
      • pastrych Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 00:30
        koronka2012 napisała:

        > Ofert jest zawsze dużo, tylko że chętnych jest parę razy więcejsmile

        Typowe myślenie pracownika niewykwalifikowanego smile

        > Przepraszam, powiem szczerze - szukanie pracy z pozycji primadonny ma swoje
        > uzasadnienie, jeśli ... się jest primadonną a nie kandydatem z minimalnym
        > doświadczeniem.

        Ma swoje uzasadnienie jeśli się coś potrafi i jest to wartościowe z punktu widzenia rynku / pracodawców. Pracownik niewykwalifikowany nigdy jednak tego nie zrozumie. Dla niego rekrutacja to poniżanie się i żebranie o pracę.

        > Jeszcze się nie spotkałam z czymś takim, żeby pracodawca udzielał telefonicznie
        > /mailowo informacji o przewidywanym wynagrodzeniu. Udzielanie takich informacji
        > nie ma żadnego uzasadnienia biznesowego - to kandydat przedstawia swoje oczeki
        > wania, rozsądna firma nie wychodzi z tą informacją przed szereg.

        Nie spotkałaś się, bo - po raz trzeci powtórzę - nie są to sprawy, z którymi spotykają się w swojej karierze (chociaż w tym wypadku słowo "kariera" jest zbyt poważne) zawodowej pracownicy niewykwalifikowani, czyli także ci, którzy posiadają dyplomy marketingu, zarządzania, politologii czy innych równie bezwartościowych kierunków.

        P.
        • minniemouse Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 02:36
          Z czymkolwiek by sie spotkali lub nie spotkali, to takie zachowanie jest bez kultury. i tyle.

          kulturalny czlowiek z nie wiem jak wartosciowymi kwalifikacjami, jesli oferta w ogloszeniu nie pokrywa sie z rzeczywistoscia, grzecznie spyta dlaczego taki rozdzwiek,
          lub nie spyta jak nie chce, w kazdym razie kulturalnie podziekuje za oferte 'na stole'
          mowiac np ze 'dziekuje za propozycje i czy moze w najblizszych dniach oddzwonic z decyzja?'
          po czym zegna sie uprzejmie, i wychodzi. tak robi czlowiek z klasa .

          Oszustwo, zegnam, - rzuca wstaje i wychodzi - wyksztalcony prostak o wielkim mniemaniu o sobie.

          Minnie
          • matylda1001 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 03:08
            minniemouse napisała:

            > wyksztalcony prostak o wielkim mniemaniu o sobie.<

            Minnie, Autor rzeczywiście nie potrafi się zachować, ale nie do wiary, że określasz Go aż tak ...pejoratywnie wink
            • mim_maior Re: Opuszczenie spotkania 16.03.15, 09:53
              Dlaczego "nie do wiary"? Pastrych zawsze określa pejoratywnie wszystkich, którzy nie są nim - człowiekiem wielkiej kultury, wykształconym, obytym i nieustannie rozchwytywanym na rynku pracy.
        • vi_san Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 07:40
          Argumenty ad personam na forum savoir vivre? Zdecydowanie nie na miejscu.
          • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 13:36
            No pewnie nie4 na miejscu, ale Patrych ma tu trochę racji Vi ...Ludzie, którzy musza mówiąc kolokwialnie żebrać o pracę nie potrafią nierzadko pojac, ze pracownik wobec pracodawcy może mieć jakieś wymagania poza takim, że "da pracę". Nawiasem mówiąc głupie i poniżające określenie - nikt nikomu zadnej pracy nie daje! Pracodawca chce KUPIC umiejętności i czas człowieka, a pracownik swoje sprzedać. To żadna łaska, ani darowizna. To zwyczajna transakcja. Osoba, która na rynku pracy jest jedna z wielu poszukujących o tych samych kwalifikacjach (na ogół nie unikatowych) tego nie rozumie i nie jest to żadna personalna wycieczka, tylko ogólnie mówiąc fakt.

            Mój znajomy, który prowadzi od lat wielu firmę remontowo budowlaną i zatrudnia kilkudziesięciu ludzi zawsze do spraw rekrutacji podchodzi b. poważnie i z wielkim szacunkiem dla aplikujących. Kiedyś zgłosił się doń gość który był chyba trzecim w Polsce glazurnikiem - zdobył III miejsce na mistrzostwach Polski w tej branży. Bardzo młody był to człowiek. Mój kolega się z nim umówił i już na wstępie powiedział mu, że zasadą u niego jest, że na okresie próbnym zarabia się tyle a tyle i żeby nie czuł się urazony, bo on zdaje sobie sprawę z jego umiejetnosci docenionych na mistrzostwach, natomiast go nie zna i stąd taka propozycja, jednakowoż jeśli będzie się im pracować dobrze to okres próbny mogą skrócić i po nim wynagrodzenie będzie adekwatne do wyników pracy. Chłopak się zgodził. Okres próbny trwał miesiąc. Dzis ten facet jest u niego kierownikiem i zarabia na pewno więcej, nizli np. ja smile
            Mógłby w sumie sam załozyc konkurencyjna firmę, ale ...nie chce. a nie chce, bo on się zajmuje tym co kocha - projektowaniem, nadzorem nad wykonaniem prac i jakimiś szczególnymi zleceniami w kwestii wykonania. Zarabia godziwie i nie musi "uganiać się" za zleceniami, grzebać w ksiegowosci itd. Od tego jest szef, czyli mój kolega. smile
            Niestety - dla chłopaka w adekwatnym wieku w jakim on był idąc do tej pracy, który na podium mistrzostw Polski nie stał i uczy się dopiero fugować płytki takie warunki płacowe i kadrowe nie byłyby możliwe - proste. No takie jest życie, że kto ma większe kwalifikacje ten może wybrzydzać i trza się z nim liczyć- czy jest on glazurnikiem, czy lekarzem smile
            • matylda1001 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 15:11
              kora3 napisała:

              >No takie jest życie, że kto ma większe kwalifikacje ten może wybrzydzać i trza się z nim liczyć- czy jest on glazurnikiem, czy lekarzem smile

              Liczyć się, to jeszcze nie znaczy akceptować i znosić aroganckie zachowanie. Taka postawa kandydata na pracownika nie wróży niczego dobrego. Jak on już na rozmowie kwalifikacyjnej pokazuje różki, to strach się bać co będzie, jak już się zadomowi w firmie. Ja bym go do pracy nie przyjęła. Wolałabym zatrudnić kogoś o mniejszych kwalifikacjach, za to o wyższej kulturze.
              Dobrze, jak młody człowiek się ceni, ale jeszcze lepiej byłoby, gdyby zdawał sobie sprawę z własnej wartości, takiej rzeczywistej a nie wyimaginowanej. Po studiach to człowiek jest świeży jak szczypiorek na wiosnę, napompowany wiedzą, z którą nie zawsze wiadomo co zrobić. Dopiero praktyka, i to nie taka, o jakiej napisał Autor, ale prawdziwa, wynikająca z samodzielnej pracy na danym stanowisku dodaje kandydatowi wartości. Ale wtedy taki kandydat już wie, że "pokorne cielę dwie matki ssie".
              • kora3 Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 15:43
                Matyldo - rozgraniczmy 2 rzezcy - dokładnie to samo napisałam do Pastrych smile
                1. Niegrzeczne aroganckie obcesowe zachowanie
                i
                2. Poczucie własnej wartości w zakresie zawodowym

                Ad 1) - wszystko jasne, niegrzeczne zachowanie jest ZAWSZE złe, bez względu na to, czy cechuje osobę o wysokim, czy niskim poczuciu wartości, wysokich czy niskich kwalifikacjach, a także bez względu na to, czy jest reakcją na prawdziwie złe wobec niego zachowanie.
                To samo napisałam do watkodawcy - z grubsza.

                Ad 2) - pracownik jest człowiekiem, który ma do sprzedania swój czas i umiejętności, pracodawca jest człowiekiem, który chce to kupić. Nie ma tu miejsca na "pokazywanie różków" z zadnej strony. Pracodawca coś oferuje w zamian za "towar" jaki ma do sprzedania pracownik, a ten na to idzie, albo nie. Obie strony powinny być wobec siebie uczciwe, by nie tracic swego i strony drugiej czasu.
                Pytanie o oczekiwania płacowe jest NORMALNYM pytaniem na rozmowie kwalifikacyjnej. Znaczy pracodawca chce wiedzieć ile pracownik chce kasy, żeby wiedzieć czy go nań stać - proste. Jeśli oczekiwania pracownika sa wygórowane, to po prostu nie znajdzie pracy kierując się nimi i je obniży.
              • kora3 Jeszcze jedno Matyldo - wazne 13.03.15, 16:37
                tak, masz rację - poczucie własnej wartości zawodowej powinno być oparte na faktach, a nie wyobrażeniach o sobie. Ja to zawsze powtarzam swoim studentom i uczniom smile
                Ale wcale nie jest tak moja droga, że liczy się tylko doświadczenie. W wielu zawodach liczy się także coś takiego, jak talent.
                Zaraz mi się dostanie, ale zwierzę ci się, że ja idąc do mojej pierwszej pracy w charakterze smile dziennikarza nie posiadałam ZADNEGO doświadczenia zawodowego w tym zakresie. Naprawdę żadnego! smile Skończyłam kierunek biegunowo od dzienn8ikarstwa odległy - na polibudzie, pracowałam w swoim zawodzie, a na podyplomówkę z dziennikarstwa poszłam sobie ot rak, dla zabawy smile Dodam, ze znakomita większość ludzi studiujących ze mna na tejze podyplomówce pracowało w mediach - różnych od TV po branżowe pisma, spory przekrój. Z naszych wykładowców i prowadzących ćwiczenia większość była przekonana, że pracuje w jakiejś gazecie (rzecz działa się w mieście innym niż moje rodzinne) - tak sobie wnosiła z tekstów, które przedstawiałam do oceny. Ba, oni sadzili, że to sa teksty już publikowane (sporo ludzi pracujących w mediach nie tworzyło tekstów sobie a muzom do oceny, tylko dawało te, które tworzyło do pracy o ile temat i gatunek rzecz jasna pasował). większość też wywalała gały smile, gdy mówiłam, ze pracuję tu i tu i jestem ...kierownikiem zmiany smile oraz w zyciu niczego nie opublikowałam poza artykułami w studenckiej gazetce na polibudzie.
                Jeden z naszych prowadzących zajecia racował w znanej w tamtym miescie gazecie, dużej, gdzie mieliśmy praktyki. W ich trakcie zaproponował mi po prostu pracę tam, a moimi jedynymi publikacjami w jakiejkolwiek normalnej gazecie były wówczas materiały z praktyk smile
                Tak wiec sama widzisz, ze doświadczenie nie jest zawsze konieczne smile
                • matylda1001 Re: Jeszcze jedno Matyldo - wazne 13.03.15, 20:29
                  kora3 napisała:

                  > Ale wcale nie jest tak moja droga, że liczy się tylko doświadczenie. W wielu zawodach liczy się także coś takiego, jak talent.<

                  Myślę, ze talent liczy się w każdym zawodzie i stanowi jakieś 30% sukcesu. Następne 30% to wiedza wyuczona, a reszta to doświadczenie zawodowe. Utalentowany absolwent to diament, dopiero doświadczenie zawodowe, lata praktyki zmienią go w brylant.

                  > Tak wiec sama widzisz, ze doświadczenie nie jest zawsze konieczne smile <

                  Naprawdę uważasz, że teraz, po iluś tam latach praktyki w zawodzie wiesz tyle samo, co wtedy, na uczelni?
                  • kora3 Re: Jeszcze jedno Matyldo - wazne 13.03.15, 20:41
                    Czy wiem tyle samo? Nie, pewnie więcej, ale o zyciu, a o zyciu zwykle więcej wie człowiek 43 -letni niż 28 - letni. Poza wyjątkami w obu przypadkach, rzecz jasna. Mam więcej doświadczenia fakt, ale rzecz cala w tym, ze studiujący wówczas ze mną mieli w większości tego doświadczenia wówczas więcej niż ja (mieć więcej doświadczenia niż żadnego jest raczej latwo smile) i to nieraz sporo więcej - na podyplomówkach jak wiesz studiują ludzie niekoniecznie tuz po jakichś innych studiach, czasem idą na nią po paru, czy parunastu latach po pierwszych. Z jakichś jednak powodów uznano, ze ja powinnam tam pracować, a nie ktoś inny z większym doświadczeniem. Kasa była dobra - porównywalna jak za kierownika zmiany, wiec nie szło o to, ze biorą szczawia, bo tańszy. na to bym nie poszła - matka Teresa nie jestem smile
                    Dzis sama ucząc adeptow mego zawodu Matti w pracy i na uczelni także widze talenty i ich brak smile Ci bez talentu także skończą studia - będą poprawni zdadza na 3 u mnie, może na 5 tam gdzie trzeba wykuć tylko (np. prawo prasowe, albo historia dziennikarstwa). MUSZE zaliczyć na 3 komus kto pracę przygotował i ona jest ...poprawna. A to, ze nie ma w niej iskry? Brak talentu po prostu - jeden go ma , inny - nie. Brai warsztatowe można łatwo skorygować, gdy ktoś ma do tego talent. Jeśli nie ma, będzie az i tylko smile poprawny czyli nijaki
        • kora3 Do Pastrych 13.03.15, 13:18
          Pstrych - rozgraniczajmy pewne rzeczy, plizzz.
          Jak piszę w tym wątku - zgadzam się z Tobą w wielu kwestiach, natomiast są to kwestie inne niż te, o które pyta wątkodawca. Zdaję sobie sprawę, ze Twoje wypowiedzi sa pokłosiem wypowiedzi innych - żeby jasność była.
          Tak, masz rację - sytuacja, w której aplikujący się płaszczy i udaje, ze deszcz pada, gdy nań pluja jest niedopuszczalna. Ale watek jest o czym innym - o tym, czy TEN aplikujący zachowuje się grzecznie robiąć jak opisał. Nie, nie zachowuje się grzecznie, co nie znaczy, ze nie ma racji w kwestii udzielania mu sprzecznych informacji.
          Po prostu - w takich syruacjach powinien grzecznie powiedzieć, że wstępnie powiedziano mu cos innego, a obecnie przedstawione warunki sa dlań nie do przyjęcia w związku z czym uważa dalszą rozmowe za bezprzedmiotową i pożegna się, by nie tracic czasu swego i rekrutującego. Tak jest jasno, klarownie bez czołobitności i GRZECZNIE, nieprawdaż?smile
          • pastrych Re: Do Pastrych 13.03.15, 14:51
            kora3 napisała:

            > Tak, masz rację - sytuacja, w której aplikujący się płaszczy i udaje, ze deszcz
            > pada, gdy nań pluja jest niedopuszczalna.

            Ale wielu Polaczkom to nie przeszkadza. Przeciwnie, uważają, że to jest normalne. Patrz zdecydowana większość wypowiedzi na forum. Taka mentalność niewolniczo-pańszczyźniana. Tacy ludzie jak my, z wysokim poczuciem własnej wartości i rozsądnym podejściem do życia, jesteśmy w zdecydowanej mniejszości w nadwiślańskim kraju.

            > Po prostu - w takich syruacjach powinien grzecznie powiedzieć, że wstępnie powi
            > edziano mu cos innego, a obecnie przedstawione warunki sa dlań nie do przyjęcia
            > w związku z czym uważa dalszą rozmowe za bezprzedmiotową i pożegna się, by nie
            > tracic czasu swego i rekrutującego. Tak jest jasno, klarownie bez czołobitnośc
            > i i GRZECZNIE, nieprawdaż?smile

            Zdecydowanie tak. Powinien grzecznie i spokojnie zapytać pracodawcę, czemu mówi co innego osobiście niż przez telefon (maila), w razie braku satysfakcjonującej odpowiedzi, równie grzecznie poinformować go, że dalsze spotkanie jest bezprzedmiotowe i je opuszcza. Reasumując, mógłby się zachować lepiej niż do tej pory to robił.

            P.
            • nchyb Re: Do Pastrych 13.03.15, 15:04
              > Ale wielu Polaczkom to nie przeszkadza. Przeciwnie, uważają, że to jest normaln
              > e. Patrz zdecydowana większość wypowiedzi na forum. Taka mentalność niewolniczo
              > -pańszczyźniana. Tacy ludzie jak my, z wysokim poczuciem własnej wartości i roz
              > sądnym podejściem do życia, jesteśmy w zdecydowanej mniejszości w nadwiślańskim
              > kraju.

              dla mnie za to Ty jawisz się jak jak typowy Polaczek z mentalnością szlachetki na zagrodzie, któremu warcholstwo bez przemyślenia skutków pijanego vetowania przychodzi bez trudu i potem płacz, ze wredne otoczenie tylko płaszczeniem się coś uzyskuje, a tu ktoś wiele wart itp...

              nie dostrzegasz złotego środka
              cenienie samego siebie nie oznacza chamstwa i niegrzeczności, ani wcale właśnie płaszczenia się
              Wysokie IQ i świetne wykształcenie niemal wyłącznie wtedy przynoszą naprawdę dobry rezultat gdy idą w parze z wysokim EQ i umiejętnością wypośrodkowania pomiędzy płaszczeniem się a chamstwem. Asertywność to nie niegrzeczność wobec tych, którzy (lub ich propozycje) nam nie odpowiadają...

              >Zdecydowanie tak. Powinien grzecznie i spokojnie zapytać pracodawcę, czemu mówi co >innego osobiście niż przez telefon (maila

              jeżeli ma pewność, że to ta sama osoba (czy na pewno wcześniej rozmawiał/meilował z pracodawcą, bądź tą samą osobą rekrutującą?), która wcześniej wspomniała o określonych warunkach (czy były to konkrety, czy ogólniki?) - to grzeczniej będzie zapytać - czy coś się zmieniło, że warunki odbiegają od wcześniej proponowanych... czy też może to dopiero wstęp do dalszych negocjacji...

              > j odpowiedzi, równie grzecznie poinformować go, że dalsze spotkanie jest bezprz
              > edmiotowe i je opuszcza.

              grzeczniej będzie odpowiedzieć, że obecnie oferowane warunki nie są dla niego satysfakcjonujące, więc... itd...

              > edmiotowe i je opuszcza. Reasumując, mógłby się zachować lepiej niż do tej pory
              > to robił.

              zdecydowanie tak. Mostów nie pali za sobą również osoba ceniąca sama siebie, przekonana o własnej wartości, a nie tylko ktoś z mentalnością pańszczyźnianego chłopa wink

              • kora3 Re: Do Pastrych 13.03.15, 16:07
                Nchyb, ale to, ze gość co założył ten wątek reaguje na takie sytuacje niegrzecznie, to chyba wszyscy łącznie z Pstrych przyznalismile
                NATOMIAST pojawiły się głosy, że ma zbyt wysokie oczekiwania - zarówno płacowe, jak i w zakresie poważnego traktowania go przez potencjalnego pracodawcę.
                A to jest nieprawda! Nie wiemy jakie ma wymagania płacowe oraz co sobą zawodowo reprezentuje i jaki jest popyt na ludzi po jego kierunku.
                Ja cos o tym wiem, bo pierwsze studia skończyłam na specjalności, którą skończyło nas 7 osóbsmile Moi koledzy nie mieli najmniejszych problemów ze znalezieniem pracy przy dość wysokich jak na absolwentów wymaganiach płacowych. Ja miałam trochę gorzej, bo bylam kobietą, a ta praca oznaczała kierowanie zespołem ludzkim także, który to zespół na ogół złożony był z panów i to grubo od nas starszych. Ale także nie interesowała mnie praca jakaś biurowa, niezgodna z kierunkiem i moimi oczekiwaniami i wolałam sobie 2 miechy poczekać mając taką możliwość, niż łapać byle co. Rozumiem chłopaka, bo sama byłam oszukiwana, tylko może nieco inaczej. Posyłałam aplikację zgodna z treścią ogłoszenia, że poszukują inżyniera z magisterka po moim kierunku i specjalności na np. kierownika zmiany, zapraszano mnie i okazywało się, ze wszystko ok - temat pracy, praktyki, dyplom, tylko ... no jestem kobietą, a to praca dla faceta, wiec może bym do biura poszła, kawę parzyła i ładnie się uśmiechała. No do diaska - pomijając seksizm - to była zwyczajna strata czasu. Było odpowiedzieć na moja aplikację odmownie, albo wcale, a nie zajmować mi czas i jeszcze mnie poniżać.

                Co natomiast do tego, że może rozmawiał o szczegółach z kimś niekompetentnym, niedoinformowanym itd. A co jego to miałoby obchodzić? To jest problem tej firmy, ze ma niekompetentnych pracowników udzielających samowolnie sufitowych odpowiedzi, a nie aplikującego Nchyb.
                • pastrych Re: Do Pastrych 13.03.15, 18:29
                  kora3 napisała:

                  > Co natomiast do tego, że może rozmawiał o szczegółach z kimś niekompetentnym, n
                  > iedoinformowanym itd. A co jego to miałoby obchodzić? To jest problem tej firmy
                  > , ze ma niekompetentnych pracowników udzielających samowolnie sufitowych odpowi
                  > edzi, a nie aplikującego Nchyb.

                  Dokładnie. Nikt nie ma obowiązku sprawdzać kto konkretnie w danej firmie udziela mu informacji. Jakaś osoba decyzyjna odpowiada za pracowników i jeśli oni kłamią lub są niekompetentni, to klienta to nie interesuje (w tym wypadku aplikującego o pracę). Firma sama wystawia sobie złe świadectwo. Znowu: coś oczywistego a większość oczywiście nie rozumie.
                  P.
                  • kora3 Re: Do Pastrych 13.03.15, 19:30
                    tak szczerze mówiąc to wywody Nchyb w tej kwestii wydają mi się mocno z jej strony nieprzemyślane. mam na myśli to, jakoby dzwoniący ws. rekrutacji miał rozmawiać z kimkolwiek z kim zdołał się polączyć i z takiej rozmowy czerpał informacje smile
                    To wręcz nie jest prawdopodobne - w ogłoszeniach o prace jest podany mail na który można przesyłać oferty lub/i tel. kontaktowy w TEJ sprawie.
                    Nawet jeśli pod takim telem nikt nue odbiera i centralka odbije to na sekretariat albo dowolny wolny numer żadna osoba z mózgiem niemająca z tym nic wspólnego nie będzie na ten temat rozmawiała i jeszcze podawała jakichś szczegółow. Po prostu powie "Przykro mi, ale dodzwonił się pan do księgowości/działu reklamy/ sekretariatu i niestety nie mogę pomóc. Jeśli pod podanym telefonem nikt nie odbiera, proszę zadzwonić raz jeszcze za pół godziny/kwadrans/ kilka minut" i tyle.
                    Przyznam się, ze nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby dzwoniąc gdzieś i dodzwaniając się do niewłaściwej osoby/komórki firmy/instytucji ktoś udzielał mi informacji na interesujący mnie temat! Mnie się też to nie zadzra, gdy ktoś przypadkiem/przez omyłke dodzwoni się do mnie zamiast do działu reklamy/ sportu/ kolportażu czy w ogóle do innego oddziału firmy. Podaje numer właściwy jeśli taka osoba nie ma, a nie udzielam jakichkolwiek informacji, o których pojęcia nie mam. To jakiś absurd
                    • nchyb Re: Do Pastrych 17.03.15, 10:55
                      > tak szczerze mówiąc to wywody Nchyb w tej kwestii wydają mi się mocno z jej str
                      > ony nieprzemyślane.

                      a moim zdaniem za mocno teoretyzujesz...
                      stety lub niestety miałam do czynienia z procesem rekrutacji w większej i małej firmie...

                      bardzo często kontakty przez złożeniem aplikacji wyglądały tak:

                      dzyń dzyń
                      firma x
                      czy o rekrutacji na stanowisko XXX mogę porozmawiać z kimś odpowiednim

                      i tu dwie wersje -
                      TAK (raczej nieczęsto)
                      łączą - w zdecydowanej większości odpowiedzi są ogólnikowe, dotyczą ogółu, szczegóły o konkretnym stanowisku na rozmowie...

                      NIE
                      cd dalszy rozmowy
                      a z kim mogę o tym porozmawiać?
                      może ja pani/panu pomogę?
                      poproszę, jakie mniej więcej są zarobki - na tym stanowisku konkretnie nie wiem, ale średnio w firmie...
                      a czas pracy?
                      zdecydowana większość pracuje od do

                      Czy uważasz że w obu przypadkach można mówić o oszukaniu potencjalnego kandydata i podaniu mu nieprawdziwych danych?

                      rozmowy typu:
                      dzyń dzyń
                      Dzień dobry, firma X
                      Dzień dobry, chciałbym kandydować na stanowisko XXX, czy mogę uzyskać parę szczegółó?
                      oczywiście - na stanowisku XXX zarabiać pan będzie 3478,49zł brutto przy 1/2 etatu od 10 do 14 z przerwą na papierosa między 13 a 13.15...

                      należą do super rzadkości i dotyczą wysoko wykwalifikowanych specjalistów, do których to firmy dzwonią, by zachęcić ich do pracy u siebie, a nie na odwrót...

                      > Przyznam się, ze nie spotkałam się jeszcze z sytuacją, żeby dzwoniąc gdzieś i d
                      > odzwaniając się do niewłaściwej osoby/komórki firmy/instytucji ktoś udzielał mi
                      > informacji na interesujący mnie temat!

                      jak sama pisałaś wyżej, nie masz doświadczenia w poszukiwaniu pracy i z tego co wiem, w rekrutacji również
                      ja mam i w jednym i w drugim,
                      w zdecydowanej większości dużych firm pierwszy telefon (np. centrala, recepcja, sekretariat) jest sitem, gdzie powinno się jak najwięcej informacji udzielić by "wyżej"już tylko konkretne najważniejsze telefony trafiały...

                      a rozterki ewentualnego przyszłego kandydata na pracownika nie należą akurat do tych, które koniecznie muszą trafić do dyrektora działu HR, bądź samego prezesa/właściciela...
                      • kora3 Re: Do Pastrych 17.03.15, 11:25
                        sorry Nchyb, ale raczej Ty teoretyzujesz - średnio w firmie? hehe
                        po pierwsze zarobki sa poza budżetówka tajne, po drugie jak można uśredniać np. sekretarke z inżynierem?
                        • nchyb Re: Do Pastrych 17.03.15, 11:30
                          he he
                          zarobki niby tajne, a komuś kto rozważa dopiero kandydowanie przez telefon je podadzą (np autorowi wątku)?
                          przeczysz sama sobie...

                          osoba rozmawiająca może wspomnieć że w tym dziale są np. średnio w okolicach średniej krajowej, że są atrakcyjniejsze niż najniższa krajowa, że to jest najniższa krajowa z atrakcyjną premią dla zaangażowanych itp
                          takie info ogólne się podaje...
                          to czysta praktyka, zero teorii...
                          • kora3 Re: Do Pastrych 21.03.15, 09:16
                            nchyb napisała:

                            > he he
                            > zarobki niby tajne, a komuś kto rozważa dopiero kandydowanie przez telefon je p
                            > odadzą (np autorowi wątku)?
                            > przeczysz sama sobie...


                            Żadne hehe Nchyb - ja zrozumiałam, że autor wątku orientacyjne info o wynagrodzeniu otrzymał od osoby REKRUTUJACEJ. Niczemu zatem nie przeczę, a szczególnie już sobie.
                            Z tego co widzę czasem nawet przypadkiem w ogłoszeniach z ofertami pracy, to na ogół jest podany mail/telefon do konkretnych osób, czy działów, a nie do kogo popadnie.
                            >
                            > osoba rozmawiająca może wspomnieć że w tym dziale są np. średnio w okolicach śr
                            > edniej krajowej, że są atrakcyjniejsze niż najniższa krajowa, że to jest najniż
                            > sza krajowa z atrakcyjną premią dla zaangażowanych itp
                            > takie info ogólne się podaje...
                            > to czysta praktyka, zero teorii...


                            Nchyb, no przepraszam, ale albo ktoś jest kompetentny do podania takich info aplikującemu, albo nie. No chyba, ze mówisz o prywatnej rozmowie dwójki znajomych, z których jeden aplikuje, a drugi w tej firmie już pracuje. Tu jednak o takiej sytuacji nie mówimy.
                            W temacie ile kto zarabia to ma wiedzę kadrowiec i księgowy oraz szef.
                            I naprawdę dla mnie jest abstrakcyjna sytuacja, w której np. u nas dziennikarz, do którego przypadkiem dodzwonił się aplikujący do składu udziela takich infosmile Np. ja nie wiem ile nawet orientacyjnie zarabiają składacze. Mogę z grubsza wiedzieć ile zarabiają dziennikarze (na podstawie własnych zarobków oraz zarobków bliższych mi ludzi z firmy, od których wiem ile), ALE przecież to też zależy od ustaleń między pracodawcą, a pracownikiem, a nie tylko od wyceny tekstów/zdjęc, wiec nawet orientacyjnie komus aplikującemu na stanowisko pracy adekwatne do mego nie byłabym w stanie tego podać.
                            • nchyb Re: Do Pastrych 21.03.15, 12:13
                              > Żadne hehe Nchyb - ja zrozumiałam, że autor wątku orientacyjne info o wynagrodz
                              > eniu otrzymał od osoby REKRUTUJACEJ. Niczemu zatem nie przeczę, a szczególnie j
                              > uż sobie.

                              a ja z perspektywy doświadczenia uważam, że raczej jest wątpliwe, by nawet nie kandydat, a dopiero POTENCJALNY kandydat na pracownika od rekrutera otrzymał informacje o wynagrodzeniu, i tyle...
                              jaknajbardziej bywa podany kontakt do osoby tym się zajmującej, ale taka osoba nie podaje szczegółowych danych o wynagrodzeniu...
                              i tu nie chodzi o kompetencje osoby informującej, a o proste tajemnice firmowe...
                              Firmy chronią się przed informowaniem o swoich płacach, systemie organizacji itp osób z firm konkurujących... a telefon od osoby, która dopiero się zastanawia itp moze jak najbardziej za taki być uznany...
                              no chyba że mowa o najprostszych stanowiskach, gdzie odpowiedź jest prosta - tak, zatrudniamy, najniższa krajowa itp...
                              ale w takim przypadku kandydat raczej nie poczuje się oszukany, gdy na rozmowie podadzą mu taką stawkę...

                              o, tu właśnie - kandydat może poczuć się oszukany, bo np. coś źle zrozumiał lub pominął w przyswojeniu informacji, ale niekoniecznie był oszukany i o tym pisałam...

                              > ) Np. ja nie wiem ile nawet orientacyjnie zarabiają składacze.
                              z tego co wiem, to nie pracujesz ani jako rekruter w Waszej gazecie, ani jako sekretarka, ani osoba z recepcji do odbierania telefonów, ani na infolinii, więc chyba to nic dziwnego, ze nie wszystko wiesz... smile
                              • kora3 Re: Do Pastrych 22.03.15, 00:26
                                No teraz to ty sobie przeczysz smile Twierdzilas, ze błedna info o zarobkach mógł podac komus telefonującemu przypadkowo wybrany pracownik, ale taki jak sama zauważasz tego wcale nie wie, wiec ...
                                • nchyb Re: Do Pastrych 22.03.15, 09:43
                                  nie błędną, a jedynie orientacyjną, błędnie odczytaną przez autora wątku...
                                  Koro, co Ty na siłę usiłujesz udowodnić?
                                  i nie, nie przypadkowo wybrany pracownik
                                  wątpię, by osobę zastanawiającą się nad podjęciem pracy łączono z kotłownią, stołówką lub pracownikiem taśmy produkcyjnej...

                                  pisałam wyraźnie, zę odpowiedzi mógł udzielić jakiś pracownik, ale niekoniecznie osoba ściśle odpowiadająca za dział zatrudnienia, lub sam właściciel...
                                  tylko osoba oddelegowana do wymijającego udzielania odpowiedzi osobom, które jeszcze nawet nie wiedzą, czy chcą tam pracować...
                                  • kora3 Re: Do Pastrych 22.03.15, 09:57
                                    No wcześniej pisałaś, ze taki delikwent dzwoni i łączą go do kogokolwiek smile
                                    Nchyb - dla mnie sprawa jest prosta jak drut: jest jakas osoba/dział odpowiedzialna/ny za rekrutację. W tym dziale sa osoby mniej albo bardziej kompetentne do udzielania wszelkich informacji i poziom kontaktu od tych kompetencji zależy. Zatem ktoś tam selekcjonuje wstępnie aplikacje na podstawie wstępnych warunków: np. wykształcenie, znajomość języków itp. I załóżmy zgodnie z poleceniem posyła wybranym osobom zaproszenia na rozmowy. te rozmowy ma przeprowadzać kto inny - kto zależy od kolejnego etapu rekrutacji, zatem może to być psycholog, a może być i szef działu poszukującego pracownika. Przykładowo rzecz jasna. Jeśli zaproszony aplikujący ma pytania przed rozmową, to na ogół kontaktuje się z ta osobą rekrutująca na najniższym etapie, bo do niej kontakt ma. Ta osoba nie mając plenipotencji do informowania o wysokości ewentualnych poborów ani tym bardziej do negocjacji tychże. Nie powinna zatem na ten temat udzielać ZADNYCH informacji, ani orientacyjnych, ani widzimisiowych smile, ani domniemanych, ani zmyslonych. Po prostu żadnych: - Przepraszam, ale nie jestem kompetentny do udzielania takich informacji. Tego rodzaju szczegóły pozna pan/pani podczas indywidualnej rozmowy z X, na którą pana/panią zapraszam. Ot i tle. Udzielanie wszelkich informacji, do udzielania których ten pracownik nie jest uprawniony jest przejawem braku profesjonalizmu i jego i firmy. I dziwię się doprawdy, że tego nie dostrzegasz, ba uważasz za normalne takie zachowanie.
            • matylda1001 Re: Do Pastrych 13.03.15, 15:21
              pastrych napisała:

              >Ale wielu Polaczkom to nie przeszkadza<

              Polaczkom? Zauważyłam, ze tak nazywają rodaków ludzie o niskim poczuciu własnej wartości. Leczą sobie w ten sposób swoje własne kompleksy.
    • claratrueba Re: Opuszczenie spotkania 13.03.15, 05:13
      Twoje zachowanie jest nie tylko niegrzeczne, ale lekko histeryczne. Nie umiesz zapanować nad emocjami, co dorosłemu człowiekowi nie przystoi. Co nie jest cechą pożądaną u pracownika.
      A tymczasem to, co uważasz za "oszustwo" prawdopodobnie wcale nim nie jest. W wielu firmach kandydat do pracy rozmawia z inną osobą o warunkach zatrudnienia 'z ogłoszenia" a kto inny przeprowadza rozmowę kwalifikacyjną- proponując warunki standardowe. Zarzucasz więc "krętactwo" osobie, która w ogóle nie wie, co ci zaproponowano, której zadaniem jest zwerbować pracownika na warunkach jak najkorzystniejszych dla firmy. W momencie, kiedy ów kandydat zachowuje się normalnie czyli powołuje sie na odbytą rozmowę, w której inne warunki mu przedstawiono albo rekruter (zwykle po skontaktowaniu sie tą inną osobą) modyfikuje swoje propozycje albo nie- jeśli kandydat zrobił na nim złe wrażenie albo jeśli już jest inna osoba (częściej -osoby), które na takie lub podobne warunki się zgodziły i pozostaje do którejś z nich zadzwonić "przyjmujemy pana/panią". Jest również bardzo prawdopodobne, że między Twoim telefonem do firmy a rozmową kwalifikacyjną, pojawił się inny kandydat i i wybiera sie tego, któremu będzie można zapłacić mniej.
      Twoje zachowanie uniemożliwia wszelkie negocjacje, powoduje również, że te firmy już nie zatrudnią Cię, choć niewykluczone, ze gdybyś na ich propozycje odpowiedział swoimi -tymi z rozmowy telefonicznej, to po skonsultowaniu się osoby, która prowadziła rozmowę z szefostwem wszystkich szefów, to zostałyby one przyjęte. Natomiast takim "żegnam" powodujesz, że nie jesteś brany pod uwagę jako osoba, która kompletnie nie rozumie zasad rekrutacji i rynku pracy. I w dodatku nie umie się zachować.
      Zastanów sie nad swoim zachowaniem, bo być może ono spowodowało, że w owym "poważnym miejscu" gdzie odbyłeś swoje roczne praktyki nie zaproponowano Ci stałej pracy, choć ci naprawdę dobrzy i potrafiący się zachować zwykle w taki sposób zdobywają pracę na naprawdę dobrych warunkach. Podobnie jest z tymi, którzy w pracy tymczasowej pozostawili za sobą naprawdę dobre wrażenie.
      Bo to, że ktos ma dyplom poszukiwanego kierunku wcale nie znaczy, ze to osoba emocjonalnie dojrzała, potrafiąca zachować sie właściwie w syt. niezbyt komfortowych, których w pracy jest sporo.
      Czego, niestety, jesteś przykładem.
      • wioskowy_glupek Re: Opuszczenie spotkania 14.03.15, 20:36
        Zachowujesz się jak arogancki buc i wszystko w temacie
    • akle2 Re: Opuszczenie spotkania 15.03.15, 00:01
      Jakoś nie chce mi się wierzyć, że ktoś przez telefon obiecuje Ci, że będziesz zarabiał cztery tysiące, a na miejscu okazuje się, że tysiąc dwieście. Zakładam raczej, że opisana sytuacja była wynikiem nieporozumienia, które można było wyjaśnić; poza tym ciężko przez telefon kogoś wycenić, na ile będzie dla firmy przydatny i co sobą reprezentuje, stąd pewnie konkretna oferta była inna od potencjalnej. Natomiast na miejscu przyszłego pracodawcy... nie żałowałabym, że nieopierzony buc nie będzie moim pracownikiem. Kompetencje miękkie i kultura osobista są równie ważne, jak te twarde. Życie zawodowe jeszcze nie raz Cię zaskoczy, ciekawa jestem czy z każdego spotkania będziesz wychodził trzaskając drzwiami, jeśli rozmowa nie będzie zmierzała w oczekiwanym dla Ciebie kierunku. Jeśli jest tak, jak piszesz, że masz specjalistyczne wykształcenie, a zatem i konkretny zawód, to ja na Twoim miejscu rozważyłabym działalność gospodarczą. "Pracodawca" nie byłby dla Ciebie przełożonym ale klientem, któremu wystawia się fakturę wg dowolnie wywindowanego cennika. A że klient-nasz pan, to tu trzaskanie drzwiami nie wchodziło by w grę, chyba że pieniądze śmierdzą.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka