uzuleost
11.03.15, 16:37
Skończyłem niedawno studia, dość specjalistyczne i jestem na etapie szukania pierwszej pracy. Ofert jest dosyć dużo, bo akurat osób z takim wykształceniem, jak moje pracodawcy potrzebują, poza tym mam odbyte roczne praktyki w poważnym miejscu i dodatkowo rok doświadczenia w pracy tymczasowej, ale w moim zawodzie. Nie lubię tracić czasu ani swojego ani innych, więc jeśli znajdę ofertę pracy, która potencjalnie może mnie zainteresować, dzwonię lub piszę (gdy podany jest adres e-mail) przedstawiając się i dopytuję o interesujące mnie szczegóły, czyli z reguły o trzy rzeczy: godziny pracy, konkretny zakres obowiązków oraz o wynagrodzenie. Gdy pracodawca nie odpowiada, odpowiada nieinformatywnie lub odpowiada, ale warunki mi nie odpowiadają, wykreślam takie ogłoszenie z listy. Gdy uzyskuję odpowiedź z informacją o warunkach, które mogę zaakceptować, wówczas zgłaszam chęć przystąpienia do rekrutacji. W ten sposób mogę działać efektywnie (pracy szukam dopiero od 2 tygodni a miałem już kilkanaście rozmów kwalifikacyjnych i kilka konkretnych propozycji, które obecnie rozważam). Moje pytanie na forum dotyczy jednak moego zachowania w następującej sytuacji: niekiedy (rzadko, ale jednak) zdarza się, że pracodawca udzieli mi fałszywych informacji, np. co do godzin pracy, zakresu obowiązków czy wynagrodzenia. Dowiaduję się o tym dopiero podczas rozmowy kwalifikacyjnej. Nie akceptuję kłamstwa i krętactwa, więc gdy tylko okaże się, że dane, jakie przekazano mi wcześniej są nieprawdziwe, wówczas przerywam spotkanie, spokojnie, ale stanowczo informuję, że zostałem oszukany, żegnam się (mówię "żegnam") i wychodzę. Do tej pory zdarzyło mi się to tylko dwa razy. Moja mama uważa, że to niegrzeczne i że powinienem zostać do końca spotkania. Ja się z nią nie zgadzam biorąc pod uwagę okoliczności. Chciałbym się dowiedzieć jak Państwo uważają.