milamala
25.03.15, 22:27
Zostalismy zaproszeni do rodziny meza na urodziny w pierwszy dzien swiat. To bardzo niegoscinni ludzie, wiem o tym, ale czasem mi rece opadaja. Rodzina, pierwszy dzien swiat, urodziny, prezent chetnie przyjma, odleglosc ok. 150km. wizyta pare godzin a my poza jednym kawalkiem tortu, jakimis czipsami, chrupkami czy orzeszkami slonymi oraz napojami nie dostaniemy nic wiecej (mam na mysli hocby prosty obiad). Ja i maz jakos trawimy te wizyty (obiad jemy pozno wieczorem po powrocie albo zatrzymujemy sie gdzies w trasie. Mamy dziecko i mala trzeba nakarmic jeszcze zanim mala sie rozespi w aucie, wiec robie malej jedzenie i wozimy na te nieszczesne obiadki na urodziny do tych ludzi.
Ale teraz sa swieta, organizujate urodziny w peirwszy dzien swiet a my bedziemy siedziec przy czipsach, noi rece mi opadaja.
Postanowilam byc nieco wredna i jak zwykle podgrzac wlasny obiadek dla dziecka, potem zrobic zdjecie i wstawic je z odpowiednim komentarzem na "fejsbuka".
Moje pytanie brzmi, czy takie zachowanie (ze zdjeciem na fejsie0 to bardzo mocno przekracza granice dobrego smaku? Bo, ze przekracza to wiem, pogodzilam sie z tym i zdecydowalam sie przekroczyc, zastanawiam sie czy bardzo przekracza, czy jednak lepiej tego nie robic.
Opcja nie jezdzenia do tych ludzi choc niezwykle dla mnie kuszaca niestety nie wchodzi w gre.