Dodaj do ulubionych

"Wproszony" gość

16.05.15, 15:57
Nie ukrywam ze zainspirował mnie wątek o cofaniu zaproszenia...

Wszyscy wiemy, że nie wypada ani się wpraszać do kogoś, ani "wpraszać" komuś innego gościa- to oczywistość. Ale jak to w życiu bywa, zdarza się czasem, że ktoś zachowa się nie tak, jak wypada. I załozmy jak ta babcia "wprosi" kogoś informując, ze będzie mu towarzyszył/naciskając n taką możliwość, albo też po prostu przychodząc z tym kims i stawiając gospodarzy przed faktem dokonanym.
W pierwszym przypadku oczywiście można się zwyczajnie nie zgodzić, nie ulec naciskom - choć oczywiście ze względu na najróżniejsze relacje i okoliczności może to nie być łatwe. W drugim jednak nie można zasadniczo zrobić już ...nic. No może poza wyproszeniem ...No ale mowa o kulturalnym zachowaniu.

Czy Waszym zdaniem jeśli już ten wproszony gość się u nas pojawi należy traktować go uprzejmie i tak, by nie dawac mu do zrozumienia, ze jest "wproszony", czy też olac jego samopoczucie, w imię tego, że powinna się o nie "martwić" osoba, która nam gościa "wprosiła".
Dodam dla jasności, że chodzi o gościa, który nie jest z nami skonfliktowany i nie ma swiadomości, ze został "wproszony".

Moim zdaniem wypada się zachować grzecznie i uprzejmie. A Waszym?
Obserwuj wątek
    • nchyb Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 16:10
      > Moim zdaniem wypada się zachować grzecznie i uprzejmie.

      Moim również smile
      • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 16:43
        Tak - to jest prawda oswiecona, w natchnieniu wielkim wygloszona.

        A jakby ktos goscia zostawil a wykopal wpraszajacego, to rozgrzeszenie pewnie dostanie w pierwszej instancji.
        • allegra1002 Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 17:01
          asia.sthm . Jesteś genialna! Twoja odpowiedź zaispirowała mnie do głębokich rozmyślań czy to grzecznie, czy wypada , czy to kulturalnie wykopać gościa który wprosił gościa ? I jeśli wypada, to w jaki sposób go wykopać? kulturalnie? czy mniej kulturalnie? No i całą sobotę i niedzielę poświęcę na te rozmyślania. A Wy?
          • robeenek Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 17:37
            Ja nie. Zrozumiałam sarkazm w wypowiedzi Asi.
    • ann.38 Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 17:41
      Na pewno starałabym się być uprzejma. Tylko nie wiem, czy dałabym radę zachować tę uprzejmość gdyby ten wproszony gość obraził moją sałatkę jarzynowąwink My w mojej rodzinie ją lubimy i konsumowaliśmy również mieszkając kilka lat w stolicy.
    • robeenek Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 17:52
      Proponuję założenie wątku "Jak zareagować gdy wproszony gość krytykuje naszą sałatkę jarzynową?" Wyrzucić za drzwi, zalać się łzami, czy wymownie (i pogardliwie) zmierzyć oczami od stóp do głowy? A może po prostu zignorować?
      • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 18:05
        Nic oprocz salatki mu nie dac - wyrywac z zebow cokolwiek innego, polmiski ustawic poza zasiegiem rak i pilnowac. Albo zbeszczeszczona salatka albo calkowity post , no ewentualnie chleb i wode podac na tacy.
        • aqua48 Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 18:41
          asia.sthm napisała:

          >Albo zbeszczeszczona salatka albo calkowi
          > ty post

          Jeśli zbezcześci sałatkę to pozostaje tylko jedno - dla uratowania własnej godności należy mu zdecydowanym ruchem włożyć miskę z tą sałatką na głowę. I oczywiście miłym tonem zacząć rozmowę na nowy temat np. jak najskuteczniej sprać z białej koszuli plamy po majonezie.
          • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 18:53
            Tamten od sałatki jest juz na szczescie były ex, czyli tak jakby ex do kwadratu.
            My tu gadu gadu, a mnie sie salatki jarzynowej okrutnie zachcialo. Cholera, w maju sezon tuz przed nowalijkowy.
            Pytanie z zakresu s-v: czy wypada zimowa salatke jesc w maju?
            Ale jarzynowa nie jest tylko zimowa, prawda? Całoroczna?
            • robeenek Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 17:22
              asia.sthm napisała:
              > Pytanie z zakresu s-v: czy wypada zimowa salatke jesc w maju?
              > Ale jarzynowa nie jest tylko zimowa, prawda? Całoroczna?


              Całoroczna, zdecydowaniewink Mówi to farszafianka (od 20 lat) rozmiłowana w jarzynowej sałatce, zwłaszcza autorstwa jej mamy, też farszafianki. Dla mnie tylko problemem jest, że w maju zazwyczaj jestem jeszcze w trakcie odchudzania pozimowego, i rzucam się na te najlżejsze i bez majonezu. Taką banalną grecką na przykład... wink
              • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 17:35
                Acha, czyli z czystym sumieniem mozna sie sie uraczyc do wypeku. Odegne paluszek na wszelki wypadek aby nikt nie mial watpliwosci, ze tu sama elegancja i s-v.
                Nowalijki musza poczekac wink
                • aqua48 Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 17:43
                  asia.sthm napisała:

                  > Nowalijki musza poczekac wink

                  Nie muszą, chętnie się nimi zaopiekuję smile
                • robeenek Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 17:44
                  asia.sthm napisała:
                  Odegne paluszek na wszelki wypadek aby nikt nie mial watpliwosci, ze tu sama elegancja i s-v

                  Oj, ale z tym paluszkiem odgiętym to należy uważać. Już wcześniej na tym forum (które uwielbiam zresztą, żeby nie było) dowiedziałam się, że taki odgięty paluszek może obrażać uczucia towarzystwa. Mowa oczywiście o niewinnym małym paluszkuwink
                  • aqua48 Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 17:56
                    robeenek napisała:

                    > Oj, ale z tym paluszkiem odgiętym to należy uważać. taki odgięty palu
                    > szek może obrażać uczucia towarzystwa.

                    Uczucia rzecz względna, ale jak trafi w oko lub do nosa rozmówcy to może naruszyć nietykalność cielesną...
                    • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 17.05.15, 18:19
                      Ten maly mam wyjatkowo nienachalny, srodkowy zas czasem sobie za duzo pozwala....przewaznie w domysle.
                      Tak czy siak salatke juz mam - klekajcie narody!
                      • minniemouse Re: "Wproszony" gość 18.05.15, 07:00
                        Przez to gadanie dostalam strasznej chcicy na salatke. jutro ide w 'gosci',
                        mam nadzieje ze gospodyni poda salatke. sama jestem za leniwa zeby zrobic...

                        Minnie
                        • pani.mysz Re: "Wproszony" gość 18.05.15, 18:43
                          Zapraszam, mam jeszcze sporo smile
          • kora3 A propos tej sałatki 16.05.15, 19:16
            A propos tej sałatki, a raczej tego komentarza ekspartnera babci, to rzecz jasna nie byłam przy tym, nie wiem jakim tonem to powiedział, ale z całym szacunkiem do autorki tamtego watku, chyba jest trochę przewrażliwiona.
            Jasne, mogło być tak, ze typ chciał bardzo podkreślić, że w STOLICY już dawno nie jada się tak przaśnych po9traw (skądinąd uwielbiam), już na pewno nie serwuje się ich na przyjęciach, gdzie królują sałatki bardziej wyszukane i koniecznie z "zagramanicznym" rodowodem.

            Ale mogło być też tak, że po prostu się ucieszył z tego, że taka właśnie sałata wjechała na stół, bo NIESTETY trudno ją spotkać na domówkach w Wawie, a przecież to taka pychota.

            Moja mama dość podobne zdanie wygłosiła do siostry mego partnera i nikt się nie obraził. G. zaserwowała popularne tu gołąbki tartych ziemniaków. Jest to jak dla mnie potrawa b. smaczna, ale poznałam ja dopiero mieszkając tu - w moich rodzinnych stronach się jej po prostu nie robi, a jesli to raczej b. rzadkosad Moja mama bardzo się ucieszyła, że będzie miała okazję skosztować tych gołabków, które jak wspomniała miała okazję jesć będąc służbowo w tym regionie całe lata temu. I dodała, że u nas niestety się tego nie podajesad a to takie pyszności ...
          • pani.mysz Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 20:36
            No co Wy, Kobiety, taką dobrą sałatkę na gbura zmarnować?
            • asia.sthm Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 22:39
              Trudno, salatke mozna raz poswiecic - wiecej juz by sie zaden taki incydent nie powtorzyl.
              big_grin
              • pani.mysz Re: "Wproszony" gość 16.05.15, 23:31
                Ale to chociaż drugą miseczkę zachować w lodówce smile
                Właśnie skończyłam robić na jutro.
    • kora3 Moe panie :) 16.05.15, 19:05
      Wątek jest pokłosiem moje wymiany zdań z Aquą w tamtym wątalku.
      Ja stoją na stanowisku, że skoro już taki gość został wproszony i gosodarze niechętnie, ale jednak zgodzili się na jego przyjście i nie cofnęli zaproszenia, to należałoby zadbac by nie potawić go w jakiejś niezręcznej sytuacji.
      Aqua uważa, że babcia gościa wprosiła i jeśli taka niezreczna sytuacja się pojawi to będzie ona li tylko naturalna konsekwencją niewłaściwego zachowania babci i jej wyłącznie problemem.

      Nie moge się zgodzić z taką postawą. I nie chodzi już teraz tylko o tamta opisaną w wątku sytuację, ale ogólnie o takie właśnie sytuacje. Przecież taki wproszony gość najczesciej sprawy sobie nie zdaje wcale, ze wproszony został. W wielu rodzinach typowo rodzinne imprezy są okazją do zapoznania rodziny z partnerem/rką. Gdyby tak nie było, to krewni z reguły poznawaliby tego/tę partnera/rke na ...ślubie zainteresowanych, albo na pogrzebie któregoś z nich.
      Dlatego dla takiego partnera babci niczym dziwnym i podejrzanym pewnie nie byłoby, gdyby partnerka zapewniła go, że syn, synowa i wnuk bardzo serdecznie go zapraszają i bardzo chcą poznać. Prawda jest natomiast zupełnie inna, ale on jej przecież nie zna.
      Wg mnie jest bardzo niegrzecznym narazanie takiej osoby na nieprzyjemne sytuacje czy niezręczne zachowania.
      • minniemouse Re: Moe panie :) 16.05.15, 22:39
        A dlaczegoby zle potraktowac goscia? gosc niczemu nie winien..

        Minnie
      • aqua48 Re: Moe panie :) 17.05.15, 08:39
        kora3 napisała:

        > Wątek jest pokłosiem moje wymiany zdań z Aquą w tamtym wątalku.
        > Ja stoją na stanowisku, że skoro już taki gość został wproszony i gosodarze t
        > o należałoby zadbac by nie potawić go w jakiejś niezręcznej sytuacji.
        > Aqua uważa, że babcia gościa wprosiła i jeśli taka niezreczna sytuacja się poja
        > wi to będzie ona li tylko naturalna konsekwencją niewłaściwego zachowania babci
        > i jej wyłącznie problemem.

        Koro, znowu przypisujesz mi SWOJĄ interpretację sytuacji. Jak zwykle błędną.
        Nigdzie bowiem nie pisałam, że należ gościa stawiać w niezręcznej sytuacji, ani że nie należy o niego dbać. Napisałam jedynie, że moim zdaniem uprzedzanie CZTEROLETNIEGO dziecka, że nie wolno mu zadać żadnych pytań dotyczących tego gościa jest grubą przesadą i po pierwsze nieodpowiednim traktowaniem DZIECKA, dla którego impreza została zorganizowana, a po drugie może być własnie niepotrzebnym skierowaniem uwagi dziecka na tę osobę i w konsekwencji przynieść kompletnie odwrotny skutek od zaplanowanego.
        Nie uważam też, że należy dbać o gości PRZESADNIE. A ktoś kto wybiera się w gości do domu gdzie jest małe dziecko z góry może założyć, że może być narażony na niezbyt komfortowe pytania z jego strony, czy inne zachowania tego dziecka mające mało wspólnego z s-v obowiązującym dorosłych. Ważne jest jedynie aby rodzice temperowali jego zachowanie w sytuacji GDY ono nastąpi, natomiast gość nie brał do siebie i nie obrażał się z powodu uwag i pytań DZIECKA. Proste.

        > Nie moge się zgodzić z taką postawą.

        Masz prawo nie zgadzać się ze mną. Nie masz prawa przekręcać moich słów.
        • kora3 Re: Moje panie :) 17.05.15, 09:28
          Ależ Aquo - nie chodzi koniecznie o te sytuację i koniecznie o 4-letnie dziecko ...
          Poza tym, ze y przekręcasz moje słowa, bo ja nie mówiłam o uprzedzaniu dziecka, tylko o poproszeniu go smile ale o to już mniejsza ...

          W tamtej opisanej sytuacji dziecko o który my akurat dyskutowałyśmy może być najmniejszym problemem. Dużo większym stać się może egzaltowany chrzestny nastawiony wrogo do swej matki, a tym samym jej partnera...Jego też gospodarze nie maja prawa poprosić, by zachował się przyzwoicie w ich domu?smile
          • aqua48 Re: Moje panie :) 17.05.15, 15:36
            kora3 napisała:

            > Ależ Aquo - nie chodzi koniecznie o te sytuację i koniecznie o 4-letnie dziecko

            To TY napisałaś że wątek jest pokłosiem naszej wymiany zdań w innym wątku podającym konkretny przykład właśnie czterolatka. Ja odnoszę się do konkretów.

            > W tamtej opisanej sytuacji dziecko o który my akurat dyskutowałyśmy może być na
            > jmniejszym problemem. Dużo większym stać się może egzaltowany chrzestny nastaw
            > iony wrogo do swej matki, a tym samym jej partnera...Jego też gospodarze nie ma
            > ja prawa poprosić, by zachował się przyzwoicie w ich domu?

            Co Ty znowu wymyśliłaś Koro? Egzaltowanego chrzestnego wrogo nastawionego do swej matki radzę skierować do psychiatry, a nie na urodziny czterolatka...

            • kora3 Re: Moje panie :) 17.05.15, 15:44
              Wymyśliłam???? Zapomniałas już tresc postu początkowego tamtego wątku?
              Młody chrzestny dziecka, brat jego ojca dowiedziawszy się o tym, że matka skutecznie wprosiła nowego partnera zapowiedział, że pojawi się tylko na chwilę, by wreczyc prezent ....
              Dla mnie to przejaw egzaltacji. a to "dziecko" ma już 22 lata. Jak myślisz, czy takiemu "dziecku" już można wspomnieć, by zachowało się przyzwoicie i nie robiło przedstawienia czy też będzie to tresura i pozostawi mu uraz na całe życie?smile
              • aqua48 Re: Moje panie :) 17.05.15, 16:59
                kora3 napisała:

                > Młody chrzestny dziecka, brat jego ojca dowiedziawszy się o tym, że matka skute
                > cznie wprosiła nowego partnera zapowiedział, że pojawi się tylko na chwilę, by
                > wreczyc prezent ....
                > Dla mnie to przejaw egzaltacji. a to "dziecko" ma już 22 lata. Jak myślisz, czy
                > takiemu "dziecku" już można wspomnieć, by zachowało się przyzwoicie i nie robi
                > ło przedstawienia czy też będzie to tresura i pozostawi mu uraz na całe życie?

                Nie, Koro, to będzie pouczanie dorosłej osoby, czego s-v zabrania. Każdy ma prawo do absurdalnych lub niewłaściwych zachowań, czyni je jednak na własne ryzyko. Na przykład braku ponownego zaproszenia jeśli źle lub nieodpowiednio się zachowa.
                Odmowa uczestniczenia w spotkaniu jeśli ma się na nim pojawić persona non grata nie jest egzaltacją.
                • kora3 Re: Moje panie :) 18.05.15, 10:18
                  Dla mnie takie zachowanie JEST egzaltacją. I z góry uprzedzam, że się z Toba zgadzam w ogólności smile To znaczy - że jeśli w towarzystwie ma się pojawić ktoś, kogo nie akceptujemy, to mamy prawo święte nie chcieć uczestniczyć.
                  Tylko, ze tu jest właśnie egzaltacja na miarę przedszkolaka- bo matke chrzestny dziecka jednak akceptuje, a jej nowego partnera NIE ZNA. Nic mu ta osoba nie zrobiła, wieć niechęc jest IRRACJONALNA i jest przejawem egzaltacji
    • kora3 Sama byłam wproszonym gosciem 17.05.15, 10:11
      I odczułam to. Nie było to miłe, acz niespecjalnie mi na tym zależało...
      Mój były maz będąc jeszcze aktualnym został zaproszony do swego kolegi, którego nie miałam okazji poznać przed naszym slubem, bo przebywał wówczas za granicą. Wrócił, gdy byliśmy już z pół roku po slubie. Po powrocie zorganizował coś w rodzaju spotkania powitalnego, u siebie. Nie miałam kompletnie ochoty na takie spotkanie, ale mój owczesny małżonek bardzo mnie prosił bym przyjęła przekazane przez niego zaproszenie na nie. Nie bylam tym zdziwiona i nie uważałam, ze może kłamać - raczej normalne, ze bliski jego kolega chce poznac jego zonę, skoro dotychczas nie było to możliwe..No i poszłam z nim...
      Nie nazwałabym tego spotkania miłym, choć nikt mnie nie obraził oczywiście. Nieco później dowiedziałam się przypadkiem, że podobnie jak ja nie widziałam się przed tym spotkaniem na nim, o i gospodarz mnie nie widział - mój mąz mnie wprosił...
      Na pewno nie była to komfortowa sytuacja dla gospodarza, ale mimo to uważam, ze skoro już dał sobie wprosić gościa, to powinien zadbac, by on sam i reszta gości nie wprawiali go co i rusz w zakłopotanie oraz nie stawiali w niezręcznej sytuacji.
      Dodam, że po tej wizycie ów pan został zaproszony do nas. Nie wproszony - zapraszałam także ja nie tylko mój mąż. Tylko ja znając poglądy pana zaprosiłam tylko jego (był singlem) oraz jeszcze jedna parę z tej samej bajki. Po prostu żeby nie czuł się dziewacznie w otoczeniu ludzi o skrajnie innych poglądach ...
      • kopciuszek83 Re: Sama byłam wproszonym gosciem 19.05.15, 20:38
        A skoro o wpraszaniu gości mowa...

        Organizowałam u siebie sylwestra. Zostałam troche w tę imprezę wmanewrowana - nikt ze znajomych nie chciał sie podjąć goszczenia reszty u siebie, towarzystwo sylwestrowe się stopniowo wykruszało ("ja z Wojtkiem postanowiliśmy, że jednak tego sylwestra spędzimy u naszej mamy"; "złapała mnie grypa, zostaje w domu:; "ja i Kasia idziemy na miasto" etc.).

        Gdy została juz tylko garstka osób zdeterminowanych, by sylwestra spędzic jakoś razem (5 czy 6 osób) podjęłam męską decyzję: zapraszam do siebie, na kameralną imprezę. 6 osób to akurat jest grupka, która na moim skromnym metrażu może się sensownie pomieścić.

        I nagle okazało się, że Jadzia z Wojtkiem wcale do mamy jechać nie będą, tylko bardzo chętnie wpadną do mnie. Kasia z Jurkiem także już na miasto się nie wybierają, a zagrypiona koleżanka cudownie ozdrowiała. Etc. Z 6 osób zrobiło się nagle 12 bardzo chętnych wpaść do mnie. O tym, że zrobie imprezę, poinformowałam tylko tych, którzy zostali na "placu boju", ale ci okazali się bardzo uczynni i doprosili resztę wink.
        Wszystkich lubię (lub w miarę lubię), ale naprawdę, nigdy nie zdecydowałabym się zaprosić tylu gości, bo mam mikroskopijne mieszkanko, a z imprez w klimacie "wszyscy stoimy sobie na głowie w kuchni" już jakiś czas temu wyrosłam.

        Ciekawa jestem, co zrobilibyście w takiej sytuacji (jest właśnie 31.12, sylwester, gdy dowiadujecie się, że kameralna impreza u was ma się okazać wielką bibą).
        Wiem, co ja zrobiłam smile, ale wcale nie jestem zadowolona ze swojej decyzji.
        • nchyb Re: Sama byłam wproszonym gosciem 19.05.15, 22:55
          a co zrobiłaś?
          • kopciuszek83 Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 19:35
            nchyb napisała:

            > a co zrobiłaś?

            Niestety zorganizowałam tę imprezę, zamiast asertywnie się wycofać z informacją, że nie mogę gościć aż takiej liczby osób. Ale głupio mi było: no bo wszyscy to znajomi, lubimy się, nie chciałam, by powstało wrażenie, że jednych lubię bardziej, a innych mniej i selekcojonuję, kto jest godzien, a kto nie, mnie odwiedzić. To był błąd. Na imprezę przyszło jeszcze więcej osób niż się spodziewałam (a bo komuś się przypomniało, że jeszcze ktoś tam jest sylwestrowo niezagospodarowany i niefrasobliwie go przyprowadził itp.). W sumie było 15 osób; ścisk niemożebny. Mimo że prosiłam, by nie przychodzić w cienkich szpilkach, bo moja podłoga tego nie wytrzyma, to część pań sie do tego nie zastosowała i radośnie w szpileczkach tuptała - efektem są liczne wgniecenia i zarysowania. Zniszczony mam tez telewizor (pęknięcie na ekranie - pewnie ktoś wpadł na telewizor, o co w takim tłoku nietrudno). Tak więc bilans słaby.
            • robeenek Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 19:47
              Współczuję... Nie ma to jak tacy uczynni inaczej znajomi... Ale takie właśnie sytuacje czasami uczą nas bardziej asertywnego zachowania w przyszłości.
        • minniemouse Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 00:12
          Re: Sama byłam wproszonym gosciem

          Oj, raczej chyba skoro to ty robilas impreze i to tobie sie extra goscie wprosili,
          to nie ty bylas "wproszonym gosciem" a gospodynia ktorej sie wproszono?

          Minnie
          • kopciuszek83 Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 07:51
            minniemouse napisała:

            > Re: Sama byłam wproszonym gosciem
            > Oj, raczej chyba skoro to ty robilas impreze i to tobie sie extra goscie wprosi
            > li,
            > to nie ty bylas "wproszonym gosciem" a gospodynia ktorej sie wproszono?

            Nie zwróciłam uwagi, że Kora zmieniła tytuł w swoim wpisie z "wproszony" gość na Sama byłam wproszonym gościem. Czy to takie istotne tudzież czyniące mój wpis niezrozumiałym? smile
            • minniemouse Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 22:16
              kopciuszek83 napisała:

              Nie zwróciłam uwagi, że Kora zmieniła tytuł w swoim wpisie z "wproszony" gość na Sama byłam wproszonym gościem. Czy to takie istotne tudzież czyniące mój wpis niezrozumiałym?

              mea culpa, mea culpa!
              bardzo przepraszam zatem, ja tez nie zauwazylam ze temat zmienila wczesniej Kora
              i myslalam ze ty. a tak a propos, no, nie zebym sie czepiala ale pytasz, wiec odpowiadam.
              nuuu, gdyby temat byl do rzeczy to wtedy moja uwaga, nooo, mialaby racje bytu,
              a tak nie ma, wiec jeszcze raz - sorry smile

              Minnie
        • aqua48 Re: Sama byłam wproszonym gosciem 20.05.15, 07:45
          kopciuszek83 napisała:

          > Ciekawa jestem, co zrobilibyście w takiej sytuacji (jest właśnie 31.12, sylwest
          > er, gdy dowiadujecie się, że kameralna impreza u was ma się okazać wielką bibą)

          Gdyby nie było innej możliwości wprost powiedziałabym tym którzy byli zaproszeni, że mają ODWOŁAĆ gości których chcieli bez porozumienia ze mną przyprowadzić.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka