Dodaj do ulubionych

Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV

29.05.15, 02:35
Poniewaz tamten watek z podwatkami rozrosly sie do niemozliwch rozmiarow
i zrobilo sie uciazliwe przebiajnie przez gaszcz coraz to nowych wpisow,
chcialbym tu dokladniej poprowadzic jeden z nich ktory mozna zsumowac nastepujaco:

Sid_15
to było chodzenie na kawę z pogaduchami, nic nie wspomniała o pocałunkach czy jakichś innych przesłankach. Oczywiście, nawet jeśli to były tylko takie niby koleżeńskie wyjścia na kawę, to pan mógł powiedzieć: słuchaj, miło było się z tobą spotykać, ale nie ma sensu kontynuować, bo chyba nic z tego nie będzie. Tylko problemem nie jest tak naprawdę zachowanie pana, tylko to, że autorka wątku jest rozczarowana i zazdrosna, poza tym czuje się urażona. .

Kora:
Pani z watku ZROZUMIAŁA prawidłowo, co znaczy propozycja kontynuacji wieczoru u panasmile Owszem, mogła nie zrozumieć co znaczy "ok, rozumiem", bo nie było jednoznaczne, ale JEDNOZNACZNE było późniejsze zachowanie pana: brak podejmowania kontaktu i traktowanie jak kazdą znana sobie osobiście koleżankę z pracy. Jak wspomniałam już - noga od stołu, pień drzewny i kładka rowerowa

Czyli co, w dzisiejszych czasach uwaza sie za normalne przedmiotowe traktowanie czlowieka
"bo to byla luzna znajmosc" i ta przedmiotowsc automatycznie zwalnia od jakiejkolwiek uprzejmosci i odpowiedzialnosci?
Jesli nam cos nie odpowiada, wystarczy zwinac sie po angielsku a domyslanie sie o czym swiadczy nasza akcja jest juz zawsze obowiazkiem tej nagle ignorowanej strony?

Minnie
Obserwuj wątek
    • claratrueba Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 06:44
      Minniu, nie wypowiadałam się w tamtym wątku i chyba w żadnym dot. relacji erotycznych bo to sfera, której s-v nie reguluje tak jak reguluje nasze kontakty towarzyskie czy formalne.
      Żadne zasady s-v nie zmienią osoby, która szuka tylko partnera seksualnego w osobę, która spełni życzenie tej drugiej strony by był to związek. Żadne zasady s-v nie spowodują, że jakaś pani, którą pan zaprosił na kawę, kino itd. zauroczy go na tyle by ponawiał swoje awanse choć ona nie ma jeszcze ochoty by było to coś więcej niż spotkania.
      "Dzisiejsze czasy" nie oznaczają wcale "przedmiotowego traktowania" drugiego człowieka a jedynie inne podejście do seksu przez kobiety. Co powoduje, że pan, któremu pani odmówiła, a który nie dostrzegł w niej niczego, co kazałoby mu o nią właśnie zabiegać a nie o jakąś inną- zacznie się spotykać z ta inną, może będzie łatwiej.
      Nie jest syndromem "dzisiejszych czasów" zakończenie spotykania się bez wyjaśnień. W "niedzisiejszych czasach" kobieta, którą to spotkała po prostu rozumiała, że pan "już jej nie chce"- że nie zrobiła na nim takiego wrażenia, żeby chciał w konkury chodzić ileś tam czasu jeszcze. Albo, że to pan, na którym żadna pani takiego wrażenia nie zrobi bo to dla niego tylko ciało do łóżka, czyli żadna strata, że sobie poszedł. Bo tacy mężczyźni zawsze byli- pierwowzory Valmonta, Lovelace'a (stąd "lowelas"), czy Casanova, zawsze ostrzegano panny przed "uwodzicielami" wtedy, gdy była to "kompromitacja panny".
      W tym wpisie, do którego się odnosisz dziwi mnie tylko jedno- wiek autorki, która "nie rozumie" tego rozstania. Zwykle zna się takie syt. z własnego doświadczenia w wieku licealnym, z literatury. Może nie czyta, szkoda, bo akurat w kwestii relacji erotycznych to bogate źródło wiedzy.
      • kora3 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 07:15
        No właśnie, właśnie ...
        Napisałam wszak, ze noga stołowa, pień drzewny i kładka rowerowa DOMYŚLIŁYBY się, ze pan chce zakończyć znajomość w ten sposób oraz także - dlaczego. A tu panna myśli, dopytuje się, jeszcze "dociska" ...

        Może dla tej pani propozycja seksualna oznacza, ze pan się zakochał i planuje wspólne zycie? I dlatego nie pojęła czemu pan przestał się odzywać - wszak dziko zakochany i zdecydowany na oświadczyny człek tak nie robi smile

        Powaznie mówiąc - rozumiem doskonale podejście panny do seksu, ale nie pojmuję, jak osoba w tym wieku może nie wiedzieć, że inni ludzie miewają inne - po prostu. Osoba dorosła powinna już wiedzieć, że swoja miarka się innych nie mierzy ...
      • vi_san Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 07:48
        Podpisuję się pod każdym słowem. big_grin
    • kora3 Po kolei :) 29.05.15, 07:04
      Minnie miła - są dwa ukochane zwroty w naszym jezyku " w dzisiejszych czasach" i "ta dzisiejsza młodzież" hehe. Lubiane, używane i NADUZYWANE smile
      Teraz Ty - w dzisiejszych czasach ...
      Minnie - zasada niewywalania flaków na stół właśnie w dzisiejszych czasach się zdewaluowałasmile W minionych czasach, gdy jedna pani drugiej pani nie odwiedziła ani raz w sezonie w dniach jej "herbatek" - nieodwiedzona miała towarzyski OBOWIAZEK więcej jej informacji o "herbatkach" w kolejnym sezonie nie przysylać, ergo nie narzucać się osobie, która nie chce z nią mieć stosunków towarzyskich. Podobnie - gdy na zaproszenie para albo solowa osoba "odpowiedziała" 2 razy wrzuceniem biletów wizytowych oznaczało to niechęć do utrzymywania znajomości i NIE wypadało stanowczo zapraszać nadal, ani dopytywać dlaczego ktoś nie chce przestawać z dana osoba/rodziną.

      To tak na początek - w kwestii dzisiejszych czasówsmile, w których owszem nadal jest caly szereg sytuacji, gdy wycofanie się po angielsku jest najlepszym rozwiązaniem i najbardziej kulturalnym.

      Z uporem maniaka nie chcesz pojać, że 4 luźne spotkanie nie zobowiązują do ...niczego. Ani do wierności, ani do wyjaśnienia dlaczego się nadal spotykać nie chce. Można wyjaśnić, ale nie trzeba. Wystarczy DAC do zrozumienia, ze się nie chce kontynuować znajomości - tu gość DAŁ zaprzestając kontaktów osobistych, a przypadkowo spotkawszy dziewczynę traktując ja jak każdą inną kolezanke z pracy.
      Czy zawsze wypada tak zakończyć znajomość? Nie, nie zawsze, bo jeśli się cos deklarowało to nie. Wówczas wypada ze tak powiem oficjalnie zakończyć znajomość. Tu takiej konieczności nie było i przyznam, że na miejscu gościa pewnie usiłowałabym zakończyć podobnie - redukując kontakt do zwyczajowych uprzejmości pomiędzy ludźmi sobie znanymi.

      Napisałas też coś takiego: "> Czyli co, w dzisiejszych czasach uwaza sie za normalne przedmiotowe traktowanie
      > czlowieka
      > "bo to byla luzna znajmosc"


      komentują także moją wypowiedź z tamtego wątku, a wielokrotnie napisałam ci co o tym myslę. A myślę, że tu nie chodzi wcale o przedmiotowe traktowanie tylko o PODEJSCIE do seksu, w tym przypadku - odmienne u obu stron. Gdy dwie osoby się nie znaja i wspomnianego podejścia nie znają u siebie wzajemnie to kazde patrzy tylko ze swego punktu widzenia i NIEMA NICZEGO wspólnego z druga osobą, bo odnosi się nie do niej tylko do swego spojrzenia na daną sprawę.
      Gdyby mnie np. mój ekspartner powiedział "Dobra, zawijajmy się już stąd, chodźmy do mnie. Mam flaszeczkę kaliforniaka i taki film, ze normalnie padniesz", to wiedziałabym na bank co to znaczy - to co mówismile: chce kontynuować wieczór u niego, ma czerwone kalifornijskie wino o jakiś filmik z "naszej bajki", więc się wyłożymy na kanapie i będziemy sączyć i oglądać uprzednio nakarmiwszy koty - tyle. Tylko, że ja tego pana znam prawie 20 lat smile i zwyczajnie wiem co mówi zanim mówi smile W przypadku osób nie znających się nie ma mowy o tym, że ktos nie liczy się z odczuciami drugiej strony...Nie może się liczyć/nie liczyć, bo ich nie zna po prostu. Propozycja pana odczytana właściwie przez panią wynikała nie z jego przedmiotowego jej traktowania tylko z podejścia pana do spraw seksu. Podobnie - odmowa pani wynikała nie ze stosunku do tego konkretnego pana, a z kolei z JEJ podejścia do seksu - sama to zresztą jak dobrze wiesz - podkreśliła wspominając, ze nie chodzi do łozka z facetami znanymi 2 tyg. nawet tak miłymi, jak ten pansmile To nie ma niczego wspólnego z TYM panem, tylko OGÓLNIE ma taką zasadę

      i ta przedmiotowsc automatycznie zwalnia od jakiejk
      > olwiek uprzejmosci i odpowiedzialnosci?


      Minnie , nie ponosimy właśnie odpowiedzialności za to, że ktoś traktuje luźną znajomość jako poważniejszą rzecz. Można by od bidy o takowej mówic, gdy ktoś WIE, ze druga strona ma takie podejście do znajomości, ale jeśli się nie wie...
      Ja się spotkałam z sytuacją gdzie pan pewien był przekonany, że mi się spodobał, bo ...spojrzałam kilka razy nań w szczególny sposób smile Dalibóg Minnie nie przypominam sobie - pan jak pan, nic specjalnegosmile, mówił do mnie to i nań patrzyłam, bo i gdzie miałam patrzeć? Na podstawie tego rzekomego szczególnego spojrzenia pan postawił tezę, ze mi się podoba smile, a fakt, ze ni odpowiada, pozytywnie na jego awanse zinterpretował jako "gierkę" - udawanie niedostępnej... Czy JA za to naprawdę odpowiadam?
      • minniemouse Re: Po kolei :) 29.05.15, 09:27
        Nie, nie, nie,
        raz na zawsze wyjasnijmy sobie sedno kwestii -
        tu nie chodzi o to co zyczylaby sobie pani czy pan a wylacznie o forme zakonczenia znajomosci!
        : )

        ponownie pozwole sobie przytoczyc pare cytatow ktore byly najblizsze tegoz sedna:
        Baba67 napisała:
        Tak dokładnie- reakcja nie była jednoznaczna. Ja i Minnie uważamy że pan postapił nie w porzadku (zakładając randki karesowe) że nie wyłożyl jasno swojego stanowiska od razu
        Minniemouse (ja)
        I do tego randki nie musialy wcale miec charakteru karesowego - wystarczylo, ze ona sie czula jak sie czula, i tyle.
        ale znajac zycie, i oceniajac po tym co pisala:
        ""Podobał mi się, randka wypadła bardzo fajnie. Umówiliśmy się na kolejny dzień i znowu było super. Później weekend, kino, grill. Generalnie wszystko rozwijało się bardzo dobrze."
        "
        • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 09:40
          Heloł, ale za co tu przepraszać? Spotkali się kilka razy, nawet do łóżka nie poszli, nikt nie odpowiada za rozbuchaną wyobraźnię i nadmierne emocje drugiej strony.
          Game over to game over, komunikat który powinien być jasny już dla kogoś w wieku licealnym. Domaganie się wyjaśnień, drążenie, dociskanie to czysta desperacja.
        • kora3 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:15
          Minnie - odpisujesz Clarze pod moim postemsmile
          Piszesz w kółko to samo - że pan nie musiał z panią nadal się spotykać - czego nikt nie postulował ani nikt Tobie ze tak uważasz nie zarzucał smile oraz, że nie powiedział wprost od razu czym pozostawił nadzieje ...

          Minnie miła - pan nie powiedział od razu i NIKT nie twierdził, że zrobił inaczejsmile Pan się grzecznie pożegnał i ZAPRZESTAŁ kontaktów! O ile jego pożegnanie nie wskazywało na to, że to konie, o tyle PÓŹNIEJSZE zachowanie było jednoznaczne!!! Przy takiej fazie znajomości NIE BYŁO OBOWIĄZKU "oficjalnego" zakańczania znajomości PO ŻADNEJ ZE STRON i to Ci usiłuję cały czas wyjaśnić!

          Nie ma znaczenia co kto sobie po tej znajomości obiecywał, ani co soboe poczuł w związku z jej zakończeniem - zachowanie pana PO ostanim spotkaniu było jednoznacznym sygnałem ze relacja skończona! Zaczepianie go w temacie i jeszcze domaganie się konkretów o zgrozo było niegrzeczne z punktu widzenia SV, bo było NARZUCANIEM się osobie w zsadzie obcej oraz zmuszanie jej do mówienia o osobistych sprawach. Naprawde tego nie dostrzegasz?
          • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:26
            Uff, dziękuję, że to napisałaś.
            Dodam wprost (może to niezbyt zgodne z sv ale za to klarowne) - panna, która w takich okolicznościach domaga się wyjaśnień, goni faceta, dociska, chce rozmawiać jest namolną tępą dzidą i desperatką.
      • minniemouse Re: Po kolei :) 29.05.15, 09:45
        kora3 napisała:
        Czy JA za to naprawdę odpowiadam?

        Tak, jak i kazdy zreszta kto sie godzi na kawki, kina, grille szczegolnie na poczatku nowej znajmosci.

        Ja się spotkałam z sytuacją gdzie pan pewien był przekonany, że mi się spodobał, bo ...spojrzałam kilka razy nań w szczególny sposób smile Dalibóg Minnie nie przypominam sobie - pan jak pan, nic specjalnegosmile, mówił do mnie to i nań patrzyłam, bo i gdzie miałam patrzeć? Na podstawie tego rzekomego szczególnego spojrzenia pan postawił tezę, ze mi się podoba smile, a fakt, ze ni odpowiada, pozytywnie na jego awanse zinterpretował jako "gierkę" - udawanie niedostępnej..

        A zauwaz, ze ty z jednej strony Koro wymagasz od Liponii aby w mig sie zorientowala co do zamiarow chlopaka i jeszcze wlasciwie odczytala jego emocje,
        a od siebie wymagasz zwolnienia od dokladnie tego samego.
        tymczasem tu zachodza dwojakiego rodzaju niuanse, jeden to taki ze nie zdajesz sobie sprawy jakie ty wysylasz sygnaly = chlopak nie zdawal sobie sprawy jak Liponia odczytuje jego "nie ma sprawy", a drugie to pan nie pomyslal ze moze on nadinterpretowywuje twoje zachowanie = Liponia nadinterpretowywala zachowanie (i slowa) chlopaka.


        Jak widzisz, czy znajomosc jest luzna czy nie, oboje ludzi naklada na siebie pewne obowiazki towarzyskie w momencie podjecia jej. nie tylko na poczatek, w trakcie, ale i na zakonczenie.
        zakonczenie czesto (nawet przewaznie ) jest krepujace, niemile, ale konieczne i potrzebne.
        A co najwazniejsze - kulturalne.

        A teraz, nawiazujac do moich "ta dzisiejsza mlodziez" smile - nie chodzi mi o sama mlodziez a ze ogolnie nastapilo wielkie rozluznienie w obyczajach. co zreszta chyba przyznasz sama..
        i tu mnie drazni ze tam gdzie ze wzgledu na zwyczajnie kulture powinno byc poprawne zakonczenie, to go brak i malo komu to przeszkadza.
        ba - wiekszosc nie widzi w tym nic niewlasciwego..

        Minnie
        • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 09:52
          Luźna znajomość nie implikuje żadnych obowiązków towarzyskich, pomijając uprzejme mówienie dzień dobry i do widzenia.
          Nie ma związku = nie ma zobowiązań = nie ma obowiązku kończenia w jakiś formalny sposób.

          Czego kobieta nie zrozumiała po tym jak nie otrzymała zaproszenia na kolejne spotkanie?

          Na randki chodziłam te +/-20 lat temu, wówczas komunikat yyyy nie mam czasu albo ignor były na ogół trafnie odczytywane.
          • kora3 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:35
            No dokładnie smile
            Nawet mój kolega - bufon z innego watku już dostrzegł, że moje "mam kupe pracy" i "muszę jechać gdzieś tam" - choć w mej pracy PRAWOPODOBNE są wybiegami, wykręcaniem się, bo tak naprawdę NIE CHCE się spotkać...
            • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:38
              Jeśli przy każdej rozmowie i propozycji spotkania "coś mi wypadało", to każdy dość szybko ogarniał, że należy przestać proponować.
              Wersje dla nierozumiejących były dwie: - zrzucanie telefonów, czyli ignor; - ostentacyjne pokazanie się w towarzystwie z nowym amantem.
              • kora3 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:44
                Wiesz, sa ludzie z gatunku tępy wał - na ogół pomieszanie manii wielkości z kompleksem nizszosci, którym nawet powiedzenie wprost kojarzy się z "gierką" smile - znam takiego typa.

                Ale zdecydowana większość ludzi ROZUMIE wyciszenie kontaktów prawidłowo smile
                • sid_15 Re: Po kolei :) 29.05.15, 19:13
                  Wiesz, dla mnie takie "coś mi wypadło" i nieodbieranie telefonów jest mega słabe i świadczy o jakichś deficytach w charakterze. Jak ktoś nie kuma, to naprawdę lepiec powiedzieć wprost sorry Winnetou, a nie bawić się w uniki. No chyba, że nie ma się jaj, są tacy. Lub ma się 16 lat, wtedy jakoś to rozumiem.
                  • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 21:51
                    Nie rozumiesz. Myslę, że po prostu jesteś młodsza i nie pochodzisz z pokolenia w którym nadmierna szczerość była uważana za przereklamowaną. To nie zarzut tylko różnice w mentalności i obyczaju.
                    • kora3 Re: Po kolei :) 29.05.15, 21:54
                      Dokładnie ...
                      • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 23:30
                        Epoka sprzed lansujących szczerość poppsychologicznych poradników amerykańskich.wink

                        Sorry, ale domaganie się wyjasnień od gościa z którym się spotkało kilka razy i nawet był seks jest jakieś takie... ośmieszające? uwłaczające? Poważnie walnięta centralnie między oczy prawda panią/pana wyzwoli i pozwoli poczuć sie lepiej?
                        Jeszcze raz: nie widzę powodu dla którego należałoby w jakiś formalny/oficjalny/konkretny sposób kończyc coś, co nawet się nie zaczęło. Brak dalszych propozycji jest komunikatem. Wybacz, nie mam czasu/podobne jest komunikatem. Szukam czegoś innego jest komunikatem bardzo dobitnym.
                        • sid_15 Re: Po kolei :) 30.05.15, 08:44
                          Ale to naprawdę takie straszne i dziwne powiedzieć komuś "nie chcę więcej się z tobą spotykać" i krótka piłka, mamy spokój? Lepiej ściemniać, że chomik zachorował czy udawać, że nie ma mnie w domu? No soooory....
                          • vi_san Re: Po kolei :) 30.05.15, 09:18
                            No dobrze, ale we wspominanym wątku Liponii - facet w końcu powiedział, że inaczej widzi relacje, na co ona zaczęła go "dociskać" [jej określenie!], żeby wydusić z niego dlaczego! Więc wcale nie zawsze kulturalne zakończenie relacji da się zrealizować...
                            A na marginesie - ty też z każdym z kim się 4 [słownie: CZTERY] razy umówiłaś organizujesz piąte spotkanie, żeby wyjaśnić, że więcej się widywać nie będziecie? surprised?
                            • sid_15 Re: Po kolei :) 31.05.15, 18:09
                              Ależ ja wcale nie uważam, że trzeba organizować specjalne spotkanie, żeby powiedzieć "nic z tego nie będzie". Ale państwo pracują razem, więc okazje do pogadania czy jakiejś kawy w przerwie pracowej zapewne są.
                              • kora3 Re: Po kolei :) 01.06.15, 06:48
                                Sid ... czytałaś post poczatkowy w tamtym watku przecież. Sytuacja PO ostatnim spotkaniu wyglądała tak: pan zaprzestał kontaktów, a widząc panią traktował uprzejmie, jak kazdą inną koleżankę z pracy, która osobiście zna. Tak? No tak! Pani kontaktów nie inicjowała, bo jak wspomniała należy to do mężczyzny, na uprzejmości odpowiadała w podobnym do nich tonie. Tak? tak ...Zatem pan miał podstawy myśleć, że pani DOBRZE pojęła jego sygnały i NIE oczekuje wyjaśnień. Tak/ Tak ...Po co zatem i dlaczego miałby inicjować jakąs rozmowę w przerwie w pracy? Żeby usłyszeć "Alez nie ma o czym mowic i nie a czego wyjaśniać.."? Pan w pani nie siedział i nie wiedział, ze z jej strony pozorne przyjecie do wiadomości jego sygnałow to gierka
                          • kora3 Re: Po kolei :) 30.05.15, 10:01
                            Widzisz - tak jesteśmy skonstruowani, ze poza określonymi sytuacjami większość z nas jednak nie lubi sprawiać komuś przykrości ... Powiedzenie takiej rzeczy w oczy jest przykre dla obu stron, bo osoba mająca to powiedzieć liczy się z tym, że sprawi komus przykrość.
                            Dlatego nierzadko w sytuacjach takich większość z nas ucieka się do tzw. białych kłamstw, lub do dawania do zrozumienia licząc na domyślność drugiej strony.

                            W czasach dawniejszych było to rozwiązane w taki sposób, ze stosowano przy tym zminimalizowaną konfrontację. Np. pani z tzw. towarzystwa wysyłała paniom, które chciała, albo wypadało jej u siebie goscic na "herbatkach" bilet z informacją "Pani Konstancja Stawicka przyjmuje w każdy pierwszy i ostatni wtorek miesiąca od maja do października od godziny 4 do 6 popołudniu". Pani, która otrzymała taki bilecik miała go traktować jak zaproszenie na któryś ze wspomnianych wtorków w podanych godzinach. O ile chciała utrzymywać z panią Stawicką stosunki towarzyskie lub niekoniecznie chciała, ale nie chciała z kolei pani Stawickie urazić, powinna bodaj raz pojawić się na takiej "herbatce", a pani Stawicka powinna się zrewanżować na jej "herbatce", o terminach której winna powiadomić pania Stawicką. Jeśli osoba tak zaproszona nie pojawiła się na zadnej z "herbatek" bez WAZNEGO powodu (cieżka choroba własna, czy w rodzinie, cięzka żałoba, wyjazd w tym czasie itd.) to stosunki tejże z panią Stawicką i jej mezem nalezało uznac za ZERWANE.
                            Nie ponawiało się takich zaproszeń, a spotkawszy osobę, która zerwała stosunki ograniczało się do ukłonów. I tyle. Niczego się nie wyjaśniało, o nic nie dopytywało - wszystko było jasne przy minimum, albo wręcz zerze konfrontacji.
                            Bo wówczas jak i teraz nie wypadało wprost powiedzieć "Nie przyjde do pani bo pani nie lubię, pogardzam panią, uważam panią za prostaczkę " czy cóś smile podobnego. Takie coś byłoby jawną obrazą powodująca kwasy ...

                            Dzis choć takiego sztywnego kanonu poza kregami dyplomatycznymi w zasadzie nie ma, nadal funkcjonujemy na podobnych zasadach. Konfrontujemy się wówczas, gdy jest to konieczne. A gdy nie jest liczymy na domyslnośc drugiej strony. Chłodne "Nie mam czasu" na kolejne propozycje spotkania i brak inicjatywy ze strony zapraszanego oznaczają "Nie chcę się z Tobą spotykać" i taka osoba powinna to zrozumieć i zaprzestać inicjowania kontaktu. Cóż gdy czasem zrozumie, ale chce się dowiedzieć DLACZEGO nie chce się ktoś spotykać....Przypierany do muru pytany o to na ogół nie chce powiedzieć nic konkretnego, bo to co ma do powiedzenia mogłoby być przykre dla pytającego. Mówi zatem ogólnikami "A tak wyszło", "nie zaiskrzyło", "Nie pasujemy do siebie" "Nie widzę się w tej relacji" itd. A jeśli to nie wystarcza i pytający pyta nadal to też się na ogół unika szczerych odpowiedzi typu "jesteś kiepski w łóżku", czy "Okropnie się z Tobą nudzę"
                            • sid_15 Re: Po kolei :) 31.05.15, 18:11
                              Cóż, czasami takie "sprawienie przykrości" czyli powiedzenie wprost, jest lepsze niż jak widać nie do końca jednoznaczne białe kłamstwo. No ale ja jestem taka, że lubię mieć wszystko wyjaśnione i lubię kawę na ławę. Przyjmuje do wiadomości, że niektórzy mają inaczej, trudno. smile
                              • kora3 Sid :) 01.06.15, 06:07
                                Może ci się to wyda dziwne, ale ja również jestem człowiekiem w kierunku "kawa na ławę". Pewnie w sytuacji pana od Liponii w 9 na 10 przypadków powiedziałabym podczas tego ostatniego spotkania, że sorry, ale nie pasujemy do siebie o pozostańmy kolegami z pracysmile
                                W 9/10 bo istnieje spora "szansa", ze np. gdy miałabym uzasadnione obawy, iż druga strona jest mocno niedojrzała i zachowa się niedorośle, to jednak uciekłabym się do jednoznacznych sygnałów, ale już PO spotkaniu. W przypadku Liponii pan mógł te obawy mieć ...

                                Jednak my nie jesteśmy na forum Psychologia tylko SV. Nie rozmawiamy o uczuciach, odczuciach tylko o prawidłowym zachowaniu. I w tym clou - to, ze ja czy Ty uważamy, że wygodniej nam stawiac kawe na ławę nie zmienia faktu, ze nasze uważanie NIE jest zasadą SV - ze zawsze TYLKO tak można zakończyć luźną znajomość, żeby było grzecznie. Zwykle, bo nie zawsze, MOZNA tak zakończyć, ale nie TRZEBA. Grzecznie jest także "wyciszyć" kontakt przy takiej mało znaczącej znajomości
                  • kora3 Re: Po kolei :) 30.05.15, 09:27
                    Rzecz w tym Sid, że większość ludzi KUMA i dlatego właśnie stosuje się te aluzje i dawanie do zrozumienia ZAMIAST walenia prawdy miedzy oczy ...
                    Ludzie, którzy NIE KUMAJĄ stanowią niechlubny wyjątek ...Teksty w stylu "mam dużo pracy" na kolejne propozycje są JEDNOZNACZNE. Jasne można na serio mieć dużo pracy i naprawdę nie mieć czasu się spotkać, tylko że wówczas taka osoba odpowiada inaczej "Bardzo chętnie bym się z Tobą zobaczyła, ale na serio mam taki młyn w pracy, że kanał sad Mam nadzieję do przyszłego tygodnia się odgruzować i jeszcze większą, że wtedy zechcesz się spotkać" - np.

                    Mój kolega bufon z innego wątku także już SKUMAŁ, że ja się pracą WYMAWIAM a tak naprawdę NIE CHCĘ z nim spotkać! Tylko jeszcze nie wykumał DLACZEGO...a nie wykumał bo zbufoniał do tego stopnia, że nie dostrzega jak się idiotycznie zachowuje smile - ale to, że się wymawiam i nie chce spotykać już wie smile

                    Liponia z tamtego wątku miała łatwiej - zamrozenie kontaktów i przejście pana na stopę wyłącznie znajomości firmowej nastąpily po rozmowie na temat seksu. Odmówiła panu w jednoznaczny (i egzaltowany ale o to mniejsza) sposób i powinna się domyslic, ze jej stosunek do seksu panu nie odpowiada i dlatego zaprzestał kontaktów. Powinna to przyjać do wiadomości i czesc.
                    Takie "wygaszanie" kontaktów często jest związane z niechęcią do powiedzenia komus przykrej prawdy o tym dlaczego nam nie odpowiada znajomość z tym kimś - wszystko jedno jaka - kolezeńska, czy damsko - meska.
          • minniemouse Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:52
            triss_merigold6 napisała:

            Na randki chodziłam te +/-20 lat temu, wówczas komunikat yyyy nie mam czasu albo ignor były na ogół trafnie odczytywane.

            taak, ignor i "nie mam czasu" a zwlaszcza to yyyy to prawdziwy Wersal.
            trzeba by to wpisac do ksiegi dobrych manier w dziale "jak pozegnac dame".

            Minnie
            • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:56
              Cherie, jestem kobietą.

              Ignor był dla nierozumiejących trzech z rzędu komunikatów nie mam czasu .

              Nie ma potrzeby żegnania kogoś z kim się nawet nie rozpoczęło relacji.
              • minniemouse Re: Po kolei :) 29.05.15, 22:29
                triss_merigold6 napisała:
                Cherie, jestem kobietą.

                ????
                przepraszam?? to apropos czego? bo chyba nie 'Wersalu"?

                M
                • triss_merigold6 Re: Po kolei :) 29.05.15, 23:20
                  A propos tego, że nie tylko mężczyźni mogą uważać, że po kilku spotkaniach i rezygnacji z kontynuacji nie ma się z czego tłumaczyć.
            • kora3 Dama 29.05.15, 11:17
              Dama i dżentelmen Minnie NIE NARZUCAJĄ się innym osobom ...
              Nawet wówczas, gdy faktycznie druga strona powinna coś wyjaśnić ale się nie kwapi.
              Gdy sytuacja tego nie wymaga damie i dżentelmenowi nawet doi głowy by nie przyszło zaczepiać kogoś w oczywistej sytuacji.
        • kora3 Re: Po kolei :) 29.05.15, 10:30
          minniemouse napisała:
          >
          > Tak, jak i kazdy zreszta kto sie godzi na kawki, kina, grille szczegolnie na
          > poczatku nowej znajmosci.


          Nie, wcale nie - nie odpowiadam za to, że pan z którym zamieniłam kilka slow nabrał przekonania, ze mi się podoba smile
          >
          >
          > A zauwaz, ze ty z jednej strony Koro wymagasz od Liponii aby w mig sie zorient
          > owala co do zamiarow chlopaka i jeszcze wlasciwie odczytala jego emocje,
          > a od siebie wymagasz zwolnienia od dokladnie tego samego.


          Możesz mi przystępnie wyłozyc skad masz takie przekonanie? Niczego od kol. Liponii nie "wymagałam" poza zdrowym rozsądkiem - 4 spotkania to nic poważnego, wiec skoro gość zaprzestał kontaktów trzeba było to przyjąć i nie drążyć - tyle. Nie ma kompletnie znaczenia DLACZEGO pan chciał zakończyć znajomość.
          Co do mnie - no nie odpowiadam za urojenia jakiegoś typa - uroił sobie to jego sprawa, nie?

          > tymczasem tu zachodza dwojakiego rodzaju niuanse, jeden to taki ze nie zdajes
          > z sobie sprawy jakie ty wysylasz sygnaly


          Otóż kiedy WYSYŁAM to sobie zdaję Minniesmile Ale NIE ODPOWIADAM za to, że ktoś moje standardowe zachowanie odczyta jako "sygnał"smile

          = chlopak nie zdawal sobie sprawy jak
          > Liponia odczytuje jego "nie ma sprawy", a drugie to pan nie pomyslal ze moze o
          > n nadinterpretowywuje twoje zachowanie = Liponia nadinterpretowywala zachowani
          > e (i slowa) chlopaka.


          Ale te słowa "nie ma sprawy" nie miały tu znaczenia! Faktycznie było niejednoznaczne - przyznałam to smile Natomiast JEDNOZNACZNE było zachowanie pana PÓŹNIEJ i nalezało je przyjąć.


          > Jak widzisz, czy znajomosc jest luzna czy nie, oboje ludzi naklada na siebie pe
          > wne obowiazki towarzyskie w momencie podjecia jej. nie tylko na poczatek, w tra
          > kcie, ale i na zakonczenie.


          Nie, właśnie takie luźne znajomości można zakończyć przez brak inicjatywy w podejmowaniu kontaktów lub schładzanie. Takie znajomość nie wymagają oficjalnego zakańczania ani t bardziej wyjaśnień - dlaczego.

          > i tu mnie drazni ze tam gdzie ze wzgledu na zwyczajnie kulture powinno byc popr
          > awne zakonczenie, to go brak i malo komu to przeszkadza.
          > ba - wiekszosc nie widzi w tym nic niewlasciwego..


          Ależ Minnie - mylisz się smile W czasach przed I wojną swiatową o międzywojennych w tzw. towarzystwie pan adorujący NIEOFICJALNIE daną panią bywał w jej majątku i gdy odechciało mu się z dowolnej przyczyny panią adorować bywac przestawał po prostu. I panna oraz jej rodzina nigdy, ale to przenigdy nie komentowaliby tego, ani tym bardziej nie dopytywali pana o powody jeśli się szanowali oczywiście. Oficjalnego zakończenia i wyjaśnień (i to mocnych, bo inaczej pan był spalony w towarzystwie) wymagała sytuacja OFICJALNA - gdy para była zareczona, a pan chciał zaręczyny zerwac. Nieoficjalne adorowanie jakejs pani, nawet jeśli było faktem powszechnie znanym NIE wymagało zadnych wyjaśnień gdy się zakańczało. Pan przestawał bywac w majątku pani i tam, gdzie mógł się jej obecności spodziewać i zaczynał adorować inną panią (albo nie) i tyle.
    • triismegistos Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 09:29
      Zdarzyło mi się kilka razy w życiu, że po pierwszej jednej, bądź kilku randkach mężczyźni nie wykazywali inicjatywy do dalszych spotkań. Brak inicjatywy był dla mnie oczywistością. Owszem, nie było to jakieś bardzo miłe, ale w sumie nic, nad czym można rozstrząsać.
      Gdyby któryś z nich zamiast po prostu uciąć kontakty zaprosił mnie na kawę i obficie wytłumaczył, że np. mój pogląd na dokarmianie kotów jest dla niego nieakceptowalny, a poza tym to odstręcza go sposób, w jaki dobieram buty do sukienki po pierwsze byłoby mi bardzo przykro, a po drugie uznałabym go zwyczajnie za wariata.
      Z dużym zainteresowaniem przeczytałam tamten wątek i pamiętam również pomysł obdarowania dziewczyny koszem kwiatów. Trudno mi sobie wyobrazić coś gorszego niż taki "prezent", wyrzucić niezręcznie a postawić w domu żeby przypominał niemiłą sytuację... No nie.
      Dodam jeszcze, ze spokojnie byłabym w stanie zaprosić niedawno poznanego faceta, żeby poczęstować go własnoręcznie ugotowanym obiadem, albo pochwalić się swoją kolekcją komiksów, albo coś w tym stylu, niekoniecznie licząc na zakończenie wizyty w łóżku. Gdybym na miejscu usłyszała perorę, że on nie jest TAKI i co ja sobie właściwie myślę byłabym w 100% przekonana, że mam do czynienia z wariatem i zdecydowanie nie chciała mnieć nic do czynienia, ale to już taka dygresja właściwie.
      • triss_merigold6 Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 09:38
        Pozwolisz, że się podpiszę?
        Wątek przeczytałam z narastającą fascynacją.
        W czasach randkowych wielokrotnie zdarzyło mi się umawiać 1-2-3 razy z chłopakami/mężczyznami i nie kontynuować znajomości. Bo nie, bo coś nie zaiskrzyło/nie pasowało. Nigdy nie uważałam za celowe i stosowne tłumaczenie się z tego, ucinałam kontakt i tyle - kilkukrotny przekaz jestem zajęta, nie mam czasu, będą zajęta, mam mnóstwo nauki/pracy prędzej czy później trafiał do każdego.
        Poza tym uważam, że po kilku czy nawet kilkunastu niezobowiązujących spotkaniach nie ma się z czego tłumaczyć.
        Gdyby facet z wątku zaczął dziewczynę całkowicie ignorować i nie odpowiadał nawet na cześć, to by było niefajne i niegrzeczne. Wita się, rozmawia neutralnie, nie ucieka ostentacyjnie więc o co kaman? Panna zachowała się jakby jej ślub obiecał i sprzed ołtarza uciekł.
        • felisdomestica Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:30
          Owszem, kultura osobista wymaga, żeby znajomość która potencjalnie mogła się zacieśniać, zakończyć w sposób oficjalny. oszukiwanie ludzi co do prawdziwego powodu zaprzestania kontaktów to brak odwagi cywilnej i dziecinność. I traktowanie ludzi instrumentalnie. Czysty egocentryzm.
          • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:36
            Potencjalnie to cóż... umawiający się nie odpowiada za cudze rojenia i projekcje.
            Prawdziwe powody zaprzestania kontaktów?
            Ależ proszę: Jednak przespałam się z Zenkiem, spadaj; Byłam pijana jak dawałam ci numer telefonu, teraz umówiłam się z uprzejmości ale jednak spadaj; Nie podoba mi się to co i w jaki sposób mówisz; Jednak jesteś za niski; Jesteś kiepski w łóżku, Zenek jest lepszy; Odechciało mi się, nie wiem dlaczego ale spadaj; Sprawiasz wrażenie desperata etc. jak najbardziej prawdziwe powody.
            Brzmią lepiej niż yyyy wybacz, nie mam czasu, kiedys się zdzwonimy?

            W relacjach męsko-damskich nie ma miejsca na altruizm.
          • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:41
            zupełnie się nie zgadzam - właśnie ze tak powiem "zaciśniętą" znajomość wypada zakończy oficjalnie, a taką co toi tylko takową być mogła kiedyś tam można spokojnie "wyciszyć" BEZ zadnych wyjaśnień i pozegnań.
            Powiadasz ze niepodawanie prawdziwego powodu zerwania znajomości jest oszustwem?
            Powiedziałabyś komuś, że nie chcesz się już nim spotykać, bo: nie umie się zachować, niegustownie się ubiera, osmiesza się w towarzystwie np.?
        • minniemouse Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:39
          Ale zgodzisz sie ze mna, Triss, ze na ogol te sprawy damsko-meskie przebiegaja gladko,
          bo bez powiklan w komunikacji?

          On ja "podbija", ona sie "poddaje" lub nie, albo ona jego, i sprawa jasna.
          A w tym konkretnym przypadku tak nie bylo bo doszlo do bledu w przekazie
          gdzie jedna strona nadala jedno, druga odebrala drugie, w wyniku czego nastapil niewyrazny zgrzyt.
          i ja o wlasnie takich przypadkach mowie.

          triss_merigold6 napisała:
          Panna zachowała się jakby jej ślub obiecał i sprzed ołtarza uciekł.

          hmmmm, na upartego na taka mini mini mini mini mini skale to tak prawie bylo:

          "nie ide do lozka na 4-tej randce - przepraszam, nie wiedzialem, nie ma sprawy (on -zwijam zagle) (ona -nie szkodzi, bardzo mi sie podobasz, poczekam)"

          • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:45
            Chyba w foto story w "Bravo Girl", aczkolwiek nawet tam clue akcji jest jakieś niedomówienie lub intryga.
            Pani zareagowała jakimś fochem od czapy i pouczeniem, że ona nie taka, facet odebrał sygnał wariatka, nic z tego nie będzie więc się oddalił i zainteresował inną dziewczyną. Gdzie tu niedomówienie?
            Myślę, że w takiej sytuacji kobieta powinna bardzo poważnie zastanowić się nad sobą i nad tym, czy aby na pewno kontroluje swoje projekcje. Nie było związku, nie było żadnych obietnic, było kilka fajnych spotkań.
            Nawet gdyby się przespali, to nadal nie znaczy że facet jej cokolwiek obiecał, czy że musi się jakoś tłumaczyć z rezygnacji ze znajomości. Nie po tak krótkim czasie.
          • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:53
            Minnie - naprawdę już mi rzesy opadają - owszem, pani MOGŁA opacznie zrozumieć owo "rozumiem, nie ma sprawy" pana po swoim "występie" smile. Inna sprawa ze co miał chłop powiedzieć "W takim razie do domu już Cię nie odprowadzę i wykasowuję Twój numer"? czy "Ło kurde a ja tak liczyłem na seks dzisiaj! Spadam, bo musze to jakoś zorganizować skoro ty nie chcesz"?smile
            ALE zachowaie pana PO tym ostatnim spotkaniu było JEDNOZNACZNE!!!! W połaczeniu z ich rozmowa w temacie seksu było PRZEJEDNOZNACZNE
            • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:59
              Amen. Przepraszam, co miał facet powiedzieć Po kij, tępa dzido, robiłaś nadzieję, skoro nie chcesz się bzykać? czy może Zepsułaś mi wieczór, czy Aha, to dzwonię do Mariolki, może ona będzie miała czas.
              Zachował się uprzejmie, a potem jednoznacznie i nadal uprzejmie.
              • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:09
                Dokładnie ...

                Czytając ten i tamten watek zaczynam odnosić wrazenie, że niektórzy (a raczej niektóre) chętnie widzieliby po takiej znajomości na jej zakończenie proces sadowy smile Wiesz, cos jak rozwód smile żeby pan się wytłumaczył z tego, że nie chce juz się spotykać, dlaczego i najlepiej wyasygnował jakies zadośćuczynienie dla pani za stracone nadzieje smile a i jeszcze przeprosił w minimum 2 ogólnopolskich dziennikach na 1 stronach oraz zobowiązał się pisemnie o pod karą do niespotykania się z inną panią przez najbliższy rok smile
                • vi_san Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:24
                  Albo lepiej pięć lat, dla pewności. Albo też dopóty, dopóki pani nie zakocha się w innym trójrandkowym znajomym.
                  • kora3 :) nt 29.05.15, 11:40

            • felisdomestica Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 17:19
              Miał do domu odprowadzić, pożegnać się i powiedzieć, że przykro mu, ale raczej nie będą się więcej spotykac, bo mają inne oczekiwania od związku. I dopiero wtedy byłoby to jednoznaczne i uprzejme.
              Współczuję wam dziewczyny, że nie rozumiecie, że jesteście traktowane bez szacunku.
              • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 21:33
                felisdomestica napisała:

                > Współczuję wam dziewczyny, że nie rozumiecie, że jesteście traktowane bez szacu
                > nku.


                heh .. ja się przyznam, ze nie miałam nigdy takiej sytuacji jak wątkodawczyni smile Także w sytuacji, gdy powiedziałam facetowi chętnemu, ze nie jestem gotowa na seks. tyle , ze ja powiedziałam NORMALNIE smile Wcale się nie zniechęcił smile Poczekał sobie jeszcze ...1,5 roku smile chodzi p mego pierwszego w zyciu faceta, z którym poszłam do łozka smile "Chodzilismy" wówczas pare miesięcy ...
                Od egzaltowanej dziwaczki każdy wieje i nikt nie powinien się temu dziwic ani nazywać tego "brakiem szacunku" - to jest ISZ - instynkt samozachowawczy smile
              • minniemouse Felisdomestica.. 29.05.15, 22:54
                Miał do domu odprowadzić, pożegnać się i powiedzieć, że przykro mu, ale raczej nie będą się więcej spotykac, bo mają inne oczekiwania od związku. I dopiero wtedy byłoby to jednoznaczne i uprzejme.
                Współczuję wam dziewczyny, że nie rozumiecie, że jesteście traktowane bez szacunku.


                Felis, dziekuje,
                w tym krotkim wpisie powiedzialas to wszystko co ja probuje wylozyc od kilku dni
                ale jak widac bez skutku.

                Minnie
                • triss_merigold6 Re: Felisdomestica.. 29.05.15, 23:13
                  Nadal nie rozumiesz, że odpowiednio lekkie podchodzenie do totalnie niezobowiązujących znajomości nie było i nie jest domeną tylko mężczyzn?
                • kora3 Minnie :) 30.05.15, 05:59
                  Bez skutku, bo my mówimy o SV, a Ty o uczuciach pani Liponii. Za uczucia się nie odpowiada, za zachowanie - owszem. Czysto po ludzku pojmuję, ze Liponii zrobiło się b. przykro gdy pan kolokwialnie mówiąc znajomość z nią sobie odpuścił i teraz ma nowy obiekt zainteresowań. No przykre musi takie coś być...No i? No i nic - trza żyć dalej ...Nie dopytywać, nie zagadywać i nie drążyć, czyli skoro tak już muszę wyrąbać prosto z mostu : NIE PONIZAĆ SIĘ!

                  Twój zachwyt nad wpisem poprzedniczki (daruj nie pomnę nicka) - tym o pozwalaniu traktować się bez szacunku - jest dla mnie nieuzasadniony. I nawet nie dlatego, ze owa poprzedniczka pisze o nas jakobyśmy na coś tam pozwalały nie majac podstaw do takich twierdzeń, ale dlatego, że nawet zakładając, ze pan Liponię potraktował "bez szacunku", to co zrobiła później nijakiego szacunku jej w jego oczach, ani oczach moich przykładowo nie dodało! I w tym cała rzecz.

                  Mam wrażenie, ze Ty odczytujesz taką postawę jak moja w tej sprawie, jako "chroniąca pana" - a zasadzie - zła Liponia zmusiła biednego faceta do rozmowy, a nie powinna bo dla niego to pewnie trauma. Otóż nie Minnie - po gościu najpewniej splyneło to jak po kaczce i niezależnie od tego, że wg mnie do żadnych wyjaśnień nie był zobligowany jak widać zapytany staral się być nadal grzeczny (tekst o relacji) zaś przycisniety nie miał problemów z wykładka kawy na ławę ...Rzecz w tym, że drążąc Liponia wystawiła świadectwo sobie, nie panu. Nie tylko w temacie takim, że jest a) źle wychowana, ale także b) jest niezbyt rozgarnieta oraz c) jest desperatką i egzaltowana.
                  I o ile pan już po tym jej "występie" dot. propozycji wieczoru u niego mógł ja mimo wszystko mile wspominać "Fajna ta Liponia, szkoda, że nie wyszło, choć trochę infantylna" to po tym zaczepieniu go i drązeniu chłop na bank pomyślał: "Ło matko, alem miał szczeście! Co za desperatka! Dobrze, ze wyszło jak wyszło i w pore dałem nogi za pas!" - tak niestety Minnie kojarzy się kobieta narzucająca się i takowa zawsze jest na straconej pozycji...

                  Jeśli pozwolisz opowiem ci pewną historyjke ..Mój przyjaciel ze średniej szkoły, taki prawdziwy, z którym dzieliłam lawkę, kanapkę i myśli (teraz tylko myślismile) miał dziewczynę. "Chodzili" ponad rok, on był dla niej pierwszy w łóżku, ona dla niego. Bylam jednym z jego 3 najlepszych kumpli, to bylam na bieżąco smile Pojechał na wakacje (jeszcze z rodzicamismile), poznał jakąś dziewczynę i ...zakochał się na zabój. Z wzajemnością...Nastolatkowie, ale sytuacja trudna. No musiał zerwać z dotychczasową dziewczyną. Oczywiście była i rozmowa i czekoladki oraz kwiaty "na pożegnanie" i przeprosiny - bo to była oficjalna para przecież. Powiedzial jej też prawdę, że poznał kogoś ...Czyli zachował się ok...Panna zalała się łzami i powiedziała, że go nie chce widzieć, no i przyjął na klate, to i pozostania kolegami nie proponował ...
                  Upłynał może z tydzień, dwa i zadzwoniła, że chce się spotkać i ma jej oddać wszystkie wspólne foty, listy od niej itd. No zgodził się ...Na tym spotkaniu też płakał, żadała wyjaśnień i szczegółów tej jego nowej znajomości. Oddała mu jakieś prezenciki od niego ..No ok. Potem znów chciała się spotkać i wyjaśniać, znów, znów ...Jak on miał wcześniej wyrzuty sumienia, że ja zostawia, tak potem już nie, bo tak była namolna ...Jak ja jej wcześniej współczułam, tak przestałam, bo tak była namolna ...Wielka miłość z wakacji mojego przyjaciela nie przetrwała nawet 6 miechów smile - odległość. I sam mi się zwierzył, ze gdyby nie namolność tej jego poprzedniej dziewczyny, to pewnie by do niej chciał wrócić, na kolanach by o to prosił. Ale tym swoim narzucaniem się i "miauczeniem" tak mu siebie skutecznie obrzydziła, że unikał jej jak ognia. Pokończyliśmy szkoły, poszliśmy na studia. Okazało się, ze ona studiowała budynek obok jego wydziału smile Jak go widziała, to odpowiadała chyłkiem na jego "czesc" i wiała, myślał, że jeszcze ma zal za tamto. Już dano po studiach spotkali się przypadkiem na ulicy smile pani już nie chyłkiem odpowiedziala na pozdrowienie, on się zatrzymał, ona też. Pogadali sobie w pobliskiej kawiarni - dlaczego pani tak na tych studiach przed nim wiała? Zakochana jeszcze była? A gdzież, ze wstydu Minnie, ze wstydu! Że się tak kretyńsko poniżała wcześniej ...Bo jak jej przeszły uczucia i emocje, to zobaczyła "z boku" jak to wyglądało sad

                  Tak, wiem zaraz mi napiszesz, że to ma się nijak, bo Liponia tylko raz chłopa zaczepila ...No RAZ, ale po 4 spotkaniach, a ta kilkanaście po ponad roku "chodzenia" i seksie, wiec per saldo - ta rzadziej smile
                  Czy teraz rozumiesz?
            • minniemouse Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 22:50
              kora3 napisała:
              ALE zachowaie pana PO tym ostatnim spotkaniu było JEDNOZNACZNE!!!! W połaczeniu z ich rozmowa w temacie seksu było PRZEJEDNOZNACZNE

              sorry Koro ty znowu wymagasz od siebie co innego od niej co innego.
              Nie, dla niej jego polaczone zachowanie moglo nie byc takie znowu jednoznaczne,
              co zreszta ustalilysmy razem z Baba w poprzednim watku i z czym ty sie sama zgodzilas:
              Owszem, mogła nie zrozumieć co znaczy "ok, rozumiem", bo nie było jednoznaczne,
              i dlatego nie rozumiala co sie dzieje, i czekala na jakies wyjasnienie z jego strony,
              bylo jej nieprzyjemnie bo ten sam chlopak ktory dopiero co "latal za nia " teraz lata za inna
              a ja traktuje jak powietrze -az sie wkurzyla i postanowila sama to wyjasnic.
              czula sie potraktowana przedmiotowo, i dlaczego nie ma prawa sie czuc?
              droga biegla do lozka, bylo cacy-cacy poki rzekla NIE. natychmiast po NIE on znikl z horyzontu.
              mozna sie czuc przedmiotowo? mozna!
              i tu nie ma znaczenia jak luzna byla znajomosc a co sie stalo - bylo srodkiem docelowym.

              Teraz inna kwestia jest taka ze imo niektorzy strasznie znowuz przesadzaja w druga strone i demonizuja jej chec skonfrontowania chlopaka.
              tymczasem ona normalnie spytala go "co sie dzieje, czemu mnie unikasz? obraziles sie na mnie? 'alez skad, nie, nie nic sie stalo, szukam innej relacji' - co dalej nic nie wyjasnia, wiec o szo chodzi?
              jesli na tym poprzestal, to pewnie po prostu jeszcze go zapytala "w jakim sensie innej relacji"
              i wtedy jej wyjasnil jakiej.
              Gdyby nie uzyla niefortunnego slowa "dociskanie", a napisala "poprosilam go o rozmowe w ktorej wyjasnil mi ze ...." itd - czy tez uwazalabys ze jest niekulturalna i nachalna i ezgaltowana pannica?

              Minnie
              • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 23:19
                Nadal bym uważała, że domaganie się jakichkolwiek wyjaśnień po kilku spotkaniach jest niestosowne i świadczy o byciu nachalnym i egzaltowanym.
                Spotkali się kilka razy, było miło, ale nic nie świadczy o tym, że facet jakoś szczególnie za nią latał. Było miło i przyjemnie, umawiało się dwoje dorosłych ludzi, a nie zepsuty Valmont i dziewica prosto z klasztoru Cecile. Dziewczyna zaprezentowała inne podejście do sfery erotycznej, trudno, przecież przekonywać jej nie będzie.
              • vi_san Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 23:57
                Minnie. Po pierwsze: ładnie "relatywizujesz" zachowania Liponii, a uparcie odmawiasz tego samego panu. Bo ich dialog MÓGŁ wyglądać:
                - Pogniewałeś się?
                - Nie, po prostu szukam innej relacji.
                - Jak "innej"?
                - Nie mam zamiaru czekać z seksem dłużej niż cztery spotkania.
                Ale równie dobrze:
                -Pogniewałeś się?
                - Nie, po prostu oczekuję innej relacji.
                - Dlaczego innej?
                - Wiesz jestem nieco swobodniejszy w kwestiach erotyki.
                - Ale dlaczego nie chcesz się ze mną spotykać?
                - Nie sądzę, by był możliwy kompromis między nami.
                - Ale czemu?
                itd, itd, w końcu na kolejne "Ale dlaczego?"
                - Słuchaj, dla mnie trzy randki to dosyć żeby iść do łóżka, ty nie chcesz, więc sorry, nie ma szans.
                Samo to "Ok, rozumiem" mogło ewentualnie nie być zrozumiane jednoznacznie. Ale już późniejsze zachowanie pana jednoznaczne było. Uprzejmość w codziennych kontaktach i żadnej inicjatywy w kwestii kontaktów pozasłużbowych. Może gdyby Liponia miała 14 - 16 lat mogłaby się nie domyślić, że taki brak inicjatywy oznacza brak zainteresowania pana. ale Liponia jest osobą dorosłą, w wieku 26 - 30 lat!
              • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 30.05.15, 05:04
                Minnie 1275 raz wyjaśniasz mi, ze kobicie zrobiło się przykrosmile Ja to WIEM i po ludzku rozumiem nawet. Pewnie niefajne uczucie, gdy ktoś kto okazywał zainteresowanie nagle je okazywać przestaje. ALE na Baala smile - zachowanie pana było tak czytelne, ze nie było się nad czym zastanawiać! Nawet jeśli uznać zachowanie gościa za niegrzeczne (a nie było takie), to NADAL nie wypadało go wypytywać i drązyć, czy nazwiesz to "dociskaniem" czy "skłonieniem do rozmowy" ...Nie wypadało ani z punktu widzenia SV, ani z czysto ludzkiego! Raz, że między nimi nie zaszło nic, dwa - ze kulturalny człowiek się NIE NARZUCA. Po czysto ludzku - kobieta nie lata za facetem ..
                Niezaleznie od tego jak nazwiesz zaczepianie gościa i drązenie tematu dla mnie zachowanie pany było/jest infantylne a ona jest egzaltowaną dziwaczką - sorry.
        • azm2 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:42
          Ja też czytam z narastającą fascynacją.

          Z wielu (nie wszystkich!) wpisów wynika, że to mężczyzna musi wykazać inicjatywę, zapraszać, płacić, deklarować, wyjaśniać, dlaczego coś zrobił albo nie zrobił. Po prostu musi.

          Z tych wpisów wynika również, że kobieta tylko przyjmuje zaproszenie (albo nie przyjmuje), nie płaci za siebie (bo przecież wiadomo, że zawsze mężczyzna płaci), nie zaproponuje wspólnego spędzenia nocy (bo to byłaby propozycja seksu, a ona przecież nie jest ?taka?, ona jest przyzwoitą kobietą i pierwsza nie zaproponuje seksu), ona tylko czeka na propozycję i zawsze może odmówić, bo ?jeszcze nie znamy się aż tak dobrze?, bo ?może za jakiś czas? itp.

          A gdy mężczyzna po czterech (tylko czterech!) spotkaniach zrezygnował z dalszych spotkań z kobietą i nie ponawia zaproszeń, to kobieta czuje się obrażona, bo przecież on już był zobowiązany do dalszych spotkań i miał wyjaśnić, dlaczego już nie chce.

          Uwaga: to, co napisałem wyżej, to kompilacja poglądów i nie musi dotyczyć jednej osoby.

          Przy okazji: w tamtym wątku zadałem pytanie: co to znaczy, że mężczyzna ?miał? coś zrobić w aspekcie braku dalszych zaproszeń? Czy jest odpowiedź? Nie mam teraz czasu na sprawdzanie.

          • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:49
            Miał znaczy powinien był podobno się spotkać i wyjaśnić wprost dziewczynie, że oto ma inne oczekiwania więc nie będą się nadal spotykać (i jeszcze wyjaśnić jakież to ma oczekiwania).
            Upokarzające, niepotrzebne, protekcjonalne, a i tak dziewczyna byłaby potem zazdrosna.
            • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:21
              Jesliby pan tak zrobił watkodawczyni z tamtego wątku zadałaby pytanie: "czy to kulturalnie zakończyć kims znajomość, bo nie chce seksu po 4 randce i spotykać się z inną?"smile
              O pewnie byłyby jakięś odpowieidzi, że oczywiście NIEKULURALNIE, albo ze kulturalnie ale pan cham, drań, prostak i zboczony smile
              • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:29
                A w ogóle to zanim w ogóle zamówili kawę po raz pierwszy, powinni byli ustalić szczegółowo czego oczekują od znajomości, jaki przebieg jednej i drugiej stronie odpowiada, spisać protokół rozbieżności etc.
                • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:39
                  hehe - dobre smile
                • azm2 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 11:58
                  "spisać protokół rozbieżności etc."

                  Koniecznie w trzech egzemplarzach, podpisać w obecności świadków i notariusza. wink
                  • triss_merigold6 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 12:03
                    W "Czarnych oceanach" Dukaja występuje swatka (taki awatar), swatki stron ustalają zgodę, termin, miejsce, przebieg randki z określeniem rodzaju kontaktów seksualnych.
                • vi_san Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 12:02
                  Intercyzę! big_grin
                  Taką piękną i szczegółową umowę dwustronną, kto ile w jakich okolicznościach powinien za [ewentualne] randki płacić, do jakiej kwoty przewiduje się prezenty, po której randce dopuszczalna jest propozycja seksualna, w jakiej pozycji seks jest uznawany, ile pocałunków przed, ile po, no i uwzględnić w ostatnim paragrafie, że w przypadku zacieśnienia kilku randek do fazy "związek" konieczne jest spisanie nowej umowy, równie szczegółowej i precyzyjnej, obowiązującej do fazy "zaręczyn"... I tak dalej.
                  Też mi się wydaje, że ci, którzy stawiają panu zarzut iż OD RAZU nie uprzedził pani o swoich poglądach powinni tak samo krytykować Liponię - wszak nikt jej nie bronił wpleść zgrabnie do rozmowy, że ma "staroświeckie" i "konserwatywne" poglądy na seks i żeby pójść do łóżka potrzebuje kogoś na prawdę dobrze poznać - w takim wypadku zapewne nie byłoby ani kolejnych kaw, ani kina, ani grilla - nie byłoby też jej rozczarowania. Jednak nie, ona miała prawo oczekiwać, że pan się zadeklaruje od razu i będzie gotów czekać aż ona zechce, ale pan oczekiwać od niej szczerości już nie powinien, bo wszak oczywistym jest, że ona ma prawo...
          • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 10:59
            No z tego co zrozumiałam to pan miał smile powiedzieć pani jasno, że z racji jej podejścia do seksu kończy on znajomość i pani ma się już nie spodziewac zaproszeń na randki oraz smysówsmile

            Co do reszty - Azmie to nie tak, że mężczyzna MA zapraszać i płacić - nie chodzi o to, że to jest, czy ma być reguła. To, że np. ja mam takie przyzwyczajenia nie oznacza bynajmniej, że ma być to obligo. To jak dana osoba postrzega kwestię inicjowania spotkań czy kwestię płacenia na nich to jest jej indywidualna sprawa.
            • azm2 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 12:01
              Koro3,
              Wyraźnie napisałem, że to kompilacja poglądów z różnych wpisów.
              smile
              • kora3 Re: Pozwolisz, że się podpiszę? 29.05.15, 12:18
                Ale przecież wiem smile
    • claratrueba Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 10:57
      Minniu, mam zupełnie odmienne zdanie w tej kwesti:

      nawiazujac do moich "ta dzisiejsza mlodziez" - nie chodzi mi o sama mlodziez a ze ogolnie nastapilo wielkie rozluznienie w obyczajach. co zreszta chyba przyznasz sama..

      jestem zupełnie odmiennego zdania. moje pokolenie obecnie 40+ a nawet chyba pokolenie obecnych 70 latków miało chyba luźniejsze podejście do takich znajomości zwanych "przelotnymi" nomen omen. W każdym razie moja matka czy babcia kiedy widziały, że dzwonek telefonu mnie podrywa a potem z rezygnacją wracam do kolejnej powieści czy opowiadania pani Siesickiej (gdzie bohaterka jak ja nastoletnia te same tragedie przeżywa) pytały tylko "mówił, że na pewno zadzwoni?" A kiedy odpowiadałam, że nie, to mówiły: "to nie rób sobie nadziei, poboli i przestanie" .Potem pani Wisłocka, nie pamiętam, czy na łamach "Razem" czy w książce mówiła to samo- jeśli na spotkaniu nie padnie propozycja następnego, to jest koniec znajomości.
      Nawet jeśli był seks.
      Był tylko jeden jedyny czynnik, który zobowiązywał do wyjaśnień- czas. Byłyby pewnie jakieś obietnice, gdyby były składane, ale nie były. Jeśli ludzie spotykali się przez kilka miesięcy to robienie sobie nadziei na związek było zrozumiałe i pan, który nagle przestawał sie kontaktować był źle oceniany, podobnie pani, która "nie miała czasu", "była bardzo zajęta". Ale nie po kilku spotkaniach- wiadomo było, że ktoś uznał, że to nie to i głowy więcej nie zawracał.
      A w pokoleniu mojej babci- przedwojennym? Przychodził kawaler do panny i albo się oświadczał albo przestawał przychodzić. Albo go panna zapraszała albo przestawała. Albo ktoś przestawał odpowiadać na listy. Nikt nikomu niczego nie wyjaśniał, nikt nie tłumaczył dlaczego.
      • triss_merigold6 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 11:02
        Bo to było jasne i czytelne. Brak komunikatu jest komunikatem. Oczekiwanie tłumaczenia się/wyjaśnień po kilku spotkaniach to chamstwo.
        Jestem z pokolenia obecnie 40+.
        • azm2 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 13:53
          "riss_merigold6:
          "Oczekiwanie tłumaczenia się/wyjaśnień po kilku spotkaniach to chamstwo."

          Ja bym nie użył określenia "chamstwo" w tym aspekcie. Jest zbyt silne.
          W jakimś przedwojennym polskim filmie, którego akcja toczy się w tzw. wyższych sferach, usłyszałem, że czyjeś zachowanie się "jest nie kom il fo" (w zapisie fonetycznym). Rozumiem, że chodziło o nieodpowiednie zachowanie się, ale nie wiem, czy dobrze rozumiem. "Kom il fo" to zapewne francuskie wyrażenie. Czy może ktoś zechciałby przetłumaczyć na polski?

          Jeżeli mam rację, to bym powiedział, że liponia zachowała się "nie kom il fo".
          I tyle by wystarczyło.
          smile
          • vi_san Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 14:09
            comme il faut [czytaj: kom il fO] z francuskiego:
            1. odpowiedni, o dobrych manierach
            2. tak jak trzeba, tak jak należy
            Dobrze zrozumiałeś - Liponia "dociskając" i wypytując pana zachowała się zdecydowanie nie comme il faut.
            • azm2 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 14:14
              smile
      • kora3 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 29.05.15, 11:12
        Dokładnie to samo napisałam Minnie smile
    • koronka2012 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 30.05.15, 00:27
      Widzisz, problemem jest konieczność tłumaczenia - i ryzyko pytań ze strony osoby "porzucanej". A tego większość osób po prostu chce uniknąć.

      Spotykalam się z pewnym panem, ot, jakieś kino, jakaś kawa. I pan dzwoni z kolejnymi propozycjami, a ja nie chcę dalszego ciągu, unikam kontaktu, pan się nie zraża i próbuje nadal. Głupio mu powiedzieć, że nic z tego nie będzie - bo niby z czego? ta znajomośc nie zmierzała nigdy w stronę związku, przynajmniej w moim mniemaniu. "Nie pasujemy do siebie" - ale jako znajomi nie musimy do siebie pasować... W zasadzie nic nie stoi na przeszkodzie żeby nadal od czasu do czasu się spotkać, tyle, że ja żadnego ciągu dalszego nie chcę, bo pan jest niestety nudny. Przecież mu nie powiem, że wolę sobie poczytać niż marnować czas na spotkanie! Mam więc nadzieję, że pan odczyta właściwie unikanie kontaktu i da sobie wreszcie spokój.

      W zasadzie nie bardzo rozumiem skąd to hmmm... potępienie "angielskiego wyjścia", skoro taki właśnie sposób powszechnie poleca się również w relacjach z kłopotliwymi znajomymi, czy dawnymi kolegami z którymi przestaliśmy nadawać na tych samych falach itp. Rozluźnienie kontaktów, sugestywny brak kontaktów. W przeciwnym wypadku pozostałoby złożenie wyjaśnień, co jest mocno niezręczne. Po co to komu?
      • kora3 Re: Zakonczenie luznej znajomosci zgodnie z SV 30.05.15, 06:34
        Hmmm ja mam wrażenie, że tu wielką rolę odgrywają 2 rzeczy:
        1. że to pan nie chce się już spotykać, a nie pani i
        2. że pan nie chce się spotykać dlatego, ze pani nie spełnia jego kryterium w sferze seksualnej
        Z postów osób piszących przeciw "angielskiemu rozwiązaniu" przebja coś takiego, że facet chcąc zrezygnować ze znajomości, choćby takiej nic nie znaczącej MUSI się jakoś wytłumaczyć z tego - kobieta już niekoniecznie ..smile
        Facet nie ma prawa "ranić uczuć" spotykając się z inną, choć miedz nim a kobieta "porzucona" NIC nie zaszło ...
        No i pan jest taki o owaki, bo chciał do lozka, a "porzucona" nie jest "taka" smile

        Mam podejrzenie, ze gdyby pai nie spełniła INNEGO niż łóżkowe kryterium pana, np. światopoglądowego, czy w kierunku poglądów politycznych, czy tańca towarzyskiego smile to część krytykujących go miałaby inne zdanie niż prezentuje "No wiesz, z wasze ostatniej rozmowy wynikło, że bardzo się różnicie światopoglądowo/politycznie/ tanecznie i raczej do przewidzenia było, że nic z tego nie będzie. Pan się zachował grzecznie, wyraził zrozumienie, odprowadził, a porem zaprzestał kontaktowania się, wiec jasne było, że dla niego włąsny i Twój światopogląd/poglądy polityczne/zainteresowania taneczne sa nie do pogodzenia. Były tylko 4 spotkania, więc nie ma czego "kończyć" i wyjaśniać..."

        Podejrzewam, ze tak mogłoby byćsmile Bo czesc ocenia zachowanie pana nie pod kątem SV, a przez pryzmat kryterium jakie on ma, a którego pani nie spełnila.
        A dzieje się tak dlatego, że spora czesc naszego społeczeństwa dzieli kryteria INNYCH na "dobre" i "złe".
        Te "dobre" to są takie, żeby pan np. był bez nałogów i kochał zwierzęta, te "złe" to takie, by był zaradny - wtedy pani jest materialistką, albo takie by pan był dobry w łóżku - wówczas jest niewyżytą nimfomanką myślącą TYLKO o seksie, ewentualnie takie, żeby pan miał jakąś pozycję społeczną - wtedy pani jest snobka i bufonką smile

        Sa kryteria także "mieszane" - jak bezdzietna pani nie chce pana z dziecmi to jest dojrzała i nie chce wchodzić w układ, któremu nie sprosta, jak bezdzietny pan nie chce pani z dziećmi to jest niedojrzałym cymbałem o wrażliwości pantofelka pierwotniaka i mózgu słabo rozgarniętej rozwielitki smile Tak to działasmile

        I tu działa tak samo smile
    • kora3 Do Minnie :) 30.05.15, 07:58
      Miła Minnie - na tym forum założyłam wątek o koledze bufonie i moim "wykręcaniu się " od spotkań z nim. Nie wypowiedziałaś się w nim, co jest zrozumiałe, bo nie w każdym watku trza się wypowiadać, ALE co ciekawe NIE WYPOWIEDZIAŁ się NIKT z tych nicków, które uważały pana z watku Liponii za niegrzecznego smile
      I tak się zastanawiam czy to aby nie dlatego, że unikajca kontaktu osoba jest kobieta oraz brak tu watku "erotyczno- miłosnego" ?smile
      Nikt mnie nie "potepił za niewlasciwe zachowanie wobec pana smile
      A przecież ja się zachowuje bardzo podobnie jak ten pan od Liponii.
      Spotkałam się KILKA razy z dawnym znajomym (długość znajomości wieksza niż u Liponii i pana z jej wątku i kiedyś intensywna) i nie mam już na to ochoty! NIE inicjuję spotkań, a na inicjatywy pana odpowiadam negatywnie DAJĄC do zrozumienia, że nie chcę się spotkać. Podczas ostatniego spotkania NIE POWIEDZIAŁAM tego wprost. Spotykam się z innymi osobami o czym pan wie, albo może wiedzieć. Już się zorientował, że ja nie chcę kontaktu, ale naciska.
      Czym ta sytuacja różni się od tej z watku Liponii Minnie?
      Tylko tym, że pana znam nie z randkowania i flirtu, tylko koleżeńskiej, ale za to dalece dluzej trwającej i kiedyś b. intensywnej.

      Czy ja powinnam zaprosić pana na kawę i powiedzieć mu, że oficjalnie kończ naszą znajomośc, bo mi ona nie odpowiada, a jak zapyta dlaczego powiedzieć prawdę, że łokropecnie zbufoniał i przestałam go zwyczajnie lubić?
      • minniemouse Re: Do Minnie :) 31.05.15, 23:01
        kora3 napisała:
        Miła Minnie - na tym forum założyłam wątek o koledze bufonie i moim "wykręcaniu się " od spotkań z nim. Nie wypowiedziałaś się w nim, co jest zrozumiałe, bo nie w każdym watku trza się wypowiadać,

        Koro, zapewne nie zauwazylas, co zreszta zrozumiale, ale ja od paru dni jestem tak zajeta
        ze w ogole nie biore udzialu w zadnej dyskusji.
        Jak zlapie jakis luz, to wroce dorzucic 'drwa do ognia' smile

        Minnie
        • kora3 Re: Do Minnie :) 01.06.15, 06:42
          Minnie - zauważyłam Twa mniejszą aktywność, ale nawet gdyby jej nie było to także przecież nie musiałabyś wypowiadać się w każdym watku, czy z nim zapoznawać w ogóle ...
          Zakładając ze tamtego nie czytalas zwyczajnie pytałam, czy dostrzegasz ANALOGIE w zachowaniu moim i pana od Liponii.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka