Dodaj do ulubionych

notariusz a ubranie

30.10.15, 15:25
Wizyta u notariusza w celu podpisania umowy. Pan rejent oczywiście w garniturze, no ale on jest w pracy. Jeden pan ubrany z tzw. sportową elegancją, za to drugi pan wyglądał jakby właśnie wybierał się na jogging po lesie - w dresie i czapce z daszkiem (której zresztą nie zdjął przez cały czas sporządzania umowy).

Słusznie się czepiam tego dresu i czapeczki, czy jakaś staroświecka jestem?

P.S. Ja byłam tam służbowo i jako obserwator postronny, z żadną ze stron nie jestem emocjonalnie związana - po prostu opisuję co zobaczyłam.
Obserwuj wątek
    • akle2 Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 15:50
      Bez obawy, pan notariusz nie zwróci uwagi za zbyt krótką spódnicę, gołe ramiona czy sportową bluzę. To nie sąd ani nie kościół. Jego interesuje przygotowanie dokumentów zgodnych z prawem i zainkasowanie wynagrodzenia.
      • molly_wither Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 19:42
        Ten w czapeczce to klient czy urzednik notarialny? Bo jesli klient to co w tym zlego? Notariusz przyjmuje w takich godzinach,kiedy normalni ludzie pracuja i czesto zwlaniaja sie na godizne z pacy,zeby zalatwic sprawe w kancelarii. Widzialam kiedys ratownika medycznego, ktory przyszedl w sluzbowym uniformie do notariusza. Zdziwilabym sie moze tylko wtedy, kiedy zobaczylabym u notariusza płetwonurka z calym rynsztunkiem.
        • annthonka Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 21:27
          Pan w czapeczce to klient. Nie jest instruktorem fitness, który na chwilę wyskoczył z pracy, żeby załatwić sprawę u notariusza - co mogłoby wyjaśniać taki strój. Ale nawet takie okoliczności nie usprawiedliwiają siedzenia w nasuniętej na oczy czapce.

          Ja uważam, że w pewnych okolicznościach dres z czapeczką jednak nie przystoi, a wizyta u notariusza jest właśnie jedną z takich sytuacji. Nie upieram się, że należy koniecznie iść pod muchą i w smokingu, ale można przecież zachować jakoś wypośrodkować.
          • aka10 Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 22:06
            Mnie osobiscie bardziej razi opisane ubranie w operze czy na koncercie muzyki powaznej. Tam sie bowiem z zasady idzie wieczorem i jest sie na to przygotowanym.
    • jerrykot1 Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 16:19
      czapeczkę mógł zdjąć, to w końcu urząd jest. a i grzeczność nakazuje.... no chyba że wyznania jest mojżeszowego, np. i w nakryciu głowy od rana do nocy chodzi. Reszta ubioru, jeśli czysta i nie śmierdzi - nie przeszkadza, moim zdaniemsmile
      • deec2 Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 17:27
        Czytam to forum, z zasady nie zabieram głosu, jednak czapeczka, to nie tylko problem savoir vivre. Gabinet notariusza to miejsce urzędowe. Jeżeli jest w nim w którymkolwiek miejscu godło państwowe, to podstawowym obowiązkiem Pana Czapkiewicza było zdjęcie nakrycia głowy. Co więcej obowiązkiem notariusza było wyegzekwowanie tegoż. Brak godła istotnie sprowadza kwestię do zasad sv, lecz tu jakakolwiek wypowiedź jest zbędna, także w zakresie stroju, nie tylko nakrycia głowy.
        • akle2 Re: notariusz a ubranie 30.10.15, 22:08
          Mylicie się Państwo, kancelarie notarialne są obecnie prywatnymi biznesami (mającymi oczywiście szczególne uprawnienia), a nie urzędami. Prędzej komornik powinien sobie godło powiesić, bo jest wymieniony w ustawie. Co do pana w czapce, dobry obyczaj nakazywałby aby czapkę zdjąć (cham, że tego nie uczynił), nie jest to jednak żaden obowiązek wynikający z jakichkolwiek przepisów. Prędzej w bankach mogą odmówić obsłużenia osoby w kominiarce ze względu na zagrożenie terroryzmem tongue_out
        • tummanka Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 02:36
          Pomyliła wam się, babinko, kancelaria notarialna z kancelarią proboszcza. W trzeciej i czwartej RP czapkujemy na razie tylko panu Jezuskowi na krzyżu. Orzełkowi nie trzeba.

          Ktoś zresztą przytomnie w tym wątku zauważył, że notariusze to własna działalność gospodarcza. Koszą nas tyle za te swoje zawoskowane sznurówki, że ja w ramach protestu poważne rozważam przy kolejnej okazji udać się na wizytę do notariusza z gołym cycem.
        • wioskowy_glupek Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 07:02
          big_grinbig_grinbig_grinbig_grin dobreee
          • allegra1002 Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 07:58
            Popieram Cię Annthonko.Też uważam tak jak Ty.Strój "parkingowego" choćby czysty i wyprasowany pasuje na parking albo właśnie do biegania po lesie.Człowiek cywilizowany i w miarę na poziomie ubiera się stosownie do sytuacji.Niestosowny dobór ubrania źle świadczy o człowieku.Podobno " nie szata zdobi człowieka" ale jednak go wyraża.Również po przez odbowiedni dobór stroju wyrażamy szacunek do ludzi i miejsc.W raz z cywilizacją, został wypracowany system znaków przez które okazujemy szacunek.......lub go nie okazujemy.Kancelaria notarialna to nie opera, świątynia , czy aula uniwersytecka. To miejsce raczej neutralne gdzie załatwia się jakieś formalności urzędowe, nie ma znaczenia czy tam na ścianie wisi krzyż, godło państwowe czy reprodukcja Picassa.Do podpisania dokumentów nie musi się mieć na sobie smokingu i błyszczących lakierek, ale też nie dresu i bejsbolówki na głowie( no chyba że jest się z zawodu, charakteru i przekonania "dresiarzem").Gdyby ten człowiek na wstępie od razu powiedział że "przepraszam za strój, ale wyskoczyłem na pół godziny z pracy na parkingu czy fitnessklubu i nie miałem możliwożci się przebrać" i zdjął tę bejsbolówkę z czerepa byłoby wszystko w porządku.
            • bene_gesserit Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 10:34
              Ależ sedno problemu tkwi właśnie w określeniu, jaki strój będzie 'odpowiedni do sytuacji'. Dla kogoś podpisanie, powiedzmy, umowy kupna-sprzedaży mieszkania to akt uroczysty, jeden w życiu, dla innego - to kolejna uciążliwa sprawa do załatwienia typu 'o rany, jeszcze notariusz i kolejne mieszkanie, jak rany' - jeśli przychodzi w dresie, to może właśnie to wyraża.

              Czapkę pod dachem, owszem, powinien zdjąć, ale może ma kompleksy z powodu łysiny - wielu mężczyzn z zakolami za bardzo przyzwyczaja się do nakryć głowy. Mnie cudze kompleksy nie uwierają.
              • mim_maior Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 14:07
                O ile pamiętam, w polskiej kulturze nadal obowiązuje zwyczaj zdejmowania nakryć głowy przez panów płci męskiej w pomieszczeniach zamkniętych. Widuje się, co prawda, pseudoekscentryków chodzących w czapkach od rana do nocy, nawet w upale, ale to już taki margines cywilizacyjny, nieprawdaż. Mnie akurat ten zwyczaj bardzo odpowiada i jeśli ktoś go nie przestrzega, zasługuje u mnie na opinię prostaka. I tyle.
                • bene_gesserit Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 15:35
                  Ja tam niespecjalnie garnę się do oceniania ludzi, zwłaszcza obcesowego, zwłaszcza na podstawie jednej-jedynej cechy. Ale co kto lubi, nieprawdaż.
                  • mim_maior Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 19:41
                    Ludzie po to się ubierają w określony sposób, żeby ich po tym właśnie oceniać. Inaczej wszyscy nosiliby to samo. Dlatego ja, owszem, oceniam na pierwszy rzut oka. Tak zresztą jak i Ty, choć niemiło się pewnie do tego przed sobą przyznać. Ale wszyscy to robimy, mniej lub bardziej świadomie. Wszyscy. No, oprócz bene_gesserit, oczywiście!
                    • bene_gesserit Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 21:02
                      mim_maior napisała:

                      > Ludzie po to się ubierają w określony sposób, żeby ich po tym właśnie oceniać.

                      Niektórzy z pewnością. Inni ubierają się dla siebie, według własnych reguł - np kierując się jedynie pragmatyzmem i wygodą.

                      Dlatego ja, owszem, oceniam na pierwszy rzut
                      > oka. Tak zresztą jak i Ty, choć niemiło się pewnie do tego przed sobą przyznać.

                      Kwestia nie faktu, ale jakości tego faktu.
                      Można ocenić mężczyznę w bejzbolówce jako 'prostaka'. Można pomyśleć sobie 'może ma chore zatoki albo kompleksy z powodu zakoli'. Widzę tu sporą jakościową różnicę. Jeśli miałabym wybierać, wolałabym ocenę mniej obcesową, a bardziej życzliwą. Moim zdaniem życzliwość jest bardzo istotna w tych trudnych czasach.

                      > Ale wszyscy to robimy, mniej lub bardziej świadomie. Wszyscy. No, oprócz bene_
                      > gesserit, oczywiście!

                      To urocze, że piszesz o mnie, ale to nie jest o mnie wątek. Masz ochotę, to załóż wątek albo forum o mnie i tam sobie dyskutuj. OT jest niezgodne z netykietą, personalne OT - z s-v. Co na tym forum zwłaszcza przykro razi.
    • claratrueba Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 14:00
      No to i ja jestem staroświecka ponieważ dla mnie luzacki strój jest demonstrowaniem lekceważenia drugiej stronie transakcji.
      Niezależnie od tego jak bardzo ktoś jest oblatany po rejentach, nie powinien swojego kontrahenta traktować jak osobę, której nie należy swoim strojem pokazać, że kontakt z nią jest mało ważny.
      Jeśli w kancelarii było godło -jak zalecają izby notarialne czyli samorząd zawodowy by ukazać, że jest to praca ważna z punktu widzenia społecznego- to tylko współczuć zawartości głowy pod ową czapeczką, skoro nie ma w niej szacunku dla znaku, za który ludzie oddawali życie.

      • asia.sthm Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 16:17
        > ...współczuć zawartości głowy pod ową czapeczką, skoro nie ma w niej szacunku dla
        > znaku, za który ludzie oddawali życie.

        Nie moge uwierzyc, musze dopytac. - Claro, czy ktos kiedys oddawal zycie za znak? Ty bys oddala?
        Rozumiem, byc moze uzylas skrotu myslowego w slowie pisanym, jednak zabrzmialo to horendalnie, cynicznie i jakos uwlaczajaco dla tych ktorzy narazaja swoje zycie w imie slusznych idei.
      • koronka2012 Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 19:10
        claratrueba napisała:

        > No to i ja jestem staroświecka ponieważ dla mnie luzacki strój jest demonstrowa
        > niem lekceważenia drugiej stronie transakcji.

        Z ciekawości - jak sprzedajesz samochód, to też oczekujesz specjalnego ubioru? co do meritum sprzedaż mieszkania niczym się przecież nie różni poza wymuszonymi formalnościami.
    • koronka2012 Re: notariusz a ubranie 31.10.15, 19:07
      Notariusz jest usługodawcą, co do zasady takim samym jak hydraulik czy serwisant.
      Płaci mu się za dokonanie określonych czynności i tyle, nic w tym szczególnie podniosłego nie ma. Podpisanie umowy nie jest żadną uroczystością, to jedynie wymagane prawem potwierdzenie transakcji kupna-sprzedaży. Godło itp nie ma z tym nic wspólnego. Na komendzie też wisi, a nijak się to nie przekłada na ubiór interesantów.

      Nie ma szczególnego powodu, żeby akurat u notariusza oczekiwać specjalnego doboru stroju. Kwestię czapki pomińmy.
      • claratrueba Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 06:01
        Koronko, odpowiadam Ci na obydwa wpisy.
        Nie zakładam "specjalnego stroju" na okoliczność sprzedaży/kupna czegokolwiek. Po prostu NA SPOTKANIE Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM czy to w celu transakcji czy rozmowy ubieram się tak, by nie mógł odnieść wrażenia, że owo spotkanie, z owym człowiekiem jest dla mnie czymś tak nic niewartym, że przyjdę sobie w stroju domowym, czy rekreacyjnym.
        Strój uroczysty przystoi na uroczystościach. W syt. kiedy spotykamy się z osobą nam obcą a nie kimś, z kim mamy luźne relacje powinniśmy ubrać się w sposób ogólnie przyjęty normą społeczną dla spotkań nieprywatnych. Właśnie to czy ową normę znamy odróżnia ludzi dobrze wychowanych od tych, którzy o dobrym wychowaniu pojęcia nie mają.
        Kwestia stos. do godła na komendzie czy w każdym innym miejscu gdzie to godło wisi odróżnia człowieka, który umie się zachować w jego obecności od takiego, który o normach przyjętych wobec symboli państwowych (w każdym cywilizowanym kraju) nie ma pojęcia.
        Fakt, że wielu ludzi nie nauczono na czym polega stosowny strój na spotkaniu, podobnie jak stosowne zachowanie nie oznacza, że nie ma tu norm. Podobnie jak nie znikają ze słownika ani powitania, ani pożegnania, ani dziękuję tylko dlatego, że kogoś nie nauczono by się nimi posługiwał.
        • annthonka Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 09:40
          claratrueba napisała:

          > Nie zakładam "specjalnego stroju" na okoliczność sprzedaży/kupna czegokolwiek.
          > Po prostu NA SPOTKANIE Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM czy to w celu transakcji czy rozmow
          > y ubieram się tak, by nie mógł odnieść wrażenia, że owo spotkanie, z owym człow
          > iekiem jest dla mnie czymś tak nic niewartym, że przyjdę sobie w stroju domowym
          > , czy rekreacyjnym.

          Otóż to!

          • kadfael Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 10:40
            Szkopuł w tym, że dla niektórych dres to jest strój codzienny, w którym chodzą po ulicy, do pracy/szkoły/na kawę z koleżanka itp.
        • bene_gesserit Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 12:42
          Transakcja oraz spotkanie z drugim człwiekiem odbywa się też w sklepie spożywczym, a tam nikt nie oburza się na dres czy bermudy.
        • koronka2012 Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 12:53
          Rozumiem podejście, ale już wyjaśnienie do mnie nie trafiasmile bo każde wyjście z domu to okazja do spotkania "z drugim człowiekiem", choćby panią w zieleniaku.

          Taka logika wskazuje, że nie wypada wejść do banku "z ulicy" luźno ubrana przy okazji zakupów na bazarku, a np. przed zgłoszeniem kradzieży samochodu też należałoby się szybko przebrać w coś "stosownego"tongue_out Normy wobec symboli państwowych - hmm, ze względu na obecność godła należałoby stosować również w szkołach, z wf włącznie?
    • mocno.zdziwiona Re: notariusz a ubranie 01.11.15, 18:52
      Z racji zawodu bywam u notariusza bardzo często. Większość klientów ubiera się "na luzie". Ogólnie im więcej formalności tego typu załatwiają, tym bardziej skłaniają się ku strojowi sportowemu. Z kolei ktoś komu zakup mieszkania trafia się raz w życiu przychodzi raczej odświętnie ubrany. Trudno mi ocenić czy to dobrze czy źle, ale stroje sportowe u notariusza są codziennością. Eleganccy są notariusze i obsługa smile
    • shmu Re: notariusz a ubranie 02.11.15, 16:19
      Ja uwazam, ze czapka z glowy na pewno powinna byc zdjeta.

      Teraz tak: dla mnie ubior to czesto oznaka szacunku do drugiej osoby, wiec nie poszlabym w dresach w jakiejkolwiek sprawie profesjonalnej czy urzedowej, bo czlowiek, ktory tam pracuje tez sie dla mnie stara wygladac schludnie, czysto i nieprowokacyjnie. Nie mowie tez, ze zalozylabym biala koszule i garsonke, ale stroj wizytowy - tak.

      Jesli ktos naprawde musi isc w dresie to niech idzie, swiat sie nie zawali, ale moze byc tak, ze nie zrobi zbyt dobrego wrazenia. Wiele osob ocenia drugiego czlowieka na podstawie wygladu (toz to pierwsza informacja, ktora ,,odbieramy'') i osoba w dresach musi sie z tym liczyc. Nie wiem, czy mam ochote, zeby pierwsza mysla czlowieka, z ktorym podpisuje umowe bylo: ,,a moze ta pani lysieje'', nawet jesli jest to zyczliwa mysl smile Chce, by skupil sie na umowie i na tym, co chce przekazac.



      • bene_gesserit Re: notariusz a ubranie 02.11.15, 19:27
        Po tym poznać profesjonalizm drugiej strony - żeby, po pierwsze, nie sądzić po pozorach, bo można się nieźle przejechać (Steve Jobs nawet podczas oficjalnych wystąpień ubierał sie w czarny golf i dżinsy), a po drugie -jeśli już, to nie dać tego po sobie poznać.
        • shmu Re: notariusz a ubranie 03.11.15, 10:24
          No pewnie, ze skomentowanie lub w jakikolwiek inny sposob pokazanie, ze nie odpowiada nam ubranie innych jest niegrzeczne i nieprofesjonalne. I zdaje sie ze tez w tej sytuacji nie mialo miejsca. Potraktowanie kogos zle, bo jest ubrany w dresy tez nie wchodzi w rachube, nawet w zyciu prywatnym.

          Co do sadzenia po pozorach, jedni osadzaja dresy, drudzy uwazaja, ze jak ktos jest elegancko-formalnie ubrany to jest to korporacyjny sprzedawczyk i lizus, wiec dziala w dwie strony smile Nie osadzanie jest trudne, na pewno cos Ci przyjdzie do glowy, jesli zobaczysz pania np. w turbanie, chociazby, ze jest chora, albo, ze ma partykularny styl. Jak przyjdzie bez turbanu, zadna mysl Ci do glowy nie przyjdzie na ten temat, stad dress code w pracy - zeby odwrocic uwage od czegokolwiek, co nie jest zwiazane z biznesem.

          Jeansy i golf to dla mnie normalny stroj, nadajacy sie do wizyty w biurze uslugowym, ale dresy nie.
          Natomiast nie wyobrazam sobie publicznego wystapienia w golfie, bo na ogol jestem troszke zdenerwowana i mi goraco. Gdyby nie to - ladna sukienka z golfem bylaby opcja smile

      • fin-dus Re: notariusz a ubranie 04.11.15, 13:28
        A to trzeba robić dobre wrażenie na notariuszu, bo inaczej co? Więcej nas nie obsłuży?
        Poza tym u notariusza nie tylko podpisuje się umowy i nie tylko kupuje mieszkania. Są ludzie, którzy sprawy u notariusza załatwiają 2-3 razy w miesiącu, albo jeszcze częściej.

        Zdarzyło mi się u notariusza (gdy odrzucałam spadek w imieniu bardzo, bardzo nieletniego) karmić dziecko. Podczas odczytywania aktu w dodatku. Bo tego bardzo nieletniego nie miałam akurat tego dnia z kim zostawić, a pani notariusz z ulgą i radością przyjęła fakt, że nie musi przekrzykiwać ryków dziecka. Myślę, że pobiłam tym samym czapkę z daszkiem wink
        • annthonka Re: notariusz a ubranie 04.11.15, 15:20
          Nie pobiłaś, bo karmienie młodocianego to - w przeciwieństwie do czapki z daszkiem - wyższa życiowa konieczność wink. Sama byłam świadkiem karmienia piersią kilkumiesięcznego dziecka podczas odczytywania aktu, co również zostało przyjęte z wdzięcznością zarówno przez rejenta jak i przez pozostałych obecnych smile

          Osoby często załatwiające sprawy u notariusza nie traktują wizyt w kancelarii z nabożną czcią, ale również nie przychodzą w dresach. "Mój" pan czapko-dresowicz wydawałoby się, że w biznesie obyty i niejedną wizytę w kancelarii notarialnej ma za sobą (nie chodziło tu bynajmniej o kupno czy sprzedaż mieszkania), a mimo to strojem odstawał.
    • quba Re: notariusz a ubranie 10.11.15, 15:46
      Może pan w czapce był po chemioterapii?
      stracił włosy?
      było mu zimno?

      a swoją drogą jeśli pracujesz w kancelarii prawnika, to nie powinnaś wynosić na zewnątrz nawet takich wiadomości, jak kto był ubrany

      zmartwień większych też nie masz? tylko pozazdrościć...
      • minniemouse Re: notariusz a ubranie 10.11.15, 21:18
        quba napisał:

        a swoją drogą jeśli pracujesz w kancelarii prawnika, to nie powinnaś wynosić na zewnątrz nawet takich wiadomości, jak kto był ubrany


        bez przesady. to akurat kazdy widzi, wszedzie, i w kancelarii, i na ulicy.

        Minnie
        • rudenko Re: notariusz a ubranie 16.11.15, 14:26
          O to co zostanie wyniesione z kancelarii notariusza bym się nie obawiała.

          Problem z tym co wyniesie pośrednik w obrocie nieruchomościami, tam to dopiero mamy do czynienia z wolną amerykanka. W tej branzy pracują najczęściej przypadkowi ludzie, najgorszego sortu, czyli tacy, którzy nigdzie nie mogą znaleźć dla siebie miejsca. Strach się bać i podać im jakiekolwiek dane (a żądają wszystkiego od imienia i nazwiska, poprzez PESEL, nr dowodu osobistego, po nr księgi wieczystej). I potem się dziwić, że człowiek idzie do szpitala a po powrocie ma wymienione zamki i mieszkanie sprzedane
      • annthonka Re: notariusz a ubranie 16.11.15, 15:04
        Z różnych przyczyn dość często bywam w kancelariach notarialnych służbowo, chociaż w żadnej z nich nie pracuję.
        Pan włosy ma, jak najbardziej - czapeczka byłą elementem dopełniającym wielce luzacki strój.
        Na szczęście zmartwień nie mam, pewnie dlatego nie rozumiem tego poziomu frustracji w Twoim poście.
    • kora3 Hmmm 21.11.15, 20:30
      Anthonko, jak dla mnie - słusznie się czepiasz i...niesłusznie. smile

      A mieszane mam uczucia, bo też w tym zakresie jestem "staroświecka" i choć pewnie mnie na pozycji notariusza taki strój jak opisałaś różnicy by nie zrobił, to SAMA tak bym się do notariusza na podpisanie umowy nie ubrała. Nie ubierałabym się też z jakoś szczególnie, ale tak jak do powiedzmy adwokata, sądu itp. czyli stonowanie i stosownie. ALE gdybym była np. w sytuacji takiej, że wracam z pracy, gdzie musiałam ubrać się załóżmy survivalowo i mam wybor: spóźnic się/odwołać spotkanie, bo muszę/nie zdażę się przebrać i tym narażę notariusza i być może inne strony na kłopot w postaci czekania/przekładania terminu, to raczej poszłabym tak jak byłabym ubrana i zwyczajnie przeprosiła zebranych za strój w kilku słowach wyjaśniając dlaczego taki jest.

      To jest moje podejście, natomiast takie ogólne jest obecnie takie, że zwyczajna wizyta u notariusza (umowa, potwierdzenie podpisu) to na tule drobna rzecz, czasem jedna z bardzo wielu w ciągu dnia, ze nie wymaga szczególnego stroju i nie powinna zakłócać rytmu dnia i zasadniczo może być kazde ubranie, w którym ogólnie rzecz biorąc wypada pokazać się na ulicy smile
      Natomiast poza strojem mamy jeszcze zachowanie - czapka (dowolna) poza wyjątkami rzecz jasna w pomieszczeniu gdzie niedopuszczalna.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka