10.12.15, 20:26
Prześmieszny - chwilami przestraszny - wątek o niewłaściwych prezentach. Na czasie, polecam do przeczytania:
to klasa mieć dekolt do pasa

(Uwaga - w wątku jest zlinkowany inny, starszy, postem o ciotce i orzechach - lepiej tego postu nie czytajcie, bo się wam będzie śnić po nocach).
Obserwuj wątek
    • anastazyl Re: Ratunku 10.12.15, 22:15
      Najśmieszniejszy wątek z forum gazety. Czytamy z dziewczyną i - przepraszam za określenie - lejemy ze śmiechu. Powygryzane orzechy z czekolady, majtki z plamą po okresie, książka jak sobie radzić z poronieniem dla kobiety, która właśnie urodziła zdrowe dziecko, ekstremalny obóz biegowo-ruchowy dla kalekiej dziewczyny - trudno uwierzyć, że takie rzeczy dzieją się naprawdę. No, ale przynajmniej można się dobrze pośmiać smile

      Co do wątków SV zastanowił mnie jeden wpis z tego tematu. Jakaś kobieta dostała niewygodne, brzydkie i tandetne ubrania dla swojego małego dziecka. Oddała je do domu dziecka. Inni wytknęli jej, że nie ładnie, że zachowała się okropnie (w gorszych słowach - na tamtym forum zero kultury osobistej to norma). Zastanawiam się, czy istotnie można krytykować kogokolwiek za cokolwiek co oddaje na cele charytatywne. To już jest zagadnienie dotyczące dobrych manier.
      • agulha Re: Ratunku 10.12.15, 23:33
        Jeśli wolno: uważam, że na cele charytatywne można oddawać tylko rzeczy w bardzo przyzwoitym stanie. Nie można dodatkowo upokarzać biednych czy skrzywdzonych przez los ludzi jakimiś śmieciami.
        Jeśli coś jest mocno podniszczone albo uszkodzone, to - moim zdaniem - można a. oddać na złom/przerób na szmaty b. wystawić koło śmietnika czy w inne umówione miejsce - kto zechce, sobie weźmie, wtedy sam podejmuje decyzję c. oddać komuś znajomemu, kto sam z siebie wyraził rzeczą zainteresowanie ("no co ty, nie wyrzucaj, jak pojadę z Franiem do babci, wiesz jak on kocha łazić po błocie? To akurat będę mogła bez żalu go w te spodenki ubrać, nieważne, że są poplamione!").
        Rzeczy nowe, uznane za brzydkie i tandetne, może komuś się akurat będą podobać - o gustach się nie dyskutuje.
        • minniemouse Re: Ratunku 11.12.15, 00:08
          Podzielam zdanie Agulhy - dla obdarowanej rzeczy nie byly wystarczajco dobre, a dla dzieci z opieki juz tak? to te dzieci sa gorsze do jej dzieci? co za myslenie.

          Co do orzechow - nie wierze w te bajke. na wlasne oczy ogladalam ten epizod w TV
          kilka lat temu (z moja mloda corka):



          nie ma pojecia czy jest to w wersji polskiej ale jesli jest, to radze obejrzec smile

          Minnie
      • missmiriam1 Re: Ratunku 11.12.15, 00:02
        Niezmiernie mi miło, Anastazyl, że przynajmniej Tobie i dziewczynie przeznaczony dla mnie prezent sprawił radość.
        • anastazyl Re: Ratunku 11.12.15, 16:18
          missmiriam1 napisała:

          > Niezmiernie mi miło, Anastazyl, że przynajmniej Tobie i dziewczynie
          > przeznaczony dla mnie prezent sprawił radość.

          Cóż, jesteś dorosła, więc musisz się liczyć z konsekwencjami swoich czynów. Piszesz na forum publicznym o swoich sprawach intymnych, musisz więc spodziewać się ich skomentowania, także w nieprzychylny dla Ciebie sposób. Dobre wychowanie nakazuje co do zasady powstrzymywać się od osobistych wynurzeń w towarzystwie, chyba, że formuła spotkania na to pozwala (np. wśród najbliższych przyjaciół, rodziny, w klubie dyskusyjnym itp.). Na forum jest tak samo. Można pisać o swoich doświadczeniach, ale nie można oczekiwać od współdyskutantów wybuchów uwielbienia czy współczucia.
          • missmiriam1 Re: Ratunku 11.12.15, 18:46
            Szanowny Anastazyl, nie wiem, skąd u Ciebie ten mentorski ton i domniemanie, iż oczekuję na współczucie. Ucieszyłam się, bo ofiarodawczyni wreszcie doczekała się kogoś, kogo jej prezent rozbawił. Czyżbyś doszukiwał się czegoś, czego jako żywo nie napisałam? Specjalistą od zasad dobrego wychowania raczej nie jesteś, więc może jasnowidzem?
      • lady-z-gaga Re: Ratunku 11.12.15, 11:56
        >na tamtym forum zero kultury osobistej to norma

        W takim razie szkoda, że nie napisałeś na tamtym forum, Twoj post lepiej pasuje tam, niż tu wink
        Wulgarne słownictwo ("lejemy ze smiechu"), łamanie netykiety (komentowanie wątku z innego forum), obrabianie komuś tyłka za plecami.... a feeee!
        Zapraszamy na ematkę, jak Cię tutaj zbanują wink
        • kora3 Lady_zgaga 12.12.15, 13:25
          Ja bardzo przepraszam, ale musze się heh wtrącić. Określenie "lejemy ze smiechu" nie jest okresleniem wulgarnym. Jest wyrazeniem potocznym, kolokwializmem, slangowym, ale na pewno nie wulgaryzmem
          • lady-z-gaga Re: Lady_zgaga 12.12.15, 18:23
            Co nie zmienia faktu, że Anastazyl jest ordynarnym, agresywnym trollem, a w archiwum łatwo znaleźć dowody jego chamstwa. Skoro jednak Tobie, stałej tutejszej rezydentce, on pachnie jak róża, to ja, przypadkowy gość, nie będę Cię przekonywać, że jest inaczej.
            A moj wczesniejszy wpis był po prostu ironiczny i nawet ja nie biorę go na serio smile aczkolwiek fanatykom S-V polecam chwilę refleksji nad całym tym wątkiem. Jakim cudem udaje się Wam pogodzić go z przekonaniem o własnych, prześwietnych manierach? tajemnica smile
            • kora3 Re: Lady_zgaga 12.12.15, 19:09
              Ani mi on pachnie, ani nie pachnie - szczerze, to kojarze ledwie pare jego wpisów, jeden calkiem od czapy, a reszta to róznie smile Odniosłam się tylko i wyłacznie do rzekomej "wulgarnosci" terminu, jakiego użył
          • mallard Re: Lady_zgaga 14.12.15, 10:41
            Ja bardzo przepraszam, ale jest.
            Konkretnie słowo "lejemy", które - być możne Korciu wiesz - oznacza czynność fizjologiczną.
            Czy zapytana przez partnera co robisz, gdy jesteś w toalecie, odpowiadasz mu "właśnie leję kochanie!"?
            • kora3 Re: Lady_zgaga 14.12.15, 10:53
              Mallardzie miły , jak jestem w toalecie to mój partner nie pyta mnie co robia, albowiem nie jest on osobą ponizej standardowej normy intelektualnej i jak sadzę albo się domysla, albo nie jest ciekawsmile
              A calkiem poważnie - owszem, jesli ktos powiedziałby "ode się odlac" to na pewno nie byloby kulturalne, ale nadak nie byłoby wulgarne. Jest cały szereg zwrotów, wyrażeń i pojedynczych słow, które mozna uznac w danym momencie i kontekscie za obraźliwe, ale wulgarne bynajmniej nadal nie są. Np. powiedzenie komuś "Ale osioł/baran z ciebie" na pewni jest bardzo niegrzeczne, ale SJP nie określa tych wyrażeń jako wulgarne tylko potoczne "osoba niezbyt rozganieta" czy jakos tak.
              W tym przypadku niezny oczywiscie kulturalne o poza SV "lejemy ze smiechu" nie oznacza wprost czynnosci fizjologicznej pt. oddawanie moczusmile Oznacza wielkie rozbawienie. Podobnie działa idiom "pekac ze smiechu" - przecież wiadomo, ze ktos na serio nie pęka.
              • mallard Re: Lady_zgaga 14.12.15, 13:46
                "nie oznacza wprost czynnosci fizjologicznej pt. oddawanie moczu"

                Czyli jak ktoś powie w egzaltacji "zes*ałem się ze strachu, to wulgarny nie jest, bo tak naprawdę tego nie zrobił? No Korciu, prosze Cię.
                • kora3 Re: Lady_zgaga 14.12.15, 14:20
                  wyrazy "zer...ć" i "zeszcz..ć" się smile sa wulgarne
                  • mallard Korciu! 15.12.15, 09:37
                    kora3 napisała:

                    > wyrazy "zer...ć" i "zeszcz..ć" się smile sa wulgarne

                    Wyraz "lać", w znaczeniu czynności fizjologicznej też, - przecież "wulgarność" wyrażeń może mieć różny poziom. Jeżeli powiesz do kogoś "zadzwonił mi telefon kiedy lałam" (przepraszam za dosadność - wierzę, ze tak nie mówisz! wink), to nie będziesz choć trochę wulgarna?!
                    • kora3 Miły Mallardzie :) 15.12.15, 10:08
                      Ja musze się trzymac pewnych reguł smile - albo jakiś wyraz jest wulgarny, albo nie. W mojej pracy oznacza to np. ze wulgaryzm uzyty przez kogoś, kogo cytuję muszę wykropkować, kolokwializmu - nie. Przykładsmile: - I tak se siedzieliśmy z Siwym, az mi się zachciało lac i poszłem do kibla. Jak żem wrócił, to Siwy juz leżał pod stołem. Myślał żem, że normalnie padł na glebe, ale Kolo, znaczy barman, powiedział, że jakiś gośc wszedł i mu prz...lił z plaskacza" - cala ta wypowiedź jest pełna słów, których się KULTURALNIE nie uzywa, a takze błedow. Ale oddaje klimat, w jakim się wypowiada cytowanysmile Można to przerobic na język literacki, a nawet mocno w tym przedobrzyćsmile: - Siedziałem z kolega, na którego mówimy Siwy, ale musiałem wyjśc do toalety. Gdy wróciłem zauważyłem, że leży on pod stołem. Myslałem, że po prostu upadł, ale barman, którego zartobliwie nazywamy Kolo, poinformował mnie, że kiedy mnie nie było, wszedł jakiś blizej nieokreslony mezczyzna i uderzył kolege Siwego otwartą dłonia" - ale wowczas nie oddam klimatu mego hmm bohatera.

                      Wracając do "lania" - wiesz, w ogóle wspomninanie o czynnosciach fizjologicznych jest nietaktowne, gdy jest niepotrzebne. Dlatego nie mówi się "przepraszam, muszę iśc do toalety", tylko "przepraszm na chwilę, zaraz wracam". Oczywiście w granicach rozsądku - trudno, żeby nie zapytac o toalete szukając toalety. smile
                      Zatem nie powiedziałabym nikomu, że kiedy telefon zadzwonił własnie lałamsmile, ani nawet, że bylam w toalecie - po prostu nie mogłam odebraćsmile Natomiast nie dalej jak wczoraj mój eksfacet poinformował mniesmile, ze niestety nie pozyczy mi swej torby podróznej, gdyz wywalił ja na śmietnik. Pytam dlaczego. Otoz dlatego, ze kot mu do niej nalał smile Mógł oczywiscie powiedzieć, że kot oddał tam mocz, ale nie uwazam, że był wulgarny tak mówiąc, jak powiedziałsmile
                      Przypuszczam, ze gdyby torbe chciał pozyczyc ktos inny, mało mu znany, powiedzialby, że niestety musiał ją wyrzucić, bo kot ja zniszczył smile, bez szczegółu, ze w ten sposób, iz oddał tam moczsmile
                      Wiem, że zrozumiałes o co mi chodzi smile
                      • mallard Droga Korulciu! 15.12.15, 12:21
                        Na wstępie napiszę, iż zaczynam odczuwać lekkie zażenowanie z powodu tematyki naszego sporu, ale niech tam!
                        Twój przydługi, acz przyjemny w czytaniu post trochę mnie przekonał. Nie do końca jednak, bo nadal jestem zdania, że o ile kiedy powiem koledze, że "kot mi nalał do łóżka", to rzeczywiście wulgarny nie jestem, to gdybym powiedział żonie: "kochanie, nie odebrałem przed chwilą telefonu od ciebie, bo lałem", to zważywszy na fakt do kogo się zwracam (kobieta, a w dodatku żona), moja wypowiedź nosiłaby znamiona wulgarności. Takie są moje odczucia.

                        Los pozdrawiatos smile
                        • kora3 Mallardzie 15.12.15, 12:36
                          Doskonale zrozumiałessmile To, czy dany wyrz potoczny, kolokwializm, czy nawet wulgaryzm jest w danym kontekscie i relacji dopuszczalny zalezy własnie od kontekstu i relacji. O kocie powiesz blizszej osobie, że ci nalal i nie uwazasz tego za nie na miejscu, o człowieku - nie. Zacytowany przeze mnie pan wypowiada się w ogóle poza SV. Ale tak naprawdę wiele osób tak się wypowiada. Ja też smile akurat nie o "laniu" i nie z takimi błedami, ale owszem w pewnych gronach dopuszczam powiedzenie "Co za cholerna pogoda", a nawet "Co za dzień k... mać"smile - wszystko zależy gdzie i do kogo mowię.
              • baba67 Re: Lady_zgaga 14.12.15, 15:16
                Podobnie jak posikałam się ze śmiechu nie jest wulgarne.
                • kora3 Re: Lady_zgaga 14.12.15, 16:00
                  dokladnie smile to jest wyraz POTOCZNY, a nie wulgarny
                  sjp.pl/sika%C4%87
                  podobnie jak sporne w tym podwątkusmile "lać"
                  sjp.pl/la%C4%87
                  w odróżnieniu od np. "szcz..ć", które jest określane jako potoczne, ale i wulgarne
                  sjp.pl/szcza%C4%87+
      • kora3 Anastazylu 11.12.15, 14:10
        Owszem, mozna skrytykować także dar oddany na cel charytatywny. O ile pamiętam z tamtego watku, to kobieta opisała te ciuszki, czy tam inne dziecinne akcesoria, jako rzeczy NIENADAJĄCE się do uzytku! Takie rzeczy się wyrzuca, a nie darowuje robiąc z tego altruistyczny akt. Inaczej sprawa by wyglądała, gdyby to były zdatne dla dziecka rzeczy, ale nie w jej guscie, nie tej jakości, jaka preferuje, czy też nie tej marki, ale kluczowe jest to, zeby ogólnie nadawały się do uzytku.
        To jest tak, jakbyś podarował np. DD slodycze, które otrzymałeś, a których nie jadasz, a one byłyby przeterminowane, albo i nie ale np. spleśniałe.
      • mallard Re: Ratunku 12.12.15, 00:14
        No Anastazyl, jeśli Was takie rzeczy śmieszą...
    • baba67 Re: Ratunku 11.12.15, 07:55
      Tak nawiązując do tematu forum to bardzo spodobała mi sie babeczka która otrzymując przypadkowe prezenty na odwal się zaczęła robic to samo olewającej rodzinie. Wiem, że niezgodne z SV ale zauważcie że podziałalo. Naturalnie babcie i leciwe ciocie potraktowałabym ulgowo. pokolenie wojenne i powojenne po prostu tak miewa.
      • bene_gesserit Re: Ratunku 11.12.15, 22:08
        Najbardziej podobały mi się własnie te cytowane w wątku strategie radzenia sobie z takimi sytuacjami. Chociaż kilka historii było naprawdę przerażających - widać było nie niedbałość i bezmyślność, ale umyślne, przemyślane okrucieństwo i chęć zadania ciosu. Brr.
    • kora3 Re: Ratunku 11.12.15, 08:05
      przeczytalam ... tylko nie rozumiem dlaczego oczywiste jest, że zawsze te urne prezenty daje babcia/dziadkowie od strony ojca i to jakies oczywiste ma byc
      • baba67 Re: Ratunku 11.12.15, 09:26
        Nie jest oczywiste ale tak sie składa że moi dziadkowie ze strony taty byli wobec swoich starszych wnuków obojętni w stopniu dla mnie nie do pojęcia. Kiedy przyszły najmłodsze wnuki (pózno )owdowiała babcia zrobiła się bardziej babcina i tu relacja była taka z tradycyjnych wyobrażeń. Na szczęście miałam kochających dziadków po drugiej stronie, rozpaskudzili mnie niewąsko.
        • kora3 Re: Ratunku 11.12.15, 10:47
          Ale Babo, no własnie TAK SIE złożyło. Czesto się tak sklada, ze relacje z dziadkami z jednej strony, czy nawet relacje z babcią i dziadkiem z tej samej strony bywają odmiennie, ale to wynika na ogol z obiektywnych przyczyn. Tymczasem te kobiety ta piszą, ze "oczywiście byli to dziadkowie ze strony ojca".
          To "oczywiscie" mnie zastanawia, bo dla mnie to wcale oczywiste nie jest.
          • bene_gesserit Re: Ratunku 11.12.15, 22:07
            Dawno temu czytałam artykuł, który omawiał wyniki analizy siły więzów rodzinnych w USA i paru europejskich krajach. Statystycznie najsłabsze były własnie te od strony dziadków po mieczu (a szczególnie: dziadka po mieczu). Autor artykułu wyjaśniał to zgodnie z zasadami psychologii ewolucyjnej - z wnukami takich meżczyzn wiąże podwójna niepewność: czy dziecko było jego i czy wnuki są jego syna ('matka zawsze pewna, ojciec zawsze niepewny'), stąd statystycznie słabsza więź niż z przodkiniami po kądzieli. Nie trafiło mi to do przekonania, ale jakieśtam wyjaśnienie to jest.
            • kora3 Re: Ratunku 11.12.15, 22:21
              Hehe czytałam to takze kiedyś. Dotyczyc miałoby nie tylko dziadków, ale i cioć "mieczowych" i stryjów. Nie trafia ta teoria do mnie powiem Ci. A to dlatego, że raz - o więzach decyduje wiele czynników, a dwa, że powinno to dotyczyć TAKZE dziadka ze strony matki - wszak on tez może nie być ojcem swej córki, zatem wnuki takze nie nie musza być z jego krwi smile
              • bene_gesserit Re: Ratunku 11.12.15, 22:25
                Tak to jest z psychologią ewolucyjną - to czcze domysły nie do udowodnienia, dziejące się na zasadzie 'bo tak' albo 'automatycznie i nieświadomie', czyli klasyczne trele-morele. Ale o ile interpretacja jest niepewna, fakty pozostają faktami - krewni od strony ojca są, statystycznie rzecz biorąc, słabiej związani z wnukami.

                Co do dziadka matki - ależ skąd, tu jest jedna niepewność: tzn czy córka jest jego. Wnuki natomiast są córki. Niepewność ojca ojca jest dwa razy większa.
                • bene_gesserit Re: Ratunku 11.12.15, 22:28
                  I inne badania, tym razem z USA. Nie mam pojęcia, jak to policzyli, ale podobno przez pierwsze tygodnie życia nowego członka rodziny krewni po kądzieli dwukrotnie częściej podkreślają jego/jej fizyczne podobieństwo do tatusia niż krewni po mieczu.
                  • kora3 Re: Ratunku 11.12.15, 23:10
                    smile no wiesz - po mojemu, to maleńkie dziecko NIE JEST poza samym soba no nikogo podobne smile Nie przypominam sobie, bym wspomniała kiedykolwiek w ogóle o podobieństwe mego siostrzeńca do jego ojca smile Jak był maleńki to był podobny do siebie smile, a teraz zdecydowanie do mojej siostry w zblizonym wieku gdy była: usta, kształt oczu, czoło. Do szwagra moze i ma co podobnego (na pewno jako chłopiec przynajmniej dwie czesci ciała haha), ale ja go nie znałam jako dziecka, wiec nijak mi się to w oczy nie rzuca. Siostra mego szwagra (starsza odeń) zauwaza natomiast, że B. ma bardzo wiele wspólnych cech z ojcem w zachowaniu, zainyeresowaniach tegoz w adekwatnym wieku. Ale na ile to też prawda ...Chłopczyk to jest i ma zainteresowania raczej dla chłopców standardowe smile
                    • bene_gesserit Re: Ratunku 12.12.15, 00:17
                      Chodziło o statystykę, nie osobnicze doświadczenia smile
                    • ann.38 Re: Ratunku 14.12.15, 17:14
                      Oj zdarza się, ze juz u noworodka widać podobieństwo do rodzica, kiedy są jakieś charakterystyczne cechy urody: kształt nosa, szczęka itd. Widzialam juz taki przypadek.
                      A swoją drogą mnie się zawsze wydawało, ze to podkreślanie jakie maleństwo podobne do tatusia wynika z chęci dowartościowania ojca, ktory nawet jak zaangazowany w rodzicielstwo, to w porownaniu do matki jednak troche na uboczu: nie karmi piersią, w dawniejszych czasach, to mogl zobaczyć własne dziecko po ok. 5 dniach itd.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka