Dodaj do ulubionych

W restauracji

19.04.16, 21:50
Spotkanie towarzyskie w restauracji 3 osób znających się od wielu lat, aczkolwiek widujących się w tym gronie mniej więcej raz w roku. Jedna z nich jest przyjezdna, o wyższych od pozostałych dochodach, i to ona zamawia, bez jakiejkolwiek konsultacji, butelkę stosunkowo drogiego trunku. Prócz alkoholu każda z osób zamawia sobie coś jeszcze (kawa, ciastko). Kiedy przychodzi do płacenia, osoba, która zamówiła alkohol prosi o wspólny rachunek i oblicza po ile każdy ma się złożyć, doliczając każdemu 1/3 ceny trunku.
Pytanie - jak należało zachować się na początku spotkania, żeby uniknąć picia średnio lubianego alkoholu, a następnie płacenia za niego wysokiego rachunku? Odmówić picia? Od razu zamówić dla siebie kieliszek innego?
Obserwuj wątek
    • kopciuszek83 Re: W restauracji 19.04.16, 22:37
      Jesli ktoś zamawia coś dla wszystkich bez konsultacji, to dla mnie byłoby oczywiste, że zamierza za to zapłacić, więc konieczność dorzucania się do rachunku (za tę konkretnie rzecz) byłaby pewnym zaskoczeniem. Więc na przyszłość (kolejne spotkanie za rok w tym samym gronie) warto zapmiętać tę lekcje i zrobić tak, jak proponujesz: podziekować za picie "wmuszanego" trunku i zamówić dla siebie kieliszek czegoś innego. Ciekawsze jednak byłoby pytanie, jak subtelnie, jednakowoż skutecznie, dac "dobrodziejowi" do zrozumienia, że domaganie sie zrzutki w takiej sytuacji jest nietaktowne.
    • en-n Re: W restauracji 19.04.16, 23:39
      Od razu powiedzieć, że nie przepadasz za tym alkoholem i wolisz inny. Na przykład: "Cointreau? Mam ochotę na wino". Zamawiasz i masz. Dziwne obyczaje ma ten znajomy (znajoma); skoro zamawia bez konsultacji, to powinien zapłacić. Mogliście też wymówić się od picia, nie ma obowiązku picia nielubianego trunku. Niech sam obali butelkę, skoro zamówił.
    • kora3 Re: W restauracji 20.04.16, 10:17
      Zacząć należy od tego, że zamawianie dla wszystkich czegoś BEZ konsultacji już samo w sobie jest niegrzeczne. Także wówczas, gdy ma się zamiar za to zapłacić. Towarzystwu można ZAPROPONOWAC jakiś trunek/danie, ale tylko zaproponować.
      Wasz błąd polegał głownie na braku protestu oraz piciu tego, co ta osoba zamówiła, a Wam nie smakowało. Gdy zamawiała butelkę trzeba było zaprotestować: - Och, wybacz, jeśli zamawiasz dla siebie, to ok, ale jeśli także dla mnie miałby być ten trunek, to pozwolę sobie podziękować i zamówię inny.
      W ten sposób unikasz picia tego czego nie lubisz i płacenia za to.
      • koronka2012 Re: W restauracji 20.04.16, 21:58
        A co jeśli jest to trunek z gatunku średnio, albo i lubianych, za to - że tak powiem - nie praktykowany tongue_out z powodów finansowych?

        Trudno przewidzieć taki obrót spraw bo mało kto spodziewa się że znajomy okaże się burakiem, więc akcje wyprzedzające są trochę naciągane (co innego jeśli się danego trunku zdecydowanie nie lubi).

        Pytanie czy nie należałoby jednak dać jednak do zrozumienia zamawiającemu, że to nie tak?
        • kora3 Re: W restauracji 25.04.16, 07:50
          Koronko - wg mnie, gdy nie ma się pewności czy osoba proponujaca cos tam stawia czy oczekuje "zrzutki" należy zrezygnować z czegos na co nas nie stać, nawet jeśli to lubimy.
    • kadfael Re: W restauracji 20.04.16, 12:40
      Jeżeliby przy mnie ktoś bez konsultacji zamówił jakiś trunek (w dodatku nielubiany), to bym to potraktowała jako zamówienie dla siebie i sama zamówiła, co chcę. W przypadku próby poczęstowania grzecznie bym podziękowała.
    • baba67 Re: W restauracji 20.04.16, 12:54
      Powiedzieć szczerze że sie nie ma na ten trunek ochoty i zamówić sobie kieliszek innego.To pierwszy taki występ tej osoby?
    • aqua48 Re: W restauracji 20.04.16, 20:36
      Należało od razu zastrzec, że każdy płaci za swoje zamówienie i pod koniec spotkania poprosić o osobne rachunki. Sytuacja z narzucaniem drogich napojów i kazaniem za nie płacić innym - niedopuszczalna.
    • vilez Re: W restauracji 21.04.16, 19:07
      Tu są trzy kwestie:
      1. Narzucanie komuś menu- zupełnie niezrozumiałe.
      2. Domaganie się zrzuty na to coś.
      3. Koncepcja dzielenia rachunku na troje po równo.

      Punkty 1 i 2 są całkowicie wykluczone z pozycji: normalne/grzeczne.
      Punt 3 - do przyjęcia, ale dla mnie dziwne i będzie skutkować poczuciem niesprawiedliwości (ten zjadł za stówę, ten za 30 dychy, a płacą po równo).

      Dlatego moim zdaniem najzdrowsze jest, gdy albo ludzie płacą każdy za siebie, albo ktoś jeden zaprasza i płaci za wszystkich, a następnym razem ktoś inny.
      • ewa_2009 Re: W restauracji 21.04.16, 21:09
        Sprostowanie: Po równo podzielona została wyłącznie cena zamówionej butelki alkoholu. Resztę każdy płacił za to, co zamówił samodzielnie.
        • minniemouse Re: W restauracji 21.04.16, 23:25
          Ale pytanie bylo jak sie zachowac przy placeniu rachunku gdy ktos dolicza drogi alkohol ktory zamowil bez konsultacji z innymi.

          Ja bym zaplacila bez komentarza. bez robienia zadnych min. normalnie, jakby nic sie nie stalo
          (bo i tez nic takiego sie nie stalo)
          poniewaz oczywiste jest ze kazdy mogl sie spytac czy ta osoba stawia czy nie.
          jak to sie powszechnie mowi "gebe kazdy ma.."
          Na przyszlosc korzystac z nauki.

          Minnie
          • alabard Re: W restauracji 23.04.16, 09:57
            Też tak uważam. Przy płaceniu rachunku należało zęby zacisnąć i nie robić scen
            • vilez Re: W restauracji 24.04.16, 10:44
              Ja z kolei uważam, że jeśli ktoś sam coś zamawia dla grupy, to sam za to płaci. I chyba stosowne byłoby jednak wyrazić zdziwienie... Może i zapłacić ( a może nie, zależy od reakcji osoby, która zamawiała), i względem której się "zdziwiono"), ale jednak się zdziwić. Ot, tak, pedagogicznie, co by się historia miała szanse nie powtórzyć... wink
    • shmu Re: W restauracji 21.04.16, 23:22
      Jak kilka osob wczesniej zauwazylo, najlepiej przy zamawianiu zaznaczyc, ze sie nie bedzie tego trunku pilo. Ja poprostu zapytalabym ,,zamawiasz butelke dla siebie, czy dla wszystkich? bo ja nie przepadam za szampanem i nie bede pila''. Jest to tez gest do zaczecia dyskusji w gronie (ktorej to osoba zamawiajaca z gory nie podjela).
    • alabard Re: W restauracji 22.04.16, 22:06
      Wystarczyło powiedzieć: rozumiem, że nam stawiasz.
      • minniemouse Re: W restauracji 23.04.16, 00:01
        alabard napisał:
        Wystarczyło powiedzieć: rozumiem, że nam stawiasz.


        Na jakiej podstawie? autorka wyraznie napisala jaka byla sytuacja:

        Kiedy przychodzi do płacenia, osoba, która zamówiła alkohol prosi o wspólny rachunek i oblicza po ile każdy ma się złożyć, doliczając każdemu 1/3 ceny trunku.

        w ktorym momencie zatem wystarczylo to powiedziec?

        Minnie
        • alabard Re: W restauracji 23.04.16, 09:55
          W momencie, gdy składała zamówienie
          • minniemouse Re: W restauracji 24.04.16, 01:42
            Masz racje, pomylilam sie - pytanie bylo jak sie nalezalo zachowac na poczatku, nie przy placeniu.

            Minnie
            • alabard Re: W restauracji 24.04.16, 10:18
              Przy płaceniu...
              popieram Twoją opcję, należy zacisnąć zęby i nie robić niepotrzebnych scen.

              Chyba że: zapłacenie rachunku grozi bakrupstwem.
              • minniemouse Re: W restauracji 25.04.16, 00:27
                alabard napisał:
                Przy płaceniu...

                nie, na poczatku, a potem juz tylko jak uniknac placenia:

                Pytanie - jak należało zachować się na początku spotkania, żeby uniknąć picia średnio lubianego alkoholu, a następnie płacenia za niego wysokiego rachunku?

                takie sprawy nalezy jakos elegancko ustalac na poczatku spotkania,
                poniewaz podczas placenia rachunku mozna niemile uslyszec "a to zle zrozumialas/es"

                Minnie
            • vilez Re: W restauracji 24.04.16, 10:46
              A dlaczego na początku? Dla mnie jest jasne, że osoba zamawiająca sama dla grupy, sama za to zamówienie płaci. Taki jest punkt wyjścia. Zatem, w żadnym razie moim zdaniem nie należy robić wyjściowo zastrzeżeń, bo to dopiero jest niegrzeczne.
              • minniemouse Re: W restauracji 25.04.16, 00:28
                Dla zamawiajacego z kolei jest jasne ze reszta gosci doklada sie - tak jak w tym przypadku.

                Minnie
                • vilez Re: W restauracji 26.04.16, 09:27
                  Ale z tego, że coś mu widzi dziwnego nie wynika, że trzeba się dokładać.
                  • minniemouse Re: W restauracji 26.04.16, 22:59
                    vilez napisała:
                    Ale z tego, że coś mu widzi dziwnego nie wynika, że trzeba się dokładać.

                    acha. czyli przy rachunku on mowi
                    "teraz doplac"
                    a ty na to "nie mam zamiaru"
                    a on na to "ale do picia to bylas pierwsza?"
                    a ty na to "a to trza bylo wpierw spytac"??

                    bo do tego mniej wiecej to sie sprowadza... uncertain

                    Minnie
                    • vilez Re: W restauracji 27.04.16, 09:04
                      Wariantów rozmowy przy rachunku zapewne jest wiele. I w każdym sytuacja może się inaczej rozwiązać. Zasadniczo jednak- kto zamawia sam, płaci sam. I wedle tego powinno się moim zdaniem reagować.
                      • minniemouse Re: W restauracji 27.04.16, 22:00
                        vilez napisała:
                        Wariantów rozmowy przy rachunku zapewne jest wiele. I w każdym sytuacja może się inaczej rozwiązać. Zasadniczo jednak- kto zamawia sam, płaci sam. I wedle tego powinno się moim zdaniem reagować.

                        I zasadniczo zgadzam sie z toba, oczywscie, tylko taka sprawa.
                        Podajesz jedno, kategoryczne rozwiazanie - zalozyc ze osoba zamawiajaca bez konsultacji -placi.

                        Tylko, ze w zyciu tak elegancko nie jest i tenze watek pyta co wtedy?...
                        przyznasz chyba ze zalozenie, "jak ktos zamawia to placi" by potem ewentualnie
                        zaskoczony dowiedziec sie ze "darczynca" niekulturalnie, a nawet wrecz po chamsku,
                        zada dolozenia sie do rachunku - to kiepska rada.
                        dlatego draze.
                        dlatego chcialabym wiedziec co robic przed, i w trakcie placenia rachunku.

                        Minnie
                        • vilez Re: W restauracji 27.04.16, 23:28
                          > Podajesz jedno, kategoryczne rozwiazanie - zalozyc ze osoba zamawiajaca bez konsultacji -placi.

                          A skąd. Cytuję siebie: "Ja z kolei uważam, że jeśli ktoś sam coś zamawia dla grupy, to sam za to płaci. I chyba stosowne byłoby jednak wyrazić zdziwienie... Może i zapłacić ( a może nie, zależy od reakcji osoby, która zamawiała), i względem której się "zdziwiono"), ale jednak się zdziwić. Ot, tak, pedagogicznie, co by się historia miała szanse nie powtórzyć... " wink

                          Nie wiem, czemu przypisujesz mi jedno kategoryczne rozwiązanie, skoro podałam (nie jeden raz), że rozwiązań może być wiele. To nie jest pierwszy raz, kiedy przeinaczasz moje słowa.
                          • minniemouse Re: W restauracji 28.04.16, 20:47
                            vilez napisała:
                            A skąd. Cytuję siebie: "Ja z kolei uważam, że jeśli ktoś sam coś zamawia dla grupy, to sam za to płaci. I chyba stosowne byłoby jednak wyrazić zdziwienie...

                            Aaa, to przepraszam ale dla mnie to bylo niejasne.
                            zatem teraz, zeby nie bylo watpliwosci - czy wyrazenie 'zdziwienia' przy placeniu rachunku jest na pewno grzeczne? nie jest 'wychowywaniem' doroslego?
                            nie lepiej zacisnac zeby, zaplacic i wyniesc z tego nauke na przyszlosc?

                            Nie wiem, czemu przypisujesz mi jedno kategoryczne rozwiązanie, skoro podałam ( nie jeden raz), że rozwiązań może być wiele. To nie jest pierwszy raz, kiedy przeinaczasz moje słowa.

                            Bo tak zrozumialam z tego co napisalas, widocznie jestem taka tepa,
                            najmocniej przepraszam ze nie dorownuje ci intelektem.
                            a ze chce sie dowiedziec jakie widzisz rozwiazania na moje argumenty - to sie dopytowuje.
                            zawsze jestes taka podejrzliwa, cz tylko we mnie widzisz kogos kto "sie uparl ciebie"?

                            Minnie
              • baba67 Re: W restauracji 26.04.16, 09:25
                O wiele bezpieczniej jest powiedzieć żartobliwie "ooo, na takie luksusy to mnie na razie nie stac, zamowie sobie cos innego" ( w wersji kiedy te luksusy lubimy) lub "nie jest to mój ulubiony alkohol wiec zamówie co innego " w wersji kiedy nie lubimy. Wtedy zamawiajaćy ma szanse sie opowiedziec czy stawia czy nie. Na pewno gafą jest zamawianie czegos za co nie zamierzamy płacić samodzielnie bez konsultacji ale lepiej narazic się na z lekka urażone "no przecież ja zamawiam ja płacę" niz na niepotrzebny duży wydatek i niesmak.To na przyszłośc bo w przypadku tej osoby wiecie na pewno czego się spodziewac, zatem bez obcyndalania się.
                • pavvka Re: W restauracji 26.04.16, 14:16
                  baba67 napisała:

                  > O wiele bezpieczniej jest powiedzieć żartobliwie "ooo, na takie luksusy to mnie
                  > na razie nie stac, zamowie sobie cos innego" ( w wersji kiedy te luksusy lubim
                  > y) lub "nie jest to mój ulubiony alkohol wiec zamówie co innego " w wersji kie
                  > dy nie lubimy. Wtedy zamawiajaćy ma szanse sie opowiedziec czy stawia czy nie.

                  Jako rada na przyszłość dobre, ale przyznam że w tamtej sytuacji też by mi nie przyszło do głowy, że znajomy zamawiający flaszkę bez konsultacji nie ma zamiaru sam za nią zapłacić. Po fakcie łatwo mówić co trzeba było zrobić.
                  • kora3 Re: W restauracji 26.04.16, 14:23
                    Nie no Pavvko - tu akurat łatwo było sprawę ałatwić PRZED faktem, bo idzie o trunek nielubiany. na pewno byłoby zręcznie wybrnąć gdy chętnie by się tego trunku napiło, ale
                    • pavvka Re: W restauracji 28.04.16, 11:15
                      kora3 napisała:

                      > Nie no Pavvko - tu akurat łatwo było sprawę ałatwić PRZED faktem, bo idzie o tr
                      > unek nielubiany.

                      Może i tak, ale gdybym założył, że znajomy stawia, to prawdopodobnie, nawet średnio lubiąc dany trunek, przez grzeczność przynajmniej bym go spróbował. I niby mógłbym potem przy płaceniu się wykłócać że wypiłem tylko jeden kieliszek, a znajomy pięć, tylko czy to faktycznie dobry pomysł? wink
                      • kora3 Re: W restauracji 29.04.16, 08:08
                        Wykłócanie się moim zdaniem nie wchodzi w gre, ale z mojej strony także nie wchodzi w nia picie czy jedzenie czegoś na co nie mam ochoty. Nie ma tu znaczenia, czy ktoś to stawia czy nie. Jako osoba z zasady niejadająca wielu rzeczy i pijaca niewiele trunków nie uznaję czegoś takiego, że piję albo jem coś z grzeczności.
    • firlefanz Re: W restauracji 28.04.16, 20:06
      Normalna osoba zawsze konsultuje taki pomysł, pytając czy wspólnie zamawiamy wino, więc też nie wiedziałabym jak rozumieć zachowanie, gdy ktoś bez uzgodnienia zamawia więcej niż jest w stanie wypić sam.

      nie lubię wspólnego zamawiania wina, więc w takich sytuacjach zamawiam dla siebie inny alkohol albo coś bezalkoholowego.

      ale uważam, że jeśli mamy wątpliwości to nie należy pić - bo chyba koleżanka nie miałaby na tyle tupetu, by policzyć osobie niepijącej.

      co jeszcze można zrobić: gdy się zjawi kelner zapytać czy może dać osobne rachunki albo podejść zapłacić do kasy - wtedy koleżanka zostałaby ze swoim winem smile

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka