Tak w temacie poruszanych już spraw tego rodzaju.
Moja koleżanka 30+ na czacie hobbystycznym poznała pewnego pana. Pisali z sobą na nim kilka miesięcy (nie tylko z sobą ma się rozumieć). Podobnie jak inni uczestnicy czatu wiedzieli wzajemnie gdzie mieszkają. Jakiś tydzień temu pan napisał do koleżanki, że wybiera się w te okolice. Konkretnie dalej, ale tu chce się zatrzymać na dzień dwa. Poprosił ją, by mu poleciła jakieś miejsce. No i koleżanka poleciła mały pensjonacik agroturystyczny. Pan zaproponował, by się spotkali. Koleżanka się zgodziła, bo i dlaczego nie. Dodam, że kolezanka jest zamężna szczęśliwie, nie szuka żadnych znajomości damsko-męskich, ale nie stroni od towarzyskich. No i państwo się spotkali, koleżanka pokazała panu cześć miasta i ...pan zaproponował spędzenie reszty czasu w wynajętym przez siebie w poleconym miejscu pokoju. Koleżankę przytkało

Grzecznie jednak odzyskawszy mowę powiedziała, że nie ma zwyczaju takiego i dodała, ze jest propozycją niemile zaskoczona. Pan sprawił wrażenie zaskoczonego, ale przeprosil oczywiście.
Jak się zdążyłam wcześniej po innych wątkach zorientować hehe wg niektórych z Was pani powinna powiedzieć panu, że jego propozycja jest dla niej bardzo miła, ale niestety nie może skorzystać. Ja uważam, że bardzo dobrze mu powiedziała i wcale nie jestem zdziwiona, że zrobiło się jej nieprzyjemnie. Popisała z gościem o wspólnym hobby, pomogła znaleźć miejsce noclegowe, spotkała się jako koleżanka, a tu taki zonk
Aha - dla tych, co uważają, ze jak facet zaprosi na kolacje czy obiad to ma prawo oczekiwać seksu - koleżanka na bank nic nie jadła z panem, bo z racji swoich dolegliwości nie jada na mieście, z podobnych przyczyn nie pije alkoholu (zresztą samochodem przyjechała), kawy też nie pije, wiec o ile pan na coś ją zaprosił to na herbatę/wodę albo sok.