Dodaj do ulubionych

Samochodowe dylematy

04.12.16, 11:48
Mam kolegę z którym czasem jeździmy samochodem, i kierowcą jestem ja. Kolega podczas takich podróży zachowuje się trochę jak instruktor w szkole nauki jazdy, mówiąc mi na przykład że mam już zjechać na lewy pas, przełączyć wycieraczki na szybsze zbieranie, zaparkować tu a nie tam. Częstotliwość uwag nie jest duża, chociaż w rejonach wyższych niż normalne. Czy zgodnie z s-v należy takie uwagi ignorować (nie to ze ignorować informację o wjeżdżajacym we mnie tirze, ale nie komentować na przykład uwag gdzie mam zaparkować i zaparkować gdzie mam ochotę), czy podejmować grzeczną dyskusję czemu zrobię po swojemu i podziękować za troskę, czy zrobić coś jeszcze innego?
Obserwuj wątek
    • baba67 Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 11:52
      Brak bardzo istotnej informacji DLACZEGO jeżdzicie razem Twoim samochodem. Bez tego ci nie pomożemy. Bo to że kolega zachowuje się nieodpowiednio i już wiesz. czy podejmować grzeczną dyskusję czy ignorować można doradzić tylko znając kontekst tego wożenia kolegi.
      • edekzwyciezca Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 12:01
        Najczęściej jeździmy sobie z kolegą i zwiedzamy okoliczny świat, dla czystej przyjemności i z chęci poznania nowych miejsc.
        • baba67 Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 12:17
          Kolega nie ma samochodu żebyście mogli jeżdzić z nim jako kierowcą? Czy dopłaca za benzyne lub w jakikolwiek sposób rewanżuje się za te przejażdzki? Jeśłi ma samochód niechże Ciebie nim zabierze -wtedy poczęstujesz go z tego samego talerza-zrozumie na pewno. Jeśli samochodu nie ma ale sie potrafi miło zrewanżować i ogólnie jest miłym czlowiekiem sprawę stawia się grecznie i jasno -wiesz Krzysiu oczywiście doceniam to że interesujesz się tym co jest na drodze ale Twoje uwagi bywaja naprawdę irytujące i trochę psują mi przyjemność jeżdzenia z Tobą. Oczywiśćie mów jeśłi widzisz coś niepokojąćego ale nie radz mi prosze czy...i tu lista.Nie ma co wdawać się w dyskusje.
          • edekzwyciezca Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 12:34
            Jeździmy na wycieczki samochodem służbowym, i tylko ja (z naszej dwójki) mam upoważnienie żeby nim kierować.
            • baba67 Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 12:54
              Czyli podejmij decyzję czy ewentualne obrażenie się kolegi jest większą nieprzyjemnośćią niż wysłuchiwanie tego wszystkiego co ma do powiedzenia. Ja bym po prostu powiedziała co mnie denerwuje.
    • bene_gesserit Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 16:27
      Trudne treści dobrze komunikować w tzw kanapce - coś miłego, coś niemiłego, coś miłego. Np tak:

      "Robert -
      bardzo lubię te nasze wspólne wypady
      ale proszę, żebyś mi więcej nie mówił, co mam robić jako kierowca - to trochę tak, jakbyś nie miał do mnie zaufania rozumiem, że to nie o to chodzi, ale to sprawia, że nie mogę się skupić na kierowaniu
      to co, dokąd jedziemy następnym razem?"
    • heniek.8 Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 20:05
      najbardziej s-v byłoby ignorować z godnością, ale widać że to powoduje że w środku kumuluje ci frustracja i może kiedyś wykipieć bez kontroli, więc może użyć czegoś z pogranicza pasywnej agresji?
      np. jak on cię pilotuje po swojemu a ty beznamiętnym tonem jakbyś opowiadał program z Discovery:
      "podobno 80% kierowców uważa że należy do grupy 20% najlepszych.
      gdzieś tak słyszałem i chyba coś w tym jest.
      weźmy np. ciebie.
      doradzasz mi jak mam jechać, jakbyś dodawał tu jakąś wartość.
      pewnie jakby ankieter zapytał czy lepiej jeździsz ode mnie to byś powiedział że tak, prawda? przyznaj się smile" - i uśmiechasz się sympatycznie
    • milamala Re: Samochodowe dylematy 04.12.16, 22:15
      Ja co prawda nie jezdze z domoroslymi "instruktorami", ale mam jedna nadrzedna zasade podczas prowadzenia samochodu pt: jak ja prowadze to ja jestem najwazniejsza, wiec ja decyduje jaka muzyka, jakie natezenie dzwieku, na ile ma byc cieplo/zimno, a nade wszystko to ja decyduje jak i gdzie jade. W powyzszym przypadku odpowiedzialabym grzecznie: ja jestem kierowca, ja jestem odpowiedzialna za jazde wiec ja decyduje jak jezdze. Koniec dyskusji.
    • kora3 Re: Samochodowe dylematy 05.12.16, 09:12
      Hmmm no ja pamiętam taką sytuację raz - jechałam z kuzynem, który podobnie się zachowywał. Zjechałam na parking i mówię mu, żeby wysiadł, ten pyta po co? dlaczego?, - Ano dlatego, że to jest samochód, a nie samolot i drugi pilot mi niepotrzebny smile Jak ręką odjął smile
    • aqua48 Re: Samochodowe dylematy 05.12.16, 14:17
      edekzwyciezca napisał(a):

      >Czy zgodnie z s-v należy takie uwagi
      > ignorować, nie
      > komentować na przykład uwag gdzie mam zaparkować i zaparkować gdzie mam ochotę
      > ), czy podejmować grzeczną dyskusję czemu zrobię po swojemu i podziękować za tr
      > oskę, czy zrobić coś jeszcze innego?

      Masz kilka wyjść - albo ignorować uwagi i robić to co uważasz za słuszne, albo podziękować za troskę i nadal robić to co uważasz za słuszne, albo przed wejściem do auta grzecznie poprosić kolegę aby zaniechał uwag w trakcie jazdy bo Cię to mocno rozprasza i możesz spowodować wypadek, albo nie zapraszać więcej kolegi na wspólne przejażdżki.
      Natomiast na pewno nie powinieneś podejmować dyskusji na ten temat.
    • koronka2012 Re: Samochodowe dylematy 05.12.16, 19:48
      Zasadniczo to twój kumpel, a nie królowa angielska....nie wystarczyłoby powiedzieć "stary, wyluzuj, nie potrzebuję pilota"?
    • salsa.lover Re: Samochodowe dylematy 06.12.16, 10:38
      Kolega ewidentnie ma jakiś kompleks, że wozi go kobieta więc musi coś pokazać i nadrobić. Niestety częsta przypadłość i w sumie dziwię się, że to znosisz i jeszcze zastanawiasz się jak by tu go nie urazić.
      Albo tłumaczyć mu czemu zrobisz to po swojemu? Dżizas, dziewczyno!

      Z tego co piszesz to nie jeździsz z nim z konieczności ale z własnej nieprzymuszonej woli i dla przyjemności. Jeśli rzeczywiście tak strasznie zależy Ci na towarzystwie tego kolegi w samochodzie to grzecznie acz stanowczo powiedziałabym, że to ja jestem kierowcą i to ja jestem odpowiedzialna za prowadzenie samochodu, więc proszę o powstrzymanie się od tego typu komentarzy na temat mojej jazdy. Jeśli nie podziała to przestałabym z nim jeździć i tyle. Mówiąc oczywiście dlaczego. No ale to ja, bo szczerze nie znoszę ludzi, którzy lubią i muszą pouczać innych takich drobiazgach.
    • chris1970 Re: Samochodowe dylematy 08.12.16, 09:44
      Myślę, że koledze należy przypomnieć Wasze role - Ty jesteś kierowcą i odpowiadasz za przejazd, kolega jest pasażerem. Możesz delikatnie powiedzieć, że to wyjazd lajtowy, a jak wybierzecie się na rajd Paryż - Dakar to jego uwagi są na miejscu, na razie one Cię irytują.
      Nie sądzę, aby powiedzenie uczciwie o swoich uczuciach było niezgodne z SV.
      • minniemouse Re: Samochodowe dylematy 10.12.16, 00:50
        Normalnie, zanim ruszycie, odwroc sie na siedzeniu do niego twarza i spokojnie powiedz mu grzecznie:
        "Kolego, taka sprawa, jak na razie to ja jestem wybranym kierowca i JA prowadze.
        I nie mam ochoty sluchac twoich uwag, OKAY?
        Jak ciebie wybiora, to bedziesz prowadzil jak uwazasz za stosowne.
        Ale od tej chwili nie chce slyszec ani mrumru - albo bedzie to nasz ostani wspolny wypad".

        zapalsz samochod, ruszasz. Po chwili niezrecznej ciszy zaczynasz luzna gadke.

        Minnie
        • droch Re: Samochodowe dylematy 17.12.16, 21:23
          A może rzeczywiście lepiej schować urażoną dumę i włączyć kierunkowskaz przed zmianą pasa...? Jeździlem kiedyś służbowo z kumpelą, która miała tendencję do dociskania gazu przed opuszczeniem terenu zabudowanego. Jedna-dwie aluzje pozostały bez echa, aż kiedyś pech - panowie z suszarkami. Cóż, wtedy ja puściłem mimo uszu sugestię podziału mandatu. Jak tak, to tak...
          • minniemouse Re: Samochodowe dylematy 18.12.16, 09:06
            Ale uwag doroslej osobie sie nie zwraca. mozna owszem grzecznie raz czy dwa przypomniec "zapomniales Janku/Basiu wlaczyc migacz przy skrecaniu" itp,
            ale ostatecznie to sprawa tej doroslej osoby jak prowadzi.
            Jesli jest kierowca niebezpiecznie jezdzi to z nim nie wsiadamy, po prostu.
            Natomiast gdy taki kierowca w wyniku wlasnych bledow dostal mandat i sugeruje nam tegoz podzial - odmawiamy grzecznie i kategorycznie: "coz, zwracalam ci uwage abys nie szalal/a z gazem. teraz musisz poniesc konswekwencje wlasnej beztroski WYLACZNIE SAM/A".

            Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka