Na plażowanie w PL pora już niestety minęła, ale na basen można się wybrać. Np. podczas weekendowego wyjazdu. Z takowego wróciła właśnie koleżanka. Pojechali z mężem, jego siostrą i szwagrem oraz jego bratem i jego narzeczoną. Wcześniej mieli okazję razem plażować latem (istotny element).
Wszystko fajnie, ale gdy przyszło im iść na hotelowy basen koleżanka z niesmakiem skonstatowała, ze narzeczona brata - no jakby tu delikatnie ....-mocno zaniedbała depilację. Zdumienie było tym większe, że jak wspomniałam, wcześniej plażowały razem latem i owego zaniedbania nie było widać.
Jasne, wiem - nie zwraca się uwagi na czyjeś zachowanie/zaniedbanie jeśli nie sprawia nam bezpośrednio dyskomfortu. To i koleżanka milczała, ale no oczy ma, więc widziała, że gesty mech na nogach oraz jak to określiła busz pod pachami i w strefie bikini pani narzeczonej jej męza zwracał uwagę innych także. Nawet jakieś małe dziecko wskazując paluszkiem mówiło "Mamo, patrz jaka pani" - zostało szybko uciszone i zabrane przez zawstydzoną matkę.
Wiem, każdy ma prawo do uznawania go za ładnego i akceptacji takim jakim jest - pamiętam Minnie

, ale jednak mam pytanie: czy wypada innych epatować czymś nieestetycznym u siebie, jak w opisanej sytuacji? Tak, wiem zaraz będzie o ludziach z bliznami, niepełnosprawnych, oszpeconych z natury ...Ale nie o tym mówimy.
Usuwanie zbędnego owłosienia jest od dawna przyjęte, tak u pań jak i panów i nietrudne bynajmniej. Można sobie nie usuwać, jasne, ale niekoniecznie trzeba tym epatować innych, prawda? U znów uprzedzę - mowa o sytuacji spodziewanej, basenowej, plażowej, a nie o tym, że ktoś trafia z wypadku do szpitala i mu gipsują do pachwiny nogę, więc "świeci" niewydepilowanymi częściami ciała.
Jakie Wasze zdanie?