Tak czytam ci piszecie Państwo w wątkach i naszła mnie smutna refleksja. Otóż życzliwość jest jakby nie najlepiej widziana na naszym traktującym o SV forum.

Jasne, owszem, odmówienie dowolnej prośbie grzecznie jest kulturalne. Ale ...jakoś tak, zwyczajne ludzkie odruchy są postrzegane zaraz jak wielkie poświecenie, uprzywilejowanie, naiwność...
Oczywiście są osoby, które brak asertywności prezentują, a i takie, które ów brak u innych wykorzystują. Ale na serio takim wielkim poświeceniem jest odstąpić komuś swoje miejsce, gdy nie może zająć innego, a my możemy? Na serio tak "strasznie" jest pomóc 90 - letniej sąsiadce, która boi się wpuszczać obcych? Tak naiwnie jest wziąć paczkę dla sąsiada, który o to prosi będąc w domu?
Przecież nie idzie o sytuacje gdy proszona o zmianę miejsca osoba (grzecznie, nie roszczeniowo) nie może zmienić, ani o sytuację gdy trzeba rezygnować ze swoich planów czy zobowiązań by pomóc starszej sąsiadce, czy wziąć paczkę dla sąsiada.
Moja mama wpuszcza listonosza do swej sędziwej sąsiadki, gdy jest w domu, jeśli ma inne plany wychodzi, ja biorę paczkę dla sąsiada jeśli jestem w domu w danym dniu, a nie specjalnie na te okoliczność biorę urlop, sprawna osoba odstąpi swe wygodniejsze miejsce osobie z dzieckiem, w ciąży, niesprawnej jeśli może.
Dziwi mnie założenie : nie bo nie, bo nie muszę ....