08.06.19, 22:14
czy prośby(na zaproszeniach) o bilecik ze znakiem wodnym są kulturalne?
Obserwuj wątek
    • engine8 Re: Bilecik 08.06.19, 23:34
      A co to i po co to jest?
      • minniemouse Re: Bilecik 09.06.19, 00:39
        Ja tez nie wiem o co chodzi - czy np o RSVP żeby koniecznie był ze znakiem wodnym, czy chodzi o czek $$$ ze znakiem wodnym czy co..

        Minnie
        • milamala Re: Bilecik 09.06.19, 01:48
          minniemouse napisała:

          > Ja tez nie wiem o co chodzi - czy np o RSVP żeby koniecznie był ze znakiem wodn
          > ym, czy chodzi o czek $$$ ze znakiem wodnym czy co..
          >
          > Minnie

          O kase. Na slubnych zaproszeniach czasem mlodzi zaznaczaja, ze najbardziej ucieszy ich kasa jako prezent, albo kasa zamiast kwiatow.
          • minniemouse Re: Bilecik 09.06.19, 01:50
            o rety, znowu...
    • milamala Re: Bilecik 09.06.19, 01:56
      Choc zdarza sie to coraz czesciej to ja osobiscie uwazam, ze nie. Zapraszajacy nie ma prawa jak chce uchodzic za dobrze wychowanego w jakikolwiek sposob sugerowac sam cokolwiek odnosnie prezentu.
      Moze sporzadzic liste prezentow i na prosbe goscia ja udostepnic, moze tez wyraznic pragnienie otrzymania kasy, ale wylacznie na prosbe goscia.

      Zapraszajac kogos na impreze, zapraszam go bo chce zeby swietowal ze mna ten wazny dzien w zyciu a nie dlatego, ze oczekuje od niego prezentu czy pieniedzy. I nie sa to czcze slowa. Sama stawalam na tzw. slubnym kobiercu i niczego od moich gosci nie oczekiwalam. Wiedzialam, ze wiekszosci sie nie przelewa i mowilam im wprost jak pytali, ze zalezy mi na ich obecnosci, nic a nic poza soba osobiscie nie musza przynosic. I tak wlasnie czulam.
      Bylam bardzo zaskoczona ich hojnoscia a nawet w niektorych przypadkach czulam sie nieswojo. Liczylo sie tylko to, ze byli tego dnia ze mna.


      Sama ostatnio dostalam zaproszene na slub z prosba o kupon lotto zamiast kwiatow. Zdziwiona bylam bo zaproszenie jest od ludzi, ktorzy w moich oczach uchodzili za dobrze wychowanych. Mnie w sumie to wsio radno czy kupie kwiaty czy kupon. Ale dyktowanie mi jako gosciowi bez mojego pytania uwazam za niestosowne.

      Ogolnie jestem przeciwna takim praktykom.
      • minniemouse Re: Bilecik 09.06.19, 02:23
        Ale teraz czasy sie zmieniły.
        wyposażenie domu, niegdyś drogie i uważane za niezbędne w związku z czym mozna było poszaleć - te zastawy stołowe, różne kuchenne utensylia, wyprawy bieliźniane ręcznie haftowane, ręcznie szyte i dziergane wyprawki dla dziecka itd itp obecnie mozna kupić stosunkowo tanio i każdy to ma, w swoim guście i często w dużych ilościach.
        Teraz kupno serwisu do kawy moze okazać się i niepotrzebne i nietrafione bo np młodzi państwo uwielbiają surowy styl Wikingów, mieszkanie maja w pastelowych kolorach szaro-niebiesko-białych z meblami z prostego surowego drzewa, kawę popijają z prostych kamionkowych białych kubków a tu nagle ktoś im sprezentował fikuśna porcelanowa zastawę jak za Ludwika XIV uncertain
        I co z tym "badziewiem" maja robić? w dodatku to kosztowało $$$ ...
        Dzisiejsi państwo młodzi zbierają - ba, potrzebują! - na wyprawy poślubne, kupno mieszkania, samochód bądź inne "grube rzeczy" które obecnie zastąpiły dawne tony ręcznie haftowanych obrusów, pościeli itd. (niepotrzebny porcelanowy serwis to stracona kasa która mogła przydać się na np wpłatę na mieszkanie).

        Nie dziwota wiec ze coraz powszechniej przyjmują się prośby o gotówkę, i ja bym już tego nawet nie rozstrzygała w kwestii SV tylko uznała za fakt dokonany
        i zamiast tego zajęła się ustalaniem JAK i KIEDY i W JAKIEJ FORMIE wypada o ten cash prosić.

        Minnie
        • milamala Re: Bilecik 09.06.19, 03:10
          Chyba nie zrozumialam. Nie chodzi o to co jest lepsze kasa czy prezenty, a o to czy kulturalnym jest wyrazac oczekiwanie, ze gosc pojawi sie z kasa/prezentami. A moze gosc przyjdzie tylko z kwiatami, bo na nic innego go nie stac.
          Zapraszasz gosci zeby z toba byli w tym waznym dniu czy zeby sie wsparli finansowo?

          Owszem mozesz wyrazic swoje zyczenie, ale wylacznie w formie odpowiedzi na zadane przez goscia pytanie. Wyskakiwanie z takimi zyczeniami na zaproszeniu jest niegrzeczne, tak samo niegrzeczne jak coroczne "zaproszenie" na urodziny corki naszych znajomych w postaci listy prezentow. Jak sie nie dopytamy to nawet nie wiemy kiedy to przyjecie jest, ale lista prezentow wysylana jest co roku z conajmniej 2 miesiecznym wyprzedzeniem.
          • minniemouse Re: Bilecik 09.06.19, 10:46
            milamala napisała:
            Chyba nie zrozumialam. Nie chodzi o to co jest lepsze kasa czy prezenty, a o to
            czy kulturalnym jest wyrazac oczekiwanie, ze gosc pojawi sie z kasa/prezentami


            nie, wyrażanie oczekiwania nie jest ani grzeczne ani dopuszczalne
            ale taktowne wyrażenie zwyczajnie sugestii w stylu "iż jeśli gość zamierza darować prezent bądź składać się na takowy, to państwo młodzi byliby uszczęśliwieni bardzo potrzebna gotówką".
            nie uwazasz ze jest to forma do przyjęcia i nie ma tonu "oczekiwania"?

            > Owszem mozesz wyrazic swoje zyczenie, ale wylacznie w formie odpowiedzi na zadane przez goscia pytanie.

            nie wszyscy pytają, za to mozna otrzymać masę bezużytecznego badziewia w miejsce tak potrzebnej gotówki.
            Niektórzy by nawet chętnie zapytali, ale im zwyczajnie głupio bo panuje tez przekonanie iż darowanie gotówki to pójście na łatwiznę - a tu proszę! tacy jeszcze jacy by byli uszczęśliwieni..

            Minnie
            • aqua48 Re: Bilecik 09.06.19, 11:49
              minniemouse napisała:

              > taktowne wyrażenie zwyczajnie sugestii w stylu "iż jeśli gość zamierza
              >
              darować prezent bądź składać się na takowy, to państwo młodzi byliby
              > uszczęśliwieni bardzo potrzebna gotówką".
              > nie uwazasz ze jest to forma do przyjęcia i nie ma tonu "oczekiwania"?

              Dla mnie to niedopuszczalne, zdecydowanie nietaktowne i właśnie w tonie oczekiwania.

              > mozna otrzymać masę bezużytecznego badziewia w miejs
              > ce tak potrzebnej gotówki.

              No można. Takie ryzyko istnieje zawsze jak zapraszasz gości... Obojętne czy na urodziny, czy na wesele.



              • minniemouse Re: Bilecik 10.06.19, 10:35
                aqua48 napisała:
                > Dla mnie to niedopuszczalne, zdecydowanie nietaktowne i właśnie w tonie oczekiwania.

                na wesele na ogol zaprasza się najbliższe osoby.
                załóżmy ze zostałaś zaproszona do kogoś bliskiego o kim wiesz ze bardzo chcieliby zainwestować we własny mały sklep z komputerami, i wiesz ze prawie już dopinają planów, ale niestety brakuje im jeszcze ok 50.000 zł gotówki.
                każdy darowany grosz się liczy.

                A ze akurat wkrótce odbędzie się to planowane wesele, państwo młodzi po prostu marzyliby by zaproszeni goście zamiast prezentów (które nie są im potrzebne, bo wszystko maja) darowali gotówkę. z radością przyjęliby nawet po 10 zł.
                Po weselu, które zresztą było super, państwo młodzi z wielka radością ale i niejaka konsternacja skonstatowali iż otrzymali 3 antyczne samowary, porcelanowa 12-osobowa zastawę stołową w fiołeczki która im się bardzo nie podoba, cztery telefony komórkowe, kilka robotów kuchennych, pościel w złym rozmiarze, obrusy we wzory nie pasujące do ich zastawy i sztućców, itd itd itd.
                Zamierzają to wszystko oddać, ale nie są pewni czy im się to uda bo nie do wszystkiego maja rachunki.

                Uważasz wiec, Aquo, nadal ze mimo wszystko lepiej jest dać coś niepotrzebnego i często drogiego niż zostać taktownie poproszona o "gotówkową wyprawkę" i tymże skutecznie przyczynić sie do czegoś autentycznie przydatnego młodej parze na nowej drodze życia?
                A przecież w obrębie SV niejeden zwyczaj wyszedł z mody i wszedł nowy - np zawsze płacenie za kobietę.

                Naprawdę to taki nie zrozumienia i przyjęcia nowy obyczaj?


                Minnie
                • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 11:31
                  minniemouse napisała:

                  > załóżmy ze zostałaś zaproszona do kogoś bliskiego o kim wiesz ze bardzo chciel
                  > iby zainwestować we własny mały sklep z komputerami, i wiesz ze prawie już dop
                  > inają planów, ale niestety brakuje im jeszcze ok 50.000 zł gotówki.
                  > każdy darowany grosz się liczy.

                  Mylisz dwie zupełnie różne sprawy - plany inwestycyjne i związane z nimi potrzeby finansowe oraz uroczystość zaślubin i chęć celebrowania tego dnia z bliskimi.

                  > Po weselu, które zresztą było super, państwo młodzi z wielka radością ale i nie
                  > jaka konsternacja skonstatowali iż otrzymali 3 antyczne samowary, itd itd itd.
                  > Zamierzają to wszystko oddać, ale nie są pewni czy im się to uda bo nie do wsz
                  > ystkiego maja rachunki.

                  No ja sądzę, że do żadnego wręczanego prezentu nie dołącza się rachunku smile

                  > Uważasz wiec, Aquo, nadal ze mimo wszystko lepiej jest dać coś niepotrzebnego
                  > i często drogiego niż zostać taktownie poproszona o "gotówkową wyprawk
                  > ę"

                  Uważam, że takie prośby są nietaktowne. Jeśli darczyńca zechce, to sam ZAPYTA co by sprawiło obdarowanemu przyjemność i spróbuje się dostosować. Bo prezent dla mnie to wartość dodana do obecności gościa, nie miara zwrotu kosztów, czy przeniesienia zainwestowanych w uroczystość środków na to co organizatorowi się przyda, lecz zakupione z kieszeni gości.
                  Inaczej tłumacząc - zepsuła mi się kawiarka, zbliżają się moje urodziny i wobec tego mam wybór - przeznaczyć jakąś kwotę na przyjęcie gości lub kupno nowej kawiarki. Jak przyjmę gości, to już na kawiarkę zabraknie. Ale sprytnie chcę na tych gościach zaoszczędzić, wobec tego organizuję przyjęcie dając wszystkim zaproszonym do zrozumienia, żeby zamiast kupować mi kwiaty i czekoladki złożyli się po 100 zł na kawiarkę..
                  No dla mnie nie halo. Tak, jakby nie zależało mi na obecności miłych osób i dobrej z nimi zabawie, tylko na tym by mi kupili kawiarkę.
                  • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 12:05
                    Mysle ze to nie jest zbyt dobry przyklad.Troche przesadzony zapraszasz gosci tak bez specjalnej okazji i dajesz im do zrozumienia ze jak nie kupia ci kawiarki to nie bedzie kawy?

                    Natomiast jesli zapraszasz gosci na urodziny/imieniny I goscie zastanawiaja sie co ci kupic z tej okazji a wiedza ze potrzebujesz kawiarki to jestem pewna ze kupia ja z przyjemnoscia. W obecnym zmaterializowanym swiecie gdzie ludzie dostaja mnostwo niepotrzebnych prezentow -utrafienie w czyjes potrzeby to jak strzal w dziesiatke.
                    • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 12:26
                      10iwonka10 napisała:

                      > jesli zapraszasz gosci na urodziny/imieniny I goscie zastanawiaja s
                      > ie co ci kupic z tej okazji a wiedza ze potrzebujesz kawiarki to jestem pewna z
                      > e kupia ja z przyjemnoscia.

                      Tylko, wiesz ja nie oczekuję od gości tak kosztownych prezentów, ani nie zapraszam ich po to by sobie kompletować wyposażenie mieszkania. Jeśli chcą dać mi jakiś prezent z okazji urodzin czy imienin, to ok, jeśli zapytają czy mam jakiś nań pomysł to jeszcze lepiej, ale mam takich przyjaciół, że czasami mówimy sobie a przydałoby mi się to lub tamto, jakaś fajna książka, stojące lusterko, mały termosik, albo kosmetyk do włosów, a czasami mówimy, że oczekujemy.. niespodziewajki smilesmile
                      Bywa też tak, że właściwie wszystkie otrzymane z jakiejś okazji prezenty są.. bardzo nieprzydatne.
                      • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 12:35
                        Ja mysle ze to jest czesto tak ze jest jakas srednia kwota za ktora przyjaciele kupuja sobie prezenty. To nie kwestia oczekiwania drogich prezentow ale jesli masz np kilku przyjaciol ktorych zapraszasz I oni zloza sie na ta kawiarke to pojedyncza skladka nie bedzie duza a taki present cie ucieszy. Troche to jest tez tak ze jak sie jest z kims blisko to przyjaciele z reguly wiedza co ci potrzeba w danej chwili I co ci sprawi przyjemnosc. ….Nieprzydatne prezenty …..Powiem szczerze wolalabym dostac kwiatka czy butelke wina niz taki present z ktorym nie wiadomo co zrobic.
                        • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 12:49
                          10iwonka10 napisała:

                          > Ja mysle ze to jest czesto tak ze jest jakas srednia kwota za ktora przyjaciele
                          > kupuja sobie prezenty. To nie kwestia oczekiwania drogich prezentow ale jesli
                          > masz np kilku przyjaciol ktorych zapraszasz I oni zloza sie na ta kawiarke to p
                          > ojedyncza skladka nie bedzie duza a taki present cie ucieszy.

                          Nie, mylisz się, nie ucieszy tylko zażenuje. A tę kawiarkę wolę sobie kupić sama wybierając taką która będzie w stu procentach odpowiadała moim potrzebom, estetyce itp.

                          >Nieprzydatne prezenty …..Powiem
                          > szczerze wolalabym dostac kwiatka czy butelke wina niz taki present z ktorym n
                          > ie wiadomo co zrobic.

                          No ja też.
                          • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 13:12
                            Ale moglaby to byc mila niespodzianka…..no I przypuszczam ze nie spodobalo by ci sie to !!! sad ale zawsze moglabys dostac jeszcze rachunek I wtedy wymienic ta kawiarke na taka ktora ci bedzie bardziej odpowiadac.
                            • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 13:28
                              10iwonka10 napisała:

                              > Ale moglaby to byc mila niespodzianka…..no I przypuszczam ze nie spodobalo by c
                              > i sie to !!! sad ale zawsze moglabys dostac jeszcze rachunek I wtedy wymienic
                              > ta kawiarke na taka ktora ci bedzie bardziej odpowiadac.

                              No litości, dla mnie taki prezent z rachunkiem to zaprzeczenie idei prezentu. Na zasadzie - kupiłem ci byle co, jak się nie podoba, to sobie polecisz i wymienisz. A przy okazji masz na rachunku na ile cię wyceniam...
                              • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 14:02
                                Widzisz to nie jest tak do konca. Tez moze bym tak wczesniej myslala ale moze to kwestia ze kazdy kraj podchodzi do tego inaczej. Anglicy sa pragmatyczni. To nie jest tak do konca ze dajesz komus prezent z rachunkiem ale zaznaczasz ze masz ten rachunek. To moze byc tak ze ktos dostanie cos do ubrania I jest za male/za duze…..wtedy niekoniecznie dostaniesz rachunek ale gosc ci sam to wymieni. Albo dostaniesz przezent a tobie sie podoba cos bardzo podobnego ale w innym kolorze. To wcale nie znaczy ze to jest byle co ale bardzo trudno czasem dopasowac sie w 100% procentach do gustow danej osoby. Tak naprawde te rachunki tycza sie specyficznych prezentow nie wszystkich. Ale na to mozna calkiem inaczej patrzec. Cos ci kupilam bardzo sie bede cieszyc jak ci sie spodoba I bedzie pasowac ale jak nie to sprobujmy cos dobrac zeby cie to cieszylo. A nie kupilam ci sukienke jest za mala nie bedziesz w niej chodzic no ale to przezent nie wypada nic powiedziec tylko podziekowac a potem rzucic do kata. Bardzo nieekologiczne smile.
                                • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 16:42
                                  10iwonka10 napisała:

                                  > kazdy kraj podchodzi do tego inaczej. Anglicy sa pragmatyczni.
                                  > To moze byc tak ze ktos dostanie cos do ubrania I jest za male
                                  > /za duze

                                  Toteż jest zasada, że nie kupujemy w prezencie rzeczy do ubrania, wyjąwszy bardzo, bardzo bliskim osobom, gdy jesteśmy pewni że rozmiar kolor i krój będą pasowały - dzieciom, siostrze, mamie. Wtedy owszem można nawet i wymieniać, ale to znowu poza zasadami s-v.

                                  > bardzo trudno czasem dopasowa
                                  > c sie w 100% procentach do gustow danej osoby.
                                  > Cos ci kupilam bardzo sie bede cieszyc jak ci sie spodoba I bedzie pasowac
                                  > ale jak nie to sprobujmy cos dobrac zeby cie to cieszylo.

                                  W takiej sytuacji wolałabym po prostu umówić się kimś i pójść z nim na zakupy, które sfinansuję. I tak robiliśmy na przykład z synami, po wcześniejszym ustaleniu czego dziecko potrzebuje mówiliśmy - na imieniny dostaniesz nową marynarkę, dołączając także do prezentu swój czas i głos doradczy, co z resztą było dodatkowo doceniane smile Podobnie z mężem, czasem wybieramy się razem by kupić dla mnie coś z biżuterii, albo dla niego coś z ubrania. O, kiedyś też z teściową wybrałam się na zakupy, bo chciała mi kupić zegarek. Ale znowu, to poza zasadami s-v i tylko w takich bliskich relacjach.
                                  • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 18:45
                                    Masz racje- Ubrania to bardziej osobiste prezenty ( ja nie lubie ich dostawac wole juz dostac Bon do sklepu I sama wybrac). Nawet jak kogos dobrze znasz I jego rozmiar to zawsze jest ryzyko. Nawet jak dla siebie kupujemy bez mierzenia to jest ryzyko.

                                    Wlasciwie nie wiem moze te zasady savoir-vivre roznia sie troche w roznych krajach ale w Anglii np gdy ktos w pracy odchodzi lub obchodzi okragle urodziny I na present wiecej osob sie sklada wiec I prezent jest drozszy jakos zawsze jest ten wariant ze osoba ktora kupila present ma rachunek ( tak na wszelki wypadek).Chyba w Polsce jest tak troche moja kolezanka dostala od przyjaciol zegarek ktory sie zepsul….wiec znow musiala poprosic dawczynie o rachunek zeby reklamowac bo zegarek byl na gwarancji.
                      • minniemouse Re: Bilecik 11.06.19, 01:55
                        aqua48 napisała:
                        > Tylko, wiesz ja nie oczekuję od gości tak kosztownych prezentów, ani nie zapraszam ich po to by sobie kompletować wyposażenie mieszkania.

                        Aquo, jasne, ale nie w tym rzecz.
                        jak nie oczekujesz to nie mówisz nic, albo mówisz wyraźnie "dołóżcie się ile kto chce/moze" zamiast "kupcie mi".
                        I naprawdę nikt cie nie będzie podejrzewał o chęć wycwanienia prezentu o ile rzeczywiście nie pozapraszasz gości ni z gruchy ni z pietruchy.
                        ale jak masz gości co roku, lub często, to ojejku, nic się nie stanie gdy raz będziesz miała "specjalne życzenie" - w końcu jesteś solenizantka! smile
                        ( idealnie by tez było jakby kawiarka ci się zepsuła w okrągła rocznice, np w 60-tke. no ale te kawiarki to kapryśne som wink )

                        Minnie
                        • aqua48 Re: Bilecik 11.06.19, 08:54
                          minniemouse napisała:

                          > mówisz wyraźnie "dołóżcie się il
                          > e kto chce/moze" zamiast "kupcie mi".
                          > I naprawdę nikt cie nie będzie podejrzewał o chęć wycwanienia prezentu
                          > ale jak masz gości co roku, lub często, to ojejku, nic się nie stanie gdy r
                          > az będziesz miała "specjalne życzenie" - w końcu jesteś solenizantka!

                          No jednak cały czas - NIE. Nie mówię "dołóżcie się ile kto chce", bo dla mnie to nadal taki rodzaj żebraniny, a poza tym uważam że bycie solenizantką nie uprawnia do specjalnych życzeń w stosunku do gości, nawet w okrągłą rocznicę smile




                    • minniemouse Re: Bilecik 11.06.19, 01:40
                      10iwonka10 napisała:
                      > Natomiast jesli zapraszasz gosci na urodziny/imieniny I goscie zastanawiaja sie co ci kupic z tej okazji a wiedza ze potrzebujesz kawiarki to jestem pewna ze kupia ja z przyjemnoscia. W obecnym zmaterializowanym swiecie gdzie ludzie dostaja mnostwo niepotrzebnych prezentow -utrafienie w czyjes potrzeby to jak strzal w dziesiatke.

                      o to chodzi!!!!
                      10/10 smile

                      Minnie
                  • 10iwonka10 Re: Bilecik 10.06.19, 12:12
                    >>>No ja sądzę, że do żadnego wręczanego prezentu nie dołącza się rachunku >>>> To moze nowy zwyczaj ktory przychodzi z Europy zachodniej. Nie wiem jak to jest w relacjach prywatnych ale moj maz jak odchodzil z jednej ze swoich poprzednich prac dostal od calego zespolu pioro (czy dlugopis) za 100 funtow . Szczodry present ale jego pierwsza mysla bylo ze go pewno zgubi . Dostal rowniez od kolegow rachunek I w efekcie zamienilisy go na maszyne do kawy ktora dlugo nam sluzyla.Moze to nowa wersja savoir-vivre jesli nie jestes zadowolony z prezentu to masz rachunek I wymien go na cos innego.
                  • minniemouse Re: Bilecik 11.06.19, 01:31
                    aqua48 napisała:
                    Mylisz dwie zupełnie różne sprawy - plany inwestycyjne i związane z nimi potrzeby finansowe oraz uroczystość zaślubin i chęć celebrowania tego dnia z bliskimi

                    Nic nie mylę Aquo - podaje ci przykład-tło, z którego dobrze wiesz o młodej parze iż niezwykle pilnie potrzebuje gotówki oraz dlaczego.
                    wiesz doskonale iż darowizna w postaci gotówki byłaby dla tej pary najlepszym -idealnym- prezentem, i oto zbliża się fantastyczna okazja - ślub i wesele - aby tym obdarować owa młodą parę.

                    > No ja sądzę, że do żadnego wręczanego prezentu nie dołącza się rachunku smile

                    przepraszam, myślałam ze u was już to jest - specjalne rachunki dołączane do prezentów na których nie widnieje cena.

                    Ale sprytnie chcę na tych gościach zaoszczędzić, wobec tego organizuję przyjęcie dając wszystkim zaproszonym do zrozumienia, żeby zamiast kupować mi kwiaty i czekoladki złożyli się po 100 zł na kawiarkę..
                    > No dla mnie nie halo. Tak, jakby nie zależało mi na obecności miłych osób i dobrej z nimi zabawie, tylko na tym by mi kupili kawiarkę.


                    a ja tak nie myślę.
                    ja tak czy tak przecież zapraszam gości, czy mam sprawna kawiarkę czy mi się kawiarka akurat zepsuła.
                    a goście tak czy tak mi kupują jakieś prezenty, również niezależnie od sytuacji.
                    zatem nie widzę nic złego w zasugerowaniu najbardziej zaprzyjaźnionej osobie, która podałaby to dalej, aby ktokolwiek kto zamierza kupić mi jakiś prezent zamiast tego te sumę włożył do koperty z życzeniami (tu jest zwyczaj dawania kartek z życzeniami) bo kawiarka mi się zepsuła i w ten sposób dołożył mi się do nowej.
                    nie oczekuje nawet pełnej sumy ale aby mi się dołożyli ile mogą smile
                    Nie widzę w tym żadnego cwaniactwa tylko zwyczajnie poleczenie przyjemności z pożytecznym - w tym dla wszystkich, bo niektórzy nie będą musieli główkować co mi kupić i nachodzić się po sklepach, a dla mnie - bo będę miała co bym bardzo chciała smile


                    Minnie
                • milamala Re: Bilecik 10.06.19, 15:16
                  minniemouse napisała:


                  cyt. "skonstatowali iż otrzymali 3 antyczne samowary, porcelan
                  > owa 12-osobowa zastawę stołową w fiołeczki która im się bardzo nie podoba,
                  > cztery telefony komórkowe, kilka robotów kuchennych, pościel w złym rozmiarze,
                  > obrusy we wzory nie pasujące do ich zastawy i sztućców, itd itd itd."


                  Myslisz ze jak ktos daje bez porozumienia z mlodmi jakies samowary, zastawe, telefony komorkowe itp. to jakby mu powiedziano, ze ma dac gotowke to by dal.

                  Takie prezenty jakie wymienilas dane bez konsultacji z mlodymi sa prezentami na odczepnego, zaryzykuje stwierdzenie, ze gosc wyczyscil sobie strych z niepotrzebnych rzeczy.
                  Skoro mial taki pozal sie pomysl to na gotowke tak czy owak by sie nie zdecydowal.

                  cyt. > Uważasz wiec, Aquo, nadal ze mimo wszystko lepiej jest dać coś niepotrzebnego
                  > i często drogiego niż zostać taktownie poproszona o "gotówkową wyprawk
                  > ę" i tymże skutecznie przyczynić sie do czegoś autentycznie przydatnego młode
                  > j parze na nowej drodze życia?"


                  Nie jestem Aqua ale to co sobie zyczy zapraszajacy, nie oznacza, ze zapraszany ma obowiazek sie do tego dostosowac. Taki goscie "na odwal sie" zapewne by tego nie zrobili.

                  Nie masz racji Minni.
                  • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 16:44
                    milamala napisała:

                    > Nie jestem Aqua ale to co sobie zyczy zapraszajacy, nie oznacza, ze zapraszany
                    > ma obowiazek sie do tego dostosowac.
                    > Nie masz racji Minni.

                    Ja jestem Aqua i właśnie tak samo jak Mila sądzę smile
                  • minniemouse Re: Bilecik 11.06.19, 01:04
                    milamala napisała:
                    Takie prezenty jakie wymienilas dane bez konsultacji z mlodymi sa prezentami na odczepnego, zaryzykuje stwierdzenie, ze gosc wyczyscil sobie strych z niepotrzebnych rzeczy.

                    jesteś jak najbardziej daleka od prawdy - owe antyczne samowary zostały wyszukane w trudzie i pocie czoła w drogich antykwariatach. żeby nie było ze prezent tani i tuzinkowy.

                    btw zapędzasz sie w paragraf 22 - jak konsultacja z młodymi,
                    to znaczy iż teoretycznie młodzi maja prawo wyrazić życzenie co by chcieli/potrzebowali.
                    zatem jeśli maja prawo wybierać jaki prezent by chcieli, to powinni tez mieć prawo wyznać iż woleliby w miejsce prezentu gotówkę - nie uwazasz?
                    inaczej imo ta cala konsultacja jest niepotrzebna. niech gość robi co chce.

                    Bo tak to tylko pytasz: "myśleliśmy, by kupić wam taki antyczny samowar - i piękny i wciąż użyteczny, i dobra lokata kapitału" - młodzi z ceregiela "ach nie ciociu Milu, dziękujemy". "to moze pasowałaby wam szarobura zastawa kamionkowa ze Szwecji, na 12 osób?" młodzi- "ach ciociu jakaś ty dobra, ale nie, proszę sobie nie robić kłopotu".
                    I tak uprzejmie meczycie sie pól dnia, ty ani razu nie zapytasz czy chcą gotówkę bo wg ciebie to płaskie i buraczane.
                    Zaraz zripostujesz iż przecież mogli powiedzieć co chcą na prezent ale własnie właśnie - na prezent NIC nie chcą, bo potrzebują gotówki, no a przecież nie wypada im tego powiedzieć.
                    a ty nie pytasz. i tak koło się zamyka..

                    Minnie
            • elle-joan Re: Bilecik 09.06.19, 17:23
              minniemouse napisała:
              > nie, wyrażanie oczekiwania nie jest ani grzeczne ani dopuszczalne
              > ale taktowne wyrażenie zwyczajnie sugestii w stylu "iż jeśli gość zamierza
              >
              darować prezent bądź składać się na takowy, to państwo młodzi byliby
              > uszczęśliwieni bardzo potrzebna gotówką".
              > nie uwazasz ze jest to forma do przyjęcia i nie ma tonu "oczekiwania"?

              Wiesz, brzmi bardziej elegancko, ale wymowa jest taka sama jak oczekiwanie pieniędzy. Wiadomo, ze nikt nie mówi wprost- dawać kasę. Zawsze jest to ubrane w eleganckie sformułowania. Na pewno dla małzonków bardziej pozyteczna choćby najmniejsza kwota niz niepotrzebny przedmiot, natomiast z punktu widzenia darczyńcy prezent rzeczowy, nawet jezeli tańszy jakoś lepiej "bogaciej" wygląda niz mała kwota pieniędzy. Chyba jest takie przekonanie, ze jezeli daje się pieniądze, to zazwyczaj drozej to darczyńcy wychodzi. Mimo wszystko jednak nie wypada w zaden sposób sugerować co chcemy w prezencie, o ile gość nie zapyta sam.
              • minniemouse Re: Bilecik 10.06.19, 00:42
                elle-joan napisała:
                > Wiesz, brzmi bardziej elegancko, ale wymowa jest taka sama jak oczekiwanie pieniędzy. Wiadomo, ze nikt nie mówi wprost- dawać kasę. Zawsze jest to ubrane w eleganckie sformułowania.

                tak, ale jest to zauważ eleganckie sformułowanie w którym najważniejsze są uczucia darczyńcy - by nie czul się przymuszony do sprezentowania gotówki to raz, a dwa - do konkretnej sumy.
                bo co innego jest zasugerować z naciskiem "ma być cash" gdzie liczą się tylko zachcianki młodej pary (co własnie tak bardzo irytuje),
                co innego delikatnie podsunąć np: "jeśli nam wolno, to prosilibyśmy o cash w miejsce prezentów" - owszem, to tez jest w dalszym ciągu prośba o pieniądze ale zauważ jak taktowna.
                nie traktuje darczyńcy przedmiotowo i daje odczuć iż młoda para troszczy się aby darowujący nie poczuł sie przymuszony do gotówki a po drugie wie, iż to co robi jest hmm wrażliwą rzeczą
                Krotko mówiąc - poproszenie o coś z najwyższym szacunkiem moze być zgodne z SV, żądanie tego samego już nie - przez użycie niewłaściwej (złej) formy wypowiedzi.


                Na pewno dla małzonków bardziej pozyteczna choćby najmniejsza kwota niz niepotrzebny przedmiot, natomiast z punktu widzenia darczyńcy prezent rzeczowy, nawet jezeli tańszy jakoś lepiej "bogaciej" wygląda niz mała kwota pieniędzy. Chyba jest takie przekonanie, ze jezeli daje się pieniądze, to zazwyczaj drozej to darczyńcy wychodzi.

                ale dla kogo jest ten prezent, dla solenizanta czy dla darczyńcy?
                ja wychodzę z założenia iż prezent ma sprawić radość obdarowywanemu, nie mnie która go daje.
                ja owszem mogę mieć uciechę wybierając jakiś prezent jeśli wiem co mogłoby sprawić przyjemność młodej parze. ale jak nie wiem... to nawet wole dać gotówkę, oszczędzi mi to nerwów i zastanawiania się smile
                a nawet kilka małych sum zbierze się w jedna duza. chyba lepsze to niż kilka niepotrzebnych drobiazgów?
                oczywiście, jeśli ktoś jest aż taki biedny ze wyszukuje unikalnych prezentów w lumpeksie to moze niech nie daje gotówki.
                ale na ogol z dawaniem "bileciku ze znakiem wodnym" większych problemow nie ma, mozna dać tylko od siebie, a mozna złożyć się grupa i dać w jednej kopercie.

                Minnie
            • milamala Re: Bilecik 10.06.19, 15:10
              minniemouse napisała:

              "taktowne wyrażenie zwyczajnie sugestii w stylu "iż jeśli gość zamierza
              >
              darować prezent bądź składać się na takowy, to państwo młodzi byliby
              > uszczęśliwieni bardzo potrzebna gotówką".


              Wyrazenie zyczenia, ze chcialoby sie cos dostac nawet "taktownie" powiedziane, nigdy nie jest taktowne.

              cyt. "> nie wszyscy pytają"

              No to juz gosc dam decyduje. Nie ma obowiazku pytac. Ja tez nie pytam. Daje gotowke.

              cyt. "za to mozna otrzymać masę bezużytecznego badziewia w miejs
              > ce tak potrzebnej gotówki."

              To tylko oznacza brak szacunku goscia do zapraszajacego. Jesli nie mam pewnosc czy moj prezent ktory planuje moglby byc mily dla zapraszajacego to go o to pytam. Nigdy nie daje na tak wazna uroczystosc czegos co do czego nie jestem pewna czy wystarczajaco ucieszy.

              cyt. "> Niektórzy by nawet chętnie zapytali, ale im zwyczajnie głupio bo panuje tez p
              > rzekonanie iż darowanie gotówki to pójście na łatwiznę"

              Nigdy nie slyszalam o takim przekonaniu. Ludzie zwykle sie gotowka ciesza. Za niz w koncu moga kupic to o czym marza we wlasciwym kolorze, rozmiarze itp.
        • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 04:51
          "Dzisiejsi państwo młodzi zbierają - ba, potrzebują! "
          Chialas powiedziec CHCA.. bo my narawde malo potrzebujemy..
          Wyprawy poslubne, wlasne mieszkanie, samochod sa powodem "chcenia" - a nie potrzeby...
          To co my potrzebujmey to jedynie dwie rzeczy : dach nad glowa i miske jedzenia na stole.... bez reszty mozemy sie obejsc...
          • elle-joan Re: Bilecik 09.06.19, 17:08
            engine8 napisał(a):
            > Wyprawy poslubne, wlasne mieszkanie, samochod sa powodem "chcenia" - a nie potr
            > zeby...
            > To co my potrzebujmey to jedynie dwie rzeczy : dach nad glowa i miske jedzenia
            > na stole.... bez reszty mozemy sie obejsc...

            Trochę nie na temat wątku ale.. akurat własne mieszkanie, to dla niektórych jedyna mozliwośc posiadania dachu nad głową. Nie kazdy kwalifikuje się do socjalnego mieszkania.
      • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 02:23
        No ale jak widac to bylo kiedys a teraz jest teraz i wszytkim wiadomo ze nie tylko kasa najlepsza le nawwt ile takiej..
        Zostalme niedawno wyedukowany jak to pracuje...
        I zasada generalna to zeby zaplacic za siebie czyli "za talerzyk" i do tego jeszcze torche dla mlodych no i tu to ma byc w zaleznosci od zamoznosci i bliskosci.....
        Czyli jak talerzyk 200 zl to 200 +xxx
        Bo chrzestny ma dac iles tam (1 tys) ale bogaty chrzestny to 2x tyle i daleka uboga ciotka tez co najmniej ze 300 ale juz daleka ale bogata to wiecej..500 powiedzmy
        Tak ze jakby mnie zaprosilla jakas dalek kuzynka to niestety musilabym wlozyc wiecej niz chrzestny bo "z aameryki" ...czyli co najmniej 2 tys..
        Nie wiem czy plakac czy sie smiac.... Jak to slysze to najchetniej sie "odniechciewa iscia" na takie imprezy...
        • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 04:55
          A ni episze tego z fantazji tylko dostalismy zaroszenie od wnuczki kuzyna....
          No i oczywiscie nie pojedzimey ale chcielismy wayslac "prezent" wiec zasugerowani nam ze tak ok 1.5 - 2 tys PLN jak wyslemy to bedzie w sam raz...
          • annthonka Re: Bilecik 09.06.19, 09:26
            engine8 napisał(a):

            > A ni episze tego z fantazji tylko dostalismy zaroszenie od wnuczki kuzyna....
            > No i oczywiscie nie pojedzimey ale chcielismy wayslac "prezent" wiec zasugerow
            > ani nam ze tak ok 1.5 - 2 tys PLN jak wyslemy to bedzie w sam raz...


            Matko, ile?????

            Wiem, że od obecnie na wesele trzeba kupić bilet wstępu, czyli zapłacić co najmniej za talerzyk plus jakaś górka na zwrot kosztów dodatkowych (DJ, dekoracja sali itp.), ale taka kwota, przy tak dalekim pokrewieństwie, to jakiś kosmos, tym bardziej skoro nie jedziecie i chcieliście wysłać z grzeczności. Trzeba mieć tupet, żeby w ogóle sugerować takie kwoty.

            Mnie w ogóle mierzi ten cały weselny biznes, zawsze mi się idealistycznie wydawało, że na taką uroczystość zaprasza się ludzi, z którymi chce się spędzić ten dzień bez względu na to, czy przyniosą jakąś kasę czy nie i że robi się wesele w takich kwotach na jakie państwa młodych stać we własnym zakresie, bez oczekiwania "zwrotu kosztów".
          • minniemouse Re: Bilecik 09.06.19, 10:53
            engine8 napisał(a):
            A ni episze tego z fantazji tylko dostalismy zaroszenie od wnuczki kuzyna.... No i oczywiscie nie pojedzimey ale chcielismy wayslac "prezent" wiec zasugerow ani nam ze tak ok 1.5 - 2 tys PLN jak wyslemy to bedzie w sam raz...

            a to już jest przykład okropnego braku kultury,
            bo o ile uważam iz zasugerowanie gotówki w miejsce prezentu jest Ok to dyktowanie ile kto ma dac to chamstwo. podobnież jak prośby o kupno ekspres Breville do parzenia kawy, albo jakiś wypasiony Keurig, lub supersonic suszarka Dyson itp. jedno i drugie w bardzo złym guście.

            Minnie
            • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 19:06
              Sugestia oczywiscie nie od mlodych ale od naszej rodziny ktora ocenila jak to wyglada... ale ponoc najwaznejsze to aby nie bylo to "za latwo" - czyli kazdy musi sie troche "sprezyc" a wiec od bogatych "oczekuje sie" bogatszego prezentu.
              Mni eot tez pwalilo bo u nas to sie uwaza ze idac na slub w Stanach do kogos z daleszej rodziny prezent w granicach $200 jest zupelnie wystarczjacy a nawet poand...
              No a 2ty PL to ponad $500.. No coz Polacy maja gest... i nie sa "Czipasy"
              Ale nikt nikogo nie zmusza...
              • minniemouse Re: Bilecik 10.06.19, 00:06
                engine8 napisał(a):
                Sugestia oczywiscie nie od mlodych ale od naszej rodziny ktora ocenila jak to wyglada... ale ponoc najwaznejsze to aby nie bylo to "za latwo" - czyli kazdy musi sie troche "sprezyc" a wiec od bogatych "oczekuje sie" bogatszego prezentu.

                rozumiem - niemniej rodzina nie rodzina, do cudzego portfela się nie zagląda.
                z której strony by na to nie patrzeć, było to fatalne zachowanie - f a t a l n e.

                No a 2ty PL to ponad $500.. No coz Polacy maja gest... i nie sa "Czipasy"
                Ale nikt nikogo nie zmusza...


                nie, na sugerowanie "jaka suma byłaby dobra" nie ma wytłumaczenia ani usprawiedliwienia, kropka.

                Minnie
                • engine8 Re: Bilecik 10.06.19, 19:51
                  Co było fatalne i nie do wytłumaczenia? To ze mnie postronni ludzie poinformowali jakie są ceny rynkowe?
                  To akurat uważam ze dobrze wiedzieć... Poziomy są fatalne i nie do wytłumaczenia ale jest jak jest i my się tym różnimy od lokalnych ze my nie robimy dlatego "ze wypada"
                  • minniemouse Re: Bilecik 11.06.19, 00:37
                    engine8 napisał(a):
                    Co było fatalne i nie do wytłumaczenia? To ze mnie postronni ludzie poinformowali jakie są ceny rynkowe?

                    no uważam ze to oczekiwanie od ciebie "tak w granicy od ... do... ." jest fatalne i nie usprawiedliwienia. gdyby to padło na mnie, to nie stać by mnie było aby tyle dać.
                    skromne 100$ i to CAD to gorą co mogę dać, sorry.
                    Tak ze sugerowanie "no, ciociu, stawka to tak od dwóch tysiaczkow złotych i w gore.." jest dla mnie bardzo niegrzeczna. mozna sugerować 'kasz' ale już nie dyktować jakieś stawki. każdy daje ile chce i moze.

                    Minnie
                    • engine8 Re: Bilecik 11.06.19, 04:01
                      Ale jak konkretnie pytałem wiec dostałem konkretne informacje ...od osoby akurat w to wesele niezaangażowanej.
                      Trochę mnie dziwi ze młodzi oceniają zamożność gości i chyba mniej więcej oczekują ile kto sypnie.
                      Biedni nie jesteśmy i nie problemu.. I tak dalibyśmy im jakiś prezent..pomimo ze na wesel nie polecimy. Oryginalnie mieliśmy buc w Polsce a potem się plany pokrzyżowały ale zaproszenie nam wysłali wiec i my wyślemy.. przynajmniej wiemy ile smile
    • aqua48 Re: Bilecik 09.06.19, 10:09
      jadwiga1350 napisała:

      > czy prośby(na zaproszeniach) o bilecik ze znakiem wodnym są kulturalne?

      Nie. Są zdecydowanie niekulturalnym domaganiem się pieniędzy. Gość nie ma obowiązku dostosować się do takiego żądania.
      • verdana Re: Bilecik 09.06.19, 15:28
        Jest po prostu paskudne. Oznacza to, ze osoby muszą zapłacić za zaproszenie. Rozumiem pewne życzenia (moja córkka na zaproszeniu prosiła, aby nie przynosić kwiatów, bo następnego dnia wyjeżdżała), rozumiem, gdy zamiast prezentu prosi się o karmę dla zwierzata, ale są pewne granice
        • 10iwonka10 Re: Bilecik 09.06.19, 15:40
          Tez mnie to zniecheca.W Polsce to czesto jest jak biznes przeliczanie ile sie dostanie zeby sie koszty zwrocily. Moze lepiej wogole wesela nie robic to bedzie prosciej.
          • aqua48 Re: Bilecik 09.06.19, 15:55
            10iwonka10 napisała:

            > Tez mnie to zniecheca.W Polsce to czesto jest jak biznes przeliczanie ile sie d
            > ostanie zeby sie koszty zwrocily.

            Bo w Polsce wciąż jeszcze nie ma zwyczaju urządzać wesela na zasadzie - mamy tyle i tyle wolnych pieniędzy i taką wizję, wobec tego zaprosimy 25 osób, które lubimy i które są nam życzliwe i będziemy się doskonale bawić.
            Wesela urządza się na zasadzie rodzinnego przymusu - zaprosił nas cioteczny kuzyn Józka więc i my go obowiązkowo musimy wraz z całą jego liczną progeniturą zaprosić w odwecie, tfu, podzięce, bo nie daj bóg się obrazi. To nic, że go widujemy raz w roku na Wszystkich Świętych, na cmentarzu w przelocie, albo i nie. Obrazi się i będzie koniec świata, a może i by nas po rodzinie OBGADAŁ...albo gdyby go nie było, to obraziłaby się babcia Frania? I tak lista gości z jednej i drugiej strony rośnie do niebotycznych rozmiarów, zaprasza się ludzi zupełnie sobie obojętnych, bo podobno tak "wypada", a mało kogo na taką rozdmuchaną imprezę stać. Więc musi się to jakoś zwrócić, żeby straty nie było.
            • mim_maior Re: Bilecik 09.06.19, 16:13
              Ja to widzę raczej odwrotnie. Kiedyś (jeszcze za moich ślubnych czasów tak było) zapraszał się ludzi, żeby razem z nami świętowali wielkie życiowe wydarzenie - zawarcie małżeństwa. Było to ważne dla rodziny, sąsiadów, przyjaciół, całej społeczności, w jakiej żyliśmy, więc ja zapraszaliśmy. Zapraszali rodzice (ciotki, sąsiadki, kuzynów trzeciego stopnia), zapraszali młodzi (koleżanki z podwórka, że studiów, z pracy), wesele to było przede wszystkim wielkie spotkanie. Raczej po kosztach: dekoracje robili koledzy i koleżanki, muzykę grał kuzyn (lokalny zespół, gdy było na bogato), alkohol kupowałonsie samemu, jedzenie takie, na jakie było nas stać, samochód pożyczony od szwagra, bo duży i sukienka (na kole) z wypożyczalni się mieściła. Było głośno, wesoło i do rana.
              Dziś ślub to "najpiękniejszy dzień życia" i "wszystko musi być perfekcyjne". Wyszukane jedzenie, malownicza sceneria, pieczołowicie dobrana muzyka, tort - dzieło sztuki cukierniczej z żywymi gołębiami w środku, obrączki zrzucane z balonu, dekoracje z żywych orchidei, wino z Włoch, sesja zdjęciowa na wulkanie... Nic dziwnego, że grosza starczy na zaproszenie kilku wybranych osób, które dają gwarancję, że nie zepsują starannie zaplanowanego Najpiękniejszego Dnia.
              W sumie to nie jest nawet gorsze, jest tylko inne. Ale listy oczekiwanych prezentów i określanie wysokości darów ślubnych w gotówce całkiem dobrze pasują do tego nowego ślubnego stylu.
              • tt-tka Re: Bilecik 09.06.19, 16:40
                Szczerze mowiac oplacanie wesela przez gosci, czesciowo przynajmniej, to stara tradycja smile, temu wlasnie sluzylo "zbieranie na czepiec" przy oczepinach. Z tym ze nikt nie naznaczal wysokosci kwoty, goscie wrzucali, ile mieli i chcieli oraz wiadomo bylo z gory i powszechnie, ze bedzie sciepa.
                Upominanie sie, i jeszcze dookreslanie kwoty, bardzo mi sie nie podoba, stary obyczaj w nowych warunkach nie zawsze dobrze wyglada.
                Ewentualnie mozna powiedziec najblizszym "nie chcemy prezentow, jesli zamierzacie nas obdarowac, to lepiej gotowka" - powiedziec, nie napisac na zaproszeniach ! - i najblizszym pozostawic decyzje, czy te info puszcza dalej poczta pantoflowa, czy tylko sami sie do niej zastosuja. Albo i nie zastosuja.
                • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 19:14
                  Kiedys wesele to byl duzy wydate rodzicow - glownie Panny mlodej a to ze zbierano i robiono "oczepiny" to byla na jakis tam "poczatek" dl amlodych ktorzy zwykle byli "goli i bosi"
                  A teraz ludzi czesto maja mieszkanie, samochody i wesele idzie na koszt gosci a oni chca jeszcze dostac na wypasiona wycieczke poslubna...
              • bene_gesserit Re: Bilecik 09.06.19, 16:42
                Nie mogę się bardziej zgodzić.
                Presja na Najpiękniejszy Dzień Życia nakręcana przez media jest gigantyczna - i nic dziwnego, że wiele osób kupuje te marketingowe wizje jako swoje marzenia. Zapanowała jakaś osobliwa histeria, zmienił się nawet język: ja np dowiedziałam się ostatnio z programu, że istnieje coś takiego, jak 'panel ślubny' i powinno się go pieczołowicie - jak i całą resztę - dobrać. Oraz że złote krzesła to ostatni krzyk ślubnej mody, a ślub w stylu prowansalskim jest potwornie passe. I zanim się zamówi w hodowli tysiąc motyli do wypuszczenia (gołębie nie mieszczą się już w trendach, nawet w torcie), to powinno się upewnić, czy nie zdechną one w godzinę po wypuszczeniu, bo podobno jednak najczęściej tak jest.

                Bo ja wiem, czy to nie jest gorsze? Zamiast rytuału przejścia, świętowanego z bliskimi, jest element wyścigu bez nagrody. Bezsensowna, kosztowna, pretensjonalna spina, która musi się zwrócić.
                • aqua48 Re: Bilecik 09.06.19, 16:52
                  bene_gesserit napisała:

                  > Nie mogę się bardziej zgodzić.
                  > Presja na Najpiękniejszy Dzień Życia nakręcana przez media jest gigantyczna - i
                  > nic dziwnego, że wiele osób kupuje te marketingowe wizje jako swoje marzenia.
                  > Zapanowała jakaś osobliwa histeria, zmienił się nawet język: ja np dowiedziałam
                  > się ostatnio z programu, że istnieje coś takiego, jak 'panel ślubny'

                  Nie tylko język. W Krakowie mamy już prawie całą "ulicę ślubną" - zagłębie sklepów z sukniami i strojami ślubnymi, oraz jubilerów z obrączkami.
                  Jest też zwyczaj, że jeśli szuka się czegoś "ślubnego" to znaleziony towar z taką etykietką na bank będzie droższy. Obojętne czy to będą buty czy garnitur, czy kwiaty, czy tort...


                • verdana Re: Bilecik 09.06.19, 20:27
                  Bo to nie jest już rytuał przejścia. Kiedyś ślub oznaczał początek nowego życia. Teraz większość młodych par już ze sobą mieszka, część nawet ma dzieci. Mam wrażenie, ze dlatego własnie te wesela tak się wyrodziły - aby ten ślub coś jednak oznaczał, bo inaczej jest tak naprawdę tylko formalnością.
              • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 19:12
                Kiedys slob to byl wydatek i to powazny a teraz to zarobek i tez chyba powazny?
            • 10iwonka10 Re: Bilecik 09.06.19, 19:21
              Ja mysle ze chyba wszedzie jest tak troche jesli chodzi o rodzine natomiast mysle ze w Polsce jest jakas taka obsesja dawania drogich prezentow - I stawka idzie w gore z kazdym rokiem. 1500 zl? dla kogos to moze byc polowa pensji a do tego jeszcze dochodzi sukienka, dojazd moze nocleg w hotelu.
              Nie mam porownania z innymi krajami jedynie z Anglia ale tutaj nie ma zwyczaju dawania drogich prezentow. Mloda para zaprasza tyle ludzi /rezerwuje taki lokal na jaki ich stac. Jako ze to pragmatyczny narod czesto sa tzw listy prezentow z konkretnych sklepow I goscie moga present wybrac I zaplacic a sklep dostarczy, ale te prezenty sa w bardzo umiarkowanych cenach a gotowka? Czesto przeznaczaja ja na podroz poslubna lub odkladaja na depozyt na zakup domu.
        • engine8 Re: Bilecik 09.06.19, 19:11
          O wlasnie,, na zaproszeniu bylo napisane aby do prezentu dorzucic cos na karme dla zwoerzat... Czyli nie w zamian ale na dodatek... ??
          A co z ta karma dla zwierzat? Mnie to zaskoczylo...
          Zwierzeta w Polsce gina z glodu? A jakmlodzi sa w to zaangazowani to czemu goscie maja placic a nie oni sami ?
          • annthonka Re: Bilecik 10.06.19, 00:12
            Część schronisk jest mocno niedoinwestowana i organizowane są różnego rodzaju zbiórki finansowe albo rzeczowe na pomoc dla nich. Dotychczas widywałam prośby państwa młodych, żeby zamiast przynosić kwiaty na ceremonię, wpłacić kilka złotych bezpośrednio na konto jakiegoś schroniska (swoją drogą bardzo fajny pomysł), ale z taką formą, w jakiej Ty to przestawiłeś nie spotkałam się nigdy.
            • engine8 Re: Bilecik 10.06.19, 19:56
              Dla mnie ta "fajnosc" jest wątpliwa. Akurat to przesadnych miłośników zwierząt nie nalezę.. Co ciekawe ze mało kto prosi o donacje na domy opieki dla dzieci. U nas jest podobnie - przytułek dla psów wybudowano od reki za $20M ale problemu bezdomnych nie rozwiążą bo nie ma kasy na tymczasowe mieszkania.
              • annthonka Re: Bilecik 10.06.19, 22:02
                engine8 napisał(a):

                > Dla mnie ta "fajnosc" jest wątpliwa. Akurat to przesadnych miłośników zwierząt
                > nie nalezę.

                Nikt nie narzuca zapraszanym wpłaty na schronisko - to jest Twój wybór.

    • bo1 Re: Bilecik 10.06.19, 09:01
      Było już wałkowane, ale niech tam. Nie, tego rodzaju prośby ze strony gospodarza na zaproszeniach nie są kulturalne. Podobnie jak nie byłyby kulturalne prośby ze strony gości na potwierdzeniu zaproszenia. Czyli np. - W porządku, przyniosę, jak sugerujecie, zamiast prezentu gotówkę. Będzie mi miło, jeśli na przyjęcie weselne przygotujecie sernik zamiast tortu, bo tortów nie lubię. -
      Sugerowanie w zaproszeniu gościowi, choćby nie wiem jak delikatne, że ma w ogóle z czymś przyjść, i że ma to być np. kasa, jest równie niestosowne jak byłoby sugerowanie gospodarzowi, jak ma zorganizować swoje przyjęcie.
    • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 10:42
      Prośby o cokolwiek nie są grzeczne a prośby o pieniądze to żebractwo. Nie wypada.

      • snajper55 Re: Bilecik 10.06.19, 11:47
        bo_ob napisała:

        > Prośby o cokolwiek nie są grzeczne a prośby o pieniądze to żebractwo. Nie wypada.

        A czymże różni się prośba o mikser od prośby o kasę??? Każda prośba to żebractwo? Chyba żyjesz w świecie, w którym ludzie nie mówią o swoich potrzebach nawet najblizszym. To strasznie zimny świat.

        S.
        • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 11:58
          To bardzo nieładnie oceniać świat zupełnie obcego człowieka.

          Tak, umieszczanie na zaproszeniu ślubnym prośby o gotówkę to żebractwo.

          • kora3 Re: Bilecik 10.06.19, 14:06
            No dobra Bo, a jak w takim razie ocenisz listę prezentową?
            No i jeszcze taką sytuację, gdy zaproszona osoba sama pyta jakeigo prezentu oczekiwałby zapraszający?
            Czy skoro ja zapytałam moich siostrę i szwagra jak widzą prezent dla ich syna na komunię od nas - czy widzieliby coś rzeczowego, czy woleliby gotówkę to mieli prawo wyrazic swe zdanie, czy nie?
            Oczywiscie - powinni heh odpowiedzieć, ze nasza obecnośc będzie najmliszym prezentem dla B. i nic mamy mu nie dawac. Ale no przecież wiadomo, ze na I komunię daje sie prezenty dla dziecka.
            Nie mieszkam "za płotem" z moją siostrą i jej dzieckiem, NIE WIEM zwyczajnie czego by potrzebował, a i nie wiem też, czy np. ktoś inny też nie wpadłby na to samo co ja. Więc wołałam zapytać. No i odpowiedzieli - oczywiście- żebyśmy się nie kłopotali prezentem. No jasne, zatem uznałam, ze gotówka smile Dobrze? Żle?
            • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 14:10
              kora3 napisała:

              > No dobra Bo, a jak w takim razie ocenisz listę prezentową?

              Nijak.

              > No i jeszcze taką sytuację, gdy zaproszona osoba sama pyta jakeigo prezentu ocz
              > ekiwałby zapraszający?

              Ryzykowne. Można usłyszeć odpowiedź, że zapraszający oczekuje bardzo drogiego prezentu.
              • kora3 Re: Bilecik 10.06.19, 15:26
                Mozna, sama o takiej sytuacji, która dotyczyła mojej kolezanki lat temu wiele, napisałam tu kiedyś.
                Założmy jednak, ze zapraszany i zapraszający są bardzo blisko, znają swe mozliwosci materialne i stopień hojnosci, ze tak powiem. Tak jak ja z moją siostrą. ZCy naprawdę czymś złym jest próba ustalenia jaki prezent czy też jego forma byłaby najlepiej widziana?
                • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 15:31
                  kora3 napisała:

                  > Założmy jednak, ze zapraszany i zapraszający są bardzo blisko

                  Wtedy od dużej biedy można spytać "co chciałabyś dostać", choć ja nie pytam.
                  Jeśli to ktoś bardzo mi bliski to tym bardziej wiem, co go ucieszy, bez pytania.
                  • kora3 Re: Bilecik 10.06.19, 15:44
                    No ok, jesli bliski to NA OGÓŁ wiesz cvo ucieszy, ale wazna też jest okazja. Na urodziny/imieniny wypada mi przykładowo dać kolezance torebkę, bransoletkę, naszyjnik itd. Mozliwośc, ze ktoś też wpadnie na taki pomysł jasne, ze istnieje, ALE już prawdopodobieństwo, ze ktoś kupi identyczną jak ja torebkę, taką samą bransoletkę, czy taki sam naszyjnik jest małe. Nic złego, ze kolezanka dostanie 3 rózne torebki w swoim stylu, dwa wisiorki i cztery bransoletki.
                    Jednak moze zdarzyć się tak, jak u mej kumpeli. Pytałam co chciałaby i chciała ekspres do kawy, no ok. Inna para nie pytała, znając jej kawowe usposobienie kupiła ...ekspres. Niby od przybytku głowa nie boli, ale w tym przypadku ...smile
                    • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 15:51
                      kora3 napisała:

                      > Na
                      > urodziny/imieniny wypada mi przykładowo dać kolezance torebkę, bransoletkę, na
                      > szyjnik itd.


                      ???
                      Na urodziny koleżance daję, oprócz zawsze pięknych kwiatów, własnoręcznie upieczony chleb, naleweczkę, domowe konfitury, ocet lub inne domowe rarytasy. Oraz książkę lub inny drobiazg, który jej się przyda w uprawianiu hobby.

                      • kora3 Re: Bilecik 10.06.19, 15:55
                        Ja kwiaty daję, gdy wiem, ze kogoś ucieszą. Np. z załozenia nie daję mojej przyjaciółce B. bo ma ona małe mieszkanie i do tego jest uczulona na niektóre kwiaty. Chleba nie piekę, nalewki nie robię, konfitur też. Mam kilka osób, którym daję zawsze książki z tematyki je interesującej, ale nie wszystkim jak leci.
                        Jak już wspomniałam kiedyś - prezent powinien ucieszyć obdarowanego i być w JEGO guście/zgodny z jego upodobaniami, a nie tego, kto daje.
                        • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 15:57
                          kora3 napisała:

                          > Ja kwiaty daję, gdy wiem, ze kogoś ucieszą. Np. z załozenia nie daję mojej przy
                          > jaciółce B. bo ma ona małe mieszkanie i do tego jest uczulona na niektóre kwiat
                          > y. Chleba nie piekę, nalewki nie robię, konfitur też. Mam kilka osób, którym da
                          > ję zawsze książki z tematyki je interesującej, ale nie wszystkim jak leci.
                          > Jak już wspomniałam kiedyś - prezent powinien ucieszyć obdarowanego i być w JE
                          > GO guście/zgodny z jego upodobaniami, a nie tego, kto daje.
                          >

                          Co chcesz powiedzieć przez ten wpis, bo nie rozumiem? Że ja daję książki jak leci?


                          • kora3 Re: Bilecik 13.06.19, 10:26
                            chcę powiedzieć, że prezent wg mnie oczywiście powinien być w guście/wg upodobań obdarowywanego.
                            Zaytem GDYBYM robiła konfitury, to dałabym je TYLKO takiej osobie, o której wiedziałabym, że ją to ucieszy, a nie dlatego, ze robię dobre i mam na zbyciu smile
                  • kora3 Re: Bilecik 10.06.19, 15:52
                    Z tzw. grubszymi prezentami np. z okazji ślubu, I komunii, mczy jubileuszu, już nie jest tak hmmm komfortowo. Bo mało kto znajdzie czas na wykorzystanie 5 karnetów do SPA, 5 telewizorów też raczej nie przyda sie parze majacej 2 pokoje z kuchnią itd., 3 rowery też raczej nie są potrzebne "komuniscie" smile
                    A czy nam się to podoba czy nie, prezenty na wieksze okazje są z gatunku tych "grubszych" więc ...
                    • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 15:59
                      kora3 napisała:

                      > Z tzw. grubszymi prezentami np. z okazji ślubu, I komunii, mczy jubileuszu, już
                      > nie jest tak hmmm komfortowo.

                      "Grubsze" prezenty rezerwują tylko dla najbliższych i na szczególne okazje. Na przykład cenny zegarek z okazji 50 urodzin kogoś bardzo bliskiego.

                      Uważam, że dawanie "grubszych prezentów" nie bardzo bliskim ludziom to zwyczaj nowobogacki, którego nie lubię.

                      • bo_ob Re: Bilecik 10.06.19, 16:03
                        Aha, zdarza się, rzadko, że trzeba dać upominek dziecku z okazji chrztu lub komunii. Wtedy daję prezenty związane z tradycją i religią: np. wygrawerowany srebrny kubek z łyżeczką lub złoty krzyżyk na łańcuszku. Wstydziłabym sie dać dziecku na komunię telewizor smile
                        • kora3 Re: Bilecik 13.06.19, 10:31
                          Przyznam się, zę nie spotkałam się z sytuacją, by ktoś dał dziecku na I komunie telewizor. Ale nie wykluczam, że Ty się spotkałaś, więc ...
                      • kora3 Re: Bilecik 13.06.19, 10:28
                        Rozumiem, ze jesli zostaniesz zaproszona do kogoś nie bardzo bliskiego na wyjątkowa okazję typu slub i wesele, to dasz jakiś drobiazg w stylu konfitur, żeby nie wyjśc na nowobogacka? No przecież nie chyba?
            • aqua48 Re: Bilecik 10.06.19, 16:48
              kora3 napisała:

              > No dobra Bo, a jak w takim razie ocenisz listę prezentową?

              Ja oceniam tak, że jest to praktyczna sprawa w przypadku wielu gości by nie dostać 5 młynków do kawy i 10 obrusów. Ale nie ma żadnego obowiązku z takiej listy jako gość skorzystać, jest to opcja dla chcących, nie obowiązek.

              > No i jeszcze taką sytuację, gdy zaproszona osoba sama pyta jakeigo prezentu ocz
              > ekiwałby zapraszający?

              To jest ok. Jeśli zna się tę osobę tak dobrze, że się wie iż nie oczekuje ona czegoś zbyt kosztownego lub po prostu przekraczającego to co chciałby wydać z tej okazji darczyńca.


        • baba67 Re: Bilecik 24.06.19, 11:37
          Prośba o mikser rózni się od prośby o kasę na zaproszeniu dwoma punktami
          -formą (bo ktoś PYTA)
          -stawką , bo mikser można za 200 a kasy zwyczajowo dawało się wiele lat 500 od pary minimum, teraz pewnie jeszcze wiecej.
          • kora3 Re: Bilecik 24.06.19, 11:52
            Owszem zwyczajowo - od przeciętnej pary, ale sytuacje bywają rózne, a te prośby o gotowkę pojawiają się własnie dlatego, że "sprytni" goscie nie chcą dać w kopercie zwyczajowki, ale nie chcą też dać mniej (bo jak to bedzie wygladało) to kupują co im w ręce wpadnie co jako tako pasuje na prezent z takiej okazji i potem taka młoda para ma 3 miksery, 5 żelazek i tak dalej.
            Skoro ktoś uważa, że jakaś tam zwyczajowa kwota "talerzykowego" jest wtak w ogóle wygórowana,albo dlań za duża, to nie rozumiem dlaczego po prostu nie da tyle ile uważa. Nie spotkałam się z sytuacją, by przed weselem sprawdzano wartośc kopert i tego kto dał mniej niż zwyczajową kwotę - wypraszano - serio smile
    • baba67 Re: Bilecik 11.06.19, 08:27
      Nie są kulturalne ale ale wg mnie nie dlatego że młodzi coś sugerują w ogóle tylko że taki obciachowy sposób. To raz. Druga przyczyna jest glębsza . Dla większośći uszczęśliwionych takim zaproszeniem jest to komunikat -nie chcemy od Was młynka za 150 , chcemy zwyczajowo 500 od pary.Czyli wesele jest imprezą z opłaconym wstępem. I tu się właśnie paranoja zaczyna, bo 90% młodych chce gotówkę, ale nie wszyscy oni są wyrachowani, to 150 w kopercie zamiast trzeciego młynka sprawiłoby im więcej frajdy . Ale zaproszeni CZYTAJĄ jak czytają i myślą co myślą. I często wykręcają się jak mogą i nie dopisują.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka