tetetana
04.10.19, 12:05
Para znajomych, bogatych, w zeszłym roku była na 2 tygodnie na
Seszelach za prawie 40 tys. (pełny all inclusive, 5*). Oni z frakcji
beznapiwkowej, dodatkowo uznali, że za taką kasę na pewno nie będą
sobie zawracali głowy jakimiś tam jeszcze napiwkami. Jak mi
opowiadali, parę razy obsługa patrzyła na nich oczami zbitego psa, ale
nie zostawili ani centa. Później dowiedzieli się (m. in. od gości tam
przebywających, na forach internetowych, z rozmów z pracownikami
biura po fakcie itp.), że większość bogatych w takich ośrodkach również
nie daje napiwków, a obsługa liczy na mało asertywnych, którzy pierwszy
raz przyjeżdżają w luksus, dlatego nauczyli się robić takie miny, bo czasami
coś im skapnie
Pytanie sv w tej sprawiel: jak oceniacie podejście typu "drogie miejsce,
wydałem b. dużo, inni w większości nie zostawiają napiwków, to ja
również nie zostawiam"?