Tyle się tu ludzi opisało, jak to telefony komórkowe jednych przeszkadzają innym...
A ja chciałam pokazać inną stronę. Otóż miałam okazję oczekiwać na wizytę u specjalisty. Poczekalnia mała i dzielona z innym jeszcze lekarzem innej specjalności, ludzi sporo. Do jednego lekarza głownie młode osoby, panie w ciążach, w większości solo, kilka z osobami towarzyszącymi. Do drugiego lekarza ludzie w różnym wieku, sporo starszych.
I tak ... Zdecydowana większość ludzi młodych i w średnim wieku "siedzi" w swoich telefonach, jak sie mozna szybko zorientować wyciszonych. Do jednego goscia zadzwonił tel. wyszedł czym prędzej i zaraz wrócił już nie rozmawiając. Starsze osoby w większości są zajęte konwersacją miedzy sobą - o schorzeniach swoich, polityce itd. Rzecz w tym, że mówią dość głośno - pewnie niejedna z tych osób ma problem ze słuchem. Gwar jest na tyle duży, że gdy pielęgniarka wywołuje nazwiska pacjent proszonych do gabinetów, to ...musi powtarzać, bo nie słychać.
Tak sobie pomyślałam o naszym forum i o tych wątkach, jakie to komórki be. Podejrzewam, że większość tych forumowiczów, którzy tak źle komóry oceniali w tamtym miejscu błogosławiliby je i tych pacjentów, którzy zajęli się nimi, a nie głośną konwersacją
Wychodząc zauważyłam znaczek przekreślonej komórki i tak sobie pomyśąłłam, że przydałby się też taki z przekreślonymi ustami. Bo skoro da się przy pomocy takiego znaczka ludziom pzrekazać, zeby wyłaczylki komóry, to moze dałoby się też przekazać, żeby nie darli tak buź