Dodaj do ulubionych

Zagraniczny savoir-vivre

12.06.03, 13:59
Podróżujemy, czasem bardzo daleko. Proponuję byśmy w tym wątku podzielili
się spostrzeżeniami na temat różnic, jakie występują w dziedzinie savoir-
vire'u między Polską a odwiedzanymi przez nas krajami. Co najbardziej Was
zaskoczyło? Na pierwszy ogień proponuję Tajlandię. W tym kraju nie można
pokazywać rozmówcy... podeszwy buta. To bardzo obraźliwe, trzeba więc
uważać, jak się siedzi. Za nic też nie wolno dotykać głowy Taja. Za objaw
złego wychowania uchodzi głośne mówienie i żywa gestykulacja. A ze sfery
już bardziej obyczajowej - ludzie ci uwielbiają i to autentycznie swojego
króla. Mają w domach(!)i samochodach(!!!) jego portrety. Można mieć grube
nieprzyjemności za nieprzychylną lub żartobliwą uwagę na temat ich władcy.
Poważne konsekwencje grożą też za zniszczenie banknotu z wizerunkiem króla.
Nasi prezydenci mogą tylko marzyć o takim uwielbieniu... wink
Proszę o savoir-vivre'owe relacje z Waszych podróży.
Obserwuj wątek
    • kicior99 Finlandia 12.06.03, 14:15
      - w poowszechnym zwyczaju jest publiczne uzywanie wykalaczek
      - nie popelnia nietaktu ten kto wchodzi do sauny bez pukania i zastaje tam
      golych ludzi
      - idac do kogos w dzien "lippupaiva" (kiedy obowiazkowo wywiesza sie flagi)
      nalezy koniecznie to zauwazyc - i pochwalic.
      • isis! Włochy 13.06.03, 00:47
        kicior99 napisał:

        > - w poowszechnym zwyczaju jest publiczne uzywanie wykalaczek

        We Włoszech też - podczas posiłku ludzie gadają żywo gestykulując z pełnymi
        ustami, zaś pod koniec - ładują sobie w zęby wykałaczki i... zalega cisza. Ci
        lepiej wykształceni zasłąniają wtedy usta dłonią, ci z niższych klas - trzymają
        między zębami i nie krępują się grzebać oficjalnie. Che schifo!
        Co więcej - Polaków i innych, którzy nie używają wykałaczek po posiłku uważają
        za niewychowanych i niehigienicznych (no bo jak to można nie wyczyścić resztek!)

        Czym bardziej na Południe, tym częściej widzi się patriarchat i wynikające z
        niego zasady np. obsługi przy stole, podawania ręki itp. Odmowa pójścia do
        łózka z napotkanym facetem jest czasem uważana za nietakt i bywa niezrozumiana.
    • skakanka Francja 12.06.03, 14:31
      Pewno większość wie, bo to znany kraj, ale przypomnę o chlebie:
      1) chleb (bagietki) jada się do chyba wszystkich dań lunchowych i kolacyjnych
      (np. do zupy, mięsa z warzywami, ryby itp.) i NIE NALEŻY kłaść kawałka pieczywa
      na talerz, tylko bezpośrednio na stół, nie martwiąc się o okruchy smile
      2) chlebem również wycieramy talerz na koniec posiłku, np. jakiś pyszny sosik,
      którego resztki pozstały na talerzu.
      Smacznie pozdrawiam,
      Ania
      • millefiori Re: Francja 12.06.03, 22:28
        skakanka napisała:

        > Pewno większość wie, bo to znany kraj, ale przypomnę o chlebie:
        > 1) chleb (bagietki) jada się do chyba wszystkich dań lunchowych i
        kolacyjnych
        > (np. do zupy, mięsa z warzywami, ryby itp.) i NIE NALEŻY kłaść kawałka
        pieczywa
        >
        > na talerz, tylko bezpośrednio na stół, nie martwiąc się o okruchy smile
        > 2) chlebem również wycieramy talerz na koniec posiłku, np. jakiś pyszny
        sosik,
        > którego resztki pozstały na talerzu.
        > Smacznie pozdrawiam,
        > Ania
        Ponadto nie odrgyza sie kesu bagietki przy stole, tylko odlamuje sie kawalek
        stosowny do rozmiarow paszczy jedzacego. I bron Boze sobiec kanapke w trakcie
        posilku przy stole i zabrac za wgryzanie w nia! Maslo, ser naklada sie
        kolejno, na poszczegolne, kolejno zjadane kawalki bagietki. Poza tym jeszcze
        do tej pory zachowal sie w niektorych domach zwyczaj lamania i rozdzielania
        chleba (bagietki) kolejno wszystkim zasiadajacym przy stole przez glowe
        rodziny prezydujaca posilkowi, gdyz krojenie chleba nozem bylo uznawane za
        niestosowne.
    • uwazna Tunezja 12.06.03, 14:57
      Myślę, że podobnie jest też w innych krajach arabskich. Kelner obsługując w
      restauracji mieszane towarzystwo zawsze najpierw podaje mężczyznom. Kobiety
      dostają na szarym końcu. Gdy przyjmuje zamówienie stara się rozmawiać
      wyłącznie z mężczyzną. Do kobiety zwróci się w ostateczności, gdy np. okazuje
      się, że towarzyszący jej mężczyzna za słabo język, by się z nim dogadać. wink
      • millefiori Re: Tunezja 12.06.03, 22:29
        uwazna napisała:

        > Myślę, że podobnie jest też w innych krajach arabskich. Kelner obsługując w
        > restauracji mieszane towarzystwo zawsze najpierw podaje mężczyznom. Kobiety
        > dostają na szarym końcu. Gdy przyjmuje zamówienie stara się rozmawiać
        > wyłącznie z mężczyzną. Do kobiety zwróci się w ostateczności, gdy np.
        okazuje
        > się, że towarzyszący jej mężczyzna za słabo język, by się z nim dogadać. wink

        W Macedonii tez najpierw obslugiwany jest mezczyzna...
        • jwalle Re: Tunezja 27.06.03, 15:37
          millefiori napisała:

          > uwazna napisała:
          >
          > > Myślę, że podobnie jest też w innych krajach arabskich. Kelner obsługując
          > w
          > > restauracji mieszane towarzystwo zawsze najpierw podaje mężczyznom. Kobiet
          > y
          > > dostają na szarym końcu. Gdy przyjmuje zamówienie stara się rozmawiać
          > > wyłącznie z mężczyzną. Do kobiety zwróci się w ostateczności, gdy np.
          > okazuje
          > > się, że towarzyszący jej mężczyzna za słabo język, by się z nim dogadać. ;
          > -)
          >
          > W Macedonii tez najpierw obslugiwany jest mezczyzna...

          W USA tez prawie zawsze mezczyzna jest obslugiwany pierwszy, nie dlatego, ze
          Amerykanie to szowinisci. Oni po prostu nie maja zielonego pojecia o tzw.
          Savoir Vivre.
        • pszkit NIEMCY 09.10.03, 06:01
          Tu niema o czym pisac bo to narod bez kultury Pardon,jezeli kogos urazilem
          ale przez 22 lata nie poznalem kulturalnego niemca.
          • tagota Re: NIEMCY 29.10.04, 19:14
            pszkit napisał:

            > Tu niema o czym pisac bo to narod bez kultury Pardon,jezeli kogos urazilem
            > ale przez 22 lata nie poznalem kulturalnego niemca.

            Przypisalabym to raczej przypadkowi. Ja mam przeciwne doswiadczenia-nie
            spotkalam jeszcze niekulturalnej osoby w Niemczech smile
            nie genarlizujmy wiec prosze i nie powielajmy stereotypow......jest jeden
            gatunek-nazywa sie czlowiek wink
    • tony.s Re: Zagraniczny savoir-vivre 12.06.03, 23:29
      A w Chinach bardzo popularne jest odpluwanie z
      odcharkiwaniem.Norma.Wszyscy:kobiety,mężczyzni,dziewczeta i dzieci.
      • isis! Japonia 13.06.03, 00:55
        Znane nam z filmów ukłony - ostatni powinien należeć do osoby stojącej niżej w
        hierarchii - np. recepcjonisty, sklepikarza, młodszego człowieka. Zaraz po
        przyjeździe nie wiedziałam o tym i kłaniałam się recepcjonistce bez końca...
        Nie daje się napiwków. W taksówkach w ogóle, w knajpach płaci się przy kasie
        znajdującej się przy wyjściu, a więc z kelnerem obsługującym nas wcześniej nie
        ma się już kontaktu. Czasem chęć dania napiwku może byc odebrana jako obraza.
        Trzeba najpierw zapytać czy delikwent przyjmie. A jak się łaskawie zgodzi,
        najlepiej podać pieniądze zawinięte w świeżą chusteczkę.
        Inne rzeczy umknęły mi z głowy, ale można je sobie tu wyszukać:

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=72&w=2743255&a=2743255

        Bosz... ileż tam błędów! Już w pierwszym moim poście - powinno być "konniciwa".
        Dalej też kilka bzdur. Ale fajnie się czyta.
        • gacus2 Re: Wlochy 2 13.06.03, 17:48
          Dodaje do wypowiedzi kolegi:
          We Wloszech zachowanie jest bardziej luzackie, chociaz sa wyjatki.
          W dobrym tonie sa rozmowy o pilce noznej, polityce. Calkiem noramlne jest, u
          nas budzace zdziwienie, poklepywanie, podszczypywanie itp czyli szeroko
          rozbudowana komunikacja niewerbalna...
          Jakies szczegolne normy czego nie wolno, nie przychodza mi do glowy...
          Aha ten kto sie nie targuje uwazany jest za glupca...
          • isis! Re: Wlochy 2 14.06.03, 22:47
            gacus2 napisał:

            > Dodaje do wypowiedzi kolegi:

            Cze, gacuś - nie pamiętasz mnie? (SIENA) - jestem samiczką (choć czasem sama
            mam wątpliwości...)

            > Calkiem noramlne jest poklepywanie, podszczypywanie itp czyli szeroko
            > rozbudowana komunikacja niewerbalna...

            Oj, jak mój mąż tego nie lubi - kiedy poklepuje go taki jeden qrdupel...

            > Aha ten kto sie nie targuje uwazany jest za glupca...

            No, nie wszędzie - spróbuj potargować się u Gucciego w Milano!
            • gacus2 Re: Wlochy 2 15.06.03, 20:00
              isis! napisała:

              > gacus2 napisał:
              >
              > > Dodaje do wypowiedzi kolegi:
              >
              > Cze, gacuś - nie pamiętasz mnie? (SIENA) - jestem samiczką (choć czasem sama
              > mam wątpliwości...)

              Ojej. Ale gafa i to na SV... Przepraszam...

              >
              > > Calkiem noramlne jest poklepywanie, podszczypywanie itp czyli szeroko
              > > rozbudowana komunikacja niewerbalna...
              >
              > Oj, jak mój mąż tego nie lubi - kiedy poklepuje go taki jeden qrdupel...

              Nie przepadalem, ale sie przyzwyczailem...

              >
              > > Aha ten kto sie nie targuje uwazany jest za glupca...
              >
              > No, nie wszędzie - spróbuj potargować się u Gucciego w Milano!

              No tak zapomnialem dodac najwazniejszego: chodzi o mercato czyli targi. W
              sklepach raczej nie...
              • dorrit Re: Wlochy 2 31.07.03, 12:10
                Odkad tu mieszkam - 12 lat miedzy Rzymem i Mediolanem - nie mialam prawie
                okazji jadac z osobami ostentacyjnie poslugujacymi sie wykalaczka po posilku.
                Czyzby dopisywalo mi szczescie?

                Targowanie sie, jak nazwa wskazuje, uprawia sie na targu...

                Poklepywanie itp. kontakty niewerbalne sa na porzadku dziennym, ale
                podszczypywanie i inne gesty okoloseksualne nie sa zwyczajowo stosowane.
                Zdarzaja sie w srodkach komunikacji miejskiej i ostatnio wiele czytalam o
                aresztowaniach z ich powodu.

                Calowanie sie w policzki przy witaniu i zegnaniu, bez roznicy plci,
                pokrewienstwa, bywa, ze nawet przy codziennych widzeniach - im dalej na
                poludnie, tym czestsze i czesciej spotykane.

                Do osob duzo starszych, ktore mowia: "mow mi imieniu" - b. czesto mowi sie po
                imieniu, ale w trzeciej osobie.

                Slowo "salve!" - mozna mowic na powitanie/pozegnanie, by byc mniej oficjalnym,
                niz z "dzien dobry/do widzenia", a bardziej niz z "ciao".

                "Buona sera" czyli "dobry wieczor/do widzenia" (to wieczorne): im dalej na
                polnoc tym wczesniej zaczyna sie wieczor..., np. w Mediolanie wielu startuje
                z "buona sera" juz po 12:00.
      • vesuvio Re: CHINY 15.06.03, 08:38
        Ze względu na SARS plucie i charkanie (bleee) w miejscach publicznych zostały
        zakazane.
        To chyba jedynym plus tej choroby wink
    • kacha31 Wielka Brytania 16.06.03, 22:21
      W Anglii obowiazkowe jest "How are you? z obowiazkowa odpowiedzia"I'm fine"
      albo "Not too bad".
      Potem przechodzi sie na pogode, potem cos tam jeszcze i jeszcze, jednym slowem
      nie wolno zostawic ani chwili na milczenie, bo jest to zupelnie nie do
      pomyslenia. I tak przyjezdzajacy do Anglii Polak mysli, ze Anglicy maja duzo do
      powiedzenia, a tymczasem to czesto koniecznosc wypelnienia ciszy czymkolwiek.
      Zadnych zwierzen - victorianskie wychowanie - rozmowa musi byc powierzchowna,
      ale nie mowie ze to zawsze jest zle. Anglicy pozostawiaja wokol siebie
      bezpieczna przestrezen zeby czus sie bezpieczniej. Wielka Br to w koncu mala
      wyspa, a kazdy potrzebuje swojego lebensraumu.
      • uwazna Re: Wielka Brytania 17.06.03, 09:45
        Przypomniało mi się. Ilekroć w Londynie będąc na ulicy rozkładałam plan miasta,
        przechodzące obok osoby przystawały i pytały z troską w głosie: - may I help
        you? Było to miłe, choć czasami lekko uciążliwe, gdy pomoc nie była mi
        potrzebna, a chciałam się tylko zastanowić, co by tu jeszcze zobaczyć...
        • isis! Re: Wielka Brytania/Japonia 17.06.03, 10:40
          uwazna napisała:

          > Przypomniało mi się. Ilekroć w Londynie będąc na ulicy rozkładałam plan
          miasta, przechodzące obok osoby przystawały i pytały z troską w głosie: - may I
          help you? Było to miłe, choć czasami lekko uciążliwe, gdy pomoc nie była mi
          > potrzebna,

          Tak, tak - w Japonii było to samo. Umówilismy się z przyjaciółmi na jednej ze
          stacji metra w Kyoto i oni sie nieco spóźniali. W ciągu 10 minut zatrzymało się
          co najmniej 10 osób z troską w głosie i szczerą chęcią pomocy. Oczywiście
          wszyscy uśmiechnięci. No właśnie - usmiech. Nie możliwością jest odezwanie się
          do kogoś bez usmiechu.
          I jeszcze jedno - przypomniało mi się, a właściwie dowiedziałam się dopiero w
          Polsce, na pierwszej lekcji japońskiego, że Japończycy nie mówią "nie". Zamiast
          tego: "tak, ale niezupełnie zgadzam się z pańskim zdaniem". czy coś w tym
          rodzaju. Kobieta w ogóle nie odmawia. Nawet "tak" mówi ściszonym, pełnym pokory
          głosem. Kiedy czytając dialog powiedziałam "hai" głośno i wyraźnie, zostałam o
          tym poinformowana przez lektora. Ale odpowiedziałam, że po pierwsze w dialogu
          jestem panem Tanaka, a po drugie nie jestem Japonką i HAI lub EE będę mówiła
          dobitnie smile)
          • kacha31 Re: Wielka Brytania/Japonia 18.06.03, 15:57
            Isis napisala
            > I jeszcze jedno - przypomniało mi się, a właściwie dowiedziałam się dopiero w
            > Polsce, na pierwszej lekcji japońskiego, że Japończycy nie mówią "nie".
            Zamiast
            >
            > tego: "tak, ale niezupełnie zgadzam się z pańskim zdaniem". czy coś w tym
            > rodzaju. Kobieta w ogóle nie odmawia. Nawet "tak" mówi ściszonym, pełnym
            pokory
            >
            > głosem. Kiedy czytając dialog powiedziałam "hai" głośno i wyraźnie, zostałam
            o
            > tym poinformowana przez lektora. Ale odpowiedziałam, że po pierwsze w dialogu
            > jestem panem Tanaka, a po drugie nie jestem Japonką i HAI lub EE będę mówiła
            > dobitnie smile)


            W NAglii podobnie. Nie mowi sie "no" tylko "not really" czyli niezupelnie.
            • isis! Jeszcze Japonia 18.06.03, 18:39
              Jeszcze mi się przypomniało. Przez g-g poznałam Japończyka mieszkającego od 9
              lat w Polsce. Rozmawialiśmy na temat planów na przyszłość, mówił, że raczej nie
              chce wrócić do Japonii, że stał się Polakiem, a tam czuje się wyraźnie inny od
              pozostałych. Na przykład - przyjechał w odwiedziny po kilku latach do
              rodzinnego domu, poszedł z mamą odwiedzić ciotkę. Ta poczęstowała go herbatą,
              to znaczy - zapytała czy napije się herbaty. On na to, że owszem. Mama, cała
              rodzina oburzona: przeciez to tylko taki zwrot, miał powiedzieć, że dziękuje!
              A ja myślałam, że ten zwyczaj u nich taki popularny...
              • malgorzata61 Re: Anglia i USA 22.06.03, 01:54
                Trzymajac filizanke lub kieliszek odchylaja maly palec, co jak mnie zawsze
                uczono w Polsce jest bardzo nieeleganckie - natomiast w tych krajach wprost
                przeciwnie!
                • isis! Re: Anglia i USA 22.06.03, 12:11
                  malgorzata61 napisała:

                  > Trzymajac filizanke lub kieliszek odchylaja maly palec,

                  O, fu!!! Miałam koleżankę, która tak robiła, uważając się za bardzo
                  arystokratyczną osobę. Yesooooo!
                • gabrielacasey W Anglii tez nie - zobacz w TV jak pije ElzbietaII 28.07.03, 01:52
          • kasani Re: Wielka Brytania/Japonia 07.08.03, 11:30
            Hej. Ja a propos zachowania na ulicy: byłam w Hadze z ciotką, ona robi mi
            zdjęcie, po czym podjeżdża jakiś koleś na rowerze i mówi, że on nam zrobi
            zdjęcie obu, bo ja wyglądam zbyt samotnie. Miły człowiek smile
            Pozdrowionka.
    • jwalle Re: Zagraniczny savoir-vivre 27.06.03, 15:35
      uwazna napisała:

      > Podróżujemy, czasem bardzo daleko. Proponuję byśmy w tym wątku podzielili
      > się spostrzeżeniami na temat różnic, jakie występują w dziedzinie savoir-
      > vire'u między Polską a odwiedzanymi przez nas krajami. Co najbardziej Was
      > zaskoczyło? Na pierwszy ogień proponuję Tajlandię. W tym kraju nie można
      > pokazywać rozmówcy... podeszwy buta. To bardzo obraźliwe, trzeba więc
      > uważać, jak się siedzi. Za nic też nie wolno dotykać głowy Taja. Za objaw
      > złego wychowania uchodzi głośne mówienie i żywa gestykulacja. A ze sfery
      > już bardziej obyczajowej - ludzie ci uwielbiają i to autentycznie swojego
      > króla. Mają w domach(!)i samochodach(!!!) jego portrety. Można mieć grube
      > nieprzyjemności za nieprzychylną lub żartobliwą uwagę na temat ich władcy.
      > Poważne konsekwencje grożą też za zniszczenie banknotu z wizerunkiem króla.
      > Nasi prezydenci mogą tylko marzyć o takim uwielbieniu... wink
      > Proszę o savoir-vivre'owe relacje z Waszych podróży.
      >

      Amerykanie trzymaja lewa reke (albo pawa, zalezy czy sa prawo-, czy tez
      leworeczni)pod stolem w czasie posilku. Rowniez, istenieja w USA dwie szkoly
      jedzenia nozem i widelcem. Przewazaznie ma sie wrazenie, ze jest sie w
      przedszkolu, gdzie dzieci najpierw kroja calego kotleta na kawalki, potem
      odstawiaja noz i jedza tylko widelcem.
      • gucio60 Re: Zagraniczny savoir-vivre 08.07.03, 13:43
        prypomnial mi sie pewien amerykanin co to byl u nas na praktyce,
        przy obiedzie jeden spytal go czy u was tam w usa nie uzywa sie noza i widelca
        a ten rezolutnie, ze w usa przed obiadem myje sie rece
        • gabrielacasey Sliczne. Ale angielscy centusie uwazaja za 28.07.03, 01:55
          marnotrawstwo podawanie Amerykanom befsztykow, bo i tak na talerzu zrobia z
          tego siekanine. A wiec starcza hamburgery.
      • kontrowers Jem jak Amerykanin! 20.07.03, 23:43
        jwalle napisała:
        >
        > ... istnieja w USA dwie szkoly jedzenia nozem i widelcem. Przewaznie ma sie
        wrazenie, ze jest sie w przedszkolu, gdzie dzieci najpierw kroja calego kotleta
      • kontrowers Jem jak Amerykanin! 20.07.03, 23:43
        jwalle napisała:
        >
        > ... istnieja w USA dwie szkoly jedzenia nozem i widelcem. Przewaznie ma sie
        wrazenie, ze jest sie w przedszkolu, gdzie dzieci najpierw kroja calego kotleta
        na kawalki, potem odstawiaja noz i jedza tylko widelcem.

        To świetna wiadomość! Ja tak właśnie jem i czasem rodzice pozwalają sobie na
        uwagi pod moim adresem, że "magister, a nie umie jeść nożem i widelcem" czy coś
        takiego. Wreszcie mam argument. Nie zdając sobie sprawy jadłem, jem i będę jadł
        jak prawdziwy Amerykanin! smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
        pozdr. i zapraszam na moje forum:
        forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=12224
      • olimps1 Re: Zagraniczny savoir-vivre 30.07.03, 04:16
        tez zwrocilam na to uwage. rzadko tu sie jada "kotlety", wiec glownie dziubia
        jedzenie po talerzu widelcem (mnie sie wciaz nie udaje calkowicie bez noza)a
        lewa reka pod stolem. tragedia. kurczaka trzymaja w rekach i tyle.
    • katja Re: Zagraniczny savoir-vivre 26.07.03, 19:32
      W Szwecji tez po jedzeniu wszyscy dlubia w zebach nie zaslaniajac nawet twarzy
      a jeszcze przed kilkunasty laty bekali po jedzeniu. Oznaczalo to ze sa
      najedzeni i zadowoleni.Starsze pokolenie wypijalo kawe ktora skropila sie z
      filizanki na spodeczek oraz maczali bulki w kawie. Robiono to przy wszystkich w
      kawiarni ku mojemu oslupieniu. Teraz kultura troche sie podniosla dzieki
      naplywowi cudzoziemcow ale bekanie pozostalo, celuja w tym panowie.
      • marialudwika Re: Zagraniczny savoir-vivre-Holandia 08.08.03, 00:31
        To samo zaobserwowalam w Holandii,wogole z savoir vivre to tu niestety
        slaaaaaaabo.Starsze pokolenie,gdy przyjmuje gosci wyjmuje ciasteczka do
        herbaty-czestuje a po tym z powrotem chowa!!U nas bylby to
        supernietakt.Podobnie jest z alkoholem.
        Na szczescie mlodsze pokolenia sa bardziej obyte rzec mozna.O galanterii tez
        mozna marzyc,jedynie "wyjatkowi" mezczyzni przepuszczaja kobiete w drzwiach.
        Od stolu tez wstaja nie patrzac,ze inni jeszcze jedza.W gronie rodzinnym,ale
        to wkurza.
        Pozdrawiam
        ml
      • b.jaga Re: Zagraniczny savoir-vivre 17.09.03, 16:38
        Finczycy robia to samo, szczegolnie starsze modele..

        katja napisała:

        > W Szwecji tez po jedzeniu wszyscy dlubia w zebach nie zaslaniajac nawet
        twarzy
        > a jeszcze przed kilkunasty laty bekali po jedzeniu. Oznaczalo to ze sa
        > najedzeni i zadowoleni.Starsze pokolenie wypijalo kawe ktora skropila sie z
        > filizanki na spodeczek oraz maczali bulki w kawie. Robiono to przy wszystkich
        w
        >
        > kawiarni ku mojemu oslupieniu. Teraz kultura troche sie podniosla dzieki
        > naplywowi cudzoziemcow ale bekanie pozostalo, celuja w tym panowie.
    • melsted1 Re: Zagraniczny savoir-vivre 29.07.03, 18:22
      A jakie zwyczaje np. przy stole panują we Francji?
    • maria421 Czy to aby savoir vivre 07.08.03, 18:56
      to o czym Wy piszecie, czy raczej ciekawostki obyczajowe podpatrzone w roznych
      krajach, z ktorych wiele w tychze krajach moze uchodzic za brak dobrego
      wychowania?
      Nie wyobrazam sobie, zebym w jakimkolwiek wloskim podreczniku savoir vivre
      znalazla zdanie ze po posilku nalezy uzyc wykalaczki a w szwedzkim podreczniku
      ze nalezy w zebach dlubac...
      • gucio60 Re: Czy to aby savoir vivre 11.08.03, 11:46
        sa kraje, gdzie uwaza sie
        iz podstawianie przez kobiete reki do calowania jest brakiem poszanowania
        higieny,-
        ustapienie starszej kobiecie miejsca w autobusie uwazane jest za brak
        poszanowania dla wieku (ten mlody czlowiek tez zaplacil za bilet - uslyszalem
        kiedys z ust starszej pani),-
        czestowanie papierosem uwazane jest za brak szacunku dla wlasnych pieniedzy,
        wychodzac z zalozenie, ze ten co pali ma swoje papierosy i swoja marke,-
        bezustanne zapraszanie gosci do jedzenia i picia, uwazane jest za gruby
        nietakt wychodzac z zalozenia, ze to co na stole goscie powinni zjesc,-
        polskie "no wypij, no jeszcze jeden" jest nie do przyjecia, goscia "nie
        dziekuje" jest swiete dla gospodarza,-
        i co to znaczy savoir vivre, z punktu widzenia polakow czy z punktu widzenia
        obcych
        to co podalem jest przeciwienstwem polskich tradycji czy to oznacza, ze
        jestesmy malo wyrobieni towarzysko ?
        • conique Re: Czy to aby savoir vivre 16.09.03, 23:35
          nie cierpię bezustannego zapraszania do jedzenia i picia. brrr...
        • b.jaga Papierosy od Brytyjczyka 17.09.03, 16:42
          Oooo! Wlasnie! Papierosy podaja po jednym, samemu wyjmujac z wlasnej
          paczki. To takie wg nich 'more attentive'. U nas uwazane byloby za skapstwo.

          _____________________________
          Najlepsza ze wszystkich strategii to wygrac bez walki
    • bilala Re: Zagraniczny savoir-vivre 21.01.04, 14:11
      Szwagierka Francuzka podaje obiad w ten sposób: najpierw sałata, potem tzw.
      główne danie, czyli jakieś mięso z sosem, potem sery, potem jakieś owoce lub
      sałatka owocowa, do tego wszystkiego bułka. Ani razu w trakcie NIE ZMIENIA
      TALERZY. Gdy za którymś razem spytałam brata, czy to jest powszechny zwyczaj i
      czy nie wydaje mu się to dość nieapetyczne, gdy talerz umazany sosem i z
      resztkami, a na to mam nałożyć plastry sera i melon, powiedział, że jest to
      wprawdzie zwyczaj wiejski, ale rozpowszechniony, a resztki sosu należy
      starannie wypaćkać kawałkami bagietki, do czysta.
      Kompletnie mnie załamało, gdy raz ta szwagierka zamiast wypaćkać resztkę sosu
      bagietką, wytarła sobie talerz przed deserem serwetką papierową...
      • maria421 Re: Zagraniczny savoir-vivre 22.01.04, 18:07
        To wszystko z savoir vivre nie ma nic wspolnego.
      • melila Re: Zagraniczny savoir-vivre 01.02.04, 19:55
        co do kolejnosci potrwa to iMHO rzeczywiscie zwyczaj francuski, aczkolwiek jak
        byłam na wycieczce we Francji polska grupa podstępnie przechowywała tę sałatę
        do drugiego dania wink

        a co do jednego talerza to chyba rzeczywisćie zwyczaj wiejski - tak jak u nas
        np. jedzenie palcami kurczaka. Uznałabym to za dopuszczalne na pikniku albo na
        działce, ale nie na uroczystym rodzinym obiedzie.
      • krystyna_jl Re: Zagraniczny savoir-vivre...........Do bilala 14.02.04, 01:39
        talerze ZMIENIA SIE do serow i do deserow.
        • bilala Re: Zagraniczny savoir-vivre...........Do bilala 16.02.04, 10:37
          Oczywiście, że się zmienia talerze! WIEM, że się je zmienia. Dlatego byłam
          zdziwiona, gdy pierwszy raz w Paryżu (!) się z tym spotkałam, bo u nas się mówi
          pół żartem, pół serio "Elegancja-Francja". Ale widocznie we Francji to
          zmienianie talerzy nie jest aż tak oczywiste. Podałam to właśnie jako przykład
          zagranicznych obyczajów. Warto zaznaczyć, że szwagierka pochodzi wprawdzie ze
          wsi, ale w Paryżu zajmuje dość ważne stanowisko w jednym z ministerstw...
          • krystyna_jl Re: Zagraniczny savoir-vivre...........Do bilala 16.02.04, 12:26
            ...przepraszam, nie dorzucilam w moim zapisie: "...we Francji". I nie tylko w
            moim domu, czy mojej tesciowej i calej rodziny francuskiej...wlasciwie, to
            spotkalam sie z tym 2 razy, na wsi, faktycznie, u starszych osob.
            Ale nie uwazam w takim wypadku, aby to byl problem savoir-vivre'u, lecz kwestia
            przyzwyczajen nawykow, tradycji i nie tyle zaleznych od srodowiska, lecz od
            kazdej rodziny.
            • liloom Francja, Austria 16.03.04, 13:02
              FRANCJA: Z "wycieraniem" sosow bagietka potwierdzam, ale brak talerzy do
              deserow to juz chyba przesada...
              FRANCJA, AUSTRIA - bylam w przeszlosci wielokrotnie zszokowana zaproszeniem
              typu "Przyjdz, ale nie o XXX, bo wtedy jemy". W Polsce jest typowe "wpadanie" o
              dowolnej porze i dostawienie jeszcze jednego talerza nie stanowi problemu
              (wprawdzie nie wiem jak to jest teraz?).
              Kiedys gdy bylam we Francji i wpadl do mnie moj kolega Francuz, akurat w czasie
              posilku, grzecznie siedzial w pokoju dziennym i czekal az skonczymy jesc. I ani
              pisnalsmile Czy dla Was to nie dziwne, ze tak sie traktuje gosci?
              Tutaj w Austrii znalazlam sobie "normalnych" znajomych, ale przyznam, ze sa ta
              czesto malzenstwa mieszane, miedzynarodowe - czesto z Azjatami - ktorzy sa tak
              goscinni jak my.
              W Austrii koniecznie 10x dziennie pozdrawia sie ludzi (co doprowadza mnie do
              bialej goraczki). Rano kazdego nawet obcego w firmowej windzie. Przy wejsciu do
              firmy nie nalezy kazdemu napotkanemu powiedziec Dziendobry (zadne czesc ani jak
              sie masz tylko Dziendobry).
              To samo w porze obiadowej, ktora praktycznie zaczyna sie o 10 i konczy ok 13-
              14. Kazdemu napotkanemu mowi sie "Smacznego" (Mahlzeit) - chocby nawet szlo sie
              do toalety (hahaha). Co o tym myslicie? To chyba przesada no nie?
    • asia.sthm Re: Szwecja 24.03.04, 19:55
      -Zdejmuje sie buty zaraz przy drzwiach i u siebie i w gosciach,chyba,ze bardzo
      eleganckie przyjecie.
      -Moczenie kanapki takiej z maslem,serem i szynka w kawie nadal widoczne w
      cafejkach lunchowych -to stary zwyczaj, tak jak picie kawy ze spodeczka i
      zagryzanie kostka cukru
      -Wykalaczki owszem bardzo popularne
      -Rozmowy tylko na bezpieczne tematy np:pogoda
      -Zupelny brak targowania sie,ale to sie zmienia z powodu naplywowych.
      -Proszone wizyty:na komende do stolu.Posilek i stol sprzatniety,zawsze kawa po
      i koniec.
      Pozdrawiam
      -
      • brookie Australia- chinska knajpa 16.05.04, 13:33
        Chinczycy jedzac kurze lapki czy cokolwiek z kostkami wypluwaja te kostki na
        stol. Kiedys poszlismy do innej knajpy na obiad, na drzwiach tabliczka Closed
        ale ktos ze srodka macha reka zeby wejsc. Weszlismy, usiedlismy przy stoliku i
        przez 20 minut patrzylismy sie jak caly personel zajada. Smiac mi sie chcialo.
        Po posilku zapalili swiatla i przyjeli zamowienie. O malo z glodu nie padlam.
        Wracajac do pierwszej knajpy ( chinese dim sum), wlascicielka zawsze
        podchodzila z zapytaniem want some tea, co my rozumielismy jako want something,
        zwazajac na smieszny akcent owej pani. Ostatnio jednak pani sie poprawila i od
        progu oferuje chinese tea.
        • mijaczek USA 07.09.04, 19:39
          Fitam,
          No wlasnie... ale mi sie trafil watek, bo wlasnie chodze dzis caly dzien
          wkurzona przez to Amerykanckie nie wychowanie.
          Nikt tak naprawde nie zwraca uwagi na to czy do posilku siadaja wszyscy czy nie,
          brak tu Polskiej goscinnosci, tradycji wspolnego spozywania posilkow [jesli tryb
          zycia nie pozwala jesc wszystkie posilki razem, to moze chociaz kolecje, ktora w
          Stanach jest glownym posilkiem?], sniadanie i lunch generalnie przygotowuje
          sobie kazdy sam [jeszcze nie spotkalam sie z przypadkiem, zeby sie ktos mnie
          zapytal - na co masz ochote? no chyba, ze jedzenie zamawiane jest z restauracji,
          ale nawet jesli, to tez nie jest do konca super, np. dzisiaj zamawiali lunch z
          chinskiej knajpki, zapytali sie czy cos chce, odpowiedzialam, ze wiedza
          przeicez, ze nie lubi azjatyckiego jedzenia, wiec skonczylo sie tak, ze nie
          jadlam lunchu w ogole, bo w domu nic nie bylo na lunch, a nikt sie nawet nie
          zapytal czy w takim razie zjadlabym cos innego. W Polsce nigdy nie przytrafiloby
          sie cos takiego!].
          Przy posilku jest bardzo normalnym, ze kazdy robi cos innego. TV wlaczony, ktos
          czyta gazete, inny tez, a jeszcze ktos inny je kazdy posilek w ogole w innym
          pomieszczeniu.
          Jesli Amerykanie cie czyms czestuja [nie wazne czy to papieros, ciastka, chipsy
          czy guma do zucia] podadza ci to "z reki". Jesli kupia sobie cos i sie tym
          zajadaja to generalnie musisz poprosic, zeby cie poczestowano [ja jestem
          nauczona, ze jesli otwieram cos to zawsze NAJPIERW sie pytam czy ktos ma ochote,
          a potem dopiero wlasne pazury do czegos pcham].
          Odchodzenie od stolu zanim wszyscy skoncza - NORMA
          Jedzenie palcami wszystkiego co sie da - NORMA
          Najpierw krojenie wszystkiego na talerzu, odstawienie noza, a potem albo
          widelcem, albo paluchami - NORMA
          Do tego - nie przepuszczanie w drzwiach, traktowanie generalnie wszystkich "po
          rownemu" bez wzgledu na plec czy wiek.
          Przeklina sie tu naprawde czesto i to nie wazne do kogo,
          Stosunek do rodzicow jaki tu zaobserwowalam jest przerazajacy! Gdybym ja sie
          odzywala do moich rodzicow, tak jak tutaj ludzie sie odnosza, to kiepsko by ze
          mna bylo!
          Wszechobecne "How are you doing?" i setki wariacji odpowiedzi do wszystkich.
          Napiwki obowiazkowe - knajpki, restauracje, taxi, fryzjer, kawiarnie, etc.
          W sklepach czesto mozna spotkac male tacki z napisem "take a penny, leave a
          penny", zostawia sie tam 1-dno centowki, w razie jak komus braknie akurat 1 lub
          2 centy.
          Hmm... co jeszcze... wiem, ze bylo tego mnostwo... krew w zylach mrozi...
          Jak sobie przypomne, to napisze wiecej!
          Pozdrafiam,
          Mia
          • bonnie388 Re: USA 18.09.04, 08:44
            Mijaczek ...mam wrazenie , ze piszesz rowniez o Australii. Tutaj w ogole nie ma
            czegos takiego jak dobre wychowanie, normy i zasady. Przejechalam tysiace
            kilometrow, by spotkac ludzi nie posiadajacych umiejetnosci poslugiwania sie
            widelcem i nozem. Posilek glowny ,zlozony m.in. z miesa rowniez, jedzony byl w
            glebokiej miseczce i lyzka !!! Nie wspomne, z jakim zdziwieniem i podziwem,
            obserwowalam te akrobacje.
          • ampolion Re: USA 09.11.04, 02:35
            A ile lat ty tutaj jesteś? Bo ja 38 i wiele z tego co opisujesz (nie wszystko!)
            wydaje się być raczej fantastyczne.
    • sunny_day Francja 03.11.04, 14:31
      Niech was bozia broni pokazać francuzowi tak niewinny gest jakim jest u
      nas "figa" - zwlaszcza jesli pokaze ten gest kobieta..big_grinDD onacza to ni mniej
      ni wiecej, jak to ze ma ochote sie z nim przespac...doprawdy zabawne - przeciez
      u nas to oznacza " nic z tego, figa z makiem" big_grinDD
    • asia.sthm Re: Zagraniczny savoir-vivre 14.09.14, 17:27
      uwazna napisała:
      > Proszę o savoir-vivre'owe relacje z Waszych podróży.

      Wiem ze archaicznych watkow nie nalezy odgrzewac, ale ten wydaje sie ciekawy i z pewnoscia nie do konca wypelniony.

      Czy wyjezdzajac traktujecie inne zwyczaje jako ciekawostke czy tez jako pospolity brak dobrego wychowania?
      • angazetka Re: Zagraniczny savoir-vivre 14.09.14, 21:52
        Czy obcy język też można traktować jako brak dobrego wychowania?
        • asia.sthm Re: Zagraniczny savoir-vivre 14.09.14, 22:28
          Tak, moja siostra powaznie kiedys zastanawiala sie czy nie lepiej by bylo gdyby wszyscy na calym swiecie mowili po polsku.
          Ja akurat lubie jezyki obce wiec mi nie przeszkadzaja.
          • gringo68 fajnie przypomnieć taki wątek sprzed 11 lat 14.09.14, 22:32
            inna galaktyka w porównaniu z dzisiejszymi "bułka przez bibułkę" autorstwa oderwanych granatem od pługaforumowych "specjalistów" s-c z kijem w 4 literach....
            • minniemouse Re: fajnie przypomnieć taki wątek sprzed 11 lat 14.09.14, 23:43
              naprawde roznica sprzed 11 lat a dzis.

              Ogol wypowiedzi ciekawy, niektore komentarze swiadcza o wybitnym braku obycia i manier uzytkownika komentujacego.

              Ciekawa jestem jakie by byly wypowiedzi tych samych podroznikow do tych samych miejsc - dzisiaj. czy tez by np w Szwajcarii zastali wykalaczki w uzyciu tak otwarcie, przy stole,
              patriarchat w pewnej czesci Wloszech, mowiace tylko "tak" kobietki w Japonii?

              Minnie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka