Dodaj do ulubionych

Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ?

02.05.08, 18:04
Witam!
Od niedawna spotykam się z pewnym mężczyzną. Mamy po ok 28 lat.
Oczywiście nazywamy siebie parą, myślimy o wspólnej przyszłości itd.
Jednak póki co mieszkamy w odległych miastach i rzadko się widujemy.
Wkrótce mam urodziny i On przyjedzie do mojego miasta. Jeszcze nigdy
nie bylismy razem w restauracji.

Czy obowiązuje taka zasada, że płaci ten kto zaprasza?

Czy powinnam zaprosić Go w dniu moich urodzin na kolacje i za Nia
zapłacić? Pytał mnie co chciałabym na urodziny ale odpowiedziałam
wymijająco.
Nie chce popełnić gafy związanej z urodzinami. Wydaje mi sie, ze
skoro to są moje urodziny, to ja powinnam Go zaprosić do restauracji
i zaplacic za kolację. Czy dobrze myślę?

pozdrawiam serdecznie i dziękuję z góry za pomoc
M.
Obserwuj wątek
    • ingeborg Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 19:48
      Ja też mam czasem takie problemy i na ogół szukam trzeciej drogi smile

      Czasem na przykład chce iść na jakąś wystawę i wiem że jemu się nie bardzo chce
      iść, tym bardziej płacić za wstęp - wtedy kupuję bilety wcześniej. Chodzi o to,
      żeby uniknąć sytuacji wyciagania kasy.

      W tym wypadku zrobiłabym kolację u siebie w domu. Nie jestem ekspertem ale
      wydaje mi się, że w wiekszości restauracji da się zamówić dania "na wynos", tzn
      oni ci robią, pakują w coś termicznego a Ty przyjeżdzasz po to tuz przed imprezą.
      • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 21:09
        Jak to kolację w domu?!!! Zaraz ktos tu napisze, ze w dodatku
        powinnaś poprosic przyjaciół, żeby Ci to sfinansowali smile
        Wiadomo,że facet płaci za kolację!! Dla faceta to przyjemność
        zapłacic za kolację z kobietą. Nie zadawaj się z facetem, który nie
        wie, że to on płaci za kolację. Nie rób z siebie idiotki, nie kupuj
        żadnej kolacji na wynos.
        • mmagiczna Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 21:53
          Nie chcę zapraszać Go do domu na kolację. Chcę iść do restauracji.
          Skoro to moje urodziny to chyba ja powinnam Go zaprosić i zaplanować
          wieczór. Tylko plytanie- kto płaci?
          Spotkałam się z zasadą, iż zapraszający.
          • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 23:10
            mmagiczna napisała:

            Tylko plytanie- kto płaci?
            > Spotkałam się z zasadą, iż zapraszający.

            Oczywiście, że jeśli Ty zapraszasz w dodatku na swoje urodziny, to
            Ty płacisz. Trochę mnie zdenerwowała Ingeborg tą propozycja, żebys
            kupiła coś na wynos i pichciła w domu. Stąd mój poprzedni post.
            Sorry.
            • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 23:49
              Ale oczywiscie pamietaj, że nawet jesli Ty płacisz (w sensie
              finansujesz), to fizycznie kasę kelnerowi powinien dać mężczyzna.
              Czyli musisz to ustalić wczesniej (i dać pieniądze). Na pewno nie
              możesz doprowadzić do sytuacji, że kelner przyjdzie z rachunkiem, a
              wy zaczniecie dyskutowac, kto płaci.
              • drie Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 00:03
                Control, naprawde kelnerowi pieniadze powinien wreczyc mezczyzna?
                Nie spotkalam sie z czyms takim. Dotyczy to tylko obiadu? Tej
                sytuacji? Czy zawsze obowiazuje?

                Jesli ide z kolega na piwo i nastepuje moja kolej (albo ja go na to
                piwo zapraszam) to powinnam mu wreczyc pieniadze by zaplacil? To
                bylby dopiero dla mnie "ambaras".

                Moim zdaniem rachunek powinien byc bez zbednych komentarzy i gestow
                przesuniety na damska strone i zaplacony. Chyba, ze partner
                zaproponuje uiszczenie go.
                • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 00:14
                  Na pewno na takiej oficjalnej urodzinowej kolacji w restauracji MUSI
                  kelnerowi kasę dawać mężczyzna. Natomiast gdy się jest z kumplem w
                  barze na piwie, to pewnie można być bardziej elastycznym (ale prawdę
                  mowiąc nie wiem po co odchodzic od zasady, ze to facet płaci - nie
                  wnikajmy, kto finsnuje wink
                  Dlaczego danie facetowi pieniędzy, by zaplacił rachunek miałobyo byc
                  dla Ciebie wiekszym ambaransem niż dla niego podsuwanie Ci rachunku?
                  Po prostu mowisz: "dziś moja kolej" i dajesz mu kasę (zanim on
                  będzie placil kelnerowi) i po sprawie
                  • drie Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 00:44
                    >Na pewno na takiej oficjalnej urodzinowej kolacji w restauracji
                    MUSI
                    > kelnerowi kasę dawać mężczyzna.

                    Wciaz mnie nie przekonuje, a to MUSI nawet zniecheca smile Poczekam na
                    wiecej wypowiedzi w tej kwestii, bo naprawde nigdy sie z tym nie
                    spotkalam. Ale tez nie bylam w takiej sytuacji.

                    > Dlaczego danie facetowi pieniędzy, by zaplacił rachunek miałobyo
                    >byc dla Ciebie wiekszym ambaransem niż dla niego podsuwanie Ci
                    >rachunku?

                    Wyraznie zaznaczam, ze chodzi o kolege.
                    Dlatego, ze np ja zapraszam.
                    Dlatego, ze nie podsuwalby mi niczego,po prostu bym wziela. A nawet
                    jesli kelner by rachunek polozyl po jego stronie, to po prostu bym
                    poprosila: umowa byla, ze ja zapraszam - prosze pozwol mi tym razem
                    zaplacic.

                    > Po prostu mowisz: "dziś moja kolej" i dajesz mu kasę (zanim on
                    > będzie placil kelnerowi) i po sprawie

                    Ambarasem dla mnie byloby postawienie kolegi w takiej sytuacji, bo
                    on z moich pieniedzy musialby zdecydowac ile dac napiwku, lub spytac
                    mnie ile moze dac?

                    • drie Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 01:04
                      Nie wiem jak - zniknal mi tekst. Pozna godzina i koordynacja nie ta
                      smile

                      >Dlatego, ze np ja zapraszam.
                      >Dlatego, ze nie podsuwalby..

                      Do pierwszego: Dlatego, ze np ja zapraszam.
                      Dalej mialo byc: Ze jestem osoba samodzielna, zarabiajaca, mam dwie
                      sprawne rece, ktore moga podac tak samo pieniadze kelnerowi jak
                      kolega. Ze takie zabawy "w chowanego" by dobrze wygladac przed
                      kelnerem czy kimkolwiek uwazam za strate czasu. I dlatego, ze
                      wczesniej nie slyszalam o tej zasadzie smile
                    • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 14:43
                      drie napisała:


                      > Wciaz mnie nie przekonuje, a to MUSI nawet zniecheca smile

                      Nic na to nie poradzę smile Ale to jedna z elemantarnych zasad. W
                      restauracji zawsze płaci facet (niezależnie od tego, kto finansuje).
                      I nie ma tu nic do rzeczy fakt, że jesteś osobą samodzielną,
                      zarabiającą, że masz ręce itp. Mówimy o zasadach. Przecież jesteś
                      sprawna, masz ręce i możesz sobie np. otworzyć drzwi w samochodzie i
                      nic sie nie stanie, jeśli to zrobisz, ale przecież wg. zasad to
                      mężczyzna powinien Ci otworzyć, poczekać, aż wsiądziesz, zamknąć
                      drzwi i dopiero potem wsiąść do samochodu. Takie są zasady. A
                      autorka wątku pytala o zasady, więc mówmy o zasadach, a nie o tym,
                      że nic sie nie stanie, jak bedziemy postepować inaczej. Oczywiście
                      możesz sama płacić, podobnie jak możesz powiedzmy pić wino przez
                      rurkę. Świat się nie zawali smile.
                      • drie Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 20:33
                        >Przecież jesteś sprawna, masz ręce i możesz sobie np. otworzyć
                        drzwi >w samochodzie i nic sie nie stanie, jeśli to zrobisz, ale
                        przecież >wg. zasad to mężczyzna powinien Ci otworzyć,

                        Jak sie sama zapraszam do samochodu - to sama tez otwieram drzwi.
                        Jak zapraszam na obiad do domu, to nie prosze gosci ( mezczyzn) by
                        przyniesli jedzenie, bo jak to kobieta ma sponosorowac posilek.
                        Jak zapraszam do restauracji czy na piwo - ja place.

                        Itd, itp.

                        Dopasowac mozna kazda sytuacje do jakiejkolwiek zasady SV. smile
                      • a.nancy Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 05.05.08, 00:25
                        > Nic na to nie poradzę smile Ale to jedna z elemantarnych zasad.

                        zasady sie zmieniaja. dzieki czemu kobiety moga np. chodzic w spodniach i
                        wchodzic do kosciola bez nakrycia glowy. nie po to nasze prababki walczyly o
                        prawo wyborcze, zebym teraz nie mogla isc z kolezankami do restauracji (a propos
                        Twojej odpowiedzi Korze). i - uprzedzajac komentarz - nie, NIE UWAZAM, ze te
                        dwie rzeczy nie maja zwiazku.
                        wielokrotnie mowilismy na tym forum, ze sv ma za zadanie ulatwiac zycie w
                        spoleczenstwie. jesli "zasady" nijak nie przystaja, tym gorzej dla zasad.
                    • kora3 Mnie się wydaje, ze rachunek kelner 03.05.08, 23:20
                      powinien przyniesc na stolik i odejsc, ewentualnie podac osobie,
                      która oń prosi. Czyli jeśli to kobieta powie "Czy mozna prosić o
                      rachunek" - powinien przyniesc jej. Teraz wiekszosc kelnetow nie
                      podaje do reki rachunku, tylko przynosi w etui i kładzie.
                      Biesiadnicy mogą wiec dogadywać sie smile w kwestii rachunku bez jego
                      asysty.
                      • control Re: Mnie się wydaje, ze rachunek kelner 04.05.08, 00:23
                        kora3 napisała:

                        Czyli jeśli to kobieta powie "Czy mozna prosić o
                        > rachunek" - powinien przyniesc jej.

                        W dobrej restauracji na pewno kelner położy rachunek przed
                        mężczyzną. Bo w przeciwnym razie nie dostalby premii. Kobieta nie
                        powinna prosić o rachunek. Kobiecie nie wypada. Tego typu sprawami
                        jak rozliczanie, negocjowanie ceny, wypłacanie pieniedzy, odbieranie
                        długów itp. zajmuje sie mężczyzna. W eleganckiej restauracji
                        elegancka kobieta nie moze prosic o rachunek. O rachunek prosi
                        mężczyzna i on go płaci. To jest elementarz. Więc prosze nie
                        wymyslajcie jakichś dziwacznych sytuacji.
                        • nm.buba011 Re: Mnie się wydaje, ze rachunek kelner 04.05.08, 12:38
                          > To jest elementarz. Więc prosze nie wymyslajcie jakichś
                          > dziwacznych sytuacji.

                          omawiamy dwie odmienne kwestie.

                          Zgadzam się z Tobą, że na men'ie spoczywa obowiązek zorganizowania
                          randki oraz pokrycia kosztów.

                          Zasadą jest, sv wszak upraszcza życie i eliminuję ewntualne
                          zderzenia priorytetów, że płaci zapraszający.

                          Zaproszenie do restauracji, czyni zapraszającego gospodarzem
                          (alternatywa, to poniesienia kosztów we własnym domu).
                          _________
                          pl.youtube.com/watch?v=-tiua0tniWU&feature=related

                          so.pwn.pl/zasady.php?id=629793
                          • kora3 Bubo, a czy kelenr ma w ogóel oceniać 04.05.08, 13:05
                            czy to randka, spotkanie biznesowe, czy urodziny, czy rewanż?
                            Jaki to prawem i gdzie to napisano?
                            Jasne, facet z klasa w sytuacji opisywanej przez autorkę watku,
                            pewnie ureguluje rachunek. Ale nie zgadzam sie z Controlem, ze
                            zawsze rachunek ma byc przedstawiony facetowi. Nie ejst sparwą
                            kelnera wnikac kto ma rachunek wg niego uregulowac, zcy jaki jest
                            charakter spotkania. Nie uwazasz?
                            • nm.buba011 Re: Bubo, a czy kelenr ma w ogóel oceniać 04.05.08, 13:23
                              > Ale nie zgadzam sie z Controlem, ze
                              > zawsze rachunek ma byc przedstawiony facetowi.

                              to napisał Control, jak sama Korciu zauważyłaś, nie pełnię funkcji
                              forowego żandarma, o ile to raczej... trola tegoż f.

                              Masz w pełni rację, popieram Twój wywód. Czynię to z przyjemnością.
                              Twój zwrot do mnie, połechtał moją... próżność. smile
                              • kora3 Re: Bubo, a czy kelenr ma w ogóel oceniać 04.05.08, 13:34
                                nm.buba011 napisał:

                                > to napisał Control, jak sama Korciu zauważyłaś, nie pełnię funkcji
                                > forowego żandarma, o ile to raczej... trola tegoż f.

                                ja tez nie oczekiwala skucia za to Cotrola i odstawienia do
                                aresztu smile, chcialam po prostu poznac Twoje zdanie smile

                                >
                                > Masz w pełni rację, popieram Twój wywód. Czynię to z przyjemnością.
                                > Twój zwrot do mnie, połechtał moją... próżność. smile

                                Doprawdy?smile Miło smile z obu powodów smile
                        • kora3 Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 12:58
                          pachnie seksizmem i ...rzekłabym brakiem dobrych manier.
                          Widzę jakby załozenie, ze w dobrej restauracji nie mogą się np.
                          spotkać partnerzy w biznesie, szef i podwładny chociazbysmile
                          Kelner wg mnie nie moze wykazywać się seksizmem i "dyktowac" kto ma
                          płacic rachun i wówczas swiadczy to o nim i marce lokalu. elegancka
                          kobieta nie prosi o rachunek?????
                          Nie rozumeim - zaprasza pani prezes firmy na lunch kontrahenta - ona
                          placi z załozenia., prawda?
                          Kelner ma wg mnie połozyć rachunmek na stole , w miejscu neutralnym,
                          albo podać ewentualnie osobie, któa oń prosi, nie do kelenar należy
                          wybór placacego.
                          Nie zgadzam sie z Toba
                          • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 22:23
                            Niech Ci pachnie czym chce. Możesz się ze mna nie zgadzać. To nie ma
                            nic do rzeczy. Ja napisałem, jakie są elementrane zasady. I tyle. Te
                            zasay mogą Ci sie nie podopać, ale takie są. I tego nie zmienisz,
                            chociaż nie musisz ich przestrzegać. Wybierz sie do dobrej
                            restauracji. Zobaczysz, że kelner NIGDY nie położy rachunku w
                            miejscu neutralnym. ZAWSZE położy przed mężczyzną. Elegancka kobieta
                            NIGDY nie powinna prosić kelnera o rachunek - choćby była prezesem
                            TP SA. I nie ma sensu sie spierać, bo to troche jak głosy w innym
                            wątku, że jak ktoś lubi wino słodkie do mięsa, to przecież nikt mu
                            nie zabroni tego zamówić. Oczywiście. Tylko nie mowmy o zasadach.
                            • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 22:30
                              >Ja napisałem, jakie są elementrane zasady. I tyle. Te
                              > zasay mogą Ci sie nie podopać, ale takie są.

                              Ale gdzie one sa? smile Sporo lat na tym swiecie spedzilam i nie
                              widzialam. Malo - nie slyszalam, od dziadkow, babc, cioc, znajomych.
                              Pytam wiec pelna checi poznania gdzie jest miejsce w ktorym owe zasady
                              obowiazuja? smile
                              • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 22:41
                                Po prostu obowiązują. Może Ci babcie albo ciocie nie przekazały, bo
                                albo zapomniały, albo nie wiedziały. Co mam Ci napisać? Soryy,
                                przeczytaj może jakąś książkę na ten temat albo zapytaj kogoś, kto
                                sie na tym zna.
                                • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 22:54
                                  Czy mozesz polecic jakas ksiazke w tym temacie?

                                  "Po prostu obowiazuja" to dokladnie jak : "nie bo nie".
                                  • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:06
                                    Jest tego mnóstwo. Wejdź do jakiejkolwiek ksiegarni albo poszukaj
                                    np. w merlinnie czy jakiejkowlwiek księgarni internetowej
                                    • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:11
                                      W tych ksiazkach nie jest napisane, to co tu cytujesz. Chcialabym
                                      konkretny tytul ktorym sie "podpierasz".
                                      • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:31
                                        Niczym sie nie "podpieram". W każdej ksiązce to znajdziesz. tak
                                        samo, jak np. zasadę, że kobieta pierwsza podaje ręke przy
                                        przywitaniu itp. elementarne zasady. Tu niczym sie nie trzeba
                                        podpierać
                                        • kora3 pod warunkiem ,z e :) 05.05.08, 00:31
                                          control napisał:

                                          > Niczym sie nie "podpieram". W każdej ksiązce to znajdziesz. tak
                                          > samo, jak np. zasadę, że kobieta pierwsza podaje ręke przy
                                          > przywitaniu itp. elementarne zasady. Tu niczym sie nie trzeba
                                          > podpierać

                                          pan z którm sie spotyka nir jest np jej przełozonty, bo tu sa inne
                                          ELEMENTARNE zasady, nie?P)
                              • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 22:45
                                P.S. Zdaje sobie sprawe, ze to ze ja nie slyszalam o tym nie znaczy,
                                ze nie istnieja. Wypowiedzi na tym forum i podane przyklady i
                                pytanie jednak kwestionuja to co piszesz Control.

                                Jak ma sie zachowac mezczyzna dajac napiwek z pieniedzy podsunietych
                                przez kobiete? Spytac? Zadecydowac?

                                Jesli jestes na obiedzie o prace i przyszly pracodawca-kobieta
                                upiera sie by zaplacic (wliczone w koszty przedsiebiorstwa, ona
                                zaprosila Ciebie) - wciaz bedziesz chcial od niej pieniadze "pod
                                stolem" by wreczyc kelnerowi? Czy tez stwierdzisz po prostu, ze
                                kobieta nie jest na poziomie SV i jak z taka pracowac? smile

                                Zgodze sie - przewaznie pierwsza reakcja kelnerow to podanie
                                rachunku mezczyznie. Co nie oznacza, ze trzeba odstawiac cyrk z
                                podawaniem pieniedzy. Albo jeszcze gorzej - pan placi, a rozliczaja
                                sie po wyjsciu.

                                Przepraszam, jesli Cie urazilam biorac Twoje wywody za zart.
                                Naprawde tak to przyjelam poniewaz jest to az tak dalekie od tego co
                                sie dzieje " w zyciu". Musi to byc wiec bardzo teoretyczna zasada.
                                Co potwierdzaja rowniez inne komentarze. (tez oczywiscie zaden
                                wyznacznik smile
                                • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:00
                                  drie napisała:

                                  Jak ma sie zachowac mezczyzna dajac napiwek z pieniedzy podsunietych
                                  > przez kobiete? Spytac? Zadecydowac?

                                  Kompletnie nie rozumiem tych problemów. Idziesz do restauracji z
                                  kobietą. Ustalacie, że z jakichś powodów to kobieta finasuje (nie
                                  jest to eleganckie, ale OK). Kelner przynosi rachunek i odchodzi.
                                  Kobieta pyta, jaka jest kwota na rachunku, daje tyle pieniedzy, ile
                                  uważa za stosowne, meżczyzna podaje pieniądze kelnerowi (ewentualnie
                                  mówiąc ile ma wydać lub też zostawiając jakąś kwote z wydanej przez
                                  kelnera reszty). I to wszystko. W czym macie taki probkem??? Nigdy
                                  nie byliście w restauracji?
                                  >
                                  > Jesli jestes na obiedzie o prace i przyszly pracodawca-kobieta
                                  > upiera sie by zaplacic (wliczone w koszty przedsiebiorstwa, ona
                                  > zaprosila Ciebie) - wciaz bedziesz chcial od niej pieniadze "pod
                                  > stolem" by wreczyc kelnerowi? Czy tez stwierdzisz po prostu, ze
                                  > kobieta nie jest na poziomie SV i jak z taka pracowac? smile
                                  >
                                  > Zgodze sie - przewaznie pierwsza reakcja kelnerow to podanie
                                  > rachunku mezczyznie. Co nie oznacza, ze trzeba odstawiac cyrk z
                                  > podawaniem pieniedzy. Albo jeszcze gorzej - pan placi, a
                                  rozliczaja
                                  > sie po wyjsciu.
                                  >
                                  > Przepraszam, jesli Cie urazilam biorac Twoje wywody za zart.
                                  > Naprawde tak to przyjelam poniewaz jest to az tak dalekie od tego
                                  co
                                  > sie dzieje " w zyciu". Musi to byc wiec bardzo teoretyczna zasada.
                                  > Co potwierdzaja rowniez inne komentarze. (tez oczywiscie zaden
                                  > wyznacznik smile
                                  • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:14
                                    Kobieta pyta, jaka jest kwota na rachunku, daje tyle pieniedzy, ile
                                    uważa za stosowne, meżczyzna podaje pieniądze kelnerowi (ewentualnie
                                    mówiąc ile ma wydać lub też zostawiając jakąś kwote z wydanej przez
                                    kelnera reszty). I to wszystko. W czym macie taki probkem??? Nigdy
                                    nie byliście w restauracji?

                                    Bylismy. Po prostu nigdy na taki "teatr" bysmy sami nie wpadli. smile
                                    • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:32
                                      drie napisała: Bylismy. Po prostu nigdy na taki "teatr" bysmy sami
                                      nie wpadli. smile

                                      No i OK. Nic Wam sie chyba nie stało smile


                                      • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:40
                                        >No i OK. Nic Wam sie chyba nie stało smile

                                        Do tej pory uwazalam, ze nic smile

                                        Ale teraz sumienie mnie meczy wiedzac jaka gafe popelnilam wink Po
                                        prostu zadaje sie ze zlymi ludzmi. Kolega nie wymusil na mnie
                                        pieniedzy by zaplacic kelnerowi. Ja nie wiedzialam. Co ja moge o nim
                                        myslec? A o sobie? Jak dobrze, ze jestes Control i kontrolujesz
                                        nasze watpliwosci wink))
                                  • kora3 Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:38
                                    control napisał:

                                    > drie napisała:
                                    >
                                    > Jak ma sie zachowac mezczyzna dajac napiwek z pieniedzy
                                    podsunietych
                                    > > przez kobiete? Spytac? Zadecydowac?
                                    >
                                    > Kompletnie nie rozumiem tych problemów. Idziesz do restauracji z
                                    > kobietą. Ustalacie, że z jakichś powodów to kobieta finasuje (nie
                                    > jest to eleganckie, ale OK).




                                    Otóz mylisz sie Control - w kontaktach zawodowych reke podaje podaje
                                    pierwszy mezczzyzna , jesli jest przelozonym, tak samo w kontaktach
                                    zawodowych płaci szegf, jeśli zaparsza pracowniów, jeśli jest
                                    kobietą - tak samo.

                                    To co? zaprasza szefowa firmy na kolację pracowników i ma wrezcać
                                    jakiemus podwłąsdmemu kase? smile
                                    Twoje zasatv tracą myszka ..
                                    Powiem wiecej - w moinmzawodzie niedibrze widziane jest, bym za mnie
                                    ktos płacił rachumek, chba ze faktyczuie spotkanie ma charakter
                                    prywatny. A czasem bywa, ze musze spotkać sie z kims na neutralnym
                                    gruncie, czyli w restauracji. I co?

                                    Kelner przynosi rachunek i odchodzi.
                                    > Kobieta pyta, jaka jest kwota na rachunku, daje tyle pieniedzy,
                                    ile
                                    > uważa za stosowne, meżczyzna podaje pieniądze kelnerowi
                                    (ewentualnie
                                    > mówiąc ile ma wydać lub też zostawiając jakąś kwote z wydanej
                                    przez
                                    > kelnera reszty). I to wszystko. W czym macie taki probkem??? Nigdy
                                    > nie byliście w restauracji?
                                    >
                                    Owszem, alew arabskich - rzadko smile ostatnio smile



                                    Korcia
                                    "droga ekspresowa do serca faceta nie wiedzie wcale przez
                                    żołądek...Jest hmmm nieco ponizej .. na mapie- oczywiście smile"
                            • kora3 Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:15
                              control napisał:

                              > Niech Ci pachnie czym chce. Możesz się ze mna nie zgadzać. To nie
                              ma
                              > nic do rzeczy. Ja napisałem, jakie są elementrane zasady. I tyle.

                              a podaj jakis link do tych zasad...

                              Te
                              > zasay mogą Ci sie nie podopać, ale takie są. I tego nie zmienisz,
                              > chociaż nie musisz ich przestrzegać. Wybierz sie do dobrej
                              > restauracji. Zobaczysz, że kelner NIGDY nie położy rachunku w
                              > miejscu neutralnym. ZAWSZE położy przed mężczyzną.

                              Oj Control, mnie sie zdaje, ze w takich bywamsmile ale pewnie mi sie
                              zdaje, ostatnio byłam z pewna osoba - panem, k4elner połozyl w
                              neutralnym misjscu - osoba jest znana, restauracja ok w sumeie
                              też smile byłam na wpółzaqwodowo,male raczej prywatnie, pan płacil,
                              jednak kelner nie pdal mi rachunku do reki ... No niczcekam na link


                              Elegancka kobieta
                              > NIGDY nie powinna prosić kelnera o rachunek - choćby była prezesem
                              > TP SA. I nie ma sensu sie spierać, bo to troche jak głosy w innym
                              > wątku, że jak ktoś lubi wino słodkie do mięsa, to przecież nikt mu
                              > nie zabroni tego zamówić. Oczywiście. Tylko nie mowmy o zasadach.


                              Nie mam przekonania, prosze o link, najlepiej z lista restasuracji,
                              gdzie takie zasady obowiazuja, ja to odbieram jako anarchronizm -
                              ale moze sie, mylę. daj link, pogadamy smile
                              • drie Kora 04.05.08, 23:26
                                ostatnio byłam z pewna osoba - panem, k4elner połozyl w
                                neutralnym misjscu - osoba jest znana, restauracja ok w sumeie
                                też smile

                                Nie moge sie powstrzymac by zapytac:

                                Kora, gdzie Ty bywasz? winkNa jakiej podstawie twierdzisz, ze
                                restauracja jest ok, jesli widac ze nie jest.
                                • kora3 Re: Kora 04.05.08, 23:29
                                  drie napisała:

                                  > ostatnio byłam z pewna osoba - panem, k4elner połozyl w
                                  > neutralnym misjscu - osoba jest znana, restauracja ok w sumeie
                                  > też smile
                                  >
                                  > Nie moge sie powstrzymac by zapytac:
                                  >
                                  > Kora, gdzie Ty bywasz? winkNa jakiej podstawie twierdzisz, ze
                                  > restauracja jest ok, jesli widac ze nie jest.

                                  a dlaczego ma byc widać zwe nie jest? bo Control tak mówi? moge
                                  opisac na priw, na fotu wolałabym - nie smile
                                  • drie Re: Kora 04.05.08, 23:44
                                    > a dlaczego ma byc widać zwe nie jest? bo Control tak mówi? moge
                                    > opisac na priw, na fotu wolałabym - nie smile

                                    Nie dlatego, ze Control tak mowi, tylko dlatego, ze takie sa zasady
                                    i juz smile Control je tylko cytuje.... z kazdej ksiazki, bo to
                                    wszedzie mozesz znalezc. Tylko trudno podac chociazby jeden tytul,
                                    gdzie to "stoi".

                                    (Czas konczyc ta dyskusje chyba, bo ironia zaczyna brac gore smile
                                    • kora3 Re: Kora 04.05.08, 23:46
                                      drie napisała:

                                      > > a dlaczego ma byc widać zwe nie jest? bo Control tak mówi? moge
                                      > > opisac na priw, na fotu wolałabym - nie smile
                                      >
                                      > Nie dlatego, ze Control tak mowi, tylko dlatego, ze takie sa
                                      zasady
                                      > i juz smile Control je tylko cytuje.... z kazdej ksiazki, bo to
                                      > wszedzie mozesz znalezc. Tylko trudno podac chociazby jeden tytul,
                                      > gdzie to "stoi".

                                      nie wie m, gdzie to stoi - jesli chceszse rio powiem na priwie...

                                      >
                                      > (Czas konczyc ta dyskusje chyba, bo ironia zaczyna brac gore smile

                                      ano
                                      • drie Re: Kora 04.05.08, 23:51
                                        nie wie m, gdzie to stoi - jesli chceszse rio powiem na priwie...

                                        Kora.. na priwie czy na piwie? Bo do restauracji jakosmy elegantki nam
                                        nie wypada isc big_grin
                                        • kora3 Re: Kora 05.05.08, 00:07
                                          drie napisała:

                                          > nie wie m, gdzie to stoi - jesli chceszse rio powiem na priwie...
                                          >
                                          > Kora.. na priwie czy na piwie? Bo do restauracji jakosmy elegantki
                                          nam
                                          > nie wypada isc big_grin

                                          hehe, pójdziemybjako plebs , spoko smile
                              • control Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:38
                                kora3 napisała: daj link, pogadamy smile

                                Ale link do czego? Myslisz, że są jakieś linki z restauracjami,
                                które przestrzegaja zasady, że rachunek podaje się mężczyznie oraz
                                np. z innymi restauracjami, w ktorych np. obowiazuje zasada, że
                                powiedzmy do jasnych sp[odni nie nosi sie czarnego paska? Nie ma
                                takich linków. Kobieta może spokojnie we wszystkich restauracjach
                                placic za rachunek. Nikt jej tego nie zabroni.


                                • kora3 Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:39
                                  control napisał:

                                  > kora3 napisała: daj link, pogadamy smile
                                  >
                                  > Ale link do czego? Myslisz, że są jakieś linki z restauracjami,
                                  > które przestrzegaja zasady, że rachunek podaje się mężczyznie oraz
                                  > np. z innymi restauracjami, w ktorych np. obowiazuje zasada, że
                                  > powiedzmy do jasnych sp[odni nie nosi sie czarnego paska? Nie ma
                                  > takich linków. Kobieta może spokojnie we wszystkich restauracjach
                                  > placic za rachunek. Nikt jej tego nie zabroni.

                                  a weicv skończy dyskusję , to zaterm twójnpryuwatny poglad smile
                                  \
                                • drie Re: Ej Control, coś mi tu 04.05.08, 23:45
                                  Kobieta może spokojnie we wszystkich restauracjach
                                  placic za rachunek. Nikt jej tego nie zabroni.

                                  Co za szczescie smile We wszystkich oby na pewno? wink
                                  • pavvka Re: Ej Control, coś mi tu 06.05.08, 09:46
                                    drie napisała:

                                    > Co za szczescie smile We wszystkich oby na pewno? wink

                                    No, ja bym się nie cieszył przedwcześnie. W restauracjach w Iranie
                                    mogą Ci zabronić.
                                    • drie Re: Ej Control, coś mi tu 06.05.08, 09:59
                                      > Co za szczescie smile We wszystkich oby na pewno? wink

                                      No, ja bym się nie cieszył przedwcześnie. W restauracjach w Iranie
                                      mogą Ci zabronić.

                                      Pavvka, dlatego tez wstawilam wink. Sa tez kraje, gdzie kobieta
                                      zamezna/panna nie moze wyjsc do restauracji/kawiarni z nie-mezem.
                                      Takze moja radosc ma duza doze ironii.
                            • kora3 a tak calkeim na marginesie :) 04.05.08, 23:17
                              Co mwią te zelazne zasasy, gdy w restauracji przy stoliku sa ...
                              dwie, trzy kobiety?
                              Czy tez elegancka restauracja tego nie przewiduje, zeby przyuszły
                              bez faceta?smile
                              Komu kelner poda rachun? Tej która prosi o niego? nastraszej?
                              najlepiej wg niego ubtranej? najładniejszej? najbrzydszej ?
                              • control Re: a tak calkeim na marginesie :) 04.05.08, 23:46
                                kora3 napisała:

                                > Co mwią te zelazne zasasy, gdy w restauracji przy stoliku sa ...
                                > dwie, trzy kobiety?

                                Generalnie to eleganckie kobiety same nie chodzą do eleganckich
                                restauracji (nie mówię o kawiarniach, pubach, klubach itp.). Tak,
                                tak, wiem, że to bzdura itp, ale zajrzyj kiedyś i sprawdź smile. No ale
                                OK, powiedzmy, że przyszły, wówczas kelner poda rachunek tej osobie,
                                która jego zdaniem wyglada na sponsora (-kę), a jeśli nie będzie
                                wiedział, to po prostu spyta, ktorej pani podac rachunek. Warto też
                                pamietac, że w eleganckiej restauracji rachunku nie przynosi ten
                                kelner, ktory sprząta talerze, więc kelner, który przynosi rachunek
                                z reguly nie wie, kto o niego prosił
                                • kora3 Re: a tak calkeim na marginesie :) 04.05.08, 23:49
                                  control napisał:

                                  > kora3 napisała:
                                  >
                                  > > Co mwią te zelazne zasasy, gdy w restauracji przy stoliku sa ...
                                  > > dwie, trzy kobiety?
                                  >
                                  > Generalnie to eleganckie kobiety same nie chodzą do eleganckich
                                  > restauracji (nie mówię o kawiarniach, pubach, klubach itp.).

                                  wiesz co ? zajrzyj do przedwohjennego SV hojeckiej - tam
                                  juz "stoi",z e kobieta w celachj interesów mzoe iśc nawet sama smile
                                  Tak,
                                  > tak, wiem, że to bzdura itp, ale zajrzyj kiedyś i sprawdź smile.

                                  no zajrzałam smile
                                  \No ale
                                  > OK, powiedzmy, że przyszły, wówczas kelner poda rachunek tej
                                  osobie,
                                  > która jego zdaniem wyglada na sponsora (-kę), a jeśli nie będzie
                                  > wiedział, to po prostu spyta, ktorej pani podac rachunek. Warto
                                  też
                                  > pamietac, że w eleganckiej restauracji rachunku nie przynosi ten
                                  > kelner, ktory sprząta talerze, więc kelner, który przynosi
                                  rachunek
                                  > z reguly nie wie, kto o niego prosił

                                  w eleganckiej resytauracji stary starszy kelneró bedzie wiedzial od
                                  młodszego zpicollo zbierajacego kto prosil :
                                  I po [popisie ?smile
                                  • kora3 errata :) 04.05.08, 23:50
                                    Hojnickiej smile
                                  • control Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 00:27
                                    kora3 napisała:

                                    > wiesz co ? zajrzyj do przedwohjennego SV hojeckiej - tam
                                    > juz "stoi",z e kobieta w celachj interesów mzoe iśc nawet sama smile

                                    jesteś pewna, że ta na H mowila o restauracji? smile


                                    > w eleganckiej resytauracji stary starszy kelneró bedzie wiedzial
                                    od młodszego zpicollo zbierajacego kto prosil

                                    I tu się mylisz bardziej niz myślisz.
                                    • kora3 Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 00:29
                                      idż do napardde dobrej restauracji smile Cotrolu - jaesi ktos mwi
                                      piclo, ze prosi o rachunek, weirz mi - starszy kelnet pzrynosi je
                                      tyejk osobie,a nie pierwszej z brzeguismile sprawdz w towarzystwie
                                      kuilui pabnówsmile
                                      • control Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 00:39
                                        kora3 napisała:

                                        > idż do napardde dobrej restauracji smile Cotrolu - jaesi ktos mwi
                                        > piclo, ze prosi o rachunek, weirz mi - starszy kelnet pzrynosi je
                                        > tyejk osobie,a nie pierwszej z brzeguismile sprawdz w towarzystwie
                                        > kuilui pabnówsmile

                                        Spokojnie smile
                                        Nie mam co sprawdzać. Rachunek dostanie ten, kto powinien, bo dobry
                                        kelner wie, kto powinien dostać i najczęściej ten, ktory powinien
                                        dostać, prosi o rachunek. Poproś o rachunek, a zobaczysz, że nie
                                        dostaniesz Ty, lecz facet, z którym siedzisz przy stoliku.
                                        • kora3 Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 00:42
                                          control napisał:

                                          > kora3 napisała:
                                          >
                                          > > idż do napardde dobrej restauracji smile Cotrolu - jaesi ktos mwi
                                          > > piclo, ze prosi o rachunek, weirz mi - starszy kelnet pzrynosi
                                          je
                                          > > tyejk osobie,a nie pierwszej z brzeguismile sprawdz w towarzystwie
                                          > > kuilui pabnówsmile
                                          >
                                          > Spokojnie smile
                                          > Nie mam co sprawdzać. Rachunek dostanie ten, kto powinien, bo
                                          dobry
                                          > kelner wie, kto powinien dostać i najczęściej ten, ktory powinien
                                          > dostać, prosi o rachunek. Poproś o rachunek, a zobaczysz, że nie
                                          > dostaniesz Ty, lecz facet, z którym siedzisz przy stoliku.

                                          jesli kelner ma wybierać kto ma dosrtac rachunek w Europie, to jest
                                          to aarabska restauracja chyba :0 Diobranoc picollo smile
                                          • control Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 00:49
                                            Dobranoc smile
                                            A restauracje nie dzielą się na rabskie i nie arabskie, lecz na
                                            dobre i złe. Myśle, że wśród najlepszych restauracji jest sporo
                                            arabskich.

                                            • kora3 Re: a tak calkeim na marginesie :) 05.05.08, 20:11
                                              Dobry wieczór smile
                                              control napisał:

                                              > A restauracje nie dzielą się na rabskie i nie arabskie, lecz na
                                              > dobre i złe.

                                              tak - w złych kelner dyktuje ludziom kto ma płacić, w dobrych -
                                              nie smile

                                              Myśle, że wśród najlepszych restauracji jest sporo
                                              > arabskich.
                                              >
                                              zapewne:0 zatem wszystko jasne smile
                                              • control Re: a tak calkeim na marginesie :) 06.05.08, 00:07
                                                Grunt to myślenie stereotypami, jakeiś fobie i brak zainteresowania
                                                tematem. Ja bym jedank radził tak łatwo arabskich restauracji nie
                                                skreślać, bo wydaje mi się, że wiele moglibyśmy sie w tej dziedzinie
                                                od Arabów nauczyć i daleko nam do nich. A wiedzę o Arabach masz
                                                chyba z migawek telewizyjnych o jakiejś wojnie. A to zupełnie nie
                                                jest prawdziwy świat arabski. Zwróć uwagę, że w Średniowieczu, w
                                                VIII czy IX w., gdy w Europie zachodniej umiał czytać przecietnie
                                                jeden człowiek w mieście (a na ziemiach dzisiejszej Polski tubylcy
                                                mieszkali głównie w ziemiankach a czytać jeszcze nie NIKT), w takim
                                                Bagdadzie mieszkało ok. 1 mln ludzi i było kilkanaście dużych
                                                bibliotek, a świat arabski był przodujacym ośrodkiem cywilizacji.
                                                Więc nie sprowadzaj Araba do widoku wrzeszczącego faceta z
                                                karabinem, ktory każe żonie zakrywać twarz, bo wychodzisz na
                                                kompletną ignorantkę. Widać, że o arabskich restauracjach wiesz
                                                niewiele i patrzysz z poziomu sieci restauracji Sfinks (zresztą
                                                polskiej), w dodatku z typową dla ignoranta skłonnoscią do
                                                stereotypów, lekceważącego traktowania ludzi, których nie znasz (w
                                                dodatku z jakąś obrzydliwą pogardą dla całego narodu, co jest
                                                kompromitujące)
                                                Chyba powinismy zamknąć wymianę opinii, bo rozmawiamy na nieco
                                                innych falach.
                                                • kora3 Re: a tak calkeim na marginesie :) 06.05.08, 09:53
                                                  control napisał:

                                                  A wiedzę o Arabach masz
                                                  > chyba z migawek telewizyjnych o jakiejś wojnie. A to zupełnie nie
                                                  > jest prawdziwy świat arabski.

                                                  A widziesz nie smile byłam przynajmniej w kilku krajach arabskich smile
                                                  taka miałam mozliwosc.

                                                  > Więc nie sprowadzaj Araba do widoku wrzeszczącego faceta z
                                                  > karabinem, ktory każe żonie zakrywać twarz, bo wychodzisz na
                                                  > kompletną ignorantkę.

                                                  Z karabinem - nie , wrzeczacego - zcesto tak - bo taki maja styl
                                                  bycia, temperament - niejedne jkaze zakrywać zonie twarz, niejedna
                                                  muzulmanka sama tego chce.
                                                  wiec zadnych stereotypów mój drogi smile - faktem jednak jest, ze w
                                                  niektórych krajach arabskich kobuery nie mogą nawet jesc z
                                                  mezczyznami. Fakt- glownie arabskie kobiety, ponieważ dla
                                                  europejczyków są oddzielne restauracje.
                                                  ma wrazenie, ze na sile chcesz znaleźć we mnie islamofoba smile a ja
                                                  nim nie ejstem smile

                                                  Widać, że o arabskich restauracjach wiesz
                                                  > niewiele i patrzysz z poziomu sieci restauracji Sfinks (zresztą
                                                  > polskiej), w dodatku z typową dla ignoranta skłonnoscią do
                                                  > stereotypów, lekceważącego traktowania ludzi, których nie znasz (w
                                                  > dodatku z jakąś obrzydliwą pogardą dla całego narodu, co jest
                                                  > kompromitujące)


                                                  człowieku, idź sie lecz, dobra ? jaka pogarda? o czym ty mówisz?

                                                  > Chyba powinismy zamknąć wymianę opinii, bo rozmawiamy na nieco
                                                  > innych falach.

                                                  owszem tak - ja nie szukam na sile głupot smile
                        • drie Re: Mnie się wydaje, ze rachunek kelner 04.05.08, 20:40
                          Usmialam sie serdecznie.

                          Control, Ty nas podpuszczasz - prawda? smile)

                          >Tego typu sprawami jak rozliczanie, negocjowanie ceny, wypłacanie
                          >pieniedzy, odbieranie długów itp. zajmuje sie mężczyzna.

                          Czyli na bazar z mezczyzna - on negocuje. Po kupno auta - z
                          mezczyzna. Do bankomatu - panu podac kody i wysokosc kwoty. A na
                          koleznke ktorej pozyczylas na buty czy do 1-ego naslac tez mezczyzne
                          jesli tylko termin minie? smile))

                          Czy ta zasada tylko w restauracji obowiazuje? A negocjowac na
                          Allegro juz moze kobieta, bo nie widac, ze facet obok siedzi?

                          Control. Dzieki. Ubawiles mnie. Ze tez Ci sie chcialo powymyslac te
                          dziwaczne sytuacje big_grin
                  • nm.buba011 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 12:02
                    > Dlaczego danie facetowi pieniędzy, by zaplacił rachunek miałobyo
                    > byc dla Ciebie wiekszym ambaransem

                    - tak postępowały starsze zamożne panie, w stosunku do swoich...
                    utrzymanków. Pani Dulska wynajmowała mieszkanie Kokocie, ale się
                    jej... nie kłaniała, co podkreślała.

                    > niż dla niego podsuwanie Ci rachunku?

                    - dlaczego miałby podsuwać, skoro jest zaproszonym?
              • a.nancy Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 22:38
                control napisał:

                > Ale oczywiscie pamietaj, że nawet jesli Ty płacisz (w sensie
                > finansujesz), to fizycznie kasę kelnerowi powinien dać mężczyzna.
                > Czyli musisz to ustalić wczesniej (i dać pieniądze).

                to zart, prawda? powiedz, ze zartujesz, przywroc mi wiare w ludzi...
                • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 22:42
                  Kompletnie nie żartuję. I takim pytaniem odbierasz mi wiarę w ludzi
    • kora3 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 02.05.08, 22:16
      generalnie płaci zapraszający - taka jest zasada.
      Niejmniej jesli on bedzie sie upierał , ze bedzie fundatorem waszego
      spotaknaia w restauracji we dwoje - pozwól mu zaplacić smile
      • nm.buba011 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 11:37
        > generalnie płaci zapraszający - taka jest zasada.

        - napisałaś Korcia krótko, więc celnie.

        > - pozwól mu zaplacić smile

        - tu też się wpełni z Tobą zgadzam i jest mnie z tego powodu bardzo
        miło smile
    • only.wera Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 11:20
      Najlepiej za duzo o tym nie mysl-postaw na spontanicznosc.
      Zaproponuj restauracje, zamowcie, BAW SIE DOBRZE!!!! A jak kelner
      przyniesie rachunek po prostu POWOLI wyjmij portfel i czekaj na
      rozwoj wypadkow... Jesli ten facet nie jest dupkiem to spojrzy Ci
      gleboko w oczy,dotknie Twojej reki trzymajacej portfel i powie: Alez
      to oczywiste kochanie,ze ja place za nasza kolacje. A jesli tego
      nie zrobi to powinna byc wasza ostatnia wspolna kolacja. Postaw na
      spontan i potraktuj to jako test dla niego.
      • nm.buba011 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 11:43
        > po prostu POWOLI wyjmij portfel i czekaj na rozwoj wypadkow...

        - żenująca instrukcja, rozmijająca się z sv, choć przydatna dla
        Pań...naciągaczek smile

        > A jesli tego nie zrobi to powinna byc wasza ostatnia wspolna
        > kolacja.

        - wartościowy Pan zapłaci, ale to on uzna tę kolacją za...
        ostatnią smile
        • control Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 14:32
          nm.buba011 napisał:

          - żenująca instrukcja, rozmijająca się z sv, choć przydatna dla
          > Pań...naciągaczek smile
          >

          I tu się z Buba w 100% zgadzam. To by bylo najgorsze wyjscie z
          możliwych.
      • mmagiczna Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 11:17
        Na pewno nie skorzystam z rady only.wera.
        Nie jestem naciągaczką, to będzie dla mnie przyjemność zaprosić Go i
        zapłacić. Jedyne czego sie obawiam to tego, że istotnie moze
        probowac zaplacić. Dlatego też porozmawiam z Nim, w drodze do
        restauracji i powiem, ze ja zapraszam z okazji urodzin i nie
        przyjmuje sprzeciwu smile

        Dziękuję Wam za pomoc! Wasze wypowiedzi utwierdzily mnie w
        przekonaniu jak powinnam postąpić.
    • tadorotkata Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 03.05.08, 17:31
      Oczywiście, że Pani powinna zapłacić! Należałoby również przed
      kolacją postawić sprawę jasno i w sposób zdecydowany Pani koledze.
      Przekomarzanie się, a, nie daj Boże, wyścigi w obecności kelnera
      byłyby moim zdaniem niedopuszczalne. Niech zapłaci mężczyzna, a
      potem się rozliczcie. Zapewne kolejnym krokiem będzie rewanż smile
      • kol.3 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 09:45
        Spotkałam się z praktyką kiedy osoba zapraszająca kilka innych osób
        do restauracji podeszła do kelnera i uiściła należność na stronie,
        dyskretnie, nie ambarasując nikogo wielkością rachunku ani napiwkami.
        Towarzystwo wcale nie zauważyło kiedy to zrobiła.
        • dzowa Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 13:35
          Płaci zwykle ten kto zaprasza. smile
          Jeśli mowa o urodzinach, myślę, że dobrym rozwiązaniem jest wyartykułowanie:

          Zapraszam Cię na urodzinową kolację, będzie mi miło uczcić ten dzień w Twoim
          towarzystwie.

          Po konsumpcji Pani płaci. Tak po prostu. Wtykanie Panu banknotu w rękaw, by
          ładnie wyglądało jest zbędne.

          Pan w rewanżu może zaproponować deser, lub wino.

          Tak to widzę. smile
          • kora3 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 13:46
            dzowa napisała:

            >. Wtykanie Panu banknotu w rękaw, by
            > ładnie wyglądało jest zbędne.

            Ależ to wcale "ładnie nie wyglada" - rzeklabym nawet, ze wg mnie
            jest dopiero nieeleganckie...
            Wyglada to tak: niby ja powinnam zapłącić, bo Cię zaprosiłam, ale w
            sumie tyo Ty powinienes, bo ejsteś facet i "co ludzie powiedza", ze
            zapłaciłam, to udamy, ze to jednak Ty - głupie i
            drobnomieszczańskie.
            • dzowa Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 15:28
              kora3 napisała:

              > dzowa napisała:
              >
              > >. Wtykanie Panu banknotu w rękaw, by
              > > ładnie wyglądało jest zbędne.
              >
              > Ależ to wcale "ładnie nie wyglada" - rzeklabym nawet, ze wg mnie
              > jest dopiero nieeleganckie...
              > Wyglada to tak: niby ja powinnam zapłącić, bo Cię zaprosiłam, ale w
              > sumie tyo Ty powinienes, bo ejsteś facet i "co ludzie powiedza", ze
              > zapłaciłam, to udamy, ze to jednak Ty - głupie i
              > drobnomieszczańskie.

              Ironię u was znają?
              • kora3 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 15:33
                dzowa napisała:

                >
                > Ironię u was znają?
                a czemu tak z ruska do mnie?smile
                jasne, ze znają smile a o co Ci chodzi?
                • dzowa Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 16:05
                  O to, że wg mnie również nie wygląda "ładnie" wciskanie mężczyźnie banknotu,
                  żeby on zapłacił. Groteska jakaś. I również to napisałam, a zacytowałaś mnie jak
                  bym popierała.


                  > a czemu tak z ruska do mnie?smile

                  Nie wiem. Pierogi akurat jadłam, ruskie. Może dlatego smile
                  • kora3 Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 16:24
                    dzowa napisała:

                    > O to, że wg mnie również nie wygląda "ładnie" wciskanie mężczyźnie
                    banknotu,
                    > żeby on zapłacił. Groteska jakaś. I również to napisałam, a
                    zacytowałaś mnie ja
                    > k
                    > bym popierała.

                    ej - ne - odnioslam się własnie do tej twojej krytykujacej takie
                    zachowanie wypowiedzi!
                    że nie tylko nie wyglada to "ładnie", ale wrecz okropnie!
                    Zrozumialam dokladnie twoja intencje - jesteś przeciw takiemu
                    czemus, jako i ja smile

                    >
                    >
                    > > a czemu tak z ruska do mnie?smile
                    >
                    > Nie wiem. Pierogi akurat jadłam, ruskie. Może dlatego smile

                    haha, tez lubię,a wiesz, ze one u "Ruskich" nazywane
                    sa ..polskimi...?smile
                    • dzowa Re: Urodziny kobiety - kto płaci za kolację ? 04.05.08, 17:33
                      > kora3 napisała:
                      ej - ne - odnioslam się własnie do tej twojej krytykujacej takie
                      > zachowanie wypowiedzi!
                      > że nie tylko nie wyglada to "ładnie", ale wrecz okropnie!
                      > Zrozumialam dokladnie twoja intencje
                      Cieszę się

                      - jesteś przeciw takiemu
                      > czemus, jako i ja smile
                      >

                      Jako i my wink

                      >
                      > haha, tez lubię,a wiesz, ze one u "Ruskich" nazywane
                      > sa ..polskimi...?smile


                      Nie wiedziałam smile Ja to takie pierogi niczyje, to mogą być moje. Bardzo lubię smile
                      • kora3 :) 04.05.08, 17:41
                        Ciesze sie, ze nieporozumienie - wyjasnione. Pierogi moesz braćsmile
                        ale zostaw mi odrobinke, co?smile
                        A przy okazji moze mi cos poradzisz z tą kumpelą ?sad
    • romek501 Wiadomo, że płaci facet 06.05.08, 22:38
      Ale bijecie pianę. Przepraszam, ale odnoszę wrażenie, że wiekszość z
      Was nie była nigdy w prawdziwej restauracji. Wiadomo, że płaci
      mężczyzna.
      www.nawidelcu.pl/warto-wiedziec/savoir-vivre/restauracyjny-bon-ton,1,1,88

      Oczywiscie widuje się płacące kobiety, ale po pierwsze nie w dobtych
      restauracjach, a po drugie widuje sie też kobiety palące na ulicy,
      ale co to ma wspólnego z SV?!
      • kora3 Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 03:38
        romek501 napisał:

        > Ale bijecie pianę. Przepraszam, ale odnoszę wrażenie, że wiekszość
        z
        > Was nie była nigdy w prawdziwej restauracji.

        Tak uwazsz? Zabawne smile

        Wiadomo, że płaci
        > mężczyzna.

        nie nie wiadomo smile
        > www.nawidelcu.pl/warto-wiedziec/savoir-vivre/restauracyjny-bon-ton,1,1,88

        miły linksmile tu masz kolejny, co innego piszą smile: www.e-
        lama.pl/artykuly/3157/Savoir-Vivre-czesc-I-Jak-zachowac-sie-w-
        restauracji/

        tak to jest z netowymi poradnikami smile - a przy okazji w dobrej
        restauracji mawia sie "ilosc ludzi"? nie wiedziałąm smile Widać twórca
        tej porady nigdy nie widział prawdziwego słownika smile

        >
        > Oczywiscie widuje się płacące kobiety, ale po pierwsze nie w
        dobtych
        > restauracjach, a po drugie widuje sie też kobiety palące na ulicy,
        > ale co to ma wspólnego z SV?!

        a jak wg tego mądrego poradnika i Twojej wiedzy zaplacić, jesli
        goscmi w restauracji sa dwie kobiety?smile
        a) wcale nie płacić, kobiety nie płacą,
        b) daja kelnerowi kasę, a on udaje, ze am sobie zapłaci smile
        c) usilnie starają się zapoznac jaiegoś panasmile, by mógł za nie
        wreczyć kasę kelerowi
        d) kobiety nie bywają same w restauracjach ....


        a całkiem powaznie- porady zw stylu wtkania facetowi kasy, żeby
        udawał ,ze on płaci smile nijak mają się do dobrego wychowania, a takze
        zasad współżycia społecznego. Takie zasady obowiazywały dawno temu:
        kobiety z reguły nie pracowały, nie miały swoich pienuiedzy, ponadto
        naoprawde zradko do pzryjecia było by wychodzily gdzies bez mezczyzn
        np. do restauracji. No, ale wtedy nie wychodzily też na ulice bez
        kapelusza np. smile

        Warto też pamietać, ze kiedyś zasada bylo, ze zadna szanująca się
        kobieta nie umówiła sie towarzysko z nieznajomym, albo slabo znanym
        sobie meżczyzną w restauracji (ani nigdzie)smile- wiec trudno je
        odniesc w ogóle do obecnych czasów.
        • romek501 Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:01
          > miły linksmile tu masz kolejny, co innego piszą smile: www.e-
          > lama.pl/artykuly/3157/Savoir-Vivre-czesc-I-Jak-zachowac-sie-w-
          > restauracji/

          No, niezupelnie co innego - nie wnikają w szczegóły.
          >
          jak wg tego mądrego poradnika i Twojej wiedzy zaplacić, jesli
          > goscmi w restauracji sa dwie kobiety?smile

          Piszemy o ogólnej zasadzie. Jesli idą dwie kobiety 9co jest nader
          rzadkim widokiem w eleganckich knajpach), to wiadomo, że płaci
          kobieta. Może porozpatrujmy przypadki dalej idące - że np. idzie
          facet bez rąk itp.

          >a całkiem powaznie- porady zw stylu wtkania facetowi kasy, żeby
          > udawał ,ze on płaci smile nijak mają się do dobrego wychowania, a
          takze zasad współżycia społecznego. Takie zasady obowiazywały dawno
          temu

          Bredzicie, koleżanko, bez sensu (jak mawiał prof. Tatarkiewicz). Ale
          każdy ma prawo

          • kora3 Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:06
            romek501 napisał:
            >
            > No, niezupelnie co innego - nie wnikają w szczegóły.

            pierwszy le[pszy link z netu, jak twój smile
            >
            > Piszemy o ogólnej zasadzie. Jesli idą dwie kobiety 9co jest nader
            > rzadkim widokiem w eleganckich knajpach), to wiadomo, że płaci
            > kobieta. Może porozpatrujmy przypadki dalej idące - że np. idzie
            > facet bez rąk itp.

            Dlaczego kobiety maja rzadko być widywane w knajpach? moze podaj
            nazwy takich lokali w Polsce, które uwazasz za eleganckie i tam nie
            bywają kobiety bez mezczyzny ok?


            >
            > Bredzicie, koleżanko, bez sensu (jak mawiał prof. Tatarkiewicz).
            Ale
            > każdy ma prawo
            >
            Nie sadzę, powiem wiecej - mam wrazenie, ze Ty snobujesz bez
            potrzeby. Pierwsze słysze, jak pisze nizej, zeby pieniądze za
            rachunek w eleganckiej restauracji były przekazywane z rak do rak,
            podobnie rachunek.
            • romek501 Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:22
              Dlaczego kobiety maja rzadko być widywane w knajpach? moze podaj
              > nazwy takich lokali w Polsce, które uwazasz za eleganckie i tam
              nie bywają kobiety bez mezczyzny ok?

              Nie napisałem, że "mają", napisałem, że rzadko bywają, bo takie są
              moje obserwacje. I nie napisałem, że nie bywają. Może bywają, ale -
              rzadko. Być może dlatego, że wiele kobiet jest zdania, ze wieczorem
              w restauracji nie wypada przychodzić bez mężczynzy (mogą tak
              myśleć?).
              Daj już z tym spokój, bo się niepotrzebnie wkręcasz w jakieś
              bezsensowne rozważania
              • kora3 Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:35
                romek501 napisał:

                >
                > Nie napisałem, że "mają", napisałem, że rzadko bywają, bo takie są
                > moje obserwacje. I nie napisałem, że nie bywają. Może bywają, ale -

                > rzadko. Być może dlatego, że wiele kobiet jest zdania, ze
                wieczorem
                > w restauracji nie wypada przychodzić bez mężczynzy (mogą tak
                > myśleć?).

                Pewnie moga smile widoicznie zostaly wychowane w tradycxyjnej rodzinie,
                gdzie chłop jest panem, albo w życiu nie pracowały smile

                > Daj już z tym spokój, bo się niepotrzebnie wkręcasz w jakieś
                > bezsensowne rozważania

                co? Problemy masz z argumentacja mój drogi - podaj nazyw tych knajp -
                chyba nie tajemnica gdzie bywasz? smile
                a nawet jesli jesteś tam kelnerem, tez nie wstyd
          • plisowanka Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:13
            romek501 napisał:
            > Piszemy o ogólnej zasadzie. Jesli idą dwie kobiety 9co jest nader
            > rzadkim widokiem w eleganckich knajpach),

            Rozumiem, że fakt istnienia kobiet-lesbijek (mówię bez żadnej obrazy) jest ci obcy i one nie mogą chodzić razem do restauracji.
            • romek501 Re: Oj nie byłabym jednak pewna :) 07.05.08, 12:17
              O Boże, czy ja tak powiedziałem? Pewnie że mogą. Napisałem, że to
              rzadki widok, bo takie są moje obserwacje.To wszystko. Naprawdę nie
              mam nic przeciwko lesbijką. Po co idziesz w jakieś nadinterpretacje?
      • control Re: Wiadomo, że płaci facet 07.05.08, 09:09
        Romku, zaraz sie okaże, że lansujesz jakieś arabskie obyczaje w
        naszym katoickim społeczeństwie wyemancypowanych kobiet wink
        • kora3 Re: Wiadomo, że płaci facet 07.05.08, 09:26
          control napisał:

          > Romku, zaraz sie okaże, że lansujesz jakieś arabskie obyczaje w
          > naszym katoickim społeczeństwie wyemancypowanych kobiet wink


          Controplu, co Ci odbiło?smile
          Wpieras mi jakąs nienawisc do Arabów, podczas gdy nie ma takowej. Po
          prostu w krajach arabskich, niektórych kobiety sa traktowane gorzej
          niż meżczyźni, ba w niektórych miejscach nie mogą jesc wspólnie z
          nimi, albbo nie sa wpuszzcane nawet.

          Zresztą - jak pisze ponizej, w dobrej restauracji kelner niiokomu
          nie daje rachunku tylko przynosi go na stół - trudno, zeby jakies
          pudełeczko komuś podawał, nie systuje tez przy wyciaganiu przez
          gosci pieniedzy, odliczaniu ich itepe, idzie sobiesmile Skąd wiec w
          ogole pomysl,. ze w "dobrej restauracji" mezczyzna ma wreczyć
          pieniądze, nawet jesli fundatorem buioesiady jest kobieta. Znaczy
          co? Fizycznie ma je do pudełeczka włozyć, bo pudełeczko potem powie,
          ze to kobieta wlożyla, czy jak ?smile
    • kora3 Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwaga :) 07.05.08, 03:51
      W zasadzie do wszystkich, ale moze szczególnie do orędowników
      wreczania kasy kelnerowi pzrez faceta, bez wzgledyu na to kto
      faktycznie płaci. Tak rozmawiamy, jaby w normalnej restauracji
      kelner przynosił rachun i kasa momentalnie przechodziła z rak do
      rak.
      Nie wiem gdzie tak jest, pewnie bywa, ale w normalnych restauracjach
      poproszony o rachunek kelner przynosi go w etui, czy szkatulce i
      ODCHODZI nie dysząc bynajmniej w oczekiwaniu kasy na karki
      biesiadnikow.
      Tak wiec kwestia WRECZANIA pieniedzy jest w ogóle dziwna, bo
      przecież się nie wrecza, tylko wklada w etui, czy do szkatułki i
      poniekad kelner nie widzi kto tam kasy nakładlsmile
      Szkatułki, czy etui nie podaje się kelnerowi, sam zabiera ze stołu,
      widząc,ze goscie zbieraja się do wyjscia, ewentualnie wezwany
      dyskretnym spojrzeniem. Nie byłam jeszcze w takiej "restauracji", w
      ktorej kelner przyniósłby rachuek, wreczył go komukolwiek i stał
      czekając aż się uisci.
      taka obsluga byłaby wielce nie na miejscu, wg mnie. Kelner ma
      pzryniesc rachunek i odejsc. W ogóle w restauracji przekazywanie
      kasy z reki do reki kelnerowi jest nieeleganckie. Kelner odchodzi
      własnie po to, by po pierwsze nie sprawiać wrazenia, ze nie ufa
      gosciom i pilnuje, zeby nie ucieklismile, a po drugie własnie po to, ze
      nie ma nic do ich rozliczeń i taka forma jest najbardziej na
      miejscu.
      • plisowanka Re: Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwa 07.05.08, 12:30
        Zgadzam się, ale tu chyba chodzi o to, że widać, kto bierze rachunek ze stołu, kto te pieniądze wkłada do etui, kto potem ewentualnie rozmawia z kelnerem odnośnie napiwku, jeżeli trzeba wydać resztę itd.
        • kora3 a ciekawe, co jesli:) 07.05.08, 12:39
          Kelner "prawidłowo" połozy rachun przed facetem, ale naprawde płaci
          kobieta - no wiesz wg tej zasady, ze ma dać mu kase, nawet jesli to
          ona płacismile, a placone bedzie kartasmile
        • goblin.girl Re: Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwa 08.05.08, 15:09
          plisowanka napisała:

          > Zgadzam się, ale tu chyba chodzi o to, że widać, kto bierze rachunek ze
          stołu,kto te pieniądze wkłada do etui, kto potem ewentualnie rozmawia z kelnerem
          odnośnie napiwku, jeżeli trzeba wydać resztę itd.


          z moich obserwacji na ogół kelner też nie sterczy nad stolikiem jak cieć przy
          hałdzie żwiru i nie patrzy, kto rachunek wziął; kelner przychodzi po chwili,
          bierze etui, idzie na zaplecze i wraca z resztą. Jeśli klient nie oczekuje
          reszty, może zostawić zaokrągloną kwotę i nie czekać, aż kelner zbierze
          pieniądze. Nigdy nie zdarzyla mi się niezręczna sytuacja, w której oczekiwałabym
          na resztę, a kelner by jej nie przyniósł.
          gimnastyka z wręczaniem pieniędzy mężczyźnie, żeby zapłacił, to dla mnie absurd,
          a argumentacja za tym przemawia wręcz wybitna smile Moze pieniądze są ze swej
          natury brudne, a dama nie powinna publicznie brudzic rączek.
          • plisowanka Re: Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwa 09.05.08, 11:47
            Goblin, mnie nie tyle chodziło o kelnera, co o innych klientów w restauracji, którzy mogą się patrzeć na tę akcję, zwłaszcza jeżeli stolik jest na widoku i zwłaszcza jeżeli towarzyszka tego pana jest ładna. Taki facet może się czuć nieswojo, jak wszyscy panowie wokół płacą za kobiety, a on jeden nie wyciąga ręki po rachunek.
            • kasprowy.wierch Re: Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwa 09.05.08, 12:47
              plisowanka napisała:

              > Goblin, mnie nie tyle chodziło o kelnera, co o innych klientów w restauracji, k
              > tórzy mogą się patrzeć na tę akcję, zwłaszcza jeżeli stolik jest na widoku i zw
              > łaszcza jeżeli towarzyszka tego pana jest ładna. Taki facet może się czuć niesw
              > ojo, jak wszyscy panowie wokół płacą za kobiety, a on jeden nie wyciąga ręki po
              > rachunek.

              Plisowanka, chce sie Ciebie zapytac jak to w takim razie odnosi sie do Twoich wpisow w watku dot. dobrej restauracji, gdzie piszesz ze idac do restauracji chcialabys placic osobno za siebie - w imie rownouprawnienia....
              • plisowanka Re: Przekazywanie pieniedzy kelnerowi - pewna uwa 09.05.08, 23:18
                kasprowy.wierch napisała:
                > Plisowanka, chce sie Ciebie zapytac jak to w takim razie odnosi sie do Twoich w
                > pisow w watku dot. dobrej restauracji, gdzie piszesz ze idac do restauracji chc
                > ialabys placic osobno za siebie - w imie rownouprawnienia....

                W poście powyżej przyjęłam perspektywę mężczyzny. Domyślam się, że jego sposób myślenia jest właśnie taki. Hipotetycznie gdybym była mężczyzną być może - pod wpływem presji społecznej - miałabym takie poglądy.

                Ale póki co - jestem kobietą i chcę płacić za siebie. Co nie zmienia faktu, że wiem, co może czuć mężczyzna, gdy kobieta nie pozwala mu za siebie zapłacić. Głównie z tego powodu, że wszyscy wokół postępują inaczej, może on czuć się nieswojo.

                Kto jest temu winien? Starodawne zasady s-v, które właśnie zaczynają powoli ewoluować w kierunku równouprawnienia. A że dopiero zaczynają się zmieniać, to powoduje to wiele konfliktów i nieporozumień. Jak wiemy, wdrażanie każdej zmiany wywołuje na początku chaos.
                • kasprowy.wierch off topic? 10.05.08, 00:18
                  ok, w takim razie jeszcze jedno pytanie, czy wg Ciebie, wyjscie na pierwsza urodzinowa kolacje z danym mezczyzna o przypuszczalnych staromodnych pogladach jest dobrym momentem na modernizacje sv?
                  • plisowanka Re: off topic? 10.05.08, 17:43
                    Nie jest dobrym momentem, dlatego też najlepiej by było, gdyby przed tą urodzinową kolacją para miała już za sobą kilka wyjść do restauracji, na których poczyniono pewne ustalenia dotyczące płatności. Gdy ta urodzinowa kolacja jest pierwszym wspólnym wyjściem to - przyznam szczerze - sytuacja wygląda na trudną. Może na niej dojść do niezamierzonych spięć.
                  • kora3 A ja mam inne zapytanie ... 10.05.08, 17:54
                    Kto jest z załozenia fundatorem imprezy urodzinowej, na która
                    zaprasza jubilat/tka?
                    -on/ona?
                    -kazdy płaci za siebie?
                    - panowie płaca za panie?
                    Tu sytuacja jest przyznaję dosc nietypowa - pierwsza randka to
                    akurat urodziny pani - stad moja uwaga, ze powinna być prztygotowana
                    na za.pacenie, ale nie nalegać, gdy pabn zechce pokryć rachunek. Co
                    jednak jeśli pani obchodzi urodziny i zaprasza do restauracji tow.
                    mieszane, liczniejsze? Kto powienn wg Ciebie kasproowy wierchu
                    zapłacic? Panowie?
                    A jeśli zapraszałaby do swego domu, czy ktoś powinien pokryć koszty
                    imprezy? zreciez jedzenie, czy napoje przygotrowane w domu TEZ
                    kosztuja.
                    Myle,z e tu doszo do pewnego zdezrenia zasad SV. Czesto podobne
                    wtpliwosci pojawiaja sie np. gdy szef jest mlodszy, a podwladni
                    starsi (kto komu pierwszy podaje reke, propopnuje przejscie na ty
                    itepe). Tu mamy dwie zasady : placi zapraszajacy i placi facet
                    - teraz pytanie ktora jest wazniejsza smile
                    • kasprowy.wierch Re: A ja mam inne zapytanie ... 10.05.08, 21:30
                      grupowe przyjecie urodzinowe wyprawiane czy to w domu czy w restauracji funduje jubilat - bez wzgledu na plec

                      jesli jubilatem jest kobieta zamezna, nie ma problemu zeby maz usiscil oplaty - bo pieniadze ida z domowego budzetu i zonie moze byc przyjemnie ze jej maz w dniu urodzin nadskakuje i ona sobie cyferkami nie musi glowy w jej uroczystym dniu zawracac

                      co innego jesli jubilat jest zapraszny do restauracji z okazji swoich urodzin - wtedy oczywiscie jubilat dostaje obiad gratis

                      wiele tez zalezy jakie sa umowy/tradycje miedzy znajomymi. Ja mam grupke znajomych (w sumie 4 pary), w ktorej tradycja jest wychodzenie na kolacje z okazji urodzin kogos z grupy. Jest przyjete ze rachuek dzielimy rowno na 4 i robimy 'zrzutke'.

                      Skoro temat dzielenia sie rachunkami znow sie nawinal, absolutnie nie uznaje rozliczania sie do do grosza - sadze ze w sytuacjach towarzyskich z przyjaciolmi rachunek powinien byc podzielony na rowne czesci miedzy biesiadnikami a proszenie o zupelnie oddzielne rachunki wchodzi w rachube jesli ktos potrzebuje rachunek fiskalny dla firmy.



                      • kora3 Re: A ja mam inne zapytanie ... 10.05.08, 21:37
                        kasprowy.wierch napisała:

                        > grupowe przyjecie urodzinowe wyprawiane czy to w domu czy w
                        restauracji funduje
                        > jubilat - bez wzgledu na plec

                        ale to kłoci sie z zasada, ze kobieta nie płaci smile

                        >
                        > jesli jubilatem jest kobieta zamezna, nie ma problemu zeby maz
                        usiscil oplaty -
                        > bo pieniadze ida z domowego budzetu i zonie moze byc przyjemnie
                        ze jej maz w d
                        > niu urodzin nadskakuje i ona sobie cyferkami nie musi glowy w jej
                        uroczystym dn
                        > iu zawracac

                        a jesli sa w konkubinacie?smile nie jest zamezna zatem smile Swoją droga-
                        fajny mąz, który "nadskakuje" przy okazji urodzin, tylko smile
                        >
                        > co innego jesli jubilat jest zapraszny do restauracji z okazji
                        swoich urodzin -
                        > wtedy oczywiscie jubilat dostaje obiad gratis

                        Ale nie o tej sytuacji mówimy - mówimy o "wyprawianuy" przyjecia w
                        restyauracji, przez jubilata/tkę.

                        >
                        > wiele tez zalezy jakie sa umowy/tradycje miedzy znajomymi. Ja mam
                        grupke znajom
                        > ych (w sumie 4 pary), w ktorej tradycja jest wychodzenie na
                        kolacje z okazji ur
                        > odzin kogos z grupy. Jest przyjete ze rachuek dzielimy rowno na 4
                        i robimy 'zr
                        > zutke'.

                        Ale rozmawiamy o zasadach podobno sztywnych smile a nie o ustaleniach
                        miedzy znajomymi. znajomi - mezczyzna i kobieta przykładowo moga
                        sobie równie ddobrze ustalić - raz pacę ja, raz ty - i co wtedy?
                        >
                        > Skoro temat dzielenia sie rachunkami znow sie nawinal, absolutnie
                        nie uznaje ro
                        > zliczania sie do do grosza - sadze ze w sytuacjach towarzyskich z
                        przyjaciolmi
                        > rachunek powinien byc podzielony na rowne czesci miedzy
                        biesiadnikami a proszen
                        > ie o zupelnie oddzielne rachunki wchodzi w rachube jesli ktos
                        potrzebuje rachun
                        > ek fiskalny dla firmy.

                        No, ale co jeśli racunku potrzebuje kobieta? smile

                        No i znów wychodzi, ze wszystko zależy od: okolicznosci, ustaleń,
                        sytuacji, czyli - nie ejst tyak sztywno, jak się niektoryn
                        wydawalo smile
                        • kasprowy.wierch Re: A ja mam inne zapytanie ... 10.05.08, 23:51
                          wybacz kora3 ale upodobniasz sie do swojej znajomej od wypiekow tongue_out

                          zyjemy w 21-szym wieku i zasady, ktore zostaly ustalone dawno temu nie zawsze sprawdzaja sie w czasach nowozytnych i sie po prostu deaktualizuja. Gdybysmy sie ortodoksyjnie trzymali wszystkiego co zostalo 'ustanowione' 100 lat temu swiat nie poszedlby do przodu. Nie chodzi juz o rownouprawnienie o ktore zabiega Plisowanka ale o to, ze teraz zycie wyglada inaczej bo spoleczenstwo caly czas ewoluuje. Sa normy, ktore sa ogolnoprzyjete ale moga byc i sa modyfikowane w zaleznosci od okolicznosci bez urazy niczyjego majestatu i afrontow.

                          Nie bede Ci przeciez tlumaczyc ze sa kobiety, ktore nie mialy i nie beda mialy w swoim zyciu partnera, co dawniej bylo mniej spotykane, sa kobiety wdowy i rozwodki, ktorych zycie sie nie konczy z odejsciem czy rozlaka z mezem, bo z jakiej niby racji, sa kobiety zyjace w zwiazkach lesbijskich, sa kobiety, ktorych mezowie podrozuja. Chyba nie jestes na tyle naiwna zeby sadzic, ze wszystkie te babki beda siedziec wylacznie w domu, bo nie maja faceta przy sobie - z wyboru lub okolicznosci. Dlatego tez adaptuje sie zasady OBYCIA tak aby nie alienowac osob, ktorym zycie sie uklada tak nie inaczej.

                          konkubin, maz, partner zyciowy, - jak zwal tak zwal - razem mieszkaja, pewnie wspolna biezaca kase maja, a jak nie to kobieta portmonetke wyciaga skoro gosci na impreze sprosila...

                          oczywiscie, ze wszystko zalezy od sytuacji i wzajemnych ustalen - problem w tym, ze ludzie nie umieja sie miedzy soba porozumiec/dogadac/komunikowac na tyle jasno i *szczerze*, zeby sobie pewne kwestie w nietypowych sytuacjach wlasnie ustalic i wyklarowac.

                    • plisowanka Re: A ja mam inne zapytanie ... 11.05.08, 18:46
                      Moim zdaniem jak kobieta zaprasza na urodziny do restauracji grupę osób, to nie ma wątpliwości, że to ona płaci. Po prostu zamist wyprawiać imprezę w domu, robi to w restauracji. Sytuacja taka jest typowa, często spotykana, więc nie nasuwa wątpliwości, tym bardziej, że pewnie goście się zrewanżują prezentem.

                      Ale sytuacja autorki wątku jest bardzo skomplikowana z kilku powodów:
                      - z facetem na razie zna się słabo
                      - facet przyjeżdża do niej z innego miasta, więc to niejako ona jest gospodarzem w swoim mieście
                      - on jest jedynym gościem przez nią zaproszonym, co by sugerowało, że to wyjście do restauracji ma bardziej charakter randki, "wieczoru we dwoje" niż imprezy typowo urodzinowej

                      Ja w kręgu znajomych spotykam się też z sytuacją, że jak kobieta ma urodziny, to facet ją zaprasza do restauracji, a nie ona jego. On to wyjście do restauracji traktuje jako formę prezentu dla niej, więc on to wtedy funduje.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka